Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy.

      • zerobiona Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 23:04
        sklepy sa rozne, tak jak i ludzie w nich pracujacy, po co
        generalizowac?
        deni cler tez jest sieciowka (ma wiecej niz jeden sklep) a jednak
        obsluga i atmosfera zupelnie inna niz w orsayu:))) ciekawe czemu;)?

        jest zloty srodek na zadowolenie klientek i sprzedawczyn...odkrylam
        to jakis czas temu i sprawdza sie w 100%! kupuje zwykle w sklepach
        gdzie mozna zwracac towar, to pozwala uniknac stania w kolejkach do
        przymierzalni i calego zamieszania zwiazanego z tym miejscem sklepu:)

        wybieramy co nam sie podoba i do kasy!
        w domu mierzymy w komfortowych warunkach i decydujemy czy zwrocic,
        czy zostawic:)
        rewelacja!
        polecam
        • magawa33 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 25.09.08, 00:43
          Drogie Panie Sprzedawczynie!
          Pretensje to powinnyscie miec do swoich pracodawcow, ze za malo wam
          placa/nie zatrudniaja sprzataczy/nie placa za nadgodziny/nie
          zostawiaja odpowiedniej ilosci drobnych itp a nie do klientow. Na
          prawde myslicie ze wpadamy do sklepu tuz przed zamknieciem zeby wam
          zrobic na zlosc?? Przeciez jest otwarte!!
          Ja na szczescie mieszkam w kraju gdzie do obslugi klienta podchodzi
          sie w inny sposob, mozna oddac zakupiona rzecz do 30 dni od daty
          zakupu bez podawania powodu i sa wplatomaty:-)
          I zawsze jak przyjezdzam do Polski pierwsze co mi dziala na nerwy to
          naburmuszona primadonna zza lady ktora nigdy nie ma wydac reszty i
          sprawia wrazenie jakby w sklepie byla za kare. Prawdopodobnie w
          waszym zakresie obowiazkow jest cos wiecej niz stanie za lada. Gdyby
          nie klienci, nie mialybyscie tej pracy i gdziekolwiek sie pracuje
          nalezy sie z tym pogodzic albo prace zmienic. Nic prostszego jak sie
          ma troche oleju w glowie...
          • cioccolato_bianco Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 25.09.08, 06:46
            niestety okazuje sie, ze w polsce sprzedawca nasz pan ;)

            znam to uczucie, ktore sie ma w polskim sklepie po powrocie z
            bardziej cywilizowanego pod wzgledem obslugi klienta kraju ;)
            (kraju, w ktorym rowniez potafi byc w sklepie nieziemnski balagan,
            ale nikt sie nie obnosi ze swoja obraza, ze musi pracowac-sprzatac)
          • tombial77 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 25.09.08, 08:49
            magawa33 napisała:

            > Naprawde myslicie ze wpadamy do sklepu tuz przed zamknieciem zeby wam
            > zrobic na zlosc?? Przeciez jest otwarte!!

            A dlaczego jesteście w sklepie 2 minuty po zamknięciu? - przecież jest już
            nieczynne!!!

            Ja też pracuję w sprzedaży (usługi) i najbardziej wkurza mnie jak baran jeden z
            drugim przyjdą o 17:55 i chcą podpisać umowę, co trwa średnio od 30 do 45 minut.
            Jakież zdziwienie, że "dlaczego? przecież on przyszedł! on chce i w ogóle..."
            Obraza majestatu, bo przecież "wy żyjecie z moich pieniędzy, a ja przyjechałem z
            (i tu pada nazwa dowolnej miejscowości)" A ja o 18:00 chcę do domu, do rodziny.
            Oczywiście taki klient pracuje do 15:00, potem do domciu, obiadek itp. itd. i
            nagle go olśniewa! Miałem jeszcze do @@@@@@ po umowę!! Jest 17:45 ale jeszcze
            zdążę! Niech każdy sobie uświadomi, jakie myśli chodzą mu po głowie w piątek
            o 14:55 (zakładam, że pracujecie do 15:00) gdy dostaje od szefa coś do zrobienia
            "na wczoraj". A teraz pomyślcie, że tak jest codziennie. I co, nie można się
            wnerwić?
            • cioccolato_bianco Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 25.09.08, 09:03
              jedak wiele sie w polsce nie zmienilo.
              • g_l_o_r_i_a no wiele nie ;) 25.09.08, 10:00
                Poziom chamstwa niektórych "klijętów" jest taki sam, ba! nawet gorszy, zenitalny prawie że.
                • cioccolato_bianco Re: no wiele nie ;) 25.09.08, 10:07
                  czy sie stoi, czy sie lezy etc.
                  • g_l_o_r_i_a Re: no wiele nie ;) 25.09.08, 10:27
                    Nikt nie lubi się przemęczać, jeśli mu za to odpowiednio nie płacą.
                    Wszyscy wiemy, od czego zależy punkt widzenia.
                    Ale Ty się słodko frustrujesz, ja nie mogę ;)
                    • cioccolato_bianco Re: no wiele nie ;) 25.09.08, 10:32
                      chyba nikt nikogo nie zmusza do pracy? wszystko jedno za 500 pln czy
                      za 50000 pln, skoro sie czegos podejmujesz, wykonujesz obowiazki i
                      tyle. argument, ze malo placa to zaden argument. praca nie pasuje?
                      szukaj innej.
                      • przypadek Re: no wiele nie ;) 25.09.08, 10:55

                        > chyba nikt nikogo nie zmusza do pracy? wszystko jedno za 500 pln czy
                        > za 50000 pln, skoro sie czegos podejmujesz, wykonujesz obowiazki i
                        > tyle. argument, ze malo placa to zaden argument. praca nie pasuje?
                        > szukaj innej.

                        Nie masz racji. Zakres obowiązków to ustalenia między szefem a pracownikiem i
                        jedynie szef jest uprawniony do oceny, czy te obowiązki są wypełniane czy nie.
                        Skoro zatrudnia się kogoś za 800 zł, ten ktoś olewa sobie robotę, są na niego
                        skargi od klientów, a szef go trzyma (bo nikogo innego za tę kasę nie znajdzie)
                        to widocznie więcej od niego nie wymaga.

                        W ogóle cały ten konflikt tutaj jest niewłaściwie opisany - nie ma konfliktu
                        sprzedawczyni-klient, są dwa inne konflikty: sklep-klient (bo jeśli klient jest
                        niezadowolony to powinien złożyć skargę na klientkę do sklepu, która w
                        większości przypadków zostanie olana, z powodów przywołanych w pierwszym
                        paragrafie) oraz sklep-pracownik (bo ustalenia, czy klient może zostać w sklepie
                        po godz. zamknięcia czy nie powinny być ustalone z kierownikiem, podobnie jak
                        kierownik powinien za te nadgodziny zapłacić).

                        Zwróćcie uwagę, że w waszych postach niepostrzeżenie właściciel sklepu wymknął
                        się jakiejkolwiek krytyce, a wy - klientki i sprzedawczynie - najeżdżacie na
                        siebie wzajemnie chociaż obydwie grupy powinny mieć pretensje do właściciela. I
                        wyrażać te pretensje w zawieraniu (bądź nie) właściwych umów: sprzedaży lub pracy.
            • maudesme Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 25.09.08, 11:13
              Można się wnerwić, ale odgrywanie się na kliencie, który nie ma wpływu na Twoje
              wynagrodzenie za nadgodziny jest nielogiczne.
              • tombial77 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 26.09.08, 08:47
                maudesme napisała:

                > Można się wnerwić, ale odgrywanie się na kliencie, który nie ma wpływu na Twoje
                > wynagrodzenie za nadgodziny jest nielogiczne.

                Ja się nie odgrywam. Ja piszę jak to wygląda z punktu widzenia sprzedawcy. A co
                do wynagrodzenia za nadgodziny - z tego co wiem to nadgodziny nie mogą mieć
                charakteru ciągłego - czyli jeśli muszę codziennie zostawać po godzinach nawet
                jeśli mi za to płacą to coś jest nie tak. Poza tym, nadgodziny chyba nie są
                obowiązkowe, co? I nie piszcie mi żeby zmienić pracę jak się nie podoba, bo moja
                praca mi się podoba z małymi wyjątkami, o których piszę. Niestety, ale tak jak w
                dyskusji się co jakiś czas powtarza - 90% ludzi przychodzących do sklepu tuż
                przed jego zamknięciem chętnie zostałoby w środku jeszcze ze 2 godziny, bo
                przecież oni mają czas- są po pracy i przyszli na zakupy. Na zasadzie - "jam tu
                klient wasz pan i zdążyłem się wśliznąć przed zamknięciem więc nie podskakuj
                gów.n.i..arzu i obsłuż mnie od początku do końca" Tylko ok. 10% to kulturka i
                szacunek dla drugiej strony - "ojej, za 10 minut zamykacie, to ja tylko obejrzę
                i przyjdę jutro". Jeszcze przepraszają, że "przetrzymałam Pana po godzinach, bo
                pan pewnie już chce do domu."(są to ludzie albo o wysokiej kulturze osobistej
                albo kiedyś sami pracowali w handlu i wiedzą jak to jest) I zdziwisz się - z
                tymi 10% najczęściej zostaję po godzinach i nawet nie chcę od szefa za
                nadgodziny - załatwiam sprawę, bo widzę, że on mnie szanuje - spytał czy może,
                czy to nie będzie problemem itp. A resztę - te 90% - trzeba wychować, bo wlezą
                na głowę i bedę siedział w robocie codziennie od 9.30 do 20. Czyli - "to jest
                oferta, proszę bardzo, ale umowę podpiszemy jutro, bo to potrwa 40 minut a ZA 5
                MINUT ZAMYKAMY. JUTRO ZAPRASZAM TROCHĘ WCZEŚNIEJ. Tak, do takich trzeba mówić
                wielkimi literami bo inaczej delikatnej sugestii jełopy nie rozumieją albo nie
                chcą zrozumieć. O tych delikatnych "sugestiach" w stylu przygaszanie świateł za
                5 szósta, albo informacje, że "za 5 minut koleżanka zamyka kasę" długo by się
                rozpisywać, ale tak jak mówię - ludzie nie kumają o co chodzi i chcieliby
                siedzieć jeszcze w sklepie, bo przecież "fajnie jest, on zdążył, więc o co
                chodzi" ;-)
                • maudesme Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 26.09.08, 10:13
                  Tak czy inaczej - kwestia godzin pracy (z nadgodzinami czy bez) to sprawa
                  pomiędzy pracownikiem i pracodawcą, klient nie ma tu nic do rzeczy. Wiadomo, że
                  w sklepie przed otwarciem i po zamknięciu trzeba wykonać pewne czynności,
                  wiadomo, że klienci wejdą do sklepu tuż przed zamknięciem i wyjdą jakiś czas po
                  teoretycznym zamknięciu sklepu. Dla mnie logiczne jest to, że ten czas powinien
                  być uwzględniony przy ustalaniu godzin pracy. A jeśli nie jest, to niestety, nie
                  dotyczy to klienta.
                  • tequilkuk Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 26.09.08, 15:59
                    Ale klienta dotycza godziny otwarcia. Jak sklep zamykaja o 18tej to
                    powinien ten sklep o 18tej opuscic.
                    • maudesme Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 27.09.08, 11:32
                      Ale zdajesz sobie sprawę, mam nadzieję, że to jest tylko teoria i myślenie
                      życzeniowe. To, że Ty uważasz, że ktoś coś powinien zrobić jeszcze nie oznacza
                      a) że masz rację b) że ten ktoś faktycznie to zrobi. Jeśli Ty uważasz, że tak
                      powinno się postępować, to daj przykład sama się tak zachowując - na resztę
                      świata nie masz wpływu.
                • nessie-jp Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 26.09.08, 15:12
                  > charakteru ciągłego - czyli jeśli muszę codziennie zostawać po godzinach nawet
                  > jeśli mi za to płacą to coś jest nie tak.

                  Owszem, tylko co mają klienci do tego? Klient za ciebie ma napisać skargę do PIP-u?
                • tequilkuk Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 26.09.08, 16:00
                  bardzo dobrze napisane :)
                • klymenystra Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 28.10.08, 12:06
                  A czemu sie nie robi tak, jak np we Francji (gdzie indziej moze tez, nie wiem)-
                  jesli sklep jest czynny do 19, to o 18.45 przed drzwiami staje ochrona czy
                  ekspedientka i nikogo nie wpuszcza. I tyle. O 18.55 zaczyna sie spuszczac
                  rolete, o 19 w sklepie jest pusto. A do tego w wiekszych sklepach pani przez
                  glosniczek mowi, ze za chwile zamykaja i prosze kierowac sie do kas. I
                  przymierzalnie tez sie zamyka.
            • confused.girl Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 17.11.08, 20:58
              hehe, a gdzie dzisiaj się jeszcze pracuje do 15? Chyba, że Twoi klienci to w 90%
              budżetówka ;)
          • tequilkuk Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 26.09.08, 16:16
            Ja tez mieszkam w kraju gdzie kultura handlu jest wysoka ale na
            szczescie nie oznacza to ze klienci maja siedziec w sklepie po
            godzinach. Jak wpadasz na 5 minut przed zamknieciem to wiadomo ze
            nie zdazysz skorzystac z przymierzalni. A jak sie zasiedzisz to sie
            nie obrazasz jak sprzedawczyni delikatnie ci zwroci uwage ze za 5
            minut zamykaja. W duzych domach towarowych robia to przez glosniki.
            Kultura obowiazuje obie strony.
            • nessie-jp Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 26.09.08, 17:37
              Tequila, ale czy ktokolwiek z klientów napisał tutaj, że się OBRAZA?

              Dla mnie jest rzeczą oczywistą, że jak przez megafony zaczynają nadawać
              "Szanowni klienci, za 20 minut sklep XXX zostanie zamknięty" to się przestaje
              łazić i idzie do kasy.

              Natomiast irytują mnie niezmiernie takie niezaradne księżniczki, które stoją
              oparte o kasę i patrzą na klienta skrzywdzonym głosem. Słowa taka nie powie, a
              potem się wyżywa na forum.

              Ja np. nie sprawdzam przed wejściem do sklepu, o której ten sklep zamykają. Ba,
              nie zwracam przeważnie uwagi na to, która jest godzina. Po prostu
      • drzewko_szczescia Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 25.09.08, 11:24
        inc_i napisała:

        > 9. marudzenie o brzydkich kolorach, niedopasowanych fasonach itd.
        > NIE mamy wplywu na te rzeczy, tylko je sprzedajemy.

        A to akurat dziwne. Ja zawsze mówię sprzedawcy, co mi się nie podoba, bo mam
        nadzieję, że on przekaże to swojemu szefowi, który przekaże uwagi klientów
        swojemu szefowi, któy przekaże to swojemu szefowi, który każe coś z tym zrobić.
        Macie za darmo badanie rynku i go nie wykorzystujecie?
        • przypadek Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 25.09.08, 11:26
          Chyba masz blade pojęcie o funkcjonowaniu handlu odzieżowego w Polsce :)
          • g_l_o_r_i_a Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 25.09.08, 11:30
            Nawet bardzo blade ;)
            One wszystkie myślą, że sieciówki to prywatne własności "szefostwa" danego sklepu i jego klientek ;)
            • sankanda Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 25.09.08, 12:27
              Mysle, ze jest pewna regula gry. W sklepach dla masowej klienteli,
              sprzedawca jako taki przestaje istniec, bo nie jest w stanie
              obsluzyc kilkudziesieciu pan jednoczesnie. Ceny w tych sklepach sa
              takie, ze nie ma mowy o zatrudnieniu fachowej, profesjonalnej
              obslugi, wiec sila rzeczy, skoro juz zatrudnia sie sprzedawce, to
              nie po to, zeby figurowal jak totem na srodku sklepu, ale wlasnie w
              celu utrzymania porzadku na polkach i wieszakach.
              Anonimowa oblsuga = anarchia wsrod masowych klientek. Tego sie nie
              zmoieni. Mozna najwyzej zmienic prace.
              A zwrocenie uwagi klientce, ze robi burdel jest niedopuszczalne.
              To, co napisalam, nie ma w sobie nic osobistego, bo akurat ja naleze
              do klientek, ktore po przymierzeniu kilku ubran, maja ochote odniesc
              ubrania, ktore nie leza, na wieszakach, na ich miejsce. Tylko, ze
              rzadko udaje mi sie to zrobic, bo leca z usmiechem : Prosze pani,
              prosze mi to dac, ja sie tym zajme :) I nie pisze o sklepach
              ekskluzywnych, tylko o sieciowkach typu Sandro czy Comptoir des
              Cotonniers (w h&m nie bywam).
              Zastanowcie sie czy agresywnie sfrustrowany sprzedawca i
              sfrustrowana histeryczna klientka nie stymuluja sie w dol ;)
              Stad plynie
              • sankanda Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 25.09.08, 12:40
                Ale jeszcze niech jedna z druga zapamieta, ze towarem, ktorym rzuca
                w sklepie, bedzie mogla rzucac i nawet wypolerowac podloge ... jak
                za ten towar zaplaci. Wczesniej, jest to objawem pospolitosci.
                • kalincia Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 25.09.08, 13:26
                  sytuacja w sklepie obuwniczym

                  weszlam do sklepu, pare osób się kręcilo, ekspedientka zajęta
                  rozmową z kolezanka przez telefon... mowila "dzisiaj to sprzedalam
                  dopiero jedną pare butów". ktoś prosi o przyniesienie drugiej pary
                  buta (w sklepie jest wystawiony tylko prawy but, lewe sa na
                  zapleczu), pani z wielką łaską przerywa rozmowe i przynosi... za
                  chwile rozmawia dalej
                  stanelam przy kasie, chcąc poprosic o przyniesienie buta, ona
                  rozmawia dalej, po ok. 3 minutach jej przerwalam, pytając czy moge
                  proosić o lewego buta z tej pary i jeszcze innego w tym samym
                  rozmiarze, przyniosla z naburmuszoną miną
                  rozmawia dalej, zmierzylam, chcialam zobaczyc jeszcze jedne, wiec po
                  raz kolejny poprosilam o przyniesienie, panienka zmierzyla mnie z
                  nienawiścią w oczach, ale przyniosła
                  mierzylam, ona nie zwracala na mnie uwagi, kolejni klienci wchodzili
                  i musieli czekac przy kasie, az ona łaskawie ruszy sie i doniesie...
                  za chwile wyszli, zostalam tyko ja, panienka zamyka sklep i wywiesza
                  kartke "zaraz wracam", ja kupuje buty. ona mowi "prosze mi podac
                  pozostale, ktore pani mierzyla", ok, podaje jej
                  kasuje, place, chce wyjść. ide do drzwi, zamknięte od środka, wiec
                  przekluczam sobie sama, bo ona dalej rozmawia i mówiac 'do widzenia'
                  wychodze.. ona nie odpowiada

                  Sklep Danija w Kupcu Poznańskim w Poznaniu, piętro I
                  • sankanda Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 25.09.08, 14:01
                    niezle ;) jest to dodatkowy dowod na to, ze w dziedzinie kultury
                    codziennej, spoleczenstwo polskie musi nad soba poprawcowac, bo tu
                    chodzi o zwykle chamstwo sprzedawczyni, ale przeciez na sprzedawcach
                    spoleczenstwo polskie sie nie zaczyna i nie konczy. Kurcze,
                    sprzedawca w sklepie z butami ma obowiazek zalozyc ci but na stope.
                    osobiscie nie lubie tego i mowie, ze sobie poradze. trzeba opracowac
                    jakas strategie : sklac jak psa - bedzie jeszcze gorzej. wykonac
                    polecenie sprzedacwy - bedzie jeeeeszcze gorzej, bo niebawem zaczna
                    wam kazac odnosic do magazynu pudelka z butami, ktore mierzylyscie i
                    ktorych nie kupilyscie;) Moze jednak jest jakies posrednie
                    rozwiazanie konfliktu ? No, przeciez sprzedawca tez czlowiek i da
                    sie na niego w jakis sposob wplynac tak, zeby tego nie zauwazyl ?;)
                    • nyame Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 25.09.08, 14:31
                      jak dla mnie to jest cos gorszego od tych ciuchow na podlodze, kotow itd....a
                      mianowicie sprzedawcy gadajacy przez telefon!!!! podaje wybrane ciuchy a ten sie
                      nawet nie rozlaczy, gada z kolezanka i jednoczesnie nabija ceny,wydaje reszte
                      itd. gdy sprobuje przerwac mu rozmowe pytajac np czy maja to w innym kolorze to
                      wielce obrazony jest...
                      nie wiem, moze was to nie denerwuje ale ja nie moge tego scierpiec;)
                    • maudesme Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 25.09.08, 14:32
                      Rozwiązaniem problemu mogłoby być zaprzestanie traktowania pracy w charakterze
                      sprzedawcy jako dopustu bożego i kary za grzechy. Każda praca ma swoje wymagania
                      i wady. Ale ogólnie rzecz biorąc, u nas się pracy nie szanuje.
                      • biangutsa Re: wydawanie reszty 17.11.08, 12:11
                        moje pytanie dotyczy trochę innej strony pracy w sklepie/jak,Waszym zdaniem
                        podać resztę klientowi ?odliczyć na blat czy podawać do ręki?
      • smurfi Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 25.09.08, 16:14
        raz weszłam do reserved jakieś 5 minut przed zamknięciem... jak zobaczyłam ten
        młyn to się przestraszyłam!
        • kasia79a Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 25.09.08, 20:35
          a propos wchodzenia do sklepu na 5 min przed jago zamknięciem- ok.
          klient ma prawo wejść do sklepu w godzinach otwarcia ale nie
          powinien w tym sklepie przebywać, gdy sklep już jest zamknięty- gdy
          wchodzi za 5 to niech te 5 min mu wystarczy a nie oczekuje obsługi
          jescze długo po zamknięciu
          kiedyś pracowałam w sklepie i babki wpadały za 1 (!!!) 19 i
          potrafiły przymierzać do 19.30 mimo, że mówiłyśmy wprost, że sklep
          już jest nieczynny, musimy zamknąć kasę i zapraszamy jutro w
          godzinach otwarcia.... nie oburzajcie się drogie klientki, że
          sprzedawca też ma swoje życie, które składa się nie tylko z pracy w
          sklepie czynnym do 19 :)- nie dziwne, że o 19.30 jest już myślami
          gdzie indziej
      • modao [...] 25.09.08, 16:35
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • gondra Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 27.09.08, 11:34
        > 2. Rzucanie mi rzeczy po przymierzeniu z tekstem "Bardzo sie
        > spieszę". Ok jak sie spieszysz, to nie bierz 15 par spodni.

        Rzeczywiście, to jest nie halo. To, że klientka się tłumaczy. Bo może wziąć do
        przymierzalni i 30 par spodni, a obowiązkiem sprzedawcy jest porozwieszanie ich
        na właściwym miejscu - czy klientce sie spieszy, czy nie. Od tego w końcu jest
        pracownik sklepu. Ale panienki w Orsay'u, przynajmniej u mnie w mieście, robią
        wielkie, zdziwione oczy, gdy mówię im, że nie będę biegała po sklepie i
        odwieszała ubrań bo to należy do ich obowiązków, nie klientki.

        > 8. Wchodzenie 5 minut przed zamknieciem, wybieranie 10 rzeczy do
        > przymeirzenia i oczekiwanie obslugi, kiedy wszyscy juz sa myslami w
        > domu.

        5 minut przed zamknięciem, nie po zamknięciu. Czyli wtedy gdy sklep jest jeszcze
        otwarty. Można powiedzieć klientce: za 5 minut zamykamy, nie wiem czy zdąży pani
        wszystko przymierzyć.
      • girafffe Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 02.10.08, 15:35
        witam

        ja dla odmiany pracuje w sklepie z artykulami dziececymi, ale w tym polowa to
        ubrania i doskonale rozumiem o co chodzi. zgadzam sie ze wszystkim co wymienila
        inc_i a dodalabym do tego jeszcze np klientow ktorzy przychodza do kasy,
        pokazuja mi metke z jakiegos ubrania (gdzie jest napisana zarowno cena w
        zlotowkach jak i euro bo mamy tez swoje sklepy w niemczech) i domagaja sie
        platnosci w euro, kiedy mowie ze przyjmujemy tylko zlotowki to slysze rozkaz
        przeliczenia ceny w euro wedlug obecnego kursu euro i do tego cala liste skarg
        na sklep wyssana z palca :/. albo inny przyklad: instrukcja na opakowaniu
        zabawki w 3-4 jezykach, w tym angielski, ale nie ma instrukcji po polsku. klient
        przychodzi z pretensjami do nas ze producent nie umiescil nstrukcji po polsku na
        zewnatrz opakowania. ja opanowana biore wtedy zabawke i tlumacze mu na spokojnie
        o co chodzi a on mi na to ze i tak nie kupi bo mi nie wierzy a polskiej
        instrukcji brak wiec pewnie zabawka tez wadliwa. wrrr. mamy tez rzeczy latwo
        tlukace sie ale zawsze w glebi pulki zeby nie zachaczyc przechodzac, to co?
        ostatnio 2 metry ode mnie 2 dziewczyny ogladaly kubek, jedna popchnela druga, ta
        upuscila kubek (w pudeleczku), wyrazny odglos tluczenia kubka, panika, odlozenie
        kubka na sam brzeg i ucieczka :/ ja rozumiem ze przypadki sie zdarzaja ale
        trzeba miec tez odrobine odwagi zeby sie do tego przyznac :/ tego typu
        przypadkow moznaby wymieniac wiele, lacznie ze zle wychowanymi dziecmi z ktorymi
        to rodzice do naszego sklepu przychodza, ale to juz osobna dzialka.
        no, to sie rozpisalam :P
        • joalicja Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 08.10.08, 09:13
          pracowałam z klientem więc wiem,że klient 5 minut przed końcem zmiany
          to nic przyjemnego. Ale póki za to co robię, dostaję choćby złotówkę,
          mam obowiązek obsłużyć go tak, jak sama chciałabym zostać obsłużona.
          I choćbym miała siedzieć z tym klientem na telefonie jeszcze kolejną
          godzinę, choćby pojechał ostatni autobus do domu, to mówi się TRUDNO.
          Tak samo jest ze sprzedawczyniami, ekspedientkami, asystentkami
          klienta i każdym innym zawodem. Nie utrudnianie ludziom życia to
          kwestia dobrego wychowania i dobrej woli. To luksus, do którego
          czasem osoba pracująca z klientem ma dostęp. Klient ma prawo
          utrudniać mi życie i nie wykazywać się dobrą wolą, właśnie dlatego,że
          jest klientem. Od tego jestem, żeby mu pomóc. Jak sama jestem
          klientem, to też oczekuję załatwienia swojej sprawy w sposób
          profesjonalny. Jak chcecie baby iść do domu 5 minut przed końcem
          zmiany, zostańcie urzędnicami. Będziecie wychodzić na zakupy w
          godzinach pracy a do domu o 14.55 najdalej.Zmiana od 12.00 do 20.00
          oznacza, że w tych godzinach jestem dostępna dla klienta. To nie
          znaczy,że o tej godzinie przekraczam próg zakładu pracy.Kropka.
          • aguhar Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 08.10.08, 09:28
            niestety, taka praca, klient nasz pam ;-)
            jak ci sie nie podoba to zmien prace
            co do klientow brudasow to sie z toba zgadzam ale juz fakt ze przychodza w
            ostatnich minutach czy prosza cie o wyszukanie rozmiaru a tobie sie to nie
            podoba jest zenujacy. jako sprzedawczyni powinnas sie wstydzic takie rzeczy na
            forum wypisywac. nikomu nie zycze takich ekspedientek i sama ich unikam. na
            szczescie sklepow z mila, profesjonalna obsluga nie brakuje
        • ksilaqui Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 10.10.08, 12:38
          girafffe przedmiot wymagający instrukcji obsługi bez instrukcji obsługi w języku
          polskim NIE MOŻE BYĆ W POLSCE SPRZEDAWANY!!! klient nie ma obowiązku znać
          języków obcych. Jeśli kupuje coś w swoim kraju ma prawo żądać, by wszelkie
          "papiery" były w języku urzędowym obowiązującym w jego kraju. Jeżeli coś nie ma
          tych papierów po POLSKU najprawdopodobniej nie przeszło wszystkich inspekcji
          koniecznych do ich wystawienia.


          Co do ludzi wchodzących 5 min przed zamknięciem, to jeśli ich spacer po sklepie
          jest celowy to jak najbardziej się cieszę, że mogę ich obsłużyć (nawet jeśli
          jest już 15 po) bo za klientem idzie konkretna kasa i moja pewność, że moje
          stanowisko nadal jest potrzebne. Jeśli dla odmiany stoję przy drzwiach i widzę,
          że klient zerka na zegarek "mam jeszcze 5 min, choć idziemy pospacerować" nie
          jest niczym zainteresowany oprócz tego, żeby usiąść na każdym fotelu jaki mam w
          ofercie a każdy kolejny komentuje "kogo stać żeby wydać taką sumę na fotel" to
          nie będę dookoła niego skakać jak "małpa na patyku", ba poinformuję, że właśnie
          kasa się automatycznie zamkneła a ja skończyłam pracę.
          • ginwithtonic Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.10.08, 19:45
            czytam i czytam te Wasze wypowiedzi, i nie mogę uwierzyć własnym oczom. czy to jest forum dla księżniczek, którym wydaje się, że praca w sklepie polega na siedzeniu na tronie?

            sama pracuję w znanej sieciówce odzieżowej, i nie ukrywam, jest to dość ciężka praca, ale to P.R.A.C.A.
            dostaję za to pieniądze. mam określone obowiązki, które muszę wypełnić, i kropka. mam jedną zasadę - klientów traktuję tak, jakbym sama chciała być traktowana. ze szczerym uśmiechem, chętna do pomocy, nie mamrocząca pod nosem na temat "wymagającej" klientki.
            pracuję w sklepie z ubraniami. klienci przychodzą, by te ubrania obejrzeć/przymierzyć/kupić. jeśli mają taką fanaberię, że chcą sobie bluzki na półce pomieszać, żeby dostać się do tej najniższej - proszę bardzo. od tego te ciuchy tam są. ja jestem tam od tego, żeby takie bluzki z powrotem poukładać. i robię to dziesiątki razy dziennie. bez narzekania.
            jako klientka innych odzieżówek rozumiem, że w pośpiechu coś się z półki zrzuci, czegoś nie zauważy, że wyciągnę sobie ze stosu spodni parę z dołu, bo jest nieużywana, a stos zostawię w nieładzie. to normalne! klientki nie są od tego, żeby sprzątać! jeśli mają ochotę, lub są tak miłe, że coś poprawią/sprzątną, to chwała im za to. nie powinnyśmy za to wymagać od nich składania ubrań w kostkę itp, bo od tego są pracownicy sklepu. a że paniom primadonnom nie podoba się, że klient nie zawiesi ubrań na wieszaki, to już świadczy tylko o tym, że najwyższa pora zmienić pracę, bo do takiej się nie nadają.

            po prostu - traktujcie klientów tak, jak sami byście chcieli być traktowani. tylko że to już wyższy stopień empatii i nie-egoizmu, za wysoki niestety dla panienek ze sklepów.
      • heart_of_ice Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 27.10.08, 22:58
        Z jednej strony - rozumiem dziewczyny, ktore pracuja w sklepach. Brak wychowania
        jest bardzo czesty, moge sobie wyobrazic, ze spotykaja sie z chamstwem, wiec
        szczerze wspolczuje.

        A z drugiej strony - jak tak poczytalam ten watek, to mysle sobie, ze moze
        jednak nie pojde jutro na zakupy?:) Niektorym sprzedawczyniom na pewno bede
        przeszkadzac;)

        W ogole to po co one sa? W sieciowce i tak musze sobie sama zlokalizowac ciuch o
        wlasciwym rozmiarze, sama odwiesic porzadnie na wieszak... Poniewaz sama
        podnosze, jak cos zrzuce, to wlasciwie tylko kasjerka jest potrzebna... I
        sprzataczka do tych kotow w przymierzalni:)

        Pauli
        --
        "Bierze się trochę bawełny i... rozkuwa na płasko, jak przypuszczam... i dostaje
        się chusteczkę" [T.P]
      • kaja96 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 09.11.08, 13:50
        Też bym nie chciała mieć takiego pracownika, gdyby twoja pensja uzależniona była od sprzedaży to może byś zmieniła zdanie, chyba że nie zależałoby ci na kasie.
        Z 4,5,9 i 10 się zgadzam z resztą nie. Kiedyś odnosiłam rzeczy, układałam podnosiłam jak spadły. Dlaczego ja mam to robić, nie moją winą jest, że są w sklepie takie wieszaki z których wszystko leci, dlaczego najpierw wybierając pół godziny ubrania do przymierzenia potem je mam odwieszać pół godziny - szkoda mi czasu na to. Jeśli przy przymierzalni nie ma wieszaka ani osoby której mogę je oddać będę zostawiać w kabinie. Jak klientka przychodzi 5 min. przed przyjściem to możesz ją zawsze wyprosić jak ci się nie podoba - więcej nie przyjdzie. W tej chwili jest taka konkurencja, tyle sieciówek że nie nikt nikomu łaski nie robi. Albo akceptujesz taką pracę albo szukasz sobie innej, nie wymagaj od klientów żeby ci ją ułatwiali.
        • haalo_to_ja Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 10.11.08, 00:26
          a moim zdaniem odwieszenie rzeczy na wieszak to kwestia kultury osobistej. nie
          mówię o rozwieszaniu ubrań po sklepie, bo klientka nie musi pamietać, skąd coś
          wziela. ale na wieszak wypadałoby ...

          rzeczy spadają z wieszaka, bo wieszaki są złe buhaha dobre sobie :D
          • nessie-jp Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 10.11.08, 01:07
            Ale o jakim wieszaku my mówimy? Bo ekspedientka z początku wątku właśnie ma do
            klientek pretensje, że nie biegają z każdą sztuką odzieży po sklepie, żeby
            odwiesić na właściwy wieszak (=stojak z ciuchami). Oczywiście, że na "ramiączko"
            :))) się odwiesza, ale
            • krupowkaz Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 11.11.08, 00:08
              nessie-jp napisała:
              > Jeśli w przymierzalni nie ma specjalnego wieszaka (=stojaka)
              > na ubrania, to zostawiam je, powieszone na wieszakach
              (=ramiączkach) na haczyku w
              > kabinie przymierzalni. I tyle.


              To nieeleganckie i nie fair. Oosba wchodząca za Tobą do kabiny może
              mieć duże kłopoty- bo wtedy wisząca w kabienie rzecz, zostawiona
              przez takie osoby jak Ty, "idzie" na jej konto. Jeśli zostawisz
              ubranie uszkodzone? pobrudzone? co wtedy? Następna klientka moze
              mieć też kłopot z ilością "nadprogramowych" ubrań wziętych do
              mierzenia.
            • haalo_to_ja Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 11.11.08, 09:59
              mam na myśli taki wieszak od rzeczy, zawieszenie na nim rzeczy na ramiaczkach,
              na PRAWEJ stronie. i oddanie takiej rzeczy osobie która ją odwiesi na konkretne
              miejsce w sklepie bądź odwieszenie na wieszak - stojak z ciuchami.

              i jeszcze tak o zdejmowaniu rzeczy z manekinów - najbardziej mnie bawią teksty
              klientów - znawców: "przecież to chwila!" chciałabym zeby taki klient zrobił
              jakąś wystawę w swoim życiu;)) ale na szczęście jest zakaz zdejmowania rzeczy z
              ekspozycji dzięki czemu można uniknąć bezcelowych dyskusji na ten temat :)
              • haalo_to_ja Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 11.11.08, 10:01
                nie umiem korzystać z drzewka czy jak to tam ;) ale się nauczę! :)
              • nessie-jp Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 11.11.08, 15:19
                Ja się stosuję do tabliczek informacyjnych w przymierzalni
      • sonic84 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 10.11.08, 20:55
        Zgadzam się z wyjatkiem:

        7. Wymaganie ściągania rzeczy z manekinów, kiedy jest tłum ludzi i
        > połowa towaru leży na ziemi.

        Na tym polega między innymi twój zawód a tłum ludzi czy stosy ciuchów leżących
        na podłodze nie są w tym przypadku żadnym argumentem.

        8. Wchodzenie 5 minut przed zamknieciem, wybieranie 10 rzeczy do
        > przymeirzenia i oczekiwanie obslugi, kiedy wszyscy juz sa myslami w
        > domu.

        Klient ma prawo wejść nawet 3 minuty przed zamknięciem i dokonać zakupów o ile
        nie przedłuży w ten sposób czasu pracy ekspedientów.Przypominam ci ,że dzięki
        tym marudnym klientom sklep funkcjonuje a ty masz pracę.

        9. marudzenie o brzydkich kolorach, niedopasowanych fasonach itd.
        > NIE mamy wplywu na te rzeczy, tylko je sprzedajemy.

        Zamiast podsłuchiwać klientów zajmij się czymś innym.

        2. Glosna muzyka moze byc celowa, np pod koniec dnia obsluga chce
        > szybko posprzatac i wyjsc jak najwczesniej.

        Taaa świetna metoda.Powinna być stosowana m in w bankach oraz w przychodniach :D.

        Mnie osobiście w subiektach przeszkadza natrętne przyglądanie się klientom
        ,wciskanie swoich nieproszonych uwag na temat przymierzanych przez klienta
        ubrań oraz wystawanie w odległości 5 cm od przymierzalni ,z której akurat ktoś
        korzysta.
        • pochodnia_nerona Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 10.11.08, 23:51
          Mnie wkurza jeden lumpeks w mojej miejscowości. Jest w nim kilka panien, które zbierają się w jednym kącie ze znudzonymi minami, ciągle przyjmują znajomych, gadają o tragicznych pierdołach, puszczają polski dance, a jak wychodziłam z przymierzalni z pytaniem, czy mam odwiesić, ochoczo potwierdzały, a nie były zajęte! Chodzę tam tylko dlatego, że mają czasem niezłe ciuchy, bo obsługa jest do bani!
          No i denerwuje mnie to, że nie zwracają uwagi na własne wytyczne - mają tabliczkę, że wnosi się do przymierzalni 5 ciuchów, a wchodzą tam niepilnowane baby z pełnymi koszami, z czego tylko jedna czwarta na oko im pasuje...
          • gabrielafrancuz Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 11.11.08, 10:25
            Pewnie Roban, zgadłam? :-)
            Nie spodziewałabym się po nim obsługi w stylu Galerie Lafayette.
      • confused.girl Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 17.11.08, 20:34
        Ja tylko odnośnie zrzucanych rzeczy się wypowiem ;) Denerwuje mnie to i często
        podnoszę rzeczy, które zrzucił ktoś przede mną i muszę przyznać, że jest to
        niecodzienna praktyka wśród polskich klientek, bo już wiele razy w takiej
        sytuacji zdarzało mi się, że zaraz podbiegał ktoś do mnie i prosił o pomoc,
        będąc święcie przekonanym o tym, że skoro podniosłam coś z ziemi i powiesiłam na
        wieszaku, to MUSZĘ tu pracować ;)
        Inną sprawą są sklepu typu Bershka czy New Yorker, zwłaszcza podczas wyprzedaży,
        gdzie czasem nie jestem w stanie odwiesić wieszaka na miejsce, tak wszystko jest
        tam poupychane :|

        Co do Orsaya to jest to dość specyficzny sklep, z bardzo zróżnicowana obsługą.
        We wrocławskim pasażu czy Koronie panie są zazwyczaj miłe i pomocne, za to
        takich zołz jak w galerii dominikańskiej już dawno nigdzie indziej nie widziałam ;)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka