Dodaj do ulubionych

rocznica stanu wojennego

IP: proxy / *.orlen.pl 13.12.02, 12:48
Jakim prawem pan Boszko się wypowiada na temat braku prześladowań płockich
nauczycieli w okresie stanu wojennego ?! Przecież wiemy , iż były zarówno
zwolnienia z pracy , jak i "karne" przeniesienia do innych szkół (mniejszych
rangą).Czemu służy takie fałszowanie historii?
Obserwuj wątek
    • roman_j Re: rocznica stanu wojennego 13.12.02, 13:19
      Gość portalu: Ala napisał(a):

      > Jakim prawem pan Boszko się wypowiada na temat braku prześladowań płockich
      > nauczycieli w okresie stanu wojennego ?! Przecież wiemy , iż były zarówno
      > zwolnienia z pracy , jak i "karne" przeniesienia do innych szkół (mniejszych
      > rangą).Czemu służy takie fałszowanie historii?

      Może chodzi o to, żeby podać swoją wersję wydarzeń, zanim ktoś przypomni
      prawdziwą działalność w tamtym czasie np. pana Boszko. Może Gazeta z okazji
      rocznicy SW powinna przypomnieć różne fakty z nim związane. Ciekaw jestem, ile
      osób pamięta, kto był wtedy prezydentem miasta lub że np. Wojciech Hetkowski
      był członkiem Miejskiej Rady Narodowej. Niektórym młodym ludziom przydałaby się
      taka lekcja historii. Swoiste "who is who" w Płocku.
    • hkreuz Wspaniały komentarz wielkiego patrioty 13.12.02, 17:14
      13 grudnia
      (komentarz wygłoszony w Katolickim Radio Rodzina, 12 grudnia 2002)

      123 lata niewoli, krwawe i bezkrwawe wysiłki zaborców, którzy postanowili na
      zawsze rozwiązać „problem polski”, wymazać nasz kraj z mapy Europy,
      lata „Kulturkampfu”, rusyfikacji, polityka knuta i judaszowych srebrników – nie
      przydały się na nic. Kiedy pojawiła się szansa i okazja, Polska
      wybuchła. „Kiedy naprawdę Polacy powstaną, to składek zbierać nie będą narody”.
      Tak wieszczył Wieszcz i tak powstali. Nie chodzili z czapką w ręce i na
      kolanach zabiegać o dopłaty, o dotacje, o wspomożenie przez możnych tego
      świata. Pobili wrogów, zbudowali swoje Państwo, ku zdumieniu Leninów i Lloydów
      Georgów, którzy się martwili czy przypadkiem ta polska gęś nie udławi się
      tłustymi kęskami, jakie jej przypadły w udziale. A nade wszystko wykształcili
      swoje dzieci, ucząc ich godności, patriotyzmu, dumy ze swego kraju. Nie uczono
      w polskich szkołach jak obchodzić się z koleżankami w ciąży, posługiwać
      prezerwatywą czy chronić przed AIDS. Uczono, że melior est pro patria cadere,
      ale uczono jak żyć i pracować dla Ojczyzny. I wyuczono dobrze, udowodnił to
      rozwój II Rzeczypospolitej i II Wojna Światowa.

      Wtedy usiłowali uciąć Polsce głowę, pozbawić ją patriotycznej elity, wycięli
      profesorów, wychowawców, kapłanów. Przez 40 lat próbowali nas wyedukować na
      swój ład, chcieli z nas zrobić internacjonalistów, ludzi sowieckich. Kazali nam
      wyrzec się mrzonek o niepodległości, o suwerenności, kazali nam zapomnieć o
      naszej historii, a naszych bohaterów uważać za zdrajców i nikczemników.
      Napisali nowe podręczniki, napisali nową historię. Kazali nam wyrzec się naszej
      wiary, szydzić z naszych powstań narodowych, kpić z ofiary pokoleń.
      Zamiast „Jak długo w sercach naszych...”, zamiast „Legiony, to żołnierska nuta”
      kazali nam śpiewać „Sziroka strana maja radnaja” i „Sajuz nieruszimyj”.
      Żołnierzom w miejsce rogatywek kazali nosić papachy, a w miejsce orła z koroną
      przypinać kurę, zamiast Zwycięstwa nad Wisłą kazali czcić klęskę i rzeź
      polskich chłopców pod Lenino.

      Wszystko to na nic. Nie wiadomo dokładnie, jak i dlaczego, w sierpniu 1980 roku
      Polska wybuchła ponownie. Wróciła zamazana i wymazywana historia, wróciły
      pieśni patriotyczne, wrócili bohaterowie narodowi, wróciło potężne pragnienie
      wolności, suwerenności, niepodległości. Rozsypała się czterdziestoletnia
      sowiecka edukacja. Strach zajrzał w oczy Jaruzelskim, Rakowskim. Kiszczakom,
      Kwaśniewskim.

      Noc 13 grudnia 1981 była rozpaczliwą próbą zawieszenia wyroku historii, walką o
      czas, o zminimalizowanie klęski, o uratowanie skóry. Jeszcze raz wysłali
      przeciwko Polsce czołgi, transportery opancerzone, ZOMO i wojsko. Poprzebierali
      w mundury dziennikarską żulię i kazali jej straszyć Polaków przez ekrany
      telewizorów i reżimowe szczekaczki. Już nie próbowali edukować, wiedzieli
      bowiem, że tego upartego narodu na swój ład nigdy wyedukują. Siłę argumentu
      zastąpił argument siły, argument, który Polakom nigdy specjalnie nie trafiał do
      przekonania.

      Na darmo więc marzli chłopcy w mundurach przy ulicznych koksownikach owej
      surowej zimy. Na darmo ganiały patrole jawne i tajne. Na darmo tysiącami
      zapełnili więzienia, urządzali łapanki i pałowania na ulicach. Naród zaczął
      edukować się sam, wytrzebiona, schorowana, kiepsko wykształcona polska
      inteligencja stopniowo odkrywała na czym polega prawdziwe powołanie
      inteligencji i do czego jest ona narodowi potrzebna. Bez przygotowania, bez
      środków, bez papieru, bez farby, bez maszyn drukarskich wydała w podziemiu
      tysiące tytułów zakazanych książek, setki czasopism, miliony ulotek,
      zorganizowała sieci kolportażu, podziemne biblioteki, podziemne videoteki,
      radiostacje. Duch Polski nie dał się złamać ani zastraszyć, nie wyrzekł się
      wartości najważniejszych: wolności i niepodległości. W więzieniu w Nysie,
      więzienny poeta napisał słowa, które często śpiewaliśmy:

      Ta noc się skończy.
      Wstanie dzień nad Ojczyzną
      Rany zarosną blizną
      Przyjdzie wolności czas.

      Ta noc się skończy.
      Po niej przyjdzie nasz świt
      Brat się z bratem połączy
      Z was nie będzie już nikt.

      Ta noc się skończyła. Potężne armie odjechały na Wschód, rakiety poszły na
      złom, a wraz z nimi czołgi i transportery opancerzone. Jelcyn z Putinem poszli
      do cerkwi, Jaruzelski z Oleksym i innymi oddanymi towarzyszami pojechali do
      Częstochowy. Orłu przywrócono koronę, wojsku rogatywki, 11 Listopada stał się
      ponownie świętem narodowym – Dniem Niepodległości. Premierzy i sekretarze jakby
      przestali jeździć po instrukcje do Moskwy. Teraz były sekretarz KC PZPR
      rozjeżdża po europejskich stolicach, ale już jako premier Wolnej i
      Niepodległej, i stawia „twarde warunki” Brukseli i Kopenhadze. Towarzyszy mu
      inny sekretarz i niedawny premier, a obecnie przedstawiciel Sejmu
      Rzeczypospolitej. Towarzyszą im w tych wojażach całe kohorty twarzy, o których
      wieszczyła więzienna pieśń, że „z nich nie będzie już nikt”.

      13 grudnia 2002, 21 lat po tamtej „nocy generałów”, to nie tylko koincydencja,
      zbieżność dat. Kiedy słucham wypowiedzi naszych „autorytetów”,
      wytrawnych „komentatorów”, „profesjonalnych negocjatorów”, mam nieodparte
      wrażenie, że chodzi wciąż o to samo: o ujarzmienie Ducha Polski, o rzucenie go
      na kolana, żeby sam zapomniał o tym, co stanowiło jego istotę, sedno polskości.
      Odnoszę wrażenie, że doszli do przekonania, że to czego nie dokonali knutem i
      nahajką, hekatombą krwi, Auschwitz i Birkenau, Katyniem, łagrami, czołgami na
      ulicach i obozami internowanych, uda się im rozbudzając w nas chciwość i
      pożądanie. Codziennie, na okrągło, we wszystkich mediach roztaczają przed nami
      panoramę czekających wspaniałości, gdy tylko wyrzekniemy się wartości, za które
      cierpiały, i o które walczyły długie pokolenia naszych przodków. Jeśli tylko
      sami, bez przymusu, z dobrej woli wyrzekniemy się niepodległości, wyrzekniemy
      się naszego państwa, zrezygnujemy z suwerenności. Tłumaczą nam, że są to
      pojęcia i wartości niegodne Europejczyków. To było dobre kiedyś, w
      przedhistorycznej przeszłości. Tak uczą Michnik z Geremkiem, Oleksy z Millerem
      i Kwaśniewskim a imię ich LEGION. Dzisiaj, powiadają, trzeba być realistą a nie
      romantykiem, dzisiaj liczą się tylko pieniądze, dopłaty pośrednie i
      bezpośrednie, możliwość jadania ostryg w brukselskich barach, technoparady
      miłości, wyzwolenie geyów i pornograficzne pisma dostępne w każdym kiosku.
      Nowoczesny Europejczyk chce tylko dobrze zjeść i dobrze się bawić. Jutro, 13
      grudnia, mamy pokazać, że Polacy już stali się takimi nowoczesnymi
      Europejczykami, a jeśli nawet jeszcze nie, to zasługują, aby nimi być.

      Wierzę, że to się nie uda. Wierzę, że Duch Polski nie da się złamać i
      skorumpować błyskotkami i czczymi obietnicami. Wierzę, że Polska wybuchnie
      znowu. Ułatwmy działanie Duchowi Polskiemu. Niech każdy Polak dowie się dzisiaj
      czym i po co są potrzebne jednomandatowe okręgi wyborcze i domagajmy się ich
      wprowadzenia. Wytłumaczmy to górnikom i hutnikom, pielęgniarkom i nauczycielom,
      kapłanom i katechetkom, profesorom i studentom. Ta wiedza nie boli. Przyda się
      nam wszystkim. I może wtedy następne rocznice 13 grudnia przeżywać będziemy w
      innym, lepszym nastroju .

      • Gość: Elzbieta Re: Wspaniały komentarz wielkiego patrioty IP: *.sympatico.ca 29.01.03, 01:40
        Rada Europy skrytykowała Polskę za karygodne naruszanie zasady wolności mediów
        wyraźnie podkreślając, iż w Polsce,, łamane jest prawo niezależnych
        dziennikarzy i mediów do wyrażania krytycznej opinii, wywierane naciski a
        państwowe media podporządkowywane są interesom lewicy. Przedstawiciele SLD
        uczestniczący w obradach żądali usunięcia wzmianki o Polsce z dokumentu. Prawda
        w oczy kole?

        Przyjęty przez Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy dokument mówi o sytuacji
        mediów europejskich. To bardzo ważny dokument, który dość szczegółowo ocenia
        sytuację dziennikarzy, wydawców i właścicieli mediów w niemal wszystkich
        krajach europejskich. I o to nagle, mimo wazeliniarstwa ekipy Millera, mimo
        rozmaitych amorów czynionych przez rodzimych euroentuzjastów unijnym
        komisarzom, ku przerażeniu naszych rodzimych lewaków Rada Europy otwarcie
        piętnuje Polskę za łamanie wolności mediów mówiąc bardzo wyraźnie o próbach
        podporządkowywania mediów rządzącej lewicy, mówi o szykanowaniu niezależnych
        dziennikarzy. Raport bardzo dobitnie piętnuje również zdominowanie państwowej
        telewizji polskiej przez polityków SLD. Według raportu i rekomendacji
        Zgromadzenia Parlamentarnego RE – Polska jest w grupie krajów, którym
        zarzucono "nękanie prawne" mediów, obok Azerbejdżanu, Białorusi, Chorwacji,
        Rosji i Ukrainy. Spostrzeżenia europejskich parlamentarzystów mówią również
        bardzo wyraźnie o naciskach gospodarczych, policyjnych nalotach i presji
        podatkowej na niezależne czy też opozycyjne wobec rządzącej koalicji media.
        Autorka raportu Tytti Isohookana-Asunmaa z Finlandii podaje, że polska
        telewizja publiczna jest zdominowana przez władze - wg cytowanych danych, w
        lecie zeszłego roku w obu kanałach TVP rządząca koalicja SLD-UP-PSL miała do
        dyspozycji w sumie 15 godzin 4 minuty czasu antenowego; opozycja zaś 2 godz. 53
        minuty.

        Te przerażające dane pokazujące jak w Polsce przestrzegane są prawa człowieka,
        szczególnie te mówiące o równym dostępie do informacji wywołało natychmiastowe
        protesty uczestniczących w debacie i reprezentujących nasz kraj postkomunistów.
        Zgodnie z zasadą „prawda w oczy kole” wręcz historyczny krzyk podniósł poseł
        Piotr Gadzinowski,(SLD) związany również z tygodnikiem „Nie” Urbana, który
        kategorycznie zażądał usunięcia z raportu wzmianki o Polsce. Do żądań
        przyłączyli się również i inni reprezentanci postkomunistów m.in Aleksander
        Małachowski.

        Reakcja przedstawicieli rządzącej lewicy na krytyczny wobec nich raport nie
        powinna jednak dziwić. Wszak nie od dziś wiadomo, że postkomunistów prawda w
        oczy kole, a wszelka krytyka względem nich jest niemile widziana. Przez
        kilkadziesiąt lat komuniści- przedstawiciele tego najbardziej zbrodniczego
        systemu w dziejach ludzkości utrzymywali ster rządów tylko dzięki tłumieniu
        wszelkiej krytyki, „nieprawomyślnych poglądów” cenzurze, zastraszaniu
        niepokornych etc. Mimo zmiany sytuacji politycznej w Polsce nie zmieniła się
        bynajmniej mentalność starej czerwonej gwardii, która dziwnym dowcipem historii
        ponownie rządzi Polską i znów dla elit rządzących w Polsce dopuszczalna i
        akceptowalna jest tylko „jedynie słuszna opcja”
        _________________
        "

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka