Witajcie!
Wiem, ze to pytanie bylo juz tysiac razy, ale jakos nasz przypadek nie daje mi
spokoju...
Otoz..
Moj synek od wczoraj ma strasznie czerwona pupe: nie troszke, ale strasznie:
cale dwa wielkie platy prawie na pol posladkow! Nie wprowadzilam nic nowego.
Ciagle te same pampersy, przemywam mu pupke woda z mydlem, potem woda, potem
wycieram na sucho, przesypuje delikatnie maka ziemniaczana i ..no wlasnie do
teraz stosowalam Bepanthen, po ktorym przeszlo ostastnie takie odparzenie...
Rana juz byla prawie wygojona- a tu znowu to samo.
Dodam, ze to juz wlasciwie trzecie takie "zaognienie":
- przy pierwszym nie pomagal linomag, pomogla zwykla oliwka
- przy drugim pomogl Clotrimazol i bepanthen
A co teraz? Juz nie pomaga ani oliwka, ani bepanthen, ani clotrimaol...
Mam w zanadrzu : olej z nasion wiesiolka, Alantan plus i tormentiol (ktorego
jednak boje sie zastosowac

)
Nie wiem co robic, zwlaszcza, ze rozwojem tej rany sa ranki prawie az do krwi

Do lekarza ide dopiero za tydzien, a do tej pory chce pomoc synkowi sama.
Przypuszczam, ze to moze bakterie albo grzyby..
Ale: czemu raz cos pomaga, a potem juz nie? I dlaczego nowe odparzenie pojawia
sie pod koniec wyleczenia starego...?
Moze ktos tak mial i moze mi pomoc?
Strasznie wyglada ta pupa-wierzcie mi.
Jedna wielka rana...
Dziekuje z gory i pozdrawiam
Ewa