bobralus
03.05.11, 09:42
Ostatnie kilka sezonow chodziłam w róznych wariacjach birkenstocków (tych prostszych) albo balerinach. W tym roku chciałabym sobie kupić jakieś bardziej wyjściowe sandałki, bo dość mam w upaly balerin a birkenstocki, mimo mojej wielkiej miłosci do nich, do wyjściowych butów nie należą. Nie chodzi mi o nic eleganckiego - raczej na wieczorne wyjścia do knajpy, pracy (nie mam żadnego dresscodu), na miasto w dzień. Noszę głownie kolorowe lniane i bawełniane spodnice (rożne z mango, takie z tattuma w rózne rozmaite paski, bardziej sportowe z esprit) oraz lniane szmizjerki i spodnie. Wieczorami często posiłkuje się jeansową kurtką. Planuję też zakup kilku długich spodnic i sukienek.
Jako że mam szerokie stopy i halluksy to muszę mieć coś z paskiem przy linii palców. Myślałam o czyms takim, ale poki co nie ma mojego rozmiaru, są też beżowe, ale beżowe chyba za bardzo trącą ortopedią? te srebrne są w podobno w realu bardziej złotawe niż srebrne.
www.butyk.pl/towar.4940.Sandaly_Bronx_Footz_83384.html
Lub takim
www.clarks.pl/products/womens/womens-sandals/olivia-claire--metallic-leather tylko tu już drożej to wychodzi.
Podobają mi się też espadryle TH, ale wątpię, żeby moja stopa się w nie wcisneła i średnio nadają się do codziennego latania i na rower.
Podpowiecie jakieś fajne sandały? Zupełnie nie znam się na modzie obuwniczej, wyprawa po szersze łądne buty rozmiar 40/41 to raczej survival niż przyjemność. Nie chcę niczego wyżej wiązanego, bo raciczki mam ładne, ale niezbyt długie.