ekonomowa
09.04.10, 13:01
Za płotem stoi przedwojenny, zrujnowany dom, napakowany lokatorami przez
miasto w czasach PRL. Dom jest... niczyj. W księdze wieczystej jest
właściciel, który wyjechał w czasie wojny za granicę, ale zmarł w latach
90-ych gdzieś w Wielkiej Brytanii. O spadkobiercach cisza. Nikt faktycznie nie
włada nieruchomością oprócz tych, którzy tam mieszkają. Robią co chcą,
wycinają drzewa, kaleczą dom nieudolnymi remontami, nie płacą podatku od
nieruchomości. Ktoś umrze - wprowadza się na jego miejsce kolejna rodzina z
dziećmi, zupełnie na dziko. Jednym słowem - anarchia.
Moim problemem jest brak sąsiada jako strony w jakimkolwiek działaniu typu
budowa ogrodzenia, suche drzewo po tamtej stronie prawie walące się na mój
dach itd. Czy jest jakakolwiek możliwość ustanowienia np. kuratora dla takiej
nieruchomości? Czy skarb państwa nie ma jakichkolwiek kompetencji w sprawie
opuszczonych nieruchomości?