pendlare 14.11.08, 15:48 właśnie przezyłam wojnę domową.Mój kochany P. troszke sie wkurzył i powiedział, ze jestem nieodpowiedzialna bo zakupiłam wczoraj torebkę za 1800zł. Fakt torba droga, ale cudaczna :) Jak go udobruchać? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ensoleillement Re: wojna domowa... 14.11.08, 15:52 gratuluję superdrogiej torebki, jeśli o to Ci chodziło:) Odpowiedz Link Zgłoś
pendlare Re: wojna domowa... 14.11.08, 15:56 :) ja tez sobie gratuluje, a co. Ja wiem chwalnie nie jest w dobrym tonie, ale niech mnie ktos pochwali. LASKI PLISSSS Odpowiedz Link Zgłoś
aniazacharska Re: wojna domowa... 14.11.08, 15:56 :) W sumie to 2 tygodnie na Krecie na przyklad. A jak udobruchac faceta? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza dlaczego nie fair? to dwa semestry nauki 15.11.08, 18:56 języka obcego Odpowiedz Link Zgłoś
jill5 Re: wojna domowa... 14.11.08, 15:59 Mnie niestety tydzien na Krecie kosztowal troche wiecej;) I wcale sie nie chwale;) A torebka kupiona za swoje czy wspolne pieniadze? Jak za swoje, to niech sie nie czepia i zadnego (dob)ru...ia;) Odpowiedz Link Zgłoś
pendlare Re: wojna domowa... 14.11.08, 16:00 yyy za wspólne, niestety. Ale mam nadzieje, ze sie w niej zakocha tak jak ja:) ale jak dalej bedzie foszył to zwróce do sklepu Odpowiedz Link Zgłoś
dakota77 Re: wojna domowa... 14.11.08, 16:02 Jak za wspolne, to chyba wypadalo wczesniej zapytac. Odpowiedz Link Zgłoś
pendlare Re: wojna domowa... 14.11.08, 16:04 racja trzeba było zapytac.Ale mam nadzieje, ze mu przejdzie a jak nie to oddam... Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: wojna domowa... 14.11.08, 16:45 pendlare napisała: > yyy za wspólne, niestety. To po prostu zwróć mężowi pieniądze za torebkę. Chyba te 1800 zł dasz radę zarobić? W końcu to nie majątek. Odpowiedz Link Zgłoś
kika1983 Re: o matko - SkAnDaL :p 14.11.08, 15:57 hmm skoro mąż nie może zaakceptować pasji kupowania drogich torebek - ZMIEŃ męża :-D i po sprawie ! Odpowiedz Link Zgłoś
pendlare Re: o matko - SkAnDaL :p 14.11.08, 15:58 jak to przed chwila powiedziała mi moja mama. Awantura kilka minut, wieczorem udobruchasz a torebka na kilka lat :) Odpowiedz Link Zgłoś
aniazacharska Re: o matko - SkAnDaL :p 14.11.08, 16:00 :) No wlasnie, dobrze Mama powiedziala :) Zartuje z ta Kreta, jak szalec to szalec, a co. Odpowiedz Link Zgłoś
pendlare Re: o matko - SkAnDaL :p 14.11.08, 16:01 zaraz zrobie zdjecie i sie pochwalę :) ide teraz jakis obiad robic, niech sie posili chłopina Odpowiedz Link Zgłoś
gweeny Re: wojna domowa... 14.11.08, 16:08 ale jak on by sobie jakiś gadżet za 2 tyś kupił to by dopiero wojna była co :P Odpowiedz Link Zgłoś
shellerka Re: wojna domowa... 14.11.08, 16:20 hmmm... nie wiem dlaczego przyszło mi właśnie do głowy jak moja terapeutka opowiadała mi o pewnej dziewczynie której mama wbiła w głowę motto przewodnie życia: "LEPIEJ PłAKAć W MERCEDESIE, NIż SMIAć SIE W TRABANCIE..." no naprawde nie mam pojecia dlaczego akurat w tym momencie to mi sie przypomniało :) Odpowiedz Link Zgłoś
call-una Re: wojna domowa... 14.11.08, 16:25 ja wolalabym smiac sie w trabancie... Odpowiedz Link Zgłoś
gweeny Re: wojna domowa... 14.11.08, 16:27 call-una napisała: > ja wolalabym smiac sie w trabancie... no chyba że w tym mercu płakać ale ze śmiechu ;) Odpowiedz Link Zgłoś
abigail83 Re: wojna domowa... 14.11.08, 17:46 To nic dziwnego, ze dziewczyna w koncu wyladowala u terapeutki ;P Odpowiedz Link Zgłoś
diamentowa_komnata Re: wojna domowa... 14.11.08, 16:36 jaka marka? pokaż nam ją a mężowi przejdzie :-) Odpowiedz Link Zgłoś
naels Re: wojna domowa... 14.11.08, 18:06 Pendlare, z calym szacunkiem, ale nie rozumiem, czemu mial sluzyc ten post. Chcialas sie pochwalic, jakie sobie drogie torebki kupujesz? Alez gratulacje, w pas sie klaniamy wielmoznej dziedziczce. Reajcji twojego meza wcale sie nie dziwie. Jakby mi partner wywinal podobny numer, tzn. zaczal wydawac pieniadze ze wspolnej kasy na absurdalnie drogie pierdoly, to bym go natychmiast rzucila - bo zwiazac sie z czlowiekiem, ktory lekka raczka wydaje cudze pieniazki to chyba jeden z najgorszych pomyslow na zycie. Gdybym byla na miejscu twojego meza, to jedynym skutecznym sposobem, zeby mnie udobruchac, byloby, gdybys natychmiast zwrocila te 1800 do wspolnej kasy. Stac cie chyba? Odpowiedz Link Zgłoś
pendlare naels 14.11.08, 18:16 Moja Droga masz 100% rację. Chciałam sie pochwalić moja bardzo drogą torebką, tak ot:) Aczkowliek uważam to za odruch naturalny, ponieważ nigdy w życiu nie nie miałam tak drogiej torebki i zawsze skrycie o tym marzyłam. Mój post nie jest złośliwy, po prostu po południu kupiłam torebke i maiałm wielka ochote ogłosic wszem i wobec, dlatego załozyłam post. Jesli Tobie nie odpowiada nacisnij na kosz, moze skasują wątek. Złosliwe komentarze zachowaj dla siebie. Ja sie po prostu ciesze, a smiem sadzic ze wile dziewczyn z tego forum ma kilka torebek tejze marki i niejdnokrotnie troszke drozsze. Odpowiedz Link Zgłoś
ensoleillement Re: naels 14.11.08, 19:31 Kochana nie rozumiesz podstawowej rzeczy- co innego po prostu szczere chwalenie się (jesteśmy na forum moda, wiele z nas zakłada wątki tylko po to, żeby pokazać innym co kupiły; wklejamy się w wątku "co mamy na sobie" często dlatego, żeby się po babsku zaprezentować; wiele z nas prowadzi modowe blogi którym daleko od skromności bo to kłóci z samym założeniem itd itp- kompletnie nic w tym złego i myślę, że niewiele z nas ma coś przeciwko:) a co innego zakamuflowana rzucona niby mimochodem cena torebki pod pretekstem kompletnie idiotycznego problemu, pt. jak MY mamy Ci pomóc w udobruchaniu TWOJEGO męża? Pomijam kolejny aspekt, czyli "to są nasze wspólne pieniądze a on on tym nie wiedział", co dla mnie znajduje się zdecydowanie zbyt daleko od wyznawanej przeze mnie zasady partnerstwa, żebym mogła to uprzejmie skomentować. No chyba, że śpicie na pieniądzach i te 1800 to dla Was nic- wtedy po raz drugi gratulacje. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: naels 14.11.08, 20:26 > pt. jak MY mamy Ci pomóc w udobruchaniu TWOJEGO męża? No ja zaproponowałam sposób elementarny, czyli zapłacenie za własny zakup z własnych pieniędzy, ale na to wątkodawczyni już nie zareagowała :)) Odpowiedz Link Zgłoś
tequilkuk Re: naels 15.11.08, 00:40 Co to znaczy wlasnych jak maja wspolna kase? Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: naels 15.11.08, 01:43 tequilkuk napisała: > Co to znaczy wlasnych jak maja wspolna kase? Zakładam, że każda ze stron pracuje i jakoś się do tej wspólnej kasy dokłada -- a zatem ma też, oprócz wspólnego konta, jakieś konto osobiste. Oraz jakieś porozumienie co do tego, ile na to wspólne konto ma trafiać oraz na co przeznaczone są pieniądze z tego wspólnego konta. U mnie z takiego wspólnego konta płaciło się rachunki i czynsz, robiło zakupy spożywcze, brało pieniądze na wspólnie uzgodnione zakupy. Tu natomiast wspólne pieniądze zostały wydane na zakup osobisty, więc rzecz jasna należy po prostu odłożyć na wspólne konto tyle, ile kosztowała torebka -- płacąc za nią z prywatnego konta. Nie wiem, czy ja jestem dziwna, że mi się to wydaje oczywiste? W końcu chyba skoro ktoś pracuje i stać go na torebkę za 1800 zł (co - nie przesadzajmy - nie jest jeszcze ceną zaporową), to nie musi na nią koniecznie wydawać ROWNIEZ pieniędzy współmałżonka? Odpowiedz Link Zgłoś
tequilkuk Re: naels 15.11.08, 01:59 I poniewaz tak dziala to u ciebie to tak musi byc u innych? My nie mamy zadnych osobistych kont - wszystko idzie do wspolnego worka. Odpowiedz Link Zgłoś
cioccolato_bianco Re: naels 15.11.08, 06:54 dla mnie w malzenstwie wszystko jest wspolne i dzielenie kasy na moje, twoje i wspolne byloby bardzo dziwne. i nie wiem czmu mialoby sluzyc dwom osobom, ktore zyja razem i sobie ufaja. Odpowiedz Link Zgłoś
tequilkuk Re: naels 15.11.08, 11:48 No wlasnie. Rozamwialismy o tym w pracy i sie zdziwilam ile osob zyje tak jak opisala nessie. Wnioski: kazdy zwiazek musi wypracowac wlasny model ktory jemu sluzy :) Odpowiedz Link Zgłoś
littlefrog Re: naels 15.11.08, 12:59 a ja przyznam że dla mnie opcja "wszystko wspólne" jest dziwna :) a już w szczególności gdy mąż dokłada do tej kasy znacznie więcej niż żona, a żona kupuje mu bardzo drogie i piękny prezenty na urodziny za jego własne pieniądze ;)) nie po to pracuję i zarabiam żeby wszystkie moje wydatki, bardziej i mniej sensowne podawać ocenie na tacy mojemu partnerowi :) dlatego powiedzmy gdy mam ochotę na super drogą torebkę akurat jak mamy remont mieszkania czy planujemy zakup samochodu, to kupuję sobie ją z własnych pieniędzy i nie muszę mieć wyrzutów sumienia że nie powinnam akurat teraz myśleć o takich rzeczach. to dla mnie jest naturalne :) Odpowiedz Link Zgłoś
tequilkuk Re: naels 15.11.08, 13:51 W obu rozwiazaniach mozna sie doszukac plusow i minusow wiec tak naprawde sprowadza sie do wybrania tego ktore pasuje wam. Co do wydawania pieniedzy meza to akurat znam dwie pary gdzie mezowie zarabiaja krocie a zony nic albo prawie nic. Obie kobiety wybraly zosatnie w domu (jedna prowadzi biuro domowe ale glownie polega to na byciu asystentka meza - koordynuje tylko i wylacznie jego sprawy)- obie pary maja trojke swietnych dzieciakow i udane zwiazki (na tyle na ile jest mi dane to ocenic) - dlaczego twoim zdaniem one nie mialy prawa wydawac pieniedzy zarobionych przez meza jesli to dzieki nim mezowie mogli roziwnac skrzydla? Co z niematerialnym wkladem w malzenstwo? Dla mnie bycie partnerem w zwiazku oznacza ze znam pasje mojego meza, wiem ile moga kosztowac rzeczy o ktorych marzy i jesli tylko mozemy to on dostaje to co chce a ja to co ja chce. I potrzebuje wiedziec ze wydalam "z wlasnych pieniedzy" zeby zagluszyc wyrzuty sumienia bo jesli naprawde mi na czyms zalezy (nawet jesli czasem okaze sie ze jest to chwilowy kaprys) to oczekuje od niego ze to zrozumie i vice versa :) Odpowiedz Link Zgłoś
littlefrog Re: naels 15.11.08, 14:08 tequilkuk napisała: > Dla mnie bycie partnerem w zwiazku oznacza ze znam pasje mojego meza, wiem ile > moga kosztowac rzeczy o ktorych marzy i jesli tylko mozemy to on dostaje to co > chce a ja to co ja chce. I potrzebuje wiedziec ze wydalam "z wlasnych pieniedzy > " > zeby zagluszyc wyrzuty sumienia bo jesli naprawde mi na czyms zalezy (nawet > jesli czasem okaze sie ze jest to chwilowy kaprys) to oczekuje od niego ze to > zrozumie i vice versa :) ja jestem pewna że on to zrozumie, ale to ja miałabym w takiej sytuacji straszne wyrzuty sumienia :) no nic, na razie jestem przyzwyczajona do całkowitej samodzielności, po nowym roku zamieszkamy razem i może wtedy będę się wypowiadać :)) Odpowiedz Link Zgłoś
ensoleillement Re: naels 15.11.08, 14:19 > Dla mnie bycie partnerem w zwiazku oznacza ze znam pasje mojego meza, wiem ile > moga kosztowac rzeczy o ktorych marzy i jesli tylko mozemy to on dostaje to co > chce a ja to co ja chce. I potrzebuje wiedziec ze wydalam "z wlasnych pieniedzy > " > zeby zagluszyc wyrzuty sumienia bo jesli naprawde mi na czyms zalezy (nawet > jesli czasem okaze sie ze jest to chwilowy kaprys) to oczekuje od niego ze to > zrozumie i vice versa :) OTÓŻ TO. podpisuję się obiema rękami- dlatego nie rozumiem autorki wątku, która IMO robi rzecz zupełnie przeciwną. Co do małżeństw, gdzie mężowie zarabiają bardzo dużo a kobiety nic- nie jestem obiektywna i życzę tym małżeństwom jak najlepiej- ja natomiast nigdy ale to przenigdy nie zgodzę się na taki układ. Miłość miłością, ale czasem życie bywa okrutne i taka żona zostaje porzucona po 25 latach małżeństwa dla innej- młodszej; bez pieniędzy i zabezpieczonej przyszłości, a mąż za przeproszeniem głęboko gdzieś ma jej niematerialny wkład i to, że rozwinął dzięki niej skrzydła. Niestety czasem uczucie nie trwa wiecznie i warto umieć się wtedy odnaleźć w nowym świecie. Pokreślam, że to tylko moje doświadczenia i mój pogląd- nie krytykuję tu nikogo, kto żyje w ten sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: naels 15.11.08, 15:37 Ja chciałam tylko nieśmiało zauważyć, że nie każdy związek jest małżeństwem... :) I nie każdy z założenia ma prawną wspólnotę majątkową. Co do wydawania pieniędzy dobrze zarabiającego męża to też nie czułabym się z tym komfortowo Odpowiedz Link Zgłoś
cioccolato_bianco Re: naels 15.11.08, 16:05 ja takie 'zle' wzorce wynioslam z domu ;) nic na to nie poradze.. Odpowiedz Link Zgłoś
ensoleillement Re: naels 15.11.08, 20:35 > Ja chciałam tylko nieśmiało zauważyć, że nie każdy związek jest małżeństwem... Tym bardziej- kobieta utrzymująca się tylko z pieniędzy partnera po rozstaniu zostaje z niczym. > :) I nie każdy z założenia ma prawną wspólnotę majątkową. Rówież tym bardziej- po rozwodzie kobieta zostaje co najwyzej z ochłapem od sądu własnie za ten "wkład niematerialny" który nijak się ma do rzeczywistego majątku męża. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: naels 15.11.08, 21:41 > Tym bardziej- kobieta utrzymująca się tylko z pieniędzy partnera po rozstaniu > zostaje z niczym. Enso, ale ja nie na ten temat pisałam Odpowiedz Link Zgłoś
ensoleillement Re: naels 15.11.08, 22:59 A no własnie coś mi nie pasowało, ale było w odpowiedzi na mój post:) No to sie zgadzamy. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: naels 16.11.08, 00:39 Widać mi się drzewka pozajączkowały, przepraszam :) Odpowiedz Link Zgłoś
ensoleillement Re: naels 15.11.08, 13:31 tequilkuk, naprawdę chcesz powiedzieć, że to zupełnie w porządku wydawać dużą sumę ze wspólnych pieniędzy na siebie, bez porozumienia z partnerem, i jak sądzę po słówku "nieodpowiedzialna" w sytuacji, kiedy były one przeznaczone na pilniejsze potrzeby? Odpowiedz Link Zgłoś
tequilkuk Re: naels 15.11.08, 13:58 Nie i wcale tak nie napisalam. Ale wy tez nie wiecie czy to rzeczywiscie byla duza kasa w ich budzecie domowym ani dziewczyna nigdzie nie wspomniala ze mieli inne pilniejsze potrzeby prawda? Bo ze maz powiedzial nieodpowiedzialna wcale nie oznacza dla mnie ze ich nie stac, jedynie o jego podejsciu do cen torebek ... Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: naels 15.11.08, 14:47 tequilkuk napisała: > I poniewaz tak dziala to u ciebie to tak musi byc u innych? Ale dlaczego do razu "musi"? Autorka wątku pytała, jak udobruchać męża Odpowiedz Link Zgłoś
kadanka Re: naels 24.11.08, 18:30 a ja mysle ze zalozycielka watku sama jest ciezko przerazona ze taka kase puscila na torebke:D pal szesc faceta, ale chyba jak do niej dotarlo te 1800zl to sama lekko pekla. zreszta trudno sie dziwic:D0 Odpowiedz Link Zgłoś
malecon Re: naels 14.11.08, 21:30 Coz za gleboka psychoanaliza! Zadziwiajace, jak niektorzy wiedza lepiej od nas samych, co mamy na mysli... klaniam sie w pas domoroslej psychoterapeutce, zwlaszcza w obliczu tak duzej dawki absurdalnej ironii, zlosliwosci i prostackiej zazdrosci. Ale na tym forum to przeciez standard... Odpowiedz Link Zgłoś
ensoleillement Re: naels 14.11.08, 21:44 za głosy uznania serdecznie dziękuję:) natomiast nigdy nie przestanie mnie zadziwiać, że niektórzy ludzie po prostu nie przyjmują do wiadomości faktu, że jest na świecie wiele osób na których posiadanie pieniędzy przez innych nie robi absolutnie żadnego wrażenia, i nie wzbudza w nich niczego co moze w jakikolwiek sposób przypominać zazdrość. Naprawdę tak ciężko to pojąć? Odpowiedz Link Zgłoś
malecon Re: naels 14.11.08, 21:49 Nie robi wrazenia, powiadasz... To po co te niezwykle ubogie emocje tak szeroko opisywac? I popisywac sie pseudoretoryka... Po co w ogole pisac, jesli to w ogole nie interesuje? Jedynym wytlumaczeniem jest tylko chec dowalenia drugiej. Wiem...tak jak ja Tobie - tak chcialas odpisac? Odpowiedz Link Zgłoś
ensoleillement Re: naels 14.11.08, 21:55 Wiesz co wpisałam sobie Twój nick w wyszukiwarkę i chyba już zakończę dyskusję z Tobą:) Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
malecon Re: naels 14.11.08, 22:17 :-))) Coz za niespotykana bystrosc u osoby Twojego pokroju! Serdecznosci. Odpowiedz Link Zgłoś
tequilkuk Re: naels 15.11.08, 00:41 Chyba jednak robi wrazenie skoro musialyscie skomentowac tak a nie inaczej ;) Odpowiedz Link Zgłoś
naels Re: naels 14.11.08, 20:57 > po prostu ciesze, a smiem sadzic ze wile dziewczyn z tego forum ma > kilka torebek tejze marki i niejdnokrotnie troszke drozsze. Nie zrozumaials mnie oczywiscie, ale trudno, wytlumacze lopatologicznie. Widzisz, cale moje ciezkie zycie walcze ze stereotypem tzw. "durnej baby". Durna baba to ktos taki, kto: a) nie ma zadnych specjalnych uzdolnien, a juz absolutnie w kierunku nauk scislych, b) jest prymitywna i ograniczona, a jedyne, o czym potrafi myslec, to szmaty, buty, torebki i zakupy, c) kompletnie nie potrafi liczyc, nie potrafi gospodarowac pieniedzmi, i kazda kwote, ktora dostanie do reki, potrafi przepuscic na pierdoly, d) jej glownym celem zyciowym jest znalezienie tzw. jelenia, ktory bedzie placil za jej kretynskie zachcianki, i ktorego ewentualnie bedzie trzymac przy sobie wymieniajac bezpieczenstwo ekonomiczne na uslugi seksualne. Twoja pierwsza wypowiedz sugeruje, ze wlasnie spelnilas warunek c) i teraz sie martwisz, jak jeszcze spelnic warunek d). No powiedz, jak mamy ci pomoc udobruchac meza? Moze rzeczywiscie skorzystasz z rady kolezanek: poswiecisz sie, kilka minut "udobruchiwania" wieczorkiem, a torebka na kilka lat - czysty zysk! Co za zmysl do interesow! Odpowiedz Link Zgłoś
karmelek4 Re: wojna domowa... 14.11.08, 18:32 Dawaj zdjęcia, bo mi już ślinka kapie (jeżeli to jest moje wymarzone cudeńko z longchampa...umrę z zazdrosci :(:(:( Odpowiedz Link Zgłoś
miska_malcova Re: :) 14.11.08, 19:12 ja tez wolałabym Kretę :) Ale co kto lubi :) Odpowiedz Link Zgłoś
diamentowa_komnata Re: :) 14.11.08, 19:21 nie jest zla teraz wszystkie Ci beda pisac, ze jest brzydka, bo torebka droga byla :P a na tym forum chwalenie sie drogimi rzeczami nie jest mile widziane a co to za marka? Odpowiedz Link Zgłoś
miska_malcova Re: :) 14.11.08, 19:27 oj, faktycznie, jak komuś się nie podoba - to zazdrości, prostą masz logikę. Torebka jest absolutnie nie w moim guście. Odpowiedz Link Zgłoś
cioccolato_bianco Re: :) 15.11.08, 06:59 ja bym na krete nie chciala, zwlaszcza za 1800, ale za tyle kupilabym jakas inna torbe ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ensoleillement Re: :) 14.11.08, 19:33 cóż, to ja może nie skomentuję, bo mnie o zazdrość posądzą:) Odpowiedz Link Zgłoś
karmelek4 Re: :) 14.11.08, 19:40 Wiem..jestem podła, ale cieszę sie, że to nie moje wymarzone cudeńko z longchamp :D Torebka zupełnia "nie z mojej bajki", ale jak Ci się podoba, ok. Odpowiedz Link Zgłoś
warcm Re: :) 14.11.08, 19:43 Mi to wygląda na prowokację, a torebka pewno kupiona za parę złotych w lumpeksie. Odpowiedz Link Zgłoś
tequilkuk Re: :) 15.11.08, 00:46 Nie do konca w moim guscie ale nawet mi sie podoba. Od jakiegos czasu szukam wlasnie czerwonej torebki, dosc wyrazistej takiej kropki nad i do moich minimalistycznych zestawow. Ale swoja droga 1800 zl to IMHO drogo za furle ... Odpowiedz Link Zgłoś
inecita Re: :) 24.11.08, 12:10 strasznie dużo jak za Furlę, ale ja sama mam słabość do tej marki więć Cię w pełni rozumiem, Mój już też rozumie, z wiekiem się nauczyl że torby i buty są święte. Najgorszy typ męższyzny to skąpiec na drugim miejscu tępak na trzecim kobieciarz. Odpowiedz Link Zgłoś
femmer Re: :) 14.11.08, 19:48 hmmm.... po tylu zapowiedziach i postach bylam strasznie ciekawa co to za cudo. zawiodlam sie. nie jest brzydka, jest przecietna. milego noszenia! Odpowiedz Link Zgłoś
dakota77 Re: :) 14.11.08, 22:02 Szczerze mowiac, spodziewalam sie jakiegos osmego cudu swiata, a torebka taka sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
magdal-ena2 drzwi 15.11.08, 11:49 hm... gdyby miała inny kolor, to może nawet... :) a pochwalę coś innego :) DRZWI!!!! mogę zapytać skąd są? :) jestem właśnie na etapie urządzania mieszkania i czegoś takiego szukam :) Odpowiedz Link Zgłoś
the_secret Re: wojna domowa... 14.11.08, 19:53 Zwyczajna. Dziwi mnie troche kupowanie rzeczy, na ktore nie do konca nas stac i potem przez caly miesiac zastanawianie sie, jak przezyc do konca misiaca. Bo skoro maz sie wkurzyl to znaczy, ze sie wam nie przelewa i te pieniadze by sie przydaly na wazniejsze wydatki Odpowiedz Link Zgłoś
tequilkuk Re: wojna domowa... 15.11.08, 00:52 Nie napisala nigdzie ze ich nie stac tylko ze maz sie wkurzyl. Mezczyzni czesto sie za glowe lapia jak widza ceny torebek. Prawda jest taka ze obie plcie tak samo usprawiedliwiaja swoje kaprysy. Swego czasu pracowalam w firmie hi-fi - nie raz zdarzylo mi sie wypisywac fakture na polowe ceny "dla zony" :) Odpowiedz Link Zgłoś
magdal-ena2 Re: wojna domowa... 15.11.08, 11:53 tequilkuk napisała: > Swego czasu pracowalam w firmie hi-fi - nie raz zdarzylo mi sie > wypisywac fakture na polowe ceny "dla zony" :) jacyż oni sprytni (a one naiwne :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
haela_gielvert Re: wojna domowa... 14.11.08, 20:17 Nie przejmuj się.Powiedz mu, że i tak była najtańsza z tych, ktore Ci się podobały! I ze taniej to nawet na allegro nie znajdzie;-) Odpowiedz Link Zgłoś
bonzee32 Re: wojna domowa... 14.11.08, 20:30 Teraz sie nie musze tlumaczyc, no i troche sie zmienilam, ale na studiach z przyjaciolkami mialysmy dwie strategie, albo mocno zanizalysmy sume, albo jak Franek Kimono znalazl nowe buty w szafie to mu wciskalam, ze od dwoch lat tam stoja, ze tez ich wczesniej nie widziala hehe Torbka taka sobie duzo zalezy od zestawienia, ale fajnie, ze Tobie sie podoba, niech sie dobrze nosi. Odpowiedz Link Zgłoś
krakoma Re: wojna domowa... 14.11.08, 20:49 jak masz kolo 60-tki to fajna. a poza tym wiesz... taka droga torebka zobowiazuje do zakupu rownie drogich butow i plaszcza, inaczej lipa Odpowiedz Link Zgłoś
pendlare Re: wojna domowa... 14.11.08, 22:01 Macie racje Dziewczęta, nie warta swojej ceny nie powala i chyba mnie poniosło. Skłaniam sie do oddania jej jutro. Dzięki za sprowadzenie na ziemie. Odpowiedz Link Zgłoś
mallina Re: wojna domowa... 15.11.08, 02:38 a to nie Tobie ma sie przede wszystkim podobac ta torebka? zupelnie nie rozumiem dlaczego sugerujesz sie opinia innych osob. Odpowiedz Link Zgłoś
maladalila Re: wojna domowa... 14.11.08, 22:42 No, tanio wygląda, więc wychodzi na to, że mocno przepłaciłaś za ten "luksus". Czasem sobie myślę: szkoda, że skończyły się czasy, kiedy mąż był w prawie spuścić manto durnej żonie... Odpowiedz Link Zgłoś
bobralus Re: wojna domowa... 14.11.08, 23:09 rany boskie, nie mialam pojecia, ze mozna takie cos zastac w drogim sklepie. naprawde nie chce byc zlosliwa, od lat robie zakupy w trzech sklepach na krzyż i torebka za 300zlotych jest dla mnie super luksusem, ale to jest po prostu odlot. ona jak dla mnie jest po prostu brzydka. Pasuje jakiejs drapieznej utapirowanej pani prezes po zlej stronie czterdziestki handlujacej ze wschodem. totalna noworuskosc. myslalam, ze w takich drogich sklepach wszystko jest po prostu sliczne, piekne, ze jakbym weszla do takiego przybytku, to bym chciala wszyyystko (sama sie slinie przechodzac obok witryny longchampa). nie wiem, czy Cie to pocieszy, ale poczulam sie lepiej dzieki tej torebce. ps. gratuluje wyrozumialego partnera, musze kiedys przywedrowac z jakims takim zakupem do domu, zeby go sprawdzic, ale na razie nie stac mnie na takie eksperymenty, no i chyba jednak nie mialabym serca, zeby mojemu cos takiego zrobic, smrod zwatpienia we mnie jednak by zostal. Odpowiedz Link Zgłoś
magically Re: wojna domowa... 14.11.08, 23:35 Zle zrobilas kochana, nie trzeba bylo mowic ile kosztuje, tylko wrzucic zdjecie i spytac, co forumki sadza i czy jest bardzo brzydka ;-) Zaloze sie, ze wiekszosc komentarzy bylaby, ze jest calkiem ok. Kiedys byl podobny watek, jakas dziewczyna (chyba shulerka czy jakos tak)wrzucila zdjecie taniej tandetnej torebki z ceraty, ktora kupila i napisala, ze zaluje zakupu. Pytala czy naprawde jest brzydka i tandetna a prawie wszystkie dziewczyny w odpowiedzi pisaly, ze jest fajna (sic!) zeby ja pocieszyc :DDD Pomysl teraz czy wolalabys tamta tandete czy swoja furle? Na twoim miejscu nie sugerowalabym sie tak opinia innych, jezeli ci sie spodobala, to ja nos i juz. Nie kazda kobieta ma luksusowa torebke. Odpowiedz Link Zgłoś
shellerka Re: wojna domowa... 15.11.08, 19:35 :))) nie shulerka tylko shellerka - mimo ze lubie hazard to jednak nad niego przedkładam lody:))) poza tym - moja droga - tamta fatalna torebka z allegro którą kupiłam jest tak samo tandetna jak ta prezentowana w tym wątku. Poza tym - mama założycielki wątku się chyba nieco myli albo nie widziała torebki - ona nie jest na lata - ta torebka - gdyż niestety ale kolor czerwony nie należy do klasyki - tak samo jak wzór na torebce oraz jej kształt.. chyba że chodzilo o trwałośc - jesli tak to ok - torebka wygrywa z tamtym tanim szajsem który w przypływie jakiegos glupiego impulsu kupilam ja:) shellerka:) Odpowiedz Link Zgłoś
simple_woman Re: wojna domowa... 15.11.08, 00:43 Torebka nie dość, że brzydka, to jeszcze (przynajmniej na zdjęciu) wygląda jak z allegro za 39,90. Ale to Tobie ma się podobać. Wydawanie takiej kasy na jakąkolwiek, nawet najpiękniejszą torebkę jest moim zdaniem absurdem. Nie dziwię się, że się chłop wkurzył, też bym się wkurzyła. Odpowiedz Link Zgłoś
cioccolato_bianco Re: wojna domowa... 15.11.08, 07:01 przypomnij mu o tym, jak on bedzie kupowac garnitur :)) Odpowiedz Link Zgłoś
madziusiuss Re: wojna domowa... 15.11.08, 15:31 Nie przesadzajcie - pensja rzędu 2500-3000 zł netto miesięcznie to nie jest już w Polsce żaden cymes, mozna raz na jakiś czas przyszaleć z zakupami. Chyba, że ktoś zarabia mało i rodzina ma problemy finansowe. 1800 zł za torebkę to niecałe 500 euro - na standardy zachodnie po prostu niedroga markowa torebka. A mężczyźni też zaniżają ceny zakupów,typu "okazyjnie" nowe wycieraczki do auta, kiedy stare sa jeszcze całkiem dobre,4 opony zimowe po 300zł sztuka, a żona wie o 150 zł/oponę, drogi odtwarzacz DVD, tajne dofinasowywanie naszej ukochanej teściowej itd. Odpowiedz Link Zgłoś
ensoleillement Re: wojna domowa... 15.11.08, 19:12 > A mężczyźni też zaniżają ceny zakupów,typu "okazyjnie" nowe > wycieraczki do auta, kiedy stare sa jeszcze całkiem dobre,4 opony > zimowe po 300zł sztuka, a żona wie o 150 zł/oponę, drogi odtwarzacz > DVD, tajne dofinasowywanie naszej ukochanej teściowej itd. Przeraża mnie to, co piszecie, z tego wątku wynika że bycie razem to jedna wielka manipulacja i próby wyciągnięcia dla siebie jak najwięcej ze wspólnej kasy, a gdzie to, o czym wyżej pięknie napisała tequilkuk? Gdzie szczerość, rozmowy o potrzebach i marzeniach? Odpowiedz Link Zgłoś
nie-niebieska Re: wojna domowa... 15.11.08, 19:23 to jakas masakra z tym oszukiwaniem co i za ile mamy ze Starym wspolne konto i ja dokladnie wiem ile kosztuja opony i jego zabawki, a on ile moje torebki i ile par butow kupuje na miesiac wydawanie wiekszych kwot ze wspolnego budzetu wymaga wg mnie konsultacji po to to cale oszukiwanie, bo nie rozumiem Odpowiedz Link Zgłoś
bonzee32 Re: wojna domowa... 15.11.08, 19:25 > wielka manipulacja Lo matko, a skad wiesz, ze nie zwykla zabawa, fun. >dzie szczerość, > Gdzie szczerość, > rozmowy o potrzebach i marzeniach? Zrozum.. Zwiazki sa rozne, ten twoj nie jest norma. Odpowiedz Link Zgłoś
bonzee32 Mialo byc.. 15.11.08, 19:27 > wielka manipulacja Lo matko, a skad wiesz, ze nie zwykla zabawa, fun. > Gdzie szczerość, > rozmowy o potrzebach i marzeniach? Ziewalabym non stop w takim zwiazku.. Zrozum.. Zwiazki sa rozne, ten twoj nie jest norma. Odpowiedz Link Zgłoś
ensoleillement Re: Mialo byc.. 15.11.08, 23:00 chyba odpuszczę sobie komentarz:) Odpowiedz Link Zgłoś
madziusiuss Re: wojna domowa... 15.11.08, 20:33 ensoleillement napisała: > > Przeraża mnie to, co piszecie, O zaskórniakach Wiech pisał już kilkadziesiąt lat temu :) Coś się kupuje, bo się chce, bo się zarabia/zarobiło/ma się pieniądze. Żadna manipulacja, żadne oszukiwanie, żadne próby wyciągnięcia czegoś dla siebie. Unikanie awantur na 1. miejscu, stąd żona/partnerka nie wie, ze TV kosztował n.p. 3000 zł. Wie o 1500 zł :)) Po co ma drzeć pysio. Drugie 1500 zł on zarobił pracując po godzinach, biorąc dodatkowe zlecenie itd. Wydał na swoją rodzinę, tylko po cichu. Po co mąż/partner ma wiedzieć, że ona ma 10 flakonów perfum z perfumerii po 300 zł. Część kupiła okazyjnie, od koleżanek, używane, z allegro, tanio :)) Wydała na rodzinę, szczęśliwa baba = mniej problemów. Chyba, ze rodzina jest w kryzysie finansoweuym, wtedy drogie zakupy to choroba i uzaleznienie psychiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
miska_malcova Re: wojna domowa... 15.11.08, 20:38 i tak się fajnie żyje z ciągłym okłamywaniem siebie na wzajem? Odpowiedz Link Zgłoś
miska_malcova Re: wojna domowa... 15.11.08, 20:40 madziusiuss napisała: > Nie przesadzajcie - pensja rzędu 2500-3000 zł netto miesięcznie to > nie jest już w Polsce żaden cymes, mozna raz na jakiś czas > przyszaleć z zakupami. przy takiej pensji, to raczej nie ma mowy o szaleństwie Odpowiedz Link Zgłoś
yavanna86 Re: wojna domowa... 15.11.08, 21:41 niezależnie od wszystkiego,co dotyczy Twojego P.,za 1800 kupiłabym* inną torebkę-mijając taką na ulicy podejrzewałabym ją o pochodzenie czysto bazarowe. *oczywiście,gdyby ktoś teraz podarował mi 1800 z tekstem "wydaj na siebie",w efekcie pewnie pojechałabym sobie gdzieś w świat ale to inna bajka:P Odpowiedz Link Zgłoś
bobralus Re: wojna domowa... 15.11.08, 21:53 ja ostatnio cos takiego zrobilam - wzielam z kasy na dentyste, do ktorego w koncu nie poszlam, bo zachorowal. chodzilam z ta kasa w portfelu po swiecie i znalazlam pieeeeeeekny sweter i kompulsywnie przyznaje wydalam ta kase. jak sie mnie chłopak spytal za ile, to nawet chcialam powiedziec, ze mniej (kosztowal 100zlotych przeceniony z 200, wiem, ze to nie wydatek rzedu 1800, ale dla mnie to ostatnio sporo), własnie cos w rodzaju - e tam prawie nic, 50zlotych, super przeceniony, ale po prostu przez gardlo by mi cos takiego nie przeszlo. po prostu nie moglabym tak klamac, a sweter zostal uznany za fajny i mi przebaczono. kiedys klamalam troche tacie, bo prosba o cokolwiek byla poczatkiem gehenny (a po co ci buty, w zeszlym roku kupowalas? po co ci spodnie, masz juz jedne itd.), wiec mowilam, ze potrzebuje na rade rodzicow, ale jak jest dwojka doroslych ludzi, którzy sie kochają, to tak krecic... no po prostu przerazajace jak dla mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
vincentyna Re: wojna domowa... 15.11.08, 22:39 Kompletnie nie lapie problemu. Niestety ja mam meza, ktory kupuje mi na kazda rocznice slubu torebke, tak tak, wiem, to wyjatkowy egzemplarz, dlatego go tak kocham i rozpuszczam, w koncu, ktora kobieta na rocznice nie chciala by dostac torebke warta minimum 1500 euro ;) A co do wydatkow nadprogramowych to: a) sie nimi nie chwale b) jak sie sprawa rypnie to kupuje mezowi kaszirowy sweter lub nowe lakierki od d&G i jakos zyjemy dalej ;) Odpowiedz Link Zgłoś
vincentyna Re: wojna domowa... 15.11.08, 22:44 I do autorki, lej moczem cieplym na zawistne posty pt : ty snobko, bo niestety rowniez i tutaj rzadzi zasada, kto lepszy(bogatszy, piekniejszy, madrzejszy, lepiej urodzony itd) tego tepimy zazarciej;) Odpowiedz Link Zgłoś
vincentyna Re: wojna domowa... 15.11.08, 22:59 A ta torebka to : - na furle nie wyglada - na furle nie kosztuje (wiem bo mam kilka(bo sa tanie)) i teraz mnie znow zjedza (albo i nie, bo zjadanie vincenty jest juz nudne :P) Odpowiedz Link Zgłoś
simple_woman Re: wojna domowa... 15.11.08, 23:14 vincentyna napisała: > ktora kobieta na rocznice nie chciala by dostac > torebke warta minimum 1500 euro ;) Ja. Odpowiedz Link Zgłoś
simple_woman Re: wojna domowa... 16.11.08, 00:49 Zaraz się okaże, że jesteśmy zawistne, bo vincentyna jest od nas lepsza (bogatsza, piękniejsza, mądrzejsza i oczywiście lepiej urodzona) i jej zazdrościmy wspaniałego męża w kaszmirze i lakierkach od D&G oraz kolekcji Furli. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: wojna domowa... 16.11.08, 00:58 > zazdrościmy wspaniałego męża w kaszmirze i lakierkach od D&G Do tego zestawu to jeszcze koniecznie tupecik! Odpowiedz Link Zgłoś
bobralus Re: wojna domowa... 16.11.08, 08:43 o tak, co roku czekająca na mnie torebka (mysle, że autorka postu jednak sobie ja sama wybiera, chocby robiac slodka minke podczas zakupów), która nie jest żadną niespodzianką, to szczyt marzeń dla mnie faktycznie. zresztą mój facet latający po butikach i wybierający dla mnie torbę chyba przyprawiłby mnie o jeszcze większą konsternację. potrafię sobie wyobrazić bardziej uszcześliwiające dowody miłości i nie chodzi o to czy tańsze czy droższe. no chyba, że się ma w intercyzie zapewnione - torebka skórzana w cenie około 1500euro (wpisać datę) każdego roku małżeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mujer Re: wojna domowa... 16.11.08, 14:30 simple_woman napisała: > vincentyna napisała: > > ktora kobieta na rocznice nie chciala by dostac > > torebke warta minimum 1500 euro ;) > > Ja. no i ja raczej też, bo to aż 1/4 całkiem fajnego wyjazdu wakacyjnego lub program komputerowy, na który mam chęć :( ale to raczej kwestia potrzeb - torby za 1,5K są tak daleko na mojej liście priorytetów, że mnie na nie nie stać natomiast jest wiele rzeczy za tą i wyższą cenę, za które bym się nie obraziła jeżeli autorka pierwszego postu lubi się tak z mężem bawić - ona wydaje, on karci, ona dobrucha - to gratulacje, dobrze się dobrali i tyle gdybym ja wydała taką kwotę na torbę, to mojego partnera by na tyle zatkało, że by nie był w stanie chyba nic powiedzieć ;) Odpowiedz Link Zgłoś
magdal-ena2 Re: wojna domowa... 15.11.08, 23:38 ja np. nie chciałabym co roku dostawać takiej torebki :P toć to nudne dostawać ciągle taki sam prezent :P:P:P prezent to przede wszystkim niespodzianka a nie zera na karcie kredytowej :] Odpowiedz Link Zgłoś
madziusiuss Re: wojna domowa... 16.11.08, 12:10 vincentyna napisała: > torebke warta minimum 1500 euro ;) Torebka za 1500 euro to dolna średnia pólka, dla biedniejszej warstwy middle class, połowa zachodniej pensji. Warstwa środkowa middle class celuje raczej w torebki za 3000-6000 euro. Podoba mi się kilka torebek za ok. 3000 euro, ale ja też jestem biedniejszą srednia klasą, jeszcze do tego z Polski, więc mogę sobie też tylko pooglądać. Klasa wyższa middle class nosi coś w okolicy 10000 euro, na przykład wojownika z aligatora za 14000 euro :))) Odpowiedz Link Zgłoś
pianazludzen Re: wojna domowa... 16.11.08, 15:05 zbaczajac z tematu, nigdy do konca nie potrafilam zrozumiec, na czym polega dazenie do identyfikacji siebie przez przynaleznosc do klasy spolecznej. Szczegolnie w dzisiejszych czasach. W sumie malo mnie obchodzi, czy jestem lower middle, upper working, upper middle, lower upper, haha, czy nosze white czy blue collar, i ile wydaje na przedmioty, ktorych uzywam. Oczywiscie naturalne dla czlowieka jest identyfikowanie sie z czyms, wzmacnianie poczucia tozsamosci, przynaleznosci... Jednak czy to nam nadaje nasza wartosc? to czy mozemy kupic dane przedmioty, ktore stana sie przepustka do jakiejs spolecznej kasty? Pewnie nie godze sie na to i nie rozumiem tego do konca, bo nie dane mi bylo mieszkac zbyt dlugo w kastowym (np brytyjskim) spoleczenstwie. Ale wcale mnie ten moj brak zrozumienia dla takiego pojmowania spraw nie unieszczesliwia, wrecz przeciwnie. Wydaje mi sie ze bez takiego obciazenia latwiej jest prowadzic szczesliwe zycie:) Odpowiedz Link Zgłoś
madziusiuss Re: wojna domowa... 16.11.08, 20:29 pianazludzen napisała: > przynaleznosci... Jednak czy to nam nadaje nasza wartosc? to czy mozemy kupic > dane przedmioty, ktore stana sie przepustka do jakiejs spolecznej kasty? Pewnie > Wydaje mi sie ze bez takiego obciazenia latwiej jest prowadzic > szczesliwe zycie:) Masz komputer, masz dostęp do internetu. Już przez to nalezysz do innej grupy społecznej. Jesteś w wyższej klasie, chociaż tego nie zauważasz. Jest kupa biedaków, którzy nie mają i nigdy nie bedą mieć tego luksusu. A szczęśliwe życie bez na przykład komputera - mozesz go jutro oddać do domu dziecka :) Odpowiedz Link Zgłoś
pianazludzen Re: wojna domowa... 16.11.08, 20:56 nie moge oddac komputera bo jest moim narzedziem pracy, wiec to byloby bez sensu. Ostatnio mialam wlasnie dylemat - dostalam mozliwosc wymienienia go (bez wlasnych nakladow finansowych) na komputer apple, o podobnych parametetrach, jednak wiele drozszy. Nalezalabym wtedy do grupy ludzi ktorzy uzywaja drogich komputerow. Jednak w sumie w zasadzie mi to wisi, sama kupie sobie tego appla za swoje pieniadze jak mi sie ten komputer zepsuje. Nie mam wielkiego cisnienia na posiadanie drogich przedmiotow (choc przyznam, ze troche mnie ten mac kusil;) ). Nie mowie ze moja postawa jest lepsza czy gorsza, chodzi mi tylko o to ze komfortowo jest nie musiec nikomu niczego udowadniac swoim stanem posiadania, nie czuc takiej presji. pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
madziusiuss Re: wojna domowa... 16.11.08, 23:10 Masz telefon komórkowy? jeździsz na urlop zagranicę? jak z mieszkaniem, komfortowe? Nalezysz do lepszej warstwy społeczeństwa, czy chcesz, czy nie. Dla dzieci z domu dziecka jesteś bogatą damą. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: wojna domowa... 16.11.08, 22:42 Ale co ty w ogóle porównujesz? Narzędzie pracy czy komunikacji z dobrami ekskluzywnymi, których JEDYNYM celem i przeznaczeniem jest podnoszenie klasy społecznej posiadaczki. To tak, jakbyś twierdziła, że ten kto ma dowolną torebkę już należy do klasy wyższej, bo są biedne dzieci w Afryce co żadnych torebek nie mają... A tymczasem dyskusja nie dotyczy wartości użytkowej przedmiotów (bo każda z nas ma JAKAS torebkę!), tylko wręcz przeciwnie Odpowiedz Link Zgłoś
pianazludzen Re: wojna domowa... 16.11.08, 23:25 > dyskusja nie dotyczy wartości użytkowej przedmiotów (bo każda z nas ma JAKAS > torebkę!), tylko wręcz przeciwnie Odpowiedz Link Zgłoś
madziusiuss Re: wojna domowa... 17.11.08, 00:16 > tez mi o to chodzilo, ale widocznie jakos niejasno sie wyrazilam, skoro moja > tez mi o to chodzilo, ale widocznie jakos niejasno sie wyrazilam, skoro moja Hej, a kto ostatnio kupił buty bikery w Salamandrze w Monachium? Najdroższy sklep z butami w najbardziej snobistycznym mieście Niemiec. Przecież dałaś za nie minimum 199 euro :) mozna kupić zimowe buty w Aldim za 70 zł, dlaczego wybrałas szpanery za 700 :) Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: wojna domowa... 17.11.08, 01:39 > Przecież dałaś za nie minimum 199 euro :) mozna kupić > zimowe buty w Aldim za 70 zł, dlaczego wybrałas > szpanery za 700 :) To nie do mnie, więc przepraszam za wtrącanie się :) Ale muszę stanowczo zaprotestować przeciwko myleniu braku snobizmu z męczennictwem i ascetyzmem! To nie to samo! Zeby nie być snobem, nie trzeba od razu być ascetą. Wystarczy, że przy kupowaniu kierujesz się kryterium innym niż cena i klasa półkowości, na którą owa cena cię zawiedzie. Zeby nie być snobką, nie musisz koniecznie wybierać produktów najtańszych Odpowiedz Link Zgłoś
aniorek Re: wojna domowa... 24.11.08, 20:32 > Hej, a kto ostatnio kupił buty bikery w Salamandrze w Monachium? > Najdroższy sklep z butami w najbardziej snobistycznym mieście > Niemiec. Salamander to najdrozszy sklep z butami w Muenchen? Chyba sobie kpisz. :D I jeszcze jedno - pare lepszych sklepow na Maximiliansstrasse nie czyni tego miejsca snobistycznym. To ludzie sa snobami, a pod tym wzgledem Warszawa zdecydowanie wyprzedza jakiekolwiek miasto w Niemczech. Odpowiedz Link Zgłoś
aniabos Re: wojna domowa... 16.11.08, 23:49 madziusiuss napisała: > Torebka za 1500 euro to dolna średnia pólka, dla biedniejszej > warstwy middle class, połowa zachodniej pensji. Warstwa środkowa > middle class celuje raczej w torebki za 3000-6000 euro. > Podoba mi się kilka torebek za ok. 3000 euro, ale ja też jestem > biedniejszą srednia klasą, jeszcze do tego z Polski, więc mogę sobie > też tylko pooglądać. Klasa wyższa middle class nosi coś w okolicy > 10000 euro, na przykład wojownika z aligatora za 14000 euro :))) o mamuniu Odpowiedz Link Zgłoś
aga.pier Re: wojna domowa... 16.11.08, 14:58 dołączam sie do pytania: co to za drzwi? Odpowiedz Link Zgłoś
magdal-ena2 Re: wojna domowa... 16.11.08, 15:19 coś nam autorka wątku nie chce odpowiedzieć na pytanie (może nie przetrwała wojny domowej ;-)). sama obstawiam, że są to drzwi od: www.klimek-klus.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
aga.pier Re: wojna domowa... 16.11.08, 18:51 znam, znam ale ja obstawiam, że to jakies angielskie wnętrze :) Odpowiedz Link Zgłoś
art.decor Re: wojna domowa... 17.11.08, 15:49 Raczej amerykanskie;)) a torebka chyba jeszcze nie kupiona bo wciąż wisi na aukcji.... http://cgi.ebay.com/NWT-FURLA-Soft-Greta-RED-Croc-Leather-Purse-Bag_W0QQitemZ350115924102QQcmdZViewItemQQptZUS_CSA_WH_Handbags?hash=item350115924102&_trksid=p3286.c0.m14&_trkparms=72%3A1205%7C66%3A2%7C65%3A12%7C39%3A1%7C240%3A1318 nie to ze jestem świnią która tropi małe kłamstewka na necie ale dzis rano czytałam ten watek a teraz właśnie jako ze jestem miłośniczką Furli i nieraz szperam po ebaju ze rożnymi okazjami znalazłam to... no i nie mogłam sie powstrzymać;)))) Jak widac na forum FANTASTEK jest bardzo duuuzo...;))) Odpowiedz Link Zgłoś
art.decor Re: wojna domowa... 17.11.08, 15:51 jeszcze raz link: http://cgi.ebay.com/NWT-FURLA-Soft-Greta-RED-Croc-Leather-Purse-Bag_W0QQitemZ350115924102QQcmdZViewItemQQptZUS_CSA_WH_Handbags?hash=item350115924102&_trksid=p3286.c0.m14&_trkparms=72%3A1205%7C66%3A2%7C65%3A12%7C39%3A1%7C240%3A1318 Odpowiedz Link Zgłoś
art.decor Re: no tak.... wojna :) 17.11.08, 16:06 ooo:))) dzięki za poprawny link:))) Ofiara losu jestem;))) Odpowiedz Link Zgłoś
ensoleillement Re: no tak.... wojna :) 17.11.08, 17:53 ha ha dobre:) dlatego autorka nie wie, skąd są drzwi:) Odpowiedz Link Zgłoś
miska_malcova Re: no tak.... wojna :) 17.11.08, 18:17 ałć, jaka wpadka... cóż za nieostrożność :-)))) Teraz zmieni nicka i nam nawrzuca ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
magdal-ena2 Re: no tak.... wojna :) 17.11.08, 23:14 łe... a ja się cały czas łudziłam, że jednak będzie ten kryminalny wątek: jakieś morderstwo czy coś... a tu zwykła prowokacja - nie ma torebki, nie ma męża i... pięknych drzwi :))) Odpowiedz Link Zgłoś
inecita Re: no tak.... wojna :) 24.11.08, 12:14 Ej no może dziewczynie nie chciało się robić zdjęcia... ale tez mi się wydało ze 1800 za Grete to za dużo kosztuje zwykle 900-1200 Odpowiedz Link Zgłoś
monia515 Re: wojna domowa... 17.11.08, 15:50 "Nie przesadzajcie - pensja rzędu 2500-3000 zł netto miesięcznie to nie jest już w Polsce żaden cymes, mozna raz na jakiś czas przyszaleć z zakupami. Chyba, że ktoś zarabia mało i rodzina ma problemy finansowe. 1800 zł za torebkę to niecałe 500 euro - na standardy zachodnie po prostu niedroga markowa torebka." A co to jest 2500? Jak wyda 1800zł na torebkę, to zostanie 700zł. A gdzie opłaty, życie? Ja samych opłat mam 1500zł miesięcznie. Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: wojna domowa... 17.11.08, 18:23 Nie powinnaś mieć żadnych wyrzutow sumienia. Torbę sobie zostaw, a na faceta warknij, że w końcu mercedesa sobie nie kupilaś, a inne na to mają. Odpowiedz Link Zgłoś
cola2008 Re: wojna domowa... 17.11.08, 18:43 pendlare napisała: <zaraz zrobie zdjecie i sie pochwalę :) ide teraz jakis obiad robic, niech sie posili chłopina> pendlare napisała: fotoforum.gazeta.pl/72,2,873,87224922,87224922.html pendlare napisała: <furla, no cóż nie kazdemu musi sie podobac.> hahahah :D Odpowiedz Link Zgłoś
zettrzy Re: wojna domowa... 18.11.08, 02:40 torba calkiem fajna, ta czerwien ozywi najpaskudniejszy zimowy dzien chlopu, jak je otworzy w celu awanturniczym, zamknij usta pocalunkiem i po sprawie Odpowiedz Link Zgłoś
foamdeane Re: wojna domowa... 19.11.08, 08:58 Zwykle skapiradlo,teraz bedac na Twoim miejscu kupilabym torebke z krokodyla/duzo duzo drozsze/,albo zmien meza. Odpowiedz Link Zgłoś
shellerka Re: wojna domowa... 19.11.08, 12:17 Tym bardziej ze torebka wcale nie kosztowała 1800 zł tylko 290 dolców :))) Odpowiedz Link Zgłoś
jane-bond007 Re: wojna domowa... 19.11.08, 19:08 zaciekawil mnie Twoj zakup i powiem Ci ze niestety... wolalabym za te 1800zl kupic sobie: szalik (100zl) rekawiczki (100zl) kozaki (500zl) dżinsy (200zl) i naprawde szalowa torebke (300zl), zostaje mi 500zl za ktore kupuje prezenty dla meza i dopiery po tak udanych zakupach ide na kawe w przyjaciolka ;) Ps. a mezowi wspolczuje, nie wiem jak mozna lekka reka bez uzgodnienia wydac tyle pieniedzy i jeszcze sie dziwic ze ON tego nie rozumie... Odpowiedz Link Zgłoś
inecita Re: wojna domowa... 24.11.08, 12:05 A on nie ma jakiegoś durnego hobby na które wydaje kasę? Rakiety tenisowe? Samochody? Modele? Ja przy takiej okazji zwykle wspominam o jakiejs durnej części do samochodu której wartośc przewyższa wartoś mojej torebki Swoją drogą zazdroszczę... ja niby mogłabym sobie pozwolić ale coś mi zawsze nie pozwala przekroczyć pewnej kwoty jesli chodzi o torby... np jest (była?) moja wymarzona torba za 2200 czy 2600 (nie pamietam dokładnie) z jeleniej skóry w Max Mara no po prostu cudo... ale się nie odważyłam PS. nie uważam żeby to było lekkomyślne, chyba że to cała Twoja pensja Odpowiedz Link Zgłoś
the_secret Re: wojna domowa... 24.11.08, 17:10 przeciez ktos wyzej juz zdemaskowal autorke watku! :)) tiny.pl/6qc5 to zdjecie z aukcji ebay! Nigdy nie traktuje na serio linkow wklejonych przez forumowiczki (bo to konfabulatorki), jedynie zdjecia zrobione wlasnorecznie, najlepiej jezeli owe forumki same na nich sie pojawiaja :P Odpowiedz Link Zgłoś