Dodaj do ulubionych

Proszę o pomoc!

13.01.09, 08:30
Witam, mam taką sytuację, jakiś czas temu kolega poprosił mnie o
remont mieszkania, zgodziłem się (miłem działalność ale zawieszoną w
tamtym momencie ale po znajomości i mając troszke czasu podjołem się
zadania) oczywiście wycena była wg mnie i tak zaniżona ze względu na
znajomość owego Pana, a po zakonczeniu pracy zapłata. Nie
sporzadzona była umowa. I tak po 3 tygodniach kolega dzwoni do mnie,
że go oszukałem, że za drogo policzyłem i żądał oddania mu pieniędzy
(podkreślę że chodziło mu o 300 zł) pusciłem to mimo uszy a tu po
kolejnym czaie przysłał mi pismo, że z jego wyliczeniami i że mam mu
zwrócić już 500 zł bo metraz był źle policzony i straszy mnie sądem.
Mam pytanie czy może wstąpic na droge sądową i ubiegać się wg mnie
niesłusznie pieniedzy podkreślę, nie ma umowy, mieszkanie naprawde
fachowo zrobione jak dla siebie. ??? proszę o pomoc jak się zachowac
w tym momencie czy ignorowac sytuację ??
Obserwuj wątek
    • irma223 Wolny rynek 13.01.09, 09:00
      marcin9777 napisał:

      > że go oszukałem, że za drogo policzyłem

      Wolny rynek.

      Ten sam towar moze byc u jednego sprzedawcy za 20 zl, u innego za 40
      zl.

      To, ze nie ma pisemnej umowy moze byc utrudnieniem (cele dowodowe),
      ale nie podwaza istoty umowy.

      Pytanie, czy z osiagnietego dochodu sie rozliczyles w urzedzie
      skarbowym.
      • Gość: marcin9777 Re: Wolny rynek IP: 213.17.225.* 13.01.09, 10:26
        Nie rozliczyłem się, znajomy nie chciał rachunku, umowy nie została
        spisana. Ja mam zawieszoną co prawda teraz działalność ale
        rozliczałem rachunki ryczałtowo. Wiadomo konieczna do tego jest
        faktura.
        • irma223 To kiepsko, bo znajomy moze doniesc, gdzie trzeba. 13.01.09, 12:51
          Gość portalu: marcin9777 napisał(a):

          > Nie rozliczyłem się
          • Gość: marcin9777 Re: To kiepsko, bo znajomy moze doniesc, gdzie tr IP: 213.17.225.* 13.01.09, 13:04
            Tylko z 2 strony na jakiej podstawie? w sumie jego słowo przciwko
            mojemu a wydaje mi się, że to już inna bajka bo co z tego że
            doniesie co powie że on mi robił a i tak pieniedzy nie dostanie -
            naprawde rozchodzi się o pieniądze i jego skomstwo wg niego
            najlepiej żebym za darmo mu zrobił i się cieszył. Jak to można na
            ludziach się przejechać, pójde po porade prawną chyba do radcy i
            tyle.
            • Gość: bob Re: To kiepsko, bo znajomy moze doniesc, gdzie tr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.09, 13:02
              Czy robiłeś mu kalkulację kosztów na piśmie? chodzi o to ,czy ma jakikolwiek
              dokument pisany, sporządzony przez ciebie a dotyczący wykonanej pracy.Jeśli nie
              to go ,,olej,,.Przed ewentualnym sądem idziesz w ,,zaparte,, ,że niczego u niego
              nie wykonywałeś a możesz tylko mówić ,że byłeś w jego mieszkaniu ,oglądałeś je
              pod kątem ewentualnego remontu,powiedziałeś o ewentualnych kosztach ale do
              wykonania nie doszło,bo kolega stwierdził,że to dla niego za drogo.Jak kolega
              cham to nie musisz się nim przejmować.Miałem podobny przypadek .Klient zgodził
              się na uzgodnioną wcześniej cenę .Po wykonaniu pracy/malowanie ,tapetowanie/
              ,przy rozliczaniu za robotę stwierdził, że za drogo i mi obciął 500 zł.A z
              roboty był zadowolony! Nie było umowy pisanej,bo to był kolega mojego
              znajomego,policzyłem mu najtaniej jak mogłem.W twoim przypadku ciesz się ,że ci
              wypłacił tyle ile chciałeś.Jeśli wykonałeś robotę poprawnie,nie masz wyrzutów
              sumienia w tym zakresie,to śpisz spokojnie.
              • marcin9777 Re: To kiepsko, bo znajomy moze doniesc, gdzie tr 14.01.09, 14:00
                witam, nie robiłem kalkulacji ani umowy na piśmie tzn nie ma jej
                napewno. martwi mnie jedno strasznie upierał się na przelew na konto
                z opisem za remont więc nie wiem czy do tego sie nie doczepi ktoś
                jakby co, pewnie już wtedy coś kombinował. Ogólnie jestem
                zaszokowany tą sytuacją, natarczywością, wysyłanie pism z terminem
                zapłaty i wogóle, a to wszystko znajomy straszenie urzędami
                normalnie szok. Nie wiem już czy faktycznie nie jest zdolny iść z
                takim czymś do sądu normalnie nienormalny. ?????
                • marcin9777 Re: To kiepsko, bo znajomy moze doniesc, gdzie tr 14.01.09, 14:05
                  Dodam, że remoncik wykonany naprawde pożądnie, nie policzyłem mu
                  nawet za pare rzeczy wiec miał naprawde cenę fajną, ale widać
                  skąpstwo nie zna granic :-( ja nie mam sobie nic do zarzucenia a
                  poświęciłem tez sporo swojego czasu, więc tymbardziej jestem
                  poprostu zdezorientowany tą sytuacją!!!
    • irma223 Re: Proszę o pomoc! 14.01.09, 19:32
      Sad bierze pod uwage dowod z zeznan swiadkow, porownuje ceny rynkowe itp. Nie
      jest wymaga pisemna umowa do wykonania i do rozliczenia danej uslugi. Umowa
      mogla byc zawarta w formie ustnej i jest wiazaca.

      Troche jest problem z brakiem faktury. Skoro on ci juz zaplacil i dopiero domaga
      sie zwrotu, to faktura powinna byc.

      Co do faktu zawarcia samej umowy potwierdzeniem jej zawarcia oraz jej tresci
      jest to, ze usluge wykonales (czego znajomy nie kwestionuje) i nawet znajomy Ci
      za to zaplacil (co tez zapewne w sadzie potwierdzi). Nawet potwierdzi pewnie, ze
      nie zglasza roszczen co do jakosci wykonania.

      Natomiast bedzie twierdzil, ze cena odstawala od ceny rynkowej (takiej, jaka on
      sobie wyobraza). Najlepiej jest wiedziec, kogo w razie czego mozesz powolac na
      swiadka (np. firmy konkurencyjne, by podaly stosowane przez siebie ceny). Albo
      bieglego rzeczonawce, by opracowal kosztorys powykonawczy na zadanie sadu.

      Pojscia w zaparte bym raczej nie zalecala. Zawsze w takich wypadkach cos w
      sadzie jednak wychodzi na jaw. A falszywe zaznania sa karalne.

      Co do urzedu skarbowego: z niedoplaconego podatku mozesz sie rozliczyc np. teraz
      przy rozliczeniu rocznym. Troche nie wiem, jak powinienes wybrnac z zawieszonej
      dzialalnosci.

      Sad sam z siebie do urzedu skarbowego i ZUSu nie doniesie.
      Ale znajomy kolegi (czy kolega znajomego) - chetnie to na pewno zrobi.

      Raczej skonsultuj sie z ksiegowym i z prawnikiem.

      Rzecz nie jest beznadziejna, ale troche nerwow bedzie kosztowac.
      • Gość: marcin9777 Re: Proszę o pomoc! IP: 213.17.225.* 15.01.09, 07:38
        Dziękuję za pomoc, z tą fakturą to też nie tak do końca, on nie
        chciał żadnej faktury gdyż musiałby doliczyć jeszcze do usługi
        podatek ale oczywiście upierał się, że nie a ja nie będe dodatkowo z
        własnej kieszeni sie rozliczał za coś za co nie zapłacił.A teraz
        twierdzi, że rachunku nie dostał! normalnie jak sie na to spojrzy to
        aż nie można uwierzyć, o jakim kolwiek zawyżeniu nie ma mowy,
        mógłbym powiedzieć o zaniżeniu raczej ale jak ktos chytry z natury
        to widocznie nawet o przysłowiwy grosz bedzie się kłócił.
        • agulha Re: Proszę o pomoc! 18.01.09, 03:26
          A ten koleś ma jakąś firmę? Jakąkolwiek działalność? Jeżeli tak, to czy nie
          można powiedzieć, że Ty zrozumiałeś, że to będzie na podstawie umowy o
          dzieło/zlecenia?
          (Nie wiem tylko dokładnie, jak to jest w przypadku Twojej zawieszonej
          działalności; jeżeli działalność Twoja nie byłaby zawieszona, to nie byłoby to
          dozwolone).
          Dużo pracuję na umowy o dzieło (zupełnie inna branża) i zaprawdę, zaprawdę
          często podpisuje się ten papier wstecznie, a podatek oblicza i uiszcza
          zleceniodawca! Nie ja.
    • Gość: bob Re: Proszę o pomoc! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.09, 09:12
      Irma 223 ma rację!Ale częściowo.Pisze z punktu widzenia prawnika /chwała jej za
      to ,bo mało jest porad fachowych na forum/.Zgadzam się z nią w całości! Swojej
      ,,porady,, udzielałem ,,z bólem i rozterką,, mając świadomość realiów życia .
      To przykre, ale w naszym kraju, żeby utrzymać rodzinę trzeba niestety
      ,,kombinować,,. Wykonawcy woleliby pracować legalnie,na umowy,płacąc podatki.U
      nas podatki są jednak za duże.Do tego klienci nie są zbyt zamożni,ale chcieliby
      mieszkać często ,,po pańsku,,/łuki,kolumny,sztukaterie/.Nawet zwykły remont w
      bloku jest często za drogi ,jakby doliczać VAT.Ponadto ciężko zdobyć zamówienie
      i jak się je już ma to robi się wszystko,żeby klient nie zrezygnował.Nawet w
      trakcie realizacji idzie się na ustępstwa cenowe ,bo klient stęka ,że
      drogo.Pracując bez umowy wykonawca cały czas żyje w stresie ,niepewności,że
      klient może mu wcale nie zapłacić bo zwyczajnie powie,że nie ma pieniędzy.Tak
      więc najlepiej byłoby wiązać klienta umową na piśmie.Ale to w wielu przypadkach
      kończy się rezygnacją.Rację ma irma223 ,że to wszystko kosztuje dużo nerwów.
      Ponieważ przesłał Ci pieniądze na konto z adnotacją ,,za remont,, to sprawa się
      trochę komplikuje. Ale może poinformuj go ,że przelanie przez niego pieniędzy
      bez posiadania rachunku-może być ocenione przez sąd jako dowód,że ŚWIADOMIE
      GODZIŁ SIĘ na taką cenę i to bez rachunku.Bowiem KLIENT GDYBY MIAŁ JAKIEKOLWIEK
      WĄTPLIWOŚCI nigdy by nie przelał pieniędzy bez posiadania rachunku.Tak więc sam
      może się pogrążyć i sam może ponieść konsekwencje współuczestnictwa w tej sprawie.
      • Gość: marcin9777 Re: Proszę o pomoc! IP: 213.17.225.* 15.01.09, 11:52
        Dziekuje wam za wsparcie i porady, bob widze, że znasz świetnie
        realia zwłaszcza w budowlance ja już przejechałem się nie raz, i to
        na spore sumy ale co mozna zrobić nie będe biegał po sądach bo
        zwyczajnie nie mam na to czasu a praca u niektórych ludzi jest
        strasznie niewdzięczna, ale żyć trzeba. W związku z tą sprawą
        poprostu poczekam co się stanie, na jego piśmie które przyszło jest
        termin aby przelać pieniądze do 7 dni a więc już za chwilkę zobacze
        co znowu wymyśli. Nie wiem czy będzie się sądził ale ja już nie
        odpuszczę i nie zapłacę nawet jak przez chwilkę się wachałem, nie
        można tak postępować. Napiszę napewno co się dalej wydarzy w tej
        sprawie! pozdrawiam
      • Gość: marcin9777 Re: Proszę o pomoc! IP: *.icpnet.pl 18.01.09, 11:35
        ma firmę także, dokładnie ja praktycznie robię głównie na umowe o
        dzieło. Wtedy akurat miałem zawieszoną działalność, i tak to
        wyszło . Ale myślę, że to nie jest problem bo głównie chodzi o to,
        że niesłusznie mnie oskarża o coś co nie ma żeadnych podstaw.
    • izba.notarialna Re: Proszę o pomoc! 15.01.09, 10:47
      W sytuacji gdy nie została zawarta umowa na piśmie, określająca
      warunki przeprowadzaonych prac remontowych, a więc termin i cena za
      wykonaną pracę, trudno będzie pana kontrahentowi udowodnić zawyżenie
      ceny za przeprowadzoną usługę. Gdyby jednak pana znajomy zdecydował
      się przekazać sprawę do sądu, to proszę pamiętać, że zawsze należy
      odbierać wszelką korespondencję sądową, aby wiedzieć na jakim etapie
      jest postępowanie sądowe.
      • Gość: Medor Re: Proszę o pomoc! IP: *.chello.pl 31.01.09, 09:21
        Stary na ćwoka trzeba jego metody stosować.
        Wyślij mu pismo z ponagleniem o zapłate drugiej raty za remont.
        Postrasz windykacją i niech on też poduma o co kaman.
        Przecież mogło być tak, że w dwóch ratach miał zapłacić - nie było
        umowy - niewiadomo.
        Generalnie z tego co widze to pieniacz - a może parkuje na trawniku
        i trzeba to zgłosić :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka