vesper_lynd
22.01.06, 00:14
Witam,
forum czytuję i co do gustu kilku użytkowniczek mam zaufanie (jak mi się wydaje ;) także postanowiłam się wreszcie zalogować i spytać o zdanie.
Ciuchy noszę jak najwygodniejsze, bo taki prowadzę tryb życia - czasem od świtu do kolejnego świtu mam zapełniony dzień, ogólne zalatanie, praca, studia dzienne, inne zajęcia... no, zazwyczaj błyskawicznie wciągam coś na grzbiet, psik-psik Tommiego Hilfigera i ruszamy. Dlatego uwielbiam bojówki, bluzy z kapturem, pojemne torby czy plecaki, buty najchętniej trekkingowe w wersji urban ;) Ze szczenięcego młodu zostało mi lekko punkowe zacięcie, stąd piercing w nosie i uszach, jakiś tatuaż, ciuchy raczej też Carlings niż Orsay :P A właściwie to jak nie wiem czego szukam to znajdę to w Diversie. Na imprezkę się odwalę, i owszem, ale "odwalenie" to nie szpile po niebo i mini, tylko bluzka z jakimś dekoltem. Poza tym mam 177cm i tęsknotę za czymś, co można by nazwać talią ;>
Tyle z opisu. A, mam już 23 lata. Po ostatnim sylwestrze i spektakularnym występem sukienkowo-obcasowym wykomplementowano mnie i zasugerowano że może bym zaczęła być bardziej dziewczynką, bo widok przyjemny. Dało mi to zdziebko do myślenia. Co prawda nie ma szans na obcasy, bo TAK górować nad resztą społeczeństwa nie mam zamiaru, ale chcę COŚ zmienić. Poza tym chcę żeby w pracy wreszcie postrzegano mnie jako osobę bardziej.. hm.. poważną i świadomą swoich atutów :)
Od czego zacząć? Nie chcę być ani starobabciowa w grzecznym sweterku i spódniczce, ani labadziarsko powciskana w jakieś kuse paskudztwa. WIEM co się nosi i ogólnie w sprawach trendów jestem w miarę obcykana (nieco z racji pracy), więc nie w tym rzecz, że nie wiem co w trawie piszczy. Tyle że nijak nie mogę dopasować tego do siebie. Plus odwieczne babskie kompleksiska, że udo nie te, że cyc sporawy, etc.
:/
Wiem, długaśny post, ale jak ktoś tu dotrwał i ma jakiś pomysł od czego zacząć przy zmianie stylu... to będę wdzięczna :)
pozdrawiam