nostress.ka21
15.03.11, 01:24
Wątek typowo offtopowy zakładam, ale nie mogę przestać się dziwić...
Spędziłam dzisiaj trochę czasu w pewnej poczekalni, gdzie przeglądałam stosy gazet i biuletynów sklepowych na wiosnę/lato 2011, no i wręcz szlag mnie trafia:
czy producenci obuwia myślą, że każdy lubi dodawać sobie 12 czy 15 centymetrów?
Nie znalazłam nic na normalnym obcasie czy koturnie! Nic!
Marzę od kilku sezonów o espadrylach, ale do 6cm i nie ma, a przynajmniej nie takich, na które mnie stać... wszystko ma 10, 12 czy jeszcze więcej centymetrów.
Tak samo z rozmiarówką, mam sobie palce obciąć, żeby nosić buty, które ewentualnie byłabym skłonna zaakceptować? 41 to rzadkość, a 41/42 to kosmos...
Mam 180cm wzrostu, rozmiar stopy 41/42...i w czym mam chodzić? w męskich sandałach czy chińskich japonkach? :)
Oświećcie mnie o co chodzi?
Bo ja wpadam w kompleksy...