mloda19191
26.12.06, 15:09
mam chlopaka od 3 lat, mieszkamy razem, wszystko bylo piekne i cudowne do
momentu, kiedy poznalam tego drugiego... myslalam, ze takie rzeczy sie nie
zdarzaja, ze amerykanskie komercyjne komedie klamia, ale romantyczne historie
o ludziach widzacych sie po raz pierwszy, miedzy ktorymi dziala pewna
nieokreslona sila naprawde maja miejsce... poznalismy sie 3 miesiace temu, od
razu nawiazala sie miedzy nami rozmowa, tak, jakbsmy sie znali od zawsze...
on, nie dosc, ze powalajaco przystojny, to jeszcze inteligentny i uroczy!!!
przegadalismy cala noc, opowiedzial mi o swoim zyciu, o tym, jak rozpadl sie
jego 3-letni zwiazek po tym, gdy jego dziewczyna zdradzila go w dniu,kiedy
chcial sie jej osiwadczyc... on wie, ze ja mam kogos, ze bylam z tym kims
szczesliwa do czasu, kiedy pojawil sie on, powiedzialam mu prosto w oczy, ze
przez niego moj swiat zwariowal, kiedy zasypiam, mysle o nim,chociaz obok
lezy mezczyzna, ktory mial byc "tym", kiedy sie budze, w mojej glowie krazam
mysli o panie P. mam metlik w glowie, czuje motylki w brzuchu nieustannie od
3 miesiecy. zaczelam rujnowac to, co budowalismy z moim T. od 3 lat...z
jednej strony jestem nieziemsko szczesliwa, z drugiej czuje sie potwornie, bo
wiem, ze T. oddalby za mnie swoje zycie... spotykamy sie potajemnie, nikt o
nas nie wiem, nie chcemy, zeby ktokolwiek wiedzial. w zeszlym tygodniu
spotkalismy sie malej , pieknej knajpce na obrzezach naszego miasta, nie bylo
niokogo, tylko my... no i stalo sie, zaczelismy sie calowac, nie doszlo do
tego wczesniej, nie widywalismy sie dla seksu, widywalismy sie tylko dla
siebie...od tego czasu juz w ogole nie mysle o niczym innym,dzwonimy do
siebie po 3 razy w ciagu dnia,wysylamy miliony smsow i nie myslismy o tym, co
przyniesie jutro... nie odczuwalam takich emocji, kiedy poznalam T. z P. jest
zupelnie inaczej i to mnie najbardziej w tym wszytsim
pociaga
moze troche przynudzilam, ale gdzies musialam to wyrzucic z siebie, padlo na
to forum...:)dziekuje za takie miejsca,, w ktorych moge byc anonimowa!