Gość: Richelieu*
IP: 195.117.90.*
14.12.04, 14:26
1. Szal orenburski, ciepły, delikatny, przechodzi przez obrączkę. Cudo.
I kasa, no, ale za jakość trzeba płacić, za tradycję też. Po co nam szal?
Żeby usiąść w zimowy wieczór, otulić się szalem i zatopić w lekturze.
Dwudziestolatka! Ikona
2. Kostka rosołowa Knorra. Dziewczyna chodzi po targu, kura spod nóg
ucieka, sprzedawcy zachwalają towar, dziewczyna przebiera okiem znawcy,
marchew ucieka z kosza, bo ziemniaczane babuleńki rozsadziły się na straganie
i ani myślą włazić do kosza. Targ, magiczne miejsce choćby sprzedawano tam
większą chemię niż w warzywnym na rogu. Podaj to co najlepsze. Wyobrażenie
sprzedstuletniego sposobu kupowania warzyw. Ikona
3. Choinka, stół wigilijny, mama, tato, troje dzieci, babcia, dziadek,
siostra, szwagier, ich dwoje dzieci, brat, bratowa, ich dziecko, ciocia z
Ciechocinnka, wujek z Sochaczewa, pies, kot, czerwono, złoto, ach, och.
Mnóstwo ludzi, mnóstwo potraw, pani domu wypoczęta po tygodniowym szorowaniu
niezaglądanego schowka na szczotki, pan domu wypoczęty po 3 dniach
intensywnego towarzyszenia żonie w zakupach przedświątecznych i równie
intensywnym patrzeniu jak żona zabija karpia. Miło, słodko, szumnie,
gromadnie. Wyobrażenie dawnej Gwiazdki, gdzie 12 potraw znikało w brzuchach
armii rodziny. Nie to co teraz, on, ona, ono. Karp i barszcz z uszkami, tv.
Jak łyso, bo schematu się nie wyrobiło. Mody na wigilie gwarne. Jak u mamy
albo u babci
I mając obrazek siedzącego obtulonego przed kominkiem z kotem, kupowania na
targu i targowania się, obchodzenia świąt z wielką rodziną, krzywimy się gdy
nam się to jednak nie udaje. Krzywią się inni kiedy my z uporem maniaka
dążymy do jakiegoś nierealnego symbolu czego, ciepłego wieczoru, zdrowej
żywności w zdrowych relacjach, rodzinności i zachwytu bo ciotki bo babki. Bo
zamiast czytać tam gdzie nam wygodnie zmuszamy się do spełnienia naszego
wyobrażenia o dawnym czytaniu, za dużo filmów? Bo zamiast kupować warzywa tam
gdzie blisko, tarabanimy się na drugi koniec miasta wmawiając sobie, że
targowe warzywa mają mniej chemii, bo wiem, że Jadzia ze straganu 10 ma
działkę tylko 100m od autostrady. Bo zamiast cieszyć się przyjściem
Chrystusa, co powinno wywoływać właśnie uczucia rodzicielskie i tym bardziej
skupiać się w tym dniu na tych małych szkrabach, skupia się jedna z drugim na
najnowszej modzie choinkowej bo ma przed oczami obrazek katalogowy stołu ze
wstążkami tiulowymi i świeczkami, i co to będzie za afera gdy przypadkiem
dziecko świeczkę przewróci a tiul się zapali. Tyle pracy na nic, cały wieczór
na nic. Durna moda wigilijna, ale nic to, mamy te obrazki przed najbliższymi
i dawaj im sprostywać. Jak umieszczą w katalogu męża i dziecko wtedy będzie
można pomyśleć w którym miejscu ewentualnie można by ich umieścić. Tak jak
siebie, młodziutką dziewczynę, otuloną w szal, z książką.