Dodaj do ulubionych

Po zamachu

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.08, 22:25
Dzisiaj pozwoliłem sobie na obejrzenie materiału filmowego z
"zamachu"."Zamachowiec" jest leworęczny i trzyma jeszcze broń z lufą
uniesioną do góry,ma podwinięte rękawy,typowy cowboy.Całkiem
statyczna sytuacja,brak dynamizmu po stronie agresorów świadczy
wyraźnie o przyzwyczajeniu do takich powitań delegacji.Wyobrażam
sobie ich zaskoczenie gdy ze strony konwoju padły podobno jakieś
strzały.Jednak brak było zachowań typowych dla żołnierza tzn.pad na
glebę z jednoczesnym oddaniem ognia w kierunku agresora.Powinien to
być nawyk,brak jego świadczy o jakichś ciurach stawianych na
posterunkach.Nic dziwnego,że pozwalają sobie na strzały na wiwat
i podwinięte rękawy.
Ciekawsze jest jednak to co uczyniono z tego w kraju medialnie
i politycznie.Rosjanie mają teraz dowód na antyrosyjską politykę
i fobię co prawdopodobnie wykorzystają w swojej polityce wewnętrznej,
możliwe że i w zagranicznej bo zawsze potrafili wykorzystać każdy
incydent,który stawiał w wątpliwość rzucane oskarżenia.
Prawdopodobnie i Gruzini na tym stracą gdyż mogą zodtać wplątani
w twórców prowokacji.Kolejna niejasna sytuacja,którą rosjanie mogą
rozegrać na swoją korzyść.
Wystarczy popatrzyć jak u nas rozegrano sprawę zamachu.
Obserwuj wątek
    • Gość: Kir Re: Po zamachu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.08, 13:48
      To wszystko tworzy ciekawy obraz polityki prezydenckiej dążącej do
      postawienia za wszelką cenę w stan konfliktu Rosji i UE dla ambicji
      politycznych Saakaszwilego.Sprawa może i nie budziłaby żadnych
      kontrowersji gdyby nie wcześniejsze popieranie interwencji USA
      w Iraku i awanturniczej polityki Bush'a.Praktycznie to dzięki
      Kaczyskiemu można było sprawę gruzińską powiązać z administracją
      buszowską dzięki jego tendencji do chwalenia się swoimi kontaktami
      i treścią rozmów z Bush'em.
      Związani sojuszem z USA nie mogliśmy odmówić im wsparcia w inwazji
      na Irak.Jednak to powodowało konsekwencje tego rodzaju,że nie
      mogliśmy nie uwzględniać stanowiska UE w konflikcie gruzińskim.Nie
      liczyliśmy się przecież z nim w poparciu USA.Teraz UE chciała
      jedynie wygaszenia konfliktu a nie jego eskalacji.

      Kaczyński uważa chyba,że NATO jest zdecydowanie silniejsze od Rosji
      i stanowcze zagrożenie jego użyciem tak wystraszy Rosjan,że zrobią
      wszystko czego się od nich zażąda,przecież jest jeszcze cały arsenał
      USA.Owszem można prowadzić takie spekulacje w oderwaniu od
      rzeczywistości,bez uwzględniania czynnika narodowego oraz tego,że
      nie każdy wystrzelony pocisk zabija.

      Najbardziej pokrzywdzona jest zawsze ludność cywilna a nie
      przygotowany i potrafiący się ochronić żołnierz.Rosjanie ponadto
      podobnie jak Polacy wykazali już nieraz,że są mężnym narodem i nawet
      po pierwszych porażkach są w stanie zmobilizować się do dalszej
      walki o swoją ojczyznę.
      Wydaje się tylko,że wojna wyzwala w nich bardziej azjatycki
      niż europejski charakter.
      Teraz można sobie wyobrazić jak mogą podchodzić do ostrych żądań i
      gróźb UE gdy spojrzymy
      jak część z nas traktuje wstąpienie do tejże UE czy jej decyzje
      chociażby w sprawie stoczni.

      Tutaj mamy sytuację,że ktoś żąda od nich takiego a nie innego
      zachowania i grozi bo Gruzini twierdzą,że zostali napadnięci,chociaż
      sam Saakaszwili twierdzi,że reagował na rosyjskie prowokacje i
      zaskoczyła go obecność wojsk rosyjskich tam gdzie nie miało ich
      być.Zresztą nie komentuję tego bo każdy ma swoje racje i innych nie
      dopuszcza.Tylko,że to między nami.
      W tym wszystkim jedna rzecz jest charakterystyczna,a mianowicie
      reakcja na politykę amerykańską i rosyjską.Właściwie nie powinno to
      dziwić Rosjan,jeżeli uwzględnią historię naszych wzajemnych
      stosunków.
      Można by powiedzieć nawet,że mamy historycznie uzasadnione prawo do
      antyrosyjskiej postawy.
      Europa ma jednak inne doświadczenia a tym samym inne spojrzenie na
      całą sprawę.Nie zaognianie konfliktu aby nie doprowadzać do sytuacji
      z Jugosławii i przeniesienie go na
      płaszczyznę ekonomiczną,mniej spektakularną niż militarna,ale czy
      mniej skuteczną?
      Niestety efekty wymagają czasu a nie to co zbombardowanie Moskwy.

      Rosjanie są zbyt słabi aby wszczynać konflikt militarny z całym
      światem,ale też i świat ma zbyt wiele do stracenia aby zaprzepaścić
      to w bezpośredniej konfrontacji z Rosją.
      Dlatego marionetkowi Napoleonowie będą wiecznie niezadowoleni i
      frustracje swoje wyładują na bogu ducha winnym społeczeństwie na
      które mają wpływ.
      Cóż...pozostaje nam ustalanie "rosyjskiego lobby" i ich szpiegów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka