Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ

      muzułmanki

    22.09.05, 01:55
    czy byłybyście w stanie wyjść za muzułmanina ??? Porzucić te wszystkie
    kolorowe łaszki, szminki na rzecz bezkształtnych burych płaszczy, chustek
    szczelnie zakrywających włosy itp. a może one nie mają potrzeby pobuszowania
    sobie po sklepach ?
    wyrzekłybyście się kobiecości dla... no wasnie... dla milości, czy religii...
    Zawsze mnie dziwią kobiety które dobrowolnie po wyjściu za mąż przyjmują
    religię muzułmańską.
    może znajdziecie odpowiedź.
    a i powiem od razu. Ja nie wyrzekłabym się tego wszystkiego: strojenia się,
    malowania i chęci wyglądania ładnie. Może i jestem pusta, ale taka chyba
    kobieca natura... i nie chce z niej rezygnwać
      • zettrzy Re: muzułmanki 22.09.05, 02:41
        wiele kobiet wychodzi za muzulmanow za maz z prawdziwej milosci i potem nie
        zmieniaja religii, tylko maz muzulmanin akceptuje fakt ze jego zona nosi szpilki
        i makijaz a nie burke
        co zas do tych ktore zmieniaja religie - jak to powiedzial Saladyn, z marnego
        chrzescijanina nie da sie zrobic dobrego muzulmanina, czyli nie sadze ze religia
        ma tak naprawde dla nich znaczenie, albo raczej ze ma znaczenie powierzchowne,
        inaczej przeciez by jej nie zmienialy
        i zgadzam sie ze te kobiety nie maja potrzeby wygladania ladnie, grzebania w
        ciuchach, przebierania sie, ale w koncu to ich potrzeby i ich sprawa
        • beesok Re: muzułmanki 22.09.05, 07:19
          Wow - muzulmanksie kobiety nie maja potrzeby wygladania ladnie??? Dziewczyny to
          bzdura! To ze one nie pokazuja swojego ciala obcym mezczyznom (bo taka tez jest
          idea hijabu) to nie oznacza ze one nie dbaja o siebie i nie buszuja po
          sklepach!!
          Owszem - jak w kazdym spoleczenstwie sa mniej i bardziej zadbane kobiety ale to
          nie ma nic wspolnego z zakrywaniem sie. Szkoda, ze nie moge Wam pokazac zdjec z
          tradycyjnego arabskiego slubu - w ktorym kobiety bawia sie osobno a mezczyzni
          osobno(niestety nie mozna fotografowac kobiet ;)
          Poza tym, Islam nie wymaga aby kobieta zmienila wiare po slubie....tak jak
          napisala zettrzy wiele kobiet pozostaje przy swojej religii i "normalnie" sie
          ubiera.
          Wiele osob tez myli przykazania religijne z tzw. tradycja: nigdzie w Koranie
          nie ma obowiazku noszenie czarnych szat czy zakrywania twarzy.
          A'propos czarnych szat - sluchajcie dla wiele kobiet one sa po prostu wygodne!
          Pod nimi sa ubrane w normalne ciuchy: jeansy , krotkie spodniczki, sukienki,
          szpilki a ta szata jest lekka i zakrywa wszystko a mozna ja swobodnie sciagnac
          jak sie jest w gronie przyjaciolek np.
          • aisha-medea Re: muzułmanki 22.09.05, 08:33
            zgadzam sie tylko z jednym - muzulmanki buszuja po sklepach i stroja sie, ale
            dla swoich mezczyzn i tylko dla nich. Poza domem, jesli chca podazac
            za "tradycja", powinny zakladac bezksztaltne wory i chusty na glowe. I tu sie z
            moja przedmowczynia nie zgadzam - jesli masz pod spodem wygodne jeansy, wygodna
            bluzke itd, to po co do jasnej ch... zakladac na siebie jeszcze ten worek? I
            nikt mi nie wmowi, ze to wygodne - w lecie w paryskim metrze ja umieram z
            goraca w cieniutenkiej bluzce i zwiewnej spodnicy, a one maja na sobie tony
            materialu, a glowe szczelnie owinieta. Przeciez tak skora nie oddycha! To moze
            i ma sens na pustyni, w palacym sloncu, ale nie w normalnych warunkach.

            Do tego mieszkam w kraju, w ktorym stroj ten urosl do rangi problemu
            politycznego i wydano nawet specjalne prawo o noszeniu ostentacyjnych znakow
            religijnych w szkolach (czyli juz kazdy wie, ze mieszkam we Francji) i
            niestety, chociaz z prawem sie nie zgadzam, to wiem, ze wiele kobiet jest do
            noszenia takiego stroju zmuszanych. Nie tak dawno jedna, ktora sie wylamala,
            zostala podpalona na paryskich przedmiesciach.

            Tu nie chodzi bowiem o to, czy ktos lubi sie malowac, stroic itd, czy tez jest
            to mu zupelnie obojetne. Tu chodzi raczej o dobrowolnosc przyjmowania takiej, a
            nie innej postawy, o podstawowa wolnosc wyboru.

            Ja bym nie potrafila zrezygnowac z ladnych ubran i makijazu. I niestety nie
            rozumiem potrzeby noszenia chusty czy tych bezksztaltnych sukien. Tlumaczenia
            znajomej muzulmanki - bo wtedy mezczyzni mnie szanuja - do mnie nie trafiaja,
            bo facet powinien szanowac kobiete bez wzgledu na to, jak jest ubrana.
            • kitty.dk Re: muzułmanki 22.09.05, 08:42
              Nigdy w zyciu nie wyszlabym za muzulmanina! Mieszkam w kraju gdzie na co dzien
              widze mnoooostwo muzulmanek. Zal mi tych kobiet...drepcze taka 2 metry za swoim
              mezusiem obladowana siatami z zakupami,a mezus oglada sie za blondynkami!
              Czasami widze jakas muzulmanke w np. rozowej, chuscie na glowe,a nie czarnej
              czy burej,ale to rzadkosc...Nigdy w zyciu nie widzialam muzulmanki w mini czy
              obcislej bluzce...
              • beesok Re: muzułmanki 22.09.05, 09:40
                Domyslam sie Kitty, ze mieszkasz w Danii....
                Sluchajcie: zgadzam sie z tym, ze jest wiele kobiet muzulmanskich ZMUSZANYCH do
                noszenia tych szat i wiele Arabow traktuje swoje zony jak sluzace albo gorzej
                (czego dowodem sa wlasnie takie przyklady o ktorych mowi Kitty.) Ale nie KAZDY
                muzulmanin ma takie podejscie i to nie jest zgodne z duchem Islamu...wlasciwie
                to nie ma nic wspolnego z religia!! A ilu dobrych chrzescian bije swoje zony??
                Przeciez to kwestia czlowieka i jego podejscia.
                Islam, wbrew calej propagandzie na swiecie, jest religia, ktora szanuje
                kobiety. Noszenie chusty nie musi oznaczac zakladania ogromnych ilosci
                materialow i chust i pocenia sie itp. Mieszkam w kraju w ktorym panuje klimat
                tropikalny i wiem cos o tym. Moje kolezanki w biurze ubieraja sie w Zarze i
                Promodzie modnie i wygodnie i nosza przy tym chuste i nie zakrywaja tego
                wszystkiego czarna szata. A te ktore lubia sobie zarzucic czarna szate (tutaj
                to zwykle zwiewnne materialy, jedwab w wersji drozszej ;) to robia to w wielu
                przypadkach :)z duzym wdziekiem.
                A co do wyjscia za maz za muzulmanina....hmm mysle, ze to kwestia dopasowania
                sie, zrozumienia i otwarcia na drugiego czlowieka.
                Na pewno wymaga to troche wiecej poswiecenia i zrozumienia z OBYDWU stron niz w
                zwiazkach bardziej zblizonych kulturowo ale to juz zalezy od kobiety i
                mezczyzny.
                Wiem, ze zostane zaatakowana za to co napisze teraz, ale widzac obrazki z zycia
                emigrantow muzulmanskich w Europie nie mozna osadzac Islamu, religii i sposobu
                zycia.....Znam wiele arabow, ktorzy laza za zonami po sklepach trzymajac
                dzieciaki na rekach podczas gdy ona wybiera ciuchy ;) A w domu rzadza prawa
                kobiety i facet zeby zapalic papieroska musi wyjsc na balkon i bez dyskusji ;)
                • sumire Re: muzułmanki 22.09.05, 10:02
                  Zgadzam się w całej rozciągłości.
              • stephen_s Re: muzułmanki 22.09.05, 11:46
                > Nigdy w zyciu nie widzialam muzulmanki w mini czy obcislej bluzce...

                Nie, żebym był złośliwy, ale noszenie mini nie jest wartością absolutną :)
            • beesok Re: muzułmanki 22.09.05, 10:03
              dotknelas sedna sprawy: DOBROWOLNOSC.
              Zgadzam sie i widze codziennie na wlasne oczy jak zacofani faceci zmuszaja
              swoje zony do noszenia nie tylko chusty na glowie ale rowniez rekawiczek!!!!
              grubych skarpet itp. i jak cos im sie nie podoba to niech Bog im pomoze....
              Ale to sa skrajni bezmyslni i zacofani mezczyzni, ktorzy guzik wiedza o
              religii. I takim kobietom wspolczuje z calego serca nie wiele moga zrobic zeby
              sie wylamac..i to jakby jest inny temat z tego wzgledu, ze tu juz nie o samo
              zakrywanie chodzi tylko o zwyczajne maltretowanie kobiet. Zakrywanie sie
              powinno byc dla Boga, wiary a nie dlatego, ze mezus kazal....
              Natomiast jak chodzi o hijab: owszem, Islam wymaga od kobiety aby zakryla
              wlosy, cialo luznym strojem nie uwydatniajacym ksztaltow i o zachowanie
              skromnosci w zakldaniu bizuterii i innych akcesoriow :). Nie musi zakrywac rak,
              stop ani twarzy. Wiele kobiet robi to zupelnie dobrowolnie i jest im z tym
              dobrze - nie czuja zadnych "brakow" z tego powodu.
              Jasne, ze mezczyzna powinien szanowac kobiete za to kim jest a nie jak sie
              ubiera ale wiesz, jak czasem widze niektore kobiety i to jak sie ubieraja (nota
              bene w ARABSKICH klubach) to ja sie nie dziwie, ze nie ciesza sie zbytnim
              szacunkiem.... Niestety, czy chcemy czy nie, nasz ubior ma duzy wplyw na to jak
              inni nas postrzegaja. I zgodze sie, ze kobieta nie musi miec na sobie
              Islamskiej chusty zeby wygladac przyzwoicie ale czy jest cos zlego w tym ze ja
              ma? Czy to powoduje, ze jest mniej kobieca? Czy one nie dbaja o siebie
              na "zewnatrz"? Nie sorry, nie zgadzam sie z taka opinia.
              Wiekszosc Arabek, ktore znam ma ladna cere i wlosy, zawsze idealnie zadbane
              paznokcie, chodza do salonu kosm. conajmniej raz na tydzien na obowiazkowe
              zabiegi typu depilacja, facial i masaze itp. itd. :)
              Nawet mamy tu parki i plaze otwarte 1 w tygodniu tylko dla kobiet. I te
              wszystkie pozakrywane paraduja sobie w bikini, opalaja sie i swietnie sie
              bawia. Powiem wiecej, wiekszosc Europejek, mieszkajacych tutaj, tez chodzi na
              plaze w Ladies Day bo przynajmniej moga spokojnie sie wylegiwac bez zaczepin ze
              strony "niechcianych adoratorow" ;))
      • jpar Re: muzułmanki 22.09.05, 09:41
        no wlasnie a to paradoks jakis, bo w wielu stolicach europejskich to wlasnie
        panie zakryte od stop do glow biegaja po sklepach Chanel i innych luksusach i to
        w wiekszosci one zasilaja kasy takich sklepow. Chyba niewiele wiesz o tym co
        piszesz?
        • kitty.dk Re: muzułmanki 22.09.05, 10:03
          Tak jestem z Danii,to co napisalam to wynika tylko i wylacznie z moich
          obserwacji...osobiscie nie znam zadnych muzulmanek...muzulmanie raczej sie
          integruja z reszta spoleczenstwa(tez moja obserwacja). Ja nigdy nie widzialam
          muzulmanek buszujacych w luksusowych butikach,widzialam za to jak buszuja w
          Føtex i Bilka w poszukiwaniu tanich ciuchow...
      • lunalovelight a propos muzulmanek 22.09.05, 10:24
        ja nigdy, nie wyobrazam sobie takiego zycia.
        ale z muzulmankami to nie jest tak do konca. te, ktore zwyczajnie maja pieniadze
        (swoje, od meza), robia normalne zakupy jak kazda z nas (no, prawie, w
        zaleznosci od kraju i prawa zwyczajowego czesto ktos musi im towarzyszyc), z ta
        roznica, ze hijab przestaje istniec dopiero w czesci domu nazywanej harim (tam
        przebywaja tylko najblizsza rodzina i kobieta moze sie 'nie zaslaniac').
        • lunalovelight Re: a propos muzulmanek 22.09.05, 10:29
          poza tym, trzeba pamietac, ze muzulmanskie malzenstwo to rodzaj kontraktu, a nie
          sakrament. zatem kobieta przed slubem moze w tej umowie malzenskiej zastrzec
          sobie wiele rzeczy, ze chce robic swobodnie to i to, sama, nie sama, chce sie
          ubierac jak europejka albo zyczy sobie pracowac zawodowo i co tam jej jeszcze
          przyjdzie do glowy. i jesli jej przyszly maz to zaakceptuje, to sa to rzeczy jej
          dozwolone i moze zyc w naszym pojeciu 'normalnie'. jesli nie zaakceptuje, to nie
          dochodzi do zawarcia malzenstwa, chyba, ze wali kobiety (opiekun, zazwyczaj
          ojciec) ja do tego przymusi... ale to juz inna para kaloszy...
          • beesok Re: a propos muzulmanek 22.09.05, 10:37
            Tak masz racje to jest "kontrakt" i obowiazki leza po obu stronach :) nie
            nalezy zapomniec o tym, ze mezyczna ma obowiazek zapewnic kobiecie zycie na
            przynajmniej takim samym standardzie jaki miala w domu (lepiej nie zenic sie z
            corusia milionera ;))))))) i ma obowiazek utrzymywac ja, dzieci i dom w CALOSCI
            a ona, jezeli zechce moze sobie pracowac a swoje prywatne dochody moze ale nie
            musi rowniez przeznaczyc na dzieci, dom itp ;))))
            • lunalovelight Re: a propos muzulmanek 22.09.05, 10:44
              oczywiscie :).
              hah, gdybym miala napisac o wszystkich meandrach relacji w malzenstwie
              muzulmanskim (nie zapominajmy, ze dozwolona jest poligynia...), to musialabym
              napisac elaborat :D.
              • kitty.dk Re: a propos muzulmanek 22.09.05, 10:54
                Niech mi ktos wytlumaczy dlaczego kobieta musi (a moze chce?...hmm) dreptac 2
                metry za swoim mezem?
                • hermina5 Re: a propos muzulmanek 22.09.05, 11:05
                  Jedyny muzulmanin jaiego znam jest Pakistańczykiem...I to jest raczej islam w
                  wydaniu talibów, którzy siedzą w górach na granicy Pakistanu i Afganistanu, a
                  nie jakaś oświecona religia...Opowiada otwarcie o swoim kraju - kobieta może,
                  ale nie musi mieć 3 klas szkoły podstawowej.Głownym zadaniem jest rodzenie
                  dzieci i dbanie o męza. sam ma jedną zonę w Pakistanie z trójką dzieci, tutaj
                  był w związku z Polka po szkole specjalnej i ma z nią 4 dzieci, obecnie jest z
                  inna kobietą w Polsce i ma z nia już 2 dzieci...Bez komentarza...Nie
                  skończywszy 30-stki posiada 9 dzieci...
                  • lunalovelight Re: a propos muzulmanek 22.09.05, 11:16
                    no, wspomnialas akurat rejon swiata, gdzie wieksze znaczenie ma prawo
                    zwyczajowe, a nie prawo szarii... a to duzo zmienia :(.
      • jazza.nova Re: muzułmanki 22.09.05, 11:11
        Wydaje mi sie, ze w tej wypowiedzi sporo pojec jest wymieszanych ze soba.
        Kiedy mieszkalam w Holandii, gdzie spolecznosc muzulmanska (Marokanki) jest
        spora i bardzo widoczna, obserwowalam podzial nastepujacy: bure czadory i
        okrycia glowy nosily glownie (podkreslam - glownie)starsze, bardzo otyle
        kobiety z wianuszkiem dzieci dookola i idace piec krokow za mezem. Byly tez
        mlode dziewczyny od stop do glow zakryte, ale starajace sie dobrac ubrania tak,
        aby bylo w tym 'cos' - ladne spodenki, modna chusta, wszystko najlepszej
        jakosci. Najbardziej jednak przyciaglay moja uwage dziewczyny, ktore oprocz
        nakrycia glowy fantazyjna chustka mialy pelny makijaz, swietne ciuszki i
        obcasy. Nie musze dodawac, ze byly do tego sliczne i atrakcyjne. Mysle, ze
        zalezy to od mentalnosci i wychowania w domu. Sa domy, ktore pozostaja
        tradycyjne, lub ktore ewaluuja wraz z potrzebami spolecznymi, mam na mysli
        widok rodziny: matki z okryta glowa i doroslej corki ktora jest ubrana
        normalnie. Mysle, ze trudno generalizowac religia muzulmanska = stroj zorro, bo
        to nieprawda; bardzo duzo zalezy od statusu spolecznego takiej rodziny a takze
        wyksztalcenia. Czy bylabym sklonna do takiego poswiecenia, mam na mysli
        przyjecie religii meza? Nie bylabym. Dodam jeszcze, ze mam w towarzystwie
        bardzo udane takie mieszane polsko-muzulmanskie malzenstwo: on i ona pozostali
        przy swoich religiach, maja sie swietnie i ubieraja sie jak najbardziej
        normalnie.
      • stephen_s Re: muzułmanki 22.09.05, 11:45
        Kto Ci powiedział, że muzułmanki noszą tylko "bezkształtne bure płaszcze"?
        • stephen_s Parę przykładów "burych płaszczy" 22.09.05, 12:04
          Polecam zajrzenie na tę stronę:

          www.shukronline.com/womens.html

          Sklep z nowoczesną muzułmańską odzieżą.

          Inne przykłady:

          www.halalthailand.com/fashion/content.php?cat=5&subcat=409
          www.halalthailand.com/fashion/content.php?cat=5&subcat=420
          www.halalthailand.com/fashion/content.php?cat=2&subcat=624
          www.halalthailand.com/fashion/content.php?cat=7&subcat=802
          Oczywiście nie mówię, że wszystkie muzułmanki się tak ubierają - ale chciałem
          zademonstrować, że islam bynajmniej wcale nie każe kobiecie chodzić jedynie w
          czarnym czadorze albo burce...
          • joasia.sadowska Re: Parę przykładów "burych płaszczy" 23.09.05, 10:15
            e sama bym chciala niektore z tych rzeczy:). fajne sa:)
        • bonzee Re: muzułmanki 23.09.05, 02:10
          Mnie fascynuje ten swiat, ale wole go obserwowac z daleka. Bogate (mniej
          ortodoksyjne) Arabki kojarza mi sie przede wszystkim z papuzimi strojami
          topowych projektantow z koniecznie mocno wyeksponowanym logo.
      • in_somnia Re: muzułmanki 22.09.05, 11:55
        Na ten temat wiem akurat bardzo dużo. W wielu krajach arabskich dużo się
        zmieniło. Muzułmanie jedzą wieprzowinę, piją alkohol, ale przede wszystkim
        inaczej traktują kobiety. Wiadomo, że wszystko zależy od tego na kogo się trafi,
        ale teraz wiele z krajów muzułmańskich stało się cywilizowanymi więc nie można
        już uogólniać. Co raz więcej muzułmańskich kobiet ma prawa takie jak kobiety np.
        w Europie. Niestety nadal panuje stereotyp...
        • sumire Re: muzułmanki 22.09.05, 12:00
          I tak będzie niestety - stereotypy dają poczucie bezpieczeństwa.
          Notabene, większość znanych mi ludzi, którzy krzywią się na islam, w życiu nie
          była w żadnym kraju islamskim (nawet tak zlaicyzowanym, jak Turcja, ewentualnie
          Tunezja) i nawet się nie wybiera. Bo nie i już. Niemniej poglądy mają
          przeraźliwie sztywne.
        • beesok Re: muzułmanki 22.09.05, 12:19
          Jedna mala uwaga - picie alkoholu i jedzenie wieprzowiny nie jest dla mnie
          oznaka "cywilizowanego" kraju....
          A kobiety w krajach muzulmanski mialy prawa o ktore feministki w Europie
          musialo dopiero zawalczyc.
          A traktowanie kobiety z szacunkiem i godnosci lezy u podstaw Islamu od samego
          poczatku. To ze niektorzy "muzulmanie" interpretuja religie wedlug swoich
          zachcianek to juz inny temat.
          Stereotypem typowym to wlasnie ten o "4ch zonach" Tak jest to w Islamie
          dozwolone ale rozniez w jakis sposob ograniczone: po pierwsze kobieta ma prawo
          nie zgodzic sie na to aby je maz sie ozenil z inna, a mezczyzna musi wszystkie
          kobiety traktowac rowno - jezeli jednej kupi dom i samochod to te drugie musza
          dostac to samo, to sie nie ogranicza tylko do dobr materialnych: musi kazdej
          poswiecac tyle samo czasu i uwagi. Ciekawa jestem czy Ci "muzulmanie" pamietaja
          o tym tez????? To wbrew pozorom nie jest takie latwe. A poza tym pomyslcie:
          facet mialby 4 tesciowe ;))))) i to arabskie ! :)
          Zarty, zartami ale faktycznie bardzo duzo sie zmienilo w krajach arabskich i w
          mentalnosci arabow i coraz wiecej ludzi wyksztalconych uwalnia sie od
          tych "tradycji".
          Moja kolezanka (muzulmanka ale nie "zakryta")kiedys ladnie powiedziala: hijab
          to sposob bycia, zachowania a nie kawalek szmaty na glowie.
          • hermina5 Re: muzułmanki 22.09.05, 12:40
            > A kobiety w krajach muzulmanski mialy prawa o ktore feministki w Europie
            > musialo dopiero zawalczyc

            Ja rozumiem, że podobaja ci się te zwyczaje i w ogóle, ale co za duzo, to nie
            zdrowo. Ten akapit to akurat nonsens, bo prawa wyborcze, które Polka ma od
            ponad 70 lat, kobieta w Arabii saudyjskiej ma...? no własnie, sprawdż ile.
            Prawo jazdy robisz sobie w Polsce odkąd chcesz, w Libii kobieta po dziś dzień
            nie ma prawa prowadzić samochodu...Także bez przesady, bo wyjdzie an to, że
            Pakistan to wolność dla kobiet ...
            • sumire Re: muzułmanki 22.09.05, 12:49
              Ja tylko coś dodam - kraje arabskie czy w ogóle kraje, w których dominującą
              religią jest islam, nie tworzą spójnej całości i nie wszędzie jest tak samo.
              Inaczej jest w Jordanii, a inaczej w Afganistanie.
            • stephen_s Re: muzułmanki 22.09.05, 12:52
              > Ten akapit to akurat nonsens, bo prawa wyborcze, które Polka ma od
              > ponad 70 lat, kobieta w Arabii saudyjskiej ma...?

              Co racja, to racja, ale pozwolę sobie przypomnieć, że w takiej Szwajcarii
              bodajże kobiety uzyskały prawa wyborcze dopiero ok. 1970 roku...

              > Prawo jazdy robisz sobie w Polsce odkąd chcesz, w Libii kobieta po dziś dzień
              > nie ma prawa prowadzić samochodu...

              Za to kobiety w islamie od początku miały prawo do własnego majątku. Kiedy u
              nas to prawo nabyły? W XIX wieku...

              I jesteś pewna, że nie mylisz Libii z Arabią Saudyjską, a Pakistanu z
              Afganistanem?
              • hermina5 Re: muzułmanki 22.09.05, 13:02
                Nie - jestem pewna, że niczego nie mylę i nie wiem dlaczego nagle miałabym
                mylić Libię z Arabią Saudyjską, a Pakistan z Afganistanem?????? Prawo do
                własnego majątku w Polsce- kobiety posiadały od XVII -stego wieku- całe wsie
                nalezą do prywatnego majątku kobiet. Tego prawa nie posiadały kobiety w Anglii
                i Francji , także coś tu ci się pomyliło. Rejestry sadowe staropolskie to całe
                sprawy o majątki zawłaszczane po kimś .
                • stephen_s Re: muzułmanki 22.09.05, 13:09
                  OK, w porządku, wypowiadałem się na podstawie Anglii. I co to zmienia? Ty
                  upierasz się, by oceniać islam po Arabii Saudyjskiej (kraj maksymalnie
                  konserwatywny religijnie i obyczajowo), to ja będę oceniał po tych bardziej
                  antykobiecych państwach Europy :)

                  Faktem jest, że dopiero w XIX wieku Anglikom przyszło do głowy, że żona może
                  mieć prawo do własnym pieniędzy... W islamie miały to prawo zagwarantowane od
                  początku.

                  Oczywiście, nie jest tak, że w islamie kobiety miały raj, a w Europie piekło -
                  ale nie demonizuj islamu, bo faktycznie ta religia była pod pewnymi względami
                  bardziej sprawiedliwa dla kobiet, niż chrześcijaństwo przez długi czas swojego
                  istnienia.
                  • hermina5 Re: muzułmanki 23.09.05, 09:11
                    Ja co do niczego się nie upieram. Teraz odpowiedz sobie co stanowiło majątek
                    kobiety w prawie muzułmańskim? Posag z domu. Nie miałaś posagu, nie mialaś
                    majatku, niczym nie zarządzałaś. Także to mityczne prawo do zarzadzania , w
                    gruncie rzeczy było prawem do zarządzania własnymi klejnotami z domu u bogatych
                    kobiet i poscielą u biednych. Islam nie był nigdy sprawiedliwy dla kobiet, bo
                    podobnie jak większość praw judaizmu jest oparty na plemiennym prawie
                    zwyczajowym ludu koczowniczego, w którym kobieta niejednokrotnie jest mniej
                    ważna niż krowa czy wielbłąd. Są, aby służyć i to nie tradycja ale passus
                    czarno na białym stojący w Koranie. Poza tym, chrzescijaństwo zakończyło swój
                    urząd prawodawczy w XVIII wieku, wiec nie wiem , jak to się ma do sadownictwa,
                    które w wielu arabskich krajach po dziś dzien oparte jest na prawie
                    religijnym...Czemu Arabia Saudyjska? A może Iran, albo Pakistan? to też jakiś
                    wyjatek?

                    PS. Paradoks brytyjski polega na tym, że koszmar pruderii obyczajowej przypada
                    na XIX-sty wiek. W tym samym wieku Anglia jako pierwsza otwiera uniwersytety
                    dla kobiet, łacznie z medycyną i naukami przyrodniczymi. Nic nie jat czarne,
                    albo białe.
            • beesok Re: muzułmanki 22.09.05, 13:00
              Zgadzam sie z sumire: patrz takie kraje jak Egipt, Liban, Bahrain.....

              A tak an marginesie Pakistan to kraj muzulmanski ale nie arabski.

              Wydaje mi sie, ze nie ma sensu sie klocic o to ktory kraj dal ktore prawa
              kobietem i od kiedy ;) Chcialam tylko pokazac, ze nie kazdy arabski / islamski
              kraj to zacofana obyczajowo Arabia Saudyjska czy Afghanistan ;))

              Wlasnie bez przesady - bo wydaje mi sie ze duzo tych sporow kulturowych wiaze
              sie z przesada w jedna albo druga strone ;)))))
              • hermina5 Re: muzułmanki 22.09.05, 13:08
                ale ja nie piszę o Afganistanie, ale o Pakistanie...Tam prawnie kobieta nie
                może dochodzić przed sądem praw do dziecka , jesli chciałaby sie rozwiesc. TZn.
                W zasadzie może, ale łączy sie to ze spaleniem domu, zwłaszcza poza jedną
                metropolią pakistańską ..Dziecko zostaje przy ojcu- kropka. Chodzi mi o to,
                zeby nie popełniac nonsensów typu - kobiety w krajach islamskich miały te
                prawa, które feministki musiały wywalczyć w Europie w XIX -stym wieku. Przeciez
                kobiety w arystokratycznej Francji zarządzały wlasnym majątkiem, paradoksalnie -
                to kodeks napoleoński im to prawo odebrał... Także to nei jest taki łatwy
                podział.
                • aisha-medea Re: muzułmanki 22.09.05, 17:54
                  poza tym post nie byl o tym. Autorce watku chodzilo raczej o to, czy
                  ktorakolwiek z urzedujacych na forum kobiet zrezygnowalaby z ciuchow na rzecz
                  al-hidzab. Ja nie.

                  Natomiast licytowanie sie, czy to kraje europejskie pierwsze daly kobietom
                  jakies prawa, czy tez kraje arabskie, nie ma najmniejszego sensu. I w jednych,
                  i w drugich krajach prawo czesto pozostaje nim tylko na papierze.

                  Natomiast przeraza mnie to, ze wiele z tych kobiet nie moze zrezygnowac z
                  noszenia hidzabu, nie moze odkryc wlosow czy ramion. Nie maja prawa wyboru i to
                  nie ze wzgledow religijnych (wtedy wolny wybor szanuje, a nawet popieram, bo
                  nakazow religijnych trzeba przestrzegac w calosci... Pytanie tylko, gdzie sie
                  konczy Koran, a zaczyna tak zwana "tradycja"), one nie maja tego wyboru, bo tak
                  im nakazuja mezowie, bracia, kuzyni, "opiekunowie".

                  I przeraza mnie takze to zdanie, o ktorym juz pisalam, zaszlyszane od znajomej
                  muzulmanki - okrywa sie, bo w ten sposob zdobywa sobie szacunek mezczyzn. To
                  jest straszne. Kobieta sama w sobie jest godna szacunku, a nie dlatego, ze
                  okrywa cialo i wlosy. Obrzezanie dziewczynek takze tlumaczy sie tym, ze
                  nieobrzezane sa niegodne szacunku.

                  Jeszcze raz powtorze wiec - jesli ubior to nakaz czysto religijny, a kobieta
                  nosi hidzab, poniewaz jest religijna, wtedy szanuje to i popieram. Natomiast
                  nie zgadzam sie ze spolecznym przymusem, ktory czasem przybiera drastyczne
                  formy (o czym tez pisalam).
          • in_somnia Re: muzułmanki 22.09.05, 19:32
            Nie zgadzam się z początkiem Twojej wypowiedzi. :)
          • bonzee Re: muzułmanki 23.09.05, 02:17
            Powinnas to przeslac rowniez na forum humorum :D
      • ja-czyli-nie-ty Re: muzułmanki 23.09.05, 01:06
        no może wyjaśnię o co mi chodziło jeżeli chodzi o strój.
        akurat sama mini za często nie nosze...
        ale tu nie chodzi o samo noszenie takich czy innych strojów, tylko o to że
        wyrazam nimi wolność. Wolnośc czyli otwieram szafę i ubieram to, co chcę. Nikt
        mi nie mówi, jak mam się ubierac. Mam ochotę na róż od stóp do głów- ubieram
        róż. jedyne ograniczenia w ubiorze narzucam sama sobie. Mam zasady jesli chodzi
        o nienoszenie pewnych rzeczy (np tipsów) ale ustalilam je sama i jesli kiedyś
        najdzie mnie ochota na tipsy to sobie strzelę. Ani mężczyzna,ani religia nie
        powinny decydowac o ubiorze kobiety. Jedynym cenzorem jest ona sama.
        Ewentualnie naraża się na pośmiewisko i wybrechtanie na forum w formie
        anonimowej (np nie lubię solaro-tipsiar itp) ale to jest jej sprawa, jej gustu
        i jej smaku jakie nosi ciuchy. ja nie moge się wtrącać do jej stroju (po prostu
        sobie pomyśle).
        i to jest własnie ta wolnośc ubioru na która nie łapią się muzułmanki...
        ja nie generalizuję, nie mówię że WSZYSTKIE. tylko że ja osobiście nie moglabym
        się pogodzić z zakrywaniem jako Europejka. podejrzewam że gdybym urodzila się
        jako muzułmanka to bym się wpasowala ale będąc Europejką, peną swobód i
        zaznając smak wolnego zycia , w życiu nie pogodziłabym się dobrowolnie z
        przymusem zakrywania.
        nie drażni mnie kobieta w chuście itp, ale zawsze zastanawiam się nad ich
        poczuciem kobiecości...
        • zettrzy Re: muzułmanki 23.09.05, 05:05
          przeczytaj niby-pamietnik Aznar Nafisi, "Reading Lolita in Tehran", nie wiem jak
          to przetlumaczyli na polski ale jakies tlumaczenie musi byc, bo to kolejny
          bestseller, tam wlasnie prof. Nafisi opisuje w jaki sposob przymus noszenia
          czadoru spowodowal poczucie swoistego zaniku - kobiety pozbawione prawa
          wyrazenia siebie przez ubior czuly sie zniszczone, usuniete z zycia, zamienione
          w nicosc

          zwlaszcza jest tam przepiekna anegdota jak jedna z pracownic Uniwersytetu
          Tehranskiego uciekala przed straznikiem ktory nie chcial jej wpuscic na teren
          uniwerku bo nie miala na sobie czadoru

          i tu juz nie chodzi o poczucie kobiecosci ale o poczucie wlasnego istnienia -
          nie w sensie ze cos nam zagraza ale w sensie ze zyjemy, cieszymy sie zyciem,
          jestesmy jakos tam wazni, cos znaczymy
          • hermina5 Re: muzułmanki 23.09.05, 09:01
            Ta ksiązka wyszła po polsku, aczkolwiek jest to taki styl pisania, za którym
            nie przepadam. Zbyt kwiecisty, jak zbyt mocna jest kawa w Turcji i zbyt słodka
            chałwa:)))))Ale jeśli kogoś styk nie odstraszy, to jak najbardziej warto
            przeczytać:
            www.fiszka.pl/katalog/product_info.php/cPath/23_29/products_id/4755
            Ksiązka poraża tymi fragmentami, z których dowiadujemy się, że ksiązki , które
            od kilkudziesięciu lat są przerabiane na naszym uniwersytecie, np. proza
            Nabokova, są tam zabronione. Ze można wykreslić pozycję, bo móiw o piciu wina,
            albo o kobiecie, ktora ma kochanka czy dziecko bez męza...

            I przypominam sobie jeszcze taki passus dotyczący czadoru. Wykładowczyni
            uniwersytetu idzie na spotkanie z kimś kto ma dać fundusze na naukę, poprzednio
            spotkała sie z tym człowiekiem w Europie, teraz spotyka się w swoim islamskim
            kraju. Tam- rozmawiala z nim w kawiarni, w Europejskim stroju, tutaj-
            przychodzi do hotelu z kuzynem, który ją przywozi (inaczej by jej nie
            wpuścili), ubrana od stóp do glow w czador, a męzczyzna, kóry jest ze swoim
            przyjacielem pzreprowadza całą rozmowę z jej kuzynem. Jej nie ma.
            • hermina5 Re: muzułmanki 23.09.05, 09:23
              tutaj macie fragmenty:
              czytelnia.onet.pl/0,1240039,do_czytania.html
            • zettrzy Re: muzułmanki 23.09.05, 19:11
              hermina5 napisała:

              > Ta ksiązka wyszła po polsku, aczkolwiek jest to taki styl pisania, za którym
              > nie przepadam. Zbyt kwiecisty, jak zbyt mocna jest kawa w Turcji i zbyt
              słodka chałwa

              to tlumacz cos spieprzyl, bo w angielskim oryginale ksiazka jest bardzo dobra i
              wcale nie kwiecista
          • ja-czyli-nie-ty Re: muzułmanki 23.09.05, 11:18
            zettrzy napisałas dokładnie to samo co ja o tej wolności manifestowanej przez
            ubiór.
            a ta ksiązka o lolicie pojawila się w sprzedaży pt "czytając Lolite w Teheranie"
            • stephen_s Re: muzułmanki 23.09.05, 11:25
              No dobrze, ale Teheran to nie cały świat muzułmański... Nie będę bronił
              czadoru, ale przecież muzułmanka ma inne możliwości ubioru. Islam nie narzuca,
              że kobieta ma konkretnie nosić czador, ale podaje ogólne wytyczne co do stroju,
              w ramach których można zrobić całkiem sporo. Patrz: linki, której podałem w
              moim wczorajszym poscie.
      • titta Re: muzułmanki 23.09.05, 11:14
        Nawet w krajach gdzie nosi sie burki i czadory wiekszosc kobiet ubiera sie pod
        spodem normalnie (chyba ze maz jezt ekstremista lub skapcem) - kobiety nosza
        mini itd. Maluja sie tez znacznie mocniej niz Europejki. Kobiety przeciez
        zwykle ubieraja sie dla innych kobiet ;)
      • perythia Re: muzułmanki 23.09.05, 12:44
        Hej! Z dużym zainteresowaniem wczytałam się w ten wątek, może dlatego, że kiedyś
        mógł mnie dotyczyć - mam na myśli małżeństwo z muzułamaninem, nie przechodzenie
        na islam (nigdy w życiu!). Przez 3 lata mieszkałam w Egipcie, który postrzegany
        jest jako jeden z bardziej "cywilizowanych" krajów muzułmańskich i byłam w
        związku z Egipcjaninem, który na codzień był takim muzułmaninem jak większość
        Polaków jest katolikami :-) czyli podchodził do tego wyznania bardzo wybiórczo:
        nie modlił się 5 razy dziennie, uprawiał seks przedmałżeński, pił alkohol... Był
        to facet z po studiach, wiele podróżował po Europie, jego rodzina była również
        wykształcona i otwarta. Jeśli chodzi o nasze małe, przyziemne kłótnie to często
        powodowane były właśnie przez mój strój, a zdecydowanie nie ubieram się
        wyzywająco i więcej zakrywam niż odkrywam. I tak na przykład zakładałam lnianą
        sukienkę do kolan, na grubych ramiączkach....jemu oczywiście to się bardzo
        podobało....ale tylko w domu....a dla mnie zdecydowanie to nie był strój domowy,
        więc oczywiście kłóciliśmy się. On twierdził, że takim ubiorem prowokuję
        pożądliwe spojrzenia Egipcjan, że uważają mnie za kolejną "łatwą" Europejkę, a
        ja naprawdę nie miałam ochoty w upalne dni ubierać się jak słoń. I tak z reguły
        chodziłam w długich lnianych spódnicach lub spodniach, ale jako top zakładałam
        coś na ramiączkach i jego to oczywiście denerwowało. Kilka razy bylismy w
        odwiedzinach u jego rodziny i dla świętego spokoju zakładałam wtedy coś
        "przyzwoitego" choć w głębi duszy buntowałam się, bo niby dlaczego mam przed
        jego rodziną udawać kogoś innego. Kiedyś w Kairze na ulicy poleciały w moją
        stronę kamienie, bo miałam długą spódnicę, która mogła wydawać się lekko
        prześwitująca pod słońce, koszmar. Tak naprawdę najbardziej denerwował mnie ten
        brak tolerancji i zaściankowe myślenie. Mi kobiety owinięte w jakieś szmaty od
        stóp do głów absolutnie nie przeszkadzają, o ile jest to ich świadomy wybór - a
        w krajach arabskich niestety tak nie jest. Mam kilka znajomych kobiet w Egipcie
        i one na mój styl ubierania się zerkały z przestrachem w oczach....może by
        chciały (przyznały się do tego kilkakrotnie, ale po baaaardzo długich rozmowach)
        ale nie mogą, bo zostaną od razu zepchnęte do rozwiązłej szufladki przez swoje
        otoczenie. Ja za mojego Egipcjanina nie wyszłam oczywiście nie z powodu ciuchów
        :-) ale zupełnie innych względów - ale nie ukrywam, że to właśnie islam
        zniszczył nasz związek.
      • zyzyryx Wyzwolone? --------> FOTKA <-------- 23.09.05, 23:53
        www.funpic.hu/en.picview.php?id=22179
      • aretse11 Re: muzułmanki 24.09.05, 12:11
        mieszkam w Holandii..i tu widze te kobiety na co dzien..zal mi ich..dosc ,ze
        same sie oszpecaja to ich faceci patrza pozadliwym wzrokiem na kobiety ubrane w
        ëuropejskim "stylu"..zalosne..
      • zoraida zakonnice też rezygnują z kobiecości, podobnie 24.09.05, 14:44
        jak muzułmanki. Z tą jednak różnicą, że one czynią to dla Boga, a muzułmanki dla
        swojego męża.
        To kwestia ideowości i przekonań. Tobie wydaje się to niezrozumiałe, dla nich to
        zupełnie normalna rzecz
    Pełna wersja