aagnes
07.02.07, 10:17
Zaczne od tego, ze noszenia stanikow nie znosze jak malo czego - mysle o tym
codziennie jak zakladam. i pierwsze co robie wracajac do domu zdzieram z
siebie odziez wierzchnia i w imie czego ja sie tak mecze? z mojej strony
tylko i wylacznie dlatego, ze z uwagi na spory biust nosze, zeby jeszcze
bardziej nie przyciagac spojrzen i nie wygladac w pracy jak na plazy czy w
domu. Zakladam staniki rowniez dlatego, ze mam ich mnostwo i wiekszosc z nich
gach uwielbia, szczegolnie na mnie - wiec tylko dlatego zeby zrobic mu
przyjemnosc, co i dla mnie jest poniekąd przyjemnoscia ;-)
olewam czy mi obwisnie centymetr bardziej czy mniej, jak sie uklada na nim
bluzka czy sukienka - czy kiedys doczekam czasow, ze nienoszenie bedzie na
tyle rozpowszechnione, ze bede mogla paradować w bluzce bez stanika????
gorąco i szczerze tego pragne!
ot taki post okolo tematu zeby wyżalić sie, bo wlasnie gryzie mnie jedno
ramiączko, drugie sie przesuwa i nie moge nad nim zapanować i jestem zła jak
chrzan przez to...