Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    09.06.06, 09:19
    czesto narzekacie ze spodnica zadroga buty takze itd, jestem ciekawa jakie
    ceny (za np kurtke, buty, torebke) bylyby dla Was do zaakceptowania....
    Obserwuj wątek
      • sumire Re: ceny 09.06.06, 09:53
        o rety, to zależy od zamożności przecież :) dla jednych 150 złotych za
        podkoszulek jest zabójczą sumą, a inne zapłacą i nawet nie mrugną.
        co nie zmienia faktu, że nawet jako osoba nieźle zarabiająca mam opory przed
        kupieniem torebki za 600 zł - a to nie tak dużo wcale, klasyczna cena polskich
        firm - a czterocyfrowe ceny ciuchów są dla mnie nie do przełknięcia, chociaż
        mój chłop takie garnitury nosi. wolę inwestować w pasje albo w mieszkanie,
        dlatego cokolwiek, co nie jest płaszczem, kurtką albo suknią ślubną, a kosztuje
        powyżej 500 zeta, dla mnie nie istnieje.
        ale że byt określa świadomość, nie wykluczam, że po kilku kolejnych podwyżkach
        udam się do Armaniego ;)
      • yamajka Re: ceny 09.06.06, 09:55
        jak dla mnie i na moj skromny budżet(a raczej jego brak)to wygląda tak:
        -spodnie do 100zł byłoby dobrze, ale jeśli mi się wyjtkowo podobają, to do 130-140zł zaakceptuję
        -bluzeczki góra 30-40zł więcej nie dam
        -buty akurat są dla moich chorych nóżek ważne to jestem w stanie dać więcej
        -kutki i taki tam na wierzch dobrze gdyby nie przekroczyło 150-160zł
        -sweterki, bluzy 70-80zł nie więcej

        ech.. jak się nie ma miedzi, to się w domu siedzi :(

        • xtrania Re: ceny 10.06.06, 14:23
          O ja mam tak samo...niestety student cieżkiego kierunku sobie nie dorobi--bo jak
          skoro trzeba siedzieć na uczelni do 18, a potem jeszcze ryć pół nocy...tylko
          czeka sie z uteskineniem na te parę groszy od babci czy jakis bonus od rodziców,
          co nierzadko jest dosć denerwujące, bo swój wiek sie ma i człowiek czuje sie jak
          pasożyt. Ale na braki "gotówkowe" mam świetne sposoby:
          -odwiedzanie regularnie ciucheksów
          -kupowanie biżuterii od studentek szkół typu ASP
          -chodznie po targach i bazarach
          -namawianie mamy i babci na szydełkowanie i robienie na drutach swetrów
          upatrzonych w gazetach (fefekt jest częśto identyczny)
          Ale muszę przyznać, że czasem zbieram dłuuuugo żeby sobie zaszaleś--np buty za
          250 zł
      • lunalovelight Re: ceny 09.06.06, 10:03
        ja tam place i nie marudze. na ten przyklad max mara to nie moja polka, wiec tam
        nie wchodze raczej, zeby potem nie narzekac, ze 'o matko, jak bluzka moze tyle
        kosztowac', bo skoro sa ludzie, ktorych stac, to sa i takie rzeczy i bardzo
        dobrze. ja zostaje przy swoich benettonach i innych espritach, jesli idzie o
        pulap cenowy i nie mierzi mnie, ze sukienka letnia tam kosztuje 300 zl lub
        wiecej, a podobna w h&m ze 4 razy mniej :).

        ad torebki. to osobny rozdzial w *mojem* zyciu ;D. tu sa dla mnie do
        zaakceptowanie ceny b. wysokie, acz nie az takie, jak za chloe paddington.
      • franzza Re: ceny 09.06.06, 10:10
        No własnie - punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Cena jaką ktos jest w
        stanie zaplacic za daną rzecz, to pojęcie względne. Mnie stać na średnią półke
        i podobnie jak poprzedniczka nie chodze i nie marudze, ze np. w Max Mara są
        takie a nie inny ceny. Choc ciuszki naprawdę mają tam super.... No ale coż, to
        inny target i tyle.
      • eary Re: ceny 09.06.06, 10:11
        Jak coś mi sie spodoba tak ze mnie rzuci na kolana to ograniczeniem jest limit
        na karcie nie na metce.
        Nie jest to madre- ale rzadko mnie rzuca.
        Ostatnio kupilam letnia bluzeczke w simple za 390 pln.
        Buty to nawet i 800- jak mnie powalaja.
        torebki do 300- mam ich za duzo i za czesto zmieniam.
        spodnie- do 400 wiecej nie ma sensu bo za czesto mi sie nudza.
        plaszcze i wierzchnie- do bolu (czyli granic karty) bardzo rzadko kupuje i jak
        juz to na kilka lat.
      • yamajka Re: ceny 09.06.06, 10:13
        jezuuu, ale ja biedna jestem :(
        • lunalovelight Re: ceny 09.06.06, 10:15
          yamajka, prosze, bez takich. bo zaraz wybuchnie awantura na forum o tym, jak to
          ta czy tamta sie obnosi etc. etc.

          pozdrawiam cieplo :).
          • yamajka Re: ceny 09.06.06, 10:17
            poniosło mnie ;)
            • lunalovelight Re: ceny 09.06.06, 10:24
              ee, bez przesady, ale na f moda juz tyle bylo dyskusji o pieniadzach i kto ile
              na co wydaje i ze dzieci w afryce glodne, a tu same snobki w futrach, ze lepiej
              nie podjudzac co bardziej bitnych obronczych ucisnionych ;).
              • yavanna86 zależy jakie kto ma priorytety. 09.06.06, 10:31
                Mogłabym w tej chwili z marszu pójść sobie kupić 5 par Martensów,ale po co,pytam
                po co? Wolę to wydać na fajny wyjazd w wakacje.
                Gdybym spała na pieniądzach,pewnie potrafiłabym wydać dużo więcej niż wydaję na
                buty,bieliznę i perfumy.A reszta?...Nie widzę się w bluzce za 300 zł.Po
                prostu,żyję w rodzinie gdzie wszyscy umieją szyć i wiem,co ile jest warte...
                • lunalovelight Re: zależy jakie kto ma priorytety. 09.06.06, 12:04
                  ja mam takie priorytety, ze wydaje pieniadze na przyjemnosci, w tym zawieraja
                  sie ciuchy, buty i inne takie, ksiazki, plyty, wyjazdy i bog wie co jeszcze.
                  totez nie jest to tak, ze wywalam pieniadze na kiecki, ale pozostaje uboga
                  duchowo, bo na ksiazki czy wyjazd juz brakuje :P.
                  • monnap Re: zależy jakie kto ma priorytety. 09.06.06, 17:59
                    A mozecie sobie wyobrazic, ze sa ludzie ktorzy moga wydac duzo pieniedzy na
                    ubrania i maja jeszcze kase na wakacje i ksiazki i inne przyjemnosci? Tak tez
                    sie zdarza i wkurza mnie to ze laski mysla, ze jak wydam kupe kasy na ubrania
                    to juz bede cierpiec biede umyslowa. Nie zawsze jest to kwestia wyboru, czasami
                    ludzi stac na wysztkoi stwierdzenia "wiem ile co jest warte" i "moja rodzina
                    wie jak szyc" jest OK jesli Cie nie stac, ale po jaka cholera mam sobie cos szyc
                    (zabierac moj wolny czas)kiedy mnie stac na rzeczy ze sklepu, wiec nie
                    tlumaczcie ze wy wolicie tanio, ze nic nie widzicie w bluzce za 300zl. Pewnie
                    nic nie widzicie jak was na to nie stac, ale nie gadajcie glupot,ze to dlatego
                    ze wolicie napocic sie w chacie i cos tam sobie uszyc.Polki sa po prostu biedne
                    i tlumaczenia, a po co to tyle wydawac, kiedy mozna cos ze szmatxu wygrzebac sa
                    po prostu zwiazane z malymi funduszami. Zycze wam wszystkim kupy kasy zeby was
                    bylo stac na rzeczy potrzebne i niepotrzebne!
                    • lunalovelight Re: zależy jakie kto ma priorytety. 09.06.06, 18:17
                      no, ale przeciez ja wlasnie to napisalam, tylko krocej :).
                    • ingeborg Re: zależy jakie kto ma priorytety. 09.06.06, 18:30
                      o co ci dziewczyno chodzi?

                      stać cię - wydawaj ile dusza zapragnie. jasne, że nie wszyscy mają tyle kasy co
                      ty, w związku z tym nie dziw się, że wolą sobie kupić książkę, płytę czy
                      uciułać na podróże zamiast kupić sobie tiszert za 300. Książka płyta czy podróż
                      wzbogacają cię jako człowieka, ciuch może się sprać, zniszczyć, moze przestać
                      na ciebie pasować, może wyjść z mody.
                      Trzeba patrzeć na rzeczy takimi jakie są. tiszert, choćby kosztował i 3000 to
                      tylko kawałek bawełny wart nie więcej niż 40. Dziewczyny, nie dawajcie sobie
                      prać mózgu polityką firm ciuchowych. Jesli będziecie mieć bluzkę za 3000 nie
                      bedziecie ani fajniejsze ani mądrzejsze, ani bardziej lubiane. Nie jest to
                      luksus ani splendor ani jakaś szczególny powód do dumy nosić na karku kawałek
                      tasiemki z logo mówiącym że wydałyście na ciuch o dwa zera więcej niż normalny
                      człowiek. można przepłacać za superjakość, owszem, jakieś 20 do 30 złotych.

                      I nie ma się co oszukiwać - oczywiście że polki mają małe fundusze, to nie jest
                      jakieś wielkie odkrycie, ale kupowanie sobie kawałka szmatki za trzy stówy to
                      frajerstwo.
                      • lunalovelight Re: zależy jakie kto ma priorytety. 09.06.06, 18:40
                        a jak ktos zarabia naprawde duzo, to ma kupowac w sklepach, gdzie t-shirt
                        kosztuje nie 200-300 zl, a np. 50-100 i reszte pieniedzy chowac do przyslowiowej
                        skarpetki? kupowanie drogich ciuchow to niekoniecznie frajerstwo... sa ludzie,
                        ktorzy lubia dane marki nie dla tejze marki samej w sobie (logo etc.), ale z
                        innego prostego powodu: wzornictwo czy tkaniny. i nie znaczy to, ze czuja sie
                        przez noszenie na tylku tych drozszych szmat madrzejsi czy bardziej lubiani, bo
                        osoba, ktora ma mozg w glowie, a nie radosny zefirek, wie, ze to nie ma nic do
                        rzeczy ;).
                        • ingeborg Re: zależy jakie kto ma priorytety. 09.06.06, 18:44
                          ale sporo osób ulega iluzji "lepszego" świata marek i projektantów... w tym
                          momencie ukłony dla prasy dla pań.

                          • lunalovelight Re: zależy jakie kto ma priorytety. 09.06.06, 18:47
                            a, to na pewno. ale wg mnie osoby, ktore chca sie ogrzac przy watpliwym ogniu
                            (ogienku?) marki takiej czy smakiej i dumnie wypinaja piers ozdobiona logo czy
                            metka, myslac w swej naiwnosci, ze to doda im prestizu (buahaha!), to
                            nieszczegolnie godne uwagi jednostki ;).
                            • ingeborg Re: zależy jakie kto ma priorytety. 09.06.06, 18:57
                              no to nie tylko to. niektórych bardzo cieszy, kiedy mogą przy "innych"
                              przypadkiem i mimochodem napomknąć gdzie robią zakupy... wypinanie piersi to
                              skrajność :-)
                              wczoraj widziałam panienkę w h&m, która zwracała lniany żakiecik. przytachała
                              go w wielkiej torbie escady...
                              • lunalovelight Re: zależy jakie kto ma priorytety. 09.06.06, 19:01
                                moze pomyslala, ze zakiecik ma bidak klaustrofobie i nie chciala w malej torbie
                                go transportowac :D. ech! radosc zycia, takie osobniczki.
                                • yamajka Re: zależy jakie kto ma priorytety. 09.06.06, 19:04
                                  a może czytać nie umie, i pomyliła siateczki (siaty raczej) ;)
                                  • yavanna86 Re: zależy jakie kto ma priorytety. 09.06.06, 21:32
                                    a ja zasadniczo i szeroko chrzanię osoby,dla których liczy się
                                    metka.jakość,wzornictwo,to jest istotne,i to często idzie za metką.ale
                                    musiałabym mieć naprawdę cholernie dużo kasy,żeby kupować bluzeczki za trzy
                                    stówki.nie wiem ile.dziesięć tysięcy miesięcznie?piętnaście?czterdzieści?coś
                                    chyba mniej więcej;) [a nie wierzę,żeby większość Polek tyle zarabiała,nawet
                                    zdolnych,pracowitych,obrotnych i mających szczęście]
                                    bo przedtem kupiłabym sobie milion innych rzeczy.kurs włoskiego w Rzymie,piec do
                                    wypalania szkła,chałupę gdzieś w Toskanii,ileś litrów dobrego
                                    wina,laptopa,porządny zestaw do makijażu,dobre perfumy,ileś par butów,hurtową
                                    ilość dobrej karmy dla kotów podwórzowców,ocieplinę do mojej przedpotopowej
                                    chałupy,dobre farby[olejne],duuużo półszlachetnych półfabrykatów do
                                    kolczyków,prezenty dla wszystkich znajomych,takie jakie naprawdę chciałabym im
                                    kupować,nieograniczone budżetem,całe wakacje pełne zwiedzania świata i jeszcze
                                    dla staruszków i chłopaka też,a co,zasłużyli sobie,obiad trzy razy w tygodniu w
                                    jakiejś fajnej restauracji...
                                    śpicie już?
                                    bo to jest właśnie wg mnie hierarchia ważności różnych spraw;)
                                    ciuchy gdzieś tam są,ale...procentowo nie zjadają zbyt wiele kasy.więcej czasu-
                                    na wyszukanie czegoś fajnego...
                                    • alex_koz Re: zależy jakie kto ma priorytety. 09.06.06, 21:35
                                      yavanna,
                                      ale jak sie tylko 3stowy ma do wydania, to ani na dom w Toskanii nie starczy,
                                      ani na wakacje, ani na inne bajery, i ja juz bym wolala bluzke kupic niz dobry
                                      obiad, bo bluzka mnie dluzej niz ow obiad bedzie cieszyc;)
                                      • yavanna86 Re: zależy jakie kto ma priorytety. 09.06.06, 21:39
                                        Alex, a ja chyba wolę dobry obiad ;)
                                        [i co ja robię tu?...]

                                        A tak naprawdę to chciałam podkreślić,że nie jest tak,że osoba dobrze sytuowana
                                        automatycznie musi chcieć wydawać proporcjonalnie 10 razy więcej na ciuchy
                                        [trzymając się opcji,że tania bluzeczka=30 zł,droga bluzeczka=300 zł];)
                                        • yavanna86 Re: zależy jakie kto ma priorytety. 09.06.06, 21:40
                                          czy bym poleciała?nie wiem.nie obiecam Wam...pewnie jakby mnie urzekł...[?]
                                        • alex_koz Re: zależy jakie kto ma priorytety. 09.06.06, 21:46
                                          wiesz, ja tam wole ugotowac dobry obiad i kupic bluzke;)
                                          ile osob tyle wybor.

                                          nie zmienia to faktu, ze dla przecietnej Polki ciuchy to spory wydatek, dlatego
                                          ze ceny ciuchow wbrew pozorom nie roznia sie az tak bardzo od cen na tzw.
                                          zachodzie, a zarobki niestety tak.
                                          • yavanna86 Re: zależy jakie kto ma priorytety. 09.06.06, 21:47
                                            to też jest jakaś opcja;) ale wiesz,z cannelloni alla gorgonzola w Toruniu jest
                                            problem,żeby tak wziąć i je ugotować,hm,półfabrykatów brak :)
                                            co do zarobków to się zgadzam,nasze ciuchy wypadają stosunkowo drogo
                                            pozdr.
                                            • alex_koz Re: zależy jakie kto ma priorytety. 09.06.06, 21:53
                                              jak jest w Toruniu Piotr i Pawel to koniecznie tam sprawdz, oni zawsze wszystko
                                              maja;)
                                              choc i w moim Tesco mozna cannelloni kupic.
                                              choc faktem jest, ze w jakiejs fajnej knajpie zjesc to ma swoj urok. pytanie
                                              jeszcze o to "za ile jemy", bo taki obiad za 2dychy to moze byc, ale juz taki
                                              za 100 to nie za bardzo....
                                              pozdr.
                                              • yavanna86 Re: zależy jakie kto ma priorytety. 10.06.06, 20:26
                                                tak tak,różne cudne wyroby makaronowe można dostać,ale z gorgonzolą dużo gorzej :(
                                                co do ceny obiadu-hm.pod rozwagę podaję fakt,że podobno średni statystyczny
                                                student wydaje na imprezę 70 zł [taksówka,drinki,itp...];"zjedzenie" 70 zł zdaje
                                                mi się lepszą opcją od przepicia ich w postaci rozrzedzonego piwa za 7 zł za kufel;)
                                    • frigg Re: zależy jakie kto ma priorytety. 09.06.06, 21:39
                                      yavanna, a gdybyś zarabiała 4 dychy (duże dychy :) miesięcznie i poskreślała
                                      wszystko z listy zakupów to jesteś pewna, że nie poleciałabyś po ten tshirt za
                                      trzy stówy? Ja tam bym poleciała...
                                    • monnap Re: zależy jakie kto ma priorytety. 09.06.06, 21:46
                                      Tu niekoniecznie chodzi o metke, ale o jakosc oraz niepowtarzalnosc ubran i
                                      tkanin z ktorych sa zrobione. Ja bardzo lubie Max Mara i Gucci'ego(niestety nie
                                      do dostania w Polsce) i uwierz mi, ze nie kupuje tych ubran, po to zeby sie
                                      nimi afiszowac, tylko dlatego, ze uwielbiam ich tkaniny i kroj araz to ze male
                                      jest prawdopodobienstwo spotkania lasek w tych samych ubraniach (H&M). Nie
                                      rozumiem oskarzen lasek, ktorym sie wydaje ze jak kupujesz drogie ubrania to
                                      jestes tylko po to zeby sie tym obnosic. Wyobrazcie sobie, ze to raczej jak
                                      ktos bez kasy kupi sobie cos drogiego to sie tym obnosi - to chyba zanizone
                                      poczucie wartosci powoduje ze laski tak zapalczywie atakuja wszystkich kogo
                                      stac na cos wiecej niz je. Zycze wiecej wyrozumialosci.
                        • bez_nicka Re: zależy jakie kto ma priorytety. 11.06.06, 01:44
                          wlasnie... skad to przeswiadczenie ze kupuja wylacznie dla dowartosciowania lub
                          z "frajerstwa"???

                          Moze co bardziej zaciete zwoleniczki taniej odziezy wyslac do jakiejs
                          zachodniej stolicy by wreszcie poznaly to co tak krytykuja, Chanel, Gucci lub
                          Prade...

                          ;-)


                          lunalovelight napisała:

                          > a jak ktos zarabia naprawde duzo, to ma kupowac w sklepach, gdzie t-shirt
                          > kosztuje nie 200-300 zl, a np. 50-100 i reszte pieniedzy chowac do
                          przyslowiowe
                          > j
                          > skarpetki? kupowanie drogich ciuchow to niekoniecznie frajerstwo... sa ludzie,
                          > ktorzy lubia dane marki nie dla tejze marki samej w sobie (logo etc.), ale z
                          > innego prostego powodu: wzornictwo czy tkaniny. i nie znaczy to, ze czuja sie
                          > przez noszenie na tylku tych drozszych szmat madrzejsi czy bardziej lubiani,
                          bo
                          > osoba, ktora ma mozg w glowie, a nie radosny zefirek, wie, ze to nie ma nic do
                          > rzeczy ;).<
                      • monnap Re: zależy jakie kto ma priorytety. 09.06.06, 21:33
                        JAk juz wyzej wspomnialam, dla ciebie jest to frajerstwo jesli musisz za 300zl
                        przezyc przez 2 tygodie. Dla mnie jest to wydatek na ktory moge sobie pozwolic.
                        Wraz z iloscia pieniedzy apetyt rosnie. Gdyby wszyscy uwazali, ze kupowanie
                        drogich ubran jest frajerstwem domy mody Chanel czy Christian Dior juz dawno
                        przestalyby istniec. Wiec jak zawsze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
                        • ingeborg Re: zależy jakie kto ma priorytety. 09.06.06, 22:09
                          Jak ty nic nie rozumiesz...

                          > JAk juz wyzej wspomnialam, dla ciebie jest to frajerstwo jesli musisz za
                          300zl
                          > przezyc przez 2 tygodie. Dla mnie jest to wydatek na ktory moge sobie
                          pozwolic.

                          Pf. Ja też mogę sobie pozwolić na bluzeczkę za 300. A różnica między nami jest
                          taka, że między moimi 300 a bluzeczką jest tysiąc innych rzeczy, które chcę
                          sobie kupić. I wiem jaka jest wartość rzeczy. nie kupuję czegoś co nie istnieje

                          > Gdyby wszyscy uwazali, ze kupowanie
                          > drogich ubran jest frajerstwem domy mody Chanel czy Christian Dior juz dawno
                          > przestalyby istniec. Wiec jak zawsze punkt widzenia zalezy od punktu
                          siedzenia.

                          Jak już zostało wspomniane, jest duzo osób, które ulegają iluzji... Dalej
                          uważam że to frajerstwo...

                          "Jedzmy gó..! Sto miliardów much nie moze się mylić!"
                          • monnap Re: zależy jakie kto ma priorytety. 12.06.06, 17:02
                            Bardzo sie ciesze, ze ty tak doskonale wiesz kiedy ktos jest frajerem bo wydaje
                            za duzo Kasy! Moze jednak sprobujesz wyobrazic sobie, ze nie kazdy musi sie
                            zgadzac z Twoim malomiasteczkowym mysleniem. Jak ktos mam pieniadze, to co ma
                            sobie zalowac? Czy odkladac na pogrzeb? Ja nie mowie tu o kilku tysiacach, ale
                            powaznych zarobkach i szczerze mowiac taka krytyka mnie naprawde nie wzrusza, a
                            twoje argumenty sa niepowazne. Poza tym jakby Cie bylo na wszystko stac, to nie
                            pisalabys ze wolisz wydac te300zl na cos innego. Nie musisz sie zaperzac tylko
                            dlatego, ze kogos stac a Ciebie nie!
                            • nessie-jp Re: zależy jakie kto ma priorytety. 12.06.06, 18:23
                              > Jak ktos mam pieniadze, to co ma
                              > sobie zalowac? Czy odkladac na pogrzeb?

                              Niekoniecznie na pogrzeb, ale na pewno parę rzeczy by się znalazło, które nawet
                              bogacz chciałby mieć :)

                              To po prostu kwestia priorytetów.

                              Zarabiam dobrze, w porównaniu ze średnią krajową, ale ciuchy nigdy nie będą u
                              mnie na pierwszym miejscu jeśli chodzi o wydatki. Poza tym uważam, że istnieje
                              pewna naturalna granica ceny (materiały + wzornictwo + robocizna + dystrybucja +
                              marża...), po przekroczeniu której zaczyna się po prostu snobizm*. Z tym że masz
                              rację oczywiście, że jakość kosztuje.

                              *snobizm niekoniecznie musi być czymś złym. Niektórzy zbierają wiktoriańskie
                              lalki, inni znaczki, ktoś może tak samo kolekcjonować ciuchy :)
                    • bitch.with.a.brain Re: zależy jakie kto ma priorytety. 15.06.06, 11:52
                      gdybym miala naprawde DUŻO kasy to chodzilabym wyłacznie w ubraniach szytych na
                      zamówienie,w jednym egzemplarzu, tylko dla mnie.To jest prawdziwy luksus:)
            • bugabu Re: ceny 09.06.06, 14:20
              To jest tak, że im więcej mamy to tym droższe rzeczy się podobają, a tańsze już
              nie, to może i dziwne, ale tak już jest:) Ja kupuję właściwie w trzech
              sklepach, na pierwszym miejscu Esprit, potem Simple, dalej Jackpot i Benetton.
              Do H&M nawet nie wchodzę bo z daleka wydaje mi się że to szmaty, Zara też nie
              lepsza w moim odczuciu, choć tak naprawdę nie przekonałam się nigdy o jakości
              tych ciuchów bo nigdy nic nie kupiłam. Po prostu jak porównuję bluzkę z esprit
              do niby podobnej z h&m to różnica jakościowa aż mnie w oczy kole.
              I dla mnie jakość espritowska jest wystarczająca i póki co na tym poziomie
              zostanę. Ale mam w pracy koleżankę która nosi Max Marę i Pradę (i zaznaczam że
              nie obnosi się ale z wdziękiem nosi) i to dlatego, że taki esprit jest dla niej
              już nie do przełknięcia :)
              A ja co, zazdroszczę jej (I envy but I am not jealous:-)) ale dżinsów za 1500
              zł nie kupię, bo nie!
              • xtrania Re: ceny 10.06.06, 14:32
                bugabu napisała:

                > To jest tak, że im więcej mamy to tym droższe rzeczy się podobają, a tańsze już
                >
                > nie, to może i dziwne, ale tak już jest:) Ja kupuję właściwie w trzech
                > sklepach, na pierwszym miejscu Esprit, potem Simple, dalej Jackpot i Benetton.
                > Do H&M nawet nie wchodzę bo z daleka wydaje mi się że to szmaty, Zara też nie
                > lepsza w moim odczuciu,

                zdajesz sobie sprawę z tego,że obarażasz w tym momencie ludzi, którzy w takich
                sklepach sie ubierają? Bo mogę teraz powiedzieć o sobie, że mam na grzbiecie
                same szmaty. Taki szmaciarz ze mnie :) lol, ale wam sie w głowach poprzewracało,
                kupujcie sobie w Espritach, Bennetonach a nawet D&G, nabijajcie kiesę wielkim
                koncernom mody, droga wolna.

                choć tak naprawdę nie przekonałam się nigdy o jakości
                > tych ciuchów bo nigdy nic nie kupiłam. Po prostu jak porównuję bluzkę z esprit
                > do niby podobnej z h&m to różnica jakościowa aż mnie w oczy kole.
                > I dla mnie jakość espritowska jest wystarczająca i póki co na tym poziomie
                > zostanę. Ale mam w pracy koleżankę która nosi Max Marę i Pradę (i zaznaczam że
                > nie obnosi się ale z wdziękiem nosi) i to dlatego, że taki esprit jest dla niej
                >
                > już nie do przełknięcia :)
                > A ja co, zazdroszczę jej (I envy but I am not jealous:-)) ale dżinsów za 1500
                > zł nie kupię, bo nie!
                • eirenne Re: ceny 10.06.06, 14:46
                  Nie denerwuj się, złość piękności szkodzi :)
                  Też mam ciuchy z H&M, ale byłabym hipokrytką utrzymując, że to arcydzieła
                  jakości i solidnego wykonania... takie szmatki też mają rację bytu, ale to tylko
                  fajne szmatki:)
                • bugabu Re: ceny 12.06.06, 10:28
                  > zdajesz sobie sprawę z tego,że obarażasz w tym momencie ludzi, którzy w takich
                  > sklepach sie ubierają?

                  Nie, nie uważam żebym kogokolwiek obraziła. Może przeczytaj jeszcze raz mój
                  poprzedni post i zwróć uwagę na jego ton i wymowę i mam nadzieję że dostrzeżesz
                  że moją intencją nie było obrażanie kogokolwiek. Nosisz h&m, odpowiadają Ci ich
                  ubrania, to noś je i ciesz się tym. Ja nie noszę, bo moim zdaniem te ciuchy nie
                  są dobre jakościowo. I nie musiałam tego sprawdzać kupując tam, bo złą jakość
                  po prostu widać.
                  A co do nabijania kiesy wielkim koncernom, to cóż, h&m to też ogromny koncern.
                  a ja kupując w espricie, przynajmniej wiem za co płacę. a kto mało płaci ten
                  płaci dwa razy. pozdrawiam :)
        • pistacja5 Re: ceny 09.06.06, 14:42
          yamajka nie martw się większość studentów i młodych kobiet kupuje w takim
          pułapie cenowym jak ty :) Ja ostatatnio zaoszczędziłam dzięki przecenie butów
          70 zł i cieszę się jak głupia , bo 7 dych to zawsze 7 dych ;)
          • sumire Re: ceny 09.06.06, 15:00
            70 złotych to płyta, dwie książki albo nawet para trampek :)
            ja zresztą poluję na przeceny nawet, gdy nie muszę. bo to frajda, a
            oszczędności można potem wydać na coś przyjemnego. ale zauważam u lepiej
            sytuowanych znajomych, że też to mają. im ciężej się pracuje, tym gorzej się
            wydaje zarobione pieniądze :)
            • pistacja5 Re: ceny 09.06.06, 15:10
              Dokładnie mam tak samo. Jak przelicze sobie ile np. jakaś bluzeczka kosztuje
              mnie godzin pracy i nerwów od razu stwierdzam ,że nie jest mi aż tak potrzebna.
              Własnie pieniądze trudniej się wydaje ;)
              • lunalovelight Re: ceny 09.06.06, 15:21
                w takim razie ja niechybnie mam tzw. lekka reke do pieniedzy, bo wlasne wydaje
                mi sie calkiem prosto (moze to i niedobrze, cholera ;)).
                • alex_koz Re: ceny 09.06.06, 16:25
                  ja uwazam ze pieniadze sa po to by je wydawac, a te zarobione wlasnorecznie
                  najlatwiej mi sie wydaje - chce po prostu kupic cos ladnego co odzwierciedli
                  moj wysilek wlozony w zarobienie tej kwoty, zreszta nie pracowalabym rownie
                  ciezko czy rownie dlugo gdybym wiedziala ze nie bede mogla sobie potem kupic
                  tego na co mam ochote.
                  jak mowila Carrie z Sex and the City:
                  I like to have my assets just where I can see it - hanging in my closet ;))
                  • sumire Re: ceny 09.06.06, 16:39
                    ba, pewnie ;) (chociaż, notabene, szczerze nie znoszę Carrie i jej towarzyszek
                    z tego serialu, jestem wybitnie odporna na jego rzekomy urok). ja mam opory
                    przed marnowaniem kasy, na którą haruję całymi dniami, na t-shirt, którego
                    główny atut i 80% wartości stanowi metka, albo na buty, w których i tak
                    pochodzę jeden sezon, bo potem nie będą już modne. natomiast na restauracje,
                    książki, podróże i sporty mogę wydawać pieniądze bez zastanowienia. tyle tylko,
                    że u mnie dochodzi do tego jeszcze wychowanie w duchu zdroworozsądkowym oraz
                    potworne pieniądze, które muszę ładować w mieszkanie :)
                    • alex_koz Re: ceny 09.06.06, 16:58
                      wiesz sumire, to ze ja lubie wydawac pieniadze nie oznacza ze wydaje ich duzo i
                      na drogie ciuchy..., co do ciuchow-jak mi sie cos spodoba nie ma odwrotu, ale
                      generalnie tez cechuje sie zdrowym rozsdadkiem. mi szkoda kasy na restauracje,
                      jak sobie pomysle ze dobry obiad bedzie mnie kosztowal tyle co 4 bilety do
                      teatru albo nowa spodnica to gotuje w domu;)

                      ja jestem generalnie zdroworozsadkowa, z lekka tendencja do wydawania za duzo;)
                      • edavenpo Re: ceny 09.06.06, 18:24
                        jak mowila Carrie z Sex and the City:
                        I like to have my assets just where I can see it - hanging in my closet ;))
                        ___

                        No ale carrie powiedziala tez:

                        "I've spent $40,000 on shoes and I have no place to live? I will literally be
                        the old woman who lived in her shoes!"

                        Ja chyba tez tak kiedys skoncze ;-)
                    • kokopuff Re: ceny 09.06.06, 21:12
                      Sa tez i osoby ktore po prostu kochaja Mode na tyle by ulegac pasji (niemal
                      kolekcjonera) na zasadzie podobnej zbierania znaczkow. Czy wydajac znaczna sume
                      na kreacje YSL roznia sie bardzo od tych kupujacych przykladowego 'mauritiusa'?

                      Pomijajac iz rzeczy drogie z uznanych domow mody sa na tyle klasyczne i
                      ponadczasowe ze zasada trendowoscii i przemijania juz nie obowiazuje (np.
                      zjawisko vintage). Takze jakosc jest nieprzecietna, np jedwabne bluzki MJacobs -
                      tak grubego i miesistego jedwabiu nie znajdziesz w Zarze.

                      Jesli chodzi o wydawanie:
                      im wiecej zarabiam tym mniej mam ochote wydawac na... [tanie] "byleco".
                      :-)




                      sumire napisała:

                      > ba, pewnie ;) (chociaż, notabene, szczerze nie znoszę Carrie i jej
                      towarzyszek
                      > z tego serialu, jestem wybitnie odporna na jego rzekomy urok). ja mam opory
                      > przed marnowaniem kasy, na którą haruję całymi dniami, na t-shirt, którego
                      > główny atut i 80% wartości stanowi metka, albo na buty, w których i tak
                      > pochodzę jeden sezon, bo potem nie będą już modne. natomiast na restauracje,
                      > książki, podróże i sporty mogę wydawać pieniądze bez zastanowienia. tyle
                      tylko,
                      >
                      > że u mnie dochodzi do tego jeszcze wychowanie w duchu zdroworozsądkowym oraz
                      > potworne pieniądze, które muszę ładować w mieszkanie :)
      • tralalumpek Re: ceny 09.06.06, 10:32
        pracuje, zarabiam,zarabiamy z mezem, nikt z forumowiczek mi do kiszeni
        pieniedzy nie wrzuca a zatem moja sprawa gdzie i za ile sie ubieram
        mysle ze sposob ubierania, jakosc .... zalezy od srodowiska w ktorym sie
        przebywa na codzien
        dla jedengo wystraczajacy bedzie podkoszulek z lumpeksu a dla kogos innego nie
        amen
        • foamclene Re: ceny 09.06.06, 13:25
          dokladnie tak,
          mozna byc super elegnackim facetem w srodowisku "menagerow",
          a mozna byc idolem mas - zygmuntem kaluzynskim w wytartej marynarce z przed lat
      • maggi9 Re: ceny 09.06.06, 10:44
        Im taniej tym lepiej:)
        Bardziej cieszy mnie rzecz na która wydałam mniej pieniedzy niż cos ekstra drogiego.
        Jak jeszcze rodzice "fundowali" mi ciuchy to nie liczyło się dla mnie ile kosztują i czy na pewno są dobre.
        Od kiedy musze na ubrania zarabiac własnymi rękami bardziej interesuje mnie ile co kosztuje.
      • malgoniak Re: ceny 09.06.06, 10:50
        uwielbiam zakupy i to często, są dla mnie formą relaksu, dlatego nie kupuję
        drogich rzeczy, poza tym, ubrania niesamowicie szybko mi się nudzą, czasem
        założę jedną rzecz raz lub kilka razy i oddaję; badziewia też staram się nie
        kupować, wszystko w granicach zdrowego rozsądku- esprity i benettony tęz lubię ,
        ale raczej po przecenach, bo dla mnie 300-400 zł na letnią kieckę to przesada;
        taka zara może być, promod, jak już pisałam ostatnio się zepsuł, a i takim
        orsayem nie pogardzę i koszulkę(letnią, top itp.) raz na jakiś czas kupię za 50
        zł, a nie za 200 zł-bo to tez dla mnie przegięcie; lubię solar, tatuum, zara
        czasem kappahl-ceny są tam dla mnie do przyjęcia; buty wolę droższe, okrycia
        wierzchnie też; gdyby świat się na ciuchach kończył pewnie bym wydawała więcej,
        ale są i inne przyjemności, dlatego uważam, że nie warto
      • monikaa13 Re: ceny 09.06.06, 11:13
        To zależey, jeżeli chodzi o buty to lubię w miarę dobre i dobrych firm, bo
        wiem, ze będe je długo nosić i dobrze sie w nich czuć, za kozaczki moge dać ok
        200zł za krótkie, długie są trochę drogie,. ale myśle ze warto, ale np letnie
        sandałki, które mają tylko podeszwę i jeden sznurek za 250zł to dla mnie
        totalna przesada.

        Spodnie ok 150zł, jeszcze ujdą, bluzki ok 100zł.

        Nie jestem bogata osobą nie stać mnie na rzeczy 300zł za bluzeczkę na
        ramiączkach

        Zaelży też od okazji, np na super uroczystość raz na jakisczas mogę pozwolic
        sobie na coś droższego, ale tylko an wyjątkowe okazje
        • magdaksp Re: ceny 09.06.06, 12:08
          ciuchy kupuje glownie w ciucholandach i na wyprzedazach.wiec nie place za duzo
          za nie.buty kupuje do 150 zlotych.bielizne w h&m.
          • ivanna28 Re: ceny 09.06.06, 13:51
            Ja podobnie jak Magdaskp:-)
            Buty do 200 albo ponad jeśli to np kozaki na zimę lub Pumy ,Nike itp.
            • ingeborg Re: ceny 09.06.06, 14:35
              podpisuję się. tyle że bieliznę kupuję w trollu bo fajne wzory mają.
          • hanureku Re: ceny 10.06.06, 18:53
            ja tez sie podpisuje ;)
            na ten moment ubieram sie praktycznie tylko w lumpeksach i jest mi z tym bardzo dobrze. doszlo nawet do tego ze wchodzac do zwyklego sklepu przeliczam cene bluzki na kilogramy ciuchow w sh ;) i to skutecznie odpycha mnie od zakupu.
            w zwyklych sklepach zdarza mi sie kupic torebki, dodatki, bizuterie oraz buty (te rzeczy kupuje rowniez w sh). bielizne kupuje w outlecie atlantica
      • foamclene Re: ceny 09.06.06, 13:34
        jezeli cos ma mi sluzyc bardzo dlugo i ma byc niezawodne to jestem w stanie
        wydac na taka rzecz kazde pieniadze ( tak jest z ciuchami na motor - musza byc
        dobrej jakosci, chronic i niezle sie prezentowac :), buty do chodzenia po
        gorach - tez nie oszczedzam na nich)
        sezonowe ciuszki lubie tansze :)
      • jo-asiunka Re: ceny 09.06.06, 16:22
        Ja kupuję w promodzie, w zarze, h&m. Buty za ok 200 zł to taka srednia, droższe
        kozaki oczywiście, a nie-kozaki, to już się zastanawiam. Bieliznę kupuję zwykle
        w kompletach - ok. 150 to też średnia cena. Generalnie nie kupuję rzeczy bardzo
        drogich, najdroższa rzecz jaka mam to spódnica i żakiet z simple za ponad siedem
        stów, ale to była specjalna okazja. T-shirty do 50 zł, chociaż za jakis ładny i
        specjalnie ozdobny płacę 100 bez mrugniecia okiem.
        Każdy ma swój punkt widzenia, moja mama na buty za 200 zł robi wielkie oczy, ale
        ona nosi ceratowe adidasy za 40 zł, więc rzeczywiście 200 to koszmar. Ma też
        inne wydatki po prostu. A znam też takie, które na buty za 200 (ryłko np.) nawet
        nie spojrzą, a jak już im się oko powiesi, to spluną z obrzydzeniem.
        • frigg Re: ceny 09.06.06, 21:45
          znam laski, które czują, że muszą się tłumaczyć przed innymi kiedy chcą kupić
          buty w Bacie, bo to dla nich obciach i schodzenie poniżej pewnego poziomu...
          Tak samo zresztą z kosmetykami czy ciuchami.
          Nie oszczędzam, nie kupuję szajsu, nie wchodzę też do sklepów gdzie wiszą
          tshirty za 300 zł, bo istnieje ryzyko, że coś mi się spodoba, a potem Plus mnie
          będzie molestował. Obuwie do 400 zł. Powyżej tej kwoty mi się zwyczajnie nie
          opłaca, bo mam jakieś atomowe stopy i momentalnie wszystkie buty niszczę. Nie
          kupuję hurtowych ilości butów, głównie dlatego, że niewiele mi się podoba.
          • yavanna86 Re: ceny 09.06.06, 21:46
            a co do butów,to się zgadzam.też muszę mieć porządne,wygodne,ładne,ze skóry.nie
            da się takich kupić tanio,niestety.ale gdyby się dało,nie wahałabym się i nie
            żałowałabym marki...
      • nessie-jp Re: ceny 09.06.06, 22:23
        Ja jestem odporna na marki. Jak widzę bluzeczkę o banalnym kroju z bawełny tak
        cienkiej i luźno tkanej, że mąkę można przesiać i w dodatku kiepsko uszytą i
        wykończoną, a kosztującą 200 zł, to się pukam w czoło, nawet jeśli to sam Dior. :P

        Takie same odczucia mam w stosunku do plastikowych butów i poliestrowych ubrań.
        Ja rozumiem, że np. kaszmir + oryginalne wzornictwo to jest uzasadnienie dla
        bardzo wysokiej ceny, ale za dzieła projektantów z Pcimia wykonane z poliestru i
        plastikowych cekinów nie mam zamiaru płacić nawet trzycyfrowych sum, nie mówiąc
        już o czterocyfrowych.
        • ekspertkamody Re: ceny 09.06.06, 23:23
          nessie-jp napisała:

          > Ja jestem odporna na marki. Jak widzę bluzeczkę o banalnym kroju z bawełny tak
          > cienkiej i luźno tkanej, że mąkę można przesiać i w dodatku kiepsko uszytą i
          > wykończoną, a kosztującą 200 zł, to się pukam w czoło, nawet jeśli to sam
          Dior.
          > :P



          A gdziez ty Diora za 200 zlotych widzialas?
          :P
          • xtrania Re: ceny 10.06.06, 14:38
            ekspertkamody napisała:

            > nessie-jp napisała:
            >
            > > Ja jestem odporna na marki. Jak widzę bluzeczkę o banalnym kroju z bawełn
            > y tak
            > > cienkiej i luźno tkanej, że mąkę można przesiać i w dodatku kiepsko uszyt
            > ą i
            > > wykończoną, a kosztującą 200 zł, to się pukam w czoło, nawet jeśli to sam
            >
            > Dior.
            > > :P
            >
            >
            >
            > A gdziez ty Diora za 200 zlotych widzialas?
            > :P



            Ty chyba nie rozumiesz za bardzo kontekstu. I po co sie czepiac o takie bzdury.
            Przecież to jawne i oczywite dla ludzi z odrobią mózgu, że tak jej się napisało
            z rozpędu i wie, że Dior to n razy więcej.
            • bez_nicka Re: ceny 11.06.06, 01:31
              nie bardzo rozumiem po co te aluzje co do wielkosci mozgu - ani potrzebne ani
              kulturalne. przeciez sa osoby, ktore zwyczajnie, moga byc ciekawe, czy istnieje
              sklep (typu lumpeks) z "dizajnerskimi" ubraniami po niskich cenach.

              :-/


              xtrania napisała:

              > Ty chyba nie rozumiesz za bardzo kontekstu. I po co sie czepiac o takie
              bzdury.
              > Przecież to jawne i oczywite dla ludzi z odrobią mózgu, że tak jej się
              napisało
              > z rozpędu i wie, że Dior to n razy więcej.<
              • xtrania Re: ceny 12.06.06, 20:43
                bez_nicka napisała:

                > nie bardzo rozumiem po co te aluzje co do wielkosci mozgu - ani potrzebne ani
                > kulturalne. przeciez sa osoby, ktore zwyczajnie, moga byc ciekawe, czy istnieje
                >
                > sklep (typu lumpeks) z "dizajnerskimi" ubraniami po niskich cenach.
                >
                > :-/
                >
                >
                > xtrania napisała:
                >
                > > Ty chyba nie rozumiesz za bardzo kontekstu. I po co sie czepiac o takie
                > bzdury.
                > > Przecież to jawne i oczywite dla ludzi z odrobią mózgu, że tak jej się
                > napisało
                > > z rozpędu i wie, że Dior to n razy więcej.<

                "I znowu ktos nie zrozumiał kontekstu. Proszę ślicznie o wczytywanie sie
                dokładnie przed wydaniem pochopnych sądów.
                A gdziez ty Diora za 200 zlotych widzialas?
                :P"

                Buźka na dole--wyraźnie sugeruje, że osoba jest rozbawiona.
                Forma gdzieżeś--używamy takeij formy często, żeby kogos skarcić
                po trzecie---gołym okiem widać, ze ta osoba nie chce wytycznych, gdzie
                poszukiwać bluzek z Diora za 200 zł. Ufff...

                • bez_nicka Re: ceny 13.06.06, 08:02
                  wyluzuj troche...
                  po co tyle emocji na wzmocniony zaimek, czy nawet stosowany w watku symbol
                  buzki...
                  • xtrania Re: ceny 13.06.06, 15:02
                    A czy ja się ekscytuję? :)
      • int1 Re: ceny 09.06.06, 23:17
        spodnie, spódnice - do 180
        topy, t-shirt - do 50, no 65 jak fajny
        bluzy, sportowe sweterki - do 100
        od czasu do czasu marka Puma (dres, spodnie, bluza)
        buty - do 200, chyba że super, to do 300, kozaki do 500 (lubie efektowne)
        torebka - do 200

        częściej elegaznckie rzeczy kupuję drogie, ale rzadko, sportowe, weekendowe
        częściej, ale tańsze
      • cioccolato_bianco Re: ceny 10.06.06, 07:46
        to zalezy. jesli kupuje cos eleganckiego na 'wieksze' okazje, to jestem gotowa
        zaplacic wiecej - zakladam tez, ze bede uzywac danej rzeczy dlugo. ale jesli
        kupuje cos zwyklego, na codzien to raczej nie jestem rozrzutna ;) wyjatek
        stanowia buty :) musza byc ach i och i wygodne, a to idzie zwykle w parze z
        dosc wysoka cena ;) i na kosmetykach tez nie oszczedzam.
      • magdaksp Re: ceny 10.06.06, 18:42
        tak apropos cen to dzis moja kolezanka ze szkoly mi powiedziala ze zawsze
        zastanaiwa sie ile ja pieniedzy na ciuchy wydaje i stwierdzila ze pewnie
        duzo.ja natomiast bylam ubrana w levisy z ciucholandu za 20 zlotych,spodnice
        noszona jako bluzkę za 5,6 zl i kurtke z h&m z przeceny za 35 zl plus torba z
        camden za 39 o buty takze z camden za jakies 100 zl.wiec kolezanka byla
        zszokowana:)
      • laparisienne-bcbg Re: ceny 11.06.06, 02:32
        U mnie pulap nie do zaakceptowania to kilkadziesiat tysiecy euro.
        Za kostium place roze ceny 2-3 tys euro , buty ok. 1 tys euro, swetry
        przecietnie tez do 1000 euro, raz zachorowalam na swetr Johnna Galliano za 2500
        tys euro, torebki od 1000-2500 euro, piekne komplety bielizny La Perla, Ravage -
        1500 euro, koszule nocne z peignoirem tch marek ok 1500 euro. Czyli takie czny
        jakie sa na zachodzie.
        • laparisienne-bcbg Re: ceny 11.06.06, 02:46
          laparisienne-bcbg napisała:

          Na wakacje wydajemy nas przecietnie 6-7 tys euro na troje, ponozone przez 2, bo
          we Francji mamy wakacke 2 razy do roku. I nie cierpie tanich hoteli, bierzemy
          zawsze min. 4****.
          • geene Re: ceny 12.06.06, 09:29
            Parówko, co to za nowy nick - BCBG, a czy to nie za taniutka marka dla Ciebie?
            • pianazludzen bcbg 12.06.06, 10:08
              nie chodzi o markę, ale pewnie o BCBG - "bon chic bon genre", czyli jakby
              angielskie "posh", uogólniając: dobrze, modnie, szykownie ubrana.

              super. gratulujemy inwencji.
              • geene Re: bcbg 12.06.06, 13:25
                Aaaaa, teraz już rozumiem :-)
            • pianazludzen Re: ceny 12.06.06, 10:12
              hehe tak sobie wymysliłam polskie tłumaczenie "une femme bcbg" - lansiara:)
        • weronka77 Re: ceny 12.06.06, 23:32
          W Polsce,przeliczając na złotówki też takie są;-)Mieszkam w Krakowie i
          oczywiście nie ma tutaj wszystkich światowych marek ale większość dostępna z
          aktualnych kolekcji,sprowadzana na zamówienie przez właścicieli,nielicznych
          wciąż,ekskluzywnych butików.Ceny podobne do tych o których piszesz,ale przy
          stałych zamówieniach można negocjować rabaty.Wszystko zeleży od zasobności
          portfela ale tutaj również są ludzie których zarobki pozwalają imna takie
          zakupy.
      • pianazludzen zieeeew n/t 12.06.06, 15:28

        • laparisienne-bcbg aaaaaaaaaaaaaa wielki ziew ! 12.06.06, 22:08
          Bardzo lubie sobie poczytac posty Polek na forum Polacy w Paryzu i we Francji
          Oto post osoby o nicku Belle_au_bois_dormant

          "Kontynuuję związek na odległość od 5-ciu lat. Francuz ma naprawdę anielską
          cierpliwość... Jednak ostatnio widzę, że czas nas rozdziela. Już nic z tego nie
          będzie. Nawet gdyby mnie z roboty wywalili to chyba bym tam nie pojechała.
          Nie wiem jak szukać pracy we Francji bez pozwolenia na pracę i "na odległość".
          Wątpię, żebym mogła mieć tak dobrą pracę tam, jak mam w Polsce.
          Zresztą mój Francuz nie jest tak naprawdę opiekuńczym facetem. Jest pierwszy
          do tego żeby mi powiedzieć, że nie mam szans na znalezienie we Francji pracy w
          zawodzie, pierwszy do tego żeby mi powiedzieć, że nigdy nie będę mówić po
          francusku bez jakichkolwiek błędów, pierwszy żeby mi powiedzieć, że we Francji
          nie jestem u siebie...
          Może gdybym miała we Francji odpowiedniego faceta, który by pomógł mi się tam
          zaadaptować wszystko potoczyłoby się inaczej.
          Z takim zakompleksionym typem jak on to raczej niemożliwe. Czasem mi się
          wydaje, że on się wziął za dziewczynę z Europy Wschodnie przez te swoje
          kompleksy."
          Wiec srednio tak kolo 30 stki, po 5 latach wspanialych milosci z Francuzami,
          Polki dochodza do wniosku, ze sluza pokornie zakompleksionym Francuzom, wobec
          wymagan rodowitych Francuzek (zadnej pracy domowej, gosposia i obligatoryjnie
          nianka do dzieci) do podbudowania ich ego.
      • geene Re: piana lansiara na kuroniowce, oczekujaca 12.06.06, 22:49
        Parówko, lansujesz się na elity, a tutaj tak Cię poniosło...
      • aileen82 Re: piana lansiara na kuroniowce, oczekujaca 14.06.06, 21:55
        > SAME BZDURY
        > HEHE, powiedziala co wyczytala w slownikach. Naucz sie dziecko zywego jezyka!

        No właśnie...ja nie wiem gdzie ty mieszkasz ale BCBG stało się teraz określeniem
        obraźliwym.....coś jak np. yuppie. Troche mało żywy ten twój język....
        • pianazludzen Re: piana lansiara na kuroniowce, oczekujaca 15.06.06, 01:21
          też mi się tak wydawało, dlatego najlepszym tłumaczeniem wydała mi
          się "lansiara":)
      • sabriel Re: ceny 15.06.06, 11:33
        Mnie jest żal wydać 70 zł na głupi t-shirt lub top.Zwykła, bawełniana
        podkoszulka z jakimś wzorem(który sie utrzyma do pierwszego czy drugiego
        prania,)ale 100 zł kosztuje.
        Dziwią mnie też ceny obuwia letniego-jak widzę japonki,baleriny czy koturny za
        ponad 100zł.Materiałowe baleriny, a cena jak za buty ze skóry.
        Za torebkę(nie skórzaną) jestem skłonna zapłacić do 120zł góra,ale i tak za tą
        cenę musi to być coś wyjątkowego.
      • bitch.with.a.brain Re: ceny 15.06.06, 11:42
        przy moich obecnych finansach żadna cena nie jest do zaakceptowania,wiec chodze
        w tym co mam:)
        Ostatni zakup; buty, z okraglym noskiem,na obcasie typu kaczuszka,bardzo niskim,
        za 50 zł.Za to idealnei takei jakich szukalam:)
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka