Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Sprzedawcy w Hous'ie

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.05, 20:28
    Ratunku nie nawidze gdy sprzedawca sie mnie ciagle pyta czy pomóc..... A ta
    ich nowa strategia... Poprostu mnie do szłu doprowadza oni są strasznie
    natretni!!! Gdybym potrezbowala pomocy to bym sie sama do nichg zwróciła!
    Obserwuj wątek
      • Gość: pump_it_up Re: Sprzedawcy w Hous'ie IP: *.broker.com.pl 06.06.05, 20:35
        Ech tez mialam taka sytuacje. Jeden byl tak natretny, ze mialam ochote na niego
        nawrzeszczec.
        • miska_malcova Re: Sprzedawcy w Hous'ie 06.06.05, 20:35
          a jaka jest ich nowa strategia?
        • Gość: Trinity Re: Sprzedawcy w Hous'ie IP: *.kaptech.net 09.06.05, 11:08
          "W czym moge pomoc" to jeszcze male piwo, najbardziej mnie wku...ia jak biore
          cos do przymierzalni i doslownie po 10 sekundach, kiedy jeszcze nawet nie
          zdazylam sie rozebrac z wlasnych ciuchow ekspedientka uchyla mi zaslonke i pyta
          "no i jak, pasuje?" albo "rozmiar dobry?" Grrrrrrrr, nienawidze tego, zwlaszcza
          ze przydarzylo mi sie pare razy, ze uchylila mi zaslonke w momencie kiedy stalam
          w przymierzalni rozebrana, w samych majtkach, albo z golym biustem. Uuuuch, mam
          ochote zabic za cos takiego!
      • przemkowa.b Re: Sprzedawcy w Hous'ie 06.06.05, 20:37
        Ja zawsze mówię "nie jest mi pan/i w stanie pomóc, poradzę sobie sama", pomaga!
      • easier_to_fly Re: Sprzedawcy w Hous'ie 06.06.05, 20:54
        No fakt, ale to jeszcze da się znieść, poza tym chyba za bardzo uogólniasz
        mówiąc o Housie. Niektórzy w pracujący w tej sieci nie kwapią się do pomocy
        nawet, gdy się ich o to poprosi:p A właściwie niektóre...:)
        Moim zdaniam szczytem wszystkiego są ekspedientki w drogeriach i perfumeriach,
        gdzie patrzą na człowieka jakby tylko czekał na okazję, żeby schować do
        kieszenie i uciec z tymi chusteczkami do nosa za 50 gr...:P
        • maadz Re: Sprzedawcy w Hous'ie 06.06.05, 22:02
          hehehehe:) mnie irytują sprzedawczynie w tally weijl mowiace 'dzien dobry' jak
          tylko pojawie sie w zasiegu ich wzroku:D nie tylko jak wejde, ale potem jak juz
          chodze po sklepie to kazda musi rzucić swoje dzień dobry do mnie <lol>
          • Gość: Majka Re: Sprzedawcy w Hous'ie IP: 157.25.9.* 07.06.05, 09:30
            A ja wolę jak skaczą koło mnie, niż miałabym szukać, prosić. Jak jestem w
            przymierzalni a kolor lub rozmiar nie pasuje, tacy którzy biegają, doradzają i
            dogadzają to dla mnie na wagę złota. (oczywiście mam tu na myśli dyskretną i
            nie natarczywą podpowiedź). A na pytanie "w czym mogę pomóc?" - jak po nic
            konkretnego nie przyszłam odpowiadam - "na razie dziękuję, muszę się
            rozejrzeć." Często przychodzę po nic, a wychodzę z czymś... lub odwrotnie -
            szukam konkretnej rzeczy, a wychodzę z niczym lub zupełnie czymś innym.
            Jak juz mam dosyć tej pomocy mówię "dziękuję, dam sobię radę".
      • Gość: mika Re: Sprzedawcy w Hous'ie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.05, 11:06
        a co powiecie na sprzedawczynie w Gino Rossi ?? to dopiero chamice!!!
      • Gość: Ani@ GŁUPIE JESTEŚCIE! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.05, 12:29
        A jakby nie mówiły dzień dobry, jakby was ignorowały to byście
        lamentowały!!!!!!!!!Może Was denerwuje, że ktoś was zauważa w sklpeie, bo
        chcecie cos ukraść? co???
        A pozatym myslicie, że oni to robią z przyjemności?8 godzin mówić dzień dobry i
        w czym moge pomóc jakimś obsmarkanym gó..arą z 10 zł w kieszeni?
        • Gość: anka Re: GŁUPIE JESTEŚCIE! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.05, 12:42
          natarczywy wzrok i lazenie za klientem jest po prostu chamskie. jezeli cos
          takiego ma miejsce- wychodze ze sklepu i nie wracam. na szczescie w Warszawie
          jest mnostwo sklepow. a gowniara z dycha w kieszeni moze wrocic ciagnac za
          rekaw tatusia z wypchanym portfelem. pod warunkiem, ze zostanie potraktowana z
          szacunkiem - to tak ku rozwadze "segregujacej" obslugi sklepowej.
          zreszta smutna prawda: jesli ktos po prostu jest zle wychowany, to swoje
          zachowanie z domu przyniesie do pracy i nie pomoga w tym zadne szkolenia.
        • Gość: goldi Re: GŁUPIE JESTEŚCIE! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.05, 12:47
          MNÓSTWO ludzi pracuje "aż" 8 godzin dziennie i to ich nie powstrzymuje przed
          byciem miłym - bo taki jest obowiązek sprzedawczyni i nie tylko!!!nieskromnie
          powiem,że mi się jakoś udaje(nie sprzedaja, ale każda praca wymagająca
          kontaktów międzyludzkich tego wymaga!!!!!Mam warczeć naludzi bo mam zły
          humor,PMS i jestem zmęczona????Daruj sobie!!!!)
          • Gość: goldi Re: GŁUPIE JESTEŚCIE! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.05, 12:50
            Z 10zł to ignorujesz takie?Absurd.Na pierwszym roku studiow bylam barmanka i
            MUSIALAM byc mila dla klientow i z kasa i bez kasy, mimo ze byli czasem lekko
            nie w stanie:)DLA WSZYSTKICH.Dobija mnie twoje myslenie.Praca to praca a nie
            przyjemnosc.
            • colleen_1 Re: GŁUPIE JESTEŚCIE! 07.06.05, 14:23
              Zgadzam sie. Jest nawet takie powiedzenie "klient nasz pan".
              Kiedys bylam na zakupach przed wolnymi dniami - nie pamietam czy to swieta
              wielkanocne byly, czy inne. Niewazne. Stalam w kolejce do kasy, pani przede mna
              pyta ekspedientke czy jutro tez maja otwarte, ta na to, ze niestety i wielce
              zbolala mina + jakies marudzenie. Wg mnie to nie jest zbyt profesjonalne
              zachowanie. Rozumiem, ze dziewczyna mogla byc zmeczona i nie miec ochoty na
              prace w swieto, ale to marudzenie powinna zostawic sobie na pozniej. Mnie
              osobiscie zniechecaja takie miejsca, gdzie ekspedientki sa nieuprzejme,
              marudzace lub patrzace jak na zlodzieja.
              Jesli dziewczyna po prostu pyta czy w czyms pomoc to odpowiadam, ze na razie
              dziekuje.
        • papryczka_ag Re: GŁUPIE JESTEŚCIE! 07.06.05, 12:47
          Wolę poprosic o pomoc niz być nia bombardowana - w dodatku nachalnie - przez
          panienki walczące o prowizję! Ostatnio widziałam jak panienka mierzyła spodnie
          w których wygladała fatalnie, ale poproszona o opinie sprzedawczyni wmawiała
          jej, że wyglada jak gwiazda. Kiedy wyraziłam swoja opinię na ten temat myślałam
          że ekspedientka udusi mnie tymi spodniami... Rozumiem, że one tm są dla
          pieniędzy ale na litość boska trochę uczciwości by sie przydało.
          I owszem wkur... mnie jak ktoś za mną łazi nic nie mówiąc jakby patrzył czy
          czegoś nie chowam do kieszeni... I bynajmniej nie dlatego że mam ochote to
          zrobić, ale dlatego że tym panienkom po prostu wmówiono, że taka wyniosłość
          buduje prestiż sklepu. Guzik prawda.
        • Gość: Majka Re: GŁUPIE JESTEŚCIE! IP: 157.25.9.* 07.06.05, 12:47
          Eeeee ja lubię jak mówią dzień dobry, dla mnie to miłe, że mnie zauważyły i
          pamiętają. Bardzo szanuję pracę innych i choć wiem, że mówienie dzień dobry to
          ich obowiązek to podziwiam te dziewczyny że mówią to w taki sposób, jakbym była
          ich ulubioną klientką... No ja super się czuję w tym sklepie tally weijl, super
          obsługa i muzyka.
        • Gość: a Re: GŁUPIE JESTEŚCIE! IP: *.chello.pl 07.06.05, 12:52
          celownik liczby mnogiej od "gó..ara" to "gó..arom" a nie "gó..arą"...
        • Gość: k_m_m Re: GŁUPIE JESTEŚCIE! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.05, 13:25
          Chyba nie jeden zamieniłby się na miejscu tych ekspedientek, które moim zdaniem
          pracują tylko 8 godzin i mówią tylko dzień dobry, do widzenia i ewentualnie
          doradzają i jeszcze dostają za to więcej kasy niż człowiek, który "tyra" przez
          10. W zasadzie jedyną wadą tej pracy jest to, że pracują w niektóre święta i
          tego im współczuję.
          A co do "obsmarkanych gó..ar" to mają zwykle więcej kasy niż te "dojrzałe
          kobiety"
      • Gość: Sylwia Re: Sprzedawcy w Hous'ie IP: *.rej.edu.pl 08.06.05, 09:23
        Jeżeli ktoś był w Housie w Arkadi np. w ostatni weekend-tak jak ja :)- To wie o co chodzi. Otóż uskuteczniona zostałą akcja "sprzedawca dla każdego". Choć powiedziałam sprzedawcy, że przyszłam tylko poogladać na razie, on najnormalniej w świecie zachowywał sie jak by tego nie usłyszał. Sprzedawcy stoją teraz obok przymierzalni i czekaja az ktos przymierzy, pokaże sie i za wszelka cene wchca mu wcisnac jakis bubel.Do tej pory mnie to nie raziło ale w housie to juz przesada...
      • Gość: Majka Re: Sprzedawcy w Hous'ie IP: 157.25.9.* 08.06.05, 09:30
        Ja do Hous'ie nie zaglądam często, może dwa razy byłam po jakąś bluzę dla
        siostrzenicy. To nie mam takiego rozeznania. Ale skoro są tacy upierdliwi, to
        może dla "cyrku" poganiać ich za szukaniem, a to rozmiaru, a to koloru, a
        wkońcu mozna powiedzieć, że fason nie spełnia moich oczekiwań. Albo materiał
        źle się układa, jest kiepski. Wolę na guziki, a nie na zamek, rekawy są za
        krótkie, albo za długie.... Napewno po takiej wyliczance odechce im się takiej
        upierdliwości i wciskania towaru za wszelką cenę.
        • akusia Re: Sprzedawcy w Hous'ie 08.06.05, 11:28
          mnie w housie denerwuje ,ze sprzedawcy probuja udawac twojego wyluzowanego
          kumpla,ja lubie robic zakupy spokojnie,akurat pytanie "w czym moge pomoc"mi nie
          przeszkadza,poprostu odpowiadam,ze narazie ogladam i dziekuje,ale w housie oni
          rzeczywiscie sa momentami strasznie denerwujacy...tacy "spoko goscie";/
          jak dochodzisz juz do kasy i chceszplacic to oni probuja
          zagadywac,itd...ostatnio dziewczyna zaczela mnie przy placeniu bluzki wypytywac
          o pogode,przez co cholernie przeciagala zakup i spedzilam przytej kasie chyba 5
          minut...na dodatek wcale nie mialam ochoty wdawac sie z nia w dyskusje
      • Gość: Magda Re: Sprzedawcy w Hous'ie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.06.05, 13:15
        Hahaha... Skąd to znam... :P
        Weszłam ostatnio do tego sklepu. Nawet nie miałam zamiaru nic kupować, chciałam
        ino rzucić okiem na wieszaki. Gdy tylko przekroczyłam próg sklepu, 'napadła' na
        mnie sklepowa panienia i mówi: "W czym mogę ci pomoć?" Ja odpowiadam "W niczym,
        dzięki, chcę tylko się rozejrzeć?" A ona: "A widziałaś naszą najnowszą
        kolekcję? Zobacz jakie mamy kolory!" Na co ja: "Właśnie widzę! Ale sama muszę
        się pierw rozejrzeć". Oczywiście ekspedientka cały czas sledziła mnie wrokiem,
        a jak tylko podeszłam do jakiegoś wieszaka, to usłyszałam "Fajna ta bluzka,
        nie? Może jakiś inny kolor? Tutaj są! A jaki rozmiar? Zanieść do
        przymierzalni???". Gdy to ułyszałam, odpowiedziałam "nie, dziekuję, nie jestem
        zaintereoswana" i wyszłam... Rozumiem, że ta dziewczyna chciała na siłe coś
        sprzedać, ale swoim zachowaniem tylko mnie przestarszyła...
        • marvellous :-))))) spoko 08.06.05, 17:54


      • Gość: hayworth Re: Sprzedawcy w Hous'ie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.05, 14:12
        byłam w tym sklepie tylko raz i już tam nie wrócę. nie słyszałam własnych
        myśli, przez fatalną i strasznie głośną muzykę. jedna sprzedawczyni
        wykrzyknęła "cześć" mna mój widok, przez co mi się zrobiło głupio, że może to
        jakaś znajoma, której nie kojarzę. No a jak się spytałam, czy się przypadkiem
        skądś nie znamy, to zrobiło mi się jeszcze bardziej głupio, bo okazało się, że
        taka mało wyluzowana jestem i że po prostu takie to jest przywitanie. potem
        musiałam uciekać przed trzema panami, którzy koniecznie chcieli mi doradzać. a
        im dalej tym gorzej: szukałam czarnej prostej bluzy zapinanej na suwak.
        pomyślałam, że skoro tu obsługa taka pomocna, to się zapytam. od razu
        powiedziałam, że chcę prostą, bez żadnych esów-floresów, napisów, naszywek etc.
        no to zamiast powiedzieć "nie ma takiej", pani zrobiła mi przegląd wszystkich
        bluz jakie były w zasięgu jej pamięci wtedy w sklepie. a na sam koniec, jak już
        dla świętego spokoju coś wzięłam do przymierzenia, ta sama pani koniecznie mnie
        chciała oglądać w tej bluzie, czego nie lubię (kolejny dowód mojego
        niedostatecznego wyluzowania...). eeeech....
        • Gość: afrykata Re: Sprzedawcy w Hous'ie IP: *.aster.pl 08.06.05, 22:35
          O, to to.
          "No czeeeeeść! Widzę że spodenek szukasz? Tutaj mamy takie fajniutkie, ty
          szczuplutka jesteś, to by pasowały do twojej figurki..."
      • n_nicky Re: Sprzedawcy w Hous'ie 08.06.05, 15:15
        Jak byłam w House'ie w Starym Browarze niedawno,to nikt z obsługi się mną nie
        zainteresował,więc to chyba zależy też od sklepu.Co prawda nie lubię jak pięć
        ekspedientek "lata" koło mnie,bo lubię się rozejrzeć.Najlepiej jak kasjerka w
        Cubusie,kasując mi jakiś ciuch,dodała "A z naszej promocji nic Pani sobie nie
        wybrała i nie kupuje?"Podobnie gdy przymierzałam spodnie we Wranglerze-poszłam
        do przymierzalni,ledwo zawiesiłam je na haczyku,a ekspedientka już zdążyła się
        spytać "I jak leżą?Może przynieść inny rozmiar?" wrr
        Ja też odpowiadam "Dziękuję,na razie się rozejrzę",gdy ekspedient(ka) od progu
        sklepu woła "W czym mogę pomóc?"
      • Gość: sid80 Re: Sprzedawcy w Hous'ie IP: *.bait.pl / *.225.121.1.bait.pl 08.06.05, 15:37
        Tak naprawdę dobry sprzedawca powinien dopasować się do klienta, ale nie wiem
        czy jest na to sposób.Mnie też zdenerwowali w Hous'ie. Jednak biorę małą
        poprawkę i ich zachowanie tłumaczę tym,że tak naprawdę oni wykonują robotę
        wymyśloną przez szefostwo:)Tak myślę. Dyrekcja siedzi i duma "jakby tu zachęcić
        klienta do powrócenia i ponownego zrobienia zakupów", przyjęła strategię taką a
        nie inną...Nawet jeśli któryś ze sprzedawców powie swojemu dyrektorkowi, że nie
        jest nalepsza - usłyszy,że jeszcze dużo powinien się nauczyć albo że klienci
        powinni być witani w wejściu z kwiatami a potem musi im cały czas
        towarzyszyć:)). Biedny sprzedawca boi się,że zaraz przyjdzie podstawiony
        klient, on źle wykona robotę i dyro podziękuje za współpracę:))
      • Gość: Ag Re: Sprzedawcy w Hous'ie IP: *.tvk.wroc.pl / *.unreg.tvk.wroc.pl 08.06.05, 16:23
        Mnie ten sklep strasznie smieszy.. jak ekspedientka mlodsza od mojego faceta o
        dobre 5 lat, ubrana jak dziecko, bardzo sie zmusza, zeby zgodnie z polityka
        firmy mowic mu na "ty" i co chwila jej sie jednak "pan" wymknie :)

        Z reguly to nie mam problemow z tym sklepem, obsluga jest jak potrzebuje a jak
        nie chce to latwo im podziekowac. Tylko nie lubie jak wchodza do przymierzalni.

        Pozdrawiam
        Ag
        • miska_malcova Re: Sprzedawcy w Hous'ie 08.06.05, 16:24
          dzisiaj byłam w Housie. Pani była miła, ale nie nachalna. To zalezy od sklepu
      • marvellous Re: Sprzedawcy w Hous'ie 08.06.05, 17:58
        Dawno nie byłam w House, ale musze się wybrać bo mnie zaintrygowały te Wasze historyjki:-))))))))).
      • Gość: parapluie Re: Sprzedawcy w Hous'ie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.05, 18:59
        Bardzo podobały mi się zakupy we francuskich sklepach własnie ze względu na
        świetne sprzedawczynie,one pierwsze mówiły "bonjour",grzecznie pytały czy moga
        pomóc,czasem nawet po angielsku(WIEEELKA rzadkość we Francji)-ideały.W Polsce
        są dwa typy-ignorujące klienta lub mu nadskakujące...
        • Gość: Trinity We Francji IP: *.kaptech.net 09.06.05, 11:22
          To ich "bonjour" jest troche sztuczne i przeslodzone, i nachalne mimo wszystko.
          I to wlasnie francuskie ekspedientki sa mistrzyniami tego co napisalam w poscie
          powyzej, ze bierzesz cos do przymierzalni i po paru sekundach juz slyszysz "ca
          va?", "pasuje?", "rozmiar dobry"? Uchylaja ci zaslonke, zagladaja, wlaza ci
          niemal do kabiny, nie daj Boze jak stoisz pol rozebrana - w majtkach lub bez
          stanika - zobaczy cie wtedy caly sklep. Albo ten ich zwyczaj braku luster w
          kabinach. Uuuuch, nie cierpie tego. W kabinie nie ma lustra, co zmusza cie do
          wyjscia z kabiny w niekoniecznie dobrze lezacym na tobie ciuchu, obowiazkowego
          zrobienia paru piruetow do wspolnego lustra na srodku sklepu i wystawienia sie
          na przeslodzony sztuczny zachwyt ekspedientki " oh, suuuper, prawda?" Tudziez na
          spojrzenia innych panienek mierzacych ciuchy i przegladajacych sie w tym samym
          lustrze, oraz ich przyjaciolek/facetow kibicujacych obok. Kurcze, nienawidze
          tego, to takie malo intymne. Ja jako Polka nie mam takiej mentalnosci zeby sie
          tak wystawiac na pokaz przed calym sklepem, a mieszkajac we Francji jestem
          troche na to skazana. Dlatego wole polskie sprzedawczynie i polskie sklepy,
          mowcie sobie co chcecie.
      • Gość: pekinska Re: Sprzedawcy w Hous'ie IP: *.crowley.pl 09.06.05, 18:53
        No właśnie z jednej strony firmy czy sklepy swoją politykę obsługi klienta
        opierają na badaniach marketingowych z których wynika, że sprzedawca powinien
        być, aktywny, reagować na potrzeby klienta a nawet je kreować. I jeśli House
        jest marką skierowaną do młodzieżowego odbiorcy, to sprzedawcy zgodnie z
        zaleceniami przygotowanymi na podstawie badań muszą być wyluzowani i tworzyć
        niemalże "kumplowską" relację z klientem na zasadzie lepiej się poczujesz =
        wiecej zostawisz kasy w sklepie. Paradoks polega na tym, że od sprzedawców
        kierownicy wymagają stosowania określonych zachowań a klienci, którzy wcześniej
        w badaniach statystycznych dali do zrozumienia, że takich właśnie zachowań
        oczekują po zetknięciu się z nimi w rzeczywistości źle się czują.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka