03.01.15, 14:56
Ecce Homo to rzecz o małym miasteczku w Hiszpanii, a ściśle o fresku przedstawiającego Jesusa w tamtejszym kościółku. Trudu renowacji tegoż fresku podjęła się nieco starsza rodzima artystka. Mimo najlepszych intencji efekt jej działań był … hmm ... trudno to nawet opisać. W każdym razie prace zarzucono, a niedokończony fresk jest na tyle frapujący, że jedyne, co przychodzi na myśl to słowa „O Jeżu!”.
Ponieważ żyjemy w globalnej wiosce, rzecz podjęły globalne media, pewnie jako wypełniacz ramówek w temacie „dziwy i dziwności”. W efekcie fresk, a co za tym idzie miasteczko, stało się popularne. Temat podchwycili azjaci i odtąd tłumy skośnookich z tabletami, zaczęły zaglądać do miasteczka, a cena za selfie z Ecce Homo w tle wynosi obecnie 1 euro. Przy okazji zapełnili pobliskie muzea tudzież restauracje i kawiarenki. Bezrobocie sięgające dwudziestu kilku procent spadło do kilku. Rzecz warta uwagi.
Globalność plus niecodzienny pomysł (niekonieczne sensowny) jest jak widać receptą na sukces. Pokazał nam to nasz ziomek, Wardęga, który od filmików spidermana zwisającego z poręczy do siejącego postrach spiderdoga, w świecie liczby lajków i wejść na stronę, zyskał w zeszłym roku w skali globalnej złoty medal, a co za tym idzie niezły dochód. W podobnym kierunku, chociaż w aspekcie gigantomanii był zamierzony „Jezus betoniasty” ze Świebodzina. Czy efekt został uzyskany, tego nie wiem, natomiast kierunek chyba jest zasadny.

Wracam teraz myślami do naszego miasteczka Opola, które ze względu na liczbę mieszkańców zawsze będzie miało naturalną tendencję do grajdołka, o ile nie będziemy aktywnie przeciwdziałać. Powyższe przykłady mogą być na to receptą. Patrząc z takiego punktu widzenia pomysł kolejki gondolowej nosił w sobie ten potencjał, chociaż z punktu finansowego budzi u mnie ambiwalentne uczucia. Podobnie z posągami rektora UO, złośliwie określanymi „krasnalami”. Może tutaj zabrakło rozmachu? Co takiego moglibyśmy zaproponować aby wybić się na czołówki przynajmniej polskich mediów, a jednocześnie wybić z marazmu, tudzież zatrzymać osoby, które duszą się w takiej atmosferze? Może zamiast kolejnych wice-prezydentów i nadchodzącej roszady personalnej znaleźć etat dla umysłu nieco szalonego? Może w skali wielomilionowego budżetu miasta wygospodarować kilkaset tysięcy na pomysły, które w zamierzeniu wcale nie musiałyby przynieść dochodu. Za sukces należałoby uważać zwrot kosztów. Prawdziwym sukcesem miałby być rozgłoś, nietypowość, kreacja, pomysły doprowadzające nawet do pukania się w czoło czy białej gorączki, ale w perspektywie dające pobudzenie do działania. Dziedziny mogły być różne, chociaż nowinki techniczne zawsze budzą większe zainteresowanie niż konsternacje. Przykładowo, skoro udało się wprowadzić stacje rowerowe, to może jako pierwsi w Polsce wprowadzimy analogicznie samochody elektryczne, chociaż kilka i kilka stacji? W europejskich miastach takie projekty liczą się już w tysiącach maszyn. Może w nachodzącym roku kolejnego odcinka Gwiezdnych Wojen przemodelujemy nasz rodzimy szynobus w pojazd rodem z kosmosu? Wariackie? Może. Ale, kto wie czy nie celne. A ile zabawy!
Obserwuj wątek
    • Gość: tao szatanski kwestia czasu IP: 188.123.206.* 05.01.15, 17:57
      w ratuszu nastała era pojebanych ideologów, tylko czekać aż rozsławią nasze miasteczko na kraj cały, bliskie i dalsze okolice.

      tao szatanski
      • lalecznik-7 Programy pilotażowe 06.01.15, 14:07
        Można zainteresować się programami pilotażowymi. Takie, które testują pewne rozwiązania technologiczne lub techniczne w małej skali. Na Zachodzie jest tego sporo. Ale też dane miasto czy region musi wykazać chęć ich wdrażania. Jeżeli obawiamy się wpadki, można podpatrzeć jak się do robi u sąsiadów, adaptując rozwiązanie do polskich warunków. Znalazłyby się na to i środki unijne. Pewien rozgłos medialny też można zrobić, zwłaszcza mając całkiem sprawną lokalną TV.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka