Dodaj do ulubionych

Piesi kontra rowerzyści, czyli walka o ścieżki

IP: *.opole.hypnet.pl 29.06.11, 20:49
A ja używam dzwonka a i tak piesi jak te "głuche święte krowy mają dzwonek za nic, a szkoda. Przecież nadjeżdżając sygnalizuje dzwonkiem dla ich bezpieczeństwa.

Jednak mimo to jestem za używanie dzwonków, tak na wszelki wypadek ...
Obserwuj wątek
    • Gość: waldo Piesi kontra rowerzyści, czyli walka o ścieżki IP: *.dynamic.chello.pl 29.06.11, 20:57
      a rolkarze to co? :) przeszkadzają jednym i drugim? hehehe wyluzujcie ludzie.
    • Gość: małgośka Piesi kontra rowerzyści, czyli walka o ścieżki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.11, 21:45
      Często korzystam z tej trasy, i bez przesady! Używam dzwonka, piesi ustępują, zawsze mówię dziękuję i jest miło.Trochę tłoczno w niedzielę po południu, ale plagą są psy bez smyczy i kagańca. To samo po drugiej stronie Odry.Jedynym przykrym akcentem jazdy na rowerze jest arogancja i niemiłe odzywki właścicieli psów. Rozumiem jak jadą małe dzieci na rowerkach, młodzież na rolkach, spacerowicze z wózkami czy niepełnosprawni.Ścieżka jest ładna, widoki miłe dla oka. Na szczęście jestem optymistką. Pozdrawiam cyklistów.
    • gandharwa Prorocze słowa 29.06.11, 22:57
      Ktoś w poprzednim wątku wypowiedział prorocze słowa o tym, że z takiego wątku na 100% zostanie wykluty artykuł przez GW. Et voila!

      Wg mnie konkluzja jest taka: należy sprawdzić (w MZD?) czy ta dróżka na kąpielisko Bolko jest drogą publiczną w myśl ustawy o drogach publicznych oraz ustawy prawo ruchu drogowego czy jednak drogą niepubliczną (wewnętrzną) należącą do gminy.

      W pierwszym przypadku zastosowanie mają ogólne przepisy prawa, w tym rozporządzenie w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie (Dz. U. Nr 43, poz. 430). W par. 47 tego rozporządzenia jest zapis, że minimalna szerokość jednokierunkowej drogi rowerowej, po której mogą poruszać się piesi to 2,5 metra, czyli w przypadku ruchu obustronnego powinno być min 5 metrów szerokości, tyle co jest na bulwarach przy parku nadodrzańskim. Trasa na kąpielisko Bolko jest węższa czyli powinien tam być znak "droga dla pieszych" ze znakiem pod "za wyj. rowerów"

      W drugim przypadku warunki korzystania z drogi ustala jej zarządca, czyli miasto. Wg mnie w formie uchwały RM lub zarządzenia prezydenta. Przykładem jest uchwała RM Krakowa w analogicznej sprawie. Wtedy znaki nie są potrzebne, musi jednak być regulamin, gdzie będzie dokładnie opisane kto i na jakich zasadach może z tej drogi korzystać. Jak np. w niedzielę jest duży tłum to być może rowerzyści nie powinni nią jeździć, choć z drugiej strony to nie jest tylko szlak spacerowy ale i wygodny dojazd na kąpielisko, gdzie na pieszo jest dosyć daleko, Rowerem jest szybciej.
      • Gość: behemot Re: Prorocze słowa IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 30.06.11, 01:01
        Podejrzewam, że w przypadku tej drogi pieszo rowerowej (tak jest oznakowana znakami) zachodzi drugi z przypadków opisanych przez gandharwę. W regulaminy na planszach spisane, ustawiane przy wejściach na drogę, nie wierzę. Jak już, to czytać je będą piesi a nie rowerzyści. Przy wejściu na Wyspę Bolko jest taki regulamin i nigdy nie widziałem by ktoś pod nim stał i go czytał. Pokonuję tę trasę również rowerem. No i jak nie ma pieszych za dużo, to sobie można depnąć a jak się pojawiają to dzwonek i po hamulcach. Wojny tam nie powinno być, bo to droga rekreacyjna. Rowerzyści i tak będą na jej końcu znacznie szybciej niż piesi. Do tego jest krótka, zaś okoliczności przyrody sprawiają, że chce się jechać wolniej. Zastanawiaja mnie ci rowerzyści, którzy grzeją tam 20 i więcej, w soboty i niedziele, kiedy pieszych jest tam najwięcej, rodzin z dziećmi na rowerach, do tego nie używają dzwonków. Chcesz robić czasówki, to na szosę. Dzieki takim nieodpowiedzialnym wyczynowcom, miasto zdejmie znaki, oznakuje ją jako drogę dla pieszych ustawi siłownię i po ptokach. Zawieszenie pod istniejącymi znakami tablic - rowerzysto używaj dzwonka - poprawiłoby sytuację i byłoby edukacyjne. Pieszy, który wszak znaków drogowych znać nie musi, zorientowałby się, że rowery też tędy mogą jeździć. Rowerzysta, który nie wie po co dzwonek, też by zajarzył. Gdyby drugi zadzwonił, pierwszy by mu zrobił miejsce. No i by się wszystko dotarło, jak sądzę. No ale wtedy mógłby sie pojawić formalista i próbować uzasadniać, że takich tablic w PoRD nie ma, są nielegalne. Ale jak droga gminna to regulaminy może ustanawiać gmina.
        • gandharwa rewitalizować Bolko jak najszybciej 30.06.11, 09:39
          Wg mnie wyjście z sytuacji jest jedno:

          Zostawić tą dróżkę na Bolko jak jest, co najwyżej poprawiając znaki i wymienić ten żwirowy kawałek nawierzchni a za to jak najszybciej rewitalizować dróżki na wyspie Bolko, stwarzając tam warunki zarówno dla biegaczy i siłowni (ścieżka zdrowia) jak i dla rolkowców oraz rowerzystów (wały oraz szerokie aleje w parku).

          Jednak teraz panowie i panie w UM bez pudła: aleje mają być tak zrobione, by rolkarzom było wygodnie i przyjemnie, a więc nie kostka brukowa ale dobry piaskowy asfalt z dobrą podbudową, bez muld, dziur czy zbytniej chropowatości. Aleje powinny mieć jak teraz min 5-7 metrów szerokości. To wystarczy dla wszystkich. Można robić w ratach: jednego roku 1-2 aleje, następnego dalsze...itd.

          Wtedy duża część rekreacyjnego ruchu rowerowo-rolkowego przeniesie się na wyspę Bolko, na dróżce na kąpielisko Bolko pozostaną spacerujący piesi oraz rowerzyści jadący na kąpielisko czy do Groszowic, bo wierzę, żew przyszłości ta dróżka będzie miała ciąg dalszy, najlepiej od Brzegu aż do Koźla.
      • alanta1 Re: Prorocze słowa 30.06.11, 09:21
        gandharwa napisał:

        > Ktoś w poprzednim wątku wypowiedział prorocze słowa o tym, że z takiego wątku n
        > a 100% zostanie wykluty artykuł przez GW. Et voila!

        Przemo. A ja mam dziwne wrażenie, że Behemot na zlecenie GW wątek założył. Bo gazeta wzięła z całego wątku właściwie tylko to, co potwierdzało jej z góry założoną teze :-/

        A sedno tkwi tu:
        "Wtedy jednak ówczesny naczelnik Krzysztof Początek zapewniał, że wszystko zależy od życzliwości spacerowiczów i cyklistów. Rzeczywistość zweryfikowała te założenia."


        Mamy chamskich rowerzystów nie zważających na pieszych, i chamskich pieszych blokujących całą szerokość ciągu pieszo-rowerowego, nieliczących się z innymi. Żadne znaki, zakazy czy regulaminy tu nie pomogą.
        • Gość: behemot Re: Prorocze słowa IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 02.07.11, 13:34
          Tylko dzwonek
          • przemo_opole Re: Prorocze słowa 02.07.11, 13:52
            Na chamstwo dzwonek? Nie, tylko bacik, kijek, pałka. Nic innego nie pomoże, niezależnie z której strony chamstwo promieniuje.
          • alanta1 Re: Prorocze słowa 02.07.11, 20:27
            Gość portalu: behemot napisał(a):

            > Tylko dzwonek

            Behemot, bo ci lutnę :D
            • przemo_opole Re: Prorocze słowa 02.07.11, 21:34
              Wy macie jakieś pieszczoty umówione a nie bijatykę :)))))
    • Gość: gość ...a co mi tam...dzisiaj podłożę się pod rower IP: *.ip.netia.com.pl 30.06.11, 08:13
      no właśnie dzisiaj podłoże sie pod rower... policja, pogotowie i pany na ratuszu bedą odszkodowanie mi płacić i to duże...co wy na to...!!!!!!!!!
    • Gość: Play Piesi kontra rowerzyści, czyli walka o ścieżki IP: 217.173.195.* 30.06.11, 08:16
      Super!! Postawmy zakaz wjazdu samochodów na wyspę Bolko. Zobaczymy ilu wtedy jest "chodziaży" w Opolu. Wiekszość ludzi jakby mogła to podjechałaby autem pod samą bramę ZOO. Jeśli droga prowadząca na nowe kompielisko zostanie zamknięta dla ruchu rowerowego to kto z niej będzie korzystał?? Koszt inwestycji w przeliczeniu na liczbę spacerowiczów wykaże jak bardzo była ona kosztowna. Większość ludzi i tak przyjedzie samochodem na kapielisko, bo jazda rowerem po ulicy to wątpliwa przyjemność biorąc pod uwagę kulturę jazdy większości kierowców.
    • najwyzszy80 Piesi kontra rowerzyści, czyli walka o ścieżki 30.06.11, 10:31
      Nie twórzcie sztucznych problemów.
      W Krakowie istnieją dokładnie takie same ścieżki pieszo-rolkowo-rowerowe i jakoś ludzie się mieszczą. Po prostu trzeba dać użytkownikom chwilę, żeby się przyzwyczaili do nowej sytuacji.
      • raid.op Re: Piesi kontra rowerzyści, czyli walka o ścieżk 30.06.11, 10:39
        Dokładnie to samo było po wyznaczeniu pasa dla rowerów na moście prowadzącym na wyspę Bolko. Dzisiaj wygląda to tak, że ludzie zwracają uwagę na pas rowerowy i zazwyczaj trzymają się strony dla pieszych czyli zaszła zmiana o 180 stopni.
        • przemo_opole Re: Piesi kontra rowerzyści, czyli walka o ścieżk 30.06.11, 10:41
          Akurat tu stanę po stronie rowerzystów. Z moich obserwacji wynika, że piesi chodzą po tym moście tak jak im wygodnie. Oczywiście, nie wszyscy, ale wystarczy.
    • pr51 Re: Piesi kontra rowerzyści, czyli walka o ścieżk 30.06.11, 10:55
      Uwielbiam tematy zastępcze w Wyborczej. Nie by ło ścieżki - pisała, że jej brak. Jest ścieżka - pisze, że za wąska, a jak poszerzą, pewnie napisze, że wyrzucono pieniądze, bo za szeroka.
      Problemem jest powszechny brak kultury i poszanowania innych osób. Do tego dochodzi spora liczba ludzi zupełnie nierozgarniętych. Problem za wąskich dróg istniał od zawsze i tworzono zwyczajowe zasady korzystania z nich tak, aby było jak najwygodniej i jak najbezpieczniej. Teraz te zasady jakoś zanikły i wciąz panuje wszechobecne socjalistyczne chciejstwo, że jak jest problem, to władza musi go rozwiązać sypiąc szczodrze kasą na to i owo. O wiele prościej by było, gdyby nieudaczniki i buce po prostu nabrały trochę ogłady, a władza mogła przeznaczyć pieniądze na rzeczy bardziej potrzebne.

      -
      • gandharwa Re: Piesi kontra rowerzyści, czyli walka o ścieżk 30.06.11, 11:55
        Kultura kulturą ale jak jest zbyt wielki ścisk to nie uniknie się konfliktów interesów. To pokazuje, jak bardzo brakuje takiej infrastruktury dla pieszych, rowerzystów i rolkarzy w Opolu. Popyt przewyższa podaż.
        • pr51 Re: Piesi kontra rowerzyści, czyli walka o ścieżk 01.07.11, 16:52
          Pisząc poprzedniego posta miałem na myśli, że bardziej potrzebne jest uzpełnianie infrastruktury tam, gdzie jej nie ma w ogóle, a nie wieczne roztkliwanie się nad tym, co już jest. Jak magistrat wybuduje dwudziestą ścieżkę rowerową, a na tej pierwszej dalej będzie taki ścisk, jak teraz, to i o poszerzeniu jej można wtedy pomyśleć.
    • luasz.s Piesi kontra rowerzyści, czyli walka o ścieżki 30.06.11, 14:43
      Cały temat jest żenujący według mnie.
      Nie lubię takich porównań ale jeśli by spojrzeć na problem pod kątem rozwiązań na zachodzie to ten temat nie miałby prawa bytu.W Niemczech Danii czy Holandii administracja kładzie silny nacisk na ułatwienia dla rowerzystów.Właściwie to rowerzyści są najbardziej uprzywilejowanymi użytkownikami dróg.Osobiście uważam że nakładanie jakichkolwiek ograniczeń na rowerzystów jest głupotą.Miasto jest zakorkowane samochodami przez kierowców którzy mogłiby równie dobrze przesiąść sie na rower,ale wolą z Krakowskiej do Tesco po bułki przejechac sie swoją fajną furą.
      Osobiście sam bardzo dużo jeżdzę na rowerze i ostatnio sie zastanawiałem czy znów wolno jeździć po chodnikach czy nie,bo jakies sprzeczne informacje sie pojawiają.
      Swoją drogą tez zastanawiam się skąd podział na pieszych i rowerzystów.Prawidłowo podział powinien być na zmotoryzowanych i niezmotyrowanych,bo przecież Ci piesi którzy się tak uskarżają na brak dzwonków sami też w większości nie mają ich w swoich rowerkach.A rower ma chyba każdy i lubi jeździć na nim bo rowery są Cool.
      A pseudowładza niech sie zajmie lepiej poważnymi sprawmi.
      • alanta1 Re: Piesi kontra rowerzyści, czyli walka o ścieżk 30.06.11, 16:30
        luasz.s napisał:

        > Właściwie to rowerzyści są najbardziej uprzywilejowanymi użytkownikami dróg.

        Mam podobne zdanie, każdy rowerzysta to potencjalnie jedno auto mniej w mieście.
        • Gość: behemot Re: Piesi kontra rowerzyści, czyli walka o ścieżk IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 30.06.11, 17:45
          > Mam podobne zdanie, każdy rowerzysta to potencjalnie jedno auto mniej w mieście
          > .
          A każdy pieszy, to jedno auto, jeden rower, kilka autobusów, taksówek mniej i jak zdrowo - idąc twoją logiką
          • alanta1 Re: Piesi kontra rowerzyści, czyli walka o ścieżk 30.06.11, 19:52
            Potencjalnie, Behemocie, potencjalnie...
          • gandharwa Re: Piesi kontra rowerzyści, czyli walka o ścieżk 30.06.11, 19:54
            Dlatego w Seulu w zeszłym roku zlikwidowano jedną arterię trójpasmową i zrobiono olbrzymi, szeroki deptak a w Singapurze buduje się ogromne, 50-metrowej wysokości porośnięte pnączami "drzewa" , gdyż ludzie tego łakną a nie hałasu, spalin, wibracji.
            • alanta1 Re: Piesi kontra rowerzyści, czyli walka o ścieżk 30.06.11, 20:03
              gandharwa napisał:

              > gdyż ludzie tego łakną a nie hałasu, spalin, wibracji.

              Wiele osób mieszka na tyle daleko od pracy, że pieszymi nie ma szans zostać, czymś dojechać muszą.
              • gandharwa Re: Piesi kontra rowerzyści, czyli walka o ścieżk 30.06.11, 21:28
                Dlatego nowoczesne koncepcje komunikacyjne nie proponują likwidacji pojazdów silnikowych jako środka transportu jak u czerwonych Khmerów ale stopniowe wypychanie samochodów z ścisłego centrum, które nie może stać się wielkim parkingiem czy etapem trasy przelotowej.

                Stąd koncepcje P&R lub P&B ewentualnie budowanie osi szybkiej komunikacji publicznej na głównych kierunkach wylotowych lub dojazdu do najważniejszych sypialni.

                Do centrum powinni wjeżdżać samochodami tylko Ci, co muszą.

                alanta1 napisała:
                > Wiele osób mieszka na tyle daleko od pracy, że pieszymi nie ma szans zostać, czymś dojechać muszą.
                • przemo_opole Re: Piesi kontra rowerzyści, czyli walka o ścieżk 30.06.11, 22:20
                  A Ty ciągle Science-Fiction :) Przecież w Opolu za 50 lat tak nie będzie.
                  Kurcze, niech najpierw jakoś odzieją kierowców MZK i kultury nauczą. Dzisiaj miałem nieprzyjemność i żałuję, że z buta nie poszedłem.
                • okobar79 Re: Piesi kontra rowerzyści, czyli walka o ścieżk 01.07.11, 20:04
                  hmm to dlatego zeby dostać się do pracy muszę przejść 1 km pieszo, wsiąść w autobus, przejechać na drugą stronę miasta- tam już tylko kilkaset metrów spacerku i jestem w pracy

                  gdyby autobusy się nie spóźniały - to zajęłoby mi to max 45 minut
                  ale ze jest jak jest, spóźnione autobusy, zresztą jako że wakacje to chyba teraz 1 na godzinę tam jedzie, to jeżdżę samochodem... a co. mam to wożę tak tyłek :P
                  • gandharwa Re: Piesi kontra rowerzyści, czyli walka o ścieżk 02.07.11, 12:54
                    No dobrze, to ja mam do Ciebie dwa pytania, okobar79

                    Czy nadal jeździłbyś do centrum samochodem gdyby:
                    a) wprowadzono w Opolu automatyczną opłatę za wjazd do centrum miasta, jak to było np w norweskim Trondheim? W Opolu wystarczyłyby bramki na Piastowskiej, Sienkiewicza, Kołłątaja i Ks. Opolskich. Ustalmy że opłata byłaby pobierana jednorazowo w ciągu dnia i wynosiłaby 5 PLN.

                    b) wybudowano z miejsca, gdzie mieszkasz, naprawdę wygodną drogę rowerową, gdzie nie musisz ciągle hamować przed pieszymi, lawirować od lewa do prawa wzdłuż drogi czy dookoła przystanków i mordowa się z krawężnikami?

                    pytanie dodatkowe: a co by było, gdyby obie alternatywy w Opolu miały miejsce? Nadal samochód?
                    • okobar79 Re: Piesi kontra rowerzyści, czyli walka o ścieżk 02.07.11, 13:07
                      pytanie jest poniżej pasa, bo w Opolu to zeby gdziekolwiek sie dostać to musisz przejechać przez centrum miasta....
                      jakbym miał inne drogi/mosty to omijałbym centrum...ale nie mam
                    • przemo_opole Re: Piesi kontra rowerzyści, czyli walka o ścieżk 02.07.11, 13:11
                      Latem to byłaby opcja do rozważenia, chociaż nie zawsze możliwa z uwagi na powód wjeżdżania.
                      Zimą IMHO dla większości nie do przyjęcia.
      • pr51 Re: Piesi kontra rowerzyści, czyli walka o ścieżk 01.07.11, 17:07
        > Osobiście sam bardzo dużo jeżdzę na rowerze i ostatnio sie zastanawiałem czy zn
        > ów wolno jeździć po chodnikach czy nie,bo jakies sprzeczne informacje sie pojaw
        > iają.

        Zamiast zastanawiać się nad wielkością zera, wystarczy wygooglać Prawo o Ruchu Drogowym. Co do zasady to nie wolno jeździć po chodnikach. Wolno ściśle określonej grupie -dzieciom z opiekunami; gdy na jezdni wolno jeździć ponad 50 km/h i chodnik ma co najmniej 2 m szerokości oraz przy trudnych warunkach pogodowych, gdy jazda po jezdni może być szczególnie niebezpieczna (zlewa, szklanka, zawieja śnieżna).
        Ciekawe, gdzie wyczytałeś te sprzeczne informacje? Czytałem i oglądałem różne cuda o przajazdach rowerowych, ale na temat jazdy po chodniku wszyscy są zgodni.
    • Gość: rowers a we Wrocławiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.11, 23:10
      co miesiąc wyznaczają kolejne kilometry ścieżek rowerowych, kolejne parkingi, wypożyczalnie rowerów i jakoś im się opłaca inwestować w ruch rowerowy w mieście.
      Szkoda, że Opole nie wykorzystuje swojego potencjału.
      I niestety, Opole jest bardziej podobne do przeciętnego miasta powiatowego niż do miasta wojewódzkiego!
      • Gość: behemot Re: a we Wrocławiu IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 30.06.11, 23:48
        Uwielbiam te porównania do Wrocławia. Czemu nie do Warszawy? No bo Wrocław, sasiad nasz zza miedzy. Ale tam żyje ca siedemset tysięcy ludzi , na powierzchni 300 km2 i budżet miasta to 3,5 miliarda. A w Opolu 136 tys ludzi na 96 km2 a budżet to 650 baniek. Co tu porównywać i do kogo się mierzyć?
        • gandharwa a w Suwałkach 01.07.11, 01:46
          Mnie się wydaje behemot że przykład Wrocławia jest dlatego, że tamtejszy prezydent wielokrotnie bardzo wyraźnie opowiedział się po stronie rowerzystów i z polskich miast są obok Gdańska chyba przodujący. Gdyby Wrocław był mniejszy to można byłoby argumentować, że w małym miasteczku wystarczą dwie drogi rowerowe na krzyż by rozwiązać ruch rowerowy w mieście.

          By jednak nie było, że my tu tylko Wrocław promujemy to zapraszam do książki (ja mam papierową ale jest i wersja internetowa ) pt. "Fahr Rad! Wege zur Fahrradstadt" ("Jedź Rowerem!, Drogi do miasta przyjaznego rowerom") wydanej wspólnie przez miasta Rostock oraz szwedzkie Orebro, gdzie wskazuje się na wzorcowe przykłady rozwiązań pro-rowerowych w różnych miastach europejskich.

          Link: www.fahrradinspiration.de

          W podrozdziale poświęconym mapom rowerowym (Fahrradkarte) są przykłady z różnych miast, m.in. z Suwałk: www.fahrradinspiration.de/suwalki-fahrradkarte-in-mehreren-sprachen-beispiel . Mapę wydali w wielu językach w skali 1:100 000.

          A tak wygląda sieć dróg rowerowych w tym mieście:
          www.um.suwalki.pl/page.php?id=340
          artykuł w temacie: www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?aid=/20100606/reg10/311083703

          Porównaj to z siecią w Opolu. Po pierwsze jest spójna. Po drugie oni prawie że zakończyli budowę tej sieci, pozostały im dwa odcinki. Po trzecie tylko między 2005-2010 wybudowano 20 km tras, w sumie mają ponad 30 km a planuje się kolejne 30. A my w Opolu? Na dzień 16.11.2010 mieliśmy 20,8 km tras rowerowych rozbitych na 31 odcinków.

          Słowem: są miasta w Polsce, które Niemcy i Szwedzi stawiają za wzór. Nie jest nim Opole.
        • Gość: rowers Re: a we Wrocławiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.11, 08:40
          zawsze należy porównywać się do lepszych i z nich brać przykład, którego daleko nie trzeba szukać, ledwie 80 km od nas. Rozumiem, że Opole ma kilkakrotnie mniejszy budżet, mniej mieszkańców etc , ale to nie tłumaczy stagnacji w mieście (szczególnie dotyczącej infrastruktury rowerowej). We Wrocławiu jest przede wszystkim przedstawiciel środowiska 2 kółek w urzędzie i ostro naciska władze na pro ekologiczne rozwiązania (i to widać !!). A u nas zbudują/wyznaczą kilkaset metrów ścieżki rowerowej (czy pieszo-rowerowej) i choćby tu, na forum jest wielka kłótnia "czy się należy, jak jeździć, a co z pieszymi, a rowerzyści to banda itp itd". Podniecamy się odcinkiem trasy, a od wielu lat nie można w urzędzie wyegzekwować połączenia zwmu, czy zaodrza z centrum miasta.
          I tu, na forum, nawet wielu rowerzystów pisze, wyraża opinie, że w Opolu jeździ się bezpiecznie i przyjemnie. Może i przyjemnie dla niektórych, a na pewno nie bezpiecznie.
          I zamiast naciskać, wkurzyć się, zebrać, bombardować urzędy i gazety o naszych potrzebach , wielu z nas woli dyskusje na forach, "co się rowerzystom należy i dlaczego tak dużo".
          A potencjał Opola widzę w tym sensie, że miasto jest idealnej wielkości by poruszac się rowerem- nie za duże, z jednego końca do drugiego można obrócić w kilkadziesiąt minut. Stąd nie trzeba wielkich inwestycji na ścieżki, po prostu niech połączą te obecne w system ścieżek, plus zwm i zaodrze.
          Władze miasta zamówiły w firmie wrocławskiej Trako projekt systemu ścieżek w Opolu, GW robiła akcję ze stojakami na rowery ... i nic.
          Rowerzyści, odpowiada wam taka ilość ścieżek i tyle stojaków w Opolu? Piesi, jesteście zadowoleni z rowerów na chodnikach? A kierowcy, z rowerów na ulicach?
          W innych miastach się dzieje, u nas śpią i narzekają.
          • pr51 Re: a we Wrocławiu 01.07.11, 17:23
            > Rowerzyści, odpowiada wam taka ilość ścieżek i tyle stojaków w Opolu? Piesi, je
            > steście zadowoleni z rowerów na chodnikach? A kierowcy, z rowerów na ulicach?

            Źle postawiłeś pytania. Nie jest problemem, czy obecnym rowerzystom wystarcaż obecne ścieżki. Problemem jest, czy istniejące ścieżki zniechęcą obecnych rowerzystów, czy też wygenerują wzrost ruchu rowerowego. Odpowiedź jest ogólnie znana: zniechęcą i nie wygenerują wzrostu. Jak się komuś coś zmienia i ogranicza go, to zawsze będzie niezadowolony. Nie jest problemem, czy piesi będą niezadowoleni, ale czy wydzielenie ścieżki rowerowej na chodniku rzeczywiście rozwiąże jakieś problemy transportowe. Na pewno nie rozwiąże żadnego problemu kawałek ścieżki prowadzący z nikąd do nikąd - rozdrażni nie tylko pieszych, ale i samych rowerzystów. Kierowcy nie są od tego, aby decydować kto jeździ po ulicy - są jednym z wielu użytkowników ruchu. Zamiast budować pokraczne ciągi pieszo-rowerowe, może czasem warto zastanowić się nad wydzieleniem pasów dla rowerzystów na jezdni? Wtedy kierowcy będą mogli narzekać na węższych jezdniach tylko na siebie nawzajem :-)
        • raid.op Re: a we Wrocławiu 01.07.11, 09:20
          Wszystko spłyciłeś do ilości mieszkańców i wielkości budżetu podczas gdy najzwyczajniej chodzi o chęci. W Opolu chęci nie ma. Budżet to nie problem, spójrz na inwestycje kilka lat wstecz - Błękitna Fala, która "trochę" kosztowała, a zarabia przez 2-3 miesiące w roku, nowy Amfiteatr, który nigdy się nie zwróci i bajońsko drogi wiadukt na Struga, a koszt kilometra ścieżki rowerowej wykonanej z asfaltu nadal jest wielokrotnie mniejszy od kilometra drogi dla samochodów.
          • Gość: behemot Re: a we Wrocławiu IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 02.07.11, 13:54
            A jak są chęci a miejsca nie ma? Tego nie brałes pod uwagę. Gandharwa szczegołowo opisywał normy budowlane dotyczace ścieżek ich szerokości by ruch sie mógł odbywać w dwóch kierunkach. Ja tam taki formalista nie jestem i będę sie cieszył z odcinka drogi rowerowej o szerokości 1,5 m, byle nie poruszac się ze spalinowcami a z rowerzystami i ewentualnymi pieszymi dam sobie radę. Ale miasto takiej fuchy nie może odwalić. Czepiasz się basenu. Miasto, samorzad, ma zadania statutowe polegające nie tylko na zarabianiu pieniędzy. I całe szczęście, bo by nic nie było co nie przynosi zysku ale jest potrzebne mieszkańcom (teatry, lodowisko, baseny, kapieliska, amfiteatr, ZOO). Scieżki rowerowe też zysku nie przynoszą a sie ich domagasz.
            • alanta1 Re: a we Wrocławiu 02.07.11, 20:25
              behemot napisał(a):

              > Scieżki rowerowe też zysku nie przynoszą a sie ich domagasz.

              Ejże, pośrednio przynoszą. Rowery=mniej aut=mniej zniszczonych dróg i chodników :D
              • Gość: behemot Re: a we Wrocławiu IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 02.07.11, 20:33
                To jest pobozne życzenie i argument przetargowy rowerzystów, by przekonać miasto do budowy ścieżek. W sezonie rowerowym w istocie przybywa rowerzystów ale nie ubywa samochodów.
                • alanta1 Re: a we Wrocławiu 02.07.11, 20:43
                  Gość portalu: behemot napisał(a):

                  > W sezonie rowerowym w istocie przybywa rowerzystów ale nie ubywa samochodów.

                  Mojego ubywa. Pieszo mam za daleko, na widok autobusów mam odruch wymiotny, więc wymieniam auto na rower...
            • raid.op Re: a we Wrocławiu 02.07.11, 23:36
              Każdy kolejny metr ścieżki rowerowej będącej wybawieniem dla niedzielnego rowerzysty dla mnie jest wrzodem na tyłku więc bez farmazonów proszę jakobym był zwolennikiem budowy ścieżek. Miejsce nie jest żadnym wytłumaczeniem, pragnę przypomnieć, że piana z pyska niektórym z Ratusza strumieniem ciekła na myśl o gondolach chociaż na nie miejsca nie było także. Poza tym co znaczy "nie da się"? Ja w swojej pracy mam niemożliwe zamieniać w możliwe, wielu innych ludzi ma dokładnie tak samo, urzędnik zaś powie, że się nie da i to ma kończyć dyskusję. Nie da to się parasola otworzyć w zadku.

              W dużo mniejszym od Opola Grodzisku Mazowieckim jest Aqua Park działający przez 12 miesięcy w roku, przy nim Błękitna Fala jest niczym błoto w którym utopiono kasę, ok rozumiem, topienie publicznej forsy nazywa się realizacją celu statutowego, co obok "nie da się" stanowi proste, uniwersalne i porażająco błyskotliwe zakończenie jakiejkolwiek dyskusji na dany temat.
              • Gość: behemot Re: a we Wrocławiu IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 03.07.11, 01:10
                No to puść ścieżke rowerowa pod wiaduktrm na Luboszyckiej. Da się ale jakim kosztem. Ściezke na Bolokosee dało sie zrobic szerszą? Pewnie tak, wykupując grunt. Ścieżke przez most na Bolko, czy przez most Piastowski też da sie przekuć z niemozliwego na mozliwe. Tylko,że za wtopiną tam kasę można zbudować kilkanaście km róg rowerowych o co pierwszy byś wystapił. Mostek pod obwodnica dla rowerów wykonano za kilkaset tysięcy, jak 500 m dalej jest most i droga, którą swobodnie mogą przejechać rowerzyść a trasa jest rekreacyjna do Zawady i Turawy. Co do Akwarium to była bezsensowna realizacja celów statutowych, bo za wtopiona tam kasę mozna było zbudować dwa nowe baseny jak w Brzegu czy Gogolinie, nie mówiac o wpływach ze sprzedaży gruntu po starej pływalni. Ale Poganowi ludzie musieli zarobić. Podobnie może być z Okrąglakiem. Remont starego uznawany jest za gospodarność a dopiero po zakończeniu okazuje się, że nie jest to opłacalne. Porzadny gospodarz nie angażuje środków gminy w budowę akwaparku ale stwarza warunki by sciągnac inwestorów i niech budują i zarabiają. A konkluzja z parasolem u człowieka, który w codziennej pracy zamienia niemozliwe na możliwe wyglada na pospolite kłamstwo.
                • gandharwa Re: a we Wrocławiu 03.07.11, 01:29
                  behemot napisał:

                  Mostek pod obwodnica dla rowerów wykonano za kilkaset tysięcy, jak 500 m dalej jest most i droga, którą swobodnie mogą przejechać rowerzyść a trasa jest rekreacyjna do Zawady i Turawy

                  Hmm, to pewnie ten sam projektant co projektował obwodnicę Dobrodzienia. Z podziwu wyjść nie mogę: dwa albo trzy wiadukty wybudowane tylko po to, by za każdym razem kilkaset metrów dalej przeprowadzić przez przyszłą S46 ...skrzyżowania jednopoziomowe, jedno zwykłe a drugie z rondem. To po co te wiadukty? Dla rolników? Absurd.
              • gandharwa Re: a we Wrocławiu 03.07.11, 01:15
                behemot napisał:

                (...)Gandharwa szczegółowo opisywał normy budowlane dotyczące ścieżek ich szerokości by ruch sie mógł odbywać w dwóch kierunkach. Ja tam taki formalista nie jestem i będę sie cieszył z odcinka drogi rowerowej o szerokości 1,5 m

                raid.op napisał:

                Każdy kolejny metr ścieżki rowerowej będącej wybawieniem dla niedzielnego rowerzysty dla mnie jest wrzodem na tyłku więc bez farmazonów proszę jakobym był zwolennikiem budowy ścieżek.

                Właśnie to clou problemu: nie chodzi o budowę ścieżek ale o stworzenie z Opola miasta przyjaznego rowerzystom. W Opracowaniu firmy Trako był cały wachlarz działań inwestycyjnych i pozainwestycyjnych, które ten cel mogą przybliżyć. Budowa dróg rowerowych to jedno z takich działań, jednak takie coś co się do tej pory odbywa, czyli wybudowanie 20,8 km tras rowerowych na chybił trafił rozdzielonych na 31 odcinków, to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Te trasy zresztą są źle wybudowane, nie remontuje ich się a w zimie zupełnie nie odśnieża.

                Miasto przyjazne rowerzystom i rowerom to takie miejsce, gdzie mieszkańcy kupują rower nie tylko dla celów rekreacyjnych. Gdzie ludzie wiedzą, że taki zakup to nie rosyjska ruletka i codzienne igranie ze zdrowiem czy życiem, ewentualnie pyskówki z pieszymi czy kierowcami ale alternatywny sposób przemieszczania się, do tego forma dbania o zdrowie i kondycje.

                Takiego klimatu u nas nie ma niestety jeszcze. To najlepiej widać po ofercie sklepów rowerowych, gdzie jest wiele akcesoriów sportowych/rekreacyjnych ale mało elektrorowerów czy ubrań ochronnych przed deszczem/śniegiem. To oznacza, że jeszcze mały jest popyt na wyposażenie charakterystyczne dla ludzi dojeżdżających do pracy codziennie , w tym na dalekie trasy, o każdej porze roku. A popyt mały bo warunki nie zachęcają.

                Nikt nie będzie czekał 40 lat aż Opole dojdzie do tych "100 km tras rowerowych" ...to można zrobić szybciej i taniej. Na korki lepszy jest skuter czy motorower....ale chyba byłoby lepiej, gdyby u nas promować jednak rowery a nie pojazdy spalinowe.

                Ja osobiście jeżdżę rowerem do biura - o ile jestem w Opolu. To trasa Stare Miasto - Chabry. Niekiedy wybieram trasę rowerową przy bulwarach, potem niebezpieczne rondo i lawirowanie ścieżką przy Lubowieckiej. Nie lubię tej trasy, krawężniki mają 3-4 cm, asfalt położony niedbale i nierówno, wielokrotnie muszę przekraczać jezdnie, niebezpieczne rondo, szczególnie po ciemku. Dlatego wolę trasę Dzielnica Kwiatów - Kusocińskiego- Oleska - Osmańczyka. Jest dużo szybsza i bardziej prosta, jadę po ulicy, na Osmańczyka pod prąd po chodniku. Wolę jednak złamać prawo niż mieć przyjemność z rondem. Czyli w moim wypadku sztandarowa inwestycja rowerowa okazuje się zbędna. To samo na samych Chabrach: mimo zakazu NIE jeżdżę po ścieżkach tylko ulicą, nie mam czasu na przebijanie się przez tłumy na przystankach i walkę z krawężnikami. Nie wiem, po co te ścieżki na Chabrach skoro ulica jest naprawdę szeroka i na niej z powodzeniem można było namalować po prostu pas rowerowy na poboczu. A nie dawać bezsensowny zakaz. Przez rondo estakadą górą mogę legalnie przejechać a Chabrami nie? Bzdura.
                • Gość: behemot Re: a we Wrocławiu IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 03.07.11, 01:47
                  Długo jeszcze ludzie nie będą kupowali rowerów by cały rok używać ich jako środka transportu. Od października do kwietnia w 90 procentach rowery lądują w garażach czy piwnicach. Bo niwielu jest takich, którzy w pluchę, śnieżycę oblodzone chodniki czy drogi rowerowe, szybko zapadajacy zmrok będą sie tarabanić rowerem. I o ile nikt im nie zrobi krzywdy to sami ja sobie mogą zrobić. Handlowcy rowerowi doskonale to wiedzą. Nie ma sensu wystawiać czapek na zime, rękawic, ocieplanych peleryn na rower. Lepiej sprzedawać narty, łyżwy, sanki.
                  • gandharwa Re: a we Wrocławiu 03.07.11, 02:06
                    W odróżnieniu od samochodów rowerzyści mogą używać "spike'ów" czyli opon z kolcami. W tym roku założę takie opony na jeden z moich starszych rowerów i sam zobaczę. Pelerynę dobrą mam, ale to nie czysto rowerowa tylko z wyposażenia górskiego. Firma Abus (ta od zapięć rowerowych) zrobiła fajne "dodatki" do kasku rowerowego, jest brezencik na deszcz i mała podpinka na zimę :-) Ortlieb robi super torby rowerowe - wodoodporne. Ale już typowo holenderskim hitem, nieznanym chyba w PL, są "gamasze" deszczowe, nie tylko chroniące nogawki i łydki ale i buty.

                    Ostatnio też w hipermarkecie w Dreźnie widziałem rodzinkę, która pakowała w sklepie towar nie do wózka sklepowego ale do dosyć pokaźnej przyczepki rowerowej...wszystko, łącznie ze skrzynkami napojów. Rowerem da się wszystko. Śmiem twierdzić, że u nas też tak będzie, ale z poślizgiem. Stosunek do rowerów to trochę jeden z wyznaczników cywilizacyjnych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka