Gość: Piotr Badura
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.08.07, 18:51
Szanowni Państwo
Wyraziłem na tym forum pogląd, iż protokół z Kyoto to taka sztuczka, by
cwaniacy rabowali frajerów. Jednym ze sposobów rabowania jest dzielenie tzw.
limitów na emisję CO2. Cwaniak dostaje limit, który mu nie jest do niczego
potrzebny. Przedsiębiorstwo, którego natura jest taka, że emituje do atmosfery
nieszkodliwy CO2, nie dostaje limitu, więc musi go kupić od cwaniaka.
Rozdawanie limitów jest więc najzwyczajniej rozdawaniem pieniędzy. Czy przy
takich moich poglądach mogłem sobie odmówić zamieszczenia tu wiadomości, którą
przed chwilą przysłano mi do redakcji? Oto skrót tej wiadomości:
"Elektrownia Rybnik otrzymała zbyt niski przydział uprawnień do emisji CO2, w
związku z czym już w roku 2005 przekroczyliśmy przyznany limit emisji. Również
w 2006 roku przekroczyliśmy limit pozwoleń, z tym, że nie odbyło się to w tak
absurdalny sposób jak w roku 2005, kiedy o wysokości przyznanych limitów
dowiedzieliśmy się dopiero pod koniec roku, produkując wcześniej więcej
energii niż wynikało to z wysokości limitów. W roku 2006 dokupiliśmy
uprawnienia pozwalające na emisję ok. 250 tys. ton CO2 - wyjaśnia Jerzy
Chachuła, prezes Elektrowni Rybnik.
Część kosztów związanych z zakupem pozwoleń w roku 2006 elektrownia odzyskała,
ponieważ produkowała energię na polecenie PSE Operator. Wskutek kryzysu w
Krajowym Systemie Elektroenergetycznym PSE Operator zmuszony był importować
energię oraz korzystać z tzw. wymuszeń, m.in. od Elektrowni Rybnik. Rybnicka
elektrownia produkowała energię na żądanie PSE Operatora nie mając jednak
uprawnień na emisję CO2. PSE Operator zrefundował jej jednak koszt zakupu
pozwoleń.
- Poza tym kupowaliśmy pozwolenia aby móc produkować energię na własne
potrzeby. Elektrownia Rybnik, pomimo że kupuje uprawnienia do emisji CO2, to
sprzedaje energię generując marżę. Także w roku 2007 jesteśmy zmuszeni dokupić
pozwolenia, w skali całego roku może to być ok. 300 tys. ton - podkreśla
prezes Chachuła.
Jerzy Chachuła dodaje że elektrownia jest niezadowolona z faktu, że miliony
ton CO2 zostało przydzielonych firmom, które nie wykorzystywały ich do
produkcji, lecz sprzedawały. - To dowodzi faktu, że limity na poszczególne
instalacje podzielono niesprawiedliwie - ocenia Chachuła.(Dariusz Ciepiela -
wnp.pl 02.08.2007 11:06)"
Pozdrawiam serdecznie
Piotr Badura