Gość: Pablo
IP: 193.59.95.*
19.07.04, 10:02
Spacerowałem troche po miescie w ostatni weekend i zauważyłem, ze bezmyslne
nasladownicwo pewnych zachowań w modzie jest bardzo powszechne.
Nie mam nic przeciwko tatuażom, kolczykom i wystajacym stringom, ale qrna
trochę umiaru i samokrytycyzmu.
Ponieważ sam jestem gruby i mam tego swiadomość, to moich wałków tłuszczu
nikomu pod nos nie podtykam.
A te wszyskie panny a la Christina Aguilera to sie w lustrze chyba nie
oglądają. Koniecznie musi być krótka bluzka z widocznym pępkiem, a spodnie 2
numery za małe - od razu robią sie wałki, a jak jeszcze celluitis, czy jak to
się pisze, to widok godny pożałowania.
Wiadomo, ze kobiety stroją się:
Po pierwsze - dla siebie samych
Po drugie - dla wzbudzenia zazdrości lub udawanego zachwytu u koleżanek
Po trzecie - dla facetów
Ale widoki na płockich ulicach świadczą, że:
Po pierwsze - zawodzi samoocena
Po drugie - koleżanki rżą po cichu: ale sie odwaliła
Po trzecie - dla facetów boją soie skrytykowć???
WIĘCEJ SAMOKRYTYKI
Gruby i brzydki.