Dodaj do ulubionych

Czy iść z developerem do sądu ? - potrzebna pomoc

21.06.07, 11:02
Szanowni Państwo,

zwracam się z prośbą o poradę prawną w sprawie nieuczciwego developera. Być
może pewne osoby domyślą się o jaką firmę chodzi, a może same zostały przez
nią poszkodowane... Zastanawiam sie czy nie wytoczyć sprawy w sadzie przeciw
developerowi. Ciekawi mnie Państwa opinia na temat całej sprawy.

Oto zarys całej sytuacji w jakiej się znalazłem.
Pod koniec 2005r. rozpocząłem poszukiwania nowego mieszkania 2 pokojowego w
Warszawie. Znalazłem ciekawa ofertę u jednego z Warszawskich developerów.
Udałem sie do biura sprzedaży. Wybrałem lokal oraz podpisałem umowę rezerwacji
na ów lokal. W przeciągu całego 2006 developer kilkukrotnie przedłużał takie
umowy rezerwacji, gdyż nie mógł uzyskać pozwolenia na budowę ( oczywiście
zapewniał ze takie pozwolenie otrzyma - tymczasem budowa i tak szła do przodu ).

W połowie 2006 roku developer znowu przesłał informacje, iż nie otrzymał
pozwolenia na budowę w umówionym terminie i w związku z tym przekłada okres
podpisywani umów notarialnych. Ci co się na to zgadzali mieli odesłać taką
informacje pocztą w określonym terminie. Ja, z powodu nieobecności w Wawie
odesłałem podpisaną ( kolejną ) rezerwacje kilka dni po terminie.
Skontaktowałem się również z pracownicą developera, którą prowadziła od
początku moją sprawę i powiedziałem o zaistniałej sytuacji. Pani powiedziała,
abym napisał podanie do zarządu z prośbą o przywrócenie mojej rezerwacji. Co
niezwłocznie uczyniłem. Po dwóch tygodniach Pani powiedziała mi telefonicznie,
iż moje podanie zostało pozytywnie rozpatrzone i dalej moja rezerwacja na
wcześniej upatrzony lokal obowiązuje.

Jak Państwo wiecie na przełomie roku 2005/2006 ceny nieruchomości zaczęły iść
w górę. Pod koniec 2006 roku wzrost od początku roku sięgnął kilkudziesięciu
procent. W październiku 2006r. developer przesłał listownie do mnie
informacje, iż rozwiązuje umowę rezerwacji i z powodu wyższych kosztów budowy
proponuje nowe umowy + 10 % do ceny metra kwadratowego. Mimo zmiany ceny,
wyraziłem zgodę i w biurze developera kolejny raz podpisałem umowę rezerwacji.
Jednocześnie Pani, która zajmowała sie moja rezerwacja poinformowała mnie, iż
w styczniu/ lutym 2007r. będą już podpisywane umowy notarialne
( firma otrzymała wszystkie wymagane pozwolenia).

W styczniu 2007 kilkukrotnie dzwoniłem do pracownicy developera i Pani
zapewniała mnie, iż wszystko jest w porządku, umowa rezerwacji obowiązuje,
budowa idzie do przodu i kwestia tygodni jak będą podpisywane umowy notarialne.

Nie mniej jednak do końca lutego 2007 nie było odzewu od developera. Jeszcze
przed końcem lutego próbowałem się skontaktować z pracownica developera i
zawsze jej nie było. Pojechałem do developera i tutaj o dziwo dowiedziałem sie
, ze moja umowa rezerwacji wcale nie obowiązuje i nie jest władna ( zdaje
sobie również sprawę, iż z prawnego punktu widzenia takie umowy psu na budę i
o niczym nie świadczą ), a to z powodu iż raz spóźniłem się z podpisaniem
przesłużenia umowy ( pisałem o tym wcześniej ) i moja rezerwacja całkowicie
wygasła.

Oczywiście wyjaśniałem, że pisałem podanie o przywrócenie rezerwacje, iż
zostałem poinformowany że zostało to pozytywnie rozważone i dlatego tez pod
koniec roku podpisano ze mną umowę rezerwacji + 10% ceny do kosztu metra
kwadratowego. Logiczne jest przecież że gdybym wtedy nie uzyskał prolongaty na
rezerwacje to nie podpisywano by ze mną dalszych umów + 10 % do ceny metra.
Dodatkowo cały czas byłem zapewniany przez pracownicę developera, że w moim
przypadku wszystko jest w porządku i musze czekać tylko na podpisanie umowy
notarialnej.

Na nic zdały się moje pisma do zarządu, developer nie mógł się powstrzymać
przed większym zyskiem z tytułu wzrostu cen nieruchomości na rynku i zbywał mnie.

W całej sprawie żałuje, ze nie posłuchałem narzeczonej i już w 2005 roku nie
dałem sobie spokój z oferta Warszawskiego developera. Z powodu oszukańczej
działalności firmy straciłem kilka miesięcy ( jeżeli nie liczyć całego okresu
od 2005 roku do 2007) na czekaniu na mieszkanie którego nie mam. O
poniesionych kosztach już nie wspomnę. Przez ten cały czas przedłużania
rezerwacji, następnie jej odwoływania a w końcu spławienia mnie ceny mieszkań
poszły w górę o kilak tysięcy na metrze. I to co mogłem kupić za 4 000 tyś za
metra teraz kosztuje 8000 – 9000 za metr. Gdybym wiedział, że mnie oszuka
developer czy tez nawet nie uzna mojego podania w sprawie ponownego
przywrócenia rezerwacji uratowałbym w kieszeni kilkadziesiąt jak nie kilkaset
tysięcy złotych.

Proszę o Państwa opinie czy warto z tą sprawa iść do sądu, jakie są szanse
wygrania sprawy, jak to według Państwa wygląda ?. A może ktoś jest prawnikiem
i specjalizuje się w przekrętach developerów ? Może chce się przyjże bliżej
sprawie, proszę wtedy o info na priva.

Będę wdzięczny za Państwa przemyślenia.

Z poważaniem,

PW
Obserwuj wątek
    • miriam_73 Re: Czy iść z developerem do sądu ? - potrzebna 21.06.07, 13:15
      przepraszam, ale co to jest "umowa rezerwacji"???
    • Gość: klimet Re: Czy iść z developerem do sądu ? - potrzebna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 13:50
      Sprawa jest znana Deweloper Pirelli-Okopowa. Załącz treść tej umowy
      rezerwacyjnej, może ktoś coś doradzi ale raczej ciężko będzie się z nimi sądzić
      (może jakieś odszkodowanie)ale z tego co słyszałem to ta umowa z prawnego
      punktu widzenia do niczego nie zobowązuje.
    • Gość: al9 sam jesteś sobie winien IP: *.teleton.pl 21.06.07, 14:33
      miałes podpisane nic nie warte świstki papoeru a nie umowę..
      Kupowałeś gruszki na wierzbie. Straciłeś tyle czasu i tyle pieniędzy....'
      Moze ta historia nauczy innych. Interesowałes sie ofertą wirtualną. Oferta
      wtedy lezy na stole, kiedy można iść do notariusza i podpisać akt umowy
      przedwstępnej. Ujawnić w księdze roszczenie. Obejrzeć pozwolenie na budowę i
      inne dokumenty...'
      Ty kupowałeś wielkie nic...
      Daj sobie spokój. Wyciągnij tylko wnioski na przyszłość.
      Pozdr
      al
      • ppww11 Re: sam jesteś sobie winien 21.06.07, 16:12
        Rzeczywiście chodzi o Pirelli inwest. Okopowa.
        Co do umowy rezerwacji to jest to w rzeczy samej nic nie warty papier - ale
        czyżby ??? oni się właśnie powołują na ten papier,że nie podpisałem go w
        terminie. Co więcej sporo osób było i jest pewnych, że celowo developer
        przeciągał podpisywanie umów notarialnych. To jest jakaś paranoja. Oni sami
        wiedza, ze ta rezerwacja psu na budę...

        Co do winy. Może jestem sobie winny może i nie. Oni mnie cały czas zwodzili i
        wprowadzali w błąd. Przez nich straciłem szanse kupna mieszkania jeszcze przed
        zwyżką cen = muszę teraz zapłacić o wiele drożej za 2 pokojowe mieszkanie. Czyli
        było to działanie na szkodę konsumenta. Oczywiście wyciągnąłem nauczkę z lekcji,
        tylko wraz z żona nie możemy przeboleć, że taka firma przekreciła tylu ludzi
        ( wiem,że sa inni poszkodowani) i wychodzi że nic im nie można zrobić.

        A może jest jednak jakaś szansa, dlatego tez pytałem Was czy jest sens iść z
        oszustami na do sądu !
        • andrzej.sawa Re: sam jesteś sobie winien 21.06.07, 16:44
          Jest umowa podpisana i na jej bazie należy dochodzić swoich praw.Jedynie
          przekazanie własności nieruchomości musi być notarialne,inne nie.
          • Gość: al9 andrzej nie jestes prawnikiem IP: *.teleton.pl 22.06.07, 13:43
            wiec tak nie radź! Nikt rozsądny bez analizy dokumentów nie wypowie sie w tej
            kwesti. Zwracam uwagę, że nie tylkko przenosząca umowa musi byc w formie aktu.
            Przedwstepna nie musi ale powinna. A załozyciel watku NIE ma nawet umowy
            przedwstępnej. Wygrana w sądzie - z góry jestem tego pewien - jest praktycznie
            niemożliwa...
            Pozdr
            al
            • andrzej.sawa Re: andrzej nie jestes prawnikiem 22.06.07, 13:51
              Powiem Ci,że zadziwia mnie dlaczego niby umowa notarialna ma mieć większą
              wagę.Jest obowiązek notarialny w określonych przypadkach,a pozostałe przypadki
              to zwykłe umowy cywilno-prawne.Takie umowy rodzą zobowiązania i do sądu należy
              ich potwierdzanie.

              Na marginesie dzieją się u nas obecnie inne dziwne,a nawet bezprawne rzeczy -
              wkraczanie sądu w treść umów sprzedaży mieszkań z bonifikatą.
              • al9 andrzej proszę... 23.06.07, 11:51
                dziwi Cię czemu niby umowa przedwstępna w formie aktu ma większa wartość????
                Na miłóść boską!
                Przeczytaj sobie kodeks cywilny!!!!!!!
                przedwstepna w formie aktu jest 100 razy bezpieczniejsza dla kupującego!!!
                ujawnienie roszczenia w księdze
                mozliwosc niezgodzenia sie w razie niedotrzymania terminów czy ceny na zwrot
                podwójnego zadatku
                mozliwiosc zażądania przeniesienia wlasności przed sądem!!!
                ---
                a uwagi dotyczace "dziwnego" systemu prawnego nie mają żadnego odniesienia do
                faktów...
                al
                • andrzej.sawa Re: andrzej proszę... 23.06.07, 13:43
                  Masz rację co do formy zabezpieczenia,ale np.zadatek jest ogólną zasadą.
            • Gość: bietka Re: andrzej nie jestes prawnikiem IP: *.kosson.com 23.06.07, 13:55
              W naszym prawie istnieje również coś takiego jak umowa ustna ! Prawnie równie
              ważna jak umowa na piśmie.
              Jej jedyny szkopuł jest taki ,że jest trudna do udowodnienia ale to nie znaczy
              ,że nie można na jej podstawie dochodzić swoich praw :)
              Trudne to, ale nie znaczy,że niemożliwe.
              • andrzej.sawa Re: andrzej nie jestes prawnikiem 23.06.07, 14:45
                No i chyba to jest prawdziwy problem.

                Dzięki
                • al9 umowa ustna 25.06.07, 09:35
                  dotyczy spraw o nieznacznej wartości. Do 2000 zł
                  Jesli przedmiot umowy jest droższy, umowa MUSI miec forme pisemną...
                  al
                  • monela zwrot zadatku 10.07.07, 22:17
                    Czy mozna w umowie zaznaczyc, ze sprzedajacy nie zwraca zadatku dwukrotnie
                    wiekszego?
    • Gość: mmena Re: Czy iść z developerem do sądu ? - potrzebna IP: *.crowley.pl 12.07.07, 14:51
      Chyba na stronach GW (nie jestem pewna) bylo napisane o praktykach zrywania umow
      przez deweloperow.
      Tekst tyczyl nie tyle uzyskania odszkodowania od dewelopera co koniecznosci
      zaplaty podatku od wygranych pieniedzy. Podwojna strata niedoszlych kupujacych.
      Po pierwsze nie kupili mieszkania taniej niz musza je kupic teraz. Po drugie
      nawet jesli uzyskaja odszkodowanie w kwocie, ktora zrekompensuje im strate to
      musza czesc z tego oddac fiskusowi.
      Nie wiem czy powinienes sie procesowac. Albo moze inaczej - procesowac sie
      powinienes, chocby po to aby przy nastepnej takiej okazji deweloper nie odwazyl
      sie zrywac umow, ale czy warto? Teraz jestes podbuzowany i chcesz mu za wszelka
      cene dokopac. Za 5 lat bedziesz mial dosyc i bedziesz zalowal, ze sie w to wrobiles.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka