lalecznik-7
06.12.14, 18:23
Namaszczony przez prezesa Adam Duda został zaakceptowany przez radę polityczną PIS i od tej pory jest kandydatem tejże partii na prezydenta. Zresztą czysta formalność to była, bo rada w PIS robi to, co I sekretarz KC każe. Dostał zadanie do wykonania. Ma wygrać wybory. Dostał polecenie służbowe, czy też rozkaz, zebrania umiarkowanego elektoratu, tudzież młodych i dokooptowania ich do betonu partyjnego. Wykonanie zadania nie zamelduje. Jak się czyta portale prawicowe, nawet fundamentalni zwolennicy nie bardzo wiedzą kim jest. W normalnej partii to lider kandyduje na stanowisko prezydenta, albo któraś ze znanych postaci, jeżeli obecny lider celuje w premierostwo. Dlaczego prezes nie startuje? Wie, że jego elektorat negatywny jest równie stabilny jak jego własny. Wytworzył się tzw. szklany sufit, którego prezes nie przebije. Najjaśniej jak można – zdolność prezesa do przyciągnięcia nowego elektoratu jest zerowa jak nie ujemna. W tej sytuacji inną wyrazistą postacią jest Antoni Macierewicz. Tu jednak sytuacja podobna, jak nie jeszcze gorsza. Kobieta na prezydenta to byłoby coś. Pawłowicz odpada z tych samych powodów. Jest Staniszkis, od wielu lat związana z PISem, jednak to chyba byłby zbyt ekstremalny eksperyment. Wiele osób z prawej strony wymienia Wojciechowskiego, byłego prezesa NIK. I to byłaby chyba dobra kandydatura. Wojciechowski ma jednak charakter, z którym prezes musiałby się liczyć, bo nawet przegrana kampania wykreowałaby go jako lidera. A Duda jest dla prezesa bezpieczny. Szanse, że wygra z wysoko notowanym Komorowskim są żadne. Druga turę można będzie nazwać zwycięstwem. Sposób w jaki jest rozdysponowany przez prezesa jest żenujący, jak na potencjalną głowę państwa. Zadanie jakie zostało przed nim postawione, jest wręcz niemożliwe do dokonania. Nawet jeżeli prezes zniknie na parę tygodni przed wyborami, a Antoniego znowu gdzieś wywiozą, to ich duch będzie się unosił nad partią niczym duszny paranoidalny koszmar. I w ten sposób prezes będzie mógł powiedzieć do swojego elektoratu: no radziliście, aby iść w kierunku środka, do opcji umiarkowanej, no i nic nie pomogło, to nie ma sensu. Zatem znowu po wyborach marsze, miesięcznice, itd. I chyba oto chodzi.