kochanica-francuza
05.02.05, 13:26
zpetne blaszaki zostaną na pl. Defilad
Fot. Albert Zawada / AG
ZOBACZ TAKŻE
• Kolorowa menażeria (05-02-05, 00:49)
• Komentuje autorka pracy licencjackiej o Pałacu Kultury (05-02-05, 00:50)
Anna Krężlewicz 05-02-2005 , ostatnia aktualizacja 05-02-2005 00:48
Nici z wiosennych porządków na pl. Defilad. Prezydent Warszawy idzie na rękę
handlarzom, a prowizoryczny blaszak u zbiegu Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej
nadal będzie szpecić stolicę
czytaj dalej »
r e k l a m a
- Nie chcę krzywdzić tych ludzi - oznajmił nam Lech Kaczyński. Mowa o
handlarzach z Kupieckich Domów Towarowych. Sprzedają w największym na pl.
Defilad baraku u zbiegu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej. Od prezydenta
dowiedzieliśmy się, że wiosenny termin likwidacji tej hali będzie przesunięty
najprawdopodobniej o kilka miesięcy.
W piątek uprawomocniła się za to decyzja o rozbiórce sąsiedniego
biało-niebieskiego blaszaka Unisetu. Nowy właściciel (po bankructwie kupców
hala została sprzedana) ma cztery miesiące na zdemontowanie i wywiezienie
budy. I na tym na razie koniec zmian.
A jeszcze dwa miesiące temu prezydent Kaczyński zapewniał "Gazetę", że dni
obskurnych bud z pl. Defilad są policzone. - Na wiosnę wszystkie blaszaki
znikną. Szykujemy teren pod inwestycje - planował.
Termin wyprowadzki kupców miał się zbiec z opracowaniem planu zagospodarowania
okolic Pałacu Kultury. Na rogu Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej planowane
jest Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Obok ma powstać Muzeum Komunizmu. Budowy miały
się zacząć jeszcze w tym roku.
Inwestycje nie mogą jednak wystartować, dopóki na placu nie zapanuje porządek.
A na razie handlarze z Kupieckich Domów Towarowych ani myślą o tym, by opuścić
okolice Pałacu Kultury. W zeszłym roku ratusz zaproponował im grunt pod nowy
dom handlowy wzdłuż Marszałkowskiej lub Al. Jerozolimskich. W przyszłości
handlarze mieli tam sfinansować kilkupiętrowy budynek podobny do Smyka (o
powierzchni 20-30 tys. m kw.). Nie zgadzają się jednak na tymczasową
wyprowadzkę spod Pałacu Kultury.
Ich naciski na ratusz najwyraźniej były skuteczne - prezydent Kaczyński bowiem
idzie handlarzom na rękę: - Zawrzemy z nimi krótkotrwałą umowę na dzierżawę
gruntu, na którym stoi ich prowizoryczny blaszak. Warunek jest taki, że
jeszcze w tym roku zaczną budowę pawilonu z prawdziwego zdarzenia - mówi tym
razem Lech Kaczyński. I zastrzega, że handlarze muszą jak najprędzej
przedstawić realny plan inwestycji. - Uporządkowanie pl. Defilad to jeden z
moich największych celów osobistych - powtarza niezmiennie.
Sami handlarze nie wiedzą, co o tym wszystkim myśleć: - Ledwo nam starcza na
czynsz, a co dopiero myśleć o budowie nowego pawilonu! Nie wiem, skąd weźmiemy
na to pieniądze - zastanawia się pan Czesław, który sprzedaje w blaszanej hali
buty. Nawet on przyznaje, że blaszak, w którym pracuje, szpeci miasto. - Taka
zabudowa nie ma prawa bytu w Śródmieściu - mówi.
A co z biało-czerwonym blaszakiem MarcPolu, kolejną prowizorką pod Pałacem
Kultury? Jej przyszłość wygląda najbardziej tajemniczo. W blaszaku panują
optymistyczne nastroje. Handlarze ani myślą o wyprowadzce. - Przedłużono nam
umowę - twierdzi pracownik administracji. Szef firmy Marek Mikuśkiewicz
konsekwentnie odmawia komentarza. Natomiast Renata Kaznowska, dyrektor
śródmiejskiego Zarządu Terenów Publicznych (administruje pl. Defilad)
zapewnia, że to kolejna po Unisecie hala przeznaczona do rozbiórki. Czy się
jej doczekamy? Dziś wiemy tylko, że umowa na dzierżawę gruntu wygasa
MarcPolowi z końcem tego miesiąca.