Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Wasze zarobki a ubrania??

    03.11.05, 11:55
    Ostatnio patrzę na pięknie ubrane kobietki na ulicach i się zastanawiam, za
    jaką kwotę musiałabym znaleźć pracę, by móc pozwolić sobie na taki look??
    Buty, torebka, kurtka w najnowszych kolorach, do tego biżuteria, solarium...

    Na innym forum wyczytałam dołujące informacje - na temat wysokości
    rzeczywistej średniej pensji w naszym kraju. Wynika z niej, że "sporo"
    zarabiam, jako że zaczynałam od 800 zł netto, ale dochrapałam się po 5 latach
    pensji 1172 zł. Z tym że utrzymuję siebie i córcię, opłaty za mieszkanie
    dzielę z rodzicami, natomiast żywność i art. chemiczne - oni osobno, ja z
    córcią osobno. Nie szaleję z wydatkami na żywność, nie wiem, co robię źle, bo
    wcale nie przelewa mi się i czuję się ostatnio podle, że nie jestem w stanie
    się tak ładnie ubrać, jak wiele dziewczyn na ulicach.

    A Wy, drogie Forumowiczki?? Jakie są Wasze przemyślenia, jak sobie radzicie z
    wydatkami na życie i ubrania, no i za jaką stawkę pracujecie??
    Obserwuj wątek
      • nadja11 Re: Wasze zarobki a ubrania?? 03.11.05, 12:04
        Ja myśle ze aby dobrze wyglądac nie trzeba wydawać niewyobrazalnych sum na
        ubrania.Wystarczy kupować na sezonowych wyprzedażach czy w sieciowych
        stosunkowo tanich sklepach typu H&M , w outletach czy nawet na Allegro (czesto
        sprzedawane są tam nowe rzeczy popularnych marek bardzo okazyjnie)Wystarczy już
        tylko łączyc te ubrania ze smakiem i prezentujesz sie swietnie, uwierz ze nie
        musisz miec na sobie DKNY aby fajnie wyglądać.
        • se.la.vie Re: Wasze zarobki a ubrania?? 03.11.05, 12:08
          A tak na marginesie widziałam sweterek paskudny DKNY za 700zł.i niczym nie
          różnił się od pierwszego-lepszego z np.allegro.
          • nadja11 Re: Wasze zarobki a ubrania?? 03.11.05, 12:13
            Mysle ze gusta są rozne i to co dla ciebie paskudne dla kogoś innego moze byc
            cudem i na odwrót, niezaleznie czy mówimy o DKNY Zarze czy bazarze.IMHO
          • umaa Re: Wasze zarobki a ubrania?? 03.11.05, 16:11
            a porownalas skald swetra dkny i pierwszego lepszego sweterka na allegro?
          • zeenovi Re: Wasze zarobki a ubrania?? 04.11.05, 00:14
            taka uwaga... jest duza szansa ze ten sweterek za rok bedzie wygladał
            identycznie... nie zostanie szmata do podłogi :)
        • super.kinia Re: Wasze zarobki a ubrania?? 05.11.05, 14:04
          DKNY na przecenie kosztuje grosze
      • czekoladka_84 Re: Wasze zarobki a ubrania?? 03.11.05, 12:16
        Mam pytanie jak wg. ciebie wygląda pięknie ubrana kobieta?
      • minkair Re: Wasze zarobki a ubrania?? 03.11.05, 12:56
        Cieszę się,że widzisz dużo "pozytywów" na ulicach, ponieważ na forum moda raczej pisze się o tych obciachowych kreacjach,które się widziło..Ale idąc tokiem twojego rozumowania to bezrobotni powinni chyba chodzić nago ponieważ nie mają ani grosza;-) Myślę,że Twoje spostrzeżenia dotyczą tego co Twoje oczy widzą tu i teraz,a nie masz pojęcia ,że babka ładnie ubrana może kupiła sobie najpierw buty,w drugim miesiącu postanowiła zaoszczędzić na kosmetykach czy jedzeniu i wydała dużo kasy na torebkę..itd.
        Poza tym nie widzimy jak "modna" pani się odżywia,czy ma jakieś inne zainteresowania niż moda..może np nie kupuje książek ,albo nie ma dziecka i nie musi dzielić swojej pensji na dwie osoby..Tego nie wiemy;-)
        Od dawna wiadomo,że to nie kwestia wydanej kwoty na ciuchy decyduje o efekcie końcowym, chociaż rozsądnym pieniądze z pewnością pomagają.Chociażby dlatego,że nie muszą szukać tańszych zamienników, oczędzają przy tym sporo czasu i energi.
        Ja też w chwili obecnej nie śmierdzę groszem , a mam spore potrzeby..ale nie idę tokiem Twojego rozumowania dlaczego ludzie mają a ja nie ...tylko co zrobić żeby mieć to czy tamto...
      • allessia Re: Wasze zarobki a ubrania?? 03.11.05, 13:12
        ja zarabiam chyba bardzo duzo w porownaniu z Twoja pensja ale nie wydaje tego
        glownie na ciuchy. Na ciuchy wydaje ostatnio jakies max 300 pln miesiecznie,
        biorac pod uwage to, ze teraz wymieniam praktycznie cala swoja szafe w zwiazku
        z zima (zmiana rozmiaru o jakies 2 numery w dol).

        Koszmarnie duzo wydaje za to na edukacje - srednia wydatkow na swoja wlasna
        edukacje z ostatnich 12 miesiecy to 1700 pln miesiecznie; ok 400 pln
        miesiecznie na beznyne, 1000 miesiecznie na jedzenie, chemia, kosmetyki,
        ksiazki, gazety, ew. rozrywka to wszystko dla 2 osob, 200 na zajecia sportowe.
        Reszta na oplaty za telefon, splata raty kredytu, sporadyczne prezenty,
        oszczednosci.

        Moglabym przeniesc wydatki na edukacje (jezyki, doktorat, certyfikat niezbedny
        w moim zawodzie) przeniesc na wydatki na ciuchy, i byl czas, ze tak robilam.
        Ale co z tego, ze w moim mniemaniu ubieralam sie ladnie, skoro po krotkim
        czasie zaczelam miec wrazenie, ze kupowaniem ciuchow lecze sobie tylko jakies
        kompleksy. Czym wiecej ubran kupowalam, i czym byly drozsze, tym wieksze mialam
        wyrzuty sumienia. Bez sensu.

        Naprawde, nie przejmuj sie tym. To nie jest wazne. Prawda, sa momenty, ze staje
        przed lustrem i nie znosze swojego wygladu, czuje sie zaniedbana i niewidocznie
        szara. Patrze z zazdroscia na niektore kolezanki. Ale takie chwile ma chyba
        kazdy, i nie sa zwiazane tylko z wygladem, raczej z ogolnym samopoczuciem,
        zblizajaca sie zima, gorszym samopoczuciem, czy nawet czasem brakiem
        poczucia "bycia kobieta".

        Ja to mam ostatnio: pracuje jak wol, po pracy chodze na kursy, zdaje
        niekonczace sie ciagi egzaminow, padam na twarz o 19:00, zle sypiam, nie mam
        czasu, zeby sie malowac co rano, na silownie chodze coraz rzadziej, wiec nie
        lubie swojego ciala. NIe ma to zadnego zwiazku z pieniedzmi. Wierz mi.
        • katija1 Re: Wasze zarobki a ubrania?? 03.11.05, 13:24
          mam kolezanke w pracy, ktora ma b.ciezka sytuacje. zarabia grosze siedzac na
          recepcji na 1/2 etatu, maz nie pracuje, 2 dzieci...
          uchodzi za bardzo elegancka, zadbaną dziewczyne. chodzi super ubrana. ubiera
          sie w lumpeksach i na bazarach (uzywane rzeczy). Grunt to dobry gust i chęci.
          • allessia Re: Wasze zarobki a ubrania?? 03.11.05, 13:45
            jesli to powyzej to polemika i w nawiazaniu do mojego postu, to dla
            wyjasnienia: nalezy czytac moj post w poetyce: kasa nie jest istotna (no, moze
            pomaga), a poczucie, ze wyglada sie brzydziej niz reszta wynika tez z czegos
            innego.
            • katija1 Re: Wasze zarobki a ubrania?? - alessia 03.11.05, 14:02
              to nie dot Twojego postu tylko głownego. Twojego akurat nie przeczytałam...
              • beata_k1 Re: Wasze zarobki a ubrania?? - alessia 03.11.05, 14:34
                ale wpisalas sie pod jej postem, a nie pod glownym:-)
        • suszeczka Re: Wasze zarobki a ubrania?? 03.11.05, 18:44
          nie zapominajmy drogie panie, ze to co widzimy na ulicy to najczesciej jest to
          co kazda ma najlepszego w szafie:) kobitki np w nowym jorku ubieraja sie
          zwyczajnie a i tak wygladaja super(no, moze nie wszystkie). dajmy sobie wiecej
          luzu jesli chodzi o tzw "mode". pozdrawiam
        • kundusia Re: Wasze zarobki a ubrania?? 03.11.05, 22:25
          wierz mi ze to ma zwiazek z twoimi pieniedzmi bo na nie tak pracujesz.moze
          wyhamuj ? ja tak jechalam,ale z powodu wielomiesiecznej "niedyspozycji"czyli
          córci obejrzalam sie za siebie i mam nadzieje ze do tamtego balaganu nie wroce
          bo nie tesknie pozdrawiam
        • aktualne Re: Wasze zarobki a ubrania?? 04.11.05, 13:19
          Kobiety Polki, ubierac sie dobrze to nie znaczy ubierac sie w to, co wlasnie nadmodniejsze i
          najdrozsze - moja madra mama, ktora nawet za komunistycznych czasow zawsze dobrze
          wygladala, mowila zawsze, ze modnie ubiera sie "ulica". Wiec ubierajcie sie madrze: dwie pary
          dzinsow dobrej marki, jedne sztruksowe na codzien drugie czarne na lepsze wyjscie, drogie, ale
          wystarcza na wiele, wiele lat, kilka klasycznych swetrow ( sa nawet w H&M i Zara) w roznych
          kolorach, ze dwie bluzki, zakiet w dobrym gatunku, kozaki na neutralnym obcasie, ktore mozna
          nosic pod spodniami i do spodnicy, lekie czulenka na wyjscie, kilka ladnych szalikow ktorymi
          mozna odnawiac wyglad, zima plaszcz z welny, prosta torba ale ze skory, lub plecak w dobrym
          gatunku tez wystaczy na wiele lat. Bizuteria ze srebra ktorej jest mnostwo ladnej w Polsce tez
          nigdy nie wychodzi z mody. Skompletowanie takiej klasycznej garderoby moze zajac troche
          czasu, ale wystarczy na wiele lat! Bylam wlasnie w Warszawie - macie mnostwo mozliwosci
          ubrania sie dobrze, o wiele wiecej niz my w Skandynawii, a ulica wciaz jednak zdominowana
          bialymi kozaczkami w zadarty szpic na obcasiku jamnika lub innymi koszmarkami na nogach
          pan, i starszymi paniami w berecikach. Albo ubraniami z wielkimi napisami oglaszajacymi, ze to
          droga marka... a to przeciez to jest tak wulgarne i z daleka juz wiadomo, ze kupione na
          wyprzedazy albo ze kopia.
          Slynne marki - nawet jezeli dyskretne - funkcjonuja jako poprawienie obrazu samego siebie dla
          samego siebie. Lepiej poprawiac go na inne sposoby...
      • hihihiii Re: Wasze zarobki a ubrania?? 03.11.05, 14:12
        Niektore kobiety maja talent i wygladaja swietnie niezaleznie od budzetu.
        Chociaz dobre zarobki pomagaja w szczesciu ;-)
        Wspominasz, ze masz corke - a dzieci to skarbonka bez dna!
      • beata_k1 Re: Wasze zarobki a ubrania?? 03.11.05, 14:52
        Widzisz - kwestia gustu to sprawa indywidualna.
        Mi 99% dziewczyn na ulicach sie nie podoba i uwazam, ze rzadko ktora ma dobry
        gust. To, ze ktos uchodzi za osobe ladnie ubrana i z poczuciem gustu tez nie
        jest zadnym wyznacznikiem - znam dziewczyny, ktore przyklasnelyby gdyby ktos
        powiedzial, ze ladnie ubiera sie Mandaryna i ze ubrania z Orsay sa gustowne.

        Problem dotyczy czego innego: nie ubierasz sie tak, jakbys chciala i to Cie
        przygnebia. A to po czesci sprawa kasy, a po czesci tego, o czym pisala
        Alessia - samopoczucia w danej chwili.
        Sa okresy, kiedy ubieram sie wylacznie w ciemne i niewidoczne kolory, a sa dni,
        kiedy tego nie znosze i dziwie sie, ze nie mam w szafie nic innego, bo moje
        ubrania mi sie nie podobaja. Wtedy zaczynam myslec tak, jak Ty: dlaczego ja tak
        nie moge.
        • kasia_we Re: Wasze zarobki a ubrania?? 03.11.05, 19:54
          im skromniej tem lepiej,kolezanko.to prawda ze im glebiej w prowincje tym
          wiekszy na cisk na mode /panterke/.w wielkich miastach chodzi sie
          praktycznie .w zurichu czy wspomnianym NYC trudno po ciuszkach wskazac
          bogatych.to prowincjionalny szyk- bity merc z deutschland ,panterka ,futerko ,
          torebka z literka ch /made in china/itd.
          • hihihiii Re: Wasze zarobki a ubrania?? 03.11.05, 22:22
            kasia_we napisała:w zurichu czy wspomnianym NYC trudno po ciuszkach wskazac
            bogatych.<

            Niedokladnie. Owszem niekoniecznie futro i zloto, a zwykle obuwie typu converse
            i dzinsy, z tym ze dzins dzinsowi nierowny i nie kazdego stac na pare od Chloe
            albo nawet 7For All Mankind Great Wall (ceny okolo 700 dol). Po tym mozna
            poznac. W USA takze po dodatkach, np torebce (nie takiej za "marne" 800 ale za
            6-30 tys dolarow) zegarku za 30 tys, takze... figurze, zebach i opaleniznie.itd
            itp. krotko mowiac, osoby "w temacie" wiedza kto pan a kto cham.
            :-)))
            • magdzicka1 Re: Wasze zarobki a ubrania?? 04.11.05, 01:11
              mieszkam w USA od roku i na poczatku mialam wrazenie ze wszysyc wygladaja tu
              tak samo. Nie sposob bylo odroznic sprzataczki od doktora chemii jezeli bralo
              sie pod uwage same tylko ciuchy. Mozna bylo dowiedziec sie wiecej patrzac na
              dodatki, cialo i samochod - im wiecej sie na nie wydaje z tym bardziej majetna
              osoba ma sie doczynienia.W Polsce jest troche inaczej ale i tak wydaje mi sie
              ze Polki wypadaja duzo korzystniej na tym tle bo to nie sztuka wystroic sie u
              projektanta w momencie kiedy ma sie pieniadze, sztuka ubrac sie z gustem za
              niewielka kase,majac na utrzymaniu rodzine, placac za studia, splacajac
              mieszkanie itd. Gdy przyjechalam do USA wpadlam w szal kupowania dobrych
              ciuchow, ta glupawka trwala 3 miesiace i pierwszy raz doszlam do takiego
              momentu w ktorym pierwszy raz w zyciu uczciwie moge powiedziec ze nie
              potrzebuje juz wiecej ciuchow.Nigdy nie sadzilam ze to nastapi a jednak.
              Najciekawsze ze nie czuje sie teraz wcale szczesliwsza bo ciagle chodze w kilku
              rzeczach na okraglo..Co ciekawe w tych przywiezonych z Polski. To chyba byl
              jakis kompleks, chyba wydawalo mi sie ze nabieram wartosci wraz z nowym
              nabytkiem.Nic bardziej blednego. Nie moge sie juz doczekac az sobie poszperam w
              jakims polskim lumpeksie. Wydaje mi sie ze patrzenie na metki to straszne
              ograniczenie i proba nadania sobie wiekszej wartosci.Nie wyobrazam sobie zeby
              ktos mogl mnie potrzegac przez pryzmat mojej torby czy zamiast mnie widziec
              moje buty..Chyba nie mozn sobie wyrzadzic wiekszej krzywdy niz sprowadzic sie
              do roli wieszaka na drogie ciuchy...
      • mena122 "najnowszych kolorach"? 03.11.05, 15:53
        nie rozumiem określenia, chodziło Ci o najmodniejsze?
      • kot-kanapowiec Re: Wasze zarobki a ubrania?? 03.11.05, 15:57
        Ja już się wypowiedziałam kiedyś na ten temat. Nie zmieniłam zdania, więc wklejam:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=650&w=30533970&a=30538376
        • aisha-medea Re: Wasze zarobki a ubrania?? 03.11.05, 17:32
          ja juz przezylam rozne "stany finansowe". Dwa lata temu mialam bardzo ciezko,
          nie mialam w ogole pieniedzy (powiedzmy, ze za tyle, co Ty masz w Polsce, ja
          musialam przezyc w Paryzu...), mialam problemy z kupowaniem jedzenia nawet, ale
          z milosci do dobrych ubran nie zrezygnowalam - po prostu mialam trzy ladne
          bluzki, dwie spodnice i jeansy, ktore umiejetnie laczylam ze soba. Bardzo sie
          meczylam i bardzo mnie meczylo to, jak sie ubieram, bo chociaz nie naleze do
          podazajacych za moda, lubie kupowac ciuchy, no i studiowalam wtedy na
          snobistycznej troche uczelni... Teraz pracuje, zarabiam wystarczajaco duzo,
          zeby utrzymac male studio, dobrze sie odzywiac, wychodzic wieczorami do kina, a
          takze kupowac dobre ciuchy, chociaz bez przesady.

          Ale jest jedna rzecz, ktora mnie doprowadza do szalu doslownie - kiedy porownam
          sile nabywcza mojej pensji tutaj (w Paryzu) a sile nabywcza porownywalnej (w
          stosunku do sredniej krajowej) pensji w Polsce. I mnie szlag trafia, bo to po
          prostu jawna niesprawiedliwosc... Pracuje sie tyle samo, a zarabia relatywnie
          duuuuuzo mniej.
          • ab03 Re: Wasze zarobki a ubrania?? 03.11.05, 19:14
            W sensie ze w Polsce jest niesprawiedliwie ? ;)
          • la.parisienne Re: Wasze zarobki a ubrania?? 03.11.05, 20:46
            aisha-medea napisała:

            Teraz pracuje, zarabiam wystarczajaco duzo,
            > zeby utrzymac male studio, dobrze sie odzywiac, wychodzic wieczorami do kina,
            lu doslownie - kiedy porownam
            >
            > sile nabywcza mojej pensji tutaj (w Paryzu) a sile nabywcza porownywalnej (w
            > stosunku do sredniej krajowej) pensji w Polsce. I mnie szlag trafia, bo to po
            > prostu jawna niesprawiedliwosc... Pracuje sie tyle samo, a zarabia relatywnie
            > duuuuuzo mniej.

            Zwlaszcza ja sie szuka mieszkania w Paryzu za 500 euro max(twoje dramatyczne
            ogloszenie na forum francuskim), to nazywasz swietnymi warunkami Twojego zycia
            we Francji? I co za te 500 euro masz? "Chambre de bonne" pokoj na 8 pietrze bez
            windy dla bylych pokojowek. No przestan, bo padne. Przecietno-najgorsze
            malutkie mieszkania w Paryzu kosztuje powyzej 1000 euro, to co ty nam tu wode
            sodowa do glowy lejesz. Zobaczysz po kilku miesiacach jak oplywasz w luksus!
            heheh
            • edavenpo Re: Znowu leczysz ponizsze kompleksy Paryzanko? 03.11.05, 21:52
              ? Re: Nie nudzą Was watki dotyczące..
              nelka05 20.10.05, 22:37 + odpowiedz

              Miałam cię już nie męczyć Magda ale nie powailiła twoja wypowiedż cyt."mam
              takie same ciało i ładniutką buzie":D
              Magda kogo ty chcesz oszukać?Samą siebie?
              Komu chcesz zaimponować i naistotniejsze to CZYM???

              Powiem wam dlaczego Magda ma kompleksy:Jej buzia jest cała w bliznach po
              trądziku.Będąc nastolatką prawdopodobnie miała straszny trądzik,który chyba był
              zaniedbany.Cała buzie ma taką dziobatą.
              A co do figury to mhy.....Masz 165 cm,ważysz jakieś 50 kg po urodzeniu
              córci,zero biustu a włosy bardzo bardzo cienkie,ciemny blond(chyba że
              ufarbowałaś)zawsze związane w kucyk.
              A najciekawszy Madzia ma głos:)))ta aktorka co gra siostre Bożenke w "na dobre
              i na złe"to wysiada!Bardzo męski.
            • aisha-medea do la.parisienne 04.11.05, 11:01
              ty chyba masz jakis kompleks na moim punkcie - nie udzielasz sie na forum, a
              moje wpisy zawsze wysledzisz...

              Owszem, szukalam taniego mieszkania, bo nie widze sensu wydawania duzo na cos,
              w czym nie zostane dluzej niz rok (planuje kupno mieszkania w przyszlosci,
              chociaz jeszcze nie wiem, w jakim kraju, wiec na razie na to oszczedzam).
              Znalazlam fajne studio, zreszta niedlugo zamienie to chyba na wpolne mieszkanie
              z kolezanka, zeby nam razniej bylo. I naprawde - nie musze udawac, ze oplywam w
              luksusy, ciesze sie z tego, co mam i z tego, ze do wszystkiego dochodze sama,
              ciezka praca. Moge sobie pozwolic na wiele rzeczy, takze na szalenstwa od czasu
              do czasu, na dobre ciuchy (mam slabosc) i dobre ksiazki. I nie musze leczyc
              zadnych kompleksow udajac niesamowicie bogata, kupujac torby LV, czy inne
              niepotrzebne a snobistyczne gadzety. A poza tym jestem mloda, dopiero zaczynam
              kariere i mam przed soba swietne perspektywy, wiec i zero kompleksow przed
              takimi jak ty. Ale czasami mam wrazenie, ze tobie jest wlasnie potrzebna cala
              masa zakompleksionych "gorszych" od ciebie, ktore by na ciebie patrzyly jak na
              bostwo (bogate i "ukulturalnione") - przykro mi, musze cie zmartwic, nie naleze
              do grona twoich wielbicielek i juz na pewno nie jestem zakompleksiona. A wrecz
              przeciwnie, wrecz przeciwnie.
      • kleopatryx Re: Wasze zarobki a ubrania?? 03.11.05, 19:28
        Ja na ubrania wydaję bardzo mało pieniędzy (za to wydaję fortunę na kosmetyki -
        to mój wielki nałóg).
        Radzę sobie w następujący sposób:

        1. Mam tanią krawcową na obrzeżach miasta. Potrafię też sama sobie uszyć proste
        rzeczy. Podpatruję, co nowego w PROMOD i czy da się to uszyc samemu, kupuję
        tani materiał (jestem drobna więc wystarczaja mi skrawki, resztki po obnizonej
        cenie)i działam. Wychodzą ubrania o wiele bardziej snobiostyczne, o bardziej
        unikatowym charakterze. Wszyscy sadzą, że mam na sobie ciuchy za górę pieniędzy.
        Dla prównania: fajna spódniczka w promod kosztuje 199 PLN, uszyta moim sposobem
        z tym, że bardziej do mnie dopasowana jakieś 30-40 zł. Krawcowa za szycie
        bierze 20 zeta. Mojej krawcowej wystarczy zdjęcie z telefonu komórkowego -
        zbliżenie detalu no i ogólny opis.

        2. Jak już się na coś decyduję, czego nie mozna domowym sposobem pozyskac, to
        czekam na wyprzedaże w grudniu i w czerwcu. Można dostac markowe ubrania za 1/3
        ceny, ale dla mnie marka nie jest żadnym wyznacznikiem.

        3. Kupuję bardzo piekne buty, ale nie wydaję na nie więcej niz 200 zeta - po
        prostu długo chodzę, węszę i poluję. Nprawdę można kupic fajne rzeczy też poza
        mallami. Faktem jest, że jest to największy z moich wydatków odzieżowych zawsze.

        4. Stawiam na dodatki. Te są u mnie supermodne, ale tez supertanie. Całość
        ZAWSZE podkreślam odpowiednią biżuteria, żadne srebro czy złoto, to zwykłe
        kombinacje z allegro właśnie, od kilku do kilkunastu zł, możliwości jest tak
        dużo. Mam kilka takich patentów - ni to pasek, ni to korale, ni to bransoletka.

        5. Solarium jest zdecydowanie niemodne więc odpuść sobie ten wydatek :)
        • prostytutka81 Re: Wasze zarobki a ubrania?? 03.11.05, 20:36
          ja w okresach finansowych dolow (na przyklad teraz) stawiam na mlodziezowosc i
          nonszalancje. duzo taniej mozna fajnie sie ubrac w sportowe buty, dzinsy, fajny
          pasek tiszert i kurtke niz buty na obcasie+elegancki outfit. rzeczy 'powazne'
          niestety musza byc fajne gatunkowo, dobrze skrojone po prostu swoje kosztowac.
          inaczej gwarantowany tandetny wyglad. mam tez takiego fisia, ze kiedy srednio
          mnie stac na benzyne, to zle sie czuje na elegancko w autobusie. w druga strone
          to nie dziala:)
      • july64 Re: Wasze zarobki a ubrania?? 03.11.05, 20:43
        Mamy z mężem wszystkiego razem 2000 netto na życie - 1000 mieszkanie (rachunki
        i kredyt)reszta niby na życie, ale tak naprawdę starcza tylko na jedzenie,
        leki, podstawowe kosmetyki. Ubrania oststnio kupione (w ciągu pół roku): sobie
        spódnicę i bluzkę razem 50 zł, męzowi spodnie 80 zł, córce troszkę ciuszków w
        sklepach z używaną odzieżą, około 50 zł. Po prostu tak już jest, że nie starcza
        na takie "zbytki" jak ubrania. Z drugiej strony wolę aby mała i mąż mieli
        dobrej jakości jedzenie niż jakies szałowe ciuchy.
        Pozdrawiam.
      • umaa Re: Wasze zarobki a ubrania?? 03.11.05, 21:56
        czym wiecej zarabiam tym mniej wydaje, wiecej wydaje na ksiazki kursy itp,
        coraz mniej chodze na roznego rodzaju imprezy wic problem "nie mam co na siebie
        wlozyc" pojawia sie coraz rzadziej a co za tym idzie kupuje mniej
      • r.richelieu Re: Wasze zarobki a ubrania?? 04.11.05, 01:53
        Kiedy mam nadwyżkowe pieniądze to kupuję, a kiedy nie mam to nie kupuję.
        Ubranie ma to do siebie, że niszczy się po co najmniej kilku latach, więc
        gorszy finansowo okres przechodzi w ubraniach niezauważony. W sumie mam
        stosunkowo niewiele wydatków więc niewielkie przychody nie kłują swoją
        mizerotą. Nie robi mi różnicy wydatek na ciuch czy na książkę, jeśli żadne z
        nich nie jest konieczne, bo ciuchami snobują dresiary, a książkami silące się
        na inteligencję. Dla normalnych są biblioteki w końcu
      • testbest Dużo zarabiam mało kupuję 04.11.05, 09:48
        My mamy dużo, ale mało kupuuję sobie ciuchów myślę, że przeciętnie za 50 zł
        miesięcznie, jakoś szkoda mi kasy na ciuchy jak cos kupuje to w sprawdzonych
        sklepach i zazwyczaj nie patrzę na cenę. W ciągu roku kupuję 1 spodnie około
        100 zł, 2 spódniczki razem za 150 zł do tego bluzki 3 za 200 zł marynarka 100
        zł i buty.
        Ale rzeczy starczają na lata duzo rzeczy noszę po 3 lata.
        A pieniądze wydaję na edukację dzieci, same one pochłaniają twoją pensję. Więc
        i tak jesteś wielka że ci się udaje coś wygospodarwać
      • mohika Re: Wasze zarobki a ubrania?? 04.11.05, 09:53
        Pensja w tym m-cu- 1000 zeta, w ciągu roku rozkręcało się do 2500 miesięcznie,
        tak więc najgorzej nie jest. Mój styl ubierania określiłabym jako sportowy, ale
        czasem mam ochtę wskoczyć w buty na obcasie i spódnicę. Doszłam do perfekcji w
        kupowaniu "ciuchów". Szperam w second-handach i kupuję marynarki Chanel albo
        Diora za 50 pln za sztukę. Na buty jestem w stanie wydać 500 pln, bo mam je
        przez parę lat... Bluzki za 10 pln, spodnie za 25-jest w czym wybierać!!! Nie
        trzeba wydawać kokosów aby ładnie i modnie wyglądać!
      • malgoniak Re: Wasze zarobki a ubrania?? 04.11.05, 10:32
        zorobki a wydadtki na ciuchy mało ze sobą mają wspólnego, bo czy jest sens, żeby
        wydawać całą pensję, czy nawet pól pensji na ciuchy? bez sensu; poza tym wcale
        tak nie jest, że jak ktos zarabia mnostwo pieniędzy, to wiecej wydaje na
        ubrania, owszem, kupuje w lepszych sklepach, ale niekoniecznie efekt jest
        porażający; to z moich obserwacji; ja wydaję niewiele, bo i mam skromne fundusze
        i tez mam do ubrania siebie i córkę, ale mam koelzankę panią dyr w cenioonej
        firmie i ona jedna, fakt, wydaje na ciuchy bardzo dużo, ale bosko się ubiera,
        tyle, że nie ma dzieci, małe mieszkanie i zero wydatków na co innego, więc jej
        największą inwestycją i pasją w zyciu są ciuchy, reszta znajomych , choć mogliby
        sobie pozwolic na wiecej, nie szaleją, bo mają dzieci, inne zainteresowania,
        wola podróże, budować domy itp. głowa go góry i nie przejmuj się, ciuchy nie są
        takie ważne, moda przemija a szmaty to tylko szmaty; mozna miec ich parę na
        krzyż, oby pasowały do siebie i do ciebie; dobre samopoczucie zależy zupełnie od
        czego innego, ja w czasach liceum i na początku studiów zanim poszłam do pracy,
        miałąm ciuchy głównie z lumpeksów i nie narzekałam na to nawet, sądzę, że byłam
        ubrana lepiej niż koleżanki zaopatrujące się pod pałacem , na bazarkach itp. nie
        dorastałąm w kulcie mody, super ciuchów i snobizmu i wyszło mi to na dobre, ale
        to były inne czasy niz teraz; za to miałam urania ciekawe, oryginalne i dobre
        jakościowo, bo jak się później zorientowałam, były to ubrania cenionych marek, a
        nawet na to wtedy nie zwracałam uwagi; za to moja bardzo bogata przyjaciólka,
        choć mogła nosić co zamarzyła, była ciągle nieszczęśliwa i w depresji i nic tu
        nie pomagały ani pieniądze, ani możliwość strojenia się
      • pantera22 Re: Wasze zarobki a ubrania?? 04.11.05, 10:38
        Pól roku temu zmienilam firme a tym samym zmienily mi sie zarobki, wczesniej
        zarabialam 2500 teraz 1400 i mialo to ogromny wplyw na to ile wydaje na
        ciuchy;jestem wierna zasadzie ze czuje sie dobrze jezeli dobrze wygladam i taki
        stan staram sie utzrymywac caly czas; kiedy mialam wyzsza pensje kupowalam
        ciuchy, bielizne czy buty wtedy kiedy mialam ochote lub kiedy mi sie cos
        spodobalo i byly rzeczy raczej klasyczne i dobre gatunkowo dlatego posluza mi
        jeszcze troche czasu i stad mam pelna szafe ciuchow;teraz przy nizszej pensji
        wydaje roznie w 200-300 zloty ale i mniej, wraz ze zmniana zarobkow nauczylam
        sie mniej wydawac chociac bolalo na poczatku;jest to kwestia przyzwyczajenia bo
        punkt widzenia zalezy od punku siedzenia; nie jestem fanka second-handow bo po
        prostu nie mam czasu na buszowanie; moje ulubione sklepy to ZARA i Promod;fakt
        ze w tym drugim za spodnice musialabym zaplacic 1/7 mojej pensji ale czekam na
        obnizke; zgadzam sie z przedmowczynaiami ze stosunek zarobkow do kosztow jest o
        wiele za niski bo wlsanie w takim USA można ubrac sie od stop od glow za
        smieszne pieniadze w second handach, outletach albo TJ Maxx roznica miedzy ich
        obiznkami a naszymi to wciaz niebo a ziemia!!!sama bedac w stanach przywiozlam
        tyle ciuchow ze ubralam cala rodzine i jeszcze czesc udalo mi sie sprzedac!!!!
        czekam czasow kiedy bedziemy wydawac 20% zarobionej kaski na zywność a reszta
        zostanie na edukacje, wyjazdy, przyjemności ciuhcy i perfumy o ktorych juz nie
        wspomne i dlatego prosze zawsze znajomego o przywizienie perfum z Austrii gdzie
        sa promoscje na perfumy!!!!!!
      • minia1000 Re: Wasze zarobki a ubrania?? 04.11.05, 10:43
        8 tyś netto.
        utrzymuję tylko siebie więc stać mnie na większość zachcianek.
        problem w tym że dużo pracuję i nie mam czasu na zakupy...
        pozdrawiam.
      • burek_polny To kwestia smaku i gustu, a nie ciuchow. 04.11.05, 12:38
        Znam dziewczyny, ktore powiedza ze ciuchy z Tally Weijl sa gustowne...
      • antidotumm Re: Wasze zarobki a ubrania?? 04.11.05, 13:43
        Ja z kolei poluje na sezonowe obnizki w Carry i C&A (to moje ulubione sklepy); w
        Carry obnizki dochodza do 75% (tj. placisz 25% ceny).
        • wyrmie Re: Wasze zarobki a ubrania?? 04.11.05, 15:55
          Będąc zdecydowanie dużą kobietą (rozmiar 48), wybieram zdecydowanie dobrą
          gatunkowo klasykę. Ponieważ poza KappAhlem nie ma moich rozmiarów, garderobę
          uzupełniam w sklepie z odzieżą używaną, prowadzonym przez przemiłą panią o
          rozmiarze jeszcze większym od mojego. Ciuchy te są w większości markowe, w
          świetnym stanie, a ich cena rzadko przekracza 50 zł. Dzięki temu starcza mi na
          karnet na basen i siłownię i inne przyjemności. Nie widzę sensu w wydawaniu
          majątku na ciuchy na jeden sezon. Poza tym nie ma jak szarości, czernie, biele
          i beże...
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka