Dodaj do ulubionych

Kościół a pedofilia

26.11.09, 21:09
wiadomosci.onet.pl/2085389,28351,wiadomosceu.html
Obserwuj wątek
    • Gość: Szacuneczek... Pedofil molestujący ponad sto dzieci? Wierzyć? IP: 193.111.147.* 30.11.09, 09:11
      Tak, czytałem o tym - na Onecie. Uważam, ze to może być zwykła
      nagonka na przedstawicieli KK - specjalnie rozdmuchiwana
      przez "czerwonych" :)))))))) Przecież pedofile są nie tylko w gronie
      Kościoła. Dlaczego niektórzy czepiają się akurat księży? Nie
      rozumiem tego... :))))))) Dla porządku podaję również co miało na
      ten temat do napisania WP:


      Przez blisko 30 lat irlandzki kościół katolicki tuszował przypadki
      molestowania dzieci przez księży. W Dublinie opublikowano rządowy
      raport w sprawie procederu trwającego w latach 1975 - 2004.

      Przez trzy lata komisja badała tajne archiwa kościelne; sprawdzano
      też rolę policji, biskupów i władz w ukrywaniu prawdy. Rząd Irlandii
      przeprosił, że nie zdołał ochronić dzieci i zapewnił, że nigdy już
      nie dopuści do podobnej sytuacji.

      Autorzy raportu szczególnie przyjrzeli się 46. księżom z
      archidiecezji dublińskiej. Dokument szczególnie uderza w
      arcybiskupów: Dermota Ryana, który zmarł w 1984 r., Kevina McNamarę,
      nie żyjącego od 1987 r. i emerytowanego kardynała Desmonda Connella.

      Śledczy w dokumencie napisali np., że jeden z księży przyznał się do
      molestowania ponad 100 dzieci.

      Minister sprawiedliwości Irlandii Dermot Ahern podkreślił, że nikt
      nie jest ponad prawem, a winni muszą zapłacić za swoje zbrodnie.
      Zaapelował też do poszkodowanych, by zgłaszali się na policję.

      Według autorów raportu, część duchownych, którzy wykorzystywali
      seksualnie dzieci, była przez zwierzchników po prostu przenoszona w
      inne miejsce. Zdaniem śledczych, na pierwszym miejscu stawiano
      ochronę reputacji kościoła katolickiego, a nie dobro pokrzywdzonych
      dzieci.

      Hierarchowie kościelni ostrzegają, że treść raportu jest szokująca.
      Arcybiskup Diarmuid Martin w zeszłym tygodniu mówił, że w dokumencie
      przeczytamy o nieczystych występkach, do których dochodziło w
      archidiecezji dublińskiej.

      Raport jest już gotowy od miesięcy, jednak jego publikacja została
      opóźniona do czasu wydania orzeczenia przez Sąd Najwyższy. Na jego
      wniosek niektóre części dokumentu zostały zatajone, ze względu na
      dobro postępowania.

      To już drugi tego typu raport opublikowany w Irlandii, pierwszy,
      upubliczniony w maju dotyczył zakonnic, które znęcały się nad
      dziećmi mieszkającymi w domach opieki.

      Od czasu ujawnienia przypadków wykorzystywania dzieci i znęcania się
      nad nimi przez duchownych, kościół katolicki w Irlandii zobowiązał
      się do wypłacenia ponad 160 milionów euro na odszkodowania dla
      pokrzywdzonych.
      • axel-1033 Re: Pedofil molestujący ponad sto dzieci? Wierzyć 30.11.09, 20:27
        >>>>czy nie wierzyć ? ale gdzieś znikmął mój wczorajszy post do tego wątku.
        • radomianin79 Dowody na to ze kosciół ukrywa fakty 03.12.10, 21:23
          Dowody są tutaj, widac wyborcza cenzuruje! oto strona link i dokumenty na kosciol

          www.ksiezapedofile.info/
          • radomianin79 >>> Dowody na to ze kosciół ukrywa fakty 03.12.10, 21:23
            www.ksiezapedofile.info/
            Wyzej sa dowody
      • ulanzalasem Re: Pedofil molestujący ponad sto dzieci? Wierzyć 01.12.09, 01:54
        Szacuneczek - jakich czerwonych? Indianie atakują KK?:P Jeśli ktoś ma realny pogląd na historię KK, chrześcijaństwa czy religii w ogóle to wie jakie to bagno. Takie samo jak polityka i władza, bo w istocie to wszystko się miesza. Tematów na które można ten problem rozbić jest wiele od celibatu (prawo kościelne i to jak się kształtowało, dlaczego tak, kto miał jakie interesy w tym), przez żony i kochanki księży po majątki złodziei w kościele, którzy są ludźmi pokroju polityków i równie bogaci jak oni.

        Odpowiem też na twoje drugie pytanie - dlaczego księży?
        A dlaczego nie? A co to jakaś grupa uprzywilejowana w pedofilii?
        Bo księża/kościół to grupa społecznego zaufania, która wg nich samych stoi na straży moralności o czystości.
        Bo są dla katolików pośrednikami pomiędzy nimi a bogiem. Sodoma i Gomora w kościele to nic nowego. Ksiądz też człowiek, żyją trochę inaczej, ale większość kwestii też ich dotyczy. Od zawałów serca, przez otyłość po popęd seksualny, skłonności pedofilskie.
        To boli też dlatego, że łatwo to w takim "środowisku" ukryć, zatuszować.

        "w latach 1975 - 2004.
        >
        > Przez trzy lata komisja badała tajne archiwa kościelne; sprawdzano
        > też rolę policji, biskupów i władz w ukrywaniu prawdy. Rząd Irlandii
        > przeprosił, że nie zdołał ochronić dzieci i zapewnił, że nigdy już
        > nie dopuści do podobnej sytuacji.
        >
        > Autorzy raportu szczególnie przyjrzeli się 46. księżom z
        > archidiecezji dublińskiej. "
        Zobacz lata, ilość sprawdzonych i wyobraź sobie ilu faktów nie ma w aktach, ile rzeczy ukryto? Kościół to specyficzne środowisko, zamknięte, niedostępne z wielkimi wpływami.
        Nie odbieraj otaczającego cię świata jak bajeczki dla 10 latków.
        Był sobie król Polski, podbił ziemię na południu - jego ludzie zamordowali 2000 osób, w tym 1200 kobiet, dzieci i starców. Kobiety były gwałcone. Wszelkie dobra zrabowano, a resztę spalono. Wersja w podręczniku odnotowuje jedynie sam fakt takiego zdarzenia przedstawiając go bardzo uproszczony sposób.
        Politykę też tak odbierasz? Premier X wynegocjował...Partia Y porozumiała się z partią X - a potem ucieszony wyborca pędzi oddać głos na swoich ulubieńców. Albo na kongresie partii X...coś tam...
        Np. media potem przedstawią, że u Samoobrony to sami gwałciciele i "wieśniaki".
        A wiesz co się dzieje np. na zjazdach PO? :D Zycie to nie bajka...
      • prawdziwy_qwertyk Re: Pedofil molestujący ponad sto dzieci? Wierzyć 01.12.09, 02:01
        A mnie zastanawia ile takich spraw jest zamiatanych w Polsce pod dywan albo ukręca się je śmiesznie małymi wyrokami:

        www.polskatimes.pl/fakty/kraj/57360,ksiadz-pedofil-wyszedl-z-aresztu-bo-zle-sie-tam-czul,id,t.html
        miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,4713091.html
        • Gość: Szacuneczek... Kongregacja Braci w Chrystusie... :))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 03.12.09, 07:38
          Znowu Onet "przyczepia się" do sprawy molestowania dzieci... Aż się
          nie chce wierzyć, że przypadki molestowania dzieci są tak częste na
          świecie zamieszkałym przez ludzi w wiekszości wierzących... :))))))


          Tysiące dzieci z brytyjskich sierocińców trafiło do pracy na
          australijskich farmach. W nowej ojczyźnie były bite i wykorzystywane
          seksualnie.
          Laurie Humphreys miał chociaż tyle szczęścia, że był już
          nastolatkiem, kiedy w latach 40. wywieziono go z rodzinnej Wielkiej
          Brytanii do sierocińca w oddalonej o 19 tysięcy kilometrów
          zachodniej Australii, gdzie gwałty i przemoc były na porządku
          dziennym. Miał wówczas 14 lat i był na tyle duży, aby przynajmniej
          częściowo zrozumieć, co się z nim dzieje.

          Niektóre spośród dzieci określanych w Australii mianem "straconych
          niewiniątek" nie miały nawet 3 lat. Dzieci - porzucone przez samotne
          matki albo biedne rodziny - znajdowały się pod opieką brytyjskich
          sierocińców. Na drugi koniec świata trafiały bez zgody rodziców, z
          fałszywymi metrykami, w których miały zmienione nazwiska i daty
          urodzenia, i które poświadczały - często niezgodnie z prawdą - że
          ich rodzice nie żyją.

          Humphreys przybył do Freemantle 22 września 1947 roku razem z grupą
          100 chłopców i 40 dziewcząt. Pierwsza fala przesiedleń dzieci z
          Wielkiej Brytanii do Australii po II wojnie światowej była
          wznowieniem programu, który rozpoczęto w latach 20. Korzenie
          przesiedleń sięgają jeszcze głębiej - do początków XVII wieku, kiedy
          dzieci wysyłano statkami przez Atlantyk do kolonii w Wirginii. W XIX
          i XX wieku około 150 tysięcy dzieci przesiedlono do Australii, Nowej
          Zelandii, Kanady i Rodezji.

          W sierocińcu w Bindoon, około 95 kilometrów od Perth, Humphreys
          został zmuszony do pracy na jednej z farm. Podobnie jak inni, miał w
          ten sposób budować dobrobyt nowej ojczyzny. Jednocześnie chłopak
          musiał poddać się ostremu reżimowi sierocińca prowadzonego przez
          Kongregację Braci w Chrystusie (Christian Brothers).

          Od końca lat 40. do 1967 roku, kiedy Australia oficjalnie wstrzymała
          program migracji dzieci, 7000 - 10 000 dzieci z Wielkiej Brytanii
          odbyło taką morską podróż. Jechały do Australii zwiedzione
          obietnicami szczęśliwego, nowego życia, które w porównaniu z nędzą i
          bezduszną atmosferą w brytyjskich domach dziecka, wydawało się rajem.

          - Powiedziano nam, że to kraina mlekiem i miodem płynąca, że
          codziennie będziemy jeździć konno do szkoły. Kiedy zapytali nas, kto
          chce jechać, wszyscy podnieśliśmy ręce. Nie mieliśmy pojęcia, gdzie
          jest Australia i traktowaliśmy to jako przygodę - wspomina w
          rozmowie telefonicznej 76-letni Humphreys, który mieszka w Perth.

          W listopadzie tego roku, podczas uroczystości w Canberze premier
          Australii Kevin Rudd oficjalnie przeprosił za ten program, prosząc o
          wybaczenie wszystkich, którzy musieli znosić "fizyczne cierpienie,
          głód emocjonalny oraz ciągły brak miłości, czułości i opieki". -
          Przepraszam za tę tragedię, absolutną tragedię utraconego
          dzieciństwa - powiedział premier.

          Przeprosił również lider opozycji Malcolm Turnbull, któremu podczas
          przemówienia załamał się głos, co zgromadzeni - wśród nich
          Humphreys - nagrodzili brawami. - Mimo że już czuliście się
          osamotnieni, porzuceni i pozbawieni miłości, to wielu z was było
          jeszcze bitych i wykorzystywanych fizycznie, seksualnie,
          psychicznie. Traktowano was jak przedmioty, nie jak ludzi - i
          pozostawiano samych sobie z poczuciem całkowitego poniżenia - mówił
          Turnbull.
          • Gość: Spoko Re: Kongregacja Braci w Chrystusie... :)))))))))) IP: *.adsl.inetia.pl 03.12.09, 09:35
            Czyżby na onecie nie było już nowych wiadomości o molestowaniu
            dzieci przez księży katolickich, że zostało ci już tylko podciąganie
            pod braci w Chrystusie państwowej polityki Zjednoczonego Królestwa,
            w którym katolicyzm był prześladowany i tępiony tylko po to by
            Henryczek mógł sobie dogadzać z coraz to nowymi i młodszymi córkami
            swoich poddanych?
            • Gość: Szacuneczek... Re: Kongregacja Braci w Chrystusie... :)))))))))) IP: 193.111.147.* 03.12.09, 10:35
              Słuszna uwaga. Ale zalecam cierpliwość: ciąg dalszy nastąpi i
              wtedy "sprawa się wyjaśni"... :))))))))))))))))))))))))
            • zjemwaswszystkich Re: Kongregacja Braci w Chrystusie... :)))))))))) 04.12.09, 12:06
              Henryczek miał też dość papiestwa i jego niezależności od władzy państwowej,
              dlatego zerwał z kk. I dobrze zrobił. Nam też by się to przydało, ale bez
              wprowadzania w zamian innej religii.
              • Gość: Sopoko Re: Kongregacja Braci w Chrystusie... :)))))))))) IP: *.adsl.inetia.pl 04.12.09, 13:00
                Henryczek podlizywał się papiestwu, a nawet pisał nieudolne krytyki
                Lutra, żeby tylko się papiestwu przypodobać, ale zmienił zdanie gdy
                papiestwo nie chciało wesprzeć jego polityki i zalegalizować jego
                kochanek. Wtedy wziął się tępienie katolików i mordowanie swoich,
                Bogu ducha winnych żon, z którymi z winy własnej genetyki nie
                potrafił spłodzić syna. Wszystko to przy pomocy chrego z ambicji
                kardynała Woolseya, który zamiast być duchownym, był politykiem i
                dla polityki został heretykiem. Gnidy i tyle.
                • Gość: Sopoko Re: Kongregacja Braci w Chrystusie... :)))))))))) IP: *.adsl.inetia.pl 04.12.09, 13:33
                  A tu kolejny, poza wyżej przywołaną sprawą traktowania powojennych
                  sierot, przykład wysokich standardów moralnych post-protestanckiego
                  państwa i społeczeństwa brytyjskiego:

                  wyborcza.pl/1,75477,7328361,Pieklo_brytyjskich_niepelnosprawnych.html

                  Jest z czego brać przykład, nie?
                  • lexus_400 Abepe Paetz zostal przeniesiony? 09.01.10, 16:26
                    Teraz podobno przeniesli go do meskiego liceum ... pracuje jako
                    pielegniarz :)
                    • gieroj_asfalta Re: Abepe Paetz zostal przeniesiony? 01.07.10, 12:40
                      O wilku mowa, hehe ...
                      • lexus_400 Re: Abepe Paetz zostal przeniesiony? 01.09.10, 07:43
                        Podobno uwielbiał gatki w różne fajne wzorki? To nie jest jakis wiejski debil,
                        który 'naucza' ludków o chodzeniu po wodzie ...
                        • Gość: Dawca moczu Re: Abepe Paetz zostal przeniesiony? IP: *.158.216.238.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl 30.09.13, 10:29
                          Tu masz rację, ale takie harce jakie się odbywają u niego na pokojach, to lekka przesada. Rozumiem klechę, który tam podyma jakiegoś chłopaka, ale facet odstawiał huczne libacje, do których notorycznie zmuszał kleryków ... chciałbyś być regularnie dymany w odbyt wbrew swojej woli?
    • Gość: Zmora Czerwonych Re: Kościół a pedofilia IP: *.31.radom.pilicka.pl 03.12.09, 08:07
      Czerwoni bandyci są bardzo niekonsekwentni.Z jednej strony czerwoni bandyci
      zaciekle walczą o prawa zboczeńców a z drugiej napiętnują czarne owce
      kościoła.Niekonsekwencja typowa dla pewnej formacji.
      • Gość: Anita Re: Kościół a pedofilia IP: *.radom.vectranet.pl 03.12.09, 08:52
        Jak można używać takich argumentów w przypadku kiedy osoby duchowne
        krzywdziły tysiące małych dzieci? Co mają komuniści do pedofilii w
        kościele? Czy komuniści księżą kazali molestować dzieci? Czy
        komuniści władzą kościoła nakazały tuszowanie przez wiele lat
        problemu pedofilii w kościele? Zastanów się co piszesz!
        • Gość: zoolog Re: Kościół a pedofilia IP: 62.77.183.* 03.12.09, 11:58
          Można. Dla oszołomów to nie ma znaczenia. Ważne ze są nasi i nie nasi. Pierwsi
          są dobrzy, drudzy źli i reszta nie ma znaczenia. Moralność i etyka na poziomie
          małpy - liczy się tylko moje stado.
          • axel-1033 Re: Kościół a pedofilia 04.12.09, 10:10
            Kościół jak kościół ale zobaczcie co się wyrabia z p.R.Polańskim,z więzienia do więzienia lata helikopterem a przedstawiciele prasy czachają dniami i nocami pod więzieniami a ja pytam się ,po co ten cyrk? bo mnie to gó..o obchodzi,zasłużył jest po to KK w każdym państwie.
      • zjemwaswszystkich Re: Kościół a pedofilia 04.12.09, 12:08
        "Z jednej strony czerwoni bandyci
        zaciekle walczą o prawa zboczeńców"

        Właśnie wystawiłeś sobie świadectwo - jesteś typowym katolikiem, chorym z
        nienawiści do homoseksualistów.

        A sprecyzuj kogo masz na myśli pisząc "czerwoni bandyci". Może podaj nazwiska,
        adwokaci już czekają, by Cię do sądu zaprosić...
        • Gość: Szacuneczek... Kto gwałci dziecko sto razy...? IP: 193.111.147.* 04.12.09, 14:17
          Skoro już ktoś wspomniał o standardach moralnych post-protestanckiego
          państwa i społeczeństwa brytyjskiego wklejam ciąg dalszy (za
          Onetem) o Kongregacji Braci w Chrystusie:


          Po oficjalnych przeprosinach w Australii rośnie nacisk na Wielką
          Brytanię, która nie rozprawiła się jeszcze z "plamą na naszym
          społeczeństwie", jak nazwał program wywózki sierot za ocean Ed
          Balls, brytyjski minister ds. dzieci. Źródła rządowe w Londynie
          twierdzą jednak, że premier Gordon Brown odłoży przeprosiny aż do
          przyszłego roku. Możliwe, że chce w tym czasie ustalić wysokość
          odszkodowań, jakie miałyby otrzymać ofiary. Przesiedleńcy chcą, aby
          brytyjski rząd jako modelowe rozwiązanie tego problemu potraktował
          przykład Kościoła katolickiego w Stanach Zjednoczonych, który w
          ciągu ostatnich 20 lat wypłacił ponad miliard dolarów ofiarom
          przemocy i molestowania seksualnego w podległych mu instytucjach.

          Rząd premiera Rudda oświadczył, że w Australii rekompensat nie
          będzie. Rząd Kanady posunął się jeszcze dalej, stwierdzając, że nie
          będzie nawet przepraszał za program przesiedleńczy, który objął
          jeszcze większą liczbę dzieci niż program australijski. Z badań
          przeprowadzonych w Kanadzie wynika, że do tego kraju w latach 1860 –
          1939 trafiło około 100 tysięcy dzieci z Wielkiej Brytanii.
          Stowarzyszenie Home Children Canada, skupiające dorosłe ofiary,
          szacuje, że około dwóch trzecich dzieci wysłanych do Kanady było
          molestowanych seksualnie. (…)

          Nadużycia, jakich doświadczały dzieci wysłane do Australii zostały
          obszernie udokumentowane w raporcie z 1998 roku przygotowanym przez
          nadzwyczajną komisję brytyjskiego parlamentu. Podobny raport
          sporządził w 2001 roku australijski senat. W brytyjskim raporcie
          czytamy, że główną siłą napędową tego programu była mieszanka
          Realpolitik i idealizmu, które przez wieki stanowiły podstawę
          brytyjskiej polityki imperialnej. "Z jednej strony, była to
          prawdziwa, filantropijna chęć ratowania dzieci z ubóstwa i nędzy w
          Wielkiej Brytanii i stworzenia im lepszego życia w koloniach.
          Towarzyszyło temu przekonanie, że dzieci trzeba chronić
          przed «moralnym niebezpieczeństwem», które groziło im w rodzinnych
          domach, na przekład w sytuacji, kiedy ich matki były prostytutkami" -
          stwierdza raport.

          Raport przytacza również inne argumenty. "Przesiedlenie dziecka
          przynosiło korzyści zarówno Wielkiej Brytanii (odciążało finanse
          publiczne z obowiązku opieki nad tymi dziećmi) jak i państwom je
          przyjmującym (przesiedlone dzieci zasilały szeregi zdrowej i dobrze
          wyszkolonej siły roboczej)" - czytamy w raporcie.

          Z raportu wynika, że ważną rolę odgrywały również kwestie rasowe.
          Cytuje on wypowiedź Johna Hennesseya, jednego z przesiedlonych
          dzieci, który opisał, jak "po przybyciu do Freemantle on i inne
          dzieci zostały przywitane przez księdza, który powiedział:
          Potrzebujemy białych. Musimy ten kraj zasiedlić białymi; przerażają
          nas te hordy Azjatów".

          Najbardziej ponurym fragmentem historii przesiedleń są przypadki
          molestowania seksualnego. Humphreys powiedział, że ponieważ był
          starszy od innych dzieci, mógł się lepiej bronić i udało mu się
          uniknąć "wyjątkowej deprawacji" (jak to ujęto w raporcie), która
          była na porządku dziennym w sierocińcach w Australii. Raport
          przytacza słowa pewnego chłopca, który zeznał podczas przesłuchania,
          że członkowie Kongregacji Braci w Chrystusie "robili sobie wyścigi,
          który z nich pierwszy zgwałci go sto razy".
          • Gość: Sopoko Re: Kto gwałci dziecko sto razy...? IP: *.adsl.inetia.pl 04.12.09, 19:49
            No, fakt. Teraz w koncu widać jakiś związek między artykułem o
            zsyłce brytyjsich sierot do obozów pracy prowadzonych m.in. przez
            katolicki zakon, a kościołem.
            A odpowiadając na pytanie: kto gwałci dziecko sto razy, można podać
            wiele prawdziwych odpowiedzi. Np, że gwałci je ojciec, ortodoksyjny
            Żyd:

            www.nydailynews.com/news/ny_crime/2009/03/02/2009-03-02_daughter_of_orthodox_rabbi_tells_court_o.html

            albo buddyjscy mnisi w prowadzonym przez nich sierocińcu:

            www.sweenytod.com/rno/modules.php?name=News&file=article&sid=695
    • Gość: mgr inż. Re: Kościół a pedofilia IP: *.algo.radman.pl 04.12.09, 21:52
      Na początku było fajnie, ale teraz jest nudno. Gadamy tylko o jej ciuchach, całe
      dnie spędzamy w galeriach, a w domu na okrągło leci mtv i rmf. Ja już dłużej
      tego nie wytrzymam. No i jakie koszty przy tym ponoszę! Ona średnio kosztuje
      mnie 10 tys. miesięcznie! Chciałbym z nią zerwać ale nie wiem jak. Dla niej
      zostawiłem żonę i dzieci a teraz czuje że to był chyba wielki błąd!
      • Gość: Borsuk Re: Kościół a pedofilia IP: *.ip.netia.com.pl 06.12.09, 13:21
        Dobrze ze zajrzales na forum.
        • Gość: Szacuneczek... Kto jest w stanie zgwałcić dziecko sto razy...? IP: 193.111.147.* 09.12.09, 07:42
          No, fakt. To przekonywujące. Skoro - jak podaje Sopoko
          (wcześniej "Spoko") - gwałci dzieci ortodoksyjny Żyd, skoro gwałcą
          dzieci mnisi buddyjscy, to dlaczego nie mieliby tego czynić
          niektórzy przedstawiciele KK...? To do mnie przemawia. Mało tego -
          to mnie uspokaja. Mało tego - to powinno usprawiedliwiać... :))))))))
          • Gość: Szacuneczek... Biskupi gwałcili dzieci? Wierzyć...? IP: 193.111.147.* 14.12.09, 08:19
            I znowu Onet podał informacje o pedofilii w KK. Ale sie uparli...


            Szykuje się wielka dymisja w Kościele katolickim

            Nawet dziesięciu biskupów katolickich z Irlandii może zostać
            zdymisjonowanych w rezultacie skandalu pedofilii w Kościele w tym
            kraju oraz jego tuszowania przez tamtejszych ordynariuszy diecezji -
            pisze włoski dziennik "Il Giornale".
            Artykuł watykanisty Andrei Torniellego ukazał się dzień po
            specjalnej watykańskiej naradzie papieża z przedstawicielami
            irlandzkiego episkopatu na temat ogłoszonego niedawno raportu w
            sprawie nadużyć seksualnych wobec dzieci i nieletnich w instytucjach
            kościelnych w archidiecezji w Dublinie. W skandal zamieszanych jest
            około pięćdziesięciu księży, którzy nie zostali aresztowani -
            podkreśla gazeta.

            Ogłoszony po naradzie komunikat Stolicy Apostolskiej - podkreśla
            dziennik - jest wyjątkowo stanowczy i padają w nim tak mocne słowa,
            jak "oburzenie" , "hańba" i "zdrada".

            Zwracając uwagę na przyjętą jeszcze przez kardynała Josepha
            Ratzingera strategię zerowej tolerancji wobec takich
            przestępstw, "Il Giornale" zwraca uwagę na determinację Watykanu, by
            doprowadzić do ukarania winnych.

            I choć, jak zaznacza, w komunikacie nie położono nacisku na
            ewentualne dymisje, to przypuszcza się, że ustąpić z urzędu może od
            4 do 10 biskupów - z własnej woli lub na wyraźną sugestię Watykanu.
            • Gość: kodi Re: Biskupi gwałcili dzieci? Wierzyć...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.09, 11:12
              Powinni rozwiązać tą organizację przestępczą!!!!
              Ich majątek sprzedać i rozdać biednym!!!
              • Gość: Szacuneczek... Re: Biskupi gwałcili dzieci? Wierzyć...? IP: 193.111.147.* 18.12.09, 12:34
                Ale... dlaczego?
                • Gość: Szacuneczek... Czy rzeczywiście...? IP: 193.111.147.* 04.01.10, 10:46
                  Taki tekst znalazłem na Interii
                  (interia360.pl/artykul/grzechow-odpuszczenie,29213):
                  Ciekawe czy jest poddawany analizie na lekcjach religii...


                  Świetnym obserwatorem życia i obyczajów tamtych czasów był Giovanni
                  Boccaccio, który pisał:

                  "(...) każdy ksiądz, od najmniejszego do największego, rozpustą
                  grzeszy i hołduje nie tylko naturalnej rozkoszy, ale i sodomskiej,
                  nie znając hamulca, wyrzutów sumienia i wstydu. Dzięki przemożnemu
                  wpływowi nierządnic i młodzieniaszków nie lada rzeczy można było w
                  Rzymie uzyskać. Obaczył także, że wszyscy są żarłokami i pijanicami,
                  że na kształt dzikich zwierząt jeno brzuchom swoim służą, nie mówiąc
                  już o rozpuście. Jeszcze baczniej się im przyjrzawszy poznał, że są
                  skąpi i tak na grosz chciwi, że nie wstydzą się kupczyć wszystkim,
                  poczynając od krwi ludzkiej, nawet chrześcijańskiej, a kończąc na
                  rzeczach świętych, odpustach i beneficjach".

                  • Gość: Szacuneczek... Definicja ateisty - czy rzeczywiście... ateisty? IP: 193.111.147.* 05.01.10, 07:50
                    Dzisiaj na WP natknąłem się na definicję ateisty, którą poniżej
                    przedstawiam. Oczywiście człowiek, który ją ułożył (lub jedynie
                    wkleił - o godzinie 4:41) ma na nią - jak na razie - ponad 30
                    odpowiedzi...


                    Definicja - ateista

                    Ateista - inaczej osoba nieudaczna, opierająca swe poglądy według
                    swych życiowych niepowodzeń i słabości charakteru, za swoją
                    nieudaczność życiową obwinia najczęściej Boga, co objawia się
                    atakami na różne grupy religijne. Ponieważ słabość charakteru i
                    niska samoocena doprowadza do słabości psychicznej. Człowiek słaby
                    psychicznie, po wielu zawirowaniach życiowych, po zderzeniu z
                    brutalną rzeczywistością, w której zostaje zraniony przez innych
                    zaczyna uciekać w całkowitą izolację . W jego podświadomości rodzi
                    się myśl, że w zamknięciu będzie bezpieczny i uniknie, tego co
                    sprawia mu ból, wobec czego jest bezsilny i bezradny. Ludzie
                    zamknięci w sobie mają niskie poczucie wartości . Izolacja od
                    świata zewnętrznego powoduje narastającą niską samoocenę. Najlepszym
                    i wygodnym wyjściem z tej sytuacji jest anonimowa agresja skierowana
                    w daną osobę lub pewną grupę ludzi cechującą się zdrową oznaką
                    świadomości i siłą życia, w celu swojego dowartościowania i
                    samoakceptacji jak i akceptacji pewnych środowisk jemu podobnych.
                    Takie osoby beż pomocy i leczenia psychiatrycznego są skazane na
                    margines społeczny, gdyż nieudolność i bardzo niska samoocena jest
                    tego przyczyną, dodatkowo nadmienię że źle ukierunkowane horyzonty
                    egzystencjalne i światopoglądowe w dzieciństwie w złym środowisku
                    rodzinnym są przyczyną braku tolerancji, nienawiści, agresji,
                    wypaczeń lub wynaturzeń, skrzywienia poglądów, zaniku wiary w
                    siebie, przez co takie osoby bardzo łatwo ulegają nałogom jak
                    alkoholizm, narkotyki, seksoholizm itd. Najczęstszą formą słabości
                    jest popadanie w spirytualizm, okultyzm czyli uznanie doktryny
                    ezoterycznej, które zakładają istnienie w człowieku i
                    przyrodzie sił tajemnych........

                    • Gość: Szacuneczek... Definicja ateisty - czy rzeczywiście ateisty? IP: 193.111.147.* 05.01.10, 08:07
                      Jest dalszy ciąg, takie uzupełnienie definicji (pisownia oryginalna,
                      błedów nie poprawiałem)...



                      Małpy człekokształtne różnią się od innych gatunków homo sapiens,
                      czyli naczelnych brakiem siódmej klepki, większym entuzjazmem
                      skakania po drzewach w porównaniu do naczelnych, oraz bardzo
                      ruchliwymi palcami u rąk aby szybko pisać na klawiaturze i jęzorem
                      aby dokładniej przerabiać żarcie osiągnięte z socjalu, który dostają
                      za podatki ściągane od mocherów, katoli i innych grup religijnych.
                      Jest dla nich charakterystyczny także duży, o złożonej strukturze
                      mózg, który mimo swej pojemności jest pusty jak u typowego ateisty.
                      • Gość: Szacuneczek... Bałwochwalcza wiara? e... IP: 193.111.147.* 06.01.10, 08:30
                        Ależ niektórzy są sfrustrowani. Poniższy tekst skopiowałem z
                        Interii. Podaję linka: interia360.pl/artykul/balwochwalcza-
                        wiara,29389


                        Bałwochwalcza wiara

                        Czy codzienna rzeczywistość Kościola Rzymskokatolickiego, da
                        się "obronić" w świetle Biblii i nauczania Chrystusa?
                        Wielokrotnie zastanawiałem się jakie mechanizmy psychologiczne,
                        socjologiczne i społeczne, decydują o obliczu moralnym i etycznym
                        duchowieństwa rzymsko - katolickiego. Jeśli ja - laik w sprawach
                        świętych ksiąg chrześcijaństwa, po przeczytaniu Biblii widzę czarno
                        na białym, że cały Kościół katolicki skażony jest ciężkim grzechem
                        bałwochwalstwa, to czy nie dostrzegają tego "biegli w księgach":
                        księża, klerycy, zakonnicy?

                        Jeśli istotą chrześcijaństwa w wydaniu watykańskim są modły
                        wznoszone do drewnianych, metalowych, plastikowych i gipsowych
                        figurek, do obrazków, chorągiewek, proporczyków, do... szyb, na
                        których po umyciu jakimś przeterminowanym specyfikiem, pojawił się
                        Pan Jezus lub Jego Matka, to dla każdego rozumnego człowieka, który
                        choćby "liznął" Biblii jest oczywiste, że praktyki takie są
                        bałwochwalstwem czystej wody, ciężkim grzechem napiętnowanym w
                        świętej Księdze chrześcijan!

                        Zakładam, że kapłani (i kandydaci na nich) to ludzie obdarzeni
                        rozumem. Obserwując codzienną rzeczywistość Kościoła i konfrontując
                        ją z nakazami Biblii chcąc nie chcąc, muszą oni dojść do wniosku, że
                        służą grzesznej sprawie! Jeśli tak, to co oni robią w Kościele? Co
                        ich tam trzyma? Obłuda, fałsz, zakłamanie, chęć robienia kasy na
                        naiwnych? Ilu z pośród nich wierzy w Boga, a ci którzy wierzą
                        (sądzę, że nieliczni), jak sobie radzą z własnym sumieniem, które
                        stale przypomina, że żyją w grzechu?

                        Skoro każdy średnio rozgarnięty absolwent liceum ma ogólną wiedzę
                        na temat ogromu zbrodni popełnionych z inspiracji Kościoła, bądź
                        przez ludzi Kościoła w ciągu wielu wieków jego istnienia, to tym
                        bardziej wiedzę taką muszą posiadać księża i klerycy! Dlaczego
                        więc idą służyć instytucji odpowiedzialnej za morze niewinnie
                        przelanej krwi milionów ludzi na całym świecie??? Nie jestem w
                        stanie tego zrozumieć. Byliby oni tak zdeprawowani, że wszystko im
                        jedno komu służą byleby była z tego kasa?

                        Czy kandydaci na księży, młodzi (i chyba wrażliwi, przynajmniej na
                        początku kariery duchownej) ludzie nie widzą dramatycznego
                        rozdźwięku pomiędzy nauczaniem Chrystusa, a codziennym życiem
                        duchowieństwa? Nie bulwersują ich biskupie i księżowskie pałace,
                        ich luksusowe samochody, wystawny tryb życia, skandale obyczajowe,
                        finansowe i seksualne, w sytuacji gdy miliony ludzi wokół nich żyje
                        w biedzie i nędzy?

                        Czy ci chłopcy nie odczuwają zażenowania na widok biskupa
                        wystrojonego (na podobieństwo szamana z afrykańskiego buszu) w
                        pstrokate przepaski, narzuty, wdzianka, obwieszonego paciorkami,
                        jakimiś medalami, obrazkami? (Brakuje im tylko obrączek powbijanych
                        do nosa i uszu, oraz piór i muszelek powtykanych w zakamarki
                        groteskowego stroju). Dlaczego więc oni - kandydaci
                        na "dobrodziejów" - dobrowolnie przyłączają się do środowiska,
                        którego styl życia jest całkowitym zaprzeczeniem nauczania i życia
                        Chrystusa?

                        Na postawione wyżej pytania nie jestem w stanie odpowiedzieć,
                        jednak instynktownie przeczuwam, że magnesem przyciągającym ludzi -
                        o pewnych specyficznych cechach charakteru - do stanu duchownego,
                        jest bezmiar patologii, w których to środowisko jest pogrążone po
                        uszy. Sądzę, że ludzie społecznie nieprzystosowani, dotknięci
                        różnymi kompleksami, fobiami, obsesjami i zboczeniami, odnajdują w
                        środowisku kościelnym, miejsca w których łatwo zaspakajają swoje
                        przeróżne, dewiacyjne potrzeby.

                        Dlaczego miliony ludzi na całym świecie popiera chorą moralnie
                        instytucję jaką jest Kościół katolicki i łoży na jego utrzymanie
                        gigantyczne pieniądze? Na czym polega magiczna siła przyciągania
                        Kościoła i głoszonej przez niego anty - religii, która jest
                        zaprzeczeniem chrystianizmu? Wobec tych pytań jestem bezradny.

                        Z tego co napisałem powyżej, nie należy wyciągać wniosku, że
                        byłbym "fanem" katolicyzmu gdyby funkcjonował on zgodnie z
                        nauczaniem Chrystusa. Chrystanizm w czystej, nieskażonej postaci
                        wyznają Świadkowie Jehowy. Darzę tych ludzi wielkim szacunkiem (gdyż
                        są to z reguły ludzie porządni i uczciwi), jednak trudno
                        zaakceptować mi ich fanatyczną, bezgraniczną wiarę w ideę mocno...
                        naiwną, jeśli przyjrzeć się jej bez emocji. W cóż bowiem wierzą
                        chrześcijanie?? Wierzą w to, że Bóg wysłał na ziemię swego syna z
                        zamiarem... pozbawienia go życia, rękoma ludzi!!! Syn Boży miałby
                        odkupić grzechy ludzi własną, okrutną, męczeńską śmiercią. Mowiąc
                        inaczej: Bóg stworzył człowieka ułomnym i grzesznym i by naprawić
                        swój błąd... zamordował swojego syna! Gdzie w tej historyjce jest
                        jakiś sens? Jeśli Bóg jest wszechmocny, to nie prościej było
                        Mu "poprawić" człowieka, jeśli za pierwszym "podejściem", wyszedł
                        on "tworem" nieudanym? Po co było mordować własnego syna, skoro
                        mógł Bóg rozwiązać problem na nieskończoną ilość innych sposobów???

                        Idea Boga - Człowieka który ginie z rąk ludzkiej tłuszczy by
                        odkupić ich grzechy, mogła zrodzić się tylko w umysłach ludzi
                        okrutnych i dzikich, dla których życie człowieka i życie Boga, nie
                        miało żadnej wartości.

                        Ojciec, który by nie pospieszył z pomocą własnemu mordowanemu
                        dziecku, byłby do końca swoich dni obiektem pogardy i drwin ludzi,
                        wśród których przyszło mu żyć. Bóg który zamordował (choć nie
                        musiał) własnego syna, (nie osiągnąwszy zresztą celu, bo człowiek
                        jaki grzeszny był, taki i pozostał) jest czczony przez miliony
                        ludzi na całym świecie. Religia oparta na wierze w tak okrutnego
                        Boga wzbudza moje przerażenie, które każe mi trzymać się od niej z
                        daleka.
                        • Gość: Kleryk sprawa arcybiskupa poznańskiego IP: *.radom.vectranet.pl 09.01.10, 18:59
                          Sprawa ciągot
                          • Gość: Szacuneczek... Układ typu mafijnego? Ktoś w to uwierzy? IP: 193.111.147.* 13.01.10, 10:29
                            Przyznam się, że nie wiedziałem o tych "przypadkowych" - jak sądzę -
                            zbiegach okoliczności związanych z "dalszą karierą" ludzi, którzy
                            czując niesmak spowodowali iż ekscesy byłego już arcybiskupa
                            poznańskiego wyszły na jaw.
                            Poniżej wklejam tekst, który znalazłem na Onecie
                            (wiadomosci.onet.pl/1593282,1292,1,kioskart.html):


                            Chociaż ten ksiądz już nie żyje, wstyd po nim pozostał, a nawet się
                            wzmaga stawiając w niekorzystnym świetle całą hierarchię katolicką.

                            Ojciec Marcial Maciel zapewne znów stanie pod publicznym pręgierzem
                            za sprawą swych licznych dzieci, domagających się należnej części
                            spadku.

                            Do niedawna świat Legionu Chrystusa był prosty. Z jednej strony –
                            kongregacja katolicka w pełni rozkwitu, założona w 1941 roku przez
                            wyjątkowego człowieka, "świętego", jak wierzyło wielu legionistów,
                            który cieszył się zaufaniem kilku papieży. Z drugiej – zajadli
                            wrogowie Kościoła starający się kalumniami zniszczyć reputację
                            założyciela kongregacji, meksykańskiego księdza Marciala Maciela, i
                            jego dzieło.

                            Przez pół wieku obrona przed tymi atakami była skuteczna. Działający
                            w dwudziestu dwóch krajach Legion dostarczył Kościołowi ponad 800
                            księży (jeszcze 12 grudnia ubiegłego roku 95 z nich zostało
                            wyświęconych w Rzymie), kształci 2500 seminarzystów, wspiera się
                            apostolstwem 60 tys. osób świeckich, prowadzi 200 szkół,
                            uniwersytety, dysponuje rocznym budżetem 650 milionów dolarów.

                            Ale dziś Legion przechodzi bardzo poważny kryzys, co może rzucić
                            cień na wizerunek jego głównego protektora, Jana Pawła II, którego
                            beatyfikacja ma nastąpić w tym roku. Portret Marciala Maciela,
                            królujący jeszcze na początku 2006 roku na portalu internetowym
                            zmarłego papieża, już tam nie figuruje. Zachował się tylko w
                            rubryce "historia". Nie ma już mowy o stawianiu Meksykanina za wzór
                            młodzieży, jak to uczynił Jan Paweł II w 1994 roku.

                            Na początku lutego 2009 roku "New York Times" ujawnił, że ojciec
                            Maciel, zmarły rok wcześniej w wieku 87 lat, prowadził "podwójne
                            życie" i zapłodnił "co najmniej" jedną młodą kobietę zamieszkałą w
                            Madrycie. Pod koniec sierpnia dowiedziano się o istnieniu w Meksyku
                            trzech synów księdza zrodzonych z innej matki, ale odwiedzających
                            swoją przyrodnią siostrę. Podobno Maciel miał jeszcze syna w
                            Zjednoczonym Królestwie, a także córkę we Francji, która zginęła w
                            wypadku samochodowym. W połowie grudnia przedostała się do prasy
                            wiadomość, że uważany za nieskazitelnego duchowny splamił się także
                            plagiatem.

                            Żadna z tych informacji nie została zdementowana przez Legion, który
                            starał się godnie przyjmować kolejne ciosy. Ale zamieszanie wokół
                            ojca Maciela jest wprost proporcjonalne do ciężaru tak długo
                            narzucanego milczenia: "specjalne ślubowanie", zniesione dopiero w
                            2006 roku, zamykało usta księżom z Legionu, nie było im wolno
                            krytykować przełożonych.

                            – To był układ typu mafijnego – stwierdza meksykański socjolog i
                            psychoanalityk Fernando Gonzales, autor dwóch książek o "przypadku
                            Maciela". Pisząc je miał możliwość wglądu do tajnych archiwów
                            watykańskich z okresu między 1948 a 2004 rokiem. – Dziś Legion musi
                            przyznać się do heteroseksualnej natury swego założyciela, aby nie
                            być zmuszonym do ujawniania jego nadużyć homoseksualnych – zaznacza.
                            • Gość: Szacuneczek... Układ typu mafijnego? Ktoś w to... uwierzy? IP: 193.111.147.* 14.01.10, 12:16
                              Ciąg dalszy...


                              Ale podczas tego stopniowego burzenia wizerunku pomnikowej postaci,
                              otoczonej niegdyś kultem, najgorsze niewątpliwie dopiero nadejdzie.
                              O ile kierujący obecnie kongregacją mają jeszcze nadzieje na
                              usunięcie w sposób możliwie delikatny tego wrzodu, część hierarchii
                              katolickiej nie liczy się ze słowami, zwłaszcza w krajach
                              naznaczonych skandalami, jak Irlandia i Stany Zjednoczone. Zdaniem
                              arcybiskupa Baltimore, Edwina O'Briena, Maciel był "genialnym
                              przedsiębiorcą, który za pomocą systematycznych oszustw
                              wykorzystywał wiarę, aby manipulować innymi z korzyścią dla swoich
                              egoistycznych interesów".

                              W maju 2009 roku Watykan powołał komisję śledczą złożoną z trzech
                              biskupów i dwóch innych zakonników, w tym jezuity. Wyszło na jaw, że
                              pierwsza "wizyta apostolska" w Legionie w 1956 roku miała za zadanie
                              zbadać kwestie uzależnienia Maciela od narkotyków, a także nadużyć
                              seksualnych popełnianych wobec nowicjuszy. Zakończyła się rodzajem
                              umorzenia, które zablokowało na długi czas wszelkie publiczne
                              wypowiedzi, chociaż główny śledczy ujawnił swoje wątpliwości w
                              tajnym raporcie. Wszyscy kłamali – zeznał później Felix Alarcon,
                              jeden z przesłuchiwanych wówczas młodych ludzi – aby
                              ratować "uwielbianego przez nas ojca". Jeden z jego towarzyszy
                              dodał, że stawiali go "ponad Kościołem".

                              Wybujała aktywność heteroseksualna założyciela Legionu spowodowała
                              inne problemy. Jego trzej meksykańscy synowie (33, 19 i 17 lat) oraz
                              ich przyrodnia siostra Norma Hilda (23 lata) podróżowali czasem ze
                              swym ojcem, a nawet towarzyszyli mu w Watykanie! Maciel
                              korespondował z nimi pod fałszywym nazwiskiem, pisał listy czułe,
                              choć pełne błędów, na firmowej papeterii hoteli z całego świata, aby
                              wytłumaczyć się, że jest bardzo zajętym "biznesmenem". Ci potomkowie
                              domagają się dziś od Legionu oficjalnego uznania, a także swojej
                              części spadku.

                              Co stało się na przykład z legatem, ustanowionym dla nich przez
                              Maciela w Szwajcarii, o którym im powiedział? – Legion pokazał im
                              tylko dokumenty pustego konta na Bahamach – powiedział adwokat
                              meksykańskich dzieci, José Bonilla, podczas niedawnej rozmowy z "Le
                              Monde".

                              Zdaniem José Barba, byłego legionisty, który w 1998 roku wraz z
                              siedmioma innymi pokrzywdzonymi wniósł skargę do Watykanu, trzeba
                              zadać sobie pytanie na temat "pasywności Kościoła i struktur, które
                              umożliwiły tym nadużyciom trwanie przez tak długi czas; teraz mówi
                              się nam, że Maciel był potworem, sugerując równocześnie, że Legion
                              ma przed sobą wielką przyszłość".

                              Kim był człowiek, który w samym sercu katolicyzmu potrafił prowadzić
                              nieokiełznane życie gwiazdy rocka? Pochodził ze starej rodziny z
                              Michoacan – jego wuj, brat matki, Jesus Degollado był generałem
                              Cristeros, buntowników, którzy walczyli zbrojnie od 1926 do 1929
                              roku z meksykańskim "jakobińskim" rządem. Wykorzystywał swój dar
                              uwodzenia zarówno wobec chłopców podlegających organizacyjnej
                              dyscyplinie, jak i wobec bogatych wdów, od których wyciągał majątki,
                              aby finansować swoje przedsięwzięcia.
                              • Gość: Szacuneczek... Re: Układ typu mafijnego? Ktoś w to... uwierzy? IP: 193.111.147.* 18.01.10, 09:12
                                To również jest ciąg dalszy...


                                Według źródła zbliżonego do Watykanu mamy tu do czynienia z
                                patologicznym przypadkiem rozdwojenia osobowości. Sam bez wątpienia
                                zgwałcony w dzieciństwie Maciel twierdził, że jest dotknięty amnezją
                                w odniesieniu do swoich ofiar. Ale psychoanalityk Fernando Gonzalez
                                nie wierzy w schizofrenię i mówi: – To był wyrachowany spryciarz,
                                który doskonale adaptował się do każdej sytuacji.

                                W klimacie skrajnego tłumienia popędu seksualnego powoływał się na
                                swoje "bóle wątroby" – w rzeczywistości chroniczne zapalenie
                                prostaty – aby ulżyć sobie dzięki zastrzykom z morfiny. W leczeniu
                                dolegliwości miały mu również pomagać masturbacja i seks z
                                wychowankami. Otrzymał na to – zapewniał kandydatów do kapłaństwa –
                                "specjalne pozwolenie od papieża". Nie wahał się wreszcie uwalniać
                                ich od grzechu, do którego sam ich namówił. A absolutio complicis,
                                rozgrzeszenie wspólnika, jest według prawa kanonicznego poważnym
                                wykroczeniem karanym ekskomuniką.

                                Od czasu głośnego śledztwa, przeprowadzonego w 1997 roku przez
                                meksykański dziennik "La Jornada", wielu autorów zajęło się tą
                                diaboliczną postacią, zdolną do odprawienia wspaniałej mszy w złotym
                                blasku kaplicy, a następnie, zaraz po wyjściu z izby chorych, do
                                deprawowania ciała i duszy swoich ofiar. "Byliśmy archipelagiem
                                samotnych" – pisze José Barba, wspominając długie cierpienie tych,
                                którzy zostali wykorzystani. Jeden z synów Maciela nie może się
                                pogodzić z pewnym wspomnieniem sprzed lat. Gdy był dzieckiem, ojciec
                                powtarzał mu, co jest jego zdaniem najważniejsze w życiu: nigdy nie
                                kłamać…
                                • Gość: Szacuneczek... Brzmi znajomo... IP: 193.111.147.* 22.01.10, 07:47
                                  Znowu na WP "dobierają się"... Podaje za:
                                  wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Albertynki-chca-od-panstwa-27-mln-zl,wid,11881452,wiadomosc.html


                                  Pozew Towarzystwa Pomocy dla Bezdomnych im. Brata Alberta w Krakowie
                                  (działa na rzecz zakonu albertynek) rozpatruje właśnie Prokuratoria
                                  Generalna Skarbu Państwa - dowiedziała się "Rzeczpospolita".

                                  Stowarzyszenie żąda wypłaty w formie pieniężnej lub gruntów o
                                  wartości 27 mln zł za mienie utracone w PRL.

                                  Tymczasem w połowie grudnia Prokuratura Okręgowa w Gliwicach
                                  postawiła zarzuty rzeczoznawcy, który wyceniał grunty, jakie już
                                  otrzymało to towarzystwo. Karol Sz. miał blisko pięciokrotnie
                                  zaniżyć wartość trzech działek w Zabrzu. Operaty szacunkowe opiewały
                                  na ponad 7 mln zł wobec przeszło 34,3 mln zł rzeczywistej wartości
                                  działek.

                                  Towarzystwo działające na rzecz krakowskich albertynek to największy
                                  beneficjent Komisji Majątkowej. Za utracone w czasach PRL 69
                                  hektarów dostało z Komisji Majątkowej ponad 20 razy więcej ziemi -
                                  prawie 1500 hektarów na Śląsku i w Małopolsce o wartości ponad 73
                                  mln zł, w tym cenne działki przeznaczone pod zabudowę, np. w Zabrzu.
                                  Utraconą w PRL ziemię rzeczoznawca wycenił na prawie 100 mln zł -
                                  podaje gazeta.
                                  • Gość: Szacuneczek... Nie dziwi nic... IP: 193.111.147.* 28.01.10, 08:08
                                    I znowu jakiś "paszkwil". Podaje za
                                    www.pardon.pl/artykul/10721/seksualne_wybryki_polskich_ksiezy

                                    Księża, jak wszyscy wiemy, żyć powinni w celibacie. Przed przyjęciem
                                    święceń kapłańskich każdy z nich informowany jest o tym, z czego
                                    rezygnuje. W pakiecie z plebanią i ciepłą posadką idzie, jak to się
                                    ładnie mówi, życie w czystości. Ot, transakcja wiązana. Nie wszyscy
                                    duchowni przestrzegają jednak warunków, które dobrowolnie przyjęli.
                                    Brutalna rzeczywistość jest taka, że księża uprawiają seks. Nie
                                    tylko ci ze zgniłego Zachodu, nasi polscy też. Wspominaliśmy w
                                    zeszłym roku o badaniach prof. Józefa Baniaka, socjologa religii z
                                    Wydziału Teologicznego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w
                                    Poznaniu. Aż połowa z przeszło ośmiuset odpytywanych kapłanów
                                    stwierdziła, że ma kolegów księży, którzy spotykają się z kobietami
                                    i utrzymują z nimi więzi seksualne, oraz takich, którzy mają własne
                                    dzieci Ba! Jedna trzecia badanych przyznała, że im samym przydarzył
                                    się seks bez zobowiązań. Może zresztą nie ma się co dziwić, skoro
                                    znalezienie kochanki przychodzi księżom tak łatwo. - Nie masz
                                    pojęcia, ile kobiet chce spróbować seksu z duchownymi! - mówił
                                    pewien polski Casanova w koloratce, o którym również kiedyś
                                    pisaliśmy.
                                    Ale pół biedy, gdy ksiądz idzie do łóżka z osobą, która ma na to
                                    ochotę. To nie romanse kapłanów z dorosłymi kobietami, nawet nie ich
                                    stałe związki i dzieci (które czasem porzucają) szokują najbardziej.
                                    Najgorsze zaczyna się wtedy, gdy duchowny dopuszcza się seksualnych
                                    czynności z kimś, kto nie odwzajemnia jego pragnień.
                                    Tak jak proboszcz z Częstochowy, który zgwałcił dwudziestoletnią
                                    parafiankę, gdy ta przyszła na plebanię, by omówić sprawy związane z
                                    organizowaniem obozu młodzieżowego. A skoro już jesteśmy przy
                                    młodzieży: młodszą dziewczynę wybrał sobie katecheta ze Szczawnicy.
                                    Zaczął molestować swoją ofiarę, gdy ta miała niespełna trzynaście
                                    lat. Drobne pieszczoty szybko przerodziły się w ostry seks na
                                    plebanii.
                                    Najbardziej szokujący jest jednak finał tej historii. Ksiądz, który
                                    przez dwa lata krzywdził nastolatkę, niemal doprowadzając ją do
                                    samobójstwa, został skazany na pięć lat za kratkami. Odwołał się -
                                    skutecznie: skończyło się na dwóch latach... w zawieszeniu! I jak to
                                    zwykle bywa w takich przypadkach, na przeniesieniu do innej parafii.
                                    Niemal identyczna historia rozegrała się w Starogardzie
                                    Szczecińskim. Tamtejszy ksiądz również wybrał sobie pewną
                                    trzynastolatkę i przez dwa lata traktował jak swoją seksualną
                                    niewolnicę, co prawie doprowadziło ją do samobójstwa. W tym
                                    przypadku sąd był bardziej surowy i wymierzył karę ośmiu lat
                                    więzienia.
                                    Ale daleko nie wszyscy księża-pedofile dobierają się do dziewczynek.
                                    Znacznie głośniej było w naszym kraju o tych przypadkach, w których
                                    ofiarami duchownych byli chłopcy. W tym momencie pierwszym, co
                                    przychodzi nam do głowy, jest nazwisko pewnego arcybiskupa -
                                    Juliusza Paetza, oczywiście. Po tym, jak wysunięto wobec niego
                                    bardzo poważne oskarżenia o molestowanie poznańskich seminarzystów,
                                    arcybiskup złożył rezygnację (przyjętą bez komentarza przez papieża
                                    Jana Pawła II) i jako biskup senior znalazł schronienie w pałacyku
                                    kurii. Sprawa nigdy nie trafiła do sądu.
                                    Inna, tym razem pedofilska afera wybuchła kilka lat później. O
                                    wszystkim wiedziało podobno wielu księży, w tym trzech biskupów.
                                    Duchowni, którzy chcieli ujawnienia prawdy, słyszeli: Nie działajcie
                                    na szkodę Kościoła! Wybryki księdza pełniącego funkcję dyrektora
                                    ogniska dla trudnej młodzieży w Szczecinie tuszowano przez lata. A
                                    było co tuszować - oto wyznanie jednego z podopiecznych kapłana:
                                    Miałem piętnaście lat. Ksiądz Andrzej zaprosił mnie do pokoju.
                                    Zaczął mnie obmacywać, dotykać po genitaliach, nakłaniał, żebym ja
                                    też go dotykał (nie zrobiłem tego, leżałem bezsilnie). Doprowadził
                                    mnie do orgazmu. Kiedy wstałem, kazał siebie uderzyć, bo mnie
                                    skrzywdził.
                                    Podobne relacje przedstawiali trzej inni chłopcy - czy raczej
                                    dorośli już mężczyźni, którzy molestowani byli w latach
                                    dziewięćdziesiątych. Nikt jednak nie chciał ich słuchać. Arcybiskup
                                    Zygmunt Kamiński zajął się tym dopiero wówczas, gdy pojawiły się
                                    sugestia, że sprawa trafi do prokuratury. Ksiądz Andrzej został
                                    odsunięty od pracy z młodzieżą dopiero w roku 2007, na co osobiście
                                    naciskał podobno poseł PO (a wówczas senator) Jarosław Gowin.
                                    Niestety, seksualne skandale wstrząsają Kościołem katolickim nie
                                    tylko w Stanach Zjednoczonych czy, jak ostatnio, w Irlandii. Co
                                    prawda, skala występków naszych duchownych wydaje się być
                                    niepomiernie mniejsza (we wspomnianej Irlandii doliczono się
                                    ostatnio prawie tysiąca gwałcicieli dzieci w sutannach), nie zmienia
                                    to jednak faktu, że i w polskim Kościele źle się dzieje.
                                    Choć - z drugiej strony - może wręcz przeciwnie? Może zawsze
                                    dochodziło do podobnych wynaturzeń, ale właśnie to, że zaczyna się
                                    głośno mówić o takich sprawach, jest krokiem w dobrą stronę? Może
                                    skończy się wreszcie tuszowanie seksualnych wybryków księży i
                                    przenoszenie ich po cichutku do innej parafii? A zacznie surowe
                                    karanie winnych i szukanie nowych, lepszych sposobów na weryfikację
                                    kandydatów na księży. Oby.
                                    • Gość: Szacuneczek... Niemiecka nadzieja... :))))))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 29.01.10, 12:51
                                      Człowiek nie nadąża wklejać... :)))))))
                                      Podaję za wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Afera-pedofilska-w-
                                      katolickim-gimnazjum,wid,11903855,wiadomosc.html
                                      Mam nadzieje, że to nie byli nauczyciele w sutannach... :))))))



                                      Berlińska policja wszczęła dochodzenie w sprawie podejrzeń o
                                      molestowanie uczniów elitarnego katolickiego gimnazjum. Rektor
                                      prywatnego kolegium im. Piotra Kanizego ojciec Klaus Mertes
                                      poinformował, że do przypadków molestowania miało dojść w latach 70.
                                      i 80. Co najmniej siedmiu uczniów zostało wykorzystanych seksualnie
                                      przez dwóch nauczycieli.

                                      Podejrzenia wyszły na jaw, gdy Mertes wystosował list z
                                      przeprosinami do około 600 byłych uczniów renomowanej szkoły,
                                      prowadzonej przez zakon jezuitów od 1925 r.

                                      Przyznał w nim, że był głęboko wstrząśnięty i zawstydzony, gdy
                                      dowiedział się o "oburzających zdarzeniach, które nie były
                                      odosobnione, lecz systematyczne i długotrwałe".
                                      Już w 2004 i 2005 r. poinformowano go o dwóch przypadkach
                                      molestowania uczniów. Ale obie ofiary prosiły o dyskrecję, dlatego
                                      nie badał sprawy i nie doszło do wniesienia skargi.

                                      W grudniu zeszłego roku oraz w styczniu zgłosiło się jednak pięć
                                      kolejnych ofiar molestowania. Mertes przyznał, że ich relacje
                                      skłaniają do przypuszczenia, iż ofiar mogło być jeszcze więcej.

                                      Zapewnił, że sprawa zostanie wyjaśniona. Obaj podejrzani nauczyciele
                                      od dawna nie pracują w kolegium. Jest mało prawdopodobne, by stanęli
                                      przed sądem, bo - według informacji agencji dpa - w każdym z siedmiu
                                      ujawnionych przypadków molestowania zarzuty byłyby przedawnione.

                  • pkt4a Re: Czy rzeczywiście...? 15.06.23, 18:10
                    szok !
    • Gość: nobody Re: Kościół a pedofilia IP: *.radom.pilicka.pl 29.01.10, 14:40
      Hahaha, gdybyś wiedział, jakie numery wyprawiał IV departament...
      • Gość: Szacuneczek... Re: Kościół a pedofilia IP: 193.111.147.* 01.02.10, 09:14
        Chyba nie chcesz... porównywać? :)))))))))
        • Gość: rumcajs Nie bojmy sie prawdy. Tylko ona nas wyzwoli IP: 162.27.161.* 01.02.10, 10:34
          Księża sa homoseksualistami, sa pedofilami, maja żony a czesto nawet
          dzieci. Dlaczego to wszystko ludzie zamiataja pod dywan i udaja ze
          ksiezulkowie sa czysci i swieci? Dajcie spokoj. a w Radomiu to juz w
          ogole zabobon i ciemnota.
          • Gość: Szacuneczek... Jezuici molestowali dzieci... IP: 193.111.147.* 02.02.10, 09:14
            Jednak to byli nauczyciele w sutannach... Podaję za
            www.pardon.pl/artykul/10765/jezuici_molestowali_dzieci_to_przez_homofobie_kosciola

            Ciąg dalszy znanej już sprawy:


            W elitarnej szkole działy się straszne rzeczy. Kto jest winien?
            Kolegium Canisiusa to prywatna szkoła katolicka, działająca w
            Berlinie od roku 1925. Do 1974 r. była to szkoła tylko dla chłopców,
            potem stała się placówką koedukacyjną.
            Jak donosi portal poświęcony, do tej pory już 22 osoby stwierdziły,
            że latach 1975-1982 były molestowane przez kilku jezuitów pełniących
            funkcję nauczycieli. Jednym z nich przyznał się do grzechów w liście
            do tygodnika "Der Spiegel":
            Jest smutną prawdą, że przez lata molestowałem dzieci i młodzież pod
            pseudopedagogicznymi pretekstami.
            W bardzo niecodzienny sposób o przyczynach tych seksualnych
            występków wypowiedział się ojciec Klaus Mertes, obecny dyrektor
            szkoły:
            Kościół cierpi na homofobię. Milczy się o homoseksualizmie. Księża z
            tego typu skłonnościami nie wiedzą, czy będą zaakceptowani, jeśli
            będą szczerze podchodzić do swojej seksualności.
            Z trudem przychodzi nam zrozumienie tego, co o. Mertes właściwie
            miał na myśli. Zakonnicy molestowali wychowanków przez to, że w
            Kościele nie mówi się o homoseksualizmie? Aha, czyli gdyby się
            mówiło, to duchownym z takimi skłonnościami przeszłaby ochota na
            dobieranie się do chłopców.
            Genialne. Nigdy byśmy na to nie wpadli.

            • lexus_400 Abepe Paetz uwielbial mlodych klerykow! 02.02.10, 15:45
              W końcu 1999 klerycy poinformowali władze kościelne, że abp Paetz
              próbuje ich molestować (później pojawiły się informacje, że
              arcybiskup molestował księży i kleryków już wcześniej, kiedy był
              jeszcze biskupem łomżyńskim). Po dwóch latach od tej informacji, we
              wrześniu 2001 czterech poznańskich duchownych i jedna osoba świecka
              wystosowała do delegatów Episkopatu Polski na Synod Biskupów w
              Rzymie list, w którym poinformowali o przypadkach molestowania ze
              strony arcybiskupa, dodając, że metropolita swym postępowaniem
              zagraża diecezji. List podpisali: dziekan Wydziału Teologicznego UAM
              ks. prof. Tomasz Węcławski, rektor seminarium ks. Tadeusz Karkosz,
              redaktor naczelny tygodnika "Przewodnik Katolicki" ks. Jacek
              Stępczak, proboszcz ks. Marcin Węcławski i prezes Polskiej Federacji
              Ruchów Obrony Życia, Paweł Wosicki.[1]

              W październiku 2001 abp Paetz zwołał nadzwyczajne zgromadzenie
              dziekanów diecezji poznańskiej. Wynikiem spotkania było oświadczenie
              w obronie arcybiskupa szkalowanego przez pewne osoby. Czterech
              dziekanów złożyło rezygnacje z funkcji. W listopadzie 2001 redaktor
              poznańskiego "Przewodnika Katolickiego" Jacek Stępczak został
              odwołany z funkcji i wysłany na misję do Zambii za odmowę publikacji
              oświadczenia broniącego arcybiskupa. W tym samym miesiącu "ważna
              osoba z Krakowa" (miała być to jedna z wieloletnich przyjaciółek
              Ojca Świętego, Wanda Półtawska)[2] poinformować miała papieża o
              sytuacji w diecezji poznańskiej. 29 listopada do Poznania przybyła
              watykańska komisja, która wysłuchała relacji obu stron.

              23 lutego 2002 dziennik Rzeczpospolita opublikował artykuł pt.
              Grzech w Pałacu Arcybiskupim. Tego samego dnia Biuro Prasowe
              Konferencji Episkopatu Polski oświadczyło, że naciski mediów rodzą
              pytanie, jakie są intencje autorów takich poczynań. 28 lutego abpa
              Paetza wzięło w obronę 26 osób: rektorzy poznańskich uczelni,
              artyści i biznesmeni, gdyż abp znany był w tych kręgach jako osoba o
              wielkich zaletach towarzyskich i szerokich zainteresowaniach
              kulturalnych zyskujących mu powszechną sympatię. W liście otwartym
              napisali m.in., że oskarżony został człowiek cieszący się
              powszechnym szacunkiem, o niepodważalnych zasługach dla poznańskiej
              nauki i kultury. Jednym z głównych inicjatorów tego listu był, wedle
              Gazety Wyborczej, Jan Kulczyk. Miał on się przyjaźnić z metropolitą
              i namówić rektora UAM prof. Stefana Jurgę do odwiedzenia Paetza i
              wzięcia go w obronę. Na ten list zareagował dziekan Wydziału
              Teologicznego UAM ks. prof. Tomasz Węcławski. W liście do rektora
              Jurgi napisał, że biorąc w obronę arcybiskupa, nie broni swoich
              studentów – kleryków wydziału teologicznego. Ks. Węcławski wypomniał
              też rektorowi, że od ponad dwóch i pół roku wiedział o krzywdzie
              kleryków i nic w tej sprawie nie zrobił.

              17 marca 2002 abp Paetz zaprzeczył faktom podawanym w mediach w
              liście do wiernych odczytanym w kościołach diecezji poznańskiej.
              Pisał w nim między innymi:

              Niewybredne, kłamliwe ataki i oskarżenia ze strony kilku osób
              uruchomiły lawinę oskarżeń i pomówień bez nazwiska, bez imienia i
              bez twarzy. W ten sposób wydano wyrok bez wysłuchania stron oraz
              konfrontacji oskarżonego z oskarżycielami. Nieludzkie jest też to,
              że atak na moją osobę nastąpił podczas mojej choroby i
              rekonwalescencji, wykorzystując ludzką słabość człowieka chorego.
              Zaprzeczam wszystkim faktom podawanym w mediach i jednocześnie
              zapewniam Was, że jest to nadinterpretacja moich słów i zachowań.
              28 marca 2002 arcybiskup Paetz złożył rezygnację, zastrzegając, że
              zarzuty o molestowaniu przez niego księży i kleryków były nadużyciem
              jego dobroci i spontaniczności. Osobom, które korzystając z
              kościelnych procedur zdecydowały się zaprotestować przeciw
              postępowaniu poznańskiego metropolity, zarzucił zacietrzewienie
              zmierzające do zniszczenia go. Rezygnację uzasadnił następująco:

              Kościół poznański, by żyć i wzrastać, potrzebuje jedności i pokoju.
              I dlatego, mając na uwadze dobro tego umiłowanego kościoła zwróciłem
              się do Ojca Świętego z prośbą, by zwolnił mnie z duszpasterskich
              rządów archidiecezją.
              Rezygnacja została przyjęta przez Jana Pawła II bez komentarza.
              Część publicystów katolickich wyraziła żal, że ogłoszono ją w Wielki
              Czwartek – dzień uznawany w tradycji katolickiej za pamiątkę
              ustanowienia sakramentu kapłaństwa. Krytykowano również władze
              Watykanu za pozostawienie Juliusza Paetza na Ostrowie Tumskim i za
              nieuznanie jego winy.

              Od momentu dymisji abp Paetz jest arcybiskupem seniorem.
              • Gość: Szacuneczek... Re: Abepe Paetz uwielbial mlodych klerykow! IP: 193.111.147.* 04.02.10, 09:58
                A kto nie uwielbia młodych kleryków...? :))))))))
                Ludzie po prostu lubią ludzi. A młodzi klerycy, to przecież młodzi
                ludzie. Większość młodych kleryków rzeczywiście wstąpiło w szeregi
                KK, by próbować naprawić świat (już pal licho popychania w tym
                właśnie kierunku przez rodziców: "idź, bo... gdzie indziej?"). Jak
                inni młodzi ludzie. Młodzi ludzie są po prostu naiwni. Uwierzyli.
                Nie dziwię się im. Niestety to nie oni trzymają władzę. W
                strukturach KK są jedynie "robotnikami", wykorzystywanymi
                przez "starszyznę" do budowania ciepłego wizerunku KK w terenie. Od
                czerpania korzyści jest "straszyzna" (nawet tytuły mają dostojne).
                Niestety po jakimś czasie u części tych młodych pasjonatów pojawia
                się zdziwienie niezgodnością, zniechęcenie, przerażenie (mam
                nadzieję, że przerażenie, szczególnie u tych, którzy byli "nieczysto
                dotykani" przez swoich obleśnych szefów) i no własnie, co? Po
                latach "służby" mają odejść? Gdzie? Do... pracy?
                • lexus_400 Re: Abepe Paetz uwielbial mlodych klerykow! 04.02.10, 20:46
                  > A kto nie uwielbia młodych kleryków...?

                  Ale to nie powod zeby tak od razu od zakrystii ich traktowac jak ten
                  abepe to robil. A ilu to dostojnych byznesmenow i innych abepe go
                  bronilo, hoho ... Pozniej sie okazalo, ze ten cwaniura ma chawire w
                  Rzymie za jednego melon ojro ... pewnie tez tam goscil niejednego!
                  • Gość: Szacuneczek... Paetz o wielkich zaletach towarzyskich... :))))))) IP: 193.111.147.* 05.02.10, 08:47
                    To może, idąc z duchem czasu KK, podam za Wikipedią...: :))))))))))

                    W końcu 1999 klerycy poinformowali władze kościelne, że abp Paetz
                    próbuje ich molestować (później pojawiły się informacje, że
                    arcybiskup molestował księży i kleryków już wcześniej, kiedy był
                    jeszcze biskupem łomżyńskim). Po dwóch latach od tej informacji, we
                    wrześniu 2001 czterech poznańskich duchownych i jedna osoba świecka
                    wystosowała do delegatów Episkopatu Polski na Synod Biskupów w
                    Rzymie list, w którym poinformowali o przypadkach molestowania ze
                    strony arcybiskupa, dodając, że metropolita swym postępowaniem
                    zagraża diecezji. List podpisali: dziekan Wydziału Teologicznego UAM
                    ks. prof. Tomasz Węcławski, rektor seminarium ks. Tadeusz Karkosz,
                    redaktor naczelny tygodnika "Przewodnik Katolicki" ks. Jacek
                    Stępczak, proboszcz ks. Marcin Węcławski i prezes Polskiej Federacji
                    Ruchów Obrony Życia, Paweł Wosicki.[1]

                    W październiku 2001 abp Paetz zwołał nadzwyczajne zgromadzenie
                    dziekanów diecezji poznańskiej. Wynikiem spotkania było oświadczenie
                    w obronie arcybiskupa szkalowanego przez pewne osoby. Czterech
                    dziekanów złożyło rezygnacje z funkcji. W listopadzie 2001 redaktor
                    poznańskiego "Przewodnika Katolickiego" Jacek Stępczak został
                    odwołany z funkcji i wysłany na misję do Zambii za odmowę publikacji
                    oświadczenia broniącego arcybiskupa. W tym samym miesiącu "ważna
                    osoba z Krakowa" (miała być to jedna z wieloletnich przyjaciółek
                    Ojca Świętego, Wanda Półtawska)[2] poinformować miała papieża o
                    sytuacji w diecezji poznańskiej. 29 listopada do Poznania przybyła
                    watykańska komisja, która wysłuchała relacji obu stron.

                    23 lutego 2002 dziennik Rzeczpospolita opublikował artykuł pt.
                    Grzech w Pałacu Arcybiskupim. Tego samego dnia Biuro Prasowe
                    Konferencji Episkopatu Polski oświadczyło, że naciski mediów rodzą
                    pytanie, jakie są intencje autorów takich poczynań. 28 lutego abpa
                    Paetza wzięło w obronę 26 osób: rektorzy poznańskich uczelni,
                    artyści i biznesmeni, gdyż abp znany był w tych kręgach jako osoba o
                    wielkich zaletach towarzyskich i szerokich zainteresowaniach
                    kulturalnych zyskujących mu powszechną sympatię. W liście otwartym
                    napisali m.in., że oskarżony został człowiek cieszący się
                    powszechnym szacunkiem, o niepodważalnych zasługach dla poznańskiej
                    nauki i kultury. Jednym z głównych inicjatorów tego listu był, wedle
                    Gazety Wyborczej, Jan Kulczyk. Miał on się przyjaźnić z metropolitą
                    i namówić rektora UAM prof. Stefana Jurgę do odwiedzenia Paetza i
                    wzięcia go w obronę. Na ten list zareagował dziekan Wydziału
                    Teologicznego UAM ks. prof. Tomasz Węcławski. W liście do rektora
                    Jurgi napisał, że biorąc w obronę arcybiskupa, nie broni swoich
                    studentów – kleryków wydziału teologicznego. Ks. Węcławski wypomniał
                    też rektorowi, że od ponad dwóch i pół roku wiedział o krzywdzie
                    kleryków i nic w tej sprawie nie zrobił.

                    • Gość: Szacuneczek... Mistrzowie robienia wody z mózgu... :))))))))))))) IP: 193.111.147.* 05.02.10, 08:50
                      Dla jasności (również za Wikipedią). Zastanawia mnie, kto kłamał:


                      17 marca 2002 abp Paetz zaprzeczył faktom podawanym w mediach w
                      liście do wiernych odczytanym w kościołach diecezji poznańskiej.
                      Pisał w nim między innymi:

                      Niewybredne, kłamliwe ataki i oskarżenia ze strony kilku osób
                      uruchomiły lawinę oskarżeń i pomówień bez nazwiska, bez imienia i
                      bez twarzy. W ten sposób wydano wyrok bez wysłuchania stron oraz
                      konfrontacji oskarżonego z oskarżycielami. Nieludzkie jest też to,
                      że atak na moją osobę nastąpił podczas mojej choroby i
                      rekonwalescencji, wykorzystując ludzką słabość człowieka chorego.
                      Zaprzeczam wszystkim faktom podawanym w mediach i jednocześnie
                      zapewniam Was, że jest to nadinterpretacja moich słów i zachowań.
                      • lexus_400 Re: Mistrzowie robienia wody z mózgu... :)))))))) 05.02.10, 16:36
                        Nieludzkie jest też to, że atak na moją osobę nastąpił podczas
                        mojej choroby i rekonwalescencji, wykorzystując ludzką słabość
                        człowieka chorego.


                        Powstaje pytanie: na czym polega jego choroba ...
                        • Gość: Szacuneczek... Mam talent - mogę zostać... :))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 09.02.10, 10:23
                          wiadomosci.onet.pl/2125257,11,spada_liczba_powolan_kaplanskich_pr_gora,item.html

                          "Gazeta Wyborcza": Spada liczba powołań kapłańskich i zakonnych. Do
                          zakonnych postulatów i nowicjatów w ub. roku zgłosiło się 653
                          młodych mężczyzn, a przed dwoma laty było ich 797.
                          Dane podziałały na zakony mobilizująco. Najnowsze propozycje
                          rekolekcji powołaniowych nie przypominają tych sprzed roku.
                          Wystarczy zajrzeć do portalu www.zyciezakonne.pl, by przekonać się,
                          jak zmieniło się podejście duchownych - czytamy w "Gazecie
                          Wyborczej".

                          Zamiast "Rekolekcje powołaniowe 2010" salwatorianie proponują: "Mam
                          talent - mogę zostać świętym!" i zapraszają na ferie uczniów.

                          Również inne zakony przygotowały podobne PR-owskie zaproszenia na
                          rekolekcje.
                          • lexus_400 Re: Mam talent - tylko do czego? 09.02.10, 13:46
                            Ja sie wcale nie chwale, ja po prostu mam talent ... do robienia
                            kasy, do robienia ludziom wody z mozgu, do czego innego?
                            • Gość: Szacuneczek... Talent to oni mają... ech... IP: 193.111.147.* 10.02.10, 09:35
                              Jeżeli w ciągu dosłownie kilku miesięcy udało się społeczeństwu
                              dowiedzieć o tylu obrzydliwych pedofilskich zachowaniach niektórych
                              przedstawicieli KK w różnych częściach świata, to ja się zastanawiam
                              co by było gdyby już od "czasów Mieszka I" był Internet... Czy by
                              sie wtedy udało...? A i współcześni by więcej wiedzieli, a nie tylko
                              tyle ile zostało spisane na polecenie KK.
                              • Gość: Szacuneczek... Kto wie, kto wie...? Watykan...? :)))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 11.02.10, 09:02
                                A może zjawisko pedofilii w KK pojawiło się dopiero kilkadziesiąt
                                lat temu? A do tego czasu - przez setki lat - wszystko było takie
                                cacy? hmmm... Jakoś... nie pomyślałem o tym... :))))))))))))))))))
                                • Gość: Szacuneczek... Tak trzymać... Oto chodzi... :)))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 12.02.10, 10:08
                                  Nareszcie coś na obronę KK. Doczekałem się. Wklejam za
                                  film.wp.pl/idGallery,6147,idPhoto,223738,galeria.html?ticaid=19a13&_ticrsn=3


                                  Ks. Marek Bernacki, wikariusz z parafii św. Jadwigi w Rybniku chyba
                                  pozazdrościł bohaterom filmu Romana Polańskiego i sam postanowił
                                  wypowiedzieć wojnę podstępnym krwiopijcom.

                                  Duszpasterz ma zamiar bronić niewinnych dziewcząt zafascynowanych
                                  bohaterem serii „Zmierzch”.
                                  • Gość: Szacuneczek... Odrażające czyny księży... Narada... IP: 193.111.147.* 15.02.10, 12:40
                                    wiadomosci.wp.pl/kat,1371,title,Odrazajace-czyny-ksiezy---trwa-narada-w-Watykanie,wid,11973731,wiadomosc.html?
                                    ticaid=19a5d&_ticrsn=3

                                    "Odrażające czyny księży" - trwa narada w Watykanie

                                    Watykański sekretarz stanu kard. Tarcisio Bertone uznał przypadki
                                    pedofilii wśród duchownych w Irlandii za "szczególnie odrażające
                                    czyny". W Watykanie zaczęła się pod przewodnictwem papieża narada na
                                    temat raportu ujawniającego te nadużycia.

                                    Dwudniową, nadzwyczajną naradę poprzedziła poranna msza w Grotach
                                    Watykańskich, którą kardynał Bertone odprawił wraz z irlandzkimi
                                    biskupami, wezwanymi przez Benedykta XVI. W kazaniu sekretarz stanu
                                    mówił, że dla Kościoła "wewnętrzne doświadczenia są jeszcze cięższe
                                    i bardziej upokarzające". - Każda taka próba może stać się motywem
                                    do oczyszczenia i uświęcenia, ponieważ oświecona jest wiarą -
                                    podkreślił.

                                    - Taką jest ciężka próba, jaką przechodzą w tym momencie wasze
                                    wspólnoty, widząc niektórych ludzi Kościoła zamieszanych w
                                    szczególnie odrażające czyny - dodał kardynał Bertone. Ostrzegł, że
                                    skandal pedofilii może doprowadzić do tego, że wierni "stracą ufność
                                    w Boga, popadając w zniechęcenie i rozpacz".




                                    REKLAMA Czytaj dalej





                                    - Burze wywołują strach. Także te, które wstrząsają nawą Kościoła
                                    przez grzechy jego członków. Ale z tych burz może narodzić się łaska
                                    nawrócenia i jeszcze większej wiary - powiedział.

                                    Tematem narady papieża z irlandzkimi biskupami jest opublikowany w
                                    listopadzie przez ministerstwo sprawiedliwości w Dublinie raport na
                                    temat seksualnych nadużyć duchownych wobec nieletnich, które
                                    popełniono w podległych stołecznej archidiecezji instytucjach w
                                    latach 1975-2004. W raporcie twierdzi się, że skandale były
                                    tuszowane przez hierarchów kościelnych, a ich sprawcy pozostali w
                                    większości bezkarni. W grudniu zrezygnowali ze swych funkcji
                                    kanonicznych dwaj biskupi-ordynariusze i dwaj biskupi pomocniczy,
                                    którym zarzucano ukrywanie nadużyć.

                                    Po zakończeniu narady we wtorek papież ma wystosować list do
                                    wiernych w Irlandii.
                                    • Gość: Szacuneczek... Pstryk i po naradzie... :))))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 17.02.10, 09:00
                                      W oświadczeniu, wydanym po dwudniowej naradzie papieża z irlandzkimi
                                      hierarchami podkreślono, że Kościół irlandzki będzie współpracował z
                                      wymiarem sprawiedliwości tego kraju w wyjaśnieniu przypadków
                                      pedofilii.

                                      fakty.interia.pl/religia/news/papiez-i-biskupi-irlandzcy-ciezki-kryzys-w-kosciele,1440038

                                      Nareszcie coś drgnęło. Podobnej treści artykuły pojawiają się na
                                      innych portalach.
                                      Np. wiadomosci.wp.pl/kat,1371,title,Ksieza-pedofile-z-
                                      Irlandii-stana-przed-cywilnymi-sadami,wid,11986799,wiadomosc.html?
                                      ticaid=19a88

                                      Oczywiście ludzie używający swojego rozumu od razu zauważą próbę
                                      skupienia opinii publicznej na pozornej "wąskości problemu".
                                      Niestety, jak coraz więcej myślących ludzi wie, pedofilia w KK to
                                      nie TYLKO problem Irlandii.
                                      • Gość: Szacuneczek... Co za ulga... :))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 19.02.10, 09:43
                                        Dzisiaj nic nie piszą o pedofilii w KK... :))))))))))))))))))
                                        • Gość: Szacuneczek... Nowy pomysł w sprawie pedofilii... IP: 193.111.147.* 23.02.10, 08:35
                                          Drżyjcie pedofile...

                                          "Metro": Rzecznik praw dziecka Marek Michalak apeluje, aby pedofilia
                                          nie ulegała przedawnieniu.

                                          Na ponad 29 tys. przestępstw o charakterze seksualnym zgłoszonych
                                          policji w ostatnich trzech latach, aż 25 tys. to czyny wobec dzieci.
                                          Większości pokrzywdzonych - zwłaszcza nieletnich - milczy. Gdy po
                                          latach decydują się opowiedzieć o przeżyciach, często bywa już za
                                          późno by ścigać sprawcę, bo przestępstwo przedawnia się pięć lat po
                                          osiągnięciu przez ofiarę pełnoletności - podaje "Metro".

                                          Rzecznik praw dziecka Marek Michalak wystąpił do ministra
                                          sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego, aby przestępstwa
                                          seksualne wobec dzieci się nie przedawniały. Ministerstwo
                                          Sprawiedliwości ma 30 dni, by ustosunkować się do tego apelu.

                                          O nowe procedury postępowania z pokrzywdzonymi dziećmi zabiega też
                                          Fundacja Dzieci Niczyje.

                                          wiadomosci.onet.pl/2131442,11,nowy_pomysl_ws_pedofilii,item.html
                                          • Gość: Szacuneczek... Łagodna perswazja... IP: 193.111.147.* 03.03.10, 13:34
                                            POLITYKA.PL

                                            Z więzienia, gdzie odsiaduje wyrok za molestowanie ministranta i
                                            nakłanianie go do samobójstwa, ksiądz Piotr apeluje, by dostrzeżono
                                            w nim człowieka, bo każdy ma prawo do szczęścia.

                                            Piętnaście lat temu trafiłem na moją pierwszą plebanię w Pruszczu
                                            Pomorskim, ale proboszcz okazał się homoseksualistą. Proponował
                                            współżycie także mi, ale zdecydowanie odmówiłem. Powiedział wówczas:
                                            za to wykurwię cię na zieloną trawkę. I tak zaczęły się moje
                                            kłopoty" - wspominał ksiądz Piotr, który ma 40 lat, ukończył
                                            seminarium w Pelplinie, a obecnie przebywa w areszcie śledczym w
                                            Słupsku. Odsiaduje dwa wyroki: 4-letni za molestowanie nieletnich i
                                            3,5-letni za nakłanianie ministranta do samobójstwa.

                                            Dość szczegółowo opisał swoje losy w zażaleniach i oświadczeniach
                                            kierowanych do sądów, prokuratur i administracji więzień, skarżąc
                                            się na niesprawiedliwość. W pismach tych można przeczytać, że
                                            ministrantem został w piątej klasie podstawówki, że zawsze lubił
                                            chodzić do kościoła i że seminarium wybrał świadomie. "Może zostanę
                                            uznany za dziwaka - zauważył w jednym z listów - ale nigdy nie
                                            współżyłem płciowo ani z kobietą, ani z mężczyzną. Wstępując do
                                            seminarium kierowałem się przyrzeczeniem życia w czystości i
                                            celibacie".

                                            Z ustaleń prokuratury wynika, że Karol (imię zmienione) nie miał
                                            jeszcze 15 lat, gdy 5 maja 2006 r. otrzymał od księdza Piotra
                                            esemes: "Przyjedź, potrzebuję Twojej pomocy". Wieczorem przyjechał
                                            więc ze Starogardu Gdańskiego na odległą o 90 km plebanię w Dębnicy.
                                            Przy kolacji ksiądz Piotr wyjaśnił chłopcu, że bardzo się boi, bo
                                            biskup z Pelplina zamierza odwołać go z parafii. Nie wie, co robić i
                                            liczy na wsparcie 14-latka. Biskup Jan Bernard Szlaga już pół roku
                                            wcześniej próbował odwołać księdza, nie wyjaśniając mu dlaczego.
                                            Wówczas parafianie zablokowali plebanię i nie wpuścili następcy.
                                            Wtedy biskup odwołał proboszcza sekretnym dekretem. Księdza
                                            obowiązuje bezwzględne posłuszeństwo wobec biskupa - tłumaczył
                                            Karolowi ksiądz Piotr. Powiedział też, że nie widzi dla siebie
                                            ratunku i chce umrzeć. Jedynym jego marzeniem jest to, by
                                            towarzyszył mu jego ulubiony ministrant.

                                            Ksiądz Piotr miał już wszystko przygotowane. Szubienicę skonstruował
                                            w kotłowni plebanii. Obciął kabel od wirówki i zawiesił na rurze.
                                            Dla Karola przygotował psią smycz, którą powiesił obok swojego
                                            kabla. Pod ścianą postawił ławeczkę, włożył nawet głowę w pętlę i
                                            sprawdził, czy kabel dobrze uciśnie szyję.

                                            Następnego dnia ksiądz zaczął pisać listy pożegnalne.
                                            Zaadresował "Wolna Wola" i na czystej kartce napisał tylko jedno
                                            zdanie wyjaśnienia: "Wszystko przez Szlagę (biskupa - red.), który
                                            mnie niszczył. Zapierdolcie gnoja".

                                            Wieczorem zaprosił Karola na ostatnią wieczerzę. Upił go i poprosił,
                                            by powiesili się razem, bo sam się trochę boi. "Po zastanowieniu
                                            zgodziłem się" - zeznał gimnazjalista, ale przyznał, że w sprawie
                                            wieszania ksiądz ciągle zmieniał zdanie. Raz chciał to zrobić rano,
                                            a raz wieczorem. Raz z Karolem, a raz bez niego. Wytykał chłopcu
                                            niezdecydowanie i w końcu powiedział, że pójdzie sam do piwnicy.
                                            Przed wyjściem wskazał nawet odpowiedni fragment Biblii, który Karol
                                            powinien przeczytać na pogrzebie. Chłopiec pamięta, choć był już
                                            mocno pijany, że z piwnicy ksiądz Piotr wygramolił się dość szybko.
                                            Powiedział, że nie jest jeszcze gotowy na śmierć.

                                            Rok wcześniej, w maju 2005 r., ksiądz Piotr pojawił się w parafii
                                            św. Katarzyny w Starogardzie Gdańskim. Ministranci mówili, że jest
                                            nowoczesny. Fajnie odprawiał msze i robił niezłe imprezy. Został
                                            opiekunem ministrantów i był bardzo wymagający. Potrafił złapać za
                                            szyję, oblać wodą, uderzyć tak, że czasem któryś z chłopców płakał.
                                            Ale po mszy brał ich na lody. Niektórym nawet pozwalał mówić sobie
                                            po imieniu. "Mnie lubił bardziej od innych ministrantów" - zeznał
                                            Karol, którego ksiądz przedstawił nawet swoim rodzicom.

                                            Gdy po dwóch miesiącach przeniesiono księdza Piotra do Dębnicy koło
                                            Człuchowa, Karol był jednym z niewielu, których ksiądz tam
                                            systematycznie zapraszał. Pierwszy raz chłopiec pojechał tam z
                                            Tomkiem, innym ministrantem. Wspomina: - Ksiądz kupił skrzynkę piwa.
                                            Przygotował kolację i postawił wódkę. Początkowo przytulał się do
                                            Tomka, mówił do niego: Chodź do wujka. Ale potem wybrał mnie.
                                            Zaprowadził mnie pijanego do swojego pokoju, rozebrał do majtek,
                                            położył się obok. Wtedy pierwszy raz mnie całował. Przytuleni
                                            zasnęliśmy w jego łóżku. Ludziom ze wsi chłopcy mieli mówić, że są
                                            kuzynami księdza. W sądzie Karol wyjaśnił, że ksiądz Piotr chciał to
                                            z nim robić codziennie. Nigdy jednak nie stosował siły. Raczej
                                            łagodną perswazję.
                                            • Gość: Szacuneczek... Częstowanie... tabaką... IP: 193.111.147.* 08.03.10, 08:49
                                              Karol opowiada, że dni u księdza zwykle wyglądały podobnie.
                                              Wieczorem zaczynało się picie, a potem ksiądz prowadził go do
                                              swojego pokoju, zamykał i wykorzystywał. Chciał uprawiać seks przy
                                              innych ministrantach, ale Karol się nie zgadzał. Narkotyki zdarzały
                                              się sporadycznie. Kiedyś ksiądz wyjął z buta mały woreczek. Zapytał
                                              Karola, czy chce spróbować, i rozsypał na stół biały proszek. Kazał
                                              mu wciągnąć nosem przez zwinięty banknot, a potem jak zwykle
                                              zaprosił do łóżka.

                                              Karol pamięta, że ksiądz lubił czasem sprawdzać, jaką ma nad nim
                                              wielką władzę i kontrolę. Kiedyś kazał chłopcu bez żadnej przyczyny
                                              pobić innego ministranta. Gdy Karol posłusznie wykonał polecenie,
                                              ksiądz dociekał, czy zrobiłby dla niego wszystko. Wtedy po raz
                                              pierwszy zapytał chłopca, czy się z nim powiesi.

                                              Nawet po przeczytaniu kilku tomów akt sprawy księdza Piotra trudno
                                              znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego nakłaniał chłopca do
                                              samobójstwa? Dlaczego go uprowadził? Dlaczego nie pozwalał
                                              kontaktować się z rodzicami?

                                              Sąsiadka G. z Dębnicy mówi, że ksiądz czuł się zaszczuty przez
                                              biskupa, dlatego 13 maja 2006 r. zabrał parafialnego Golfa i
                                              pojechał z Karolem w nieznane. Wówczas na komendzie w Człuchowie
                                              zjawił się ojciec Karola. Powiedział, że słyszał o skłonnościach
                                              homoseksualnych i pedofilskich księdza Piotra. Bał się, że duchowny
                                              wykorzystuje seksualnie jego syna.

                                              Ksiądz przebywał wówczas z Karolem w pensjonacie w nadmorskim
                                              Mielnie. Przez kolejne dni upijał chłopaka, zaszczuwał go rozmowami
                                              o śmierci i wykorzystywał seksualnie. Każdego dnia powtarzał
                                              ministrantowi, że chce umrzeć tylko z nim i ciągle przesuwał terminy
                                              śmierci. Z zeznań Karola: "Ksiądz w końcu zaproponował, bym się
                                              powiesił pierwszy, i obiecał, że zrobi to po mnie. Wszedłem na
                                              łóżko, założyłem pasek na szyję i spuściłem się z łóżka. Ale gdy
                                              brakowało mi już tchu, Piotrek złapał mnie za nogi. Powiedział, że
                                              na razie nie chce, bym umierał. Żebyśmy jeszcze trochę pożyli.
                                              Chciał się kochać". Następnego dnia znowu przekonał Karola, by on
                                              był pierwszy. "Znów stanąłem na łóżku. Znów założyłem pasek na
                                              szyję, ale nie miałem odwagi skoczyć. Bałem się, że Piotrek nie
                                              zdąży mnie złapać. Wtedy powiedziałem mu, że już nie chcę umierać.
                                              Chcę żyć".

                                              Karol po raz ostatni widział księdza 18 maja 2006 r., gdy ten
                                              odwoził go do domu. Na pożegnanie ksiądz powiedział chłopcu, że
                                              idzie się powiesić do lasu. "Był rozczarowany, bo miał nadzieję, że
                                              zostanę z nim do końca" - zeznał Karol na policji.

                                              Gdy na jednym z pierwszych przesłuchań policjant poprosił Karola, by
                                              opowiedział wszystko, co wie, ministrant wcale nie zaczął opowiadać
                                              o molestowaniu przez księdza Piotra. Opowiedział, jak został w wieku
                                              ośmiu lat ministrantem. Jak bał się kościelnego Waldemara G., który
                                              często był zły na małych ministrantów i krzyczał na nich. Wtedy
                                              zauważył, że ma on swoich ulubionych chłopców. Głaskał ich po głowie
                                              i częstował tabaką.

                                              Sekret kościelnego Karol poznał, gdy miał 10 lat. Pan G. kazał mu
                                              przyjść do kościoła po godzinach. Powiedział: "Nie pożałujesz".
                                              Zrobił kawę i kazał wejść do łazienki. Następnie rozpiął spodnie,
                                              ściągnął majtki i powiedział: "Teraz zobaczymy twojego małego". Po
                                              tym spotkaniu kościelny mówił do chłopca: Karolku, i nigdy już na
                                              niego nie krzyczał. Kazał za to przychodzić do parafialnej łazienki
                                              dwa razy w tygodniu. W wakacje częściej, bo część ministrantów wtedy
                                              wyjeżdżała.


                                              POLITYKA.PL
                                              • Gość: Szacuneczek... Wzywanie do łazienki... IP: 193.111.147.* 10.03.10, 08:29
                                                Gdy Karol miał 12 lat, kościelny dał mu pierwszą w życiu wódkę.
                                                Wtedy tata Karola poskarżył się w parafii na pana G., że rozpija
                                                ministrantów, co utrudniło potem kontakty kościelnego z chłopcem.
                                                Gdy Karol poszedł do gimnazjum i dostał swój pierwszy telefon, pan
                                                G. wzywał go do łazienki telefonicznie. Ale wtedy Karola zaczął już
                                                zastępować Paweł, którego ministranci widzieli, jak wchodził z panem
                                                G. do łazienki. Nazwisk pozostałych 11 molestowanych ministrantów
                                                Karol nie znał, a nawet nie wiedział o ich istnieniu. Ich nazwiska
                                                pojawiły się dopiero, gdy 60-letni kościelny został aresztowany.

                                                Dzięki zeznaniom Karola aresztowano też Tomka, przedstawianego w
                                                sądzie jako prezesa ministrantów w starogardzkiej parafii św.
                                                Katarzyny. Wykorzystywał on Karola przez dwa lata, od momentu, gdy
                                                ten skończył 13 lat. Zamykał go w salce katechetycznej albo w
                                                miejskim ratuszu, gdzie pracował, ściągał spodnie i kazał się
                                                pieścić. Nigdy za to nie płacił, ale mówił: Ty będziesz miał u mnie
                                                luźniej niż inni ministranci.

                                                Gdy trzy lata temu wybuchł skandal pedofilski w kościele św.
                                                Katarzyny, mamy ministrantów powtarzały, że nie wierzą w zarzuty.
                                                Ani kuria, ani parafia nie chciały się na ten temat wypowiadać.
                                                Jedynie wikary z parafii św. Katarzyny, ksiądz Ryszard, powiedział
                                                lokalnej gazecie, że jest zszokowany całą sprawą, bo
                                                zatrzymani "nigdy nie przejawiali niczego złego do drugiego
                                                człowieka". Lokalni dziennikarze pytali, jak to możliwe, że przez
                                                tyle lat nikt nie zauważył tragedii molestowanych ministrantów?
                                                Dlaczego nikt nie poinformował księży?

                                                O to samo zapytali Karola również śledczy. Karol odpowiedział, że
                                                tylko raz odważył się o tym wspomnieć. Gdy kolejni ministranci
                                                odchodzili z kościoła, ujawnił tajemnicę parafialnej łazienki
                                                właśnie księdzu Ryszardowi, który w lokalnej gazecie mówił o szoku.
                                                Ten mu jednak odpowiedział, że trzeba mieć na to niezbite dowody.
                                                Najlepiej więc będzie zamontować w łazience kamery, by złapać
                                                kościelnego na gorącym uczynku. Ale nikt wtedy tego nie zrobił.
                                                Karol wspomniał też o molestowaniu swojemu trzeciemu partnerowi,
                                                księdzu Piotrowi. Pamięta, że to go rozbawiło.

                                                Kościelny Waldemar G. został w 2007 r. skazany na sześć lat
                                                więzienia, a Tomasz J. na trzy lata. Księdza Piotra policja
                                                poszukiwała dwa miesiące listem gończym. W ubiegłym roku został
                                                skazany na cztery lata za czyny pedofilskie, a w maju tego roku
                                                dostał 3,5-letni wyrok za nakłanianie Karola do samobójstwa. Wyrok
                                                nie jest prawomocny i ksiądz będzie się odwoływał.

                                                Ksiądz Piotr jako jedyny z trójki skazanych ma wśród parafian grupę
                                                obrońców. Adwokat Czesław Pastwa, który podczas procesu starał się
                                                podważyć wiarygodność zeznań Karola, mówi, że jego klient czuje się
                                                skrzywdzony: - W odczuciu ludu bożego był dobrym pasterzem. Sąsiadka
                                                G., która pół roku przed aresztowaniem ratowała księdza, gdy ten
                                                próbował truć się gazem, napisała list do więzienia: "Jest gros
                                                ludzi, którzy wierzą w Twoją niewinność i stoją po Twojej stronie".
                                                To właśnie G. jako pierwsza starała się ratować reputację byłego
                                                proboszcza. W listach do więzienia zatrzymanych przez prokuraturę
                                                sugerowała, że najlepszym dowodem niewinności księdza byłoby
                                                ujawnienie jego romansu z mężatką B., o którym wie wielu parafian.

                                                Pani M., która ma plik zdjęć z księdzem (wysoki, dobrze zbudowany
                                                mężczyzna, otoczony zwykle wianuszkiem młodzieży), do dziś odwiedza
                                                go systematycznie w więzieniu. Przyczyny kłopotów upatruje, jak
                                                mówi, w zepsutym i zdeprawowanym 15-latku, którego zeznania
                                                pogrążyły księdza proboszcza z Dębnicy. Karol jest bohaterem
                                                książki, którą ksiądz Piotr napisał w więzieniu, by dać sygnał, że
                                                nie zgadza się z wyrokiem sądu. Pani M. po przeczytaniu tej książki
                                                uważa, że człowiek napełniony tak wielką dobrocią nie mógł popełnić
                                                złych czynów. Dlatego napisała list do biskupa Szlagi, w którym
                                                prosiła, by ratował swojego kapłana.

                                                Odpowiedzią był list biskupa do księdza Piotra zawierający sugestię,
                                                by zrzekł się kapłaństwa, bo prawo kanoniczne nie przewiduje
                                                procedury administracyjnego pozbawiania święceń. Ojciec ks. Piotra
                                                mówi, że syn nie bierze pod uwagę rezygnacji - mimo przeciwności
                                                losu chce być dalej księdzem. "Wiem, że mieszkają we mnie szlachetne
                                                wyobrażenia i wiara. Są one zadatkiem lepszej przyszłości" - napisał
                                                ks. Piotr w jednej z licznych skarg.


                                                POLITYKA.PL

                                                • Gość: Szacuneczek... Policzek dla chłopca, z miłości... :)))))))))))))) IP: 193.111.147.* 15.03.10, 13:00
                                                  Brat papieża Benedykta XVI potępił nadużycia w chłopięcym chórze
                                                  katedry w Ratyzbonie i poprosił o wybaczenie ofiary molestowania.
                                                  Ksiądz Georg Ratzinger, który prowadził chór w latach 1964-1994,
                                                  zapewnił, że nie wiedział o nadużyciach.
                                                  W wywiadzie, opublikowanym w dzienniku "Passauer Neue Presse" 86-
                                                  letni były dyrygent chóru katedralnego Regensburger Domspatzen
                                                  powtórzył, że nie miał pojęcia, iż w internacie dla młodszych
                                                  chórzystów dochodziło w przeszłości do molestowania seksualnego.

                                                  - Nigdy nie było mowy o problemie nadużyć seksualnych - powiedział
                                                  Ratzinger.

                                                  Wiedział on jedynie, że były dyrektor szkoły z internatem w latach
                                                  1953-1992 policzkował chłopców, ale - jak przyznał ksiądz - nie
                                                  zdawał sobie sprawy, iż stosowane wobec dzieci kary były tak
                                                  brutalne.

                                                  - Gdybym wiedział, z jaką przesadną gwałtownością on (dyrektor)
                                                  postępował, już wówczas bym zareagował - podkreślił. Zastrzegł, że
                                                  szkoła z internatem była w pełni samodzielną placówką.

                                                  Ksiądz przyznał, że początkowo również jemu w czasie prób chóru
                                                  zdarzało się wymierzyć policzek chłopcom. - Wtedy był to sposób
                                                  reakcji na błędy albo świadome niewypełnienie obowiązków -
                                                  powiedział. Jak dodał, cieszył się, że na początku lat 80. chłosta
                                                  została całkowicie zakazana. - Trzymałem się tego ściśle, czułem
                                                  wewnętrzną ulgę - powiedział Ratzinger.

                                                  Wyraził głębokie ubolewanie z powodu duchowych i cielesnych cierpień
                                                  ofiar nadużyć w chórze katedralnym.

                                                  Przypadki molestowania w chórze ratyzbońskim w latach 1958-1973
                                                  ujawniono w zeszły piątek. Jak powiedział rzecznik diecezji Clemens
                                                  Neck, dwaj duchowni, na których koncentrowały się podejrzenia, już
                                                  nie żyją i obaj zostali skazani za swoje czyny.

                                                  W najnowszym numerze tygodnika "Der Spiegel" reżyser i kompozytor
                                                  Franz Wittenbrink, który do 1967 r. mieszkał w internacie dla
                                                  chórzystów w Ratyzbonie, mówił o panującym tam "wyrafinowanym
                                                  systemie sadystycznych kar, połączonym z pożądaniem seksualnym".

                                                  W związku z ujawnianiem w minionych tygodniach coraz to nowych
                                                  przypadków molestowania seksualnego i przemocy wobec dzieci w
                                                  szkołach i internatach podległych Kościołowi katolickiemu minister
                                                  sprawiedliwości Sabine Leutheusser-Schnarrenberger zażądała od
                                                  Kościoła bardziej konsekwentnego postępowania w tej sprawie.

                                                  - Potrzebny jest wyraźny sygnał wobec ofiar, jak na przykład rozmowa
                                                  o dobrowolnym zadośćuczynieniu w przypadkach przedawnionych w
                                                  prawnego punktu widzenia - powiedziała w rozmowie z
                                                  dziennikiem "Sueddeutsche Zeitung".

                                                  Jak dodała, byłby to "kawałek sprawiedliwości, mimo że wyrządzona
                                                  niesprawiedliwość nie da się zrównoważyć poprzez środki materialne".

                                                  Także sekretarz generalna opozycyjnej SPD, katoliczka Andrea Nahles
                                                  zaapelowała do Kościoła o odszkodowania dla ofiar nadużyć.
                                                  Zaznaczyła jednak, że również świeckie instytucje, gdzie stwierdzono
                                                  ten problem, powinny zdobyć się na podobny krok.

                                                  Niemiecki rząd zapowiedział rozmowy przy okrągłym stole na temat
                                                  molestowania dzieci, przy którym zasiąść mają przedstawiciele
                                                  stowarzyszeń rodziców, nauczycieli, szkół i internatów, Kościoła, a
                                                  także gmin i krajów związkowych. Pierwsze spotkanie zaplanowano na
                                                  23 kwietnia.


                                                  wiadomosci.onet.pl/2138940,12,brat_papieza_przeprasza_ofiary_molestowania,item.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Stolica pedofilii...? IP: 193.111.147.* 16.03.10, 12:16
                                                    Nie tylko w Kościele katolickim dochodzi do seksualnego
                                                    wykorzystywania dzieci.

                                                    Zamieszkane przez ortodoksyjnych Żydów miasto Bnei Brak niedaleko
                                                    Tel Avivu zostało uznane przez izraelską organizację pozarządową za
                                                    stolicę pedofilii - czytamy na internetowych
                                                    łamach "Rzeczpospolitej". Dochodziło tam do licznych przypadków
                                                    molestowania dzieci przez członków rodziny oraz gwałcenia uczniów
                                                    przez rabinów.

                                                    O okrytej złą sławą miejscowości zrobiło się w zachodnich mediach
                                                    szczególnie głośno za sprawa wyroku, który zapadł dziś w procesie
                                                    Nachmana Stala. Ten pochodzący z Bnei Brak ultraortodoksyjny Żyd,
                                                    który przed izraelskim wymiarem sprawiedliwości zbiegł do Wielkiej
                                                    Brytanii, został odesłany do ojczyzny i skazany na trzynaście lat za
                                                    kratkami.

                                                    Przeciwko wydaniu go protestowali brytyjscy rabini, co nadaje
                                                    sprawie szczególnego wymiaru. Starali się oni z gwałciciela dzieci
                                                    uczynić niewinną ofiarę, której nie można odesłać na pastwę
                                                    niesprawiedliwego izraelskiego sądu. Ich apele nie zostały
                                                    wysłuchane.

                                                    Jeśli więc myślał ktoś, że pedofilskie skandale są domeną wyłącznie
                                                    Kościoła katolickiego, powinien zrewidować swoje poglądy. Nie tylko
                                                    wśród księży można znaleźć krzywdzących dzieci zwyrodnialców. I jak
                                                    się okazuje, brak celibatu jednak nie pomaga.

                                                    www.pardon.pl/artykul/11113/
                                                  • Gość: Szacuneczek... Pedofilia i praca przymusowa na rzecz KK... IP: 193.111.147.* 18.03.10, 08:20
                                                    Niemiecki kościół katolicki założy specjalny fundusz, z którego ma
                                                    zamiar wypłacać odszkodowania za przypadki molestowania seksualnego
                                                    wiernych – podaje Associated Press.

                                                    Wzorem dla takiego funduszu byłby założony w 2000 roku fundusz
                                                    wypłacający odszkodowania za pracę przymusową na rzecz niemieckiego
                                                    kościoła katolickiego w trakcie II wojny światowej. Zebrano w nim 10
                                                    mln marek niemieckich.

                                                    Zdaniem przewodniczącego Komisariatu Biskupów Niemieckich prałata
                                                    Karl Juesten większość ofiar molestowania nie żąda pieniędzy,
                                                    ponieważ otrzymały je wcześniej od sprawców nadużyć, którzy "z
                                                    reguły nie należą do ubogich".

                                                    Od kilku tygodni w Niemczech mamy do czynienia z burzą. Niemal
                                                    codziennie ujawniane są przypadki molestowania w internatach
                                                    podległych Kościołowi katolickiemu, do których miało dochodzić w
                                                    przeszłości.

                                                    www.hotmoney.pl/artykul/prasa-zagraniczna-kosciol-zaplaci-z-funduszu-za-molestowanie-2-12444
                                                  • Gość: sceptyk123 Re: Stolica pedofilii...? IP: *.ssmcnet.noaa.gov 18.03.10, 16:11
                                                    To by sie zgadzalo z tym co pisze Christopher Hitchens w ksiazce "god
                                                    is not great ..." czyli "bóg nie jest wielki" na temat obrzezania
                                                    wedlug zydowskich ortodoxow ktory jest "zebami rabina odcinanie
                                                    napletka", co daje rabinowi dodatkowa przyjemnosc jezeli jest on
                                                    pedogofilem!

                                                    Jakze musza byc katolicy wdzieczni KK, ze odrzucil tej praktyki ale
                                                    tragedia KK jest ciagle celibat, ktory "wpedza" ludzi (ksiezy) do
                                                    pedofilii albo samogwaltu. To pierwsze moze byc tragiczne w skutkach
                                                    a to drugie tylko namiastka tego slodkiego co oferuje natura, w imie
                                                    bogactwa KK ta slodycz musisz odrzucac jak reprezentujesz KK
                                                    (pierwszej klasy glupota).

                                                    Ksiezy nie nalezy tak mocno potepiac ale bardzo nalezy potepic
                                                    instytucje celibatu bo to kompletne bez racjonalnego i ludzkiego
                                                    sensu. Z drugiej strony to dobrze, ze ksieza cierpia bo nalezy im sie
                                                    za to, ze popieraja bezsensownosc wiary, klamstawa biblijne i
                                                    tragedie ludzkie ludzkie jakie wiary niesa przez wieki!

    • Gość: xxx Analiza KK w kontekście sekty - znalezione w sieci IP: 193.111.144.* 18.03.10, 21:48
      Analiza Kościoła Katolickiego pod kątem definicji sekty

      1. Powstał przez oderwanie się od innej religii.
      - W 1054 zachodni Kościół oderwał się od Wschodu, gdzie powstało
      chrześcijaństwo. Wcześniej chrześcijaństwo oderwało się od judaizmu.

      2. Silnie podkreślona rola przywódcy.
      - Głową KK jest biskup rzymski, który przez wyznawców uważany jest
      za nieomylnego (sic!!!), nazywany jest Ojcem Świętym (tytuł de facto
      deifikujący), nosi specjalne długie, białe szaty, otaczany jest
      czcią i specjalnym ceremoniałem mającym wyodrębnić go spośród innych
      wyznawców, jego wizerunki (zdjęcia, obrazy, pomniki) znajdują się w
      miejscach kultu i domach wyznawców. Wszyscy funkcjonariusze tej
      religii muszą być bezwzględnie mu podporządkowani.

      3. Działalność sekty otoczona jest tajemnicą.
      - Część z działaczy sekty przebywa w miejscach zamkniętych
      (klasztory, seminaria), nie wolno im utrzymywać kontaktów
      towarzyskich nawet z rodziną i innymi przedstawicielami tego
      wyznania, ich życie ograniczają rygorystyczne przepisy reguł
      wymyślonych przez ludzi, których zadaniem jest pełna kontrola osób
      zamkniętych w tych miejscach, zwłaszcza ich życia osobistego. Poza
      tym tajemnicą otoczone są działania przywódcy i aktywistów sekty,
      oraz archiwa i biblioteki przedstawiające historię (Watykan).

      4. Psychomanipulacja (pranie mózgu).
      - Członkowie sekty werbowani są obecnie głównie wśród niemowląt,
      których wbrew ich woli zapisuje się do KK podczas ceremonii zwanej
      chrztem (która nie ma nic wspólnego z chrzem biblijnym). Dorastające
      dzieci poddawane są przez działaczy sekty psychomanipujacji
      polegającej na podsycaniu emocji (mity i legendy o rzekomych cudach
      i objawieniach) oraz uczeniu na pamięć setek regułek (tzw.
      katechizm) przy wyłączeniu logicznych właściwości umysłu. Wyznawcy
      sekty przez całe życie muszą wierzyć, że wszystkie przedstawione
      przez przywóców regułki (tzw. dogmaty) są objawione przez Boga i nie
      wolno ich podważać. Olbrzymia większość wyznawców tej sekty nie ma
      jednak podstawowej wiedzy o swojej religii, nie interesuje się
      swoimi wierzeniami, opiera się na nauczonych w dzieciństwie
      regułkach i opinii opłacanych działaczy sekty.

      5. Wyraźny podział na przywódców i resztę wyznawców.
      - Przywódcy sekty są ściśle zhierarchizowani, na ich czele stoi
      tzw. "Ojciec Święty" (białe, długie szaty), podlegają
      mu "kardynałowie" (długie, czerwone szaty), poniżej są "biskupi"
      (długie, fioletowe szaty) a najniżej, ale ponad resztą wyznawców są
      tzw. "księża" (długie, czarne szaty). Podczas ceremonii religijnych
      funcjonariusze sekty, aby podkreślić swoją nadludzką rolę wobec
      tłumu, ubierają dodatkowo bardzo zdobione, rytualne szaty oraz
      nakrycia głowy. Funcjonariusze sekty (tzw. kler) nie pracują
      zawodowo na swoje utrzymanie, są utrzymywani przez wyznawców (tzw.
      laików lub parafian). Pomimo to niektórzy członkowie kleru znajdują
      dodatkowe (nie zawsze legalne) źródła utrzymania. Funcjonariusze
      sekty żyją w większości krajów na wyższej stopie życiowej niż laicy.

      6. Reguły i ograniczena nałożone przez przywódców sekty.
      - Wszystkim aktywistom sekty zabrania się zawierania związków
      małżeńskich i prowadzenia normalnego życia rodzinnego. Członowie
      sekty w niektóre dni zmuszani są do powstrzymywania się od pokarmów.
      Niektórzy wyznawcy, należący do podsekt (tzw. zakonów i innych
      organizacji) zadają ból swojemu ciału i gloryfikują cierpienia. Z
      kolei tzw. laikom zabrania się uprawiania seksu przedmałżeńskiego
      (wiele obostrzeń seksualnych), zawierania małżeństw poligamicznych,
      rozwodów, itp.

      7. Destrukcyjny charakter moralny sekty.
      - Mimo reguł i ograniczeń, wśród szeregowych wyznawców szerzy się
      demoralizacja. Palenia tytoniu nie jest w ogóle zwalczane, problem
      alkoholowy dotyczy większości rodzin należących do tego wyznania.
      Mimo wyuczonego na pamięć "Dekalogu", kradzieże, kłamstwa, rozboje,
      itp. rzeczy nie są u Katolików niczym niezwykłym. Wśród aktywistów
      szerzy się homoseksualizm i pedofilia, które tolerowane są przez
      przywódców sekty o ile czyny te nie ujrzą światła dziennego. A gdy
      ujrzą, są tuszowane.

      8. Agresywny prozelityzm.
      - Wyznawców wyznania werbuje się już wśród dzieci (chrzczenie
      niemowląt). Dzieci w szkołach poddawane są indoktrynacji
      (obowiązkowe lekcje religii za przyzwoleniem rodziców) oraz zmuszane
      do uczestniczenia w ceremoniach wyznania (tzw. święta itp.). Osoby
      nie należące do sekty są szykanowane, zabrania im się np. zawierania
      małżeństw poligamicznych, czasem utrudnia się im ukończenie szkoły i
      znalezienie pracy. Przywódcy sekty wpływają na środki masowego
      przekazu i polityków, aby zwiększać siłę indoktrynacji. Szczególną
      aktywność aktywiści sekty wykazują latem, gdy w mediach dzięki ich
      wpływom ukazują się informacje zwalczające inne wyznania.

      9. Walka z innymi wyznaniami.
      - Szerzenie nienawiści do wyznawców innych religii za pomocą
      oszczerstw, kłamstw, podsycania emocji. Przywódcy sekty zabraniają
      interesowania się innymi wyznaniami, niegdyś codzienną pratyką było
      odbieranie życia osobom, które chciały opuścić szeregi sekty (zob.
      inkwizycja).

      10. Mniejszościowy charakter sekty
      - Aktywni członkowie sekty nie liczą nawet 1% społeczeństwa, nad
      którym poprzez manipulację i wpływy polityczne panują. Na przykład w
      37-milionowej Polsce kler katolicki liczy ok. 30 - 40 tysięcy
      księży, zakonników i zakonnic (1 promil społeczenstwa). Pomimo tak
      śladowej ilości członków sekta chce mieć samozwańczy wpływ na całe
      społeczeństwo. (Według niektórych definicji w Polsce "za sektę
      należy uznać związek religijny liczący poniżej 100.000 członków".)

      Czyż Kościół Rzymsko-Katolicki nie jest sektą? Czyż nie są sektami
      dominikanie, franciszkanie, klaryski, Opus Dei, Odnowy w Duchu
      Świętym i inne odłamy wewnątrz tej mega-sekty? Odpowiedzcie sobie
      sami!
    • Gość: (: Re: Kościół a pedofilia IP: *.static.privatedns.com 20.03.10, 22:30
      Petz ?
      • Gość: Szacuneczek... Raczej od Polski do Brazylii... IP: 193.111.147.* 22.03.10, 10:03
        To zły czas dla Kościoła. Przez świat idzie fala oskarżeń o
        molestowanie przez księży. Od czasu pedofilskiego skandalu w USA w
        2002 roku nie było tak potężnego kryzysu i masowego zerwania zmowy
        milczenia przez ofiary - od Niemiec, przez Irlandię do Brazylii.

        O skandalu, który wstrząsnął tym ostatnim krajem rozpisują się
        światowe media. Weźmy relację CNN.

        W zeszłym tygodniu telewizja SBT wyemitowała materiał wideo, na
        którym starszy mężczyzna w pokoju pełnym katolickich symboli
        jest "obsługiwany" przez młodego człowieka. Film nagrany został
        przez okno rezydencji.

        W pewnym momencie twarz starszego mężczyzny wchodzi w kadr, gdy
        orientuje się, że ktoś go nagrywał. Ten ktoś to jak twierdzi
        telewizja 21-latek, wcześniejsza ofiara księdza.

        Który właśnie został zindetyfikowany. Lokalny biskup zażądał
        usunięcia ze stanu kapłańskiego. Młodym mężczyzną z wideo okazał się
        pracujący w zakrystii od czterech lat 19-latek. Sprawą już zajmuje
        się prokuratura.

        Papież ma ciężki orzech do zgryzienia. Może celibat trzeba będzie
        znieść szybciej niż za 50 lat. Do tego czasu takich filmików może
        się jeszcze trochę pokazać.

        Strach napisać, ilu młodych ludzi może jeszcze zostać w tak obleśny
        sposób skrzywdzonych.

        www.pardon.pl/artykul/11140/82-letni_ksiadz_molestuje_mlodzienca_tv_pokazala
        • Gość: Szcuneczek... Surowsza kara za zgwałcenie dzieci... IP: 193.111.147.* 23.03.10, 08:53
          Lista ośrodków ambulatoryjnych oraz zakładów zamkniętych
          prowadzących terapię farmakologiczną osób skazanych za czyny
          pedofilskie będzie znana w połowie kwietnia bieżącego roku -
          poinformowało Ministerstwo Zdrowia.

          W listopadzie zeszłego roku prezydent podpisał tzw. dużą nowelizację
          kodeksów karnych. Jedna z ważniejszych zmian w noweli odnosi się do
          przestępstw pedofilskich i dotyczy m.in. farmakologicznego leczenia
          pedofilów.

          Zgodnie ze zmianami, o potrzebie leczenia pedofila ma decydować sąd
          na sześć miesięcy przed przewidywanym warunkowym zwolnieniem lub
          przed wykonaniem kary. Po odbyciu kary sąd będzie mógł skierować
          takiego sprawcę na leczenie ambulatoryjne bądź umieścić go w
          zakładzie zamkniętym. Przepisy te wejdą w życie 8 czerwca tego roku.

          W związku ze zmianami resort zdrowia w porozumieniu z Ministerstwem
          Sprawiedliwości musi wydać dwa rozporządzenia zawierające wykaz
          zakładów ambulatoryjnych i zamkniętych prowadzących terapię
          skazanych tej kategorii. - Lista ośrodków wykonujących nowego
          rodzaju środek zabezpieczający będzie znana po zakończeniu
          postępowania konkursowego, co jest przewidywane na połowę kwietnia
          2010 r. - poinformował dyrektor gabinetu politycznego MZ Jakub
          Piotrowski.

          - Do Ministerstwa Zdrowia wpływają oferty zakładów opieki zdrowotnej
          zainteresowanych umożliwieniem im prowadzenia powyższych form
          terapii sprawców. Ostateczna decyzja o rozszerzeniu działalności
          zakładu opieki zdrowotnej znajduje się każdorazowo w zakresie
          kompetencji organu założycielskiego - podał Piotrowski.

          Resort zdrowia zapewnił ponadto, iż wytypowanym placówkom "zostaną
          przekazane środki finansowe na dostosowanie posiadanej
          infrastruktury do wymagań związanych z wykonywaniem środków
          zabezpieczających w warunkach stacjonarnych i ambulatoryjnych".

          Już pod koniec ubiegłego roku resort sprawiedliwości informował, iż
          minister Krzysztof Kwiatkowski zadeklarował w piśmie do Ministerstwa
          Zdrowia współpracę i pomoc przy przygotowaniu obu rozporządzeń.

          W ubiegłym tygodniu resort zdrowia przygotował projekt innego
          rozporządzenia związanego z nowelizacją odnoszącą się do skazanych
          za pedofilię. Projekt ten dotyczy wyznaczenia ośrodka, który będzie
          wystawiał opinie dla sądu, przed ewentualnym skierowanie osoby
          skazanej za pedofilię na leczenie ambulatoryjne lub do zakładu
          zamkniętego. - Obserwacje sądowo-psychiatryczne osób podejrzanych i
          oskarżonych o popełnienie przestępstw przeciwko wolności seksualnej
          prowadzone będą w Regionalnym Ośrodku Psychiatrii Sądowej w
          Gostyninie - podał resort zdrowia.

          Jak zapewniło ministerstwo, jednostka ta "dysponuje odpowiednim
          wyposażeniem technicznym i zasobami kadrowymi do zapewnienia
          należytego, bezpiecznego wykonywania obserwacji sprawców czynów
          skierowanych przeciwko wolności seksualnej".

          Znowelizowany Kodeks karny zaostrza też kary za przestępstwa
          seksualne wobec nieletnich. Zakłada uznanie zgwałcenia takich osób
          za zbrodnię, za co grozi od trzech lat więzienia. To powrót do
          rozwiązania z kodeksu z 1969 r. Nowela wprowadza też zakaz
          potajemnego nagrywania i rozpowszechniania w internecie nagich
          wizerunków osób lub kontaktów seksualnych. Za utrwalanie takich
          treści - a bez zgody osoby, która została utrwalona - ma grozić od
          trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.

          Nowela wprowadza też karanie propagowania tzw. dobrej pedofilii -
          czyli publicznego twierdzenia, że kontakty seksualne z dziećmi nie
          muszą ich krzywdzić. Czyn taki będzie zagrożony karą do dwóch lat
          więzienia. Taką samą karą będzie zagrożony tzw. grooming, czyli
          składanie przez internet małoletniemu propozycji seksualnych. Za
          nawiązywanie przez internet kontaktu w celach pedofilskich z osobą
          małoletnią będzie grozić do trzech lat więzienia.

          wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Tu-beda-leczyc-pedofili,wid,12100278,wiadomosc.html
          • Gość: Szacuneczek... Największa siatka pedofilów... IP: 193.111.147.* 29.03.10, 08:44
            W Szkocji co sześć godzin jakieś dziecko pada ofiarą przestępcy
            seksualnego – wynika z najnowszych danych przedstawionych przez
            Freedom of Information. Pedofile atakują więc cztery razy w ciągu
            dnia, ale należy mieć świadomość, że wiele przypadków nie zostało
            ujętych w oficjalnych statystykach.

            W 2009 roku na policje zgłoszone zostały 1,592 przypadki
            molestowania dzieci. Młodzi ludzie, byli regularnie wykorzystywani
            seksualnie przez dorosłych, których darzyli zaufaniem.

            Największy w kraju oddział policji w Strathclyde, zanotował 547
            zarzutów wykorzystania seksualnego osób poniżej 16 roku życia, ale
            jak przyznają policjanci dane te są tylko cząstkowe i nie obejmują
            wszystkich gwałtów, ataków ekshibicjonistów i przypadków
            molestowania seksualnego.

            Policja w regionie Lothian and Borders w ciągu ostatnich 12 miesięcy
            zanotowała 320 przypadków przestępstw seksualnych z udziałem dzieci,
            a także 195 przypadków zachowań lubieżnych. Znacznie mniej było ich
            w Fife (142 przypadki)i w Tayside (125 przypadków).

            W przestępstwach tych uczestniczyli kluczowi członkowie największej
            siatki pedofilów w Szkocji, między innymi przywódca szajki Neil
            Strachan(41) i James Rennie(38), którzy otrzymali wyroki dożywocia
            za swoje czyny . Strachan wykorzystał seksualnie między innymi 18
            miesięcznego chłopca, którego zaraził wirusem HIV.

            anglia.interia.pl/wasze-artykuly/wasze-artykuly/artykul/co-6-godzin-ktos-molestuje-dziecko-w-szkocji,33178
            • Gość: Szacuneczek... To nie jest odkrycie... :))))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 31.03.10, 07:52
              Wiem, wiem. Taka naglosnienie tematu jest zupelnie niepotrzebne. To
              przeciez bylo tak dawno... :))))))))))))))))))))))))))


              Molestowanie seksualne przez duchownych nie jest odkryciem ostatnich
              lat

              Dokumenty archiwalne dowodzą, że w czasach PRL Kościół katolicki
              zmagał się z takimi problemami, ale były one skrzętnie ukrywane. Nie
              nagłaśniała ich nawet zwalczająca Kościół bezpieka, chociaż to ona,
              podczas inwigilacji duchownych, natykała się na przypadki
              wykorzystywania seksualnego dzieci.

              Nie ma właściwie dnia, by w mediach nie pojawiła się sprawa
              wykorzystywania nieletnich przez osoby duchowne. Słuchając,
              oglądając, czytając wstrząsające relacje ofiar i rodzin, można
              odnieść wrażenie, że w Kościele katolickim pojawił się poważny
              problem. Skandale seksualne w niektórych krajach doprowadziły do
              bankructw diecezji. Doszło do tego, że otwartym głosem o
              wykorzystywaniu nieletnich przemówił nawet sam papież Benedykt XVI.

              Tymczasem molestowanie dzieci nie jest wcale problemem nowym,
              również w Polsce. Kościół zmagał się z nim także w czasach PRL. Tyle
              że wtedy o wiele łatwiej było takie przypadki ukryć. Ich ślady
              jednak pozostały. Można je znaleźć w archiwach pozostałych po
              Służbie Bezpieczeństwa. Tylko tam, bo akta prokuratorskie i sądowe
              spraw, których dotyczą, już dawno zniszczono.


              wiadomosci.onet.pl/1605816,2677,1,kioskart.html
              • Gość: Szacuneczek... Częstował... opłatkiem... :))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 01.04.10, 11:55
                Brat Z.

                Pełnił funkcję zakrystianina w kościele oo. franciszkanów w dużym
                mieście w dawnym województwie poznańskim. "W dniu 13 czerwca 1966
                roku otrzymano informacje od TW (tajnego współpracownika), z której
                wynikało, że brat Z. (...) dopuszcza się czynów nierządnych względem
                nieletnich dziewcząt" - napisał podpułkownik Molski w raporcie do
                Departamentu IV (zajmującego się inwigilacją związków wyznaniowych)
                Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

                Przesłuchano dwie "poszkodowane dziewczynki w obecności ich matek".
                Obie potwierdziły, że były molestowane. Ich matki złożyły formalny
                wniosek do Milicji Obywatelskiej o ściganie zakonnika. Podczas
                śledztw ustalono, że Z. przez rok wykorzystał co najmniej sześć
                nieletnich. "Czynów tych dopuszczał się na terenie kościoła, w
                pomieszczeniu obok zakrystii, dokąd zwabiał dziewczęta pod pozorem
                poczęstowania opłatkiem".

                Zachowany opis śledztwa wskazuje na to, że już w latach 60. w
                sprawach dotyczących molestowania stosowano podobne procedury jak
                obecnie. Dzieci zostały przesłuchane powtórnie w obecności
                psychologa, a ich zeznania nagrano. Biegły sądowy wydał opinię
                oceniającą wiarygodność relacji dziewczynek. Dopiero wtedy
                prokuratura postawiła bratu Z. zarzuty wykorzystywania nieletnich.
                Zastosowano wobec niego areszt tymczasowy "ze względu na znaczny
                stopień niebezpieczeństwa czynu". Dokumentów na temat sądowego
                finału sprawy franciszkanina nie udało mi się znaleźć.


                wiadomosci.onet.pl/1605816,2677,1,kioskart.html
                • Gość: Szacuneczek... Chrystusowiec i jego czyny nierządne... :))))))))) IP: 193.111.147.* 02.04.10, 08:23
                  Ksiądz O.

                  Był wikarym w jednej parafii na Pomorzu prowadzonych przez
                  Towarzystwo Chrystusowe. W lipcu 1969 roku decyzją prokuratora
                  trafił do aresztu za "czyny nierządne" z 12-letnią uczennicą
                  wiejskiej szkoły. Według ustaleń śledczych (w tym zeznań samej
                  ofiary) była ona wykorzystywana przez duchownego przez długi czas (w
                  latach 1962-1965). Sprawę monitorował Departament IV oraz poznańska
                  bezpieka, gdyż główną siedzibą zgromadzenia chrystusowców był (i
                  jest) Poznań.

                  Podczas śledztwa wyszło na jaw, że O. był już wcześniej podejrzany o
                  molestowanie pięciu uczennic podstawówki podczas pracy w poprzedniej
                  parafii. Sprawę jednak wtedy szybko umorzono, bowiem rodziny
                  dziewczynek po wszczęciu śledztwa wycofały swoje zeznania na temat
                  kontaktów z księdzem. Okazało się, że zostały do tego wówczas
                  nakłonione. Podczas przeszukania w domu jednej z molestowanych
                  znaleziono obszerną korespondencję kapłana adresowaną do
                  dziewczynki. Dotyczyła ona m.in. jego kontaktów intymnych z
                  uczennicą. Fakty zawarte w korespondencji potwierdzili w
                  przesłuchiwaniu świadkowie, w tym... kościelny. Matka innego dziecka
                  przyznała, że ksiądz odwiedził ich i nakłaniał do odwołania zeznań
                  dotyczących kontaktów seksualnych z dziewczynką.

                  Prowadzący śledztwo dotarli wkrótce do kolejnych ofiar chrystusowca.
                  Jedna z dziewczynek opowiedziała o próbie gwałtu na terenie
                  zakrystii, druga o wykorzystaniu jej podczas sprzątania parafialnego
                  kościoła.

                  Istotnym dowodem przeciwko księdzu O. były jego listy, które napisał
                  w areszcie i próbował wysłać przez jednego ze współwięźniów.
                  Kierowane były do rodziców jednej z jego ofiar oraz
                  kościelnego. "Prosił adresatów o zmianę zeznań złożonych w
                  śledztwie, aby w ten sposób go ratować" - napisano w sprawozdaniu
                  kierowanym do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

                  Pod koniec 1969 roku akt oskarżenia przeciwko duchownemu trafił do
                  sądu powiatowego. Z zachowanych dokumentów wynika, że kierownictwo
                  bezpieki rozważało "poinformowanie społeczeństwa" o bulwersującym
                  postępowaniu chrystusowca. Prawdopodobnie z tego zrezygnowano - w
                  prasie z tamtego okresu nie znalazłem śladu na temat sprawy księdza
                  O., a w szczątkowo zachowanych dokumentach SB (poza stwierdzeniem,
                  że kapłan został skazany) nie ma informacji o wysokości wyroku,
                  który zapadł.


                  wiadomosci.onet.pl/1605816,2677,1,kioskart.html
                  • Gość: Szacuneczek... Pedofila w KK nie jest rzeczą niesłychaną... :)))) IP: 193.111.147.* 02.04.10, 11:11
                    Też tak mi się wydaje, że to nie jest rzecz niesłychana jeżeli
                    chodzi o pedofilię w KK... Poza tym pedofilia, to znacznie gorzej
                    niż "te nadużycia sexualne" - zaczęło się "rozcieńczanie tematu" i
                    mozolne robienie wody z mózgu społeczeństwu (bo coraz głośniej o
                    pedofilii w KK, która istniała, istnieje i... istnieć będzie?).
                    Ejże... :))))))))))))))))))))))))


                    Cieszę się, że Benedykt XVI napisał list do Kościoła irlandzkiego
                    nt. pedofilii. To w tej sprawie jest pewien przełom, ale nie
                    przesadzajmy. Na miły Bóg, pedofilia istniała, istnieje i istnieć
                    będzie, to jest ludzka wada, to jest ludzki grzech, ludzka rzecz
                    okropna. Pedofilia w Kościele, czy powiedzmy te nadużycia seksualne
                    nie są znów takim zjawiskiem, które trzeba by było określać jako
                    rzecz niesłychaną - mówił w programie "Gość radia Zet" biskup
                    Tadeusz Pieronek.


                    wiadomosci.wp.pl/kat,4892,title,Bp-Pieronek-pedofilia-istniala-istnieje-i-istniec-bedzie,wid,12135861,wiadomosc.html
                    • Gość: Szacuneczek... Zaczęło się: Pedofila w KK to drobna plotka... :)) IP: 193.111.147.* 06.04.10, 08:18
                      Teraz zrozumiałem, pedofilia w KK, to drobna plotka. Prawdopodobnie
                      ludzi zawistnych, nie miłujących bliźniego, pazernych na
                      pieniądze... :)))))))))))))))))))))))


                      Kardynał Angelo Sodano powiedział, że wiara rzymsko-katolicka nie
                      będzie ulegać wpływowi "drobnych plotek" na temat molestowania
                      dzieci przez księży informuje serwis BBC.

                      - Ojcze Święty, ludzie Boga są z tobą i nie pozwolą, aby miały na
                      nich wpływ chwilowe drobne plotki powiedział kardynał.

                      wiadomosci.onet.pl/2150760,12,molestow...
                      Tymczasem Amerykanie mają pomysł na zreformowanie kościoła w Europie

                      Amerykańskie reformy polegają na zerowej tolerancji wobec księży,
                      którzy molestowali dzieci, obowiązkowym powiadomieniu o takich
                      przypadkach władz i tworzeniu lokalnych rad świeckich katolików,
                      które reagowały by na takie zarzuty.

                      - Tragedią jest to, że Europejczycy nie uregulowali tych spraw w
                      czasie, kiedy w USA wybuchały skandale ws. molestowania dzieci przez
                      księży. Wtedy myśleli, że to tylko amerykański problem powiedział
                      Thomas Reese, jezuita z Uniwersytetu Georgetown. Gdyby przyjęli
                      nasze reformy, być może dzisiaj byli by w znacznie lepszej sytuacji
                      dodaje.

                      wiadomosci.onet.pl/2150748,441,ameryka...
                      • Gość: Szacuneczek... Polisa ubezpieczeniowa dla pedofili? IP: 193.111.147.* 07.04.10, 07:51
                        Osiemnaście lat minęło... Jakoś nie pamiętam, by ówczesne media
                        donosiły o tym, że artystka wzywała do walki z pedofilami z KK.
                        Przekazano jedynie, że wokalistka podarła fotkę papieża, to było
                        najważniejsze... Ktoś może pamięta więcej? Tak czy owak pedofile z
                        KK byli zauważani już dwadzieścia lat temu...


                        Prawie dwadzieścia lat temu młodziutka irlandzka wokalistka wywołała
                        skandal, niszcząc w czasie programu telewizyjnego zdjęcie Jana Pawła
                        II

                        Nazwała wówczas papieża wrogiem i wezwała do walki z molestowaniem
                        nieletnich przez księży. Dziś jej wyczyn z 1992 roku wydaje się
                        niemal proroczy.

                        Sinead O'Connor nadal śpiewa i wciąż mówi o wykorzystywaniu dzieci.
                        A Kościół katolicki stanął przed lawiną skarg dotyczących
                        seksualnych i fizycznych napaści na dzieci dokonywanych przez
                        duchownych w Irlandii i w całej Europie. Kilkadziesiąt lat temu
                        takie przypadki maltretowania były niemal na porządku dziennym w
                        ojczyźnie Sinead. W 1987 roku sprawa stała się na tyle poważna, że
                        irlandzki Kościół wykupił polisę ubezpieczeniową, chroniącą przed
                        ewentualnymi pozwami o molestowanie seksualne.

                        W ubiegłym tygodniu papież Benedykt XVI wystosował list pasterski, w
                        którym przeprasza wiernych w Irlandii za dawne grzechy kościoła.
                        Papież nie zgadza się jednak z tym, że Watykan celowo – jak twierdzą
                        krytycy – tworzył atmosferę tajemnicy wokół problemu molestowania
                        nieletnich. Benedykt XVI nie zapowiedział też żadnych działań
                        dyscyplinarnych wobec hierarchów, którzy według opinii publicznej
                        tuszowali przestępstwa księży, chociaż w ubiegłą środę przyjął
                        dymisję Johna Magee’a. Irlandzkiemu biskupowi zarzuca się, że nie
                        zgłosił na policję przypadków pedofilii wśród księży.

                        43-letnia O'Connor, matka czwórki dzieci, udzieliła wywiadu
                        dziennikowi "Los Angeles Times" na temat ostatniego skandalu w
                        Kościele katolickim.

                        Los Angeles Times: Czy twoim zdaniem słowa Benedykta XVI są
                        wystarczające?

                        Sinead O’Connor: Mamy tu do czynienia ze sztuką kłamstwa. Papież
                        zaczyna swój list od stwierdzenia, że pisze kierowany głęboką troską
                        o naród irlandzki. Skoro jest tak bardzo przejęty, dlaczego czekał z
                        tym listem 23 lata? Dlaczego ani on, ani jego poprzednik nie wsiedli
                        do samolotu i nie polecieli do któregokolwiek z tych krajów, by
                        spotkać się z ofiarami, przeprosić?

                        Swoim listem papież odwraca się plecami do irlandzkich hierarchów,
                        dając nam do zrozumienia, że w pewien sposób działali oni
                        niezależnie od Watykanu. Tymczasem istnieją dokumenty świadczące o
                        tym, że jest to kłamstwo.

                        Gdybyś jako szef firmy dowiedział się, że twoi pracownicy
                        wykorzystywali seksualnie dzieci, natychmiast byś ich zwolnił.
                        Ponadto odwiedziłbyś pokrzywdzonych, przeprosił ich z całego serca i
                        zaproponował im wszelką możliwą pomoc. Tak się nie stało.


                        wiadomosci.onet.pl/1605919,720,1,kioskart.html
                        • Gość: Szacuneczek... Instrukcja... obsługi? IP: 193.111.147.* 07.04.10, 12:32
                          W 2001 roku kardynał Joseph Ratzinger napisał instrukcję, zgodnie z
                          którą przypadki molestowania miały być objęte tajemnicą. Ale czy ta
                          dyrektywa nie mówi również o współpracy z władzami cywilnymi?

                          W tym dokumencie Ratzinger stwierdza, że wszelkie sprawy związane z
                          molestowaniem mają być kierowane do niego, do Watykanu. Tam zapadnie
                          decyzja, czy będą one rozpatrywane w Rzymie, czy lokalnie przez
                          biskupów. Miał się nimi zajmować wyłącznie Kościół. Były objęte
                          tajemnicą papieską, co oznacza, że gdybyś ją złamał, nałożono by na
                          ciebie ekskomunikę.

                          Faktem jest, że po raz pierwszy w dokumencie watykańskim pojawiła
                          się jakakolwiek wzmianka o tym, że duchowni powinni współpracować z
                          organami cywilnymi. Nie podoba mi się jednak to, że nastąpiło to
                          dopiero w 2001 roku. Już w 1987 mieli świadomość istnienia tego
                          problemu. Wiedzieli na tyle dużo, że wykupili ubezpieczenie.

                          Co zatem powinien zrobić papież?

                          Powinno zostać przeprowadzone pełne dochodzenie kryminalne
                          obejmujące hierarchię katolicką we wszystkich krajach, w których
                          doszło do molestowania. Takim śledztwem powinien również zostać
                          objęty Watykan.

                          Pełne dochodzenie kryminalne powinno również dotyczyć papieża.
                          Powinien on ustąpić, ponieważ nie działał zgodnie z chrześcijańskimi
                          zasadami w obronie dzieci, jak również ze względu na fakt, że jego
                          organizacja przez wiele dziesięcioleci chroniła swoje interesy,
                          zamiast dbać o dobro najmłodszych.

                          Watykan powinien paść na kolana i wyznać całą prawdę tym samym
                          językiem, którego my zgodnie z jego wolą używamy podczas mszy.

                          Taka spowiedź jest jedyną nadzieją na przetrwanie kościoła w XXI
                          wieku. To jest chybotliwy most, ale zawsze most. Osobiście gotowa
                          jestem pomóc im przez niego przejść. Jeśli tego nie zrobią, nie
                          przetrwają. Mam nadzieję, że im się uda, ponieważ katolicyzm ma
                          wiele naprawdę pięknych stron.

                          A co z ofiarami?

                          Papież twierdzi, że chce dać ofiarom uzdrowienie. Tyle że odmawia im
                          tego, co w rzeczywistości mogło by podziałać na nie uzdrawiająco,
                          czyli pełnego wyznania grzechów przez Watykan.

                          Mówimy tu o bardzo rozbitych ludziach. Ich życie jest trudne. Nie
                          potrafią utrzymać pracy, związków. Watykan powinien dać im część
                          swoich miliardów, żeby byli w stanie normalnie funkcjonować.

                          Czy irlandzcy biskupi powinni podać się do dymisji, jak
                          zaproponowało kilku z nich?

                          Dymisja będzie dla nich wybawieniem z opresji. Powinni być sądzeni
                          jak kryminaliści. Gdyby któreś z nas ukrywało tego typu
                          przestępstwa, natychmiast trafiłoby za kratki. I słusznie. Mamy tu
                          do czynienia z podwójnymi standardami.

                          Co w tej sytuacji powinni zrobić Irlandczycy?

                          To są dobrzy, poczciwi katolicy, którzy mimo tej całej sytuacji
                          nadal chodzą na mszę. Oni mają w swoich rękach moc, by zmusić
                          Watykan do tego, by padł na kolana i wyznał winy. Mogą to zrobić,
                          odmawiając chodzenia na mszę, bojkotując Kościół dotąd, aż się
                          przyzna.

                          Obecnie tkwimy w bardzo dysfunkcyjnym związku z organizacją, która
                          nas w rzeczywistości wykorzystuje. I nie dostrzegamy tego, jak
                          jesteśmy traktowani. Mamy mentalność posiniaczonej żony, która
                          uważa, że to wszystko jej wina.

                          A mimo to wciąż uważasz się za katoliczkę?

                          Jestem katoliczką i kocham Boga. Dlatego sprzeciwiam się temu, co ci
                          ludzie wyczyniają z wiarą, w której się wychowałam.

                          Zawsze żarliwie kochałam to, co nazywam Duchem Świętym. Moim zdaniem
                          stał się on zakładnikiem Kościoła katolickiego. Myślę, że Bóg musi
                          się uwolnić od tych ludzi. Oni nie reprezentują wartości i postaw
                          chrześcijańskich. Gdyby byli prawdziwymi chrześcijanami, już dawno
                          by się przyznali. Tymczasem my cały czas próbujemy wycisnąć łzy z
                          kamienia.


                          wiadomosci.onet.pl/1605919,720,2,kioskart.html
                          • Gość: Szacuneczek... Kardynał molestował około 2000 chłopców... IP: 193.111.147.* 08.04.10, 11:55
                            ...a ksiądz około 200 dzieci (ale za to głuchych)... Chyba
                            kardynał... lepszy?


                            The Sunday Times

                            4 kwietnia gazeta "The Sunday Times" doniosła, że wciąż ujawniane
                            skandale pedofilskie w Kościele rzymskokatolickim mogą przyczynić
                            się do opóźnienia procesu beatyfikacyjnego papieża Jana Pawła II.

                            Zarzuty, że papież Jan Paweł II w trakcie swojego 26-letniego
                            pontyfikatu blokował dochodzenia w sprawie pedofilów - księży, a w
                            tym kardynałów, promował wysokich urzędników kościelnych, mimo
                            oskarżeń, że molestowali dzieci i ukrywał niezliczone przypadki
                            nadużyć, położyły się cieniem na jego drodze do świętości -
                            informuje "The Sunday Times".

                            Jan Paweł II jest oskarżany o bardzo rygorystyczne przestrzeganie
                            watykańskiego dokumentu "Crimen Sollicitationis", nakazującego
                            ukrywanie pedofilów-gwałcicieli wśród kleru przed świeckim wymiarem
                            sprawiedliwości.

                            Jak donosi gazeta, najpoważniejsze zarzuty związane są z kardynałem
                            Hansem Groerem, austriackim przyjacielem Jana Pawła II, który
                            molestował około 2 000 chłopców przez dziesięciolecia, ale nigdy nie
                            spotkały go żadne kary ze strony Watykanu ani świeckiego wymiaru
                            sprawiedliwości.

                            Sprawa Groera stała się jawna w 1995 roku, kiedy dawni uczniowie
                            elitarnej szkoły katolickiej oskarżyli go o molestowanie seksualne.
                            Po skandalu jaki wybuchł, Groer został odsunięty ze stanowiska i
                            mianowany przeorem klasztoru. Nigdy nie go nie ukarano. Sam
                            tylko "mgliście" przeprosił swoje ofiary w 1998 roku przed udaniem
                            się do klasztoru, gdzie spędził resztę życia do 2003 roku. Niektórym
                            z jego ofiar zaoferowano pieniądze w zamian za milczenie.

                            W kontekście ew. opóźnienia procesu beatyfikacyjnego, wymienia się
                            również sprawę ignorowania skandalu dotyczącego amerykańskiego
                            księdza Lawrenca Murphy'ego, oskarżonego o molestowanie ponad 200
                            głuchych dzieci w szkole specjalnej w Wisconsin oraz inne, podobne
                            przypadki z różnych krajów świata. Udział w tuszowaniu pedofilskich
                            skandali miał mieć również obecny papież Benedykt XVI, a ówczesny
                            kardynał Joseph Ratzinger, jednak jego obrońcy zaznaczają, że
                            wykonywał jedynie zalecenia swojego zwierzchnika. Organizacje
                            broniące praw ofiar księży-pedofilów prowadzą działania w celu
                            pociągnięcia Benedykta XVI do odpowiedzialności sądowej.
                            • Gość: Szacuneczek... Znowu tajny dokument KK chroniący pedofilów... IP: 193.111.147.* 09.04.10, 14:11
                              Archidiecezja Benedykta XVI ujawniła, że w czasie gdy był on
                              arcybiskupem podejrzany o pedofilię ksiądz został przeniesiony na
                              inną duszpasterską posadę, gdzie molestował kolejne dzieci. Obecny
                              papież podpisał także pewien dokument watykański w 2001 roku, w
                              którym instruował biskupów, żeby takie sprawy utrzymywali w
                              tajemnicy.

                              Doniesienia te stawiają pod znakiem zapytania moralność Benedykta
                              XVI w okresie gdy zajmował się oskarżeniami księży o pedofilię jako
                              kardynał i arcybiskup Monachium w latach 1977-1982, a później jako
                              Prefekt Kongregacji Nauki Wiary w latach 1981-2005.


                              Rzecznik Watykanu Federico Lombardi wieczorem 12 marca wydał
                              oświadczenie, z którego wynika, że pełną odpowiedzialność za
                              przeniesienie księdza-pedofila ponosi naczelny wikary Monachium,
                              sugerując że ówczesny arcybiskup tego miasta nie miał z tym nic
                              wspólnego.

                              Adwokatów ofiar to nie przekonuje. Niezwykle trudno uwierzyć nam w
                              to, że Ratzinger nie przywrócił napastnika do pełnienia obowiązków,
                              ani nie wiedział o tym przywróceniu - powiedziała Barbara Blaine,
                              prezeska i założycielka SNAP (Survivors Network of those Abuse by
                              Priest) - sieci wsparcia dla ofiar księży.

                              Sceptycyzm ten jest uzasadniony, gdyż w watykańskim liście z 2001
                              roku Ratzinger polecił wszystkim biskupom przekazywanie do jego
                              biura wszystkich przypadków wykorzystywania seksualnego nieletnich
                              przez księży. Przypadki miały być też objęte tajemnicą papieską.

                              Ministerka Sprawiedliwości Niemiec Sabina Leutheusser-Schnarrnberger
                              przytoczyła ten dokument jako dowód na to, że Watykan (wówczas pod
                              zwierzchnictwem Jana Pawła II) tworzył "ścianę milczenia" wokół
                              przypadków wykorzystywania i zapobiegał wytaczaniu spraw sądowych.

                              Prawnicy ofiar wykorzystywania przez księży w USA także cytują list
                              z 2001 roku, wykazując że Kościół rzymskokatolicki próbował
                              utrudniać pracę wymiarowi sprawiedliwości. To jest międzynarodowy
                              przestępczy spisek w celu utrudnienia pracy wymiarowi
                              sprawiedliwości - powiedział Associated Press Dan Shea, adwokat
                              wielu ofiar.


                              The Sunday Times
                              4 kwietnia 2010
                              • Gość: Szacuneczek... Tym razem "tylko" dwieście molestowanych dzieci... IP: 193.111.147.* 23.04.10, 13:03
                                I tak zapewne od setek lat... Szkoda, że wcześniej nie wymyślono
                                internetu... Ależ mieli swobodę działania... Swoją drogą
                                zastanawiające jest, że niektórzy przedstawiciele KaKa upodobali
                                sobie akurat niepełnosprawne dzieci do gwałcenia...


                                Benedykt XVI pozwany w sprawie pedofilli
                                "ZA TUSZOWANIE MOLESTOWANIA SEKSUALNEGO"


                                Mieszkaniec Illinois Arthur Budzinski pozywa Watykan i Stolicę
                                Apostolską za rzekome tuszowanie przypadków molestowanie seksualnego
                                przez katolickiego księdza w stanie Wisconsin. W pozwie znajduje się
                                żądanie ujawnienia nazwisk tysięcy duchownych, wobec których są -
                                zdaniem pozywającego - wiarygodne doniesienia o niewłaściwym
                                zachowaniu seksualnym.

                                Budzinski - dziś dorosły, głuchoniemy mężczyzna - twierdzi, że był
                                molestowany przez ojca Lawrence'a Murphy'ego, gdy był uczniem szkoły
                                dla głuchoniemych w Boston Spa.

                                "Pozwany, Stolica Apostolska, wiedziała o rozpowszechnionym
                                problemie molestowania seksualnego dzieci przez jego duchownych od
                                wieków, ale tuszował te przypadki i przez to podtrzymywał
                                molestowanie", głosi pozew.

                                Według Amerykanina papież Benedykt XVI jest jednym z pozwanych, bo
                                miał władzę usunięcia ze stanowiska księdza Murphy'ego, gdy jako
                                kardynał Josehp Ratzinger był prefektem Kongregacji Nauki Wiary.

                                "Jest wielu księży, braci i ludzi, nad którymi pozwany sprawował
                                opiekę duszpasterską po tym, gdy dowiedział się albo podejrzewał, że
                                te osoby molestowały dzieci", czytamy w dokumencie.

                                Rzecznik Watykanu ojciec Federico Lombardi odmówił komentarza w tej
                                sprawie.

                                Zmienić politykę Kościoła

                                Zdaniem szefa Survivors Network of those Abused by Priests
                                (organizacji zrzeszającej ofiary duchownych-pedofili) Petera Isleya,
                                Watykan bada około 4 tys. przypadków rzekomego molestowania
                                seksualnego przez ludzi Kościoła.

                                Ten pozew, w jego mniemaniu, ma zmienić podejście Kościoła do
                                przypadków molestowania. - Mam nadzieję, że będzie to chronić dzieci
                                na całym świecie. To historyczny dzień i mamy nadzieję, że będzie to
                                skutkować - powiedział Isley.

                                Kardynałowie skradli nasze głosy

                                Budzinski pojawił się w czwartek z Isleyem na konferencji prasowej.
                                Zaznaczył, że choć "księża [księża-pedofile - red.] ograbili nas z
                                naszych ciał", to kardynałowie, arcybiskupi i papież "skradli nasze
                                głosy". Swoją wypowiedź pokazał za pomocą języka migowego, a jego
                                córka - Gigi - przetłumaczyła słowa.

                                Jak twierdzi Isley, nieżyjący już ksiądz Murphy najprawdopodobniej
                                jest odpowiedzialny za molestowanie około 200 chłopców.


                                www.tvn24.pl/0,1653310,0,1,benedykt--xvi-pozwany-w-sprawie-pedofilli,wiadomosc.html
                                • Gość: Szacuneczek... Nie, nie, nie - nie wierzę... :))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 23.04.10, 14:21
                                  To są jakieś żarty... czy co?


                                  Benedykt XVI przyjął rezygnację biskupa Brugii w Belgii Josepha
                                  Vangheluwe, który przyznał się do seksualnego wykorzystywania
                                  chłopca. Wiadomość o zdymisjonowaniu biskupa podał Watykan.

                                  W złożonym oświadczeniu 73-letni belgijski biskup wyznał: "Kiedy
                                  byłem jeszcze zwykłym księdzem i przez pewien czas na początku mojej
                                  posługi biskupiej seksualnie wykorzystywałem młodego chłopca w
                                  bliskim mi otoczeniu". - Ofiara jest wciąż przez to naznaczona -
                                  dodał. - W ostatnich dziesięcioleciach wielokrotnie uznałem mą winę
                                  wobec niego, a także jego rodziny i prosiłem o przebaczenie. Lecz to
                                  go nie uspokoiło. Medialna burza w ostatnich tygodniach zwiększyła
                                  jego traumę - oświadczył biskup Vangheluwe.

                                  - Tak dalej być nie może. Jest mi niezmiernie przykro z powodu tego,
                                  co zrobiłem i najszczerzej przepraszam ofiarę, jego rodzinę, całą
                                  wspólnotę katolicką i społeczeństwo - stwierdził biskup wyjaśniając,
                                  że złożył dymisję na ręce Benedykta XVI, która została właśnie
                                  przyjęta.

                                  W czwartek papież przyjął rezygnację z urzędu biskupa Kildare i
                                  Leighlin w Irlandii Jamesa Moriarty, który w latach 1991-2002 był
                                  biskupem pomocniczym archidiecezji w Dublinie. To ona znalazła się w
                                  centrum skandalu w związku z rządowym raportem na temat pedofilii w
                                  irlandzkim Kościele i jej tuszowania przez miejscowych hierarchów.

                                  wiadomosci.wp.pl/kat,1371,title,Papiez-zdymisjonowal-biskupa-za-pedofilie,wid,12202598,wiadomosc.html?ticaid=1a0a6&_ticrsn=5
                                  • Gość: Szacuneczek... Teraz w Norwegii. Gdzie jeszcze...? IP: 193.111.147.* 26.04.10, 13:49
                                    Norweska prasa pisze o pierwszym w historii kraju ujawnionym
                                    przypadku molestowania ministranta przez katolickiego księdza.
                                    Biskup Georg Müller zrezygnował ze stanowiska, kiedy jego ofiara
                                    ujawniła po 20 latach fakty molestowania innemu księdzu.
                                    7 czerwca 2009 roku katolicki biskup, 59-letni Georg Müller,
                                    zaskoczył wiernych w Trondheim rezygnując nagle ze stanowiska. Jako
                                    oficjalne powody rezygnacji podawano kłopoty z porozumieniu ze
                                    współpracownikami, konieczność podjęcia innych obowiązków i wreszcie
                                    pragnienie przejścia na zasłużoną emeryturę. Dziś
                                    dziennik "Adresseavisen" ujawnia szokujące szczegóły odwołania
                                    biskupa. Okazuje się, że duchowny przyznał, iż 20 lat temu
                                    wykorzystywał ministranta.

                                    Historia sprzed lat

                                    Do molestowania doszło, gdy Müller pełnił w Trondheim obowiązki
                                    księdza. Jego ofiara milczała przez 20 lat, aż w końcu ujawniła
                                    fakty innemu księdzu. Ten zawiadomił władze kościelne, które
                                    rozpoczęły badanie sprawy.

                                    Wczoraj biskup Oslo i Trondheim, Bernt Eidsvig prezentował
                                    oświadczenie Kongregacji Wiary w Watykanie w sprawie biskupa Georga
                                    Müllera. Wynika z niego, że biskup przyznał, iż zdarzenie opisywane
                                    przez jego ofiarę miało miejsce i poprosił, by pozwolono mu
                                    zrezygnować ze stanowiska. Kongregacja przychyliła się do jego
                                    prośby, biskup oddał się zaś pod opiekę psychologa.

                                    Zdaniem obecnego biskupa, prawdziwych okoliczności odejścia Müllera
                                    ze stanowiska nie ujawniano wcześniej, by chronić ofiarę
                                    molestowania, która jest osobą znaną w katolickiej społeczności
                                    Trondheim i nie życzyła sobie rozgłosu. Z informacji
                                    dziennikarzy "Aftenposten" wynika, że ofiara miała otrzymać od
                                    Kościoła odszkodowanie w wysokości równowartości 250 tysięcy
                                    złotych, jednak Bernt Eidsvik nie potwierdza tej informacji.

                                    Ślad się urywa

                                    Wczoraj dziennikarze "Adresseavisen" bezskutecznie poszukiwali
                                    Georga Müllera w Niemczech, skąd pochodzi. Bezskutecznie. Nad
                                    materiałem prasowym dotyczącym biskupa pracowało aż pięcioro
                                    dziennikarzy, jednak nie udało im się bezpośrednio porozmawiać z
                                    duchownym.

                                    Były biskup Trondheim miał utrzymywać, że nie było więcej ofiar. Jak
                                    dotąd na policje nie zgłosił się nikt, kto mógł dzielić los ofiary
                                    biskupa, jednak, jak powiedział obecny biskup, "nie można w 100%
                                    wykluczyć", że krzywda spotkała tylko jednego chłopca. Jednocześnie
                                    biskup Bernt Eidsvig deklaruje, iż bardzo się cieszy, że sprawa
                                    została wyjaśniona i zamknięta w ciągu kilku miesięcy od zgłoszenia.
                                    Ma nadzieję, że katolickim duchownym uda się szybko odzyskać
                                    zaufanie wiernych.

                                    Warto wspomnieć, że wspólnota rzymsko-katolicka w Norwegii nie
                                    należy do największych wspólnot religijnych w tym kraju. Większość
                                    wierzących Norwegów to członkowie Państwowego Kościoła Norweskiego.
                                    Sprawa molestowania przez katolickiego biskupa nie wpłynie dobrze na
                                    wizerunek Kościoła Katolickiego w Norwegii. Już wywołała duże
                                    poruszenie i można się spodziewać, że w najbliższych dniach będzie
                                    szeroko komentowana.


                                    polonia.wp.pl/kat,1010223,title,Biskup-wykorzystywal-ministranta-odszedl-i-zniknal,wid,12146432,wiadomosc.html

                                    • Gość: Szacuneczek... Bardzo sprytnie, bardzo - jak zawsze... :))))))))) IP: 193.111.147.* 27.04.10, 11:31
                                      W kontekście ostatnich skandali seksualnych w Kościele europejskie
                                      media przypominają, że zgodnie z prawem, obowiązującym w Watykanie,
                                      wiek uprawniający do współżycia seksualnego wynosi 12 lat. Oznacza
                                      to, że na terenie Stolicy Apostolskiej dorośli mogą odbywać stosunki
                                      płciowe z 12-letnimi dziećmi, za zgodą tych ostatnich – informuje
                                      portal inopressa.ru, powołując się na wczorajszą publikację
                                      niemieckiej gazety "Die Welt".

                                      Niemiecki dziennik ten fenomen nazywa "przeżytkiem prawnym XIX
                                      wieku". Wtedy we włoskim prawie karnym wiek uprawniający do
                                      współżycia seksualnego wynosił właśnie 12 lat. W 1929 roku podpisano
                                      tzw. traktaty laterańskie, kończące długi spór między papiestwem a
                                      władzami Włoch. Wtedy też Watykan przyjął włoski kodeks karny.

                                      Od tej pory do kodeksu wprowadzano różne zmiany, np. zlikwidowano
                                      karę śmierci, ale artykuł dotyczący wieku przyzwolenia pozostał w
                                      niezmienionym kształcie, chociaż we Włoszech wiek ten podniesiono do
                                      14 lat.

                                      Kwestia wywołuje gorące spory wśród prawników. Niektórzy, jak np.
                                      profesor Manfred Nowak z Wiednia, uważają, że kościół
                                      rzymskokatolicki świadomie utrzymuje wiek przyzwolenia na tak niskim
                                      poziomie. Podobne przepisy obowiązują w innych krajach o silnej
                                      tradycji katolickiej - na Malcie czy w Hiszpanii. W tym ostatnim
                                      kraju, zaznacza gazeta, dopiero osiem lat temu podniesiono wiek
                                      przyzwolenia z 12 do 13 lat.

                                      Kościół katolicki pogrążył się w kryzysie w wyniku ujawnienia
                                      licznych seksualnych skandali - przypomina niemiecki dziennik. Do
                                      wielu nadużyć, w Szwajcarii, Holandii, Austrii, Niemczech, USA czy
                                      Irlandii doszło wiele lat temu. Krytyki nie ustrzegł się także sam
                                      papież Benedykt XVI, któremu zarzucano, że nie podjął żadnych
                                      konkretnych kroków przeciwko księżom-pedofilom, gdy pełnił funkcję
                                      arcybiskupa Monachium. Watykan oficjalnie odrzuca wszystkie zarzuty.

                                      23 kwietnia mieszkaniec amerykańskiego stanu Illinois złożył pozew
                                      przeciwko papieżowi. Mężczyzna, który w dzieciństwie był ofiarą
                                      duchownego-pedofila, żąda ukarania Benedykta XVI za ukrywanie
                                      przestępstw księży i domaga się odtajnienia archiwów Watykanu.

                                      wiadomosci.onet.pl/2161354,11,legalny_seks_z_12-letnimi_dziecmi_w_watykanie,item.html
                                      • Gość: Szacuneczek... Pogrozić "palcem" Legionistom Chrystusa... :)))))) IP: 193.111.147.* 30.04.10, 15:11
                                        Nadzwyczajna narada z udziałem Benedykta XVI na temat wstrząśniętego
                                        skandalem seksualnym zgromadzenia Legioniści Chrystusa odbyła się w
                                        Watykanie. Z papieżem spotkało się pięciu księży, którzy
                                        przeprowadzili inspekcję w zgromadzeniu.

                                        Sprawcą tego największego w Kościele skandalu był zmarły w 2008 roku
                                        założyciel Legionistów ojciec Marcial Maciel Degollado z Meksyku,
                                        który prowadził podwójne życie. Przez kilkadziesiąt lat dopuszczał
                                        się pedofilii wobec nieletnich podopiecznych zgromadzenia,
                                        seksualnie wykorzystywał seminarzystów, miał co najmniej troje
                                        dzieci.

                                        Obecnie, po zapoznaniu się z raportem sporządzonym po rocznej
                                        inspekcji w potężnym, mającym oddziały w wielu krajach zgromadzeniu,
                                        Benedykt XVI podejmie decyzję w sprawie jego przyszłości.

                                        Jedną z najbardziej prawdopodobnych rozważanych hipotez jest
                                        ustanowienie zarządu komisarycznego. Nie wyklucza się również
                                        dymisji wszystkich przełożonych lub nawet rozwiązania zgromadzenia.
                                        Obecnie stoi ono także w obliczu groźby bankructwa, w związku z
                                        możliwą falą roszczeń finansowych od ofiar wykorzystywania oraz
                                        dorosłych dzieci ojca Degollado.

                                        Piątkowa narada z udziałem papieża nie była planowana. Z
                                        inspektorami miał spotkać się tylko watykański sekretarz stanu
                                        kardynał Tarcisio Bertone. Audiencja duchownych u papieża świadczy
                                        zdaniem komentatorów o powadze sytuacji i osobistym zaangażowaniu
                                        Benedykta XVI w rozwiązanie tego gigantycznego problemu, którego
                                        pierwszym etapem była podjęta przez niego w 2006 roku decyzja o
                                        zmuszeniu duchownego-skandalisty do całkowitego usunięcia się w
                                        cień, życia w odosobnieniu i rezygnacji z pełnienia posługi.
                                        Odstąpiono wtedy natomiast od wymierzenia innych kar ze względu na
                                        wiek i stan zdrowia Degollado.

                                        fakty.interia.pl/swiat/news/najwiekszy-skandal-w-kosciele-narada-u-papieza,1472370
                                        • Gość: Szacuneczek... I w końcu mamy Polaka w Rzymie... :))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 04.05.10, 14:47
                                          Nie karać! Cierpliwie tłumaczyć takim księżom, że to grzech gwałcić
                                          dzieci... Jakie to szczęście, że ów ksiądz zdążył już
                                          opuścić "pechową" dla siebie parafię i znalazł bezpieczne
                                          schronienie... :)))))))))))))))))))))))))))


                                          Polski ksiądz ściągał pedofilskie materiały.

                                          Młodemu polskiemu księdzu, pracującemu w Rzymie, postawiono zarzut
                                          ściągania materiałów pedofilskich z internetu. Duchowny korzystał z
                                          komputera parafialnego. W trakcie śledztwa, prowadzonego przez
                                          prokuraturę w Wiecznym Mieście, ustalono, że ksiądz dopuścił się
                                          tych czynów w 2006 roku.

                                          Sprawę odkryli ponad rok temu funkcjonariusze włoskiej policji
                                          pocztowej, zajmujący się m.in. ściganiem przestępczości w
                                          internecie, podczas wielkiej operacji przeciwko pedofilom w sieci.

                                          Agencja ANSA podała, że w tym czasie ksiądz opuścił już kościół w
                                          rzymskiej dzielnicy Prenestino, w której pracował. Nie wyjaśniono,
                                          gdzie teraz przebywa.

                                          www.dziennik.pl/wydarzenia/article599359/Polski_ksiadz_sciagal_pedofilskie_materialy.html
                                          • Gość: Szacuneczek... Cierpienia KK z powodu pedofilii. Scyzoryk się... IP: 193.111.147.* 11.05.10, 13:36
                                            Kiedyś pisałem o odwracaniu kota ogonem... :)))))))))))))))))
                                            Już widzę jak przedstawiciel KK zaraz po zgwałceniu dziecka zaczyna
                                            cierpieć... a dziecko pląsa i szczebiocze... Ale tupet!


                                            Benedykt XVI określił jako "naprawdę przerażający" skandal pedofilii
                                            w Kościele. Papież mówił o tym podczas rozmowy z dziennikarzami na
                                            pokładzie samolotu w drodze do Portugalii. Zdaniem papieża obecne
                                            cierpienia Kościoła z powodu nadużyć wobec nieletnich to część
                                            cierpień, zapowiedzianych w trzeciej tajemnicy fatimskiej.

                                            Dzisiaj największe prześladowania Kościoła nie pochodzą z zewnątrz,
                                            ale z grzechów, jakie są wewnątrz jego samego - powiedział Benedykt
                                            XVI.

                                            Nawiązując do treści trzeciej tajemnicy fatimskiej papież
                                            stwierdził: - Oprócz misji cierpienia papieża, które w pierwszej
                                            kolejności możemy odnieść do zamachu na Jana Pawła II, w orędziu
                                            fatimskim są wskazania dotyczące przyszłości Kościoła.

                                            - Jezus powiedział, że Kościół będzie cierpieć aż do skończenia
                                            świata i widzimy to dziś w sposób szczególny - mówił Benedykt XVI
                                            dziennikarzom.

                                            Papież podkreślił, że "Kościół musi udzielić odpowiedzi" na orędzie
                                            fatimskie. W tym kontekście wymienił "pokutę, modlitwę, akceptację,
                                            przebaczenie, ale także potrzebę sprawiedliwości, ponieważ - dodał -
                                            przebaczenie nie zastępuje sprawiedliwości".

                                            Konieczne jest według Benedykta XVI "stałe nawrócenie i trzy cnoty
                                            teologiczne: wiara, nadzieja, miłość".

                                            Benedykt XVI przybył do Lizbony rozpoczynając swą czterodniową
                                            wizytę w Portugalii. Na lotnisku w stolicy kraju papieża powitał
                                            prezydent Anibal Cavaco Silva. To 15. zagraniczna pielgrzymka
                                            Benedykta XVI w ciągu pięciu lat jego pontyfikatu.

                                            Głównym celem podróży jest sanktuarium maryjne w Fatimie w związku z
                                            10. rocznicą beatyfikacji dwojga dzieci, pastuszków z Fatimy -
                                            Franciszka i Hiacynty, świadków objawień w 1917 roku. Papież będzie
                                            tam w środę i w czwartek. Odwiedzi również miasto Porto.

                                            wiadomosci.wp.pl/kat,1371,title,Papiez-skandal-pedofilii-byl-zapowiedziany-w-tajemnicy,wid,12254054,wiadomosc.html?
                                            ticaid=1a255&_ticrsn=3
                                            • Gość: Szacuneczek... I znowu Polska, tym razem Rzeszów... :)))))))))))) IP: 193.111.147.* 11.05.10, 13:59
                                              Tego urzędnika KK przynajmniej przymknęli. Niby dopiero podejrzany,
                                              ale skoro ma siedzieć trzy miesiące, to sprawa jest rozwojowa...


                                              Ksiądz Roman J., były dyrektor Katolickiego Radia Via w Rzeszowie,
                                              jest podejrzany o molestowanie seksualne trzech dziewczynek
                                              oraz "doprowadzenie jednej z nich do obcowania płciowego". Duchowny
                                              został aresztowany na trzy miesiące.

                                              Jak poinformował Zygmunt Zięba, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej
                                              w Ropczycach (Podkarpackie), która prowadzi śledztwo w tej sprawie,
                                              ksiądz nie przyznał się do obcowania płciowego. Przyznał się jedynie
                                              do molestowania małoletnich.

                                              Wśród pokrzywdzonych są dwie dziewczynki poniżej 15. roku życia i
                                              jedna nieco starsza. Prokuratura nie chce udzielać szczegółowych
                                              informacji w tej sprawie, zasłaniając się dobrem pokrzywdzonych
                                              dzieci. Podejrzanemu grozi od dwóch do 12 lat pozbawienia wolności.

                                              51-letni Roman J. jest proboszczem w jednej z podropczyckich
                                              miejscowości. Od kilku lat w swojej miejscowości organizuje
                                              Międzynarodowy Zlot Motocyklistów. Był pierwszym dyrektorem Via
                                              Katolickiego Radia Rzeszów.

                                              wiadomosci.wp.pl/kat,1371,title,Ksiadz-podejrzany-o-molestowanie-trzech-dziewczynek,wid,12221301,wiadomosc.html
                                              • Gość: Szacuneczek... Austria i 566 molestowań w ciągu czterech miesięcy IP: 193.111.147.* 11.05.10, 14:21
                                                566 ujawnionych przypadków pedofilii urzędników KK w Austrii w ciągu
                                                czterech pierwszych miesięcy 2010 r.? I to ma być prawdziwa "twarz"
                                                KK...? e... :))))))


                                                Austriacki artysta Emmerich Weissenberger - w proteście przeciwko
                                                grzechom Kościoła katolickiego - dokonał symbolicznego
                                                samoukrzyżowania na frontonie Katedry św. Szczepana w centrum
                                                Wiednia. Jego półgodzinna akcja wywołała ogromne zainteresowanie i
                                                została przerwana dopiero przez policję, sprowadzoną przez
                                                proboszcza katedry.

                                                Weissenberger wdrapał się na fronton katedry po rusztowaniach, które
                                                zostawili konserwatorzy i zawisł na linach na wysokości 20 metrów
                                                nad głównym wejściem, zwanym Bramą Olbrzymów, w pozycji
                                                ukrzyżowanego Chrystusa.

                                                Zawieszony nad Placem świętego Szczepana, oblany czerwoną farbą, w
                                                koronie z drutu kolczastego, przepasce na biodrach, Emmerich
                                                Weissenberger wzbudził ogromne zainteresowanie przechodniów i
                                                turystów.

                                                Przerażony proboszcz katedry Toni Faber, który nie wiedział nic o
                                                proteście artysty, nakazał zamknąć główne wejście świątyni,
                                                zawiadomił też strażaków i policję. Dopiero funkcjonariusze policji
                                                sprowadzili artystę na dół.

                                                - Chciałem zaprotestować przeciw nadużyciom w austriackim Kościele
                                                katolickim. Moja akcja jest rozpaczliwym wołaniem o pomoc. Tylko
                                                sztuka wyraża prawdę i ukazuje prawdziwą twarz kościoła - powiedział
                                                austriacki artysta.

                                                W tym roku ujawniono już 566 przypadków przemocy w austriackim
                                                Kościele katolickim. Konferencja austriackiego episkopatu potępiła
                                                przypadki seksualnego molestowania nieletnich. Utworzyła też urząd
                                                pełnomocnika do spraw pomocy ofiarom pedofili. Na jego czele stanęła
                                                była premier Styrii, Waltraud Klassnic.

                                                Weissenberger ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Wiedniu i wydział
                                                rzeźby w Grazu. Wystawiał swoje dzieła w Muzeum Europy w Luksemburgu
                                                i Museum of Moder Art w Meridzie.

                                                wiadomosci.wp.pl/kat,1371,title,Ukrzyzowal-sie-w-protescie-przeciw-grzechom-Kosciola,wid,12138504,wiadomosc.html
                                                • Gość: Szacuneczek... Ok. 80% ofiar pedofilów z KK w USA, to chłopcy...? IP: 193.111.147.* 12.05.10, 09:21
                                                  Ojciec dyrektor zaprosił na antenę Radia Maryja słynnego
                                                  amerykańskiego psychologa homofoba dr. Paula Camerona. Wydawałoby
                                                  się, że jest to gość idealnie pasujący do toruńskiego otoczenia. A
                                                  tu taka wpadka!

                                                  O wpadce donosi Głos Rydzyka. Zaczęło się od telefonu bardzo
                                                  dociekliwego słuchacza:

                                                  Jegomość ów zapytał, ile procent wśród amerykańskich duchownych
                                                  katolickich to homoseksualiści.

                                                  I się zaczęło. Gość ojca Rydzyka walnął na antenie Radia Maryja, że
                                                  około 30 proc. księży w USA wykazuje skłonności homoseksualne. Zanim
                                                  słuchacze zdążyli ochłonąć, usłyszeli jeszcze, że badanie
                                                  przeprowadzone w amerykańskich diecezjach wykazało, iż 4,3 proc.
                                                  księży było oskarżonych o pedofilię, a 81 proc. ofiar tych
                                                  duchownych to chłopcy.

                                                  Camerona słuchał akurat sam ojciec dyrektor. I natychmiast sięgnął
                                                  po telefon, by go zrugać osobiście:

                                                  Nie sądzę, żeby to było powszechne, może to być gdzieś w jakiś
                                                  środowiskach, jeżeli jest to w ogóle, ale nie bałbym się powiedzieć,
                                                  że to jest ogólne taka statystyka. To po pierwsze. Drugie: nie
                                                  wykluczałbym, że właśnie w związku z walką z Kościołem, z Panem
                                                  Bogiem i takich metod się też dopuszcza, by takie formy bycia
                                                  lansować.

                                                  Kim są podstępni agenci szatana, którzy to czynią? Ano na przykład
                                                  te wszystkie unijne ośrodki, które lansują homoseksualizm, pedofilię
                                                  i to lesbijstwo. Lansują też panseksualizm. I inne dziwne mody.

                                                  Na szczęście do toruńskich kościołów to nigdy nie dotrze. Bo tam
                                                  wiedzą, kogo należy słuchać.

                                                  www.pardon.pl/artykul/11532/megawpadka_w_radiu_maryja_30_ksiezy_to_geje
                                                  • Gość: Szacuneczek... ech Ci nieufni Włosi... :))))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 17.05.10, 13:07
                                                    Po prostu ludzie coraz więcej wiedzą... Niektórzy myślą... :)))))))))


                                                    Do rekordowo niskiego poziomu spadło zaufanie Włochów do papieża i
                                                    Kościoła - wynika z sondażu, opublikowanego w poniedziałek na łamach
                                                    dziennika "La Repubblica". Zaufanie do Benedykta XVI ma 46,6 procent
                                                    ankietowanych.

                                                    Analizie na łamach włoskiej gazety poddano wyniki z siedmiu
                                                    ostatnich lat. W 2003 roku zaufanie do Jana Pawła II miało 77,2
                                                    procent Włochów. W 2007 roku, gdy od dwóch lat na czele Kościoła
                                                    katolickiego stał już obecny papież, ufało mu 53,7 proc. mieszkańców
                                                    Italii. Ten sam wskaźnik zanotowano przed rokiem. Od 2009 r. spadł
                                                    on o 7 procent.

                                                    Według instytutu sondażowego Demos zaufanie do Kościoła ma obecnie
                                                    47,2 procent Włochów. W ostatnich latach rekordowy był 2003 rok, gdy
                                                    zaufanie do Kościoła katolickiego we Włoszech sięgało 62,7 procent.
                                                    W 2009 roku wynosiło 50,4 proc.

                                                    Jako przyczyny tego stanu rzeczy wskazuje się w analizie przede
                                                    wszystkim na skandal pedofilii oraz powolność reakcji między innymi
                                                    w takich przypadkach oraz wewnętrzne spory w Kościele.

                                                    Ponadto 42,5 procent ankietowanych przyznało, że bardzo popiera
                                                    ideę, by księża mogli się żenić. Zdecydowanie przeciw temu jest 22,2
                                                    procent pytanych.

                                                    Prawie 62 procent osób stwierdziło, że Kościół starał się
                                                    zminimalizować i ukryć przypadki pedofilii wśród księży. 13 procent
                                                    wyraziło zaś opinię, że w odpowiedni sposób reagowano w takich
                                                    sprawach.

                                                    wiadomosci.onet.pl/2170949,12,rekordowo_niskie_zaufanie_do_papieza_i_kosciola,item.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Dewiacje seksualne funkcjonariuszy KrK... :))))))) IP: 193.111.147.* 24.05.10, 10:24
                                                    Sam nie wiem... :)))))))))


                                                    Wszystko przez homoseksualistów - nie przez celibat, grzmiał
                                                    przełożony Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X Biskup Bernard Fellay
                                                    twierdzi, że niemal wszystkie akty pedofilii ujawnione ostatnio w
                                                    Kościele katolickim to efekt przedostanie się do jego struktur
                                                    międzynarodówki gejów.

                                                    - To celowe działanie. Jeśli chcemy zapobiegać nadużyciom, musimy
                                                    homoseksualistów trzymać z daleka od kapłaństwa mówi Falley.
                                                    I dodaje, że celibat jest święty i nie ma żadnego wpływu na dewiacje
                                                    seksualne funkcjonariuszy Krk.

                                                    W ten sposób biskup lefebrysta upiekł dwie pieczenie na jednym
                                                    ogniu: rozgrzeszył Kościół ze skandalu pedofilii i mocno dołożył
                                                    gejom.

                                                    henrykp53.pardon.pl/dyskusja/2563724/wszystko_przez_homoseksualistow
                                                  • Gość: Szacuneczek... "Erotyczne więzienie" w domu parafialnym, Brazylia IP: 193.111.147.* 26.05.10, 09:11
                                                    I w Brazyli również się zachciało? To w takim razie... gdzie dzieci
                                                    nie były molestowane?


                                                    Adwokaci polskiego duchownego, oskarżonego o molestowanie seksualne
                                                    nastolatka w Brazylii i zorganizowanie w domu
                                                    parafialnym "erotycznego więzienia", wystąpili we wtorek o jego
                                                    zwolnienie do czasu procesu.

                                                    Prokuratura stanu Rio de Janeiro zarzuca 44-letniemu księdzu, że 3
                                                    lata temu przykuł do łóżka w swoim domu kajdankami 16-letniego
                                                    obecnie byłego ministranta i zagroził mu, że go zabije, jeśli nie
                                                    zachowa milczenia.

                                                    Jeden z adwokatów księdza, Hugo Sarubbe, powiedział, że obrońcy
                                                    wystąpili o zwolnienie księdza z aresztu. Przebywa tam od piątku,
                                                    kiedy to sam oddał się w ręce policji.

                                                    Sędzia Alexandre Abrahao Dias wydał w ubiegłym tygodniu nakaz
                                                    aresztowania księdza m.in. z tego powodu, że jego zdaniem istniało
                                                    ryzyko, że będzie chciał zbiec z Brazylii.

                                                    Sarubbe powiedział jednak, że prokuratura wystąpiła o prewencyjne
                                                    zatrzymanie księdza już ponad 2 lata temu, gdy rozpoczęło się
                                                    śledztwo w jego sprawie. - W 2008 r. zabrano mu paszport. I
                                                    absolutnie nic się nie zmieniło - nadal mieszkał pod tym samym
                                                    adresem i nie istnieje niebezpieczeństwo, że zbiegnie z Brazylii -
                                                    zapewnił adwokat.

                                                    Ksiądz był proboszczem kościoła pw. Św. Ducha w rejonie Realengo w
                                                    tzw. Strefie Zachodniej Rio de Janeiro. Kuria archidiecezji Rio de
                                                    Janeiro suspendowała go po otrzymaniu wiadomości o wydaniu nakazu
                                                    aresztowania. Wydała oświadczenie, w którym wyraziła również
                                                    ubolewanie z powodu domniemanych zachowań księdza.

                                                    fakty.interia.pl/swiat/news/tworca-erotycznego-wiezienia-wyjdzie-z-aresztu,1483745
                                                  • Gość: Szacuneczek... Niewiarygodne, zaniżone, niedokładne pedofilstwo IP: 193.111.147.* 26.05.10, 14:32
                                                    Aż się wierzyć nie chce, że Włosi się dają "doić" na miliard euro
                                                    rocznie... W takim razie na jaką kwotę jest "dojona" Polska?


                                                    Korzystając z wypłacanego co roku ze skarbu państwa blisko miliarda
                                                    euro, konferencja episkopatu powinna stworzyć fundusz odszkodowań
                                                    dla ofiar księży pedofilów - o propozycji włoskich parlamantarzystów
                                                    pisze gazeta.pl.

                                                    To reakcja na ujawnienie liczby postępowań wewnątrzkościelnych
                                                    dotyczących tego przestępstwa. Uznano je za niewiarygodne, zaniżone
                                                    i niedokładne.

                                                    To reakcja na ujawnienie liczby postępowań wewnątrzkościelnych
                                                    dotyczących tego przestępstwa. Uznano je za niewiarygodne, zaniżone
                                                    i niedokładne.

                                                    Oburzenie posłów dotyczy też aroganckiego zachowania biskupa Mariano
                                                    Crociata, który stwierdził, że nie powstanie żadna specjalna komisja
                                                    badająca nadużycia seksualne. Bo... nie ma takiej potrzeby.

                                                    www.sfora.pl/Kosciol-musi-zaplacic-ofiarom-pedofilow-a20516
                                                  • Gość: Szacuneczek... Około stu księży we Włoszech pedofilami, mało? IP: 193.111.147.* 26.05.10, 14:38
                                                    Stu księży pedofilów to dużo czy mało? I czy "wyłapano" wszystkich
                                                    pedofilów czy tylko najmniej ostrożnych? A co z tymi, którzy
                                                    gwałcili nie dzieci tylko młodzież? Złapani? Policzeni? A to tekst z
                                                    Gazety:

                                                    Włoski kościół katolicki ujawnia skalę pedofilii wśród
                                                    duchowieństwa. Sekretarz Generalny Epikopatu poinformował, że w
                                                    ostatnim dziesięcioleciu około stu księży stanęło przed trybunałem
                                                    kościelnym za pedofilię.

                                                    Podając tę liczbę biskup Mariano Crociata, oświadczył, że biskupi
                                                    nie widzą potrzeby powołania specjalnej komisji badającej
                                                    popełnianie przez duchownych nadużyć seksualnych wobec nieletnich,
                                                    jak na przykład w Niemczech. Ujawnił, że Kościół nie ma tu obowiązku
                                                    informować o przypadkach pedofilii cywilnego wymiaru
                                                    sprawiedliwości, czyni to jednak zgodnie z ostatnimi wskazaniami
                                                    Watykanu.

                                                    Włoski hierarcha podkreślił, że skandal pedofilii nie odbił się na
                                                    zaufaniu do instytucji kościelnych, nie spadła na przykład liczba
                                                    zapisów do szkół katolickich.

                                                    Wypowiedź biskupa Crociaty skrytykował między innymi lider partii
                                                    radykałów Mario Staderini, twierdząc, że ujawnione przez niego
                                                    liczby są "niedokładne i niewiarygodne". Wyraził zdziwienie, że
                                                    żaden włoski biskup nie podał się dotąd do dymisji w związku ze
                                                    skandalem pedofilii. Zaproponował, aby korzystając z otrzymywanego
                                                    każdego roku ze skarbu państwa blisko miliarda euro konferencja
                                                    episkopatu stworzyła fundusz odszkodowań dla ofiar.

                                                    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7935821,Wlochy__Stu_ksiezy_pedofilii_przed_koscielnym_trybunalem.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Nie ujawniać pedofila? Tak przecież było od zawsze IP: 193.111.147.* 26.05.10, 14:43
                                                    Nic to, najważniejsze, że nie domagają się odszkodowań dla księzy
                                                    pedofilów, którzy żyją w lekkim stresie "że się może wyda i wtedy
                                                    trzeba się przenieść..."


                                                    Chrześcijańskie Stowarzyszenie Troski o Media "Świadectwo" z
                                                    Rzeszowa złożyło wczoraj wniosek do Prokuratora Generalnego w
                                                    sprawie księży podejrzanych o molestowanie nieletnich.
                                                    Stowarzyszenie chce, by prokuratura nie ujawniała mediom żadnych
                                                    informacji o sprawach o molestowanie w których podejrzani są księża,
                                                    aż do uprawomocnienia się wyroku.

                                                    We wniosku czytamy "niezbędnym wydaje się ustanowienie odpowiednich
                                                    standardów, by prowadzone postępowania nie zaczęły być postrzegane
                                                    jako tendencyjne, wręcz namierzone na zwalczanie Kościoła", podaje
                                                    IAR.

                                                    Stowarzyszenie dotknęły niedawne wiadomości o księdzu spod Ropczyc,
                                                    podejrzanym o molestowanie nieletnich - donosi strona internetowa
                                                    podkarpackiej gazety "Nowiny". Na konferencji prasowej w Rzeszowie
                                                    Jacek Kotula, prezes stowarzyszenia, zarzuca mediom stronniczość i
                                                    ferowanie wyroków, zanim zapadną. - Chcemy, by prokurator generalny
                                                    zrobił z tym porządek. Nie może być tak, że ksiądz pogłaska dziecko
                                                    i od razu nazywa się go zboczeńcem i pedofilem, a potem okazuje się,
                                                    że jest niewinny - wyjaśnia.

                                                    W zeszłym tygodniu prokuratura rejonowa zarzuciła księdzu z
                                                    Podkarpacia molestowanie seksualne trzech dziewczynek, w tym dwóch
                                                    poniżej 15-stego roku życia. Postawiono mu też zarzut obcowania
                                                    płciowego z jedną z nich. Ksiądz nie przyznał się do tego ostatniego
                                                    zarzutu, natomiast przyjął zarzuty molestowania.

                                                    - W sprawie księdza mamy uzasadnione podejrzenia, co do popełnienia
                                                    przestępstwa, a opinia publiczna ma prawo otrzymać informacje o
                                                    prowadzonym postępowaniu - komentuje Zygmunt Zięba, zastępca
                                                    prokuratora rejonowego w Ropczycach na stronie internetowej
                                                    dziennika "Nowiny"

                                                    Chrześcijańskie Stowarzyszenie Troski o Media "Świadectwo" stanęło
                                                    wcześniej w obronie byłego proboszcza z miejscowości Hłudno,
                                                    oskarżonego w 2008 o doprowadzenie do samobójstwa 13-latka. Jacek
                                                    Kotula jest także członkiem stowarzyszenia "Contra in vitro", które
                                                    w zeszłym roku przygotowało obywatelski projekt ustawy, według
                                                    którego lekarze przeprowadzający zabiegi zapłodnienia in vitro
                                                    mieliby być skazywani na 3 lata więzienia.

                                                    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7853900,Chrzescijanskie_stowarzyszenie__Nie_ujawniac_informacji.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... W Kanadzie też gwałcili dzieci urzędnicy KK IP: 193.111.147.* 26.05.10, 14:51
                                                    Cały świat... Tyle czasu... Tylu księży pedofilów... Tyle dzieci...


                                                    Kanadyjski kościół katolicki wolał chronić swój wizerunek niż ofiary
                                                    molestowania - wynika z artykułu opublikowanego w piątek przez
                                                    dziennik "The Globe and Mail". Wśród ofiar księdza pedofila Bernarda
                                                    Prince'a, opisanego w artykule, mieli być także Polacy. A sam Prince
                                                    nazwany jest przez gazetę "przyjacielem papieża" Jana Pawła II.
                                                    Sprawa dotyczy listu biskupa Josepha Windle'a, napisanego w lutym
                                                    1993 roku do papieskiego nuncjusza w Kanadzie Carlo Curisa. List
                                                    dotyczył 75-letniego obecnie Bernarda Prince'a, księdza usuniętego
                                                    ze stanu duchownego, który urodził się i dorastał w kanadyjskim
                                                    Wilnie (to polska miejscowość 180 km na zachód od Ottawy).

                                                    Zdaniem "The Globe and Mail" ksiądz Prince zaprzyjaźnił się z
                                                    Karolem Wojtyłą zanim jeszcze ten został papieżem. Gazeta nie pisze
                                                    jednak w jaki sposób się poznali, ani jak wyglądały ich późniejsze
                                                    kontakty. Dodaje jedynie, że w latach 90. Prince trafił do Watykanu,
                                                    gdzie w 1991-2004 r. pracował w papieskim instytucie zajmującym się
                                                    sprawami misyjnymi.

                                                    Tam był dla Kanadyjczyków odwiedzających Watykan osobą, dzięki
                                                    której mogli spotkać się z Janem Pawłem II. Na dowód związku byłego
                                                    duchownego z papieżem-Polakiem gazeta przedstawia zdjęcie z 1984
                                                    roku, umieszczone w autobiografii Celine Dion. Widać na nim
                                                    Prince'a, Jana Pawła II i kanadyjską piosenkarkę.

                                                    Gorliwi katolicy nie donoszą

                                                    Biskup Windle napisał list po tym, gdy 34-letni mężczyzna poskarżył
                                                    się w październiku 1990 roku, że w młodości, jako ministrant, był
                                                    ofiarą księdza Prince'a. "The Globe and Mail" wyjaśnia, że skarżący
                                                    się mężczyzna nie chciał iść ze sprawą na policję, natomiast chciał
                                                    się upewnić, iż ksiądz będzie pod nadzorem kościelnym.

                                                    W liście biskup napisał, że bardzo "fortunną" sprawą jest to, iż
                                                    wiele ofiar księdza Prince'a było polskiego pochodzenia, że są to
                                                    gorliwi katolicy, którzy będą mniej skłonni przedstawić sprawę
                                                    władzom świeckim. Kanadyjski dziennik relacjonuje, że biskup Windle
                                                    uznał po otrzymaniu skargi byłego ministranta, iż był to pojedynczy
                                                    przypadek. Wtedy, kanadyjski kościół nie podjął żadnych działań
                                                    wobec Prince'a.

                                                    Watykan wiedział o molestowaniu

                                                    O sprawie powiadomiono co najmniej jednego arcybiskupa w Watykanie -
                                                    obecnie kardynała Jose Sancheza. Pisał o tym biskup Windle w liście
                                                    cytowanym przez "The Globe and Mail". Biskup wymienił też innych
                                                    biskupów i arcybiskupów kanadyjskich, którzy znali zarzuty wobec
                                                    księdza Prince'a. List, który jest jednym z dowodów w toczącej się
                                                    obecnie sprawie cywilnej, wspomina też o wcześniejszych rozmowach w
                                                    tej sprawie biskupa Windle'a i nuncjusza.

                                                    Choć skarga byłego ministranta wpłynęła przed nominacją księdza
                                                    Prince'a do watykańskiego instytutu, kanadyjski biskup nie
                                                    sprzeciwił się jego awansowi, a w liście do nuncjusza wyjaśniał, że
                                                    chodziło o usunięcie księdza z Kanady. Jednakże ostrzegał, aby
                                                    Watykan nie honorował księdza Prince'a zaszczytami, ponieważ mogłoby
                                                    to wywołać gniew ofiar i spowodować, że skontaktują się z policją.

                                                    "Konsekwencje takich działań mogłyby być niszczycielskie, i to nie
                                                    tylko dla Kościoła kanadyjskiego, lecz także dla Stolicy
                                                    Apostolskiej" - napisał biskup Windle. "Jego ekscelencja może być
                                                    pewny, że biskupi Ontario i prezydent Kanadyjskiej Konferencji
                                                    Biskupów Katolickich wsparliby mnie w tej kwestii" – dodał. W liście
                                                    czytamy też, że wypromowanie Prince'a mogłoby doprowadzić do
                                                    zarzutów kryminalnych i procesów cywilnych.

                                                    Na marginesie bp Windle zaznaczył też, że dla arcybiskupa Toronto
                                                    Aloysiusa Matthew Ambrozica molestujący ksiądz jest persona non
                                                    grata w jego diecezji dopóki, dopóty nie przejdzie leczenia
                                                    psychiatrycznego w centrum uzależnień Clarke Institute.

                                                    Duchowny cokolwiek niedyskretny

                                                    Kanadyjski biskup pisze, że jedna z ofiar powiedziała o molestowaniu
                                                    pewnemu duchownemu z Ottawy, który "był cokolwiek niedyskretny w
                                                    swoich uwagach na temat księdza Prince'a i musiał być pouczony przez
                                                    wikariusza generalnego w tej sprawie".

                                                    W jednym z ostatnich akapitów Windle pisze: „Przepraszam za długość
                                                    i zawartość tego listu Waszą Ekscelencję, ale jest tak wiele do
                                                    stracenia dla Kościoła w ogólności i diecezji w szczególności”.

                                                    Po latach poszedł na policję

                                                    Kanadyjski dziennik relacjonuje, że ostatecznie ofiara księdza
                                                    Prince'a w maju 2005 roku zgłosiła się na policję. Ksiądz Prince
                                                    został usunięty ze stanu duchownego i obecnie odsiaduje czteroletni
                                                    wyrok.

                                                    Skazano go w 2008 roku za molestowanie 13 chłopców, w tym
                                                    ministrantów, w latach 1964-1984. Jak podała telewizja CBC za
                                                    agencją The Canadian Press, ksiądz Prince wykorzystywał chłopców w
                                                    swoim mieszkaniu w Ottawie, w swoim domu letniskowym oraz w domach
                                                    ofiar.

                                                    www.tvn24.pl/-1,1651527,0,1,kanadyjski-ksiadz-wykorzystywal-seksualnie-polakow,wiadomosc.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... I znowu Włochy... i znowu księża pedofile... IP: 193.111.147.* 28.05.10, 09:38
                                                    W praktyce to ta dobrze zorganizowana siatka pedofilii ogarnia cały
                                                    świat...


                                                    Były administrator internetu diecezji w Savonie we Włoszech
                                                    zawiadomił prokuraturę o tym, że wykrył w sieci dwóch księży
                                                    pedofilów. Zawiadomienie złożył w czwartek, gdy składał zeznania w
                                                    sprawie innego wykrytego przez niego wcześniej byłego już księdza.
                                                    Ansa podała, że informatyk, pracujący niegdyś w diecezji w Ligurii
                                                    na północy Włoch, przedłożył prokuratorom listę księży, których
                                                    należy przesłuchać jako osoby poinformowane o przypadkach pedofilii.

                                                    Wraz z tą listą przedstawił nazwiska dwóch następnych kapłanów,
                                                    których wykrył w sieci, a także dokumentację czynów, jakie mieli
                                                    popełnić.

                                                    Od chwili wybuchu skandalu pedofilii w Kościele w kilku krajach
                                                    Episkopat Włoch zachęca osoby, które wiedzą o takich przypadkach,
                                                    aby zgłaszały je wymiarowi sprawiedliwości.

                                                    wiadomosci.onet.pl/2177000,12,administrator_sieci_wykryl_dwoch_ksiezy_pedofilow,item.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Czterdzieści Ale Babek i tyle samo urzędników KK IP: 193.111.147.* 28.05.10, 14:43
                                                    No, ci urzędnicy KK przynajmniej byli zaspokajani przez kobiety, a
                                                    nie dzieci... Jeden pechowiec - platonicznie... :)))))))))))))))))


                                                    Kilkadziesiąt kobiet, kochanek katolickich księży, napisało
                                                    bezprecedensowy list do Benedykta XVI wzywający go do zniesienia
                                                    celibatu. O sprawie informuje m.in. brytyjski "The Guardian".

                                                    List otwarty do papieża podpisało około czterdziestu kobiet
                                                    pozostających w związkach z księżmi lub zakonnikami. W sieci ukazał
                                                    się on 28 marca, jednak dopiero teraz donoszą o nim międzynarodowe
                                                    media.

                                                    Apel o zniesienie celibatu sygnatariuszki tłumaczyły m.in. tym, że
                                                    księża powinni móc "doświadczać uczuć, kochać i być kochanymi".

                                                    Kobiety prosiły również o zrozumienie dla tych, które
                                                    muszą "przeżywać w tajemnicy te krótkie chwile ofiarowywane im przez
                                                    księży, dzieląc niepewność, lęki i wątpliwości naszych mężczyzn".

                                                    Temat celibatu wrócił do debaty kościelnej w marcu, gdy kardynał
                                                    Christoph Schoenborn, arcybiskup Wiednia, powiedział, że zniesienie
                                                    tej zasady mogłoby przyczynić się zmniejszenia liczby skandali
                                                    pedofilskich wśród katolickich księży. Kardynał wycofał się jednak
                                                    ze swoich słów, po tym jak Benedykt XVI wystąpił w obronie "zasady
                                                    świętego celibatu".

                                                    Autorki listu twierdzą, że właśnie ta uwaga papieża, która "czyni
                                                    świętym coś, co świętym nie jest" skłoniła je do napisania listu.

                                                    42-letnia Stefania Salomone, która jako jedna z trzech kobiet,
                                                    zdecydowała się podpisać list imieniem i nazwiskiem, powiedziała, że
                                                    ze względu na to, iż katolikom za wzór podaje się księży, kobiety
                                                    które zostały przez nich porzucone bardzo często tracą wiarę we
                                                    wszystkich mężczyzn. Włoszka przyznała, że jej prawie 5-letni
                                                    związek z księdzem jest wprawdzie platoniczny, jednak Antonella
                                                    Carisio, kolejna sygnatariuszka listu, ujawniła, że miała romans z
                                                    księdzem, który czasami nocował w jej domu.

                                                    fakty.interia.pl/swiat/news/kochanki-ksiezy-napisaly-list-do-papieza,1485179
                                                  • Gość: Szacuneczek... Biskup, amator - tym razem - dziewczynek... IP: 193.111.147.* 01.06.10, 11:59
                                                    Zaczęła się "rysować" pewna równowaga. Ten urzędnik KK przynajmniej
                                                    zajął się dziewczynkami, a nie chłopcami...


                                                    Kolejny skandal w Kościele. Benedykt XVI zdymisjonował pochodzącego
                                                    z Irlandii biskupa Benin City w Nigerii Richarda Anthony Burke. Jak
                                                    poinformowały media, został on oskarżony o kontakty seksualne z
                                                    nieletnimi dziewczętami. Watykan zapowiedział ponadto, że jesienią
                                                    przeprowadzi wizytację apostolską w Kościele Irlandii.
                                                    61-letni Burke miał też - według mediów - 20 lat żyć w konkubinacie.
                                                    Związek ten zaczął się kiedy partnerka duchownego miała 14 lat.

                                                    Watykańskie biuro prasowe poinformowało, że papież przyjął dymisję,
                                                    złożoną przez biskupa na podstawie kanonu Prawa Kanonicznego, który
                                                    stwierdza: "Usilnie prosi się biskupa diecezjalnego, który z powodu
                                                    choroby lub innej poważnej przyczyny nie może w sposób właściwy
                                                    wypełniać swojego rzędu, by przedłożył rezygnację z urzędu.

                                                    Wizytacja w Irlandii

                                                    Również w poniedziałek Watykan zapowiedział, że jesienią rozpocznie
                                                    się wizytacja apostolska w Kościele Irlandii, wstrząśniętym
                                                    skandalem pedofili. Decyzja o przeprowadzeniu takiej kontroli
                                                    została ogłoszona w marcowym liście Benedykta XVI do irlandzkich
                                                    katolików.

                                                    W komunikacie wyjaśniono, że wizytacja w niektórych diecezjach,
                                                    seminariach i zgromadzeniach zakonnych "ma stanowić pomoc, jaką
                                                    Stolica Apostolska zamierza zaoferować biskupom, duchowieństwu,
                                                    zakonnikom i świeckim, by w należyty sposób stawić czoło sytuacji,
                                                    naznaczonej przez tragiczną kwestię nadużyć, popełnionych przez
                                                    księży i duchownych wobec nieletnich i by przyczynić się do duchowej
                                                    i moralnej odnowy, jakiej pragnie i jaką już rozpoczął Kościół w
                                                    Irlandii".

                                                    Do Irlandii pojedzie dziewięcioro "papieskich inspektorów", wśród
                                                    nich dwie zakonnice oraz emerytowany arcybiskup Westminsteru,
                                                    kardynał Cormac Murphy O'Connor, arcybiskup Bostonu, kardynał Sean
                                                    Patrick O'Malley, arcybiskup Toronto Thomas Christopher Collins.
                                                    Wizytatorem będzie również były przełożony zgromadzenia
                                                    redemptorystów ojciec Joseph Tobin.


                                                    www.tvn24.pl/0,1658700,0,1,biskup-sypial-z-nieletnimi,wiadomosc.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Pedofile, bójcie się... Od dziś... IP: 193.111.147.* 08.06.10, 09:28
                                                    Pytanie: czy pedofile się przestraszą...?
                                                    Nie mozna było wprowadzić naprawdę ostrych kar za gwałcenie dzieci
                                                    już kilkaset lat temu?


                                                    Od dziś ostrzejsze kary dla pedofilów

                                                    Zaostrzenie kar za pedofilię i farmakologiczne leczenie pedofilów, a
                                                    także m.in. karalność za sprzedaż przedmiotów zawierających treści
                                                    totalitarne przewiduje tzw. duża nowelizacja kodeksów, która weszła
                                                    w życie.

                                                    Zmiany w kodeksach m.in.: karnym, postępowania karnego, karnym
                                                    wykonawczym oraz karnym skarbowym Sejm uchwalił na początku
                                                    listopada ubiegłego roku. Jak wskazał minister sprawiedliwości
                                                    Krzysztof Kwiatkowski podczas poniedziałkowej konferencji,
                                                    zapowiadającej wejście w życie nowelizacji, jest to największa
                                                    zmiana w prawie karnym od momentu obowiązywania zmienianych
                                                    kodeksów, czyli od 1997 roku. Jak dodał, łącznie zmienionych zostało
                                                    9 ustaw, w tym 6 kodeksów.

                                                    Nowela przewiduje zaostrzenie kar za przestępstwa przeciwko wolności
                                                    seksualnej i obyczajności popełniane wobec osób poniżej 15. roku
                                                    życia (zgwałcenie pedofilskie) lub członków najbliżej rodziny
                                                    (kazirodztwo). Zakłada uznanie zgwałcenia takich osób za zbrodnię,
                                                    za co grozi kara od trzech lat więzienia - to powrót do rozwiązania
                                                    z kodeksu z 1969 r. Wprowadzany jest też zakaz potajemnego
                                                    nagrywania i rozpowszechniania w internecie nagich wizerunków osób
                                                    lub kontaktów seksualnych. Za utrwalanie takich treści, a bez jego
                                                    zgody, będzie grozić od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.

                                                    Zgodnie z wprowadzonymi zmianami, o potrzebie leczenia pedofila
                                                    zadecyduje sąd na sześć miesięcy przed przewidywanym warunkowym
                                                    zwolnieniem lub przed wykonaniem kary. W przypadku gwałtu na osobie
                                                    poniżej 15. roku życia lub osobie najbliższej, umieszczenie w
                                                    zakładzie zamkniętym lub skierowanie na leczenie ambulatoryjne
                                                    będzie obowiązkowe.

                                                    Nowela wprowadza też karanie propagowania tzw. dobrej pedofilii -
                                                    czyli publicznego twierdzenia, że kontakty seksualne z dziećmi nie
                                                    muszą ich krzywdzić. Czyn taki będzie zagrożony karą do dwóch lat
                                                    więzienia. Taką samą karą będzie zagrożony tzw. grooming, czyli
                                                    składanie przez internet małoletniemu propozycji seksualnych. Za
                                                    nawiązywanie przez internet kontaktu w celach pedofilskich z osobą
                                                    małoletnią będzie grozić do 3 lat więzienia.

                                                    www.dziennik.pl/wydarzenia/article622586/Od_dzis_ostrzejsze_kary_dla_pedofilow.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Serdeczny szacunek... :))))))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 09.06.10, 08:40
                                                    Episkopat Włoch wyraził opinię, że wobec księży wysunięto w związku
                                                    z przypadkami pedofilii w Kościele "generalizujące oskarżenia",
                                                    które wywołały "gorycz i ból". Słowa te znalazły się w liście,
                                                    wystosowanym z okazji zakończenia Roku Kapłańskiego.

                                                    "Jesteśmy z Was dumni!" - zapewniła Konferencja Episkopatu Włoch w
                                                    przesłaniu do księży, rozpowszechnionym we wtorek, w przeddzień
                                                    trzydniowego spotkania dziewięciu tysięcy kapłanów z całego świata w
                                                    Rzymie.

                                                    "Zasypani generalizującymi zarzutami, które wywołały gorycz i ból
                                                    oraz rzuciły podejrzenia na wszystkich, modliliśmy się i wzywaliśmy
                                                    do modlitwy za was" - napisali włoscy biskupi.

                                                    "Teraz - dodali - wszyscy razem chcemy was zapewnić o naszym
                                                    serdecznym szacunku i bliskości, zainspirowanej przez poczucie
                                                    wspólnej odpowiedzialności kościelnej".

                                                    Włoscy biskupi wyrazili wdzięczność wszystkim kapłanom, pracującym
                                                    we Włoszech. "Dobro, które niesiecie naszym wspólnotom zwyczajnym
                                                    pełnieniem posługi jest nieocenione" - podkreślił Episkopat.

                                                    W piątek na Placu świętego Piotra Benedykt XVI odprawi mszę, podczas
                                                    której dokona uroczystego zamknięcia Roku Kapłańskiego. Patronem
                                                    wszystkich księży ogłosi świętego Jana Marię Vianneya, znanego
                                                    jako "proboszcz z Ars".

                                                    wiadomosci.onet.pl/2181585,12,biskupi_sie_bronia_generalizujace_oskarzenia,item.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... KoKa powinien partycypować w kosztach... :)))))))) IP: 193.111.147.* 10.06.10, 11:44
                                                    Może być coś potrącić z konkordatu na tworzenie zakładów
                                                    ambulatoryjnych i zamknietych dla przestepców sexualnych, między
                                                    innymi dla pedofilów?


                                                    Utworzenie zakładów ambulatoryjnych i zamkniętych dla przestępców
                                                    seksualnych, m.in. pedofilów, skierowanych przez sąd na leczenie,
                                                    zakładają projekty dwóch rozporządzeń przygotowanych przez
                                                    Ministerstwo Zdrowia. Zostały one we wtorek przekazane do uzgodnień
                                                    międzyresortowych.

                                                    Zakłady zamknięte dla przestępców seksualnych o wzmocnionym
                                                    zabezpieczeniu mają powstać: w Samodzielnym Publicznym Zespole
                                                    Opieki Zdrowotnej w Kłodzku, Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie
                                                    Chorych w Starogardzie Gdańskim i Samodzielnym Publicznym
                                                    Psychiatrycznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej Pl. Brodowicza w
                                                    Choroszczy.

                                                    Natomiast zakłady ambulatoryjne zostaną zlokalizowane: w
                                                    Samodzielnym Publicznym Szpitalu Wojewódzkim w Gorzowie
                                                    Wielkopolskim, Samodzielnym Publicznym Psychiatrycznym Zakładzie
                                                    Opieki Zdrowotnej w Choroszczy, Szpitalu Specjalistycznym im. J.
                                                    Babińskiego w Krakowie, Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym w
                                                    Warcie, Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym im. Prof. dr
                                                    Witolda Orłowskiego w Warszawie, Wojewódzkim Szpitalu
                                                    Neuropsychiatrycznym im. Oskara Bielawskiego w Kościanie.
                                                    Jak informuje MZ, koszty leczenia sprawców przestępstw seksualnych
                                                    szacowane są na około 5 mln zł (zakłady ambulatoryjne - 2 mln zł,
                                                    zakłady o wzmocnionym zabezpieczeniu - 3 mln zł). Będą one pokrywane
                                                    przez Narodowy Fundusz Zdrowia w ramach kontraktów zawartych ze
                                                    świadczeniodawcami.

                                                    Skierowanie sprawcy do zakładu zamkniętego lub na leczenie
                                                    ambulatoryjne następuje po odbyciu przez niego kary pozbawienia
                                                    wolności lub w przypadku warunkowego przedterminowego zwolnienia.
                                                    Przed wydaniem postanowienia o zastosowaniu środka zabezpieczającego
                                                    sąd zobowiązany jest zasięgnąć opinii jednostki podległej MZ,
                                                    odpowiedniej w sprawach seksuologii sądowej (funkcję tę pełni
                                                    Regionalny Ośrodek Psychiatrii Sądowej w Gostyninie-Zalesiu).
                                                    Opinia taka oraz postanowienie sądu muszą zostać wydane na sześć
                                                    miesięcy przed przewidywanym warunkowym zwolnieniem sprawcy lub
                                                    wykonaniem kary. Pierwszych skazanych opuszczających zakłady karne i
                                                    kierowanych do zakładów zamkniętych lub na leczenie ambulatoryjne
                                                    można się spodziewać najwcześniej z początkiem roku 2011.

                                                    www.dziennik.pl/wydarzenia/article623140/Tu_beda_leczyc_pedofilow.html

                                                  • Gość: Szacuneczek... Nadużycie wobec najmłodszych... Nieźle... :))))))) IP: 193.111.147.* 11.06.10, 11:24
                                                    Pięknie dobrane słowa... tak delikatnie, by nie
                                                    urazić... "Przepraszam" to niestety za mało... KoKa - zmuszony - w
                                                    końcu przyznał się, że problem istniał i istnieje... przeprosił... i
                                                    po sprawie? :))))))))


                                                    Przy okazji: Pękła "setka" wpisów... Jakoś byłem dziwnie spokojny,
                                                    że doniesień o gwałceniu dzieci przez księży będzie mnóstwo...
                                                    Zapewne to nie koniec...


                                                    "Wyszły na światło dzienne grzechy kapłanów - przede wszystkim
                                                    nadużycia wobec najmłodszych" - powiedział do wiernych papież
                                                    Benedykt XVI. Podczas piątkowej mszy na Placu świętego Piotra z
                                                    okazji zamknięcia Roku Kapłańskiego papież przeprosił za skandal
                                                    pedofilii w Kościele.

                                                    W trakcie uroczystej liturgii papież podkreślił: "Tak się stało, że
                                                    właśnie w tym roku radości z sakramentu kapłaństwa, wyszły na
                                                    światło dzienne grzechy kapłanów - przede wszystkim nadużycia wobec
                                                    najmłodszych, w których kapłaństwo jako troska Boga o człowieka
                                                    obrócona została w swoje przeciwieństwo".

                                                    "My także prosimy nieustannie o przebaczenie Boga i dotknięte osoby,
                                                    zamierzając obiecać, że chcemy uczynić wszystko, co można, ażeby
                                                    nadużycie to nie wydarzyło się już nigdy" - dodał Benedykt XVI.

                                                    www.dziennik.pl/swiat/article624944/Papiez_przeprosil_za_pedofilie.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Watykan anulował karę dla Paetza, do roboty... :)) IP: 193.111.147.* 17.06.10, 07:50
                                                    TAK się załatwia sprawę! Nic się nie zmieniło... od setek lat... Równi i...
                                                    równiejsi...


                                                    Watykan cofnął zakazy, jakie Jan Paweł II nałożył na arcybiskupa Juliusza Paetza
                                                    po głośnej aferze molestowania przez tego hierarchę kleryków, informuje "Gazeta
                                                    Wyborcza".

                                                    Poznańska kuria walczy o anulowanie tej decyzji. Tamtejszy metropolita abp
                                                    Stanisław Gądecki zabiega w Watykanie, by nie przywracać przywilejów Paetzowi.
                                                    Ten zaś chce znowu wyświęcać księży i przewodzić procesjom.

                                                    Wiadomo, że bp Paetz ma w Stolicy Apostolskiej rozległe znajomości. W latach 60.
                                                    i 70. pracował w sekretariacie synodu biskupów w Rzymie.
                                                    czytaj dalej

                                                    Molestowanie kleryków przez abp. Paetza ujawniła "Rzeczpospolita" osiem lat
                                                    temu. Prokuratura sprawą się nie zajęła, bo pokrzywdzeni nie złożyli
                                                    zawiadomień. Paetz do zarzutów się nie przyznał, ale został zmuszony do
                                                    rezygnacji ze stanowiska metropolity poznańskiego. Jako arcybiskup senior
                                                    zamieszkał w domu na Ostrowie Tumskim w Poznaniu.

                                                    Watykańska Kongregacja ds. Biskupów zakazała mu w 2002 r. sprawowania posługi
                                                    biskupiej w archidiecezji poznańskiej. Nie mógł więc udzielać sakramentu
                                                    bierzmowania, wyświęceń kapłanów i konsekrować kościołów, przewodzić procesjom.

                                                    Kilka tygodni temu Kongregacja odwołała dekret. "Arcybiskup od kilku lat się o
                                                    to starał. Mamy nieoficjalną informację, że taką decyzję podjęto. Czekamy na
                                                    pismo z Watykanu" - usłyszała "GW" w poznańskiej kurii metropolitalnej.

                                                    źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
                                                  • Gość: Szacuneczek... Obrzydliwy ksiądz KoKa molestował Korę... IP: 193.111.147.* 21.06.10, 15:22
                                                    Molestował mnie ksiądz - twierdzi znana piosenkarka, Kora. Po latach
                                                    piosenkarka zdecydowała się przełamać milczenie i opowiedzieć o
                                                    swych dramatycznych przeżyciach z dzieciństwa. Całą historię zdradzi
                                                    w swej najnowszej piosence.

                                                    "To wciąż powraca. Pamiętam, jak strasznie się bałam, gdy wyszłam od
                                                    księdza. Przez lata nie byłam w stanie nikomu się poskarżyć" - mówi
                                                    w rozmowie z "Wprost" Kora Jackowska. Całą historię opowie w
                                                    piosence "Zabawa w chowanego", która w piątek trafi do internetu.

                                                    Czemu tak długo milczała? "Przez lata nie byłam w stanie nikomu o
                                                    tym powiedzieć, nikomu się poskarżyć, bo byłam wychowywana w
                                                    poczuciu, że kobieta jest grzesznym narzędziem, że to ta Ewa, to
                                                    jabłko, że wina jest we mnie. Choć to przecież ja byłam ofiarą
                                                    starego, obrzydliwego księdza" - wyjaśnia piosenkarka.

                                                    Artystka dodaje, że pasuje do schematu ofiar księży - pedofilów.
                                                    Opowiada o dramacie swej rodziny - nieżyjący ojciec, pięcioro dzieci
                                                    i matka, która ledwie wiązała koniec z końcem - a to właśnie takie
                                                    dzieci padają ofiarą zboczeńców.

                                                    www.dziennik.pl/wydarzenia/article630885/Kora_Bylam_ofiara_obrzydliwego_ksiedza.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Strażniczki sparaliżowanej zgrozy... IP: 193.111.147.* 22.06.10, 09:43
                                                    W wywiadzie dla Wprost Kora wyznaje, że wszystko działo się przy
                                                    cichym przyzwoleniu zakonnic, które opiekowały się dziećmi w
                                                    sierocińcu. Najgorzej wspomina niedzielne wizyty proboszcza.
                                                    Zakonnicom się wydawało, że dzieci nic nie rozumieją - mówi Kora.

                                                    Gdy proboszcz wreszcie skończył śniadanie, rozpoczynało się
                                                    spotkanie z dziećmi. Pod sutanną miał spodnie, a w tych spodniach
                                                    cukierki w głębokich kieszeniach. Nie dawał nam ich sam. Dziewczynki
                                                    musiały podchodzić po kolei i grzebać w tych kieszeniach, by znaleźć
                                                    cukierka. A przy okazji grzebały wiadomo gdzie - opowiada.

                                                    Jak sobie przypominam te niedzielne poranki, to zalewa mnie krew.
                                                    Zakonnice o wszystkim wiedziały, wszystko działo się na ich oczach.
                                                    Były strażniczkami tego cichego szaleństwa, tej sparaliżowanej
                                                    zgrozy - dodaje.

                                                    Kora spędziła w sierocińcu kilka lat. Po powrocie do domu nie
                                                    uwolniła się od koszmaru molestowania. Stała się ofiarą księdza,
                                                    który mieszkał na tej samej ulicy, co ona. Ksiądz zaprosił mnie na
                                                    swoje winogrona. Całkiem możliwe, że nie mnie jedyną - mówi.

                                                    To tkwi głęboko. Wrosło w psychikę, jak tatuaż wrasta w skórę.
                                                    Oczywiście nie myślę o tym obsesyjnie dzień i noc, ale to wciąż
                                                    powraca. Pamiętam doskonale, jak strasznie się bałam, gdy wyszłam od
                                                    księdza. Przez lata nie byłam w stanie nikomu o tym powiedzieć,
                                                    nikomu się poskarżyć - opowiada.

                                                    Był starym śmierdzącym człowiekiem, który wpychał mi jęzor do ust i
                                                    gmerał w majtkach. Gdy wcześniej patrzyłam na niego na ulicy, nie
                                                    wydawał mi się tak obrzydliwy, ale gdy zaczął się do mnie dobierać,
                                                    już tak - mówi o księdzu, który ją molestował.

                                                    Kora przyznaje, że była wychowywana w przekonaniu, że to kobieta
                                                    jest grzeszna i winna wszystkiemu. O traumie z dzieciństwa
                                                    opowiedziała po raz pierwszy na początku lat 90. w książce Podwójna
                                                    linia życia. Szczegóły zdradziła jednak dopiero teraz, w
                                                    piosence „Zabawa w chowanego”, która będzie miał premierę lada
                                                    dzień. Twórcy teledysku do piosenki nie wzięli żadnego honorarium.

                                                    Mówi się, że teledysk Kory wywoła skandal. Wokalistka nie ukrywa, że
                                                    liczy na jakąkolwiek reakcję ze strony słuchaczy, bo jej celem
                                                    jest „wymiecienie spod dywanu” problemu molestowania przez księży.
                                                    Ja nie chcę być dłużej wśród tych, którzy w tej strasznej zabawie
                                                    zasłaniają oczy - mówi.

                                                    nocoty.pl/gid,12393604,img,12393641,kat,1013545,title,Kora-molestowana-przez-ksiedza,galeria.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... KoKa zapłaci albo będzie sąd... IP: 193.111.147.* 23.06.10, 08:15
                                                    Przydałoby się coś na wzór inkwizycji do osądzenia kościelnych...
                                                    Chichot historii...


                                                    Jest ich 131, każda żąda od Kościoła katolickiego od 15 do 130 tys.
                                                    euro. W sumie domagają się milionów euro odszkodowania. Mowa o
                                                    ofiarach molestowania seksualnego z Austrii, które postanowiły
                                                    wspólnie walczyć o finansowe zadośćuczynienie za krzywdy, jakich
                                                    doznały ze strony duchownych - donosi TVN24.pl, powołując się na PAP.

                                                    Poszkodowani razem wynajęli prawnika, który skierował do
                                                    austriackich diecezji pismo dotyczące ich planów. W skrócie
                                                    wyglądają one następująco: albo Kościół zapłaci dobrowolnie, albo
                                                    zostanie pozwany do sądu. Jak czytamy, dostał na to to zaledwie
                                                    dziesięć dni.

                                                    Osoby poszkodowane przez księży twierdzą jednak, że Kościół miał
                                                    znacznie więcej czasu na naprawienie ich krzywd. Diecezje o
                                                    wszystkim wiedziały, a nie zrobiły nic, by zmniejszyć cierpienie
                                                    ofiar. Dlatego te uważają, że kościelni hierarchowie również są
                                                    winni - podaje TVN24.pl.

                                                    Ujawnienie przypadków molestowania w austriackim Kościele to już
                                                    kolejna tego typu sprawa, która ujrzała światło dzienne. W samej
                                                    tylko Europie podobne skandale wybuchały m.in. w Irlandii, Niemczech
                                                    i Holandii.


                                                    Źródło: TVN24.pl

                                                  • Gość: Szacuneczek... Kora śpiewa o księdzu pedofilu, jest teledysk... IP: 193.111.147.* 25.06.10, 07:26
                                                    Teledysk dostępny:

                                                    w686.wrzuta.pl/film/0GUr2admmV3/pudelek.pl_kora_zabawa_w_chowanego
                                                  • Gość: Szacuneczek... Ksiądz pedofil ukarany w Australii... :))))))))))) IP: 193.111.147.* 02.07.10, 11:44
                                                    Nareszcie ukarali księdza pedofila. Dostał mniej niż 10 miesięcy
                                                    więzienia za molestowanie jednego dziecka. Pewnie mu skrócą karę.
                                                    Słabiutko coś... Może chociaż spalić mu ubranie na stosie?


                                                    Karę 19 lat i 10 miesięcy więzienia orzekł sąd w Australii dla
                                                    katolickiego księdza Johna Sidneya Denhama za przestępstwa seksualne
                                                    wobec 25 nieletnich chłopców, popełnione w ciągu 18 lat -
                                                    poinformował portal BBC News.

                                                    67-letni duchowny przyznał się do szeregu zarzutów dotyczących
                                                    wykorzystywania seksualnego uczniów wieku 5-16 lat w szkołach Nowej
                                                    Południowej Walii w latach 1968-86. Będzie musiał odbyć co najmniej
                                                    13 lat i 10 miesięcy kary.

                                                    Sędzia Helen Syme podkreśliła, że przestępstwa dotknęły wiele
                                                    dzieci, a zachowanie duchownego było celowe, często zaplanowane,
                                                    miało charakter kryminalny i w wielu wypadkach sadystyczny. Ksiądz
                                                    Denham w oświadczeniu w sądzie poprosił o wybaczenie.

                                                    Ofiary i ich rodziny przyjęły wyrok z zadowoleniem, ale uznały, że
                                                    odpowiedzialna jest również hierarchia Kościoła.

                                                    W Australii zapadło dotychczas ponad 100 wyroków w sprawie nadużyć
                                                    seksualnych ze strony księży. Papież Benedykt XVI podczas
                                                    pielgrzymki do tego kraju w 2008 roku spotkał się z grupą ofiar
                                                    księży-pedofilów i podkreślił, że duchowni, którzy dopuścili się
                                                    wykorzystywania seksualnego nieletnich, powinni zostać postawieni
                                                    przed wymiarem sprawiedliwości.

                                                    wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Ksiadz-molestowal-25-chlopcow---posiedzi-20-lat,wid,12436108,wiadomosc.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Nalot w Belgii... :)))))) IP: 193.111.147.* 06.07.10, 14:59
                                                    Kiedy w ubiegłym tygodniu policyjni śledczy przeprowadzali nalot na
                                                    gotycką katedrę Sint-Rombout, w pośpiechu minęli nagrobki, na
                                                    których widniały tarcze herbowe Rycerzy Złotego Runa, i otoczyli
                                                    czarną kryptę z ponurym, wykutym w brązie wizerunkiem kardynała
                                                    Josepha Merciera na łożu śmierci.

                                                    Chcąc znaleźć dowody na wykorzystywanie seksualne nieletnich przez
                                                    belgijskich duchownych, śledczy wywiercili w krypcie niewielki
                                                    otwór, po czym wprowadzili małą kamerę do wnętrza grobowca
                                                    człowieka, który za życia był znany jako apostoł jedności. Nie
                                                    znaleźli niczego, ale echa niecodziennego nalotu o
                                                    kryptonimie "Operacja Kielich", a także innych, podobnych,
                                                    wybrzmiały daleko poza tym małym katolickim krajem, docierając do
                                                    papieża, który wyraził swoje ubolewanie z powodu "demonstracji
                                                    agresywnej siły".

                                                    Czego dokładnie szukali śledczy? To pozostaje zagadką dla
                                                    kościelnych władz, mówi Eric de Beukalaer, rzecznik obecnego
                                                    przywódcy Kościoła Katolickiego w Belgii, arcybiskupa Andre-Josepha
                                                    Leonarda. Sam arcybiskup Leonard, wraz z innymi dostojnikami, był
                                                    przetrzymywany w arcybiskupim pałacu w Mechelen przez ponad dziewięć
                                                    godzin, podczas których zadawano mu pytania.

                                                    "Modliłem się, ale nie dlatego, że odczuwałem trwogę" - wspominał
                                                    potem Beukelaer, który, jak inni, był przetrzymywany w siedzibie
                                                    kurii, i którego poproszono o przekazanie policji swojego telefonu
                                                    komórkowego i notesu. "Inni modlili się na różańcu albo czytali
                                                    Biblię. Nie robiliśmy niczego w sposób zorganizowany, ponieważ nie
                                                    chcieliśmy, żeby pracownicy kurii odnieśli wrażenie, iż nadszedł
                                                    koniec świata."

                                                    Cztery dni po skoordynowanej serii nalotów - która objęła również
                                                    dom jednego z emerytowanych kardynałów i siedzibę kościelnej komisji
                                                    ds. nadużyć seksualnych - gniew Watykanu przybiera zdecydowaną
                                                    formę. Aktualne pozostają też pytania, dlaczego władze Belgii, kraju
                                                    w którym katolicy stanowią większość, postanowiły podjąć tak
                                                    bezkompromisowe i, cytując Stolicę Apostolską, niespotykane
                                                    dotychczas działania.

                                                    Z wywiadów przeprowadzonych z dostojnikami kościelnymi i księżmi
                                                    dysydentami, jak również z artykułów opublikowanych we flamandzkiej
                                                    prasie, wynika, że prokuratura wkroczyła do akcji po tym, jak
                                                    wiarygodny świadek poinformował ją, iż belgijski Kościół ukrywa
                                                    ustalenia swojej własnej, wewnętrznej komisji ds. nadużyć
                                                    seksualnych. Eric de Beukelaer podkreślił jednak, że władzom
                                                    kościelnym nie udzielono zbyt wielu jasnych informacji co do natury
                                                    poszukiwanych przez śledczych dokumentów.

                                                    Naloty przeprowadzono w trakcie rutynowego, comiesięcznego
                                                    posiedzenia biskupów, podczas którego mieli oni między innymi
                                                    zdecydować, co należy zrobić z aktami kapłanów zdemaskowanych przez
                                                    wspomnianą wewnętrzną komisję. Tuż po tym, jak policja przerwała
                                                    spotkanie, śledczy zauważyli dokument zawierający porządek obrad, i
                                                    niezwłocznie przystąpili do indywidualnych przesłuchań biskupów.
                                                    Godzinę później poprosili o opuszczenie budynku nuncjusza
                                                    papieskiego, którego, jako wysłannika Watykanu, chronił immunitet
                                                    dyplomatyczny.

                                                    Jak już wspomniano, bezpośrednim impulsem do wszczęcia śledztwa
                                                    stały się zeznania świadka, którego tożsamości nie ujawniono, a
                                                    który ostrzegł wymiar sprawiedliwości, iż Kościół ukrywa dokumenty
                                                    powołanej przez siebie komisji, działającej od 2000 r. Od kwietnia
                                                    br., kiedy to rezygnację z urzędu złożył biskup Brugii Roger
                                                    Vangheluwe, który przyznał się do wieloletniego wykorzystywania
                                                    chłopca ze swojego otoczenia, do komisji wpłynęło prawie pięćset
                                                    skarg.

                                                    W trakcie rewizji jej archiwa - w sumie ponad dwie ciężarówki
                                                    dokumentów - zostały w całości zarekwirowane przez policję. Na
                                                    skutek tych wydarzeń w poniedziałek 28 czerwca nowy przewodniczący
                                                    komisji, dziecięcy psychiatra Peter Adriaenssens, podał się do
                                                    dymisji wspólnie z innymi jej pracownikami, oświadczając, że komisja
                                                    została wykorzystana przez władze jako "przynęta".

                                                    Wkrótce po złożeniu tego oświadczenia dr Adriaenssens spędził całe
                                                    popołudnie w towarzystwie śledczych. Obecnie prokuratura koncentruje
                                                    się na dochodzeniu w sprawie molestowania nieletnich, ale już
                                                    wkrótce może wkroczyć na zupełnie nowy obszar, jakim są związki z
                                                    aferą tych osób, które wiedziały o niebezpieczeństwie grożącym
                                                    dzieciom, a mimo to nie zapewniły im ochrony.

                                                    - Niewykluczone, że postępowaniem zostaną objęte z jednej strony
                                                    osoby, które dopuściły się molestowania, a z drugiej te, które nie
                                                    pomogły zagrożonym małoletnim - mówi Jean-Marc Meilleur, rzecznik
                                                    belgijskiej prokuratury. Odmówił on jednak ujawnienia danych
                                                    wspomnianego anonimowego świadka, jak również osób, w sprawie
                                                    których toczy się śledztwo. - Pracujemy nad konkretną sprawą,
                                                    związaną z konkretnym oświadczeniem. Nie rozpoczynamy działań
                                                    inkwizycyjnych wobec Kościoła. Przedmiotem naszych dociekań jest
                                                    dokument, w którym zawarte są pewne stwierdzenia, a my te
                                                    stwierdzenia weryfikujemy.

                                                    We flamandzkiej prasie wypowiedziała się tymczasem Godelieve
                                                    Halsberghe, była przewodnicząca wewnętrznej kościelnej komisji i
                                                    emerytowana sędzina, która ustąpiła ze stanowiska w atmosferze
                                                    narzekań na brak współpracy ze strony kościelnych władz. Jej słowa
                                                    zdają się sugerować, że to jej zeznania sprowokowały prokuraturę do
                                                    spektakularnych nalotów.

                                                    W poniedziałek Halsberghe nie chciała rozmawiać z mediami, ale we
                                                    wcześniejszym oświadczeniu dla gazety Het Nieuwsblad poinformowała,
                                                    iż w latach 1998 - 2008, kiedy pełniła swoją funkcję, była w
                                                    posiadaniu kopii dokumentów komisji. Miały one zawierać dane
                                                    pokrzywdzonych i zapisy rozmów, jakie przeprowadzał z nimi
                                                    emerytowany kardynał Godfried Danneels. W zeszłym tygodniu śledczy
                                                    przeszukali również jego dom i zarekwirowali należący do duchownego
                                                    komputer.

                                                    Z udzielonego przez nią wywiadu dla lokalnej gazety wynika, że
                                                    Godelieve Halsberghe udała się do prokuratury po tym, jak otrzymała
                                                    telefon od posługującego się językiem francuskim mężczyzny, który
                                                    najpierw zapytał ją o miejsce przechowywania dokumentów, a następnie
                                                    ostrzegł, by pilnowała nie tylko papierów, ale również samej siebie.

                                                    Z ogólnego obrazu nalotów, konfiskaty dokumentów i komputerów
                                                    wyłania się jeden, jasny wniosek. Przez kilka następnych tygodni
                                                    śledczy będą porównywać dokumenty ujawnione przez komisję z tymi,
                                                    które zostały zarekwirowane, by ustalić, czy niektóre przypadki
                                                    postanowiono zataić przed opinią publiczną.

                                                    Norbert Bethune, były kapelan szpitalny, który wszedł w otwarty
                                                    konflikt z kościelnymi władzami po tym, jak ujawnił domniemane
                                                    przypadki molestowania pacjentów przez księży, również uważa, że
                                                    część dokumentów została zatajona, i że władze zostały zdopingowane
                                                    do działania właśnie przez panią Halsberghe.

                                                    Bethune jest jednak zdania, że nalot na kościelną kryptę był zbędny.
                                                    Miało do niego dojść po tym, jak pracownik katedry przypadkowo
                                                    ujawnił, że w jej pobliżu prowadzone są prace budowlane. "Biskupi
                                                    wciąż mają władzę" - konkluduje Bethune. "Ta sprawa nie zakończy się
                                                    szybko."

                                                    fakty.interia.pl/new-york-times/news/belgia-nalot-na-kosciol-i-mroczne-pytania,1499998
                                                  • Gość: Szacuneczek... Siedem kategorii skarg molestowanych przez księży IP: 193.111.147.* 06.07.10, 15:14
                                                    Przez ostatnich kilkanaście dni Norbert Bethune i emerytowany kapłan
                                                    Rik Deville dostarczali do prokuratury przekazane im przez
                                                    pokrzywdzonych dokumenty, gromadzone całymi latami. Śledczy skupiają
                                                    się na razie na doniesieniach o przypadkach seksualnego
                                                    wykorzystywania nieletnich, ale ojciec Deville podkreśla, że zebrane
                                                    przezeń skargi można podzielić aż na siedem kategorii. Znajdują się
                                                    wśród nich między innymi skargi młodych kobiet, zmuszonych do
                                                    oddania do adopcji swoich dzieci spłodzonych przez księży, czy też
                                                    rodzin z krajów misyjnych, których dzieci były wykorzystywane
                                                    seksualnie przez kapłanów wysłanych na misje po tym, jak dopuścili
                                                    się oni podobnych czynów w Belgii.

                                                    - Hierarchowie zawsze oskarżali mnie o próby zniszczenia Kościoła -
                                                    mówi ojciec Deville, który dziś mieszka na probostwie pod Brukselą. -
                                                    Ale to nie ja. To oni niszczą Kościół.

                                                    W ciągu kilku ostatnich tygodni, podczas których narastało
                                                    zainteresowanie skandalem w belgijskim Kościele, Joel Devillet,
                                                    niegdyś ministrant, pośpiesznie dogrywał wydruk flamandzkiego
                                                    wydania swojej książki, w której ujawnił, że od ósmego do
                                                    czternastego roku życia był molestowany przez wiejskiego księdza.
                                                    Mężczyzna opisał w niej również niszczycielski wpływ, jaki
                                                    wydarzenia te wywarły na jego psychikę.

                                                    Niewiele ponad rok wcześniej jego książka ukazała się w języku
                                                    francuskim. Jak mówi, flamandzcy czytelnicy nie byli nią jednak
                                                    zainteresowani, dopóki rezygnacja biskupa Brugii nie pociągnęła za
                                                    sobą lawiny skarg. Devillet - obecnie bezrobotny i samotny
                                                    mężczyzna - przyznaje, że świadomie unikał związków z kobietami i
                                                    małżeństwa, obawiając się, że jego własne dziecko może kiedyś
                                                    doświadczyć tego, co on.

                                                    Joel Devillet również złożył swoją skargę do kościelnej komisji.
                                                    Wniósł też stosowną skargę z powództwa cywilnego. Nie życzy sobie
                                                    jednak konfrontacji z księdzem, którego oskarża o molestowanie. "Nie
                                                    mam ochoty z nim rozmawiać. Po co?" - pyta.

                                                    O ile belgijscy biskupi czują narastającą presję ze strony władz, to
                                                    Watykan - który ostro potępił policyjne naloty - złagodził ją,
                                                    obdarzając głowę belgijskiego Kościoła wyjątkowym zaszczytem. We
                                                    wtorek 29 czerwca papież wręczył ponad trzydziestu metropolitom
                                                    paliusze, elementy szaty liturgicznej symbolizujące ich więź ze
                                                    Stolicą Apostolską. Wśród wyróżnionych był arcybiskup Andre-Joseph
                                                    Leonard.

                                                    Doreen Carvajal

                                                    "New York Times" / "International Herald Tribune"

                                                    Tłum. Katarzyna Kasińska

                                                    fakty.interia.pl/new-york-times/news/belgia-nalot-na-kosciol-i-mroczne-pytania,1499998
                                                  • Gość: Doradca Ty wstrętny pedofilu IP: 94.254.199.* 08.07.10, 17:30
                                                    Księży pedofili kuria powinna wysyłać do Tajlandii. Tamtejsze panie
                                                    ważą 40 kg, biustu nie mają i wyglądem przypominają 14 latki.
                                                    Zamykanie pedofilów do więzień w dobie kryzysu nie jest ekonomiczne.
                                                    Każdy ksiądz niezależnie od powołania ma ptaka i coś z tym ptakiem
                                                    musi robić :))
                                                  • Gość: Szacuneczek... Europejski pean na cześć pedofilii... IP: 193.111.147.* 13.07.10, 12:13
                                                    Do Tajlandii to może, może... Byleby nie do USA, bo w USA tępią
                                                    pedofilię o czym boleśnie przekonał się KoKa...



                                                    Władze USA wyraziły swoje rozczarowanie w związku z decyzją
                                                    szwajcarskiego wymiaru sprawiedliwości wobec Romana Polańskiego.
                                                    Wczoraj Szwajcaria podjęła decyzję o odmowie ekstradycji reżysera do
                                                    Stanów Zjednoczonych. Polański opuścił następnie swój dom w Gstaad.
                                                    Podstawą odmowy ekstradycji, według szwajcarskich władz, ma
                                                    być "błąd prawny" we wniosku ekstradycyjnym, polegający na
                                                    nieujawnieniu przez amerykański wymiar sprawiedliwości jednego z
                                                    protokołów przesłuchań Polańskiego.

                                                    - Jesteśmy rozczarowani – oświadczył rzecznik amerykańskiego
                                                    Departamentu Stanu Philip Crowley. – Gwałt dokonany na 13-latce
                                                    przez osobę dorosłą to przestępstwo. Będziemy nadal szukać
                                                    sprawiedliwości – dodał.

                                                    Judith Reisman z Instytutu Edukacji Mediów stwierdziła, że "z
                                                    Polańskiego robi się bohaterską figurę, co jest peanem na cześć
                                                    pedofilii". – To, że został on uwolniony, to tragedia. To pasuje do
                                                    modelu prawa w Europie. Stany Zjednoczone nie będą podążać tą drogą -
                                                    dodała.

                                                    Kluczowy protokół z przesłuchania?

                                                    - Pan Polański od początku sprawy bronił się przed ekstradycją.
                                                    Postępowanie w USA miało wpływ także na postępowanie naszego kraju.
                                                    W ramach postępowania w USA, prawnicy reżysera zażądali przedłożenia
                                                    protokołu przesłuchania świadka z lutego 2010 r., w którym napisano,
                                                    iż sędzia orzekający w sprawie w 1977 roku, stwierdził, że 42 dni
                                                    aresztu w klinice psychiatrycznej w Kalifornii mają być całym
                                                    wymiarem kary. Ten stan stanowi podstawę postępowania w sprawie
                                                    ekstradycji – powiedziała podczas wczorajszej konferencji
                                                    szwajcarska minister sprawiedliwości i policji Eveline Widmer-
                                                    Schlumpf.

                                                    – Naszym zdaniem jest to kluczowy protokół, z którym chcieliśmy się
                                                    zapoznać. Sąd w USA nie zdecydował się jednak na jego ujawnienie.
                                                    Jeżeli to, co twierdzi pan Polański, okaże się być prawdą, czyli to,
                                                    że wniosek o ekstradycję jest obarczony wadą prawną, to wtedy art.
                                                    10 w sprawie ekstradycji nie miałby zastosowania – dodała Widmer-
                                                    Schlumpf, podkreślając, że szwajcarski sąd "nie wyjaśnił
                                                    wątpliwości, co do stanu faktycznego, jako że sąd w USA nie ujawnił
                                                    wspomnianego protokołu".

                                                    Roman Polański, który ma polskie i francuskie obywatelstwo, w
                                                    areszcie domowym w Gstaad czekał na wynik postępowania
                                                    ekstradycyjnego. Wszczęto je po zatrzymaniu go na lotnisku w Zurychu
                                                    26 września 2009 roku na podstawie amerykańskiego nakazu
                                                    aresztowania.


                                                    Reszta na:
                                                    wiadomosci.onet.pl/2196935,12,furia_w_usa_po_decyzji_w_sprawie_polanskiego,item.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Jeden przedstawiciel KoKa przyłapany na kłamstwie IP: 193.111.147.* 31.08.10, 08:53
                                                    Nie mijał się z prawdą, tylko kłamał w najlepsze, by uratować organizację, która
                                                    daje mu poczucie bezpieczeństwa...
                                                    Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale początki są zawsze najtrudniejsze... Czyż
                                                    nie? :))))))))))))))))))))))))


                                                    Gigantyczna afera w Kościele.

                                                    Afera pedofilska w belgijskim Kościele trwa w najlepsze i właśnie dostała nowy
                                                    impuls do dalszego rozwoju. Okazało się bowiem, że belgijski prymas kardynał
                                                    Godfried Daneels mijał się z prawdą, twierdząc, że nikt nie próbował tuszować
                                                    tej sprawy.

                                                    Belgijskie dzienniki opublikowały zapis rozmowy, jaką Daneels z jedną z ofiar
                                                    molestowania. Kardynał sugerował wtedy mężczyźnie, by poczekał z ujawnianiem
                                                    swojej sprawy aż do czasu, w którym oskarżony o molestowanie Roger Vangheluwe
                                                    odejdzie na emeryturę.

                                                    Kardynał Godfried Daneels przekonywał mężczyznę, że ujawnienie sprawy może mu
                                                    zaszkodzić. I dość długo molestował, aby jednak wstrzymał się z ujawnianiem
                                                    faktu, że był ofiarą Rogera Vangheluwe'a. Dyskusja pewnie nie miałaby żadnych
                                                    skutków, gdyby nie to, że została przez ofiarę molestowania nagrana.

                                                    Dzięki temu możemy dowiedzieć się, że prymas Daneels, który rzekomo nic nie
                                                    wiedział o pedofilii w Kościele namawiał ofiarę do przebaczenia i milczenia.
                                                    Bratanek Rogera Vangheluwe'a, który był ofiarą molestowania miał jednak inny
                                                    pomysł, więc w kwietniu wybuchła afera. Krótko po tym jak odbyła się ta rozmowa
                                                    prymasa z bratankiem biskupa Vangheluwe'a.

                                                    A teraz taśma z rozmowy trafiła do mediów, które nie mogły nie skorzystać z
                                                    okazji, by rzucić na sprawę nowe światło. Pozwala nam to stwierdzić, że
                                                    niezależnie od tego jak kończyły się podobne próby w USA czy w Irlandii, Kościół
                                                    nadal próbuje, przede wszystkim, tuszować przypadki molestowania dzieci przez
                                                    księży.

                                                    www.pardon.pl/artykul/12343/prymas_tuszowal_pedofilie_sa_tasmy_z_rozmowy_z_ofiara
                                                  • 12345678900987654321a Re: Europejski pean na cześć pedofilii... 03.09.10, 03:29
                                                    NIECH ŻYJĄ SŁODKIE 13-LATKI :)
                                                  • Gość: Szacuneczek... Biskup gwałcił dziecko... Uważajcie... IP: 193.111.147.* 08.09.10, 09:02
                                                    Przyznał się do błędu... Po tylu latach... Jak mu wymiar sprawiedliwości depcze po piętach... Jak są dowody... :))))))))))))))))))))))))))))))


                                                    Kardynał Godfried Danneels po raz pierwszy przyznał się do błędu w skandalu pedofilskim, który w tym roku wyszedł na jaw i wstrząsnął Kościołem rzymsko-katolickim w Belgii. "Mogłem zrobić więcej" - powiedział w wywiadzie prasowym.

                                                    "Powinienem zażądać wtedy odwołania biskupa Vangheluwe" - przyznał w wywiadzie, jakiego udzielił dziennikowi "La Libre Belgique". Belgijski wymiar sprawiedliwości sprawdza właśnie, czy kardynał Danneels, były prymas i przewodniczący Episkopatu Belgii, nie tuszował i utrzymywał w tajemnicy sprawę molestowania seksualnego, w jaką zamieszany był biskup Vangheluwe.

                                                    W kwietniu tego roku ordynariusz Brugii, 74-letni biskup Roger Vangheluwe, podał się do dymisji gdy wyszło na jaw, że 25 lat temu wykorzystywał seksualnie swego małoletniego krewniaka. Duchowny przyznał, że molestował chłopca także wówczas, gdy był już biskupem.

                                                    Wcześniej ofiara molestowania, dziś 40-letni mężczyzna, dokonała potajemnego nagrania rozmowy, podczas której Danneels prosił o wybaczenie Vangheluwenowi i utrzymanie w tajemnicy całej sprawy - przynajmniej do czasu przejścia ordynariusza Brugii na emeryturę.

                                                    "Przyznaję, że mogłem wtedy zrobić znacznie więcej" - powiedział w wywiadzie Danneels. "Nie ma minuty, w której nie myślałbym o ofierze tej tragedii - zapewnił 77-letni biskup. W styczniu ze względu na podeszły wiek ustąpił on ze stanowiska biskupa Mechelen-Brukseli.

                                                    źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
                                                  • Gość: Szacuneczek... Gwałty księdza na dwuletnim dziecku. W imię czego? IP: 193.111.147.* 10.09.10, 15:02
                                                    Jak mogło dojść do tych obrzydliwych zachowań? Jak otumanieni byli rodzice gwałconych przez księży dzieci... Jak bardzo wyprane mózgi mieli...


                                                    Co najmniej 13 ofiar wykorzystywania seksualnego ze strony księży i przedstawicieli belgijskiego Kościoła popełniło samobójstwo - głosi ujawniony raport komisji badającej przypadki pedofilii i innych nadużyć - informuje BBC NEWS

                                                    Raport opublikowano w internecie. W sumie komisja dostała 327 skarg od mężczyzn i 161 pochodzących od kobiet, z tym, że części nie zarejestrowano z braku wystarczających danych. 70% ofiar to osoby obecnie 40-70-letnie; większość badanych przez komisję przypadków dotyczy lat 50. i 60. Ich liczba wyraźnie spada do połowy lat 80., co wynika ze spadku liczby księży w szkolnictwie.

                                                    Komisja stwierdziła, że o ile na molestowanie seksualne chłopcy byli najbardziej narażeni w wieku 10-14 lat, to dziewczęta i kobiety stawały się ofiarami księży (albo innych osób podlegających strukturom belgijskiego Kościoła) w starszym wieku.

                                                    Niemniej raport zwraca uwagę, że "jedna z ofiar miała 2 lata, pięć miało 4 lata, osiem 5 lat, zaś dziesięć - 7 lat".

                                                    13 ofiar popełniło samobójstwo

                                                    W raporcie napisano także, że na podstawie zeznań bliskich wiadomo, że co najmniej 13 ofiar wykorzystania seksualnego popełniło samobójstwo, co jest bardzo wysokim odsetkiem. Sześć kolejnych osób zgłosiło próby samobójcze.

                                                    Choć często tożsamość sprawcy pozostaje nieznana, to komisja napisała, że "można powiedzieć, że nie zostało oszczędzone żadne kościelne zgromadzenie".

                                                    Dokument jest kolejnym dowodem na bezczynność belgijskiej hierarchii kościelnej wobec przypadków pedofilii i innych nadużyć oraz brak zrozumienia wobec ofiar. Jedna z kobiet zeznała np., że kiedy mając 17 lat poszła w 1983 roku poskarżyć się biskupowi na wykorzystywanie przez jednego z księży, ów odparł: "Przestań się na niego oglądać, a da ci spokój".

                                                    To już nie pierwszy skandal w Belgii

                                                    Wiele skarg spłynęło do komisji po ujawnieniu w kwietniu bieżącego roku, że biskup Brugii Roger Vangheluwe przez wiele lat wykorzystywał seksualnie swojego młodego krewnego. Biskup podał się do dymisji, którą przyjął papież Benedykt XVI, i zamieszkał w jednym z flamandzkich klasztorów.

                                                    Prasa ujawniła potem, że były prymas Belgii, kardynał Godfried Danneels zabiegał, by ten przypadek biskupa-pedofila nie ujrzał światła dziennego, usiłując osobiście przekonać ofiarę do milczenia. W mijającym tygodniu cieszący się dotąd szacunkiem i popularnością kardynał, uważany za przedstawiciela Kościoła liberalnego i otwartego, przyznał się do błędu i wyraził żal, że wcześniej nie nakłonił biskupa do odejścia.

                                                    Od początku roku następcą Danneelsa, nowym prymasem Belgii i arcybiskupem diecezji Bruksela-Mechelen jest Andre-Joseph Leonard. Zapowiedział on, że nigdy więcej nie będzie "milczenia i zatajania" skandalu pedofilii i zapewnił, że Kościół katolicki chce "odwrócić kartę". W maju episkopat Belgii poprosił o wybaczenie za wszystkie przypadki pedofilii, których dopuścili się przedstawiciele Kościoła, a także za milczenie i brak odpowiedniej reakcji ze strony hierarchii. Kościół apeluje do wszystkich ofiar, by zgłaszały swoje przypadki wymiarowi sprawiedliwości, zapewniając, że będzie współpracował w ściganiu sprawców.

                                                    Komisja badająca przypadki nadużyć rozwiązała się w lipcu po zajęciu jej dokumentacji przez wymiar sprawiedliwości prowadzący osobne śledztwo. W poniedziałek belgijski Kościół ma przedstawić nową inicjatywę, by zadośćuczynić ofiarom wykorzystywania seksualnego.

                                                    wiadomosci.wp.pl/kat,119074,title,13-samobojstw-wsrod-ofiar-pedofilii-w-Kosciele,wid,12655080,wiadomosc.html?ticaid=1adc6&_ticrsn=3
                                                  • Gość: Szacuneczek... KoKa do dyspozycji ofiar. Wierzyć...? :))))))))))) IP: 193.111.147.* 13.09.10, 14:59
                                                    Ciekawe jaką "dyspozycję" mieli na myśli...


                                                    Kościół katolicki w Belgii przyznał się dziś do "błędów przeszłości", jeśli chodzi o reagowanie na przypadki wykorzystywania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne, i zapewnił, że będzie do dyspozycji ofiar.

                                                    Trzy dni po opublikowaniu raportu niezależnej komisji badającej przypadki pedofilii i innych nadużyć, w którym jest mowa o 475 skargach z powodu molestowania seksualnego i 13 samobójstwach wśród ofiar, arcybiskup diecezji Bruksela-Mechelen jest Andre-Joseph Leonard oświadczył: "Pragniemy wyciągnąć odpowiednie wnioski z błędów przeszłości".

                                                    - Pragniemy w jak największym stopniu być do dyspozycji ofiar - powiedział hierarcha na konferencji prasowej.

                                                    - Poświęcanie uwagi konkretnym osobom to pierwsza rzecz, jakiej możemy się podjąć - dodał. - Musimy wysłuchać ich pytań, by przywrócić im szacunek do samych siebie i pomóc w leczeniu ran.

                                                    Arcybiskup Leonard przyznał jednak, że problem ten i wywołane przezeń emocje są "takich rozmiarów, że nie jesteśmy w stanie powiedzieć dziś w najdrobniejszych szczegółach", jak Kościół będzie rozwiązywać poszczególne przypadki.

                                                    Niezależna komisja otrzymała 327 skarg od mężczyzn i 161 od kobiet, z tym że części nie zarejestrowano z braku wystarczających danych. 70 proc. ofiar to osoby obecnie 40-70-letnie; większość badanych przez komisję przypadków dotyczy lat 50. i 60. Ich liczba wyraźnie spada do połowy lat 80., co wynika ze spadku liczby księży w szkolnictwie.

                                                    W raporcie napisano także, że na podstawie zeznań bliskich wiadomo, że co najmniej 13 ofiar wykorzystania seksualnego popełniło samobójstwo, co jest bardzo wysokim odsetkiem. Sześć kolejnych osób zgłosiło próby samobójcze.

                                                    Choć często tożsamość sprawcy pozostaje nieznana, to komisja napisała, że "można powiedzieć, że nie zostało oszczędzone żadne kościelne zgromadzenie".

                                                    Komisja badająca przypadki nadużyć rozwiązała się w lipcu po zajęciu jej dokumentacji przez wymiar sprawiedliwości prowadzący osobne śledztwo.

                                                    źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
                                                  • Gość: Szacuneczek... Owijanie w sreberka... Wiadomo... :))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 16.09.10, 15:26
                                                    Zgadza się, KoKa nie był wystarczająco czujny... i się wydało...


                                                    Benedykt XVI powiedział dziennikarzom w drodze do Edynburga, że Kościół nie wykazał wystarczającej czujności wobec zjawiska pedofilii wśród duchowieństwa. Rewelacje na ten temat były dla mnie szokiem - mówił papież na pokładzie samolotu.

                                                    - Władze Kościoła nie były wystarczająco czujne ani wystarczająco szybkie oraz zdecydowane w podjęciu koniecznych środków - dodał Benedykt XVI. Podkreślił, że napawa go to "wielkim smutkiem".

                                                    Podczas rozmowy z wysłannikami światowych mediów papież oświadczył: "Teraz jesteśmy w momencie pokuty, pokory i szczerości, tak, jak napisałem (w liście) do biskupów Irlandii".

                                                    - Musimy odbyć czas pokuty i pokory oraz odnowić absolutną szczerość i nauczyć się jej na nowo - dodał.

                                                    Benedykt XVI, który dzisiaj rozpoczął czterodniową wizytę w Wielkiej Brytanii, wyznał: Rewelacje na temat skandalu pedofilii "były dla mnie szokiem, są powodem wielkiego smutku".

                                                    - Ksiądz w chwili święceń, przygotowywany przez lata do tego momentu, przyrzeka Chrystusowi, że stanie się jego głosem, jego ustami, jego ręką i będzie służyć całym swym jestestwem temu dobremu pasterzowi, który miłuje, pomaga i prowadzi do prawdy. Trudno zrozumieć jak człowiek, który powiedział coś takiego, może potem popaść w taką perwersję - mówił Benedykt XVI.

                                                    Opowiedział się również za "sprawiedliwą karą" dla księży-pedofilów. Zdaniem papieża powinni oni zostać pozbawieni "wszelkiej możliwości kontaktu z młodymi ludźmi".

                                                    - Wiemy, że to jest choroba i że w tym przypadku wolna wola nie funkcjonuje. Musimy zatem pomóc tym osobom w wysiłku przeciwko samym sobie i wykluczyć wszelki ich dostęp do młodzieży - powiedział Benedykt XVI.

                                                    Papież zapytany o to, jak Kościół może zareagować na skandal pedofilii, odparł: "Najwyższym priorytetem są ofiary; jak możemy im zadośćuczynić, co możemy zrobić dla tych osób, by przezwyciężyły traumę, by odnalazły życie i ufność w przesłanie Chrystusa". Podkreślił, że zaangażowanie to powinno także uwzględniać "pomoc psychologiczną i duchową".

                                                    Benedykt XVI zwrócił ponadto uwagę na konieczność "prewencji" poprzez "edukację i dobór kandydatów do kapłaństwa", po to - jak dodał - "aby to nigdy więcej się nie powtórzyło".

                                                    źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
                                                  • Gość: Szacuneczek... Siostry Miłosierdzia... Ja dziękuję... :)))))))))) IP: 193.111.147.* 20.09.10, 10:44
                                                    Ja dziękuję za takie siostry miłosierdzia...


                                                    Karę 2 lat pozbawienia wolności dla siostry Agnieszki F. i 8 miesięcy dla siostry Bogumiły Ł. w zawieszeniu - odpowiednio - na 5 i 3 lata - orzekł dziś Sąd Rejonowy w Zabrzu. Zakonnice zostały skazane m.in. za maltretowanie uczniów i przyzwalanie na przemoc w prowadzonym przez nie specjalnym ośrodku wychowawczym w Zabrzu.

                                                    Siostry usłyszały łącznie 20 zarzutów.

                                                    Agnieszka F. prowadziła należący do Kongregacji Sióstr Miłosierdzia pod wezwaniem Karola Boromeusz ośrodek, w którym w latach 2005-2006 dochodziło do drastycznych scen. Razem z Bogumiłą Ł. zostały oskarżone o m.in. maltretowanie dzieci, zlecanie wykonania kar fizycznych innym dzieciom oraz stosowanie przemocy psychicznej.

                                                    Siostra F. miała m.in. zamknąć jednego z podopiecznych na noc w pokoju z dwoma innymi chłopcami, którzy go gwałcili. Według sądu, zakonnica zdawała sobie sprawę z konsekwencji takiej decyzji i została skazana za pomaganie w doprowadzeniu do poddania się czynności seksualnej osoby poniżej 15. roku życia.

                                                    Stosowane w ośrodku praktyki wyszły na jaw, gdy policja zatrzymała Tomasza Z., jednego ze sprawców morderstwa 8-letniego Mateusza Domaradzkiego z Rybnika. Przestępca był wychowankiem ośrodka prowadzonego przez siostry i przekonywał, że morderstwo było efektem brutalnej przemocy - w tym seksualnej - jakiej sam doświadczył ze strony zakonnic.

                                                    (PS, GN)
                                                  • Gość: Szacuneczek... A we Włoszech... IP: 193.111.147.* 27.09.10, 15:20

                                                    Ofiary księży pedofilów z Włoch zorganizowały zjazd w Weronie. Na zaproszenie Włochów przybyli również poszkodowani z całego świata. Choć to nie był jeszcze zjazd ogólnoświatowy, bo ten będzie miał miejsce 31 października.

                                                    Już możemy być jednak pewni, że papież Benedykt XVI nie będzie zbyt uszczęśliwiony tym, że ofiary pedofilów w sutannach się organizują. Salvatore Domolo, rzecznik organizacji ofiar powiedział przy okazji zjazdu:

                                                    Bardziej niż na odszkodowaniach zależy nam na akcji prawnej przeciwko Kościołowi katolickiemu za zbrodnie przeciwko ludzkości.

                                                    Kościół skazany za zbrodnie przeciw ludzkości? To niekoniecznie musi być fantazja, choć za wymordowanie Indian nie udało się jeszcze Kościoła skazać. Pedofilia budzi moralny sprzeciw, a krycie zbrodniarzy seksualnych odrazę. Papież może mieć powody do bólu głowy.

                                                    Ofiarom zboczeńców w sutannach mniej bowiem zależy na pieniądzach niż na elementarnej sprawiedliwości. Ciekawe, gdzie zostanie ustanowiona siedziba ewentualnego trybunału? Norymberga byłaby chyba zbyt symboliczna, prawda?

                                                    Papież może więc trafić na ławę oskarżonych. Przynajmniej symbolicznie, bo jako głowę państwa chroni go immunitet. Choć przy oskarżeniu o zbrodnie przeciw ludzkości może mu ten immunitet nie pomóc. A pogląd, że Benedykt XVI nie jest tu całkiem bez winy da się obronić.

                                                    W końcu można przyjąć, że krył on, razem ze swoim poprzednikiem, przestępców w sutannach. I próbował przymykać oczy na ich praktyki. Przez co ofiary pedofilii dopiero teraz mogą dochodzić swoich praw.

                                                    www.pardon.pl/artykul/12563/zjazd_ofiar_pedofilow_kosciol_odpowie_za_zbrodnie
                                                  • Gość: Szacuneczek... "Pasterze", którym zaufały dzieci... ech... IP: 193.111.147.* 28.09.10, 11:13
                                                    Czy obecny papież może złagodzić swoje autorytarne skłonności, nie ryzykując jeszcze większego osłabienia autorytetu? Czy podejmie skuteczne kroki zmierzające do ukarania zamieszanych w skandal pedofilii w Kościele? Te pytania stawia "The New York Times".

                                                    W papieskich podróżach rzadko kiedy chodzi tylko o samego papieża. Jak zwierciadło ukazują one obraz społeczeństwa odwiedzanego przez głowę Kościoła katolickiego, skłaniając do nieczęstych debat o kwestiach duchowych w wyraźnie świeckich państwach. Obfitują w liczne gesty, zwodnicze aluzje i spojrzenia na boki, nadające konkretny wyraz teologicznym niuansom. Dostarczają dokładnie przemyślanej symboliki i kościelnego teatru, które Watykan przedstawia jako choreografię wiary.

                                                    Obrona Kościoła

                                                    Niedawno zakończona wizyta Benedykta XVI w Wielkiej Brytanii przyniosła to wszystko i więcej jeszcze. W sytuacji, w której Kościół rzymskokatolicki tonie w skandalach związanych z seksualnym wykorzystywaniem dzieci przez kapłanów, uzmysłowiła nam, jak bardzo Rzym opiera się na odruchach wypracowanych w ciągu stuleci - by bronić się i by manifestować władzę i spójność w swoich staraniach o odzyskanie wiarygodności.

                                                    Oto kilka zdjęć z papieskiego albumu:

                                                    Na mszy w Katedrze Westminsterskiej - późnowiktoriańskiej bazylice wzniesionej nieopodal o wiele starszego, anglikańskiego Opactwa Westminsterskiego - falanga odzianych w purpurę wysokich rangą duchownych jawiła się nie tylko jako rozmodlona grupa, ale jako symbol watykańskiej hierarchii, utrzymywanej w ryzach przez boski autorytet papieża.

                                                    Czcigodny Rowan Williams, arcybiskup Canterbury i duchowy przywódca Wspólnoty Anglikańskiej, pochylał się przed papieżem w geście szacunku pomimo pięciuset lat, jakie upłynęły od zerwania jego kościoła z rzymskim papiestwem.

                                                    Kościół jako monolit

                                                    Podczas wizyty w Opactwie Westminsterskim, stanowiącej kolejny punkt napiętego papieskiego kalendarza, Benedykt XVI sam uścisnął dłoń kanonik Jane Hedges, anglikańskiej duchownej, która - oprócz tego, że jest kobietą - jest także mężatką. Według rzymskokatolickiej ortodoksji, taka osoba podlega klątwie, i to dwa razy pod rząd. "Być może - powiedział arcybiskup Williams - przyjdzie nam poczekać na przezwyciężenie utrzymujących się przeszkód na drodze do zjednoczenia".

                                                    Mimo to, wychodząc naprzeciw buntowniczym Anglikanom i ich irytującej debacie w kwestii wyświęcania zdeklarowanych gejów i kobiet, papież mógł równie dobrze utwierdzić się w swojej odwiecznej wizji Kościoła jako monolitu, który dogmatyczną pewność ceni bardziej, niż zmianę i który w końcu od bardzo dawna utrzymuje się w grze.

                                                    Jeśli papież mógł wreszcie zostać przyjęty w najświętszych miejscach anglikanizmu, i to po tylu stuleciach od zerwania Henryka VIII z Rzymem, to Kościół z pewnością jest w stanie przetrwać ostatnie zawirowania i odbudować swój nadszarpnięty autorytet wśród wiernych.
                                                    Symbole papiestwa

                                                    Watykan, oczywiście, od dawna jest mistrzem symboliki. Od czasów Jana Pawła II, papieża-wędrownika, papiescy asystenci opanowali do perfekcji sztukę kościelnego PR, sprytnie formułując i wygładzając wiadomości, komunikaty i obrazy, które dominują w gazetach w poszczególnych dniach pielgrzymek.

                                                    W Katedrze Westminsterskiej widzieliśmy, jak papież uśmiecha się szeroko do młodych Brytyjczyków, którzy kłaniają się przed nim pełni uwielbienia i gorliwości. Było to swoiste wizualne antidotum na skojarzenia, które opanowały nasz sposób myślenia o księżach - bezkarnie wykorzystujących tych, którzy w swej niewinności zaufali swoim pasterzom.


                                                    Więcej na:
                                                    fakty.interia.pl/new-york-times/news/o-symbolach-i-przyszlosci-papiestwa,1536801
                                                  • Gość: Szacuneczek... Kryją się nawzajem... IP: 193.111.147.* 04.10.10, 14:51
                                                    - Kościół katolicki przegiął, co powoduje reakcję natychmiastową – tak poseł Andrzej Celiński uzasadnia silnie antyklerykalny ton sobotniego kongresu Ruchu Poparcia Janusza Palikota "Nowoczesna Polska". Jak? Lewicowy polityk odpowiada, że i finansowo, i moralnie. Uderza jednocześnie w przewodniczącego Episkopatu Polski, abpa Józefa Michalika, któremu wypomina "krycie" sprawy molestowania dziewczynek w jednej z podkarpackich parafii. A Kościołowi "zdzierstwo".

                                                    Andrzej Celiński był na wspomnianym kongresie i ma "mieszane wrażenia". Ale – jak podkreśla – dziś trzeba "odmurować" polską politykę i właśnie to Janusz Palikot usiłuje zrobić.

                                                    - To na razie pierwsze kroki. Janusz Palikot mówi o rzeczach bardzo istotnych, ale jednak pomijał sprawy absolutnie najważniejsze, czyli inwestycje w kapitał ludzki. Nie było właściwie słowa o edukacji, niewiele o polityce wspierania innowacji. Było jednak na szczęście o kulturze – mówi Andrzej Celiński. Kilka tysięcy skrzykniętych uczestników kongresu to dla posła niezrzeszonego "nadzieja na zmiany" i "potencjał", otwartą jednak sprawą jest czy wystarczającym. - Czy zburzy ten mur, którym otoczyły się partie? – pyta. Wedle Celińskiego może się tak stać, ale aby tego dokonać Palikot musi zrezygnować z "trochę infantylnej formuły" ruchu poparcia i przyciągnąć ludzi, którzy będą mózgami jego stowarzyszenia bądź partii.

                                                    Celiński nie dziwi się wyraźnym akcentom antyklerykalnym w przemówieniu wciąż jeszcze polityka Platformy Obywatelskiej. Według niego to efekt polskiego umiłowania wolności, a na nią zamachuje się właśnie Kościół katolicki. Celiński podkreśla, że Kościół zasłużył na to, aby spadł na niego "sierpowy cios w nos" i to za przewiny w sferze tak finansowej jak i moralnej. Finansowo – sądzi Celiński – bo czerpie ogromne korzyści (wedle oficjalnych danych już ponad 24 miliardy złotych) z tytułu działalności Komisji Majątkowej. - Kościół przegiął moralnie. To jest ohydne. Mamy do czynienia z filozofią zdzierstwa (majątku państwowego przez Kościół – red.) – ocenia.

                                                    Niezrzeszony polityk kojarzony z lewicą podkreśla też przewiny natury etycznej i prawnej - z głośną sprawą wieloletniego procederu molestowania dziewczynek z podkarpackiej wsi Tylawa, która leży w jurysdykcji arcybiskupa Józefa Michalika, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. - Kościół instytucjonalny kryje przestępstwa. Abp Michalik przez lata krył księdza, który molestował małe dziewczynki. Toleruje też zagryzanie osoby, która z delikatnością próbowała rozwiązać problem – podkreśla Celiński. I wskazuje, że chodzi mu o sprawę z Tylawy.

                                                    Sprawa molestowania dzieci przez księdza Michała M. stała się głośna po publikacji latem 2001 roku w "Gazecie Wyborczej", a potem w innych mediach.

                                                    Doniesienie do Prokuratury Rejonowej w Krośnie złożyła w maju 2001 roku Lucyna K., żona księdza grekokatolickiego – wcześniej zgłosiła się do abpa Józefa Michalika, który jednak nie pomógł. Według niej, rzymskokatolicki ksiądz Michał M., będący także katechetą w miejscowej szkole podstawowej, molestował seksualnie uczennice z młodszych klas podstawówki. Na poparcie swoich słów Lucyna K. złożyła w prokuraturze nagrane na kasetę magnetofonową zeznania trzech dziewcząt.

                                                    Po kilku miesiącach prokuratura krośnieńska jednak umorzyła sprawę. Prokurator rejonowy Stanisław Piotrowicz tłumaczył wówczas, że ksiądz nie molestował dzieci, brał je jedynie na kolana i całował. Po umorzeniu sprawy w Krośnie akta zostały przekazane do Prokuratury Rejonowej w Jaśle.

                                                    Sprawą zainteresowało się w końcu Ministerstwo Sprawiedliwości. Ostatecznie sąd skazał katechetę na dwa lata więzienia z zawieszeniem na pięć lat, a także zakaz wykonywania zawodu nauczyciela przez osiem lat.

                                                    wiadomosci.onet.pl/kraj/celinski-kosciol-przegial-abp-michalik-kryl-ksiedz,1,3710610,wiadomosc.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Bezkarni, czy jak inaczej...? IP: 193.111.147.* 08.10.10, 11:04
                                                    Dlaczego człowieka, który namawiał małoletnie dziewczynki do obnażania się przed kamerkami internetowymi można próbować skazać maksymalnie nawet na 12 lat więzienia, a księdza gwałcącego upośledzone dzieci wcale?


                                                    Do 12 lat więzienia grozi 30-letniemu mieszkańcowi powiatu krotoszyńskiego (Wielkopolskie), któremu zarzucono dokonanie przez internet szeregu "innych czynności seksualnych" wobec dziewczynek w wieku od 11 do 14 lat.

                                                    "W czwartek sąd w Krotoszynie aresztował podejrzanego" - poinformował PAP zastępca prokuratora okręgowego w Ostrowie Wielkopolskim Janusz Walczak.

                                                    Mężczyzna, podając się niekiedy za kobietę, doprowadzał dziewczynki do obnażania się przed kamerą internetową, z której obraz rejestrował na swoim komputerze. "Później doprowadzał pokrzywdzone do podobnych zachowań o charakterze seksualnym, grożąc rozpowszechnieniem ich zdjęć w internecie" - powiedział Walczak.

                                                    Mężczyźnie zarzucono dodatkowo posiadanie plików z "danymi o treści pornograficznej z udziałem małoletnich poniżej 15. roku życia" - powiedział prokurator. Dodał, że śledztwo jest kontynuowane. "Zebrane materiały wskazują, że pokrzywdzonych może być ponad 50 dziewczynek" - powiedział.

                                                    Sprawa wyszła na jaw po tym, gdy zgłosił ją prokuraturze ojciec jednej z wykorzystanych dziewczynek.

                                                    wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/304581,30-letni-pedofil-wykorzystal-50-dziewczynek.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... 660 milionów dolarów straty KoKa... :))))))))))))) IP: 193.111.147.* 14.10.10, 09:00
                                                    Skoro KoKa zapłacił, to pedofilia księży została udowodniona...


                                                    Znany watykanista Giacomo Galeazzi zapowiada w rozmowie z "Polską The Times" ujawnienie w książce "Tajemniczy Wojtyła" wstrząsających faktów z życia papieża.

                                                    Książka to wynik poważnego dochodzenia na temat nieznanej strony Karola Wojtyły, mówi Galeazzi. Tytuł roboczy to "Tajemniczy Wojtyła", książka zaś pełna będzie rewelacji i wstrząsających, myślę, nieznanych faktów. Między innymi pokaże, w jaki sposób Wojtyła już od końca II wojny światowej został wybrany jako gwarant równowagi, wybrany, by zniszczyć komunizm. Poprzez poufne źródła i niepublikowane dokumenty nasze dochodzenie pokazuje, jak Wojtyła mógł być wybrany już za młodu do realizacji geopolitycznego projektu.

                                                    W wywiadzie przeczytamy wiele interesujących informacji dotyczących powodów opóźnienia procesu beatyfikacyjnego polskiego papieża. Do frakcji hamującej ten proces należy m.in. mediolański kardynał Carlo Maria Martini.

                                                    - Kardynał Martini jest reprezentantem dużej grupy biskupów, którzy wyrażają wątpliwości co do beatyfikacji Karola Wojtyły, twierdzi Galeazzi. Wielu członków episkopatu włoskiego, ale także niemieckiego i francuskiego, wyraża swoje wątpliwości i zastrzeżenia co do sposobu, w jaki Wojtyła używał pieniędzy Watykanu, ale także przestrzeni, jaką dał fundamentalistycznym ruchom jak Opus Dei, Comunione e Liberazione czy Legionari di Cisto (Legion Chrystusa), które stały się Kościołem w Kościele.

                                                    - Wojtyła - z pewnością w dobrej wierze - zaakceptował i wspierał Legionistów Chrystusa, który postrzegał jako bastion dający odpór sektom i marksizmowi, w związku z czym być może nie poświęcił wystarczającej uwagi skandalowi seksualnemu związanemu z księdzem Marcialem Macielem Degollado, założycielem organizacji Legionistów Chrystusa, twierdzi Galeazzi. Jego zdaniem polski papież generalnie nie poświęcał zbyt wiele uwagi kwestii pedofilii w Kościele - za jego pontyfikatu świadomość tego problemu i monitorowanie go były niskie. W samych tylko Stanach Zjednoczonych zostały wypłacone odszkodowania w wysokości 660 milionów dolarów, a na całym świecie wciąż wpływają pozwy karne i cywilne. Benedykt XVI poświęca dużo uwagi temu problemowi, podczas gdy Jan Paweł II wolał go ignorować. Także ten fakt powoduje poważne problemy w beatyfikacji, twierdzi rozmówca "Polski The Times".

                                                    wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Rewelacje-i-wstrzasajace-fakty-o-Karolu-Wojtyle,wid,12755770,wiadomosc_prasa.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Pedofilia zbrodnią przeciwko ludzkości? IP: 193.111.147.* 02.11.10, 09:09
                                                    Tego jeszcze w Rzymie nie było.

                                                    Dzieje się w Watykanie. The Huffington Post opisuje wczorajsze demonstracje ofiar księży pedofilów pod Zamkiem św. Anioła w Rzymie. Przyjechali na nie ludzie z Irlandii, Wielkiej Brytanii, Holandii, USA oraz całych Włoch. Wszystkich łączy jedno: w dzieciństwie ksiądz lubił ich troszeczkę za bardzo.

                                                    Zjazd ofiar pedofilów w Rzymie domaga się uznania pedofilii za zbrodnię przeciwko ludzkości przez ONZ. Sami ogłosili Rok Ofiar Pedofilii. Ostro było w czasie demonstracji, kiedy przyszedł do nich rzecznik Watykanu, który chciał wyrazić solidarność z nimi. Niektórzy demonstranci nie chcieli tego słuchać, więc obrzucili księdza rzecznika obelgami.

                                                    Na koniec planowano marsz na Watykan, ale policja powiedziała "nie". W Watykanie, który nie jest państwem demokratycznym, lecz czymś na kształt monarchii autorytarnej, panuje bowiem zakaz demonstrowania. Za jego mury dostało się w końcu tylko dwóch uczestników zjazdu. Ułożyli oni z kamieni na Placu św. Piotra symboliczną drogę, którą powinien podążać Kościół.

                                                    Ataku na Watykan w tym roku pewnie już nie będzie, ale jedno uczestnikom zjazdu się udało. Zwrócili na siebie uwagę całego świata. W praktyce oczywiście nic nie zmienią, bo papież jak się nimi nie przejmował, tak się nie przejmuje. A księża jak byli bezkarni tak są. W końcu to są starsi ludzie.

                                                    Ale im jest głośniej o przestępcach w sutannach, tym większa szansa, że katolik będzie mógł bez obaw wysłać dziecko na katechezę.
                                                  • Gość: Szacuneczek... Będzie odpowiedź KoKa na pedofilię! Ale... jaka? IP: 193.111.147.* 08.11.10, 14:49
                                                    Skandal pedofilski w Kościele będzie jednym z tematów spotkania kardynałów 19 listopada w Watykanie. Tak wynika z komunikatu watykańskiego biura prasowego. Ten dzień, poprzedzający konsystorz, papież ogłosił "dniem refleksji i modlitwy".

                                                    Watykan poinformował, że prefekt Kongregacji Nauki Wiary kardynał William Joseph Levada przedstawi informację na temat "odpowiedzi Kościoła na przypadki nadużyć seksualnych". Ma to nastąpić podczas trwającego od rana do wieczora spotkania Benedykta XVI z kardynałami.

                                                    www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-kardynalowie-beda-rozmawiac-o-skandalu-pedofilskim-w,nId,306478
                                                  • Gość: Szacuneczek... Przyczyny skandalu pedofilii w KoKa... IP: 193.111.147.* 17.11.10, 08:03
                                                    Czy Benedykt XVI rozważał możliwość dymisji w związku ze skandalem pedofilii w Kościele? - odpowiedź na to i inne pytania znajduje się w wywiadzie-rzece pt. "Światłość świata. Papież, Kościół i znaki czasów". Premiera książki odbędzie się 23 listopada.

                                                    Wywiad-rzeka ukaże się w 10 językach, między innymi po polsku.

                                                    O zawartości tomu, w którym znajdują się odpowiedzi Benedykta XVI na 90 pytań niemieckiego dziennikarza Petera Seewalda, poinformowała włoska agencja Ansa.

                                                    To pierwsza książka od początku tego pontyfikatu, napisana przez papieża "na cztery ręce" z dziennikarzem, co ciekawe - wskazuje Ansa - byłym marksistą. Już wcześniej kardynał Joseph Ratzinger udzielił Seewaldowi wywiadów, które ukazały się w dwóch książkach.

                                                    Latem tego roku w papieskiej rezydencji Castel Gandolfo podczas trwających tydzień rozmów Benedykt XVI odpowiadał na wyjątkowo trudne pytania. Nie uchylił się przed żadnym z nich - zauważa się.

                                                    Według Ansy w książce papież mówi o przyczynach skandalu pedofilii, o związkach homoseksualnych i antykoncepcji, czy należy przemyśleć sprawę celibatu księży oraz czy warto zwołać Sobór Watykański III.

                                                    wiadomosci.onet.pl/swiat/benedykt-xvi-rozwazal-dymisje-po-skandalu,1,3787929,wiadomosc.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Uczył... religii... Kłamczuszek... :)))))))))))))) IP: 193.111.147.* 23.11.10, 07:48
                                                    I proboszczowie gwałcą dzieci... Nie dziwi nic... Ale od kogo ten proboszcz nauczył się... kłamać?


                                                    Ksiądz Roman J. został oskarżony o molestowanie seksualne czterech małoletnich dziewczynek oraz doprowadzenie jednej z nich do obcowania płciowego. Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do Sądu Rejonowego w Ropczycach (woj. podkarpackie).

                                                    Do zarzucanych księdzu czynów miało dojść w latach 2003 - 2008. Jak poinformował zastępca prokuratora okręgowego w Rzeszowie Jaromir Dybczak, wśród pokrzywdzonych są trzy dziewczynki, które miały wówczas poniżej 15 lat, i jedna - poniżej 18.

                                                    Prokuratura nie chce udzielać szczegółowych informacji w tej sprawie, zasłaniając się dobrem pokrzywdzonych. Wiadomo jedynie, że oskarżony uczył pokrzywdzone dziewczynki religii. Wiadomo też, że ksiądz miał się dopuszczać tych czynów nie jeden raz. Grozi mu od dwóch do 12 lat pozbawienia wolności.

                                                    Ksiądz na początku nie przyznawał się do obcowania płciowego, a jedynie do molestowania małoletnich. Obecnie nie przyznaje się on do żadnego z zarzucanych mu czynów. Śledztwo w sprawie księdza Romana J., byłego dyrektora Katolickiego Radia Via w Rzeszowie prowadziła początkowo Prokuratura Rejonowa w Ropczycach, ale w czerwcu - ze względu na wagę sprawy i zainteresowanie mediów - przekazała je do Rzeszowa.

                                                    W październiku rzeszowska prokuratura okręgowa przedłużyła śledztwo, aby przesłuchać kolejnych świadków, o co wnioskował adwokat księdza. Musiała także uzupełnić opinie psychiatryczne duchownego.

                                                    W sierpniu Roman J. po wpłaceniu 20 tys. zł poręczenia majątkowego opuścił areszt. Zamianę aresztu na wolnościowe środki zapobiegawcze umożliwił księdzu Sąd Okręgowy w Rzeszowie.

                                                    Rozpatrzył on zażalenie obrony na decyzję sądu rejonowego w Ropczycach, który w lipcu tego roku przedłużył podejrzanemu areszt. Sąd okręgowy zakazał też Romanowi J. opuszczania kraju, kontaktowania się z pokrzywdzonymi i przebywania w miejscowości Mała, w której był proboszczem. Ksiądz ma także dozór policji.

                                                    Prokuratura Rejonowa w Ropczycach zajmuje się innym wątkiem tej sprawy. Chodzi o to, czy internauci, którzy na forach komentowali aresztowanie ówczesnego proboszcza i postawienie mu zarzutów, nie wywierali bezprawnego nacisku na poszkodowane dziewczynki, by wycofały zeznania.

                                                    51-letni Roman J. do zatrzymania pełnił funkcję proboszcza w podropczyckiej miejscowości Mała. Po zatrzymaniu został zwolniony z tej funkcji. Ksiądz był także organizatorem Międzynarodowego Zlotu Motocyklistów.

                                                    źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
                                                  • Gość: Szacuneczek... 134 ksieży pedofilii... Prawda, że mało? A może... IP: 193.111.147.* 20.01.11, 08:22
                                                    Kościół Katolicki robi ostatnio bardzo wiele, by zatrzeć niekorzystne wrażenia związane z aferami pedofilskimi. Szczególnie intensywnie stara się sprawić, abyśmy sądzili, że nie chciał ukrywać tego, że księża gwałcili i wykorzystywali dzieci. Jest to próba wybielenia zarówno Benedykta XVI jak i Jana Pawła II.

                                                    Tymczasem fakty mówią co innego. Irlandzki Kościół już w 1996 roku chciał pomagać policji w identyfikowaniu księży pedofilów. Watykan zareagował bardzo ostro. List, podpisany arcybiskupa Luiciano Storero, nuncjusza apostolskiego w Irlandii precyzował, na co irlandzki Kościół może sobie pozwolić. Można mieć pewność, że nie działo się to bez wiedzy
                                                    Jana Pawła II.

                                                    Przede wszystkim wynika z niego, że irlandzcy biskupi nie powinni ujawniać wszystkich przypadków, aby nie sprawiać wrażenia, że problem jest duży. Storero zalecał również rozwiązywanie problemów zgodnie z prawem kanonicznym i tak, aby opinia publiczna się o nich nie dowiadywała.

                                                    Szef irlandzkiego oddziału Amnesty International skomentował ujawnienie listu następująco:

                                                    "Ten list udowadnia, że intencją Watykanu było zapobieganie informowaniu władz cywilnych o tego typu przestępstwach. I, jeżeli instrukcja ta obowiązywała w Irlandii, to obowiązywała wszędzie".

                                                    Można spokojnie domniemywać, że ma całkowitą rację. Działania, choćby belgijskiego Kościoła w sprawie afery pedofilskiej dowodzą, że Kościół niechętnie wydaje księży pedofilów w ręce wymiaru sprawiedliwości.

                                                    Kościół ujawnia 134 księży pedofilów. Ilu ukarał?

                                                    Ujawnienie listu rzuca cień zarówno na Jana Pawła II jak i Benedykta XVI. Udowadnia bowiem, że interes Kościoła był przedkładany ponad sprawiedliwość i interes ofiar pedofilii. Ale zapewne nie przeszkodzi to Benedyktowi XVI w beatyfikowaniu swojego poprzednika.

                                                    www.pardon.pl/artykul/13447/jan_pawel_ii_domagal_sie_ukrywania_pedofilii_w_kosciele
    • Gość: a Re: Kościół a pedofilia IP: 193.111.144.* 21.01.11, 10:37
      papież już przeprosił
      • Gość: Szacuneczek... Wymuszone "przepraszam" to za mało... IP: 193.111.147.* 21.01.11, 15:12
        "Europie" muszą wystarczyć przeprosiny (wystosowane grubo po tym jak już wszyscy wiedzieli o przypadkach pedofilii w KoKa). W USA niestety (niestety dla KoKa) kler musiał zapłacić duże odszkodowania za molestowanie dzieci... Nie wszystkie jak się można domyślać...
        • Gość: Szacuneczek... Pobił księdza, który w dzieciństwie go molestował IP: 193.111.147.* 11.02.11, 08:39
          Teraz stanie przed sądem. Ksiądz wiedzie dalej spokojne życie.

          Sąd w San Jose ma przed sobą trudną decyzję. Musi zdecydować, czy będzie sądzić Williama Lyncha, 43-latka oskarżonego o wyśledzenie i pobicie emerytowanego księdza Jerrolda Lindenera.

          Od 2001 roku 65-letni obecnie ksiądz Lindener przebywa na emeryturze w domu
          emeryta w Los Gatos. Tam też znalazł go i pobił William Lynch. Co go tak rozwścieczyło, że zadał sobie tyle trudu?

          Ksiądz Jerrold molestował seksualnie Williama i jego brata gdy mieli 5 i 7 lat. Choć zaprzeczył temu, Kościół wysłał go na emeryturę, a braciom Lynch wypłacił 600 tysięcy dolarów w ramach ugody. Jednak żadna inna kara nie spotkała Lindenera i właśnie to, zapewne, nie dawało spokoju Lynchowi.

          Oskarżony o pobicie wchodził do sądu w dobrym humorze. Twierdził, że idzie usprawiedliwić swoje czyny i dodał: "To jest śmieszne, że nie chcą sądzić przeszłości".

          Na sali sądowej obecna była matka Lyncha, która opowiadała jak to Lindener zniszczył jej synowi życie, a przed sądem odbyła się demonstracja poparcia dla krewkiej ofiary molestowania. Na transparentach wypisali: "Uwięzić księdza Jerry'ego! Uwolnić Willy'ego! (w oryginale "Free Willy")".


          www.pardon.pl/artykul/13617/pobil_ksiedza_ktory_w_dziecinstwie_go_molestowal
          • Gość: Szacuneczek... Tylko w LA 508 osób było molestowanych... IP: 193.111.147.* 14.02.11, 11:07
            ... a może tylko Ci się przyznali, że jako dzieci byli molestowani przez księży?


            Ksiądz katolicki w Los Angeles, 74-letni obecnie Martin O'Loghlen, został odsunięty przez zwierzchników od funkcji duszpasterskich ponieważ przyznał się, że przed 40 laty utrzymywał kontakty seksualne z kilkunastoletnią uczennicą szkoły średniej - poinformował dziennik "Los Angeles Times".

            Informacje dziennika potwierdziła Archidiecezja Rzymskokatolicka w Los Angeles.

            O'Loghlen jest oskarżony o długotrwałe utrzymywanie kontaktów seksualnych z nastolatką, poczynając od roku 1960. Później miał ją prosić o przebaczenie.

            Według dziennika, kardynał Roger M. Mahony przyjął też rezygnację wikariusza Archidiecezji, Michaela Meyersa. Rzecznik Archidiecezji, Tod Tamberg, powiedział, że do obowiązków Meyersa należało pilnowanie aby funkcji duszpasterskich nie sprawowali duchowni podejrzani o molestowanie seksualne.

            W 2007 r. Archidiecezja w Los Angeles zgodziła się wypłacić 660 mln dolarów tytułem odszkodowań za straty moralne 508 osobom, które oskarżały księży o molestowanie seksualne. Była to największa suma odszkodowań wypłaconych z tego tytułu przez Kościół Katolicki w USA.


            wiadomosci.onet.pl/swiat/ksiadz-przyznal-sie-do-afery-z-nastolatka,1,4172603,wiadomosc.html
    • Gość: gosc Re: Kościół a pedofilia IP: *.play-internet.pl 16.02.11, 10:01
      Gdyby księża mogli zakładać rodziny, to problemy wszelkich dewiacji by zniknęły.
      • Gość: Szacuneczek... Mąż, żona... IP: 193.111.147.* 16.02.11, 11:47
        Wolne żarty i często bezmyślnie powtarzany slogan. Mam rozumieć, że gdyby ksiądz-pedofil miałby żonę (lub męża - bo to coraz "modniejsze") nie gwałciłby dzieci? Ejże...
        • Gość: Szacuneczek... Praktyki księdza... Prawdziwe? IP: 193.111.147.* 16.02.11, 15:04
          Ksiądz Piotr D., były proboszcz z jednej z parafii w gminie Tarczyn, trafił na trzy miesiące trafił do aresztu Prokuratura Rejonowa w Grójcu oskarża go o molestowanie seksualne i obcowania płciowe z nieletnimi.

          Sprawa dotyczy lat 2000–2006, a miała się toczyć w parafii w gminie Tarczyn. Według prokuratury, ksiądz obcował płciowo i molestował seksualnie, a także rozpijał dwóch chłopców. W 2000 roku mieli po 7 i 8 lat, teraz są u progu dorosłości. Prokuratura zabezpieczyła między innymi filmy wideo, na których są utrwalone niecne praktyki księdza z chłopcami.

          W międzyczasie zostały ujawnione podobne przypadki z jeszcze jednym chłopcem. Duchowny został za to skazany w październiku 2007 roku na dwa lata więzienia. W lutym następnego roku Sąd Okręgowy w Radomiu zawiesił wykonanie kary na 5 lat.

          Po 2006 roku ksiądz został przeniesiony do jednego z ośrodków opiekuńczo-leczniczych na Mazowszu. - Jest oskarżony w sumie o osiem przestępstw. Ma postawione zarzuty: doprowadzania do obcowania płciowego małoletnich w zamian za korzyści majątkowe, rozpijanie nieletnich i złamanie sądowego zakazu kontaktowania się z osobami małoletnimi – wylicza Krzysztof Sobechowicz, prokurator rejonowy w Grójcu. - Przyznał się tylko do rozpijania nieletnich i potwierdził, że częstował ich piwem.


          www. echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110216/POWIAT0209/581788828
          • Gość: Szacuneczek... Księża molestowali dzieci? Co za pytanie... :))))) IP: 193.111.147.* 09.03.11, 09:24
            Księża molestowali dzieci? Wysłano ich na urlopy

            21 księży z archidiecezji Pensylwania w USA zostało zawieszonych z powodu oskarżenia o molestowanie dzieci. Decyzja jest skutkiem śledztwa, które zostało przeprowadzone w oparciu o podejrzenia co do 37 księży o niemoralne czyny - podaje serwis BBC.

            Katoliccy księża zostali wysłani na przymusowy urlop do czasu wyjaśnienia sprawy. W zeszłym miesiącu wniesiono oskarżenia przeciwko czterem z nich i jednemu katechecie.

            Trzech z duchownych zostało zawieszonych w lutym, pięciu z nich było już w tym czasie na urlopie. Imiona księży nie zostały ujawnione.

            Ujawnienie raportu, który oskarża księży "jest trudne dla większości ofiar molestowania seksualnego ale też dla katolików i wszystkich członków społeczności". - mówi kardynał Justin Rigali, arcybiskup z Filadelfii.

            Kardynał Rigali z archidiecezji Pensylwania przedkładał interes Kościoła nad dobro molestowanych dzieci, bo wstrzymywał się z zawieszeniem księży, którzy powinni zostać zawieszeni dużo wcześniej.

            Kontrowersję budzi też sprawa, przenoszenia księży sprawiających kłopoty do innych parafii, bez informowania o ich przeszłości - czytamy w serwisie.


            wiadomosci.onet.pl/swiat/ksieza-molestowali-dzieci-wyslano-ich-na-urlopy,1,4205240,wiadomosc.html
            • Gość: Szacuneczek... W Belgii również ksiadz-pedofil, biskup. Cwano... IP: 193.111.147.* 15.04.11, 07:34
              Były biskup Brugii Roger Vangheluwe przyznał, że przez wiele lat molestował seksualnie dwóch swych siostrzeńców. "Jak przyjeżdżali z wizytą, to spali u mnie" - powiedział w czwartek Vangheluwe belgijskiej telewizji VT4.

              Rok temu, jeszcze jako ordynariusz Brugii, Vangheluwe przyznał się do molestowania jednego siostrzeńca. Teraz ujawnił, że wykorzystywał seksualnie także drugiego. Zaprzeczył jednak, by używał wobec nich przemocy.

              W kwietniu ubiegłego roku belgijski duchowny złożył rezygnację, którą papież Benedykt XVI przyjął. Stolica Apostolska nakazała biskupowi opuścić Belgię i poddać się terapii duchowej i psychologicznej.

              wiadomosci.onet.pl/swiat/byly-biskup-przyznal-sie-do-molestowania,1,4243024,wiadomosc.html
              • Gość: Szacuneczek... Po tylu latach zamiatania pod dywan... :)))))))))) IP: 193.111.147.* 16.05.11, 12:39
                Watykańska Kongregacja Nauki Wiary ogłosiła dzisiaj okólnik w sprawie skandalu pedofilii w Kościele. W dokumencie, skierowanym do episkopatów, wskazano, że to biskup ma "obowiązek powiadomienia władz świeckich o domniemanym przestępstwie".

                Okólnik potwierdził przyjętą z inicjatywy papieża Benedykta XVI linię współpracy z wymiarem sprawiedliwości poszczególnych krajów.

                W dokumencie stwierdzono: "Nadużycie seksualne osób niepełnoletnich nie jest tylko przestępstwem kanonicznym, lecz także przestępstwem ściganym przez prawodawstwo cywilne. Chociaż relacje z władzami cywilnymi nie są jednakowe w poszczególnych krajach, niemniej jednak ważna jest współpraca z nimi w zakresie własnych kompetencji".

                "W szczególności, gdy chodzi o przepisy prawodawstwa cywilnego dotyczące zgłoszenia danych przestępstwa organowi władzy do tego powołanemu, nie naruszając tego, co odnosi się do sakramentalnego 'foro interno' ('forum wewnętrznego'). Oczywistym jest, że ta współpraca nie dotyczy tylko przypadków nadużyć popełnionych przez duchownych, ale także tych przypadków nadużyć, w których mają udział osoby konsekrowane czy świeccy działający w kościelnych strukturach" - podkreślił Watykan w okólniku, wydanym między innymi po polsku.

                W dokumencie zauważono: "Wśród ważnych zadań, za które odpowiada biskup diecezjalny, a które mają na celu zabezpieczenie dobra wspólnego wiernych, w szczególności zaś ochronę dzieci i młodzieży, znajduje się danie właściwej odpowiedzi na przypadki ewentualnych nadużyć seksualnych wobec osób niepełnoletnich, popełnionych przez duchownych w jego diecezji".

                "Tego rodzaju stanowisko zobowiązuje do ustanowienia należytych procedur postępowania, by objąć opieką ofiary takich nadużyć, jak również by formować wspólnotę kościelną w celu ochrony niepełnoletnich. Wspomniana odpowiedź winna uwzględnić aplikacje prawa kanonicznego w tej kwestii i jednocześnie mieć na względzie ustawodawstwo cywilne" - przypomniała Kongregacja Nauki Wiary.

                W osobnym liście jej prefekt kardynał William Levada napisał, że poszczególne episkopaty mają czas do końca marca 2012 roku na opracowanie wytycznych postępowania.

                fakty.interia.pl/religia/news/watykan-ogloszono-dokument-w-sprawie-pedofilii-w-kosciele,1639240
                • Gość: Szacuneczek... Proces księdza Romana J. IP: 193.111.147.* 17.05.11, 11:05


                  Przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie rozpoczął się proces ks. Romana J. oskarżonego o molestowanie seksualne czterech dziewczynek i stosunek seksualny z jedną z nich. Grozi mu do 12 lat więzienia. Ze względu na charakter zarzucanych czynów i dobro ofiar, proces odbywa się za zamkniętymi drzwiami.

                  Według oskarżenia pokrzywdzone to trzy dziewczynki, które wówczas miały mniej niż 15 lat i jedna nieco starsza.

                  Prokuratura nie udzielała szczegółowych informacji w tej sprawie, zasłaniając się dobrem pokrzywdzonych. Wiadomo jedynie, że do zarzucanych księdzu czynów miało dojść między 2003 a 2008 rokiem. Oskarżony uczył dziewczynki religii. Wiadomo także, że jego zachowania wobec pokrzywdzonych nie były jednorazowe.

                  Na początku śledztwa ksiądz przyznał się do molestowania, ale nie do obcowania płciowego. Później zmienił wyjaśnienia i nie przyznał się do żadnego z zarzucanych mu czynów.

                  Śledztwo w sprawie księdza Romana J., byłego dyrektora Katolickiego Radia Vi w Rzeszowie, początkowo prowadziła Prokuratura Rejonowa w Ropczycach, ale w czerwcu ze względu na wagę sprawy i zainteresowanie mediów przekazała je do Rzeszowa.

                  Roman J. w kwietniu 2010 r. został aresztowany; w sierpniu opuścił areszt za poręczeniem majątkowym w wysokości 20 tys. zł. W procesie odpowiada z wolnej stopy.

                  Akt oskarżenia najpierw trafił do Sądu Rejonowego w Ropczycach. Zazwyczaj tego typu przestępstwami zajmuje się sąd rejonowy. Jednak później, na wniosek ropczyckiego sądu, sąd apelacyjny zdecydował, żeby proces ten toczył się w sądzie okręgowym z uwagi na "powagę sprawy".

                  51-letni Roman J. do momentu zatrzymania pełnił funkcję proboszcza w podropczyckiej miejscowości Mała. Po zatrzymaniu został zwolniony z tej funkcji. Był także organizatorem Międzynarodowego Zlotu Motocyklistów.
                  • Gość: Szacuneczek... Źródło informacji... :)))))))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 17.05.11, 11:12
                    Źródło informacji:

                    www.rmf24.pl/fakty/polska/news-ruszyl-proces-ksiedza-oskarzonego-o-molestowanie-dzieci,nId,340439
                    • Gość: Szacuneczek... Co to się w Kielcach porobiło... :)))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 17.05.11, 11:44
                      Kielecki student wywołał niemałe poruszenie, gdy podczas Juwenaliów pojawił się w stroju księdza-pedofila. Wybryk studenta zarejestrował Dominik Tarczyński, członek stowarzyszenia Solidarni 2010. Wrzucony przez niego do internetu filmik wywołał burzę.

                      Na filmie nakręconym przez Tarczyńskiego widać studenta ubranego w strój księdza z przyczepioną do krocza lalką chłopca. Student idzie ulicą, pozdrawiając mijanych ludzi znakiem krzyża i słowami: "Niech będzie pochwalony...".

                      Zapytany przez kręcącego film Tarczyńskiego, jak się nazywa, "ksiądz" odpowiada: nie muszę się przedstawiać, bo jestem Synem Bożym. Idące z nim koleżanki dodają, że "chłopiec" ma na imię Artur i ma 8 lat.

                      Dialog kończy się słowami studenta: "Jak masz problem idź do kościoła, wyspowiadaj się. Jak jesteś, k…, psychokatolikiem, to idź sobie do psychkatolicznego, k…, kościoła".

                      Dominik Tarczyński pod umieszczonym w serwisie YouTube filmem zapowiada, że złoży pozew z powództwa cywilnego, ponieważ jako katolik czuje się wyszydzony. Członek "Solidarnych 2010" zachęca też inne osoby, by zgłaszały się do niego celem złożenia pozwu zbiorowego.

                      wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Skandal-na-juwenaliach-pojawil-sie-ksiadz-pedofil,wid,13414579,wiadomosc.html
                      • Gość: Szacuneczek... Proboszczu z Genui, nie uchodzi... :)))))))))))))) IP: 193.111.147.* 17.05.11, 11:53
                        Ogłoszeniu przez Watykan okólnika do episkopatów w sprawie postępowania w przypadkach pedofilii towarzyszy we Włoszech dyskusja na temat aresztowania pod takim zarzutem proboszcza z Genui. Zarzuca mu się wykorzystywanie nieletnich w zamian za narkotyki.

                        50-letni ksiądz Riccardo Seppia oskarżony został o to, że kilku nieletnim parafianom w wieku około 16 lat dawał kokainę i inne substancje odurzające jako "wynagrodzenie" za czyny, których dopuszczał się wobec nich.

                        Prasa ujawniając ustalenia ze śledztwa podała, że przyciągał swe ofiary wysyłając sms-y: "Przyjdź do mnie, mam śnieg".

                        Jednym z wykorzystywanych był ministrant.

                        Cała sprawa, zakończona aresztowaniem proboszcza w sobotę wieczorem, wyszła na jaw po wszczętym latem zeszłego roku dochodzeniu w sprawie handlu narkotykami i anabolikami w siłowniach i salach gimnastycznych w Mediolanie. Okazało się, że jednym ze stałych klientów był ksiądz z Genui, znany w swej parafii jako "atleta", który często jeździł do stolicy Lombardii i tam kupował kokainę. Dalsze śledztwo pozwoliło ustalić, że odstępował on narkotyki wykorzystywanym przez siebie nieletnim. Dochodzeniem objęto także między innymi 40-letniego byłego seminarzystę, który miał pomagać proboszczowi w wabieniu młodych ofiar.

                        Media podały, że podczas przesłuchania ksiądz Seppia odmówił odpowiedzi na pytania.

                        Przewodniczący Konferencji Episkopatu Włoch, arcybiskup Genui kardynał Angelo Bagnasco dzień po aresztowaniu proboszcza z jego archidiecezji pojechał do jego kościoła, gdzie powiedział wiernym: "Przybyłem, drodzy przyjaciele, by podzielić z wami przerażenie i ból serca". Poinformował też o natychmiastowym zawieszeniu kapłana.

                        Kardynał Bagnasco ujawnił w Radiu Watykańskim, że podczas audiencji tego dnia rozmawiał o tej sprawie z papieżem Benedyktem XVI.

                        Rzecznik biura prasowego Stolicy Apostolskiej ksiądz Federico Lombardi oświadczył, że reakcja przewodniczącego włoskiego episkopatu była "kompetentna" i "w odpowiednim czasie".

                        - Wydaje mi się, że została też bardzo doceniona przez włoską opinię publiczną - dodał.

                        Kardynał Bagnasco "zrobił dokładnie to, co można było natychmiast zrobić w tej sytuacji" - ocenił ks. Lombardi.

                        wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Skandal-proboszcz-za-molestowanie-czestowal-kokaina,wid,13412551,wiadomosc.html
                        • Gość: Szacuneczek... Parę słów o przyjacielu młodzieży... IP: 193.111.147.* 19.05.11, 08:53
                          Ksiądz Roman J. (52 l.), były proboszcz jednej z parafii na Podkarpaciu był znany jako wielki społecznik i przyjaciel młodzieży. Jego parafianie przeżyli szok, kiedy dowiedzieli się o innym obliczu swojego duszpasterza. Prokuratura postawiła duchownemu zarzuty wykorzystywania seksualnego nieletnich dziewczynek. W Rzeszowie oskarżony kapłan stanął przed sądem. Grozi mu do 12 lat więzienia.

                          Kiedy afera wyszła na jaw, nikt nie chciał w nią uwierzyć. Ksiądz kierował swoją parafią ponad 10 lat. Był znany na całym Podkarpaciu. Współzałożyciel katolickiego radia w Rzeszowie, chętnie pokazywał się w mediach oraz organizował głośne na całą Polskę zloty motocyklowe.

                          Nigdy nie mieliśmy lepszego proboszcza. Wszyscy go lubili. Prawił niezapomniane kazania. Swoją energią i entuzjazmem potrafił porwać ludzi. Zwłaszcza młodzi garnęli się do niego – opowiada pani Stanisława, była już parafianka oskarżonego.

                          Nagle wizerunek duchownego legł w gruzach. Stało się to po tym, jak do prokuratury zaczęły zgłaszać się rodzice wykorzystywanych seksualnie przez niego dziewcząt. Śledczy ustalili, że ofiarami kapłana padły cztery nastolatki. Wszystkie były jego uczennicami. Z księdzem Romanem miały zajęcia z religii.

                          – Duchowny w umiejętny sposób zaskarbił sobie ufność nieletnich i zaczął wykorzystywać ten stosunek zależności – stwierdza Jaromir Rybczak, zastępca prokuratora okręgowego w Rzeszowie.

                          Ze względu na dobro pokrzywdzonych dziewczyn prokuratura nie chce zdradzić szczegółów postępowania, a sam proces, który właśnie się rozpoczął, został z tego powodu utajniony i toczy się za zamkniętymi drzwiami.

                          Wiadomo, że do molestowania dochodziło w latach 2003 – 2008. Trzy ofiary miały wtedy mniej niż 15 lat. Według zebranego materiału dowodowego zostały zmuszone przez księdza do tzw. innej czynności seksualnej. Ostatnia z pokrzywdzonych była najstarsza. Nie miała jednak ukończonych 18 lat. W śledztwie wyszło, że ksiądz dwukrotnie obcował z nią płciowo. Po ujawnieniu afery ksiądz został zatrzymany. Trafił do aresztu. Na pierwszych przesłuchaniach przyznał się do zarzutów, potem jednak wszystko odwołał. Za kratkami nie spędził zbyt dużo czasu bo po wpłaceniu 20 tys. zł kaucji został wypuszczony na wolność i teraz odpowiada przed sądem z wolnej stopy.

                          Wczorajszy proces wywołał ogromne zainteresowanie mediów. Zjawiło się mnóstwo dziennikarzy, każdy chciał rozmawiać z oskarżonym księdzem. Jednak duchowny nie odezwał się do nikogo słowem. Przemykał sądowymi korytarzami, zasłaniając twarz. Księdzu odczytano akt oskarżenia, po czym składał wyjaśnienia.

                          Duchowny nie pracuje już w swojej parafii. Zamieszkał w domu księdza-seniora.

                          Jaromir Rybczak, zastępca prokuratora okręgowego w Rzeszowie: Oskarżonemu postawiliśmy cztery zarzut. Popełnione przestępstwa są zagrożone karą 12 lat więzienia.

                          Obrońca Mec. Aleksander Bentkowski: Sytuacja mojego klienta jest trudna. Zarzuty są niesłuszne. Zgłosiła się pokrzywdzona, która najwidoczniej liczy na jakieś odszkodowanie. To może być niekorzystne dla procesu.

                          nasygnale.pl/kat,1025343,title,Wielki-przyjaciel-mlodziezy-oskarzony-o-pedofilie,wid,13419197,wiadomosc.html?ticaid=5c548
                          • Gość: Szacuneczek... Obrzydliwa próba legalizacji pedofilstwa... IP: 193.111.147.* 24.05.11, 09:12
                            Obserwując działania innych zboczeńców w XXI wieku, to zapewne nie ostatnia próba zalegalizowania obrzydliwego "obrządku" pedofilstwa. W jakich czasach przyszło żyć...


                            Dzieci od 12. roku życia mogą uprawiać seks z dorosłymi. Nie musi to być szkodliwe - stwierdził Herman Sprock, szef holenderskich salezjanów, broniąc 73-letniego duchownego, określanego przez media jako Van B. Ten ostatni przez lata przygotowywał dzieci do pierwszej komunii, będąc jednocześnie członkiem organizacji walczącej o legalizację pedofilii. O sprawie Vana B. pisze dzisiejsza "Rzeczpospolita".

                            73-letni Van B. przez 20 lat pracował w różnych parafiach w Holandii. Niósł pomoc biednym, przygotowywał dzieci do komunii. Po kilku miesiącach zawsze przenosił się z miejsca na miejsce w atmosferze podejrzeń.

                            Ojciec zbyt lubił dzieci. Na tyle, że w 2008 roku został członkiem Fundacji Martin walczącej o legalizację pedofilii. Jak pisze "Rzeczpospolita", Van B. wcześniej dwukrotnie trafiał do aresztu za obnażanie się przed dziećmi.

                            Jego przełożony wiedział o działalności 73-letniego duchownego, lecz nie widział w jego zachowaniu niczego zdrożnego.

                            - Wiedziałem o pedofilskiej działalności ojca Vana B. Usunąć kogoś z zakonu można jednak tylko wtedy, gdy dopuścił się przestępstwa, na przykład gwałtu. Tu nie może być o tym mowy - stwierdził Herman Sprock, szef holenderskich salezjanów. - Dzieci od 12. roku życia mogą uprawiać seks z dorosłymi. Nie musi to być szkodliwe - dodał.

                            Podobne poglądy ma sam Van B. - Społeczeństwo uważa, że relacje intymne dzieci z dorosłymi są złe. Ja się z tym nie zgadzam - mówi duchowny, który obecnie nie pracuje już jako ksiądz, mieszka w domu starców, lecz wciąż należy do zakonu.

                            Cały artykuł w "Rzeczpospolitej".

                            wiadomosci.onet.pl/swiat/ksiadz-seks-z-doroslym-nie-szkodzi-dziecku,1,4352552,wiadomosc.html
                            • Gość: Szacuneczek... W Belgii zidentyfikowano 134 księży-pedofilów... IP: 193.111.147.* 30.05.11, 14:18


                              Belgijscy biskupi katoliccy zobowiązali się w poniedziałek do wypłacenia odszkodowań ofiarom księży-pedofilów, deklarując, że "są świadomi odpowiedzialności moralnej" w związku z nadużyciami seksualnymi w Kościele.

                              Hierarchowie "jednoznacznie przyznają, że takie czyny są tym bardziej karygodne, że dopuszczają się ich członkowie Kościoła cieszący się moralnym autorytetem, którzy powinni stanowić przykład" - napisano w komunikacie.

                              Z tego powodu, a także "świadomi oczekiwań społecznych" biskupi zobowiązali się do "podjęcia środków mających na celu zadośćuczynić cierpieniom" ofiar, również na drodze odszkodowań finansowych.

                              Deklaracja biskupów stanowi odpowiedź na prace parlamentarnej komisji ds. nadużyć seksualnych utworzonej pod koniec 2010 roku po ujawnieniu setek przypadków nadużyć popełnionych przez belgijski kler.

                              Biskupi mają w tej sprawie współpracować ze specjalną komisją arbitrażową, której powołanie rekomendowała pod koniec marca komisja parlamentarna.

                              W styczniu ujawniono kościelny raport przeznaczony dla komisji parlamentarnej, z którego wynikało, że Kościół katolicki Belgii zidentyfikował w swoich szeregach 134 księży-pedofilów.

                              fakty.interia.pl/swiat/news/belgia-beda-odszkodowania-dla-ofiar-ksiezy-pedofilow,1646382
                              • Gość: Szacuneczek... Watykan pozwany! Po raz pierwszy! :))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 02.06.11, 08:35
                                Teraz wiadomo dlaczego belgijski KoKa chciał iść na ugodę.


                                Kilkadziesiąt ofiar skandalu pedofilskiego w belgijskim kościele katolickim pozwało Watykan. Pozew wysłano zarówno do Rzymu jak i belgijskich biskupów.

                                Na konferencji prasowej ofiary wykorzystywania seksualnego i ich adwokaci poinformowali, że domagają się odszkodowania za doznane krzywdy. W sumie pozew złożyło około 70-ciu osób, ale zdaniem prawników wciąż dołączają kolejne. Według adwokatów pokrzywdzonych, to pierwszy przypadek w Europie podjęcia kroków prawnych przeciwko władzom Kościoła.

                                - Papież jest głową Stolicy Apostolskiej - argumentował adwokat Walter Van Steenbrugge - "Wyznacza biskupów i sprawuje nad nimi władzę, a to oznacza, że może być odpowiedzialny za ich błędy". Zdaniem prawnika, papież powinien odpowiadać również za własne zaniedbania, ponieważ nie interweniował w tej sprawie.

                                W zeszłym roku belgijskim kościołem katolickim wstrząsnął skandal pedofilski. Ofiarami wykorzystania seksualnego przez księży miało paść od lat 50-tych blisko 500 osób; 13 z nich popełniło samobójstwo.

                                Proces przed belgijskim sądem ma ruszyć we wrześniu.

                                wiadomosci.onet.pl/swiat/skandal-w-kosciele-pierwszy-taki-przypadek,1,4406017,wiadomosc.html
                                • Gość: Szacuneczek... Znowu ksiądz pedofil... Ilu jeszcze... IP: 193.111.147.* 07.06.11, 12:50
                                  Sąd Rejonowy w Wejherowie skazał na rok i cztery miesiące więzienia w zawieszeniu księdza Mirosława B., proboszcza małej parafii koło Gdyni. 48-letni mężczyzna został oskarżony o molestowanie seksualne 15-latki i nakłanianie do wypicia alkoholu. Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami.

                                  www.rmf24.pl/fakty/polska/news-ksiadz-skazany-za-molestowanie-15-latki,nId,344104
                                  • Gość: Szacuneczek... Ponad tysiąc... w ciągu ostatnich miesięcy... IP: 193.111.147.* 12.07.11, 09:09
                                    Nie dało się już dłużej "zamiatać pod dywan"? No no no...


                                    Otwarcie akt personalnych, zaangażowanie kryminologów, ściślejsza współpraca z prokuraturą – za pomocą takich działań niemiecki Kościół katolicki zamierza wyjaśnić wszystkie okoliczności licznych skandali seksualnych w swych szeregach. A tym samym zamknąć najbardziej bolesny rozdział swej niedawnej historii.

                                    Przez wiele ostatnich miesięcy nie było niemal dnia, aby światła dziennego nie ujrzał kolejny przypadek wykorzystywania seksualnego nieletnich w instytucjach kościelnych. W sumie naliczono ich ponad tysiąc.

                                    Święcenia dla żonatych

                                    Równocześnie niemiecki episkopat rozpoczyna szeroki – obliczony na pięć lat – dialog z wiernymi na temat przyszłości Kościoła w Niemczech.

                                    W Mannheim zakończyło się w sobotę spotkanie 300 przedstawicieli Kościoła, organizacji katolików świeckich oraz teologów, którzy debatowali nad tym, jak ma wyglądać Kościół przyszłości i gdzie są granice koniecznych reform. – Wszystkie zasadnicze sprawy zostaną omówione – twierdzi kardynał Reinhard Marx.

                                    Reform domagają się wierni, znani politycy i teolodzy, proponując m.in. wprowadzenie święceń kapłańskich dla żonatych mężczyzn, tzw. viri probati. W ten sposób szukają sposobu na zatrzymanie trendu dramatycznego spadku powołań, masowych wystąpień z Kościoła oraz postępującej laicyzacji społeczeństwa. Wszystko to przed wrześniową pielgrzymką papieża Benedykta XIV do Niemiec. W przyszłym miesiącu papież zostanie poinformowany przez delegację episkopatu o wszystkich przedsięwzięciach.

                                    – Takiej ofensywy wiarygodności Kościoła jeszcze do tej pory nie było – przypomina „Rz" prof. Jan Hemerling, teolog z uniwersytetu w Getyndze. Jego zdaniem Kościół katolicki w Niemczech znajduje się w niezwykle trudnej sytuacji i jedyną odpowiedzią może być całkowite otwarcie, uderzenie się w piersi i stworzenie warunków do swego rodzaju nowego początku.

                                    Raport psychologów

                                    Podobnie myśli niemiecki episkopat, który w środę przedstawi szczegóły planu dogłębnego wyjaśnienia serii skandali seksualnych w Kościele. Zajmuje się tym wprawdzie od roku rządowy tzw. okrągły stół, ale bez większych sukcesów.

                                    To ma się obecnie zmienić. Niemiecki episkopat zwrócił się już o pomoc do niezależnego Instytutu Badań Kryminologicznych (KFN) w Hanowerze. Przy pomocy jego pracowników mają być przeanalizowane akta personalne wszystkich podejrzanych o ekscesy seksualne księży oraz osób związanych z Kościołem we wszystkich 27 niemieckich diecezjach. Specjalne ekipy złożone z emerytowanych prokuratorów i sędziów otrzymają też dostęp do akt zgromadzonych w ostatnich dziesięciu latach. W dziewięciu diecezjach lustracja będzie sięgać 1945 roku.

                                    Uzyskane w ten sposób dane zostaną skonfrontowane z informacjami uzyskanymi od ofiar seksualnych nadużyć. Planowane jest też przeprowadzenie wywiadów ze sprawcami. Opracowana na tej podstawie ekspertyza ma pomóc niemieckiemu Kościołowi w analizie przyczyn tego rodzaju nadużyć, tak aby można ich uniknąć w przyszłości. Kolejne studium ma opracować grupa psychologów, analizując 50 najbardziej typowych przypadków seksualnej agresji księży i zakonników. Na tej podstawie za trzy lata zostanie stworzony całościowy raport. – Tak systematycznej analizy karygodnych zachowań seksualnych w Kościele nigdy jeszcze nie było – twierdzą autorzy planu.

                                    Krytycy sceptyczni

                                    Czy jednak przyniesie ona spodziewany rezultat w postaci odzyskania przez Kościół wiarygodności? Wątpi w to wielu krytyków wskazujących na sposób, w jaki niemiecki episkopat zareagował na pierwsze doniesienia o skandalach seksualnych.

                                    – Spotkaliśmy się z zakrojoną na poważną skalę akcją niszczenia akt kościelnych – oświadczyła niedawno mediom Marion Westphal, adwokat zajmująca się przypadkami nadużyć seksualnych w diecezji monachijskiej.

                                    Znany krytyk Kościoła teolog Hans Küng, przyjaciel Benedykta XVI z dawnych czasów, powołuje się w swej najnowszej książce „Czy można jeszcze uratować Kościół" na pismo, jakie miał skierować w maju 2001 roku kardynał Joseph Ratzinger, ówczesny przewodniczący watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, do wszystkich biskupów.

                                    – Przypadki nadużyć seksualnych zostały opatrzone klauzulą „Secretum Pontificium" (tajemnicy papieskiej – przyp. red.), za której naruszenie grożą poważne konsekwencje. Pismo to nadal obowiązuje – udowadnia.

                                    www.rp.pl/artykul/686325-Kosciol-obnazy-skandale.html
                                    • Gość: Szacuneczek... Kościelne krycie księży... IP: 193.111.147.* 14.07.11, 09:07
                                      Irlandzki minister sprawiedliwości Alan Shatter opublikował ustalenia specjalnej komisji dochodzeniowej ws. tuszowania przypadków pedofilii w diecezji Cloyne w latach 1996-2009. Z raportu wynika, że biskup Cloyne ignorował wytyczne Kościoła ws. ochrony dzieci. Jest to już czwarty dokument w sprawie seksualnego wykorzystania niepełnoletnich w Kościele katolickim w Republice Irlandii po 1994 roku.

                                      Dwa dotyczyły diecezji w Wexford oraz archidiecezji Dublina i sięgały połowy lat 70., trzeci, obejmujący lata 1930-90 - traktowania dzieci w kościelnych szkołach i sierocińcach. Wszystkie raporty stwierdzały, że do 1995 roku Kościół krył księży, na których ciążyły poważne zarzuty i nie informował władzy świeckiej.

                                      W 1995 roku Episkopat Irlandii w następstwie skandalu, który wywołał ksiądz Brendan Smyth, przyjął wytyczne w sprawie ochrony nieletnich nakazujące władzom diecezjalnym informowanie policji i służb socjalnych. Obowiązują one od stycznia 1996 roku.

                                      Obecny raport w sprawie diecezji Cloyne w płd. Irlandii (hrabstwo Cork) przygotowała komisja na czele z sędzią Yvonne Murphy, badająca zarzuty wysunięte przeciwko 19 księżom diecezji i reakcję na nie hierarchii kościelnej. Murphy utajniła jedną ze spraw w związku z postępowaniem sądowym. Sprawa ta zostanie uwzględniona w dokumencie po zakończeniu postępowania sądowego.

                                      Dochodzenie zarządzono w reakcji na raport komisji kościelnej z grudnia 2008 roku, stwierdzający, iż procedura ochrony dzieci w diecezji Cloyne była "niewystarczająca, a w niektórych aspektach nawet niebezpieczna". Raport skrytykował ówczesnego biskupa Cloyne Johna Magee za brak zainteresowania tymi sprawami.

                                      Jego działania skrytykowano też w raporcie komisji Yvonne Murphy. Według nich Magee nie stosował się do zaleceń Kościoła irlandzkiego w sprawie ochrony dzieci z 1996 roku. Zalecenia te mówią o konieczności szybkiego i pełnego zawiadomienia policji w tych sprawach.

                                      Komisja zarzuca mu ignorowanie wytycznych hierarchii kościelnej, zaleceń niezależnego eksperta z 2003 roku oraz brak zainteresowania (nieprzeczytanie) wewnętrznego kościelnego dokumentu w tej sprawie z 2004 roku.

                                      Bp Magee ustąpił w ubiegłym roku, mimo że nie poczuwał się do winy. Wcześniej zrzekł się bieżącego zarządu diecezją, pozostając biskupem tytularnym.

                                      W oświadczeniu ze środy 74-letni bp Magee przeprosił wszystkich, którzy zostali seksualnie wykorzystani przez księży w jego diecezji. Przyznał, że powinien był energiczniej działać i dopilnować, by kościelne wytyczne były stosowane.

                                      Ubolewanie wyraził też prałat Denis O'Collaghan, który miał tytuł generalnego wikarego diecezji. Raport komisji dochodzeniowej zauważa, iż bp Magee dał mu wolną rękę w orzekaniu o zarzutach wobec księży, co także komisja uznała za błąd. O'Collaghan w swym oświadczeniu przyznał, że nie był entuzjastą wytycznych hierarchii kościelnej z 1996 roku.

                                      John Magee był osobistym sekretarzem papieży Jana Pawła I i Jana Pawła II. Za pontyfikatu Jana Pawła II został mistrzem papieskich ceremonii (od spraw liturgicznych).


                                      wiadomosci.onet.pl/swiat/irlandia-biskup-tuszowal-pedofilie,1,4791707,wiadomosc.html
                                      • Gość: Szacuneczek... Jaka tam pedofilia w KK... :)))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 05.09.11, 09:39
                                        W jednej tylko diecezji aż 19 księży molestowało seksualnie dzieci przez 13 lat...???


                                        Watykan stanowczo odrzucił w sobotę oskarżenia władz Irlandii o tuszowanie skandali pedofilskich, nazywając je bezpodstawnymi. Według Dublina państwo kościelne zachęcało biskupów do tego, by nie informowali policji o podejrzeniach pedofilii wśród księży.
                                        W opublikowanym w sobotę dokumencie Watykan wyraził "głębokie zaniepokojenie poważnymi brakami wykrytymi w zarządzaniu" diecezją w Cloyne, na południu Irlandii. Jak wynika z raportu irlandzkich władz, w latach 1996-2009 dochodziło tam do molestowania dzieci przez 19 księży.

                                        Przestępstwa seksualne, które miały miejsce w Cloyne, "budzą odrazę" - napisano w oficjalnej odpowiedzi skierowanej do irlandzkiego premiera Endy Kenny'ego.
                                        Jednocześnie Watykan zastrzegł, że oskarżenia irlandzkiego rządu są "bezpodstawne" i opierają się na błędnej interpretacji watykańskiego listu z 1997 r., w którym - jak napisano w sobotnim dokumencie - wyrażono "poważne zastrzeżenia" co do polityki ochrony dzieci z 1996 r. Mówiła ona m.in. o potrzebie zgłaszania wszelkich podejrzeń o molestowanie na policję.
                                        20 lipca br. irlandzki parlament przyjął rezolucję, w której oskarżył Watykan o sabotowanie decyzji irlandzkich biskupów z 1996 r., by zacząć zgłaszać przypadku molestowania seksualnego dzieci na policji.

                                        Irlandzki premier potępił wówczas "dysfunkcyjność, oderwanie, elitaryzm - i narcyzm - dominujące w kulturze Watykanu po dziś dzień".
                                        Podkreślił, że hierarchowie Kościoła starali się wielokrotnie ratować swoje instytucje kosztem dzieci oraz "przeprowadzać rozbiór i analizę" każdego doniesienia o tuszowaniu przez Kościół przestępstw "świdrującym okiem kanonicznego prawnika".

                                        Według irlandzkiego parlamentu, poufny list z 1997 r. zlecał irlandzkim biskupom postępowanie we wszystkich przypadkach molestowania dzieci ściśle wedle prawa kanonicznego. Ostrzegano w nim biskupów, że ich przyjęta w 1996 r. polityka ochrony dzieci, a zwłaszcza akcent na potrzebę zgłaszania wszelkich podejrzanych przypadków na policję, jest niezgodna z prawem kanonicznym.

                                        wiadomosci.onet.pl/swiat/pedofilia-w-kosciele-watykan-odrzuca-zarzuty,1,4838333,wiadomosc.html
                                        • Gość: Szacuneczek... Bardzo "wielebny" pedofil z Berlina... IP: 193.111.147.* 07.09.11, 08:32
                                          Kolejny pedofilski skandal na portalu Marka Zuckerberga. Wielebny z Berlina prowadził na Facebooku intymne rozmowy z 13-letnim chłopcem. Rozprawa księdza, który został już zawieszony w pełnieniu obowiązków kapłana, będzie kontynuowana 15 września.

                                          Wielebny Michael Miller, bo tak nazywa się oskarżony, początkowo pytał 13-latka o jego preferencje seksualne. Następnie duchowny opowiadał chłopcu o swoich skłonnościach biseksualnych i nakłaniał dziecko do odbycia stosunku oralnego. Rozmowy toczyły się na facebookowym czacie.

                                          Duchownemu postawiono pięć zarzutów związanych z molestowaniem nieletniego. Miller przyznał się do zarzucanych mu czynów. Śledczy zabezpieczyli telefon komórkowy i komputery wielebnego. Na całe szczęście ksiądz nigdy nie spotkał się ze swoją ofiarą.

                                          Jak policja wpadła na trop pedofila w sutannie? Funkcjonariuszy powiadomiła zaniepokojona matka 13-letniego chłopca.

                                          www.fejsik.pl/Ksiadz-proponowal-seks-oralny-na-Facebooku-a2116
                                          • Gość: Szacuneczek... Chory na pedofilię ksiądz... IP: 193.111.147.* 08.09.11, 08:42
                                            Kłóciłam się z Bogiem, dlaczego musiałam przez to wszystko przejść – być ofiarą chorego na pedofilię księdza, dlaczego nie miałam troszczących się o swoje dzieci rodziców, normalnej rodziny. I dlaczego musiałam znosić tyle upokorzeń od ludzi, tylko dlatego, że postanowiłam wyznać prawdę o tym, co się działo na plebanii w Tylawie. Dzisiaj już wiem, że wiara mi bardzo pomogła, że Bóg opiekuje się mną. Co i rusz miałam i mam tego znaki. Z Ewą Orłowską rozmawia Katarzyna Jabłońska.

                                            Katarzyna Jabłońska: Minęło dziesięć lat od czasu, kiedy publicznie wyznała Pani, że ksiądz z Tylawy wykorzystywał Panią seksualnie. Potem część parafian oskarżyła Panią o oczernianie swojego proboszcza. Mówi się, że czas leczy rany – czy Pani rany zostały choć w części uleczone?

                                            Ewa Orłowska: Od tamtego czasu wiele się w moim życiu zmieniło. Wyjechałam z rodzinnej Mszany, zamieszkałam w dużym mieście, przez dwa lata korzystałam z terapii. Myślę, że bez wyjazdu z Mszany, gdzie byłam szykanowana, i bez terapii – nie przeżyłabym. Byłam wyczerpana nie tylko tym, co wiązało się ze sprawą o molestowanie seksualne przez księdza, ale w ogóle moją życiową sytuacją. Miałam myśli samobójcze, przed tym krokiem powstrzymywały mnie tylko dzieci, którym byłam potrzebna.
                                            Moja terapeutka pomogła mi znaleźć klucz do wielu problemów. Uświadomiłam sobie, że moje dzisiejsze życie bardzo zależy od doświadczeń z przeszłości. Rozpoczęta na terapii praca nad sobą wciąż trwa i jest to bardzo ciężka praca. Są momenty, kiedy wydaje mi się, że trudne wspomnienia już tak nie bolą, jak kiedyś. Wystarczy jednak moment – jakiś głos, czyjś dotyk, podobna sylwetka, coś, co przypomina tamtego człowieka, czy sytuację – i znowu ogarnia mnie paraliż, i nie wiem, co robić. Teraz już potrafię dość szybko z tego lęku się otrząsnąć, ale na początku było to bardzo trudne. Tuż po przeprowadzce do Rzeszowa szliśmy z dziećmi po naszym osiedlu i nagle zobaczyłam mężczyznę, który bardzo przypominał ks. Moskwę, a może mnie się tylko wydawało, że był podobny. Sparaliżowało mnie, chciałam uciekać, ale nie mogłam. Kiedy doszłam do siebie, wróciłam do domu i przez parę dni bałam się wyjść, bałam się spotkać tego mężczyznę. W momencie zagrożenia człowiek nie jest w stanie myśleć jak dorosły, wraca się do tamtego momentu z przeszłości, wracają tamte reakcje.
                                            Część moich najbliższych znajomych wie o mnie i na przykład pilnują, żeby na jakimś spotkaniu towarzyskim nie dosiadali się do mnie podpici mężczyźni. To nic, że jestem dorosła i pośród ludzi. Wystarczy jakiś gest, sytuacja i przestaję działać racjonalnie. Zdarzyło mi się to niedawno podczas spotkania pożegnalnego jednego z naszych pracowników. Odmówiłam zatańczenia z kolegą, ten jednak usiłował porwać mnie do tańca. Wyrwałam mu się z całych sił i wybiegłam z domu, chciałam biec do pobliskiego lasu – nieważne, że był wieczór. Wybiegł za mną ktoś ze znajomych, pytał, dokąd biegnę. A ja na to: „Nie boję się lasu, boję się ludzi”. Całe szczęście on mógł mi powiedzieć: „Nic ci nie grozi, my jesteśmy”.
                                            Wciąż nie umiem w niektórych sytuacjach nad sobą zapanować, ogarnia mnie lęk, który każe mi uciekać, czasem nawet uderzyć. Dla tych, którzy nic o mnie nie wiedzą, to na pewno bardzo dziwne – tak przecież nie zachowuje się dorosły człowiek.

                                            Ci, którzy znają Pani historię, patrzą na Panią inaczej?

                                            W zeszłym roku wystąpiłam w „Rozmowach w toku” Ewy Drzyzgi. Program widziała część znajomych z pracy. Wydaje mi się, że oni teraz trochę inaczej na mnie patrzą, lepiej rozumieją, dlaczego czasem tak impulsywnie reaguję. Jeżeli doświadczyło się w życiu od ludzi wielu krzywd – a tak było w moim przypadku – to trudno przestać się bać, że inni też będą nas krzywdzić. Moja sytuacja jest tym trudniejsza, że ta krzywda towarzyszyła mi od samego dzieciństwa. Najpierw odrzucenie przez rodziców, w wieku czterech lat molestowanie, które trwało do czasu, kiedy skończyłam 13 lat. Potem nieudane małżeństwo, wreszcie groźby ze strony mieszkańców Mszany. Pozostał dystans do ludzi. Ciągle mam problem z tym, żeby komuś naprawdę zaufać. Przyjaźń to rzadka relacja w moim życiu. W pracy nie jestem odludkiem, bo moja praca wymaga kontaktu z ludźmi. Kieruję piętnastoosobowym zespołem, a sama zależę od moich zwierzchników. No, ale to praca, tam się przełamuję, poza tym nie są to bliskie relacje. Zasadniczo boję się wychodzić do ludzi, zbyt blisko dopuszczać ich do siebie.

                                            Ciąg dalszy rozmowy na:

                                            religia.onet.pl/wywiady,8/chcialam-byc-niewidoczna,5070.html
                                            • Gość: Szacuneczek... Biskup się przyznał do pedofilii... A jednak! IP: 193.111.147.* 20.09.11, 13:07
                                              Seminarzyści w Belgii będą poddawani testom psychologicznym zanim wstąpią do stanu kapłańskiego, by sprawdzić czy wśród nich nie ma nikogo ze skłonnością do pedofilii - poinformował arcybiskup Andre Joseph Leonard, głowa Kościoła katolickiego w tym kraju.

                                              Nawiązując do skandali, które wybuchły w ostatnim czasie, abp Leonard oświadczył wczoraj wieczorem w rozmowie z telewizją VTM, że "Kościół musi lepiej chronić dzieci". Belgijscy biskupi przygotowali w tym celu kodeks, który ma zapobiegać nadużyciom wobec nieletnich - wyjaśnił hierarcha dodając, że zostanie on wkrótce opublikowany.

                                              Osoby, które wybierają się do seminarium duchownego, będą "prześwietlane" - wyjaśnił prymas Belgii. Oznacza to, że ich profil psychologiczny będzie badany na początku kształcenia. Będą następnie kontrolowani podczas specjalnych sesji z udziałem psychologa - dodał abp Leonard.

                                              Podobnie jak w Stanach Zjednoczonych, Irlandii i Niemczech Kościół katolicki w Belgii został ostatnio splamiony skandalem pedofilskim - pisze agencja AFP. Po oświadczeniu biskupa Brugii Rogera Vangheluwe, który zrezygnował w kwietniu 2010 roku ze stanowiska po przyznaniu się do pedofilii, ujawniono w belgijskim Kościele wiele podobnych historii.

                                              wiadomosci.onet.pl/swiat/efekt-skandalu-seminarzysci-beda-przeswietlani,1,4855857,wiadomosc.html
                                              • Gość: Szacuneczek... Bojkot w Niemczech...? No no no... IP: 193.111.147.* 20.09.11, 15:25
                                                Benedykt XVI udaje się w czwartek z wizytą do Niemiec, w trakcie której odwiedzi m.in. Berlin. Watykan świadom tego, że trzecia wizyta papieża w ojczyźnie nie będzie łatwa w obliczu zapowiadanych protestów, wyraził nadzieję, że zwyciężą "dobre obyczaje".
                                                Pierwszym etapem podróży będzie Berlin, gdzie po ceremonii powitania na lotnisku Benedykt XVI spotka się około południa w zamku Bellevue z prezydentem Niemiec Christianem Wulffem, a następnie w siedzibie Konferencji Episkopatu z kanclerz Angelą Merkel.
                                                Po godzinie 16 papież wygłosi przemówienie w Bundestagu. Później, w tym samym gmachu spotka się z przedstawicielami wspólnoty żydowskiej. O godzinie 18.30 Benedykt XVI odprawi mszę na Stadionie Olimpijskim w Berlinie.
                                                W piątek rano w stolicy Niemiec papież rozmawiać będzie z przedstawicielami społeczności muzułmanów. Uda się następnie do Erfurtu na spotkanie z delegacją Rady Niemieckiego Kościoła Ewangelickiego i na nabożeństwo ekumeniczne w południe tamtejszym kościele. Kolejnym etapem papieskiej podróży będzie Etzelsbach, gdzie od godz. 17.45 przewodniczyć będzie nieszporom maryjnym.
                                                W sobotę papież odprawi o godz. 9 mszę w Erfurcie. Stamtąd uda się do Fryburga Bryzgowijskiego, gdzie odwiedzi tamtejszą katedrę i spotka się z byłym kanclerzem Niemiec Helmutem Kohlem.
                                                Na ten dzień zaplanowano również spotkania z przedstawicielami Kościołów prawosławnych, seminarzystami, Centralnym Komitetem Niemieckich Katolików (ZdK). O godz. 19 Benedykt XVI weźmie udział w czuwaniu modlitewnym z młodzieżą.
                                                W ostatnim dniu pobytu w Niemczech, w niedzielę, papież odprawi o godzinie 10 mszę na lotnisku we Fryburgu Bryzgowijskim. Zapowiedziano także spotkania z przedstawicielami Episkopatu Niemiec i sędziami Federalnego Trybunału Konstytucyjnego oraz działaczami katolickimi.
                                                Wieczorem Benedykt XVI powróci do Rzymu.
                                                Włoscy watykaniści zwracają uwagę na polemiki wokół wizyty papieża, jego malejącą popularność w Niemczech, zapowiedź bojkotu wystąpienia w Bundestagu przez część parlamentarzystów oraz możliwe protesty.
                                                Bardzo odległy wydaje się czas, kiedy wybór papieża Ratzingera witano w Niemczech z wielką emfazą i chóralnie wyrażaną dumą - uważa dziennik "Il Messaggero". Po sześciu latach wiele się zmieniło i - zdaniem watykańskiej gazety - należy to częściowo wiązać ze wstrząsem, jaki przeżyli niemieccy katolicy po ujawnieniu skandalu pedofilii w Kościele w swym kraju.
                                                Nie wyklucza się, że tak jak podczas pielgrzymek w Australii, USA, na Malcie i w Wielkiej Brytanii, również w Niemczech papież spotka się z ofiarami księży-pedofilów.
                                                Rzecznik Watykanu ksiądz Federico Lombardi przyznał, że będzie to podróż nie tylko złożona i ciężka z logistycznego punktu widzenia, ale także "trudna".
                                                Odnosząc się do zapowiedzi bojkotu papieskiego wystąpienia w Bundestagu rzecznik oświadczył: "Parlamentarzyści sami zdecydują, co robić". Ostatecznie nie wszyscy muszą zgadzać się z papieżem. Jeśli ktoś ma obiekcje, to nie zależy to ani od nas, ani od papieża – powiedział ksiądz Lombardi.
                                                Przewodniczący Bundestagu oficjalnie zaprosił papieża, tak jak w przeszłości inne osobistości. Nie jest moim zadaniem mówić, czy deputowani pluralistycznego zgromadzenia parlamentarnego powinni być obecni, czy nie - dodał watykański rzecznik. Ponadto wyraził opinię, że decyzja o bojkocie to kwestia "zachowania" i "gościnności".
                                                Mówiąc o istocie pielgrzymki rzecznik Watykanu powiedział: "Od papieża nie należy oczekiwać odpowiedzi na pytania marginalne. Przemierzając kraj, gdzie totalitarna negacja Boga ukazała swoje najbardziej ekstremalne konsekwencje, wspólnie będziemy zastanawiać się jak - jako osoby, jako wierzący w Boga, chrześcijanie i jako katolicy - angażować się na rzecz budowy przyszłości godnej człowieka".
                                                Szacuje się, że w mszach celebrowanych przez Benedykta XVI w Niemczech weźmie udział około 250 tys. osób. Oczekiwanych jest 1800 pielgrzymów z Polski.

                                                wiadomosci.onet.pl/swiat/trudna-wizyta-papieza-dojdzie-do-bojkotu,1,4856043,wiadomosc.html
                                                • Gość: Szacuneczek... Zbrodnie przeciwko ludzkości... IP: 193.111.147.* 21.09.11, 11:43

                                                  Kościół w Europie umiera - alarmują publicyści "Tygodnika Powszechnego". Przed planowaną pielgrzymką Benedykta XVI do Niemiec, tamtejszy episkopat ujawnił szokujące dane dotyczące ilości apostatów. Okazało się, że więcej osób wystąpiło z Kościoła (180 tys.), niż przyjęło chrzest (170 tys.). Drastycznie spada też liczba powołań. Odpowiedzią Kościoła na te zagrożenia ma być "nowa ewangelizacja".

                                                  W Europie można zaobserwować narastający opór przeciwko symbolom religijnym w życiu publicznym oraz głoszonej przez księży etyce katolickiej. Spada zaufanie do Kościoła oraz jego udział w życiu społecznym - nawet w krajach tradycyjnie uznawane za katolickie.

                                                  Niedawno miał też miejsce bezprecedensowy przypadek pozwania Stolicy Apostolskiej do Międzynarodowego Trybunału Karnego ws. pedofilskich skandali w Kościele. Watykanowi zarzucono "zbrodnię przeciwko ludzkości".

                                                  Odpowiedzią Kościoła na te zagrożenia ma być nowe podejście do ewangelizacji, które według papieskich dokumentów ma cechować sie "dążeniem do odnowy". Ta nowa ewangelizacja ma być "przeciwieństwem samowystarczalności i polegania na samym sobie, mentalności status quo" - wynika z dokumentu przygotowującego wiernych na przyszłoroczny Synod Biskupów.

                                                  Wyzwania zewnętrzne "zobowiązują Kościół, aby inaczej niż dotychczas zastanowił się tym, jaki sens mają jego działania" - czytamy w dokumencie.

                                                  wiadomosci.onet.pl/swiat/kosciol-w-agonii-narasta-kryzys-wiary-w-europie,1,4856900,wiadomosc.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Faza nauki... IP: 193.111.147.* 04.11.11, 09:01
                                                    Ksiądz Charles Scicluna z watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, do którego kompetencji należy zajmowanie się przypadkami pedofilii wśród księży, uważa, że Kościół musi wyjaśnić, dlaczego niekiedy nie podjęto żadnych działań lub reakcja była niewystarczająca.

                                                    - Kościół musi zrozumieć, co takiego nie zadziałało w tragicznych przypadkach, w których nie zajęto się tymi sytuacjami i gdy odpowiedź na nadużycia była nieodpowiednia z powodu źle pojmowanej troski o dobre imię instytucji - stwierdził w czwartek ksiądz Scicluna, którego status promotora sprawiedliwości w kongregacji odpowiada funkcji prokuratora.

                                                    Pochodzący z Malty kapłan, cytowany przez włoskie media, stwierdził, że Kościół ma obowiązek dokonać "uczciwej analizy" postępowania wobec skandalu.

                                                    Ponadto ksiądz Scicluna przyznał podczas międzynarodowej konferencji we włoskim Senacie, że zgłaszanie przypadków nadużyć niekiedy jest "trudne z powodu błędnego, będącego nie na miejscu rozumienia lojalności i przynależności".

                                                    Podkreślił, że prawo i obowiązek zgłaszania takich przestępstw mają rodzice i opiekunowie, którzy nie powinni się tego obawiać. "Święta władza może wywoływać błędny strach" - powiedział. Przypomniał, że "krzewienie odpowiedzialności wspólnoty nakłada możliwość denuncjowania nadużyć świętej władzy za to, czym one są - zdradę zaufania".

                                                    Dla Kościoła i Watykanu - przypomniał ksiądz Scicluna -"seksualne wykorzystywanie nieletnich nie jest tylko przestępstwem kanonicznym czy naruszeniem wewnętrznego kodeksu postępowania". - To także przestępstwo ścigane przez świeckie prawodawstwo - oświadczył. Jego zdaniem "nawet jeśli relacje z władzami świeckimi są różne w poszczególnych krajach, ważna jest współpraca z nimi".

                                                    W opinii watykańskiego promotora sprawiedliwości Kościół wciąż wypracowuje zasady i linie postępowania wobec skandalu pedofilii. - Jesteśmy wszyscy w fazie nauki - ocenił.

                                                    W swym nagłośnionym przez włoskie media wystąpieniu przedstawiciel Watykanu przedstawił dziesięć punktów dotyczących walki z pedofilią, które - jak wyjaśnił - opracowano na podstawie doświadczeń Kościoła. Są wśród nich takie stwierdzenia, jak to, że dziecko "ma prawo do zdrowej edukacji", która jest podstawą przeciwdziałania seksualnemu wykorzystywaniu.

                                                    Poza tym w zapisie wystąpienia, rozpowszechnionym również przez watykańskie biuro prasowe, mowa jest o tym, że Kościół wie, iż ilekroć "biskup czy ksiądz, prezbiter czy diakon albo świecki pracownik duszpasterstwa wykorzystuje seksualnie nieletniego, tragiczna rana zadawana jest całej wspólnocie", a dziecku wyrządzana jest "nieopisanie odrażająca krzywda".

                                                    "To powód do skandalu dla chrześcijan i niechrześcijan", który "niszczy wiarygodność Kościoła, dyskredytuje posługę kapłańską i rzuca cień przestępstwa na duchowieństwo" - dodał ks. Scicluna.

                                                    W przemówieniu, przedstawiającym stanowczą linię Watykanu wobec skandalu pedofilii maltański ksiądz przypomniał też słowa papieża Benedykta XVI: "żadna strategia prewencji w sprawie nadużyć nigdy nie powiedzie się bez zaangażowania i odpowiedzialności".

                                                    fakty.interia.pl/religia/news/kosciol-musi-wyjasnic-bledy-wobec-skandalu-pedofilii,1716727
                                                  • Gość: Szacuneczek... Ksiądz pedofil zgwałcił potwora z Foligno... IP: 193.111.147.* 22.11.11, 12:33
                                                    Późniejszy potwór z Foligno został zgwałcony wielokrotnie - jak miał mniej niż 7 lat... W sierocińcu ma się rozumieć...


                                                    nasygnale.pl/kat,1025343,title,Ksiadz-gwalcil-go-w-sierocincu-to-dlatego-zabijal-dzieci,wid,14006735,wiadomosc.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... "Rozcieńczanie pedofilstwa" w KoKa przez Watykan. IP: 193.111.147.* 28.11.11, 13:43
                                                    Po pierwsze: dzieci nie są Watykanu, tylko swoich rodziców.
                                                    Po drugie: odwracać kota ogonem też trzeba potrafić... :)
                                                    Po trzecie: niech Watykan zacznie od siebie, a nie zajmuje się "wszystkimi instytucjami" teoretycznie mogącymi być zamieszanymi w gwałcenie dzieci.
                                                    Po czwarte: Amerykanom nie trzeba dodawać odwagi, szczególnie tym dotkniętym - ale nie kryzysem seksualnego wykorzystania - tylko skandalem pedofilskim księży katolickich.
                                                    Po piąte: setki lat Watykan już dbał o "bezpieczeństwo" dzieci... Wystarczy. Nie dziękujemy.
                                                    Po szóste: "inne instytucje" już przestrzegają "norm w tym zakresie" surowo karząc pedofili, niestety tylko tych, którzy nie są związani z KoKa - więc skoro bez wyjątków... to "do roboty".
                                                    Po siódme... szkoda pisać... :)


                                                    Benedykt XVI stwierdził, że pedofilia dotyka wszystkich poziomów społeczeństwa. Dlatego, powiedział papież w przemówieniu do amerykańskich biskupów, od wszystkich instytucji należy wymagać przestrzegania standardów, jakich oczekuje się od Kościoła.

                                                    W przemówieniu wygłoszonym do biskupów, składających wizytę w Watykanie, Benedykt XVI przywołał swą pielgrzymkę do Stanów Zjednoczonych w 2008 roku. - Jej celem było dodanie odwagi katolikom z Ameryki w związku ze skandalem i zagubieniem, spowodowanym przez kryzys seksualnego wykorzystywania w minionych dekadach - podkreślił.

                                                    - Pragnąłem osobiście uznać cierpienie wyrządzone ofiarom i szczere wysiłki podejmowane zarówno, by zapewnić bezpieczeństwo naszych dzieci, jak i odpowiedzieć właściwie i z przejrzystością na pojawiające się zarzuty - powiedział papież.

                                                    - Mam nadzieję, że sumienne wysiłki Kościoła, by zmierzyć się z tą rzeczywistością, pomogą szerszej społeczności poznać przyczyny, prawdziwy zasięg i niszczycielskie konsekwencje wykorzystywania seksualnego oraz skutecznie odpowiedzieć na tę plagę, która dotyka wszystkich poziomów społeczeństwa - dodał.

                                                    - Z tego samego powodu, tak jak Kościół słusznie ma obowiązek przestrzegać norm w tym względzie, wszystkie inne instytucje, bez wyjątku, powinny podlegać takim samym. Zachęcił również biskupów z USA do obrony instytucji małżeństwa.

                                                    wiadomosci.wp.pl/title,Benedykt-XVI-o-pedofilii-to-plaga-spoleczenstwa,wid,14024652,wiadomosc.html?ticaid=1d766
                                                  • Gość: Szacuneczek... Wspólnota Błogosławieństw... Wszystko jasne... IP: 193.111.147.* 02.12.11, 13:22
                                                    We Francji rozpoczął się proces byłego zakonnika, członka katolickiej Wspólnoty Błogosławieństw (Communaute des Beatitudes), oskarżonego o napastowanie seksualne dzieci i nastolatków. Przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów.

                                                    Główny oskarżony w odbywającym się na południu kraju procesie, 61-letni Pierre-Etienne Albert, odpowiada za napastowanie seksualne 38 chłopców i dziewczynek w wieku od 5 do 14 lat. Do wszystkich przestępczych czynów miało dojść w latach 1985-2000 we Wspólnocie Błogosławieństw w departamencie Aveyron w południowej Francji.

                                                    Byłemu duchownemu grozi od 7 do 10 lat więzienia.

                                                    Pierre-Etienne Albert przed sądem przyznał się do winy i wyraził żal za swoje czyny. - Mam nadzieję, że moje ofiary odnajdą znów uspokojenie po tym procesie, pragnę tego z całego serca - oświadczył.

                                                    W środowej rozprawie brały udział liczne, dziś dorosłe osoby, które przed laty były napastowane seksualnie przez zakonnika.

                                                    Oskarżony tłumaczył, że odkrył w sobie skłonności pedofilskie już w młodym wieku. Pytany o przyczyny pozostawania przez długie lata we wspólnocie, odparł: "Co miałem zrobić? Byłem jak lis w kurniku, w zgromadzeniu, gdzie było pełno dzieci".

                                                    Pierre-Etienne Albert wyjawił też, że w trakcie pobytu we Wspólnocie Błogosławieństw dopuścił się molestowania seksualnego 57 nieletnich osób należących niegdyś do wspólnoty. Z powodu przedawnienia części zdarzeń wymiar sprawiedliwości nie uwzględnił w akcie oskarżenia wszystkich zarzutów.

                                                    Oskarżony utrzymuje, że jego przełożeni ze wspólnoty, w tym jej lider, brat Efraim, wiedzieli już od końca lat 80. o jego skłonnościach pedofilskich, jednak nic nie zrobili w tej sprawie. Prokuratura zażądała już przesłuchania czterech byłych członków zgromadzenia.

                                                    Międzynarodowa Wspólnota Błogosławieństw, licząca wiele wspólnot we Francji, powstała w 1973 roku na fali ruchów odnowy w Kościele katolickim. Wielu członków zgromadzenia mieszka w byłych klasztorach, zamkach lub rezydencjach. Jako swoje główne hasła wspólnota głosi życie w ubóstwie, posłuszeństwie i czystości. Należą do niej nie tylko duchowni, ale też osoby świeckie i całe rodziny z dziećmi.


                                                    nasygnale.pl/kat,1025343,title,Zboczeniec-z-katolickiej-wspolnoty-bylem-jak-lis-w-kurniku,wid,14038680,wiadomosc.html?ticaid=5d7c6
                                                  • Gość: Szacuneczek... Inne czynności seksualne 15-latki wobec proboszcza IP: 193.111.147.* 12.12.11, 14:42


                                                    Jako proboszcz parafii w Bojanie na Pomorzu namówił piętnastolatkę do wypicia alkoholu, a potem ją molestował seksualnie. Sąd Okręgowy w Gdańsku uznał, że wystarczy wyrok roku i czterech miesięcy więzienia w zawieszeniu na cztery lata.

                                                    Wyrok jest prawomocny. Ani księdza Mirosława B., ani jego obrońców nie było w poniedziałek w sądzie.

                                                    Tym samym sąd utrzymał w mocy wyrok, który zapadł w czerwcu tego roku. Sąd Rejonowy w Wejherowie skazał wówczas duchownego na rok i cztery miesiące więzienia w zawieszeniu na cztery lata. Kapłanowi wymierzono też 2 tys. zł grzywny; ma też 2-letni zakaz prowadzenia zajęć związanych z wychowaniem i katechizacją młodzieży. Od tego wyroku odwołała się obrona księdza.

                                                    Z ustaleń prokuratury wynika, że w grudniu 2009 r. proboszcz parafii w Bojanie Mirosław B. zaprosił 15-latkę na plebanię, proponując rozmowę o jej problemach. W czasie tej wizyty ksiądz nakłonił nastolatkę do wypicia alkoholu, po czym przemocą zmusił ją do "poddania się innej czynności seksualnej". Sędzia w wejherowskim sądzie ogłaszając wyrok wyjaśnił, że chodziło o całowanie nieletniej w usta, uszy oraz plecy, a także masowanie pleców.


                                                    wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/370680,sad-skazal-ksiedza-za-molestowanie-na-wyrok-w-zawieszeniu.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Tysiące molestowanych w Holandii... IP: 193.111.147.* 16.12.11, 14:22
                                                    Tysiące dzieci było molestowanych w instytucjach kościelnych. Aż tyle dzieci było molestowanych? A może sfałszowany ten raport?

                                                    Kościół katolicki w Holandii zignorował tysiące przypadków molestowania seksualnego dzieci w podlegających mu instytucjach - głosi opublikowany w piątek raport specjalnej niezależnej komisji.

                                                    Według raportu, obejmującego lata 1945-2010, tysiące dzieci narażone były na molestowanie seksualne w katolickich instytucjach, m.in. szkołach, a Kościół "nie podjął adekwatnych kroków" by zaradzić tej sytuacji.

                                                    Władze kościelne nie interweniowały w sprawie licznych nadużyć "by nie dopuścić do wybuchu skandalu" - głosi dokument niezależnej komisji.

                                                    Autorzy raportu poinformowali, że otrzymali blisko 1800 dokumentów dotyczących molestowania w katolickich szkołach, domach dziecka i seminariach. Określili też stanowisko holenderskiego Kościoła katolickiego wobec wspomnianych instytucji jako "klęskę nadzoru".

                                                    Komisja przygotowała dokumentację w oparciu o ankiety przeprowadzone wśród 34 tys. osób. Jedno na dziesięcioro holenderskich dzieci padło ofiarą jakiejś formy molestowania seksualnego, lecz w instytucjach katolickich procent ten jest dwukrotnie wyższy - pisze agencja AP.

                                                    "Dziesiątki tysięcy nieletnich było obiektem lekkich, poważnych lub bardzo poważnych form agresji seksualnej" w instytucjach Kościoła katolickiego w Holandii - cytuje raport AFP. "Na podstawie 1795 skarg komisja zdołała zidentyfikować 800 sprawców nadużyć", którzy pracowali lub pracują w instytucjach kościelnych.

                                                    Po ujawnieniu w mediach przypadków seksualnego wykorzystywania dzieci, holenderski episkopat i zgromadzenie tamtejszych instytucji kościelnych zapowiedziały 9 marca 2010 roku, że przeprowadzone zostanie śledztwo "na dużą skalę, rozległe i niezależne" w sprawie nadużyć tego typu popełnionych przez katolickich duchownych.

                                                    "Problem nadużyć seksualnych znany był zarówno w zakonach jak i diecezjach holenderskiego Kościoła katolickiego" - poinformowała w piątek komisja, dodając, że "żadne adekwatne kroki nie były podjęte" w tej sprawie.

                                                    W skład komisji weszło sześć osób, wśród nich były minister edukacji i burmistrz Hagi Wim Deetman, a także były sędzia, profesorowie uniwersyteccy i psycholog. Śledztwo toczyło się od 24 sierpnia 2010 roku.

                                                    PAP

                                                    www.rp.pl/artykul/445183,774012-Tysiace-dzieci-bylo-molestowanych-w-instytucjach-koscielnych.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... A i dyrektor katolickiego radia molestował, a co! IP: 193.111.147.* 20.12.11, 14:12
                                                    Śledczy oskarżają byłego dyrektora katolickiego radia o molestowanie czterech dziewczynek. Prokurator żąda dla niego więzienia. Wyrok poznamy jeszcze przed świętami.


                                                    Czterech lat więzienia zażądała prokurator dla ks. Romana J. oskarżonego o molestowanie seksualne czterech małoletnich dziewczynek oraz doprowadzenie jednej z nich do obcowania płciowego. W piątek przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie zakończył się proces w tej sprawie. Ze względu na charakter zarzucanych duchownemu czynów, proces od początku odbywał się za zamkniętymi drzwiami. Ogłoszenie wyroku wyznaczono na 23 grudnia.
                                                    Obrońca księdza Aleksander Bentkowski wniósł o uniewinnienie swojego klienta. W czasie procesu, który rozpoczął się w maju, przesłuchano ponad 30 świadków; sąd zgromadził opinie trojga biegłych z zakresu psychologii i psychiatrii. Do zarzucanych księdzu czynów miało dojść między 2003 a 2008 rokiem. Według oskarżenia pokrzywdzone to trzy dziewczynki, które miały wówczas mniej niż 15 lat i jedna nieco starsza; ksiądz uczył je religii. Prokuratura nie udzielała szczegółowych informacji w tej sprawie, zasłaniając się dobrem pokrzywdzonych.
                                                    Wiadomo także, że nie były to jednorazowe jego zachowania wobec pokrzywdzonych. Ksiądz na początku nie przyznał się do obcowania płciowego. Przyznał się jedynie do molestowania małoletnich. Później zmienił wyjaśnienia i nie przyznał się do żadnego z zarzucanych mu czynów. Śledztwo w sprawie księdza Romana J., byłego dyrektora Katolickiego Radia Via w Rzeszowie, początkowo prowadziła Prokuratura Rejonowa w Ropczycach, ale w czerwcu 2010 roku ze względu na wagę sprawy i zainteresowanie mediów przekazała je do Rzeszowa.
                                                    Akt oskarżenia w tej sprawie najpierw trafił do Sądu Rejonowego w Ropczycach. Zazwyczaj tego typu przestępstwami zajmuje się właśnie sąd rejonowy. Jednak później, na wniosek ropczyckiego sądu, Sąd Apelacyjny zdecydował, żeby proces ten toczył się w sądzie okręgowym z uwagi na powagę sprawy. 51-letni Roman J. do momentu zatrzymania pełnił funkcję proboszcza w podropczyckiej miejscowości Mała. Po zatrzymaniu został zwolniony.
                                                    Ksiądz był także organizatorem Międzynarodowego Zlotu Motocyklistów.

                                                    Źródło: PAP

                                                    wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/371400,prokurator-chce-4-lat-wiezienia-dla-ksiedza-ws-molestowania-dzieci.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Jest wyrok (skazujący)!!! IP: 193.111.147.* 23.12.11, 12:42
                                                    Na dwa i pół roku więzienia skazał Sąd Okręgowy w Rzeszowie księdza Romana J. za molestowanie seksualne małoletniej dziewczynki. Duchowny ma ponadto czteroletni zakaz wykonywania zawodu nauczyciela.

                                                    Sąd umorzył natomiast postępowanie dotyczące molestowania trzech innych dziewczynek, uznając, że oskarżony dopuścił się wobec nich naruszenia nietykalności cielesnej. Jest to występek, który się przedawnił i w związku z tym postępowanie w tej sprawie zostało umorzone.

                                                    Wyrok nie jest prawomocny. Obrona już zapowiedziała apelację. Odwołania nie wyklucza też prokuratura.

                                                    Uzasadnienie wyroku, podobnie jak cały proces odbyły się za zamkniętymi drzwiami. Proces od początku został utajniony ze względu na charakter zarzucanych duchownemu czynów.

                                                    Jest to wyrok niższy od tego, jakiego w mowie końcowej w ubiegłym tygodniu zażądała prokurator. Wnioskowała ona o cztery lata więzienia dla duchownego. Obrońca księdza Aleksander Bentkowski wniósł o uniewinnienie swojego klienta.

                                                    Prokuratura oskarżyła księdza Romana J. o molestowanie seksualne czterech małoletnich dziewczynek oraz doprowadzenie jednej z nich do obcowania płciowego. Do tych czynów miało dojść między 2003 a 2008 rokiem. Według oskarżenia pokrzywdzone to trzy dziewczynki, które miały wówczas mniej niż 15 lat i jedna nieco starsza; ksiądz uczył je religii. Prokuratura nie udzielała szczegółowych informacji w tej sprawie, zasłaniając się dobrem pokrzywdzonych. Ujawniono wówczas jedynie, że nie były to jednorazowe jego zachowania wobec pokrzywdzonych.

                                                    Ksiądz na początku nie przyznał się do obcowania płciowego. Przyznał się jedynie do molestowania małoletnich. Później zmienił wyjaśnienia i nie przyznał się do żadnego z zarzucanych mu czynów.

                                                    Śledztwo w sprawie księdza Romana J., byłego dyrektora Katolickiego Radia Via w Rzeszowie, początkowo prowadziła Prokuratura Rejonowa w Ropczycach, ale w czerwcu 2010 roku ze względu na wagę sprawy i zainteresowanie mediów przekazała je do Rzeszowa.

                                                    Akt oskarżenia w tej sprawie najpierw trafił do Sądu Rejonowego w Ropczycach. Zazwyczaj tego typu przestępstwami zajmuje się właśnie sąd rejonowy. Jednak później, na wniosek ropczyckiego sądu, Sąd Apelacyjny zdecydował, żeby proces ten toczył się w sądzie okręgowym z uwagi na powagę sprawy.

                                                    W czasie procesu, który rozpoczął się w maju, przesłuchano ponad 30 świadków; sąd zgromadził opinie trojga biegłych z zakresu psychologii i psychiatrii.

                                                    51-letni Roman J. do momentu zatrzymania pełnił funkcję proboszcza w podropczyckiej miejscowości Mała. Po zatrzymaniu został zwolniony.

                                                    Ksiądz był także organizatorem Międzynarodowego Zlotu Motocyklistów.

                                                    wiadomosci.wp.pl/title,Ksiadz-molestowal-dziewczynke-ktora-uczyl-religii,wid,14110963,wiadomosc.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Ponury obraz nadużyć KoKa w Holandii... IP: 193.111.147.* 28.12.11, 12:39
                                                    Nie chce się wierzyć, że aż tyle dzieci mogło być ofiarami duchownych-pedofilii... Chyba, że to kłamstwo jakieś...

                                                    Holenderski kardynał Adrianus Simonis nazwał zaprezentowany dzisiaj raport o skali molestowania seksualnego przez duchownych Kościoła rzymsko-katolickiego "ponurym obrazem nadużyć" w instytucji, którą kierował w latach 1983 - 2007. Dokument przedstawił dowody na to, że od 1945 roku do dzisiaj nawet 20 tysięcy dzieci mogło być w Holandii ofiarami duchownych-pedofili.

                                                    Mimo że skala nadużyć była tak ogromna, to - jak podkreślili autorzy raportu - władze Kościoła, choć były tego świadome, ignorowały doniesienia o molestowaniu nieletnich. W specjalnym oświadczeniu kardynał Simonis wyraził ubolewanie, że w kilku przypadkach niewłaściwie zareagował na przestęstwa duchownych. Podkreślił, że dołącza się do żalu i wstydu, wyrażonego przez holenderski episkopat i Holenderską Konferencję Religijną. Przeprosił też za zdanie, którym w ubiegłym roku zbulwersował Holendrów, kiedy w popularnym programie telewizyjnym użył niemieckiego zwrotu nawiązującego do Holocaustu: "Wir haben es nicht gewusst".

                                                    "Nie wiedzieliśmy o tym". Tak mówili naziści podczas procesu w Norymberdze. Simonis ponownie zaznaczył, że nie wiedział o seksualnych nadużyciach w Kościele.
                                                    Tymczasem specjalna Komisja powołana przez holenderski episkopat, podkreśliła, że dokumenty wyraźnie wskazują, iż hierarchia Kościoła, także wtedy, kiedy Simonis był kardynałem, świadomie ukrywała seksualne przestępstwa, a jedyną karą, jaką wtedy stosowano, było przeniesienie sprawcy na inne stanowisko, czy do innej parafii.

                                                    fakty.interia.pl/religia/news/szok-w-holandii-20-tys-dzieci-molestowanych-przez-ksiezy,1735887
                                                  • Gość: Szacuneczek... Do roboty...? IP: 193.111.147.* 18.01.12, 08:27
                                                    36-letni ksiądz Jacek S. z podwarszawskiego Legionowa zrobił dziecko 17-letniej chórzystce. Gdy mu to wyznała dał jej pieniądze i kazał usunąć ciążę - informuje "Super Express".

                                                    14-letnia Kasia (imię zmienione), gdy zgłosiła się do chóru kościelnego przy parafii Św. Józefa Oblubieńca NMP, od razu wpadła w oko młodemu księdzu. Jacek S. zawrócił w głowie młodej dziewczynie - opisuje"Super Express" . Zaczął się romans.

                                                    Gdy dziewczyna miała 17 lat zaszła w ciążę. Od razu powiedziała o tym ukochanemu księdzu. A ten dał jej pieniądze i kazał usunąć ciążę. Zakochana Kasia zrobiła jak jej kazał. Chciała zatrzymać przy sobie księdza - kochanka. Ale on już jej nie chciał. Miał inną.

                                                    Gdy wyraźnie dał jej do zrozumienia, że wszystko skończone, dziewczyna porysowała mu lakier w samochodzie i poprzebijała opony. Jacek S. zgłosił to na policję.

                                                    Mundurowi bez trudu ustalili, sprawczynię zniszczeń. Wtedy Kasia opowiedziała im o romansie z księdzem - informuje "Super Express".

                                                    Policjanci zebrali dowody, że dziewczyna mówi prawdę. Ksiądz, w ostatni piątek, został zatrzymany. Usłyszał zarzut molestowania osoby poniżej 15 roku życia. Sąd go aresztował na trzy miesiące. Grozi mu 12 lat za kratkami.

                                                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10978840,Ksiadz_zrobil_dziecko_17_latce_i_kazal_usunac_ciaze.html?lokale=warszawa
                                                  • Gość: Szacuneczek... Nic się nie stało, kochani, nic się nie stało :))) IP: 193.111.147.* 27.01.12, 09:43
                                                    Tytuł pisałem z sarkazmem.

                                                    Niemiecki sąd skazał katolickiego księdza na 6 lat więzienia za wykorzystywanie dzieci na tle seksualnym.

                                                    Duchowny został oskarżono o to, że w latach 2004-2011 około 250 razy dopuścił się molestowania seksualnego trzech nieletnich chłopców w wieku od 9 do 15 lat. Sąd w Brunszwiku w Dolnej Saksonii uznał księdza za winnego zarzucanych mu czynów.

                                                    46-latek, którego tożsamości nie ujawniono, został aresztowany w lipcu ubiegłego roku, gdy jeden z chłopców powiadomił swą matkę, co się stało.

                                                    Ksiądz przyznał się do winy podczas procesu.

                                                    nasygnale.pl/kat,1025343,title,Ksiadz-zrobil-to-chlopcom-250-razy-Idzie-za-kraty,wid,14200979,wiadomosc.html?ticaid=6dd02
                                                  • Gość: Szacuneczek... Watykan poprawia instrukcje... IP: 193.111.147.* 31.01.12, 10:00
                                                    Do końca marca ma być poprawiona instrukcja w sprawie nadużyć seksualnych duchownych wobec nieletnich

                                                    Skandale pedofilskie w Kościele sprawiły, że Watykan nakazał episkopatom, aby opracowały lokalne wytyczne, jak postępować w takich przypadkach.

                                                    W tym celu Kongregacja Nauki Wiary ogłosiła wytyczne, które powinny te instrukcje uwzględniać. Episkopaty miały rok na opracowanie własnych dokumentów. Termin upływa z końcem maja. Polski episkopat opracował instrukcję w 2009 roku, ale w stosunku do wytycznych Watykanu, ogłoszonych w ubiegłym roku ma braki, które muszą być usunięte.

                                                    - Wszystko wskazuje na to, że stanie się to na marcowym zebraniu episkopatu, gdyż będzie to ostatnie spotkanie przed upływającym terminem - mówi rzecznik ks. Józef Kloch.

                                                    Nad zmianami pracuje Rada Prawna Konferencji Episkopatu Polski, której przewodniczy abp Andrzej Dzięga. Ale to nie przedstawiciel rady pojedzie na sympozjum w Rzymie dotyczące pedofilii, które rozpoczyna się w przyszłym tygodniu. Episkopat będzie reprezentował biskup pomocniczy archidiecezji przemyskiej Marian Rojek. Spotkanie organizuje Uniwersytet Gregoriański, przy współudziale archidiecezji monachijskiej oraz Kongregacji Nauki Wiary. - Organizatorzy chcą pomóc episkopatom, aby poradziły sobie z przygotowaniem instrukcji, ale co one z nią zrobią, czy wprowadzą jej zasady w życie, na to nie ma już wpływu ani Watykan, ani inne organizacje - mówi Ewa Kusz, przewodnicząca Światowej Konferencji Instytutów Świeckich, która weźmie udział w sympozjum. Na co dzień jest psychoterapeutką i seksuologiem. W jej ocenie, chociaż w Kościele w Polsce nie było poważnych skandali jak na Zachodzie, to problem istnieje. - Nie było skandali w mediach - precyzuje. - Ale zarówno ja, jak i moi koledzy psychoterapeuci spotykamy się w gabinetach z problemem nadużyć seksualnych wobec nieletnich. Niestety, władze wyższe w Kościele często nie mają tego świadomości - mówi dr Ewa Kusz.

                                                    Instrukcja watykańska, w porównaniu z polską, inaczej rozkłada akcenty w ustalaniu nadużyć seksualnych wobec nieletnich i zapobieganiu im. Kongregacja wymaga, by biskup albo jego delegat spotykał się z ofiarami i ich rodzinami, angażował się w udzielanie pomocy duchowej czy psychologicznej. Polska instrukcja mówi jedynie, iż ofiary należy otoczyć "właściwą troską pastoralną". Watykański okólnik obliguje przełożonych seminariów i biskupów, aby wymieniali się informacjami na temat kleryków oraz księży zmieniających seminaria i diecezje, właśnie w kontekście ich zachowań seksualnych.

                                                    Ewa K. Czaczkowska
                                                    Rzeczpospolita

                                                    www.rp.pl/artykul/445183,800376-Biskup-spotka-sie-z-ofiarami-pedofilow.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... KoKa zamierza przeprosić za pedofilę... IP: 193.111.147.* 06.02.12, 08:24
                                                    A będą odszkodowania dla ofiar pedofilów? Akurat...


                                                    Na rzymskim Uniwersytecie Gregoriańskim rozpocznie się w poniedziałek (6 lutego) pierwsza w historii Kościoła katolickiego międzynarodowa narada na temat walki z pedofilią. Jej współorganizatorem jest Watykan, a udział w niej biorą delegaci 110 episkopatów oraz przełożeni zakonów i zgromadzeń z całego świata.

                                                    Punktem wyjścia do dyskusji będzie list Benedykta XVI do katolików Irlandii - kraju, w którym z niespotykaną siłą wybuchł skandal nadużyć seksualnych duchownych wobec nieletnich.

                                                    Jak podkreślił odpowiedzialny za te sprawy w Kongregacji nauki wiary maltański ksiądz Charles Scicluna, reakcja Kościoła na przypadki pedofilii wśród duchowieństwa nie może więcej mieć za punkt wyjścia zmowy milczenia, a walka z tym zjawiskiem powinna mieć na celu troskę o ofiary.

                                                    W drugim dniu seminarium, we wtorek 7 lutego, w jednym z rzymskich kościołów zostanie odprawiona liturgia pokutna, w czasie której padną słowa przeprosin w imieniu Kościoła katolickiego za skandal pedofilii. Ciemności, w jakich świątynia pogrąży się na 15 minut, będą symbolizowały grzechy popełnione przez katolickich duchownych.

                                                    wiadomosci.wp.pl/title,Koniec-zmowy-milczenia-Watykan-walczy-z-pedofilami,wid,14227097,wiadomosc.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Dorwał niemieckiego chłopaka... IP: 193.111.147.* 06.02.12, 14:59
                                                    O molestowanie seksualne 11-letniego ministranta w Niemczech oskarżyła 53-letniego księdza Bogusława P. Prokuratura Rejonowa w Krasnymstawie (Lubelskie). Ksiądz nie przyznaje się do winy.

                                                    Akt oskarżenia przeciwko księdzu Bogusławowi P. skierowany został do Sądu Rejonowego w Krasnymstawie – poinformował w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu Romuald Sitarz.

                                                    Według aktu oskarżenia ksiądz P. w okresie od lutego 2004 r. do lutego 2005 r., w miejscowości Pocking w Dolnej Bawarii, co najmniej trzykrotnie dopuścił się tzw. innych czynności seksualnych wobec 11-letniego ministranta Michaela H. Za przestępstwo zarzucone księdzu grozi do 10 lat więzienia.

                                                    Polska prokuratura zajęła się sprawą w 2010 r. na skutek wniosku o ściganie przekazanego przez prokuraturę niemiecką. - Materiały przekazane z Niemiec i przesłuchania świadków, m.in. przedstawicieli tamtejszych władz kościelnych, przeprowadzone w drodze pomocy prawnej przez niemiecką prokuraturę, pozwoliły na postawienie zarzutów księdzu i skierowanie do sądu aktu oskarżenia – powiedział Sitarz.

                                                    Ksiądz P. pracował w latach 2004-2005 jako wikary w Pocking. Jak napisał tygodnik "Nowy Tydzień" – który pierwszy poinformował o sprawie – ksiądz miał nawiązać bliskie kontakty z ministrantem, który przeżywał wtedy trudne chwile z powodu rozwodu rodziców. Miał zapraszać chłopca do swojego mieszkania, nakłaniać go do wejścia do łóżka, dotykać jego narządów płciowych.

                                                    Ksiądz P. nie przyznał się do winy. Przebywa obecnie, jako rezydent w jednej z parafii w Puławach, jego stałe miejsce zamieszkania położone jest w powiecie krasnostawskim.

                                                    Ksiądz P. został odsunięty od zajęć duszpasterskich z dziećmi i młodzieżą – poinformował rzecznik lubelskiej kurii metropolitalnej ks. Mieczysław Puzewicz. - Nie rozstrzygamy o jego winie, czekamy na wynik postępowania sądowego – dodał ks. Puzewicz.


                                                    wiadomosci.onet.pl/regionalne/lublin/ksiadz-oskarzony-o-molestowanie-11-latka,1,5018685,region-wiadomosc.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Cztery tysiące doniesień o księdzach-pedofilach... IP: 193.111.147.* 07.02.12, 09:15
                                                    "Niewielka mniejszość" - typowy przykład manipulowania słowem. "Niewielka mniejszość", to mniej niż "mniejszość"? Co za podejście do tematu. A tak na marginesie to gdzie się schował ten mądrala, który kilkanaście miesięcy temu próbował mi wmówić, że ksiądz-pedofil siedzi u mnie pod łóżkiem? Brakuje mu ikry, by przyznać się do porażki? Mało dostarczyłem informacji o problemie pedofilii w KoKa?


                                                    Cztery tysiące doniesień o przypadkach pedofilii wśród księży napłynęło w ciągu ostatnich 10 lat do Kongregacji Nauki Wiary - podał w poniedziałek jej prefekt kardynał William Joseph Levada, otwierając rzymskie sympozjum biskupów na temat skandalu pedofilii.

                                                    W przemówieniu na forum sympozjum "Ku uzdrowieniu i odnowie" na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim z udziałem przedstawicieli 110 episkopatów z całego świata oraz przełożonych 30 zgromadzeń kardynał Levada oświadczył, że Kościół musi udzielić "skoordynowanej odpowiedzi" na skandal nadużyć i brać przykład z Benedykta XVI. Przypomniał następnie, że papież "w ostatnich latach doświadczył ataków ze strony mediów w różnych częściach świata" z powodu skandalu. - Z tego powodu powinna go spotkać wdzięczność nas wszystkich, w Kościele i poza nim - dodał amerykański kardynał.
                                                    Zauważył, że zgłoszone do jego kongregacji sprawy nadużyć ze strony duchowieństwa "ujawniły z jednej strony niewystarczalność odpowiedzi wyłącznie kanonicznej czy też prawa kanonicznego na tę tragedię, a z drugiej potrzebę bardziej złożonej reakcji".

                                                    Prefekt Kongregacji Nauki Wiary stwierdził, że sympozjum dowodzi zaangażowania papieża i całego Kościoła na rzecz "znalezienia najlepszego sposobu udzielenia pomocy ofiarom, ochrony nieletnich i kształcenia księży tak, by byli świadomi tej plagi i by została ona wyeliminowana z kapłaństwa".

                                                    Kardynał Levada zwrócił uwagę na to, że obecny papież jeszcze jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary podjął się zadania walki z pedofilią, gdy skandal ten wybuchł pod koniec lat 90. w USA. Podkreślił, że kardynał Joseph Ratzinger odegrał decydującą rolę w uchwaleniu "nowych norm dla dobra Kościoła".

                                                    Jako obowiązek Kościoła kard. Levada wskazał wysłuchanie ofiar i zrozumienie "tego, co wycierpiały".

                                                    - Warto powtórzyć: ci, którzy dopuścili się nadużyć, to niewielka mniejszość. Lecz mniejszość ta wyrządziła ogromną krzywdę ofiarom i misji Kościoła - oświadczył kardynał Levada.

                                                    Benedykt XVI w przesłaniu do uczestników czterodniowej narady wskazał: "Uzdrowienie ofiar musi być priorytetową troską wspólnoty chrześcijańskiej i musi iść w parze z głęboką odnową Kościoła na każdym szczeblu".

                                                    Papież zapewnił o swych modlitwach za tę ważną, jak podkreślił, inicjatywę.

                                                    Benedykt XVI "prosi Boga, aby dzięki waszym obradom wielu biskupów i przełożonych zakonnych z całego świata otrzymało pomoc, by odpowiedzieć w prawdziwie chrześcijański sposób na tragedię wykorzystywania dzieci" - głosi przesłanie.

                                                    "Ojciec Święty wspiera i zachęca do każdego wysiłku, by odpowiedzieć z ewangeliczną miłością na wyzwanie zapewnienia dzieciom i bezbronnym dorosłym środowiska kościelnego sprzyjającego ich ludzkiemu i duchowemu wzrostowi" - podkreślono w depeszy wystosowanej w imieniu papieża.

                                                    Wezwał on uczestników sympozjum, by nakreślili "szeroki wachlarz inicjatyw na rzecz krzewienia w Kościele zdecydowanej kultury skutecznej ochrony oraz wspierania ofiar".

                                                    Z Polski na obrady przyjechał biskup pomocniczy archidiecezji przemyskiej Marian Rojek. Jest także przewodnicząca Światowej Konferencji Instytutów Świeckich Ewa Kusz oraz wicegenerał Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych ojciec Jerzy Norel.

                                                    9 lutego w podsumowaniu obrad sympozjum na konferencji prasowej udział weźmie ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej Hanna Suchocka.

                                                    fakty.interia.pl/religia/news/kosciol-rozlicza-sie-z-pedofilia-4-tysiace-doniesien,1756310
                                                  • Gość: Szacuneczek... Jaka relacja taka "walka". Wybielanie KoKa trwa... IP: 193.111.147.* 07.02.12, 13:11
                                                    Relacja o dotykaniu przez księdza-pedofila 12-letniej dziewczynki będącej w szpitalu "jest jednym z najważniejszych punktów programu tego spotkania, które odbywa się na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim". Czy to są kpiny???

                                                    Czy wybierając najłagodniejsze przypadki Kościół rzeczywiście chce ze wszystkich sił podjąć walkę przeciwko pedofilii??? Żenujący spektakl. To jest próba wybielania KoKa, a nie walka z pedofilami. Przypomnijcie Światu inne historie, np. gwałcenie dzieci!


                                                    W Rzymie dostojnicy kościelni dyskutują o strategiach nadużyć seksualnych wśród duchownych. Spotkanie zainaugurowało wystąpienie Marie Collins, wykorzystaną seksualnie przez księdza, gdy miała dwanaście lat. - Byłam zszokowana, jak mnie dotykał. Kiedy go odganiałam mówił, żebym się nie wygłupiała - przypominała kobieta.

                                                    Jeszcze niespełna dwa lata temu informacje o molestowaniu seksualnym uczniów prowadzonego przez jezuitów berlińskiego Canisius-Kolleg wstrząsnęły opinią publiczna. Kościół katolicki w Niemczech, ale też w innych krajach, przeżył najcięższy kryzys w swojej historii.

                                                    Papież długo milczał, potem napisał list w ostrym tonie do Kościoła i wiernych w Irlandii, gdzie pedofilia wśród duchownych była szczególnie rozpowszechniona. Kilku biskupów musiało ustąpić z urzędu.

                                                    Najgorsze już za Kościołem, ale nie za Marie Collins. Miała 12 lat, kiedy w czasie pobytu w szpitalu dopadł ją pedofil w sutannie, pełniący tam posługę kościelną. - Byłam zszokowana, jak mnie dotykał. Kiedy go odganiałam mówił, żebym się nie wygłupiała, bo on nic niewłaściwego nie robi. I pomyślałam, że to może ja robię coś nie tak, bo on jest przecież księdzem - opowiada. Kościół katolicki rozczarował Marie Collins ponownie, kiedy próbowała nagłośnić tę historię i oddać sprawcę w ręce wymiaru sprawiedliwości

                                                    W Rzymie, inaczej, jak kiedyś, biskupi będą przysłuchiwać się historiom o przestępstwach pedofilów wśród duchownych. Od poniedziałku przez cztery dni przedstawiciele 110 episkopatów z całego świata i przełożeni zgromadzeń zakonnych obradują pod patronatem Watykanu na międzynarodowym sympozjum nt. pedofilii w Kościele. Relacja Marie Collins jest jednym z najważniejszych punktów programu tego spotkania, które odbywa się na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim.

                                                    Zollner: Wiele złego się stało, tyle winy leży po naszej stronie

                                                    Minister sprawiedliwości Sabine Leutheusser-Schnarrenberger dyskutuje z rzecznikiem Kościoła ds. Pedofilii bp Stephanem Ackermannem

                                                    Niemiecki jezuita Hans Zollner, wykładowca na wydziale psychologii Papieskiego Uniwersytetu i współorganizator sympozjum powiedział: "Jesteśmy świadomi, że stało się wiele złego, że tyle winy leży po naszej stronie, także po stronie tych, którzy podejmują decyzje, i że w przyszłości trzeba zrobić wszystko, aby wykorzystywanie seksualne nie było możliwe".

                                                    Minęły dwa lata od pierwszych skandali, a Kościół jest nadal "na drodze ozdrowienia i odnowy". Tak brzmi oficjalnie hasło, pod jakim odbywa się sympozjum. W rozmowie z Radiem Watykańskim Hans Zollner powiedział, że sympozjum, to przede wszystkim sygnał dla samego Kościoła: - My też chcemy przede wszystkim prewencji. Chcemy uniemożliwić wykorzystywanie seksualne w przyszłości. Nigdy nie będzie można go całkowicie wytrzebić, ani w Kościele, ani w społeczeństwie - zaznaczył niemiecki jezuita i zapewniał, że Kościół chce ze wszystkich sił podjąć walkę przeciwko pedofilii.

                                                    Jak Kościół powinien rozwiązać tę sprawę? - podyskutuj na forum!

                                                    Najpóźniej do maja wszystkie konferencje episkopatów mają przedłożyć rozporządzenia dotyczące ścigania księży pedofilów i zasady prewencji. Pionierem pod tym względem jest Konferencja Episkopatu Niemiec, która odpowiednie rozporządzenia w tej sprawie uchwaliła już w 2010 roku. Niemcy mają także rzecznika ds. pedofilii w Kościele, bp Stephana Ackermanna, który bierze udział w sympozjum razem z arcybiskupem Monachium i Fryzyngi kard. Reinhardem Marxem.

                                                    Dpa/tageschau/Barbara Cöllen

                                                    red.odp.: Iwona D. Metzner

                                                    wiadomosci.onet.pl/raporty/deutsche-welle-w-onet-pl/watykan-dyskusja-o-naduzyciach-seksulanych,1,5019659,wiadomosc.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... KoKa stracił ponad 2 miliardy na pedofilii... IP: 193.111.147.* 09.02.12, 07:40
                                                    Tak, najważniejsze są straty pieniężne... Żenujące...


                                                    Ponad 2 miliardy dolarów - tyle kosztował Kościół na świecie skandal pedofilii wśród księży. Takie dane przedstawili amerykańscy eksperci podczas trwającego w Rzymie sympozjum na temat walki z dewiacjami seksualnymi w szeregach duchowieństwa.

                                                    W czasie kończącego się w czwartek sympozjum pod hasłem "Ku uzdrowieniu i odnowie" na Uniwersytecie Gregoriańskim, z udziałem biskupów ze 110 krajowych episkopatów, o finansowych skutkach skandalu, który wstrząsnął Kościołem mówili przedstawiciele dwóch organizacji zajmujących się tą sprawą - Michael Bemi, prezes stowarzyszenia National Catholic Risk Retention oraz Patricia Neal, konsultantka programu obrony dzieci z Oklahomy.
                                                    Podkreślili oni, że przedstawiona przez nich suma - ponad 2 miliardy dolarów to łączne straty finansowe, ponoszone przez Kościół; nie tylko kwoty odszkodowań dla ofiar, ale wszystkie szkody włącznie ze skutkami spadku liczby wiernych.


                                                    "To szkody dla całej misji Kościoła" - ogłosili amerykańscy delegaci podczas obrad.

                                                    Międzynarodową konferencję, odbywającą się przy wsparciu Watykanu i z udziałem przedstawicieli kilku kongregacji, zakończy prezentacja inicjatyw na rzecz walki z pedofilią i prewencji. Jedną z nich będzie powołanie Centrum na Rzecz Ochrony Dzieci z siedzibą w Monachium i ośrodka kształcenia on-line przygotowującego materiały edukacyjne dla duszpasterzy na temat zapobiegania i reagowania w przypadkach takich nadużyć.

                                                    fakty.interia.pl/religia/news/koszt-skandalu-pedofilii-w-kosciele-to-2-miliardy-dolarow,1757291
                                                  • Gość: Szacuneczek... Nauka dyskusji z mediami - niezbędna... IP: 193.111.147.* 10.02.12, 08:26
                                                    Błędem Kościoła było to, że w obliczu skandalu pedofilii niektórzy hierarchowie bardziej bronili instytucji niż ofiar - przyznał arcybiskup Monachium kardynał Reinhard Marx w wystąpieniu podczas rzymskiego sympozjum na temat walki z nadużyciami.

                                                    Kardynał Marx powiedział, że kiedy na jaw wyszedł ogromny zasięg skandalu "w Kościele panowała wielka pokusa, by uniknąć spojrzenia prawdzie w oczy".

                                                    - Nie ulega wątpliwości, że w ostatnich dziesięcioleciach wielu hierarchów uznało za priorytet ochronę instytucji i z tego powodu próbowało ukryć straszną prawdę, zamiast uznać ją z goryczą - oświadczył niemiecki kardynał. - Co więcej - dodał - przyczynili się oni do tego, używając języka, mającego na celu zaciemnienie obrazu sytuacji i pomniejszanie faktów.

                                                    Arcybiskup Monachium powiedział, że dostojnicy ci uważali, iż "zarzuty stawiane księdzu są równoznaczne ze szkodą wyrządzoną bezpośrednio instytucji Kościoła". Podkreślił, że należy bardzo uważnie przyglądać się takim mechanizmom.

                                                    - Rok 2010, w którym debata na temat skandalu w Niemczech osiągnęła szczyt, był najgorszy i najbardziej bolesny w moim życiu - wyznał metropolita Monachium w wystąpieniu na forum kończącego się w czwartek sympozjum "Ku uzdrowieniu i odnowie" na Uniwersytecie Gregoriańskim z udziałem przedstawicieli 110 episkopatów z całego świata oraz 30 przełożonych zakonnych.

                                                    Kardynał Marx oświadczył: "Nie ma sensu myślenie o Kościele jako o wyspie albo łodzi, zaatakowanej przez armię wrogów".

                                                    Wyraził przekonanie, że biskupi "muszą nauczyć się dyskutować z mediami" i zawsze kierować się zasadą "przejrzystości i szczerości".

                                                    - Nie warto złorzeczyć na media albo potępiać opinię publiczną. Trzeba przyjąć postawę otwartości - podkreślił. Zdaniem arcybiskupa "zajmowanie pozycji obronnych, banalizowanie" nie przysłużą się wiarygodności przedstawicieli Kościoła.

                                                    Wielkie sympozjum, pierwsze takie w historii Kościoła, odbywające się przy wsparciu Benedykta XVI i z udziałem przedstawicieli Watykanu, zakończy prezentacja nowego Centrum na rzecz ochrony dzieci z siedzibą w Monachium, ośrodka kształcenia online przygotowującego materiały edukacyjne dla duszpasterzy na temat zapobiegania i interwencji w przypadkach nadużyć.

                                                    wiadomosci.onet.pl/swiat/kard-marx-hierarchowie-bardziej-bronili-kosciola-n,1,5022210,wiadomosc.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Mentalność... IP: 193.111.147.* 10.02.12, 11:37
                                                    Kościół w Polsce musi jeszcze wiele zrobić, aby chronić nieletnich przed molestowaniem seksualnym ze strony duchownych

                                                    To opinia Ewy Kusz, przewodniczącej Światowej Konferencji Instytutów Świeckich, która uczestniczyła w zakończonym wczoraj w Rzymie międzynarodowym sympozjum dla biskupów i przełożonych zakonów na temat pedofilii. Przyjechali na nią przedstawiciele episkopatów i zgromadzeń zakonnych z całego świata. W programie było m.in. spotkanie z ofiarą molestowań i nabożeństwo pokutne.

                                                    Episkopat Polski reprezentował w Rzymie biskup pomocniczy Marian Rojek z Przemyśla, który jednak nie odpowiada w episkopacie za kwestie będące tematem rzymskiej konferencji, lecz m.in. za kontakty z grekokatolikami na Ukrainie.

                                                    – W Polsce musimy przede wszystkim zmienić mentalność, aby z pokorą uznać, że my również mamy problemy z pedofilią wśród duchownych i po to, by z otwartością wychodzić do ofiar nadużyć – przekonuje Ewa Kusz, na co dzień terapeutka i seksuolog.

                                                    Dowodem na problemy z mentalnością są wytyczne episkopatu, jak postępować w przypadku nadużyć seksualnych wobec nieletnich i jak im zapobiegać. Dokument wprawdzie został przyjęty już w 2009 roku, czyli wcześniej niż uczyniło to wiele episkopatów i zgromadzeń zakonnych (Watykan dał im czas na przyjęcie takich instrukcji do końca maja tego roku). Problemem jest jednak rozłożenie akcentów. Gdy w watykańskim okólniku, opublikowanym przed rokiem, o ofiarach przemocy seksualnej i ich rodzinach mówi się w pierwszym punkcie, to w polskim dokumencie – w ostatnim. Kongregacja wymaga, aby biskup albo jego delegat spotykał się z ofiarami i ich rodzinami, angażował się w udzielanie pomocy duchowej czy psychologicznej. Polska instrukcja mówi jedynie, iż ofiary należy otoczyć "właściwą troską pastoralną".

                                                    W marcu polski episkopat ma przyjąć zmiany w wytycznych.

                                                    – Zrobienie dobrych wytycznych to jedno, ale najważniejsze jest postępowanie zgodnie z ich duchem. Nie chodzi więc o to, że biskup będzie miał napisane, iż ma się zatroszczyć o ofiary, ale o to, by miał taką świadomość duszpasterską. Jeżeli wysłucha ofiary, zmieni się jego perspektywa patrzenia na sprawę – mówi Ewa Kusz. – Kościół w Niemczech miał dobre wytyczne już w 2002 r., ale zmiana nastawienia nastąpiła dopiero niedawno, gdy wybuchły skandale.

                                                    W Polsce nie było skandali na taką skalę jak w innych krajach. Niemniej problem istnieje (czego w ocenie dr Kusz biskupi i przełożeni zakonni często nie mają świadomości). W Szczecinie rusza właśnie proces ks. Andrzeja D. oskarżonego o molestowanie kilku nastolatków w schronisku św. brata Alberta. Biskup płocki Piotr Libera, zgodnie z kościelną procedurą, przekazał do Stolicy Apostolskiej sprawę księży oskarżonych o molestowanie chłopców. W naszym kraju były też badane dwa przypadki nadużyć seksualnych w zakonie franciszkanów.

                                                    Podczas rzymskiego sympozjum mówiono także o tym, jak zapobiegać nadużyciom seksualnym duchownych poprzez właściwą formację. – To taka, dzięki której z kleryka wyrasta mężczyzna znający granice postępowania moralnego, odpowiedzialny za decyzje, umiejący wchodzić w relacje z innymi – mówi o. Jerzy Norel, wicegenerał zakonu franciszkanów, jeden z trzech polskich uczestników sympozjum.

                                                    Rzeczpospolita

                                                    www.rp.pl/artykul/20,809637-Pedofilia-wsrod-duchownych--czy-polscy-biskupi-widza-problem.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Poważne i głębokie zaangażowanie KoKa... :)))))))) IP: 193.111.147.* 14.02.12, 08:02
                                                    "Na szereg ataków na Kościół w związku z nadużyciami seksualnymi odpowiedziano słusznie poważnym i głębokim zaangażowaniem w dalekowzroczną odnowę". - kilka razy przeczytałem to zdanie i muszę się przyznać, że uspokoiłem się... :)))))))))))))))))))))))))))


                                                    W ostrej nocie wydanej w poniedziałek wieczorem rzecznik Watykanu ksiądz Federico Lombardi wystąpił przeciwko podejmowanym według niego próbom zdyskredytowania Kościoła poprzez rozpowszechnianie pogłosek o rzekomych spiskach i intrygach za Spiżową Bramą. Jego zdaniem, Kościół i Watykan nie mogą dać "wciągnąć się w wir zamętu", który chcą wywołać ludzie "o złych zamiarach".

                                                    W ten sposób watykański rzecznik odniósł się do serii publikacji we włoskiej prasie, informujących o napięciach w kościelnej hierarchii, walce o władzę, korupcji, a nawet o istnieniu rzekomego spisku na życie Benedykta XVI.

                                                    - Amerykańska administracja miała Wikileaks, a teraz Watykan ma swoje "leaks", wyciek dokumentów, które próbują wywołać zamęt i niepokój oraz ułatwić postawienie w złym świetle Watykanu, rządu Kościoła i szerzej samego Kościoła - oświadczył rzecznik w nocie, rozpowszechnionej przez Radio Watykańskie.

                                                    Zaapelował następnie do wszystkich o zachowanie "spokoju i zimnej krwi oraz częste korzystanie z rozsądku", ku czemu – jak ocenił - "nie wszystkie media się skłaniają".

                                                    Ks. Lombardi zauważył, że do środków przekazu przeniknęło wiele różnych dokumentów dotyczących m.in. zarządzania finansami w Watykanie. - Są też notatki będące bredniami, których żadna osoba z głową na karku nie uznałaby za rzecz poważną - ocenił rzecznik, mówiąc o szeroko dyskutowanym dokumencie na temat rzekomego spisku na życie papieża.

                                                    - Jest coś smutnego w tym, że nielojalnie na zewnątrz przekazywane są wewnętrzne dokumenty, by wywołać zamęt. Odpowiedzialność jest po obu stronach. Przede wszystkim po stronie tego, kto dostarcza tego typu dokumenty, ale również tego, kto stara się je wykorzystać w celu, którym z całą pewnością nie jest umiłowanie prawdy - podkreślił ks. Lombardi. Jego zdaniem, Kościół i Watykan nie mogą dać "wciągnąć się w wir zamętu", który chcą wywołać ludzie "o złych zamiarach".

                                                    Przypomniał następnie stanowisko Kościoła wobec skandalu pedofilii: "Na szereg ataków na Kościół w związku z nadużyciami seksualnymi odpowiedziano słusznie poważnym i głębokim zaangażowaniem w dalekowzroczną odnowę".

                                                    Zapewnił przy tym, że Kościół opanował już sytuację i rozwija "silną strategię uzdrowienia, odnowy i zapobiegania dla dobra całego społeczeństwa".

                                                    - Jednocześnie wiadomo, że ma miejsce poważne zaangażowanie na rzecz zagwarantowania prawdziwej jawności działania instytucji watykańskich, także z ekonomicznego punktu widzenia - zaznaczył rzecznik, przywołując wprowadzenie nowych norm w sprawie walki z praniem brudnych pieniędzy.

                                                    - Rozpowszechnione niedawno różne dokumenty mają na celu zdyskredytowanie tego zaangażowania. Paradoksalnie stanowi to jeszcze jeden powód, ażeby kontynuować je w sposób zdecydowany, nie dając się zastraszyć - oznajmił ks. Federico Lombardi.

                                                    Następnie dodał, że "kto myśli, by zniechęcić papieża i jego współpracowników do tego zaangażowania, myli się i łudzi".

                                                    Ksiądz Lombardi odniósł się również do nagłośnionej przez włoską prasę sprawy rzekomych intryg w Watykanie, których celem ma być walka o władzę przed następnym konklawe.

                                                    - To jasne, że kardynałowie starali się i starają wybrać kogoś, kto zasługuje na szacunek ludu Bożego i może służyć ludzkości naszych czasów wielkim autorytetem moralnym i duchowym - oświadczył ks. Lombardi. Interpretowanie tego jako "wewnętrznej walki o władzę" nazwał "moralnym prostactwem".

                                                    - Kto wierzy w Jezusa Chrystusa na szczęście wie, że (...) prawdziwą troską tych, na których spoczywa odpowiedzialność w Kościele, są poważne problemy ludzkości dziś i jutro - podkreślił rzecznik Watykanu.

                                                    wiadomosci.onet.pl/swiat/rzecznik-watykanu-przeciwko-probom-zdyskredytowani,1,5025850,wiadomosc.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... To dlatego księża gwałcili dzieci, aha... :))))))) IP: 193.111.147.* 08.03.12, 09:07
                                                    "Molestujący księża byli po prostu miłymi chłopcami, którzy zagubili się w przemianach społecznych lat 60." - i wszystko jasne. :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

                                                    Mam pytanie do "badaczy". Może podpowiedzą co było przyczyną tego, że księża gwałcili dzieci... przed XX wiekiem...? A?


                                                    Kościół tłumaczy: To dlatego księża gwałcili dzieci

                                                    Ani celibat, ani wykluczenie kobiet ze stanu kapłańskiego, ani homoseksualizm nie były przyczynami molestowania przez księży - wynika z raportu zleconego przez amerykański Kościół katolicki.

                                                    Liczący 300 stron raport to efekt badań prowadzonych przez John Jay College of Criminal Justice (Szkoła Wyższa Prawa Karnego) w Nowym Jorku. Kosztowały 1,8 mln dol., z czego mniej więcej połowę wyłożył Kościół, a resztę sfinansowali wierni i rząd USA.

                                                    Kościół udostępnił badaczom pełną dokumentację przypadków molestowania przez księży w latach 1950-2010. W USA doliczono się 16 tys. ofiar, które były molestowane przez 6 tys. księży (oskarżany o nadużycia seksualne był jeden na 20 amerykańskich księży).

                                                    Najwięcej przypadków miało miejsce w latach 60. i 70., ale okazały się bombą z opóźnionym zapłonem - ujawnione dopiero w ostatnich latach doprowadziły amerykański Kościół na skraj bankructwa. Odszkodowania dla ofiar molestowania wyniosły około 3 mld dol.

                                                    Po przeanalizowaniu tysięcy przypadków molestowania autorzy raportu John Jay College doszli do wniosku, że głównymi przyczynami nieszczęścia były: niski poziom edukacji w seminariach w latach 50. ubiegłego wieku, brak wsparcia dla wyświęconych wtedy młodych księży i rewolucja seksualna lat 60. i 70. Tej ostatniej nie potrafili sprostać słabo wykształceni i pozostawieni samym sobie w parafiach duchowni.

                                                    Taka konkluzja od razu wywołała podejrzliwe lub krytyczne komentarze, ponieważ jest w gruncie rzeczy wygodna dla biskupów, którzy zlecili badanie. Przyczyny zła znaleziono wprawdzie w Kościele (słabe seminaria i brak wsparcia dla młodych księży), ale nie w jego fundamentalnych założeniach takich jak np. celibat. Tymczasem aktywiści antykościelni, a także wielu zwyczajnych Amerykanów uważa, że to właśnie śluby czystości prowadzą do demoralizacji i dewiacji księży. Trudno to udowodnić empirycznie, ale zwolennicy tej teorii uważają, że wystarczy odrobina zdrowego rozsądku.

                                                    Rzeczniczka konferencji biskupów USA siostra Mary Ann Walsh podkreśla, że badanie jest obiektywne. - John Jay College został wybrany, ponieważ jest zupełnie niezależny od Kościoła, a jego badaczom zapewniono swobodę badań i pełny dostęp do ludzi i dokumentacji - mówiła wczoraj.

                                                    - Molestujący księża byli po prostu miłymi chłopcami, którzy zagubili się w przemianach społecznych lat 60.? Bzdura! - komentował Terence McKiernan, który prowadzi największą niezależną bazę danych przypadków nadużyć seksualnych w amerykańskim Kościele.

                                                    Zdaniem wielu księżowskich ofiar oprócz sprzecznego z naturą ludzką celibatu do plagi walnie przyczyniła się postawa biskupów, którzy tuszowali przypadki molestowania, zamiast zgłaszać je na policję lub przynajmniej ostrzegać rodziców. I zostawiali przyłapanych księży w parafiach, zamiast ich wyrzucać z Kościoła.

                                                    Raport John Jay Collage sugeruje, że w najgorszych latach 70. biskupi nie reagowali wystarczająco zdecydowanie, ponieważ nie zdawali sobie sprawy ze skali zjawiska. Większość ofiar odważyła się oskarżyć księży dopiero po wielu latach, szczególnie po skandalu w diecezji w Bostonie w 2002 roku, kiedy sprawę molestowania zaczęły drążyć media.

                                                    Krytycy Kościoła uważają, że takie usprawiedliwienie jest skrajnie naciągane. Nie dalej jak trzy miesiące temu okazało się, że w diecezji w Filadelfii biskupi pozwalali na pracę z dziećmi 37 księżom, choć były przeciw nim poważne poszlaki lub nawet dowody, że w ostatnich kilkudziesięciu latach dopuszczali się molestowania. Po wybuchu skandalu kardynał Justin Rigali zawiesił ponad 20 księży i zarządził śledztwo kościelne w sprawie.

                                                    "Niewydolny jest cały system i procedury kościelne" - twierdzi organizacja BishopAccountability.org, która stawia sobie za cel pociągnięcie do odpowiedzialności biskupów, a nie szeregowych księży.

                                                    Eksperci John Jay College nie uważają jednak, żeby Kościół był jakąś szczególnie niewydolną lub przegniłą instytucją. Jego powolna reakcja jest typowa dla podobnych wielkich, w dużym stopniu zdecentralizowanych instytucji - np. amerykańska policja nie potrafiła długo poradzić sobie z problemem brutalności niektórych funkcjonariuszy.

                                                    Raport John Jay College - oprócz tego, że broni tezy nieszkodliwości celibatu - zaprzecza kilku innym popularnym stereotypom, np. że molestujący księża są pedofilami (w rzeczywistości zdiagnozowano tak tylko 4 proc. z oskarżonych o molestowanie kapłanów) albo najczęściej homoseksualistami. Fakt, że księża molestowali najczęściej chłopców, wynika z tego, że mieli z nimi więcej do czynienia (bo byli oni np. ministrantami). Dopiero w latach 70. i 80. seminaria otworzyły się na gejów, a kiedy rozpoczęli oni pracę w parafiach, molestowanie w Kościele było już zjawiskiem zanikającym (liczba molestowanych dzieci wyraźnie spadła od połowy lat 80.).

                                                    wyborcza.pl/1,75477,9623403,Dlaczego_ksieza_molestowali_.html
    • wemur Re: Kościół a pedofilia 08.03.12, 13:35
      Wszystko mogę zrozumieć, co nie znaczy ze pochwalam czy toleruję. Nie rozumiem tylko, dlaczego mam się takim bydlakom spowiadać, przyjmować z ich rąk komunię czy chociażby słuchać ich kazań, mądrzenia się tych pedałów na temat rodziny, aborcji, powierzać im nauczanie moich dzieci, zrywać naukę w szkole na obowiązkowe rekolekcje, płacić na nich obowiązkowy podatek !? ...I jutro się dowiem, że mój proboszcz czy wikary to też pedofil ?! Po co się łudzić, że facet, który decyduje się na celibat jest normalny. Czy ktoś normalny w to wierzy ? Dlaczego pastor, pop może mieć żonę i dzieci ? Gorszy jest od tego ? Czy ja mając żonę i dzieci jestem gorszy od księdza? No chyba tak...
      Kościół ma już swoje miejsce w świecie, społeczeństwie ,należy tylko wymusić żeby je wreszcie zajął i tam pozostał. Kto to ma zrobić - czy te potulne moherowe barany, które latają do kościoła i na plebanię, czy ci co po cichu podpisują konkordaty a w dobie kryzysu dotują czarnych podczas gdy brakuje dla rzeczywiście potrzebujących? !?
      Kościół na swoje miejsce !
      • Gość: Szacuneczek... Zero tolerancji dla pedofilii, no no no... IP: 193.111.147.* 14.03.12, 08:38
        "Co czeka księdza, który dopuszcza się pedofilii? Jak wyjaśnia rzecznik Episkopatu, taki duchowny staje przed sądem kościelnym i niejednokrotnie zostaje wydalony ze stanu kapłańskiego."

        Aha, "niejednokrotnie zostaje wydalony ze stanu kapłańskiego", aha... :))))))))))))))))))))))
        Tak czy owak, coś drgnęło w temacie.

        "Zero tolerancji dla pedofilii" - tak ksiądz Józef Kloch z Episkopatu zapowiada dokument, który przygotowują biskupi. To mocny głos polskiego Kościoła w sprawie przestępców seksualnych wśród duchowieństwa.

        Zero tolerancji dla pedofilii, ale pełna ochrona dla ofiar - dodaje ksiądz Józef Kloch, rzecznik Episkopatu w rozmowie z Polskim Radiem. I podkreśla, że nawet jeden przypadek pedofilii wśród duchownych to o jeden przypadek za dużo.

        Poświęcony przestępcom seksualnym w sutannach dokument, który wyda Episkopat, zostanie upubliczniony dopiero za kilka dni, ale jak podkreśla ksiądz Kloch, Kościół wobec pedofilów nie będzie stosował żadnej taryfy ulgowej.

        Co czeka księdza, który dopuszcza się pedofilii? Jak wyjaśnia rzecznik Episkopatu, taki duchowny staje przed sądem kościelnym i niejednokrotnie zostaje wydalony ze stanu kapłańskiego.

        Wraca do społeczeństwa, choćby nie wiadomo jakie miał zasługi - dodaje ksiądz Kloch.

        Dokument Episkopatu po publikacji zostanie wysłany do Watykanu i zacznie obowiązywać po zatwierdzeniu go przez Stolicę Apostolską.


        wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/382921,polski-kosciol-idzie-na-wojne-z-pedofilami-w-sutannach-episkopat-wyda-dokument-o-pedofilii.html
        • Gość: Szacuneczek... Kara mustafa... :))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 14.03.12, 11:32
          Jeszcze inny urywek z tej samej beczki:

          "Być może już dzisiaj Episkopat Polski zadecyduje o zaostrzeniu polityki wobec księży pedofilów. Obecnie możliwe kary są dwie - zawieszenie w czynnościach duszpasterskich i odsunięcie od pracy z dziećmi i młodzieżą, jednak abp Józef Michalik zapowiedział już, że może dojść do radykalnych zmian. Hierarchowie rozważają nawet karanie przeniesieniem do stanu świeckiego - informuje "Gazeta Wyborcza"."

          To naprawdę jest niezłe: "Hierarchowie rozważają nawet karanie przeniesieniem do stanu świeckiego"...

          Najsroższa kara NAWET przeniesienie do stanu świeckiego... Niech pedofil męczy się jako obywatel... :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))
          • Gość: Szacuneczek... Wierzyć się nie chce... IP: 193.111.147.* 19.03.12, 09:55
            To się w głowie nie mieści. Wielka szkoda, że nie wykastrowano (bez znieczulenia) tych zakonników katolickiej szkoły, którzy zgwałcili dziecko odesłane następnie do zakładu psychiatrycznego prowadzonego nota bene przez KoKa. Wierzyć się po prostu w to wszystko nie chce.


            Holenderski dziennik "NRC Handelsblad" odkrył, że w latach 50. w katolickich placówkach medycznych kastrowano chłopców, których podejrzewano o skłonności homoseksualne. Jedną z ofiar tego procederu był chłopak, który wcześniej został wykorzystany seksualnie przez zakonników w katolickiej szkole - informuje gazeta.pl.

            Chłopak, który był ofiarą molestowania, po przesłuchaniu przez policję skierowany został do zakładu psychiatrycznego prowadzonego przez Kościół katolicki. Tam stwierdzono, że ma skłonności homoseksualne i wykastrowano go - informuje "NRC Handelsblad".

            Nie był to jedyny taki przypadek. Dziennikarze dotarli do dowodów, które świadczą o tym, że w latach 50. w katolickich ośrodkach medycznych przeprowadzono co najmniej 11 takich zabiegów.

            Co ciekawe, informacje o kastracjach nieletnich, znane były członkom komisji pracującej pod przewodnictwem byłego ministra edukacji Wima Deetmana, która badała przypadki nadużyć seksualnych w holenderskim Kościele katolickim. Informacje o tym nie znalazły się jednak w opublikowanym przez komisję raporcie.

            www.sfora.pl/Skandal-w-katolickich-osrodkach-Kastrowali-chlopcow-a41617
            • Gość: Szacuneczek... Dopełnienie... IP: 193.111.147.* 19.03.12, 14:40
              Trochę więcej na ten temat:


              Chłopcy podejrzani o homoseksualne skłonności byli w latach 50. kastrowani w ośrodkach medycznych należących do Kościoła katolickiego. Gazeta "NRC Handelsblad" dotarła do dowodów dotyczących 11 takich przypadków.

              Przypadki przymusowej kastracji młodych chłopców miały miejsce w latach 50. w Holandii. Zabiegi miały ich "uleczyć" z homoseksualnych skłonności. Gazeta twierdzi, że ma dowody na 11 przypadków kastracji. Jeden z nich dotyczył chłopca wcześniej molestowanego w katolickiej placówce.

              Informacje o kastracjach pojawiły się po opublikowania raportu nt. nadużyć seksualnych w holenderskim Kościele katolickim. Specjalna komisja pod przewodnictwem byłego ministra edukacji Wima Deetmana dotarła do dokumentów potwierdzających takie praktyki. Nie zamieszczono jednak ich opisu w końcowym raporcie, co budzi teraz kontrowersje.

              Raport Deetmana

              Według raportu, obejmującego lata 1945-2010, od 10 tys. do 20 tys. dzieci narażonych było na molestowanie seksualne w katolickich instytucjach, m.in. szkołach, a Kościół "nie podjął adekwatnych kroków", by zaradzić tej sytuacji. Władze kościelne nie interweniowały w sprawie licznych nadużyć, "by nie dopuścić do wybuchu skandalu" - głosi dokument niezależnej komisji.

              Arcybiskup Eijk powiedział, odnosząc się do wyników śledztwa komisji, że "napełniają one nas wstydem i smutkiem". Komunikat holenderskich biskupów głosi ponadto, że hierarchowie "współczują ofiarom i oferują swe szczere przeprosiny".

              - Liczba nadużyć "jest absolutnie kolosalna" - powiedział Deetman. Dodał też, że Kościół wiedział o przypadkach seksualnego wykorzystywania dzieci, a "temat ten był poruszany podczas spotkań episkopatu" od lat 40., jak wynika z kościelnych archiwów.

              Autorzy raportu poinformowali, że otrzymali blisko 1800 dokumentów dotyczących molestowania w katolickich szkołach, domach dziecka i seminariach. Określili też stanowisko Kościoła katolickiego w Holandii wobec wspomnianych instytucji jako "klęskę nadzoru".

              Zidentyfikowano 800 sprawców

              Komisja przygotowała dokumentację, opierając się na ankietach przeprowadzonych wśród 34 tys. osób. Jedno na dziesięcioro holenderskich dzieci padło ofiarą jakiejś formy molestowania seksualnego, lecz w instytucjach katolickich procent ten jest dwukrotnie wyższy.

              "Dziesiątki tysięcy nieletnich było obiektem lekkich, poważnych lub bardzo poważnych form agresji seksualnej w instytucjach Kościoła katolickiego w Holandii" - czytamy w raporcie. Na podstawie 1795 skarg komisja zdołała zidentyfikować 800 sprawców nadużyć, którzy pracowali lub pracują w instytucjach kościelnych. - Winnych jest więcej niż 800, ale nie udało nam się odnaleźć pozostałych - powiedział Deetman, wyjaśniając, że zdaniem komisji ewentualne ściganie winnych pozostaje w gestii sądu.

              Dlaczego Kościół nie reagował?

              Po ujawnieniu w mediach przypadków seksualnego wykorzystywania dzieci holenderski episkopat i zgromadzenie tamtejszych instytucji kościelnych zapowiedziały 9 marca 2010 roku śledztwo. Miało być ono niezależne i przeprowadzane na dużą skalę.

              - Problem nadużyć seksualnych znany był zarówno w zakonach, jak i diecezjach holenderskiego Kościoła katolickiego - poinformowała komisja, dodając, że "żadne adekwatne kroki nie były podjęte" w tej sprawie.

              Komisja tłumaczy postawę władz kościelnych i zaniechanie śledztw w sprawie napastowania dzieci zarówno społecznym tabu, jakim były tematy związane z seksualnością do lat 60., jak i "zamkniętą kulturą" Kościoła.

              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,11368156,Odkryto_dowody_na_przypadki_kastracji_nieletnich_w.html?lokale=warszawa
              • Gość: Szacuneczek... Konsternacja i zdrada... IP: 193.111.147.* 20.03.12, 15:32
                Podczas wizytacji w czterech archidiecezjach Irlandii, zakonach i seminariach, przeprowadzonej w rezultacie skandalu pedofilii, potwierdzono stanowisko Benedykta XVI, który wyraził konsternację i uznał czyny te za zdradę - ogłosił Watykan. - Podczas swego pobytu w Irlandii wizytatorzy mogli sami przekonać się, jak wiele uchybień z przeszłości przyczyniło się do niewłaściwego zrozumienia i reakcji na straszliwe zjawisko wykorzystywania nieletnich - przyznała Stolica Apostolska.

                Stolica Apostolska ponownie poprosiła o przebaczenie za przestępstwa, popełnione przez duchownych.

                Wyraziła również uznanie dla działań podjętych w ostatnim czasie przez Kościół w Irlandii.

                W Dublinie i w Watykanie przedstawiono raport, stanowiący podsumowanie kontroli, która odbyła się z inicjatywy papieża w związku z kryzysem, do jakiego doszło w irlandzkim Kościele po ujawnieniu skali nadużyć seksualnych wobec nieletnich i powszechnego zjawiska ich tuszowania, przede wszystkim przez biskupów. Przypadki seksualnego wykorzystywania dzieci nazwano w dokumencie "grzesznymi kryminalnymi czynami".

                Podkreślono też, że wizytacja miała charakter duszpasterski, a jej celem, wskazanym przez papieża w liście do katolików z Irlandii z 19 marca 2010 roku, było "udzielenie pomocy tamtejszemu Kościołowi na drodze jego odnowy". Stolica Apostolska zastrzegła, że jej zamiarem nie było zaś "wyręczenie" biskupów, na których spoczywa odpowiedzialność za zajmowanie się takimi przypadkami ani ingerowanie w pracę władz legislacyjnych.

                - Podczas swego pobytu w Irlandii wizytatorzy mogli sami przekonać się, jak wiele uchybień z przeszłości przyczyniło się do niewłaściwego zrozumienia i reakcji na straszliwe zjawisko wykorzystywania nieletnich, także ze strony różnych biskupów i przełożonych zakonów. Z wielkim bólem i wstydem trzeba uznać, że wewnątrz wspólnoty chrześcijańskiej młodzi ludzie byli wykorzystywani przez duchownych i zakonników, których opiece zostali powierzeni, podczas gdy ci, którzy powinni zachowywać czujność, nie zdołali czynić tego skutecznie - przyznał Watykan.

                Przypomniał też słowa Benedykta XVI z listu do irlandzkich katolików o tym, że z powodu skandalu pedofilii "zadano rany ciału Chrystusa".

                "Za te winy trzeba jeszcze raz prosić o przebaczenie - Boga i ofiary!" - głosi watykański raport. Przytoczona w nim została także wypowiedź Jana Pawła II z 2002 roku: "W kapłaństwie i życiu zakonnym nie ma miejsca dla tych, którzy krzywdzą młodzież".

                Watykan poinformował, że zadaniem wizytacji w Irlandii było też sprawdzenie, czy wprowadzone przez tamtejszy Kościół procedury są odpowiednie, by zagwarantować to, aby "tragedia wykorzystywania nieletnich nigdy się nie powtórzyła".

                Jedną z konkluzji raportu jest to, że w ostatnim czasie okazuje się większą troskę o ofiary pedofilii oraz niesienie im pomocy duchowej i psychologicznej, a także prawnej i finansowej.

                "Wizytatorzy mogli również stwierdzić, że oprócz przysporzenia cierpień ofiarom, bolesne wydarzenia ostatnich lat otworzyły wiele ran w irlandzkiej społeczności katolickiej. Wiele osób świeckich doświadczyło utraty zaufania do swych duszpasterzy. Liczni dobrzy księża i zakonnicy poczuli się niesprawiedliwie splamieni skojarzeniem z oskarżonymi w osądzie opinii publicznej; niektórzy uznali, że biskupi i przełożeni nie stają w wystarczający sposób w ich obronie" - stwierdzono w raporcie.

                Mowa jest w nim też o tym, że oprócz licznych trudności wizytatorzy dostrzegli "znaki nadziei w życiu Kościoła w Irlandii".

                Raport zakończyło zapewnienie, że papież Benedykt XVI "gorąco pragnie procesu leczenia ran, zadośćuczynienia i odnowy" w irlandzkim Kościele.

                wiadomosci.onet.pl/swiat/watykan-po-wizytacji-w-irlandii-konsternacja-z-pow,1,5064154,wiadomosc.html
                • Gość: Szacuneczek... Tchórzostwo i krycie... IP: 193.111.147.* 22.03.12, 08:14
                  Na dwa dni przed pielgrzymką Benedykta XVI do Meksyku manifest ogłosiły ofiary seksualnego wykorzystywania przez meksykańskiego duchownego księdza Marciala Maciela Degollado, zmarłego w 2008 roku założyciela zgromadzenia Legioniści Chrystusa.

                  O tej inicjatywie poinformował włoski watykanista Marco Tosatti w dedykowanym sprawom Kościoła portalu dziennika "La Stampa" Vatican Insider. Dodał, że ofiary domagają się od papieża wyjaśnień, kto w Watykanie za pontyfikatu Jana Pawła II tuszował skandal nadużyć, jakich dopuszczał się przez lata duchowny wobec dzieci i seminarzystów w licznych strukturach tego niegdyś potężnego zgromadzenia. Żądają także ustalenia winnych ukrywania sprawy w Kościele meksykańskim, gdzie również informowano o tym skandalu.

                  Ofiary w następujący sposób zwróciły się do Benedykta XVI: "Odeszli już, podobnie jak nasze nadzieje na prawdę i sprawiedliwość ze strony Kościoła, liczni dawni członkowie Legionistów Chrystusa, którzy wraz z sygnatariuszami listu otwartego do poprzednika Waszej Świątobliwości od 1997 roku oczekiwali na odpowiedź, a nie na to, by zostali zlekceważeni i skarceni przez władze kościelne".

                  Autorzy manifestu przypomnieli, że 1998 roku napisali do Jana Pawła II oferując, że złożą zeznania i poddadzą się procesowi kanonicznemu razem z ks. Macielem po to, by – jak argumentowali wówczas - prawda wyszła na jaw, "dla dobra społeczeństwa i Kościoła". Sprawą nigdy nie rozwiązaną pozostało to - jak podkreślono - "kto spośród najbliższych współpracowników papieża Wojtyły i dlaczego mógł przyczynić się do chronienia Maciela".

                  Następnie przypomniano, że Benedykt XVI w wywiadzie–rzece mówił o Marcialu Macielu jako o "zagadce". "Dla nas problemem jest słabość mądrości tysiącletniej Kościoła, który nie rozwiązał na czas tego problemu" - napisali sygnatariusze manifestu, którzy nakreślili obraz Kościoła jako "zastraszonego przez ukryte siły". Zarzucili też tchórzostwo biskupom z episkopatu Meksyku, a hierarchom w Watykanie na czele z prefektami kongregacji celowe ukrywanie sprawy i kierowanych tam zarzutów.

                  Rzecznik Watykanu ksiądz Federico Lombardi poinformował wcześniej, że nie należy spodziewać się, by papież podczas swej wizyty w Meksyku spotkał się z ofiarami ks. Maciela. Wcześniej, w czasie kilku podróży, Benedykt XVI rozmawiał z ofiarami pedofilii w Kościele w krajach, dotkniętych przez ten skandal. Tym razem jednak, jak przyznał ks. Lombardi, biskupi meksykańscy nie poprosili o organizację takiego spotkania.

                  wiadomosci.onet.pl/swiat/ofiary-ksiedza-maciela-stawiaja-zarzuty-watykanowi,1,5065874,wiadomosc.html
                  • Gość: Szacuneczek... Dobrzy ludzie bronią... bez broni... :)))))))))))) IP: 193.111.147.* 10.04.12, 15:04
                    Jak było naprawdę?

                    Ponad tysiąc osób podpisało się pod listem w obronie aresztowanego na trzy miesiące proboszcza parafii w Szczukach w woj. łódzkim. 48-letni duchowny, zdaniem prokuratury, miał molestować trzech nieletnich chłopców.

                    Proboszcz z położonej niedaleko Białej Rawskiej parafii w ubiegłą środę trafił do tymczasowego aresztu. Wniosek złożyła prokuratura, uzasadniając to obawą matactwa i zagrożeniem wysoką karą. 48-letni ksiądz usłyszał zarzuty doprowadzenia do czynności o charakterze seksualnym trzech chłopców, którzy nie mieli skończonych 15 lat. Takie przestępstwa są zagrożone karą do 12 lat więzienia.

                    Według śledczych, chłopcy mieli być molestowani w latach: 2005-2009. Jeden z pokrzywdzonych chłopców, który dziś ma 19 lat, zgłosił sprawę policji pod koniec marca.

                    Większość mieszkańców parafii w Szczukach jest przekonana, że oskarżenia są nieprawdziwe. Jak podkreślają, ksiądz nie mógł dopuścić się zarzucanych mu czynów. Ojciec 19-latka nie chce komentować sprawy. - Syna nie ma w domu, a ja mogę powiedzieć tylko tyle, że wierzę synowi - usłyszała reporterka RMF FM.

                    Mieszkańcy wsi: Szczuki, Józefów, Chodnów podpisali się pod listem w obronie proboszcza. - Podpisałam się, bo nasz ksiądz to jest naprawdę dobry człowiek - mówi z płaczem młoda matka dwojga dzieci. - Jacyś nieodpowiedzialni ludzie, którzy nawet nie są po szkole, tylko tak mogli skrytykować księdza. To jest nie do pomyślenia - dodaje.

                    Kobieta podaje przykład, jak proboszcz pomógł jej, gdy nie mogła zdać egzaminu na prawo jazdy. Duchowny miał ją pocieszyć, że wszystko będzie dobrze i że powinna zaufać Bogu.

                    - Znamy proboszcza od 11 lat i ja nie wierzę w to, żeby ksiądz tego się dopuszczał - podkreśla przedstawiciel rady parafialnej. Inny mieszkaniec widzi w oskarżeniach chęć zemsty.

                    - Chcieli księdza stąd wyrzucić, bo nie chciał dłużej pożyczać im pieniędzy - twierdzi. - Słyszałem, że jeden z tych chłopców, którzy oskarżają księdza, wcześniej, dwukrotnie pożyczał pieniądze od proboszcza. Gdy przyszedł po raz kolejny po pożyczkę, ksiądz odmówił, bo poprzednie sumy nie zostały zwrócone. Wtedy chłopak miał grozić duchownemu: "zobaczysz, i tak ciebie tu nie będzie za dwa miesiące, ty taki i owaki" - tłumaczy inny rozmówca reporterki radia RMF FM.

                    Teraz podpisy w obronie proboszcza ze Szczuk zbierane są we wsiach w pobliskich gminach: Biała Rawska i Rawa Mazowiecka. Mieszkańcy jednak nie bardzo wiedzą, gdzie zostaną przekazane listy poparcia. Mówią o prokuraturze lub obrońcy aresztowanego księdza.

                    Nieoficjalnie wiadomo, że chłopcy przychodzili na plebanię, bo pomagali proboszczowi przy pracach porządkowych wokół kościoła. Grabili liście, zamiatali, a w zamian dostawali pieniądze.

                    polskalokalna.pl/wiadomosci/lodzkie/news/bronia-ksiedza-bo-nie-wierza-ze-molestowal-chlopcow,1782758,234
                    • Gość: Szacuneczek... U sąsiadów też są księża pedofile :))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 10.05.12, 09:18
                      Kněz léta zneužíval školáka, čeká jej zpověď před soudcem

                      Deset let vězení. Tahle hrozba se vznáší nad katolickým knězem a někdejším domažlickým kaplanem za dlouhodobé sexuální zneužívání nezletilého chlapce. Státní zástupce podal na třiačtyřicetiletého duchovního obžalobu za zvlášť závažný zločin pohlavního zneužívání.

                      „Už jsem nařídil hlavní líčení a zároveň rozhodl o tom, že obžalovaný zůstane dál ve vazbě z obavy, že by na svobodě mohl v trestné činnosti pokračovat,“ řekl Právu soudce David Protiva.

                      Exkaplana kriminalisté zatkli v rámci akce s krycím názvem „flanďák“ letos v lednu. Zneužívat měl dvanáctiletého hocha, s jehož rodiči se znal. Podle spisu došlo k sexuálnímu kontaktu ve více než šedesáti případech, a to od roku 2010. Vše se mělo odehrávat na chatě obviněného muže. Ten se k nemravnostem nakonec přiznal.

                      „Vůbec nic jsem netušila. Když mi to řekla kriminálka, úplně jsem se z toho sesypala. Důvěřovali jsme mu, znali jsme se léta. Navštěvoval nás, kluka si pravidelně bral na výlety,“ řekla Právu 32letá chlapcova matka. Když si později u výslechu měla přečíst, co všechno kněz s jejím synem prováděl, nedokázala to. „Chodíme k psychologovi, není to jednoduché,“ dodala.

                      Kněze už jednou soud za podobný exces potrestal. V roce 2006 dostal za pohlavní zneužívání čtyřletou podmínku a měl dále nařízeno pravidelně docházet k sexuologovi. Soud mu ještě zakázal práci s dětmi, neboť v té době vyučoval náboženství na základní škole a jezdil na dětské letní tábory.
                      Žádal soud o zrušení léčby

                      Později opakovaně žádal soud o zrušení ochranné sexuologické léčby s tím, že už svoji slabost pro malé chlapce dokáže ovládat. Nikdy ale neuspěl.

                      Po odsouzení získal zaměstnání na obecním úřadě v místě svého bydliště. „Když jsme ho přijímali, věděli jsme, za co byl odsouzen. Ale práce, kterou měl vykonávat, tedy mít na starosti technickou četu na údržbu obce, nijak nekolidovala se zákazem práce s dětmi. Navíc se velmi dobře uvedl,“ reagoval starosta obce.

                      Osobně ho pak navštívil ve vazbě, aby si nechal podepsat dohodu o rozvázání pracovního poměru. „Řekl mi, že to neukočíroval. Na to jsem mu odpověděl, že s takovým člověkem dál spolupracovat nechci,“ dodal starosta.

                      Podle Pavly Anderlové z plzeňského biskupství není obviněný muž už v církvi aktivní. „U nás přestal pracovat a nepůsobí už ani jako kněz,“ dodala Anderlová.

                      Patrik Biskup, Právo


                      www.novinky.cz/krimi/265639-knez-leta-zneuzival-skolaka-ceka-jej-zpoved-pred-soudcem.html
                      • Gość: Szacuneczek... Kolejny biskup... IP: 193.111.147.* 18.05.12, 14:34
                        Były ordynariusz diecezji Antigonish w Kanadzie, bp Raymond Lahey został wykluczony ze stanu duchownego – poinformowała Konferencja Biskupów Katolickich Kanady. Decyzję w tej sprawie podjęła Stolica Apostolska.

                        Raymond Lahey został przez kanadyjski sąd uznany winnym posiadania pornografii dziecięcej. W tej sytuacji Stolica Apostolska nałożyła na niego sankcje przewidziane w takich przypadkach przez prawo kościelne. Były biskup został wykluczony ze stanu duchownego.

                        Zgodnie z kanonem 292 Kodeksu Prawa Kanonicznego oznacza to, że utracił on uprawnienia i obowiązki właściwe stanowi duchownemu, ma zakaz wykonywania posługi kapłańskiej (za wyjątkiem udzielenia rozgrzeszenia penitentowi znajdującemu się w niebezpieczeństwie śmierci), został "pozbawiony wszelkich urzędów, zadań i wszelkiej władzy delegowanej", nie wolno mu też nosić stroju duchownego.

                        Komunikat episkopatu zaznacza, że Raymond Lahey przyjął tę decyzję, która nakłada także na niego obowiązek odmawiania Liturgii Godzin jako zadośćuczynienia za zło i zgorszenie, jakie spowodował, oraz w intencji uświęcenia duchowieństwa.

                        72-letni obecnie Raymond Lahey otrzymał 4 stycznia br. wyrok 15 miesięcy więzienia za posiadanie w swym komputerze pornografii dziecięcej. Po ogłoszeniu wyroku mógł jednak wyjść na wolność, gdyż sąd w Ontario zaliczył mu na poczet wymierzonej kary czas, jaki już spędził w areszcie. Musiał jednak przekazać policji swą próbkę DNA i zarejestrować się w kartotekach jako seksualny przestępca. Dostał też zakaz przebywania w pobliżu basenów, przedszkoli i szkół. Skazanego obowiązuje dwuletni okres nadzoru policyjnego.

                        Skandal wokół byłego ordynariusza diecezji Antigonish wybuchł we wrześniu 2009 r., kiedy na jego laptopie strażnicy graniczni na lotnisku znaleźli około 600 pedofilskich zdjęć. Po tym zdarzeniu bp Lahey złożył rezygnację z urzędu. W maju 2011 r. dobrowolnie poszedł do aresztu. Przed sądem przyznał się do winy.

                        wiadomosci.onet.pl/swiat/kanada-biskup-wykluczony-ze-stanu-duchownego,1,5134556,wiadomosc.html
                        • Gość: Szacuneczek... Ooooooopssssssssss... IP: 193.111.147.* 30.05.12, 10:44
                          Obrońca pedofilów, krwawych dyktatorów i finansowych oszustów. Kto taki? Jan Paweł II. Jest wiele rzeczy, których nie wiemy lub nie chcemy wiedzieć o pontyfikacie papieża-Polaka – przekonuje Piotr Szumlewicz, autor książki "Ojciec Nieświęty".

                          Marcin Wyrwał: W świadomości Polaków Jan Paweł II funkcjonuje jako uosobienie wszelkich cnót. Tymczasem obraz papieża-Polaka, który wyłania się z rozmów zawartych w Pańskiej książce "Ojciec Nieświęty", jest całkowicie inny. Można wręcz odnieść wrażenie, że do tej pory żyliśmy w blokadzie informacyjnej na jego temat.

                          Piotr Szumlewicz: Faktycznie, tak jest. Żyjemy w państwie, w którym wszelkie głosy krytyczne wobec Jana Pawła II są infantylizowane, demonizowane i ośmieszane. Dlatego w Polsce nie ma dyskusji, która od lat toczy się choćby w CNN lub BBC. Od dawna staram się zainicjować taką dyskusję w telewizji i prasie, ale nawet w przypadku mediów lewicowych to się nie udaje.

                          Dlaczego?

                          Ponieważ w Polsce Jana Pawła II traktuje się jako autorytet, o którym nie wolno dyskutować. Jego życie i nauka podlegają egzegezie, a nie krytycznej analizie. Dyskusja o papieżu zawsze była traktowana jak tabu, a po jego śmierci sytuacja jeszcze się pogorszyła.

                          Kto pyta nie błądzi - odpowiedz na pytania naszych użytkowników

                          W jaki sposób?

                          Papież stał się pomnikiem, czyli takim autorytetem, którego nie wolno ruszyć, bo z góry uznaje się go za członka Panteonu Wielkich. Myślę, że w demokratycznym państwie nie powinno być osób wyjętych spod krytycznego osądu i dlatego moja książka jest nie tylko próbą pokazania historycznej prawdy o papieżu, ale, co może ważniejsze, także próbą otwarcia polskich mediów na debatę o Janie Pawle II.

                          Dlaczego media nie podejmują tej debaty?

                          Przeraża mnie, że nawet ci dziennikarze, którzy wiedzą trochę o pontyfikacie Jana Pawła II, marginalizują jego ciemne strony. Przyznają, że być może papież bronił pedofilów, oszustów finansowych i był w bardzo dobrych stosunkach z Pinochetem, ale cóż to wszystko znaczy wobec jego wielkości? Moja książka jest apelem do polskich dziennikarzy: niech prawda was wyzwoli od prezentowanego przez was konformizmu i hipokryzji. Tomasz Lis, Justyna Pochanke czy Piotr Kraśko zbudowali swoją medialną pozycję między innymi na kulcie Jana Pawła II, a przecież wiedzieli o większości tych kwestii, które są obecne w mojej książce.

                          Media nie spełniły swojej społecznej roli?

                          Jedną z najważniejszych funkcji mediów jest krytyka wszelkich form władzy, w tym władzy religijnej. Dziennikarze powinni być podejrzliwi wobec autorytetów, powinni je sprawdzać, zadawać im trudne pytania, a nie je kultywować. "Ojciec Nieświęty" stanowi zatem wyzwanie rzucone Tomaszowi Lisowi, Monice Olejnik, Piotrowi Kraśko, tym wszystkim, którzy pisali tak pochlebnie o Janie Pawle II i ukrywali niewygodne prawdy o nim. Jeżeli papież rzeczywiście zasługuje na miano autorytetu, to odpowiedzcie na zarzuty wobec niego: że bronił pedofilów i oszustów finansowych w Watykanie czy że miał znakomite stosunki z Pinochetem.

                          Każdy z Pańskich 15 rozmówców poddaje krytyce inny aspekt pontyfikatu Jana Pawła II. Który z zaprezentowanych przez nich faktów szczególnie Pana zaskoczył?

                          Chyba ten najmniej Polakom znany, a mianowicie, że prawie przez cały pontyfikat Jana Pawła II Watykan był pralnią brudnych pieniędzy. Watykańskie finanse nie podlegały wtedy żadnej kontroli. Dopiero w ostatnich latach wychodzi na jaw, jak olbrzymia skala nieprawidłowości miała miejsce w czasie pontyfikatu polskiego papieża. W Polsce dyskutuje się o aferach Rywina czy hazardowej, a to przecież drobne sprawy w porównaniu z tym, co się działo w Watykanie Jana Pawła II. Skala nieprawidłowości finansowych rzeczywiście mnie zaskoczyła. Ale zaskoczyło mnie też to, że przed Janem Pawłem II Watykan był lepszy, niż mi się wydawało.

                          W jakim sensie?

                          Zanim zabrałem się do pracy nad książką, wydawało mi się, że Watykan zawsze był instytucją bardzo autorytarną i zamkniętą. Tymczasem okazało się, że przed przyjściem polskiego papieża Watykan był znacznie bardziej otwarty. Istniało w nim miejsce dla kręgów lewicujących, feministycznych czy ruchu LGBT. Krótko mówiąc, Kościół był pluralistyczny, a Jan Paweł II ten pluralizm zabił.

                          Chyba najpoważniejszym zarzutem wobec polskiego papieża jest ten dotyczący tolerowania przez niego pedofilii w Kościele. Fakt jej występowania jest niezaprzeczalny, jednak mówi się również, że papież mógł o niej po prostu nie wiedzieć.

                          To dla mnie dosyć śmieszny argument. Na tej samej zasadzie mieszkańcy Związku Radzieckiego pisali apele do Stalina, skarżąc się na okrucieństwo jego urzędników. W ustrojach autorytarnych ludzie często próbują idealizować wodza, przerzucając całą winę na jego podwładnych. Kościół katolicki jest instytucją bardzo hierarchiczną. Jan Paweł II musiał wiedzieć o przypadkach pedofilii, zresztą wielu księży oskarżanych o pedofilię po prostu znał.

                          Jak na przykład najczarniejszą chyba postać afer pedofilskich w Kościele, meksykańskiego duchownego Marciala Maciela Degollado, który ma na koncie defraudacje, łapówki, gwałty na podopiecznych, nadużycia władzy, kochanki i nieślubne dzieci?

                          Tak, zresztą znał go dobrze także arcybiskup Stanisław Dziwisz, o czym w ogóle się w Polsce nie mówi. W momencie, kiedy Jan Paweł II bronił Maciela, nazywając go "wzorem dla młodzieży", dobrze wiedziano o jego pedofilskich dokonaniach, ponieważ mówiła o tym opinia międzynarodowa. Wysyłano także listy do papieża w tej sprawie. Ale jeszcze bardziej szokująca niż sprawa Maciela była wewnątrzkościelna instrukcja Crimen sollicitationis, która de facto nakazywała ukrywać pedofilię w obrębie Kościoła. Obowiązywała ona przez prawie cały okres pontyfikatu Jana Pawła II.

                          Zawierała ona absolutny nakaz milczenia pod groźbą ekskomuniki, obowiązujący wszystkie strony kościelnych śledztw dotyczących pedofilii.

                          I to jest przerażające. Gdyby Bronisław Komorowski wydał instrukcję nakazującą ukrywanie pedofilów wśród swoich urzędników, to oprócz tego, że stanąłby przed sądem, byłby skompromitowany do końca życia. Tymczasem w odniesieniu do papieża w ogóle się o tym nie mówi. A przecież w kolejnych krajach Zachodu wychodzą na jaw kwestie związane z pedofilią i okazuje się, że nie chodzi tu o pojedynczych złych księży, ale o systemowe ukrywanie tego zjawiska przez Kościół. I był to Kościół Jana Pawła II. Dopiero teraz pod naciskiem opinii publicznej Benedykt XVI dokonuje pewnych zmian.

                          Kolejny poważny problem, który międzynarodowa opinia publiczna ma z Janem Pawłem II, to jego stosunki z dyktatorami.

                          Niestety, Jan Paweł II był blisko tych dyktatorów. Niektóre relacje z nimi tłumaczy się względami politycznymi, jednak pobłogosławienie Pinocheta i jego małżonki z okazji rocznicy ich ślubu było już gestem osobistej sympatii, wykraczającej poza etykietę stosunków politycznych. Gdy torturowani ludzie błagają papieża o pomoc, a on nawet się do nich nie odwraca, tylko strategicznie rozmawia z krwawym dyktatorem, jest to szokujące. Jeżeli mamy go traktować jako autorytet, to wsparcie dla dyktatur wojskowych stanowi poważną rysę na jego wizerunku.

                          religia.onet.pl/wywiady,8/jan-pawel-ii-niewielki,41334.html
                          • Gość: Szacuneczek... Cd. Ooooooopssssssssss... Opsa... IP: 193.111.147.* 30.05.12, 15:20
                            Wracając do polskich spraw, Jan Paweł II w dużym stopniu przyczynił się do wykreowania obecnego obrazu polskiego Kościoła. Jaki to jest Kościół?

                            "Gazeta Wyborcza" lansuje od lat fałszywą teorię, jakoby w Polsce istniały dwa Kościoły: pierwszy agresywny, wiejski, rydzykowy, konserwatywny, a drugi to liberalny, oświecony, wywodzący się od Jana Pawła II. Problem polega na tym, że w Polsce Kościoła liberalnego od czasów polskiego papieża nie ma. "Gazeta Wyborcza" i inne liberalne media nie lubią przypominać, że Jan Paweł II nigdy nie skrytykował Tadeusza Rydzyka, a wręcz kilkukrotnie go chwalił. Już w 1995 roku papież mówił, że dziękuje Bogu za to, że istnieje Radio Maryja. Jan Paweł II reprezentował więc Kościół konserwatywny, zamknięty i dogmatyczny, który obecnie mamy w Polsce.

                            A zatem Kościół ojca Rydzyka?

                            Jeżeli przyjrzymy się poglądom Jana Pawła II na kwestie związane z aborcją, edukacją seksualną, antykoncepcją, to okaże się, że jego poglądy były jak te księdza Rydzyka, ultrakonserwatywne. Przejawiały się choćby w apelach papieża, aby zgwałcone kobiety w byłej Jugosławii nie przerywały ciąży czy w jego wrogości wobec antykoncepcji w czasie, gdy w biednych krajach rozprzestrzeniał się wirus HIV.

                            Czy te złe cechy Jana Pawła II jako papieża, a więc osoby publicznej, przekładały się na jego prywatny obraz?

                            Nie ulega wątpliwości, że jako osoba prywatna Jan Paweł II miał świetny kontakt z ludźmi. Dla wielu Polaków i Polek był "swój" na poziomie emocjonalnym. Można powiedzieć, że pod tym względem papież wyprzedził swoje czasy. Bo przecież dziś demokracja jest w znacznym stopniu oparta na wizerunku medialnym. Jeżeli ktoś jest miły, otwarty i ma charyzmę, szybko zdobywa poparcie. Papież miał świetne wyczucie kultury masowej, której rola wzrosła pod koniec jego życia. Ale też ta kultura w Polsce wciąż jest równie autorytarna jak media informacyjne. Bo o ile o Lady Gadze portale plotkarskie napiszą i ją wyśmieją, to o papieżu nie wspomną ani słowem. Gdy Lady Gaga tyje, wszystko o tym piszą. Kiedy papieżowi zdarzały się znacznie gorsze rzeczy, jak choćby ukrywanie pedofilów, nikt o tym nie wspominał. Ten medialny wizerunek papieża wciąż zamyka usta jego krytykom. Gdy mówię czytelnikom: "Słuchajcie, Jan Paweł II nie był dobrym człowiekiem. Ukrywał pedofilów, kontaktował się z dyktatorami, krzywdził realnych ludzi", oni odpowiadają: "Jak to? On był taki miły, taki sympatyczny, pozdrawiał nas, przychodził na spotkania z nami. To niemożliwe!". Ten świetny PR Jana Pawła II sprawia, że dziś tym trudniej poddać go krytycznemu osądowi.

                            Skąd się bierze to bezkrytyczne zamiłowanie Polaków do autorytetów?

                            Wydaje mi się, że wynika ono z naszych narodowych kompleksów. Składa się na to wiele przegranych powstań, niezbyt dobrze funkcjonujące państwo, brak dokonań w skali światowej, a teraz doszedł jeszcze Smoleńsk. I na tym tle mamy papieża, który osiągnął międzynarodowy sukces, więc cieszymy się, że przynajmniej on nam się udał. Niestety, papież jest tak samo nieudany jak nasze powstania, organizacja lotu do Smoleńska czy służba zdrowia. On też nam nie wyszedł.

                            religia.onet.pl/wywiady,8/jan-pawel-ii-niewielki,41334.html
                            • Gość: Szacuneczek... Premie dla księży pedofilów. "Płacą za gwałty". IP: 193.111.147.* 01.06.12, 10:09
                              Jedna z amerykańskich diecezji płaciła aż po 20 tys. dolarów tym księżom pedofilom, którzy dobrowolnie zgadzali się na zrzucenie sutanny. Organizacja księżowskich ofiar zastanawia się, "w jakim innym zawodzie płaci się premię za gwałcenie dzieci" - czytamy w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".

                              Zgodnie z notatkami obrad władz diecezji z 2003 roku księżom wypłacano premię za to, że zrezygnowali z posługi kapłańskiej. Rzecznik diecezji Milwaukee (USA) tłumaczył wczoraj, że wypłaty po 20 tys. dolarów przynosiły diecezji oszczędności, ponieważ to mniej niż koszty pełnego procesu kościelnego prowadzącego do karnego wykluczenia księdza ze stanu kapłańskiego.

                              Odkrycie faktu wypłacania tych premii to zasługa SNAP, czyli organizacji zajmującej się pomocą dla ofiar księży pedofilów.

                              Więcej w "Gazecie Wyborczej".

                              wiadomosci.onet.pl/swiat/usa-premie-dla-ksiezy-pedofilow-placa-za-gwalty,1,5148059,wiadomosc.html
                              • Gość: Szacuneczek... Zdziwiony...? IP: 193.111.147.* 18.06.12, 08:29
                                Benedykt XVI w przesłaniu z okazji zamknięcia Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego w Dublinie powiedział, że księża pedofile podważyli wiarygodność Kościoła. W orędziu papież odniósł się do skandalu, który na ogromną skalę wstrząsnął Kościołem w Irlandii.

                                W orędziu wyemitowanym podczas niedzielnej mszy w Dublinie Benedykt XVI zwracając się do uczestników 50. Kongresu Eucharystycznego podkreślił: dziękczynienie i radość z powodu tej wielkiej historii wiary i miłości zakłóciło niedawno w straszny sposób ujawnienie grzechów popełnionych przez kapłanów i osoby konsekrowane wobec osób powierzanych ich trosce.

                                - Zamiast ukazywać im drogę do Chrystusa, do Boga, zamiast dawać świadectwo Jego dobroci, dopuścili się nadużyć wobec nich i podważyli wiarygodność orędzia Kościoła. Jak możemy wytłumaczyć fakt, że osoby, które przyjmowały regularnie Ciało Pańskie i wyznawały swoje grzechy w Sakramencie Pokuty, mogły obrazić w taki sposób? Pozostaje to tajemnicą - mówił papież.

                                Wyraził wdzięczność wszystkim tym, którzy przybyli także z dalekich krajów, by "wesprzeć Kościół w Irlandii obecnością i modlitwą".

                                Benedykt XVI przypomniał, że Kongres odbył się w czasie, gdy Kościół przygotowuje się do rozpoczynającego się w październiku Roku Wiary upamiętniającego 50. rocznicę inauguracji Soboru Watykańskiego II. Zwrócił uwagę na konieczność pełnej realizacji odnowy soborowej w Kościele.

                                Przypomniał także Irlandczykom: jesteście dziedzicami Kościoła, który był potężną siłą na rzecz dobra w świecie i który obdarzył głęboką i trwałą miłością Chrystusa i Jego Najświętszej Matki wielu, wielu innych.

                                wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Benedykt-XVI-pedofile-podwazyli-wiarygodnosc-Kosciola,wid,14581591,wiadomosc.html
                                • Gość: Szacuneczek... Ksiądz pedofil kłamał, wyrok złagodzono... hmmm... IP: 193.111.147.* 27.06.12, 10:00
                                  Sąd w Rzeszowie złagodził wyrok pierwszej instancji dla księdza, oskarżonego o molestowanie dziewczynki. Duchowny nie trafi za kratki - wyrok zapadł w zawieszeniu.

                                  Na dwa lata w zawieszeniu na cztery skazał we wtorek Sąd Apelacyjny w Rzeszowie księdza Romana J. za molestowanie seksualne małoletniej dziewczynki. To wyrok łagodniejszy od wydanego w I instancji, wówczas wymierzono mu karę 2,5 roku pozbawienia wolności. Wyrok jest prawomocny. Ze względu na charakter sprawy rozprawa apelacyjna oraz uzasadnienie wyroku odbyły się za zamkniętymi drzwiami, podobnie jak cały proces w I instancji.

                                  W grudniu Sąd Okręgowy w Rzeszowie wymierzył duchownemu karę dwóch i pół roku więzienia za molestowanie seksualne małoletniej dziewczynki oraz zakazał mu przez cztery lata wykonywania zawodu nauczyciela. Umorzył natomiast postępowanie dotyczące molestowania trzech innych dziewczynek, uznając, że oskarżony dopuścił się wobec nich jedynie naruszenia nietykalności cielesnej. Jest to występek, który się przedawnił, i w związku z tym postępowanie w tej sprawie zostało umorzone.

                                  W tym wypadku Sąd Apelacyjny także zmienił wyrok, uniewinniając księdza od dwóch spośród trzech wypadków naruszenia nietykalności cielesnej. Decyzją sądu apelacyjnego Roman J. ma jeszcze zapłacić 13,5 tys. zł grzywny, a w czasie warunkowego zawieszenia kary ma mieć dozór kuratora.

                                  Prokuratura oskarżyła księdza Romana J. o molestowanie seksualne czterech małoletnich dziewczynek oraz doprowadzenie jednej z nich do obcowania płciowego; miało do tego dojść między 2003 a 2008 rokiem. Według oskarżenia pokrzywdzone to trzy dziewczynki, które miały wówczas mniej niż 15 lat i jedna nieco starsza; ksiądz uczył je religii. Prokuratura nie udzielała szczegółowych informacji w tej sprawie, zasłaniając się dobrem pokrzywdzonych.

                                  Ksiądz na początku nie przyznał się do obcowania płciowego. Przyznał się jedynie do molestowania małoletnich. Później zmienił wyjaśnienia i nie przyznał się do żadnego z zarzucanych mu czynów. W czasie procesu w I instancji, który rozpoczął się w maju 2011 r., przesłuchano ponad 30 świadków; sąd zgromadził opinie trojga biegłych z zakresu psychologii i psychiatrii.

                                  51-letni Roman J. do momentu zatrzymania pełnił funkcję proboszcza w podropczyckiej miejscowości Mała. Po zatrzymaniu został zwolniony. Ksiądz był też organizatorem Międzynarodowego Zlotu Motocyklistów.


                                  wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/395879,sad-zlagodzil-wyrok-dla-ksiedza-za-molestowanie-nie-pojdzie-za-kratki.html
                                  • Gość: Szacuneczek... Szczerość na łożu smierci... IP: 193.111.147.* 03.09.12, 12:07
                                    "Corriere della Serra" opublikował ostatni wywiad z arcybiskupem Mediolanu kardynałem Carlo Maria Martinim. Duchowny nie szczędzi w nim gorzkich słów pod adresem Kościoła.

                                    Nasza kultura się starzeje. Mamy wielkie, ale puste kościoły, biurokracja cały czas rośnie a nasze rytuały i sutanny są zbyt pompatyczne - stwierdził Martini.

                                    Według kardynała Kościół nie nadąża za współczesnymi czasami i jest opóźniony o 200 lat. Jego zdaniem Watykan powinien jak najszybciej rozpocząć radykalną reformę, zaczynając od papieża i wszystkich biskupów.

                                    Pedofilia wśród duchownych powinna zmusić nas do głębokiej transformacji. Jeśli nie wprowadzimy zmian Kościół będzie tracił wiernych. Trzeba wstrząsnąć Kościołem bez zbędnej zwłoki - wyznał kardynał Martini.

                                    Martini był jednym z najbardziej liberalnych i wpływowych biskupów w Watykanie. Typowany był jako następca Jana Pawła II, jednak wycofał się, gdy wykryto u niego chorobę Parkinsona. Martini zmarł w piątek, 31 sierpnia. Tłumy mieszkańców Mediolanu przyszły go pożegnać.

                                    www.sfora.pl/Kosciol-jest-zacofany-o-200-lat-Szczerosc-na-lozu-smierci-a47079
                                    • Gość: Szacuneczek... To taki atak... cz. 1. IP: 193.111.147.* 12.09.12, 10:50
                                      Hmmm, dzisiaj znalazłem w Internecie wpis Internauty komentujący artykuł o pedofilach. Nie chce mi się wierzyć w to co przeczytałem, to chyba jest jakaś manipulacja? Skąd takie dane? Sami przeczytajcie:

                                      * Ksiądz Antoni W. były proboszcz parafii Świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza w położonych na obrzeżach Olsztyna D. (diecezja warmińsko-mazurska), skazany na 3,5 roku wiezienia za płatny seks z 14-letnimi chłopcami.

                                      * ks. Zbigniew Sz. zasłynął z tego, że jako proboszcz parafii w P. (diecezja siedlecka) "wielokrotnie doprowadził pięć małoletnich uczennic klas I-III szkoły podstawowej do poddania się czynnościom seksualnym", za co został skazany na 2 lata więzienia

                                      * ks. Krzysztof Kiwitt był do niedawna proboszczem parafii św. Jakuba Apostoła w M. (archidiecezja gdańska). "Oddany Kościołowi i jego misji ewangelizacyjnej kapłan, żarliwy duszpasterz ofiarnie niosący Chrystusa innym. Nauczyciel, wychowawca dzieci i młodzieży, wytrwały orędownik jej formacji katolickiej poprzez sumienne katechetyczną pracę. Inicjator Oazowego Kręgu Młodzieżowego i rekolekcji dla młodzieży" - reklamował się wielebny. Mimo tych "okoliczności łagodzących" Sąd Rejonowy w Wejherowie skazał go na 3,5 roku więzienia za seksualne "formowanie" 14-letniej dziewczynki

                                      * Zakonnik Krzysztof P. z klasztoru oo. Franciszkanów w P., (archidiecezja gnieźnieńska), którego tajny proces przed Sądem Rejonowym w Inowrocławiu ani chybi zakończy się skazaniem, bo obciążających mnicha dowodów na "obcowanie płciowe z małoletnim poniżej lat 15" jest aż nadto. Ofiarą padł ministrant, który "traktuje wielebnych jak autentycznych bezpośrednich łączników z Panem Bogiem", - Tym większy więc przeżywał dramat, że jeden z nich wyładowywał na nim swoje chore chucie seksualne

                                      * ks: Waldemar B., zgarnięty przez policję z plebani parafii Matki Bożej Różańcowej w W. (diecezja bydgoska). Był tam wikariuszem i nauczycielem religii w miejscowym gimnazjum. Trafił za kratki, bo nocując u bogobojnej samotnej parafianki, molestował jej 9-letnicgo syna. Szans na uniknięcie kastracji może upatrywać w fakcie, że obyło się bez penetracji. "Myślał, że dzieciak twardo śpi i folgował sobie, ocierając się o jego nagie ciało. Ponadto sfilmował tę perwersje" ? ujawnił mediom prokurator

                                      * ks. Roman B. zakonnik z Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej. Jeszcze w czerwcu 2008 r. był wikariuszem parafii św. Józefa w St.S. oraz prefektem gimnazjum katolickiego. Jego przełożeni już wiedzieli, że coś się święci i skierowali konfratra na placówkę do Anglii. Nie zdążył wyjechać. Trafił do aresztu za stosunki seksualne z 14-letnią kochanką, którą zaczął; deprawować dwa lata wcześniej. "Ksiądz młody, o bardzo dobrym kontakcie z młodzieżą, wbrew pozorom znakomicie odnajdujący się w temacie czystości'' - reklamowali mnicha organizatorzy pielgrzymek . "Chciałbym wylizać twoje soczki" - pisał ks. Roman w SMS-ach do kochanki

                                      * Na osiem lat więzienia skazał Sąd Rejonowy w St.S. (Zachodniopomorskie) księdza Romana B. za utrzymywanie stosunków seksualnych z 13-latką - poinformowała rzeczniczka Sądu Okręgowego w Szczecinie sędzia Elżbieta Zywar.
                                      Jak dodała, sąd nie zastosował nadzwyczajnego złagodzenia kary, ponieważ nie dopatrzył się w czynie oskarżonego żadnych okoliczności łagodzących, mimo że biegli sądowi orzekli, iż duchowny ma ograniczoną poczytalność.
                                      Sąd wskazał na wielką krzywdę, jaką ksiądz uczynił nieletniej - podkreśliła sędzia Zywar.

                                      * ks. Piotr D. - były proboszcz parafii św. Ducha we wsi W. (archidiecezja warszawska) i nauczyciel religii w S. W październiku 2007 r. skazany na dwa lata wiezienia za molestowanie seksualne chłopca, którego od 9 roku życia uczył "anatomii" i przeprowadzał na nim doświadczenia mające uprzytomnić dziecku, co może zdziałać ręka w majtkach

                                      * ks. Stefan S. rezydent w parafii św. Wojciecha we wsi K. (diecezja radomska), trafił do aresztu decyzją Sądu Rejonowego w P. za gwałt z użyciem przemocy ."Może mieć nadzieję na uratowanie swojej "męskości", bo jego niepełnosprawna ofiara miała już ponad 15 lat.

                                      * ks. Krzysztofa Sz. Byłego wikariusza parafii Świętej Marii Magdaleny w Cz. (diecezja pelplińska), którego uratowało przed więzieniem niespełna półtora miesiąca. Zaledwie tyle czasu upłynęło od 15 urodzin uwiedzionej przez niego uczennicy

                                      * ks. Marka B., niegdysiejszego wikariusza parafii Miłosierdzia Bożego w G. (diecezja zielonogórsko-gorzowska), który upił i wykorzystał seksualnie ministranta za co zainkasował 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata

                                      Komentarz pod artykułem dostępnym na stronie:
                                      wiadomosci.onet.pl/kraj/rzad-chce-zmian-by-lepiej-chronic-dzieci-przed-prz,1,5243665,wiadomosc.html
                                      • Gość: Szacuneczek... Re: To taki atak... cz. 2. IP: 193.111.147.* 13.09.12, 15:01
                                        * ks. dr. Dariusza K. z diecezji płockiej, byłego dyrektora diecezjalnego Papieskich Dzieł Misyjnych i sekretarza krajowego Papieskiej Unii Misyjnej, specjalizującego się też w molestowaniu seksualnym dorosłych już kleryków seminarium duchownego

                                        * ks. Wojciecha P. ze zgromadzenia zakonnego księży palotynów. "Szukam młodego chłopaka do wspólnej zabawy. Szukam kogoś, kto lubi dominować, a nawet ostrzejsze klimaty. Uwielbiam obciągać i lizać wszędzie, od stóp w górę. Nie chcę analu" ? kusił uduchowiony wykładowca Wyższego Seminarium Duchownego, próbując uwieść niespełna 16-letniego. dzieciaka

                                        * Absolutnym natomiast pewniakiem do kastracji jest były proboszcz ks. Piotr T. z D. (woj. pomorskie, diecezja pelplińska). Został prawomocnie skazany na 4 lata wiezienia za molestowanie seksualne 15-letniego ministranta oraz jego dwóch kolegów, namawianie nastolatków do samobójstwa i podawanie im narkotyków. Z chłopięcego haremu księdza korzystali również kościelny Waldemar G. oraz szef ministrantów Tomasz J. Najmłodsza z ich ofiar miała 11 lat. W toku śledztwa wyszło na jaw, że przed awansem na proboszcza ksiądz T. był wikariuszem parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej w St.G., gdzie też patronował siatce pedofilskiej wykorzystującej seksualnie ministrantów.
                                        Sąd Okręgowy w Słupsku skazał dewianta w drugim procesie na 3,5 roku więzienia za wielokrotne nakłanianie ministranta do popełnienia samobójstwa? aby nie wyszło że podawał mu narkotyki oraz systematycznie wykorzystywał seksualnie.

                                        * ks. Mirosław W. z archidiecezji lubelskiej, będąc wikariuszem parafii pod wezwaniem Chrystusa Króla w T., m.in. "wkładał nogę dziecka pod sutannę i onanizował się jego stopą" - czytamy w akcie oskarżenia. Ta dziewczynka miała zaledwie 10 lat. Przez wiele miesięcy nie można było wielebnemu przedstawić zarzutów, ponieważ arcybiskup Józef Życiński wysłał go na "urlop zdrowotny". Gdy zupa się wylała, hierarcha wysłał list do matki dziewczynki z przeprosinami, za "nieodpowiedzialne zachowania" księdza Mirosława które "stały się przyczyną cierpienia dziecka". I choć wikariusz - chcąc umknąć kompromitującego procesu - dobrowolnie poddał się karze (5 lat wiezienia

                                        * ks. Andrzej S. jako wikariusz parafii Św. Wojciecha Biskupa Męczennika w Sz. (diecezja tarnowska) ? i nauczyciel religii w miejscowym gimnazjum, "działając czynem ciągłym, doprowadzał przemocą małoletnią (...) poniżej 15 lat do obcowania płciowego oraz do wykonania innych czynności seksualnych, w tym seksu oralnego..." - orzekł sąd w Nowym Targu, wymierzając pedofilowi karę 3,5 roku więzienia. Dziewczynka miała 13 lat, gdy po lekcjach, religii ksiądz zaczął jej udzielać korepetycji z seksu. Matka dziecka zaalarmowała kurię biskupią, skąd odesłano ja do diabła. Strony złożyły odwołanie od wyroku.
                                        Wyrok zapadł. Pięć lat spędzi w więzieniu ksiądz pedofil, który przez dwa lata wykorzystywał seksualnie z trzynastolatką ze Sz.
                                        Ksiądz Andrzej S. pracował w Sz. jako katecheta. W 2001 roku poznał swoją ofiarę, trzynastoletnią uczennicę. Kolejne dwa lata trwał związek pedofila z dziewczynką. Rodzice nastolatki dowiedzieli się o sprawie z dużym opóźnieniem, w dodatku jeszcze rok zwlekali z powiadomieniem o sprawie organów ścigania. Zdecydowali się na ten krok dopiero, gdy córka zaczęła mówić o samobójstwie.

                                        W 2006 roku sprawą zajęła się prokuratura. Usakralniony pedofil zwany księdzem S. już wtedy nie pracował w Sz. Został przeniesiony do pracy w innej parafii. Kurii nie udało się ukręcić łba sprawie. Niezłomna prokuratura zakończyła śledztwo postawieniem duchownemu zarzutów: gwałcenia małoletniej oraz wielokrotnego molestowania seksualnego.
                                        Świętobliwy co nieco sąd pierwszej instancji uznał winę księdza i wymierzył mu karę jedynie 3,5 roku więzienia. "Wielebny knur" odwołał się od wyroku ? prokurator również. Zapadło kolejne, prawomocne orzeczenie. Sąd Okręgowy zaostrzył karę bezwzględnego więzienia do 5 lat.

                                        * O wiele więcej szczęścia miał ks. Zbigniew P. proboszcz parafii "św. Bartłomieja w J. (diecezja opolska) skazany na rok więzienia w zawieszeniu (!) na trzy lata za to, że sprowadzał sobie na plebanię 11-13-letnich chłopców z Domu Dziecka w Ch. oraz "całował ich w usta, obmacywał po udach, pośladkach i narządach płciowych, a jednego z nich onanizował"

                                        * ks. proboszcz Marek K. z P. (archidiecezja wrocławska) usiłował doprowadzić 14-letniego ministranta do "poddania się innej czynności seksualnej" - jak to określiła prokuratura, a co faktycznie polegało na onanizowaniu chłopca. W komputerze plebana policja znalazła ponad 240 filmów świadczących i zdjęć pornograficznych świadczących o jego upodobaniach do seksu męsko-chłopięcego. Dostał za całokształt 2 lata więzienia w zawieszeniu na 5 lat
                                        • Gość: Szacuneczek... Re: To taki atak... cz. 3. IP: 193.111.147.* 14.09.12, 11:08
                                          * kanonik ks. mgr lic. Krzysztof Cz., e-mail: Adres usuniety sędzia Lubelskiego Sądu Metropolitalnego i - z rekomendacji abpa Życińskiego - członek Komisji Bioetycznej przy Okręgowej Radzie Lekarskiej, namierzony przez specjalną jednostkę niemieckiej policji, zajmującą się rozpracowywaniem stałych bywalców pedofilskiego portalu internetowego

                                          * ks. Jarosław N. (diecezja płocka), znany niegdyś organizator wakacyjnego wypoczynku dla najuboższych dzieci, ujęty przez policję na plebani parafii św. Maksymiliana Kolbego w P.

                                          * ks. Robert Sz. (diecezja koszalińsko-kołobrzeska), do czasu aresztowania kapelan szpitala w K., zajmujący się w wolnych chwilach rozsyłaniem przez internet pornografii z udziałem najmłodszych

                                          * ks. Eligiusz D., alias "Pingwin", który będąc jeszcze wikariuszem parafii Świętego Mikołaja Biskupa w Ł. (woj. świętokrzyskie, diecezja sandomierska) i nauczycielem religii w tamtejszym Publicznym Zespole Szkół, kolekcjonował pornografię dziecięcą. "To jest choroba, z którą bezskutecznie zmagam się od jakiegoś czasu" - tłumaczył prokuratorowi

                                          * ks. Andrzej F. z archidiecezji krakowskiej (ostatnio "pomoc duszpasterska bez katechezy" w parafii św. Jana Chrzciciela w Ch. wcześniej nauczyciel religii w K.), ujęty przez policję z kolekcją budzących grozę filmów oraz zdjęć

                                          Ks. Jacek C. był wikariuszem parafii w Warnicach ( archidiecezja szczecińsko – kamieńska ) i nauczycielem religii w jednej z pobliskich szkół, gdy został oskarżony o molestowanie seksualne niepełnosprawnego chłopca, którego osobiście onanizował, nadając ich „wspólnej tajemnicy” rangę spowiedzi. W trakcie procesu kuria schowała ks. Jacka w Kamieniu Pomorskim, gdzie w dalszym ciągu katechizował szkolną dziatwę. Sąd Rejonowy w Choszcznie skazał pedofila na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata oraz pięcioletni zakaz wykonywania zawodu nauczyciela ( „Erotoman w sutannie skazany” – „FiM” 48 / 2001 ). Po wyroku przerzucono go do Dobrej Nowogardzkiej. W charakterze katechety i mimo sądowego zakazu ! Dopiero w obliczu skandalu ( nauczyciele zaczęli grzebać świątobliwemu koledze w życiorysie ), abp Zygmunt Kamiński wysłał podwładnego na „urlop zdrowotny”, a gdy ciągnący się za nim smród trochę wywietrzał, metropolita dał mu etat kapelana szpitala w Gryfinie, skąd po krótkiej rekonwalescencji ks. Jacek wylądował w zdecydowanie bardziej atrakcyjnym N., gdzie urzęduje do dzisiaj.

                                          Ks. Wincenty P., wikariusz parafii w Witoni ( diecezja łowicka ), który zwabiał na plebanię małych chłopców, wymuszając na nich współżycie seksualne, oraz nagrywał te perwersje na wideo, aby rozpowszechniać je później w internecie, a nawet wypożyczał „swoje” dzieci innym księżom, został zdemaskowany i osądzony wyłącznie dzięki determinacji dziennikarzy „FiM” ( cykl „Co ci się, draniu, śni ?” zainaugurowany w numerze 27/2002 ). Ścigaliśmy go nawet na Ukrainie, bowiem szefowie policji i prokuratorzy z Łęczycy oraz ówczesny ordynariusz bp Alojzy Orszulik dokonywali cudów zręczności, żeby zatuszować aferę. Skazany na trzy lata więzienia odsiedział wyrok w całości i w 2006 r. znowu wyjechał na Ukrainę. Zakotwiczył u bp. Bronisława Bernackiego w diecezji odessko - symferopolskiej, gdzie pracuje jako misjonarz ( w ubiegłym roku występował m.in. w Tuchowie koło Tarnowa ).
                                          Warto pamiętać, że zgodnie z kościelnymi wymogami żaden biskup na świecie nie przyjmie do swojej diecezji duchownego z zewnątrz bez zgody i świadectwa moralności wystawionego przez jego macierzystego ordynariusza, którym dla ks. Wincentego P. był od maja 2004 r. bp Andrzej F. Dziuba, protegowany prymasa kard. Józefa Glempa.

                                          Ks. Jerzego U., proboszcza parafii w Słowinie ( diecezja koszalińsko- kołobrzeska ), zatrzymano w maju 2003 r. Podczas przeszukania plebanii policjanci znaleźli płyty DVD i kasety z filmami pornograficznymi. Śledztwo wykazało, że onanizował się przy dzieciach, obmacywał je i proponował usługi seksualne w zamian za drobne kwoty. Jeden z ministrantów ( 12 – latek ) zeznał, że ksiądz wkładał mu rękę do majtek, a potem ją wąchał oraz lizał, bądź zmuszał go do chodzenia nago i na czworakach po pokoju ( „Pedofilów u nich dostatek” – „FiM” 24 / 2003). Po aresztowaniu plebana kuria twierdziła, że do ordynariusza ( wówczas biskup Marian Gołębiewski ) nie docierały żadne skargi na księdza U., a tuż przed jego aresztowaniem odbyła się w parafii wizytacja duszpasterska, podczas której „można było przecież powiadomić biskupa”. Wielebny dostał 2 lata więzienia w zawieszeniu (!) i pięcioletni zakaz pracy z dziećmi. Na okres „zawiasów” kolejny ordynariusz bp Kazimierz Nycz schował podwładnego do parafii w Barcinie, ale gdy jego grzechy również tam wyszły na jaw, 59-letni dziś ks. Jerzy U. znalazł schronienie ( z wiktem i opierunkiem gwarantowanym przez swojego aktualnego szefa bp. Edwarda Dajczaka ) w diecezjalnym Domu Seniora w Kołobrzegu. Odprawia msze i spowiada w położonym tuż obok kościele rektorskim.
                                          • Gość: Szacuneczek... Re: To taki atak... cz. 4. IP: 193.111.147.* 14.09.12, 15:05
                                            Ks. Zbigniew Sz. zasłynął tym, że jako proboszcz parafii w Połoskach ( diecezja siedlecka ) „wielokrotnie doprowadził pięć nieletnich uczennic szkoły podstawowej do poddania się innym czynnościom seksualnym” ( „Uczucia religijne” – „FiM” 51, 52 / 2003 ). Po aresztowaniu pedofila bp Zbigniew Kiernikowski złożył za niego osobiste poręczenie, domagając się od sądu, żeby „uszanować godność kapłańską księdza Zbigniewa Sz., a nadchodzące święta pozwoliłyby mu zastanowić się nad jego losem” i nie w jakiejś zapchlonej celi, lecz „w domu parafialnym w Białej Podlaskiej lub w Domu Zakonnym Ojców Paulinów w Leśnej Podlaskiej”. Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej skazał byłego proboszcza na 2 lata więzienia i zakazał mu pracy z dziećmi na 10 lat. Po opuszczeniu zakładu karnego Zbigniew Sz. był krótko wikariuszem w Huszlewie, a w sierpniu ub.r. biskup przeniósł go na znacznie większą placówkę w O.

                                            Ks. Zbigniew P., proboszcz parafii w Jarnołtówku ( diecezja opolska ), sprowadzał sobie na plebanię 11 – 13-letnich chłopców z domu dziecka w Chmielowicach oraz „całował ich w usta, obmacywał po udach, pośladkach i narządach płciowych, a jednego z nich onanizował” ( cyt. z aktu oskarżenia ). Gdy rzecz wyszła na jaw, ordynariusz abp Alfons Nossol przeniósł podwładnego do Centrum Opieki Paliatywnej Caritas Diecezji Opolskiej w S., powierzając mu funkcję kapelana ośrodka ( „Onanizm nie grzech” – „FiM” 27 / 2004 ), choć pleban szedł w zaparte, twierdząc, że dzieci pomawiają go z zemsty, bo nie dał im pieniędzy. Sąd Rejonowy w Prudniku skazał ks. P. na rok więzienia w zawieszeniu (!) na trzy lata. W sierpniu 2009 r. Ordynariuszem został bp Andrzej Czaja, zaś ks. Zbigniew wciąż w Caritasie odprawia, spowiada i rozgrzesza, a nawet jest coraz częstszym gościem na łamach „Gościa Niedzielnego”.

                                            Ks. Władysław Ł. to zboczony proboszcz z Lututowa w diecezji kaliskiej ( „Księży dotyk” – „FiM” 41/2004 ) W 2005 r. Sąd Rejonowy w Wieluniu skazał go na 1 rok i 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata i czteroletni zakaz nauczania religii m.in. za molestowanie seksualne dwóch dziewczynek przygotowywanych do Pierwszej Komunii. Po wyroku ewakuował się do archidiecezji poznańskiej, gdzie obecnie pracuje ( za zgodą abpa Stanisława Gądeckiego ) w parafii B.

                                            Ks. Paweł K. miał posadę wikariusza w prestiżowej parafii św. Ducha we Wrocławiu i nauczyciela religii, gdy późnym wieczorem 5 września 2005 r. został schwytany przez policyjnych wywiadowców. Okazało się, że w śródmiejskich slumsach polował na chłopców, których do „wspólnej zabawy” zachęcał „stówą”. Rewizja w mieszkaniu na plebanii ujawniła bogatą kolekcję „twardej” pornografii z udziałem dzieci, co akurat dla nas nie było specjalnym zaskoczeniem, bo już w październiku 2003 r. Ostrzegaliśmy biskupów, że ich człowiek ma skłonności do ministrantów ( „Uwaga wielebni” – „FiM” 41 / 2003 ). Ponieważ ks. Paweł nie zdążył sprecyzować zaczepianym po bramach chłopcom, na czym dokładnie ich rola we „wspólnej zabawie” miała polegać, postawiono mu jedynie zarzut „utrwalania, sprowadzania i przechowywania treści pornograficznych z udziałem małoletniego poniżej lat 15” ( „Powołanie do dzieci” – „FiM” 37 / 2005 ). Po kilkudziesięciu godzinach spędzonych na policyjnym „dołku” wyszedł na wolność ( prokuratura odrzuciła wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania lub chociażby kaucję, zadowalając się poręczeniem kard. Henryka Gulbinowicza, emerytowanego metropolity wrocławskiego ) i przepadł jak kamień w wodę. Prokuratura Rejonowa Wrocław- -Śródmieście wszczęła zaś śledztwo ( sygn. 3 Ds. 173 / 05) dotyczące... nielegalnego rozpowszechniania wiadomości z postępowania przygotowawczego w sprawie pedofila, za którego zdemaskowanie groziło nam nawet dwa lata odsiadki. Dzisiaj już wiemy, że znalazł schronienie w diecezji bydgoskiej. W 2009 r. wrócił do archidiecezji i zakotwiczył na posadzie wikariusza we Wrocławiu, ale po kilku miesiącach abp Marian Gołębiewski przeniósł ks. Pawła do M., gdzie urzęduje do dzisiaj.

                                            Ks. Michał M., były proboszcz z Pszczyny-Piasku ( archidiec. Katowicka ), został skazany w 2005 roku na 2 lata więzienia w zawieszeniu i pięcioletni zakaz pracy z dziećmi za poddawanie 3 małoletnich dziewczynek „innym czynnościom seksualnym”. Z błogosławieństwem i dzięki łaskawości abp. Damiana Zimonia pedofil pracuje obecnie jako rezydent przy parafii w Jastrzębiu-Zdroju.

                                            Ks. Mirosław W. jako wikariusz parafii w Trawnikach ( archidiecezja lubelska ) zwykł wkładać nogę 10-letniej dziewczynki pod sutannę i onanizować się jej stopą. Po wszczęciu śledztwa abp Józef Życiński przeniósł pedofila do parafii Matki Bożej Bolesnej w Kraśniku, a tuż przed zatrzymaniem ( prawdopodobnie doszło do przecieku ) wielebny dostał od szefa „urlop zdrowotny” i ewakuował się na Ukrainę. Przez wiele miesięcy nie można mu było przedstawić zarzutów, bo prokuratura nie chciała nagłaśniać sprawy i nie wydała listu gończego. Gdy 15 lutego 2006 r. nieopatrznie wrócił do Polski, trafił do aresztu. Stanowczo nie przyznawał się do winy, a wspierały go zastępy kółek różańcowych, których aktywistki zebrały ok. 800 podpisów pod petycją o uwolnienie „ciepłego i serdecznego kapłana” ( „Pociągi pod specjalnym nadzorem” – „FiM” 8 / 2006 ). Tuż po zamknięciu śledztwa, ks. Mirosław W. złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze bez przeprowadzania procesu. Zaproponował dla siebie 5 lat bezwzględnej odsiadki. Abp Życiński wysłał list do matki molestowanej dziewczynki z przeprosinami, za „nieodpowiedzialne zachowania” księdza Mirosława. Po odbyciu części kary pedofil wyszedł już na wolność i pracuje obecnie w parafii we wsi Ż.
                                            • Gość: Szacuneczek... Re: To taki atak... cz. 5. IP: 193.111.147.* 18.09.12, 14:49
                                              Ks. Stefan S. ( 65 l. ) został skierowany przez ówczesnego biskupa radomskiego Zygmunta Zimowskiego ( obecnie w randze arcybiskupa na posadzie przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia ) do maleńkiej wsi Kraśnica, żeby przestał siać zgorszenie swoim pijaństwem i znanymi kurii preferencjami seksualnymi ukierunkowanymi na niebezpiecznie małych chłopców. Niestety, tuż po przeniesieniu „22 stycznia 2006 roku ksiądz przewrócił ofiarę ( niepełnosprawnego 17 - latka – dop. red. ) i – grożąc pobiciem – zgwałcił” – zakomunikował rzecznik Sądu Okręgowego w Radomiu. Podejrzany ( aresztowany na 2 miesiące ) przyznał się do winy, ale tylko z grubsza, ponieważ był pijany i nie pamiętał dokładnie przebiegu zdarzenia ( „Barwy ochronne” – „FiM” 8 / 2007 ). W listopadzie 2009 roku abp. Zimowskiego zmienił bp Henryk Tomasik, ale wielebny gwałciciel ( ważny urzędnik na Uniwersytecie Trzeciego Wieku prowadzonym przez duże i bardzo wpływowe zgromadzenie zakonne ) na brak zajęć duszpasterskich nie narzeka. „Bardzo dziękujemy ks. Stefanowi S... ( kaznodziei ) za wspaniałe Rekolekcje Adwentowe w parafii pw. św. Zofii w Młodocinie. Szczęść Boże Tobie, Księże Stefanie, na dalsze Twoje życie Kapłańskie. Bóg zapłać ! – parafianie z Młodocina” – czytamy w ogłoszeniu zamieszczonym 20 grudnia 2009 r. na oficjalnym portalu internetowym diecezji radomskiej.

                                              W październiku 2007 r. ks. Piotr D. ( 60 l. ), proboszcz parafii św. Ducha we wsi Werdun (archidiecezja warszawska ) oraz nauczyciel religii w Suchostrudze, został skazany przez Sąd Rejonowy w Grójcu na 2 lata więzienia ( prokuratura domagała się dwakroć więcej ) za notoryczne molestowanie seksualne chłopca, którego od 9 roku życia uczył „anatomii” i przeprowadzał na nim doświadczenia mające uprzytomnić dziecku, co może zdziałać ręka w majtkach ( por. „Dwa lata jak dla brata” – „FiM” 47 / 2007 ). Ks. Piotr D. przyznał się do winy, więc cały proces ograniczył się do jednej rozprawy, a zaraz po ogłoszeniu wyroku sąd uchylił skazanemu areszt i zaledwie po dwóch miesiącach pobytu za kratkami wielebny pedofil odzyskał wolność. Cieszy się nią do dzisiaj, bo ponoć... niedomaga na zdrowiu ( ostatnio przebywał w archidiecezjalnym Domu Opiekuńczo- -Leczniczym Opatrzności Bożej w Pilaszkowie nieopodal Warszawy).

                                              Ks. Krzysztof K. był do niedawna proboszczem parafii św. Jakuba Apostoła w Mechowie ( archidiecezja gdańska ). Sąd Rejonowy w Wejherowie skazał go w pierwszej instancji na 3,5 roku więzienia za seksualne „formowanie” 14-letniej dziewczynki ( „Sami swoi” – „FiM” 11 / 2008 ), ale po 5 miesiącach spędzonych w celi wyjednał w sądzie uchylenie aresztu i 11 lipca 2008 r. opuścił Zakład Karny Bydgoszcz- Fordon. Miał wrócić po uprawomocnieniu wyroku, ale póki co przepadł. Gdzie ? Na stronie internetowej jego chlebodawcy widnieje jedynie uspokajający komunikat, że pedofil żyje, ale przebywa aktualnie „poza diecezją”. I zapewne ma się dobrze: „W imieniu ks. Krzysztofa dziękujemy za okazane wsparcie modlitewne i materialne. Zebraliśmy dla niego ok. 19 tys. zł. Wielkie Bóg zapłać !” – ogłoszono z ambony kościoła w Mechowie.

                                              Ks. Roman K. z archidiecezji warmińskiej pojechał do USA, aby wesprzeć parafię polonijną w pracy duszpasterskiej. Przy okazji owej „pomocy” zgwałcił nieletnią dziewczynkę, co – jak tłumaczył w sądzie, przyznając się do winy – było „terapeutyczną metodą, aby pomóc jej zapomnieć traumatyczne doświadczenia z przeszłości”. Po odsiedzeniu 9 miesięcy w więzieniu został deportowany do Polski. Metropolita abp Wojciech Ziemba mianował go wikariuszem parafii w Wielbarku i nauczycielem religii w miejscowym gimnazjum. Gdy nauczyciele zaczęli przebąkiwać o jego kryminalnej przeszłości, metropolita odsunął ks. Romana od katechezy, ale że brzydki zapach pozostał, w połowie 2009 r. abp Ziemba awansował gwałciciela na proboszcza parafii w O.

                                              Warmińscy dostojnicy kościelni muszą już zacząć myśleć o jakiejś spokojnej posadzie dla ks. Antoniego W., byłego proboszcza parafii w Olsztynie - Dywitach, który po odsiedzeniu 3,5 roku za płatny seks z 14-letnimi chłopcami ( „Znów pedofil” – „FiM” 10 / 2007 ) musi szybko stanąć na nogi. Oprócz głębokiej przyjaźni z biskupem pomocniczym Jackiem Jezierskim ( imprezy na zlotach Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym ) ks. Antoni ma tak ogromne zasługi dla archidiecezji ( sprawował funkcję dekanalnego ojca duchownego oraz kierownika Ruchu Rodzin Nazaretańskich ), że z pewnością nie pójdzie na bezrobocie.

                                              Ks. Krzysztof Cz. Sprawował nieprzerwanie od 1994 r. funkcję sędziego Lubelskiego Sądu Metropolitalnego ( także kapelana Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie ), zaś ostatni dekret abp. Życińskiego o sędziowskiej nominacji ks. Cz. na kolejną 5-letnią kadencję nosił datę 22 września 2007 r., gdy ten był już wówczas formalnie podejrzanym o uprawianie tzw. pedofilii internetowej ( por. „Sędzia pod sąd” – „FiM” 51, 52 / 2007 ). W marcu 2008 r. zainkasował za te upodobania pół roku więzienia w zawieszeniu na pięć lat i dożywotni zakaz edukowania, wychowywania i wszelkich form opieki nad dziećmi. Czysto teoretyczny, bo w nowej parafii w S., dokąd skierował go metropolita, ma ich pod dostatkiem. Nie pozostaną też zapewne bez możnej opieki ( aczkolwiek trochę to potrwa).
                                              • Gość: Szacuneczek... Re: To taki atak... cz. 6. IP: 193.111.147.* 21.09.12, 14:33
                                                Franciszkanin Krzysztof P. z Pakości ( „Bratnia dusza” – „FiM” 7 / 2008), skazany prawomocnym już wyrokiem na 4,5 roku więzienia oraz 10 lat zakazu pracy z dziećmi za molestowanie seksualne ministranta.

                                                Ks. Tomasz G. z parafii Przemienienia Pańskiego w Brzozowie ( archidiecezja przemyska ), prawomocnie skazany na 5 lat więzienia za stosunki płciowe z dziewczynkami będącymi jeszcze dziećmi ( „Choroby dziecięce” – „FiM” 47 / 2008 ).

                                                Ks. Roman B., zakonnik z Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, skazany 19 marca 2010 r. w pierwszej instancji na 4,5 roku więzienia za wielomiesięczne wykorzystywanie seksualne swojej uczennicy, mającej w chwili inicjacji zaledwie 13 lat ( „Nałożnica Chrystusowca” – „FiM” 28 / 2008 ).

                                                Ks. Łukasz K., były wikariusz parafii w Łętowni ( archidiecezja krakowska ) i nauczyciel religii w tamtejszym Zespole Szkół im. Jana Pawła II, prawomocnie skazany 12 marca 2010 r. na 2 lata więzienia w zawieszeniu i rok zakazu pracy jako nauczyciel za molestowanie seksualne 12 - latki, którego kard. Stanisław Dziwisz schował na czas śledztwa w parafii w P., pozwalając mu nawet nauczać religii w miejscowej szkole podstawowej ( „Kolekcjonerzy dzieci” – „FiM” 12 / 2009 ).

                                                Ks. Piotr T. z Dębnicy ( diecezja pelplińska), skazany na 4 lata więzienia za molestowanie seksualne i podawanie narkotyków ministrantom oraz nakłanianie jednego z nich do popełnienia samobójstwa ( „Proboszcz na gigancie” – „FiM” 21 / 2006 ).

                                                Za podobne przestępstwa skazano jeszcze kilkudziesięciu duchownych, których późniejszych losów nie śledziliśmy, ale wiemy, że uchowali się w „świętym Kościele” i gdzieś w Polsce brudnymi łapami wciąż udzielają komunii. Są wśród nich m.in. :

                                                Ks. WojciechC. z Gdyni, skazany w 2001 r. na 3,5 roku pozbawienia wolności za molestowanie seksualne i rozpijanie 12 - letniego chłopca ( „Z kruchty za kratki” – „FiM” 2 / 2002);

                                                Słynny proboszcz z Tylawy ks. Michał M., który za molestowanie seksualne kilku dziewczynek ( „Z ręką w majteczkach” – „FiM” 25 / 2001) dostał, mimo desperackiej i momentami haniebnej obrony ze strony abpa Józefa Michalika, 2 lata więzienia w zawieszeniu i osiem lat zakazu wykonywania zawodu nauczyciela. „Biorąc pod uwagę zmęczenie Księdza Prałata Michała M. prowadzoną przeciw niemu kampanią, Ksiądz Arcybiskup Metropolita Przemyski udzielił ww. Kapłanowi urlopu, pozostawiając mu tytuł oraz prawo pobytu na plebanii w Tylawie” – ogłosiła przemyska kuria metropolitalna, gdy było już jasne, że prałat się nie wywinie;

                                                Ks. Edward P., proboszcz z Pszenna ( niegdyś archidiecezja wrocławska, obecnie diecezja świdnicka ), który w kościelnej dzwonnicy molestował seksualnie dwóch ministrantów ( por. „Łapacz gołębi” – „FiM” 26 / 2002 ). Po dwóch latach procesu w lutym 2003 r. został skazany na rok więzienia w zawieszeniu. „Ksiądz bardzo boleśnie to przeżył, a sprawa jest delikatna i niejednoznaczna. Jak tylko dostaniemy wyrok na piśmie, postanowimy, co zrobić. Prawie ze stuprocentową pewnością mogę powiedzieć, że odwołamy księdza z parafii w Pszennie. Prawdopodobnie trafi do pracy administracyjnej w kurii” – obiecywał biskup Edward Janiak po ogłoszeniu wyroku;

                                                Ks. Marek B., który jako wikariusz parafii Miłosierdzia Bożego w Głogowie ( diecezja Zielonogórsko - gorzowska) upił i wykorzystał seksualnie ministranta, za co zainkasował 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata ( „Promocja na molestowanie” – „FiM” 5 / 2007 ), choć proboszcz ks. Janusz Idzik twardo stawał za swoim wikarym, żądając przekazania sprawy pod jurysdykcję sądu... kościelnego;
                                                • Gość: Szacuneczek... Re: To taki atak... cz. 7. IP: 193.111.147.* 24.09.12, 11:45
                                                  Franciszkanin o. Ryszard Ś. ( „Dzieci brata mniejszego” – „FiM” 2 / 2008), skazany przez Sąd Rejonowy w Jeleniej Górze na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu za to, że „działając czynem ciągłym, za pomocą swojej poczty elektronicznej posiadał w celu rozpowszechniania treści pornograficzne z udziałem małoletnich poniżej lat 15 i posługiwaniem się zwierzętami”.
                                                  Ks. Bogusław P. Zarzuty molestowania seksualnego dwóch chłopców w 2002 i 2003 r. postawiła lubelska prokuratura 53-letniemu księdzu Bogusławowi P. Ksiądz został we wtorek zatrzymany. Przeciwko niemu toczy się już proces, w którym oskarżony jest o podobne przestępstwo.

                                                  - Prokurator przedstawił mu dwa zarzuty dotyczące doprowadzenia małoletnich chłopców poniżej 15. roku życia do poddania się innym czynnościom seksualnym - poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Beata Syk-Jankowska.
                                                  Ksiądz nie przyznał się do winy. Złożył wyjaśnienia, których treści prokuratura nie ujawnia. Prokurator skierował do sądu Rejonowego w Lublinie wniosek o aresztowanie księdza. - Wniosek ma być rozpatrywany we wtorek - dodała Syk-Jankowska.

                                                  Obaj pokrzywdzeni są już dorośli. Zarzucane księdzu przestępstwa miały miejsce w 2002 i 2003 r., kiedy był proboszczem jednej z parafii pod Lublinem.
                                                  Jeden z pokrzywdzonych zgłosił się do organów ścigania i zawiadomił o przestępstwie po tym, jak dowiedział się z mediów, że ten sam ksiądz został oskarżony o molestowanie seksualne 11-letniego ministranta w Niemczech. Proces w tej sprawie toczy się, z wyłączeniem jawności, przed Sądem Rejonowym w Krasnymstawie (Lubelskie) - bo tam ksiądz na stałe jest zameldowany. Bogusław P. nie przyznaje się do winy. W listopadzie ma się odbyć kolejna rozprawa w tej sprawie. Zaplanowano wideokonferencję z sądem w Passau w Niemczech, by przesłuchać pokrzywdzonego i świadków.
                                                  Według aktu oskarżenia ksiądz P. od lutego 2004 r. do lutego 2005 r., w miejscowości Pocking w Dolnej Bawarii (gdzie pracował jako wikary), co najmniej trzykrotnie dopuścił się tzw. innych czynności seksualnych wobec 11-letniego ministranta Michaela H. Za przestępstwo zarzucone księdzu grozi do 10 lat więzienia.
                                                  Ksiądz P. decyzją władz kościelnych został odsunięty od zajęć duszpasterskich z dziećmi i młodzieżą.

                                                  Wiadomości Onet 07.08.2012
    • Gość: Jacek_45 dziennikarz Newsweeka udawał geja duchownego IP: *.play-internet.pl 24.09.12, 12:03
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,12540366,Znany_dziennikarz_udawal_duchownego_geja_i_umawial.html
      • Gość: Szacuneczek... A to... ptaszek IP: 193.111.147.* 05.10.12, 08:54
        Kuria rzeszowska żyje w przekonaniu, że jeden z jej duchownych, ks. Roman J., wszczął procedurę kasacyjną wyroku za molestowanie seksualne uczennicy. Ale o żadnej kasacji nie wiedzą sądy ani nawet pełnomocnik skazanego.

        A 52-letni duchowny mieszka w Domu Księdza Seniora.

        Ks. Roman J., były proboszcz parafii w Małej koło Ropczyc, skazany został w czerwcu w głośnym procesie za molestowanie seksualne.

        Duchowny jest znaną na Podkarpaciu postacią - był pierwszym szefem katolickiego radia Via, urządzał wielkie zloty motocyklowe, chętnie wypowiadał się w mediach. Aż został skazany, już prawomocnie, na 2,5 roku więzienia w zawieszeniu na cztery lata (w pierwszej instancji wyrok był bezwzględny).

        Ksiądz nie trafił więc do więzienia, ale do domu, w którym mieszkają emerytowani księża, mimo tego że ma nieco ponad 50 lat.

        - Podjął procedurę związaną z kasacją wyroku - informuje nas rzecznik kurii ks. Marek Dyło. Jednak przyznaje, że niestety nie zna szczegółów tej kasacji. Na pytania o to, czy biskup rzeszowski Kazimierz Górny podjął jakieś decyzje co do dalszego losu skazanego księdza, nie odpowiada. Na pytanie, czy możliwe jest wydalenie ks. Romana J. ze stanu kapłańskiego - też nie.

        O szczegóły rzekomej kasacji pytamy więc adwokata, który bronił ks. J.

        - Nic nie wiem o kasacji, która miałaby zostać złożona od wyroku ks. Romana J. Termin złożenia takiej skargi przez niego już minął. Gdyby złożono kasację, to powinienem o tym wiedzieć, choć nie muszę - mówi mec. Aleksander Bentkowski, pełnomocnik J.

        W rzeszowskim Sądzie Apelacyjnym, za pośrednictwem którego skarga kasacyjna powinna być złożona, też nic nie wiedzą o kasacji. Podobnie w Sądzie Najwyższym, który miałby się kasacją zajmować - tu okazuje się, że w ciągu trzech ostatnich lat żadna kasacja ws. księdza J. nie wpłynęła.

        Tymczasem ks. Roman odciął się od świata i z mediami nie rozmawia. Jak mówi Onetowi mec. Aleksander Bentkowski: - Unika kontaktów. Jak numer telefonu jest nieznany, to nie odbiera połączenia. Zachowuje się jak pustelnik.

        Bentkowski wskazuje, że skoro nie sam, to ks. Roman J. mógł zwrócić się do Rzecznika Praw Obywatelskich z prośbą o wszczęcie procedury kasacyjnej. Jednak, jak informuje nas Anna Kabulska z biura RPO, nie ma takiej osoby jak ks. Roman J. w ewidencji rzecznika, a więc formalnie nie zwrócono się do RPO o rozważenie złożenia wniosku kasacyjnego.

        Prawo do złożenia kasacji w czyjejś sprawie ma też Prokurator Generalny. - Z informacji Departamentu Postępowania Sądowego Prokuratury Generalnej wynika, że (…) wniosek nie wpłynął do Prokuratury Generalnej - informuje nas jednak Mateusz Martyniuk rzecznik prasowy Prokuratury Generalnej.

        Wniosek o kasację mógłby też złożyć Rzecznik Praw Dziecka, co z uwagi na charakter wyroku (za przestępstwo seksualne na dziecku) byłoby rzeczą dziwną. Rzecznik nie dostał jednak, jak się dowiadujemy w biurze RPD, żadnego pisma ws. ks. Romana J.

        wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/skazany-za-molestowanie-ksiadz-zyje-jak-pustelnik-,1,5268445,wiadomosc.html
        • Gość: Szacuneczek... Czyżby... pomyłka? IP: 193.111.147.* 23.10.12, 09:17
          Lubiany przez parafian ksiądz staje przed sądem za molestowanie i rozpijanie 15-latki. Skazany, nadal się broni i przedstawia prokuraturze dowody, które jego zdaniem wskazują na to, że został oskarżony niesłusznie. Ale sąd wydając wyrok nie miał wątpliwości, że zeznania dziewczyny są prawdziwe.

          W czerwcu 2011 roku proboszcz parafii we wsi pod Gdynią został skazany na rok i cztery miesiące więzienia w zawieszeniu na cztery lata. Kościelni zwierzchnicy księdza odsunęli go od pełnienia funkcji. W grudniu wyrok Sądu Rejonowego w Wejherowie podtrzymał Sąd Okręgowy w Gdańsku.

          Według sądu ksiądz w grudniu 2009 r. zaprosił na plebanię 15-letnią dziewczynę, proponując rozmowę o jej problemach, potem nakłonił ją do wypicia alkoholu, po czym przemocą zmusił ją do poddania się innej czynności seksualnej.

          Z wyroku wynika, że chodziło o całowanie dziewczyny w usta, uszy i plecy, a także masowanie jej pleców. Sąd uznał, że zeznania 15-latki są spójne i logiczne, a biegli psychologowie stwierdzili, że dziewczyna nie wykazuje tendencji do zmyślania.

          Były proboszcz nie przyznał się do winy. Mówi, że do spotkania istotnie doszło, bo 15-latka wcześniej opowiadała mu o swoich problemach rodzinnych. Bał się, że może popełnić samobójstwo, dlatego starał się podnieść ją na duchu.

          W winę księdza nie wierzą też jego parafianie. Nie mieści im się w głowie, że ktoś, kto stworzył parafię od podstaw – wybudował kościół, przedszkole, zorganizował prężnie działającą wspólnotę – mógł dopuścić się takiego przestępstwa. Uważają, że padł ofiarą spisku.

          On sam postanowił dowieść, że tak istotnie było. Reporterzy Superwizjera pokazują przebieg prywatnego śledztwa, które ksiądz podjął, aby wykazać swoją niewinność. Jego efektem są taśmy z nagraniem rozmowy molestowanej dziewczyny z siostrzeńcem księdza. Taśmy skazany ksiądz przekazał prokuraturze.

          Kto miałby stać za spiskiem mającym na celu usunięcie księdza i pozbawienie go dobrego imienia? Czy jest szansa na wznowienie śledztwa w tej sprawie? O tym w najnowszym Superwizjerze we wtorek o 23.30.

          (Superwizjer TVN)

          wiadomosci.onet.pl/regionalne/trojmiasto/ksiadz-skazany-za-molestowanie-czy-padl-ofiara-spi,1,5284315,region-wiadomosc.html
    • Gość: macius Re: Kościół a pedofilia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.12, 08:13
      ujeb.se/movO
      • Gość: Szacuneczek... Piętnaście czynów pedofilskich... IP: 193.111.147.* 21.12.12, 08:45
        Sąd Okręgowy w Koszalinie (woj. zachodniopomorskie) oddalił w czwartek apelację obrony ws. oskarżonego o pedofilię księdza Zbigniewa R. i utrzymał w mocy wyrok 2 lat bezwzględnego więzienia.

        Jak poinformował rzecznik SO sędzia Sławomir Przykucki wyrok jest prawomocny. Zbigniew R. był oskarżony o popełnienie w latach 2000 - 2001 piętnastu czynów pedofilskich wobec 12-letniego wówczas Marcina K. i jednego takiego samego czynu w 1999 r. wobec 14-letniego Piotra K. (pokrzywdzeni nie są krewnymi).

        We wrześniu 20 12 roku Sąd Rejonowy w Kołobrzegu uznał kapłana za winnego jedenastokrotnego doprowadzenia małoletnich do poddania się czynnościom seksualnym i skazał na 2 lata pozbawienia wolności. Wyrok ten został utrzymany przez sąd odwoławczy.

        W śledztwie - jak informowała prokuratura - ksiądz nie przyznawał się do zarzutów. Na początkowym etapie postępowania duchowny był aresztowany. Potem zamieniono mu ten środek na dozór policji i poręczenie majątkowe w wysokości 20 tys. zł.

        Proces kapłana ze względu na charakter sprawy zarówno w I jak II instancji toczył się z wyłączoną jawnością. Niejawne były również uzasadnienia obu wyroków.

        Ksiądz Zbigniew R. był w latach 1998 - 2008 proboszczem jednej z parafii w Kołobrzegu (woj. zachodniopomorskie). Odwołano go z tej funkcji z powodu podejrzenia naruszenia zasad celibatu przez kontakty seksualne z dorosłym mężczyzną. Ksiądz został suspendowany przez biskupa, co oznacza, że jest zawieszony w pełnieniu obowiązków kapłana.

        polskalokalna.pl/wiadomosci/zachodniopomorskie/koszalin/news/ksiadz-skazany-na-2-lata-wiezienia-za-pedofilie,1874945,4538
        • Gość: Szacuneczek Ekscesy seksualne we wszystkich 27 diecezjach... IP: 193.111.147.* 11.01.13, 09:52
          Nie będzie raportu w sprawie skandali seksualnych.

          Zarzuty brzmią niezwykle poważnie: niszczenie i ukrywanie dokumentów, niechęć do współpracy oraz ukrywanie prawdy. Takie zarzuty postawił publicznie niemieckiemu Kościołowi katolickiemu znany kryminolog Christian Pfeiffer z Instytutu Kryminalistyki w Hanowerze po tym, gdy władze Kościoła zerwały z nim kontrakt na wyjaśnienie skandali seksualnych ostatnich lat.

          Kościół broni się, wskazując na przepisy o ochronie danych osobowych, i zapowiada, że w najbliższym czasie rozpocznie rozmowy z innym instytutem, któremu zamierza powierzyć wyjaśnienie licznych skandali.

          W 2010 roku nie było tygodnia bez nowych informacji o nadużyciach seksualnych w instytucjach kościelnych z udziałem księży i innych osób. Do prokuratury i instytucji kościelnych zgłosiły się setki poszkodowanych osób. Zdecydowały się na to w atmosferze powstałej po ujawnieniu skandalu w renomowanym gimnazjum jezuickim im. Piotra Kanizego w Berlinie.

          Rok później Kościół ogłosił, że w geście dobrej woli niemiecki Kościół katolicki zamierza otworzyć swe archiwa dla zbadania przyczyn pasma skandali seksualnych z udziałem księży i zakonników. Przeanalizowane miały zostać akta personalne wszystkich podejrzanych o ekscesy seksualne we wszystkich 27 niemieckich diecezjach. Specjalne ekipy złożone z emerytowanych prokuratorów i sędziów otrzymać miały też dostęp do akt zgromadzonych w ostatnich dziesięciu latach. W dziewięciu diecezjach lustracja sięgać miała do roku 1945. Uzyskane w ten sposób dane miały zostać skonfrontowane z informacjami uzyskanymi od ofiar seksualnych nadużyć. Planowane było też przeprowadzenie wywiadów ze sprawcami.

          Kolejne studium miała opracować grupa psychologów, analizując 50 najbardziej typowych przypadków seksualnej agresji księży i zakonników. Na tej podstawie miał powstać raport całościowy pod kierunkiem prof. Pfeiffera. Były pierwszym tak szczegółowym dokumentem w historii wszystkich skandali seksualnych w Kościele katolickim na świecie.

          Od początku wiadomo było, że jest to zadanie arcytrudne. – Niekłamana wola Kościoła do wyjaśnienia całej sprawy natrafiła na przeszkodę w postaci prawa kościelnego zabraniającego udostępniania wielu dokumentów osobom niepowołanym – tłumaczy „Rz" Ludwig Ring Eifel, redaktor naczelny niemieckiej Katolickiej Agencji Informacyjnej (KNA). Nie udało się tej sprawy uregulować w umowie z Instytutem Kryminalistyki Pfeiffera. Sądzono, że kryminolodzy Pfeiffera zadowolą się informacjami z diecezji, podczas gdy oni domagali się dostępu do dokumentów źródłowych.

          Większość niemieckich mediów stoi po stronie kryminologa. – Zachowanie Kościoła to przykład instytucjonalnego narcyzmu – podsumował wczoraj „Süddeutsche Zeitung".

          – Jest to cios dla Kościoła, który obiecywał bezwzględne wyjaśnienie spraw, czego konsekwencją jest utrata wiarygodności – ocenia konserwatywny „Frankfurter Allgemeine Zeitung". Pfeiffer zamierza nadal prowadzić badania nad patologicznymi zjawiskami w Kościele. Konferencja Niemieckiego Episkopatu grozi mu procesem. Wyjaśnień od Kościoła domaga się obecnie minister sprawiedliwości.

          www.rp.pl/artykul/67352,968809-Kosciol-leka-sie-faktow.html
          • Gość: Szacuneczek "Trzymajcie go na oku, bo to pedofil!" IP: 193.111.147.* 16.01.13, 08:18
            Czy to możliwe, aby ksiądz-pedofil został przeniesiony do wspólnoty dla dzieci trudnych lub upośledzonych? Możliwe - bo to najlepszy sposób by zabezpieczyć Kościół przed wybuchem skandalu. Zdarzyło się to nie raz - także we Włoszech. Tymczasem włoska prokuratura rozpoczęła dochodzenie przeciwko byłemu biskupowi diecezji Savony, oskarżonemu o tuszowanie przestępstw pedofilii.

            Policja przeszukała kurię i w kasie pancernej znalazła potwierdzające ten proceder dokumenty. Jednak sprawę jednak umorzono w wyniku przedawnienia.

            Aż wierzyć się nie chce...

            Francesco Zanardi jest założycielem stowarzyszenia "Rete Abuso“ (Nadużycie), mającej na celu łączyć i koordynować działalność wielu małych stowarzyszeń ofiar pedofilii klerykalnej we Włoszech i na świecie. Sam, przez lata, był ofiarą nadużyć seksualnych ze strony księdza.

            - Urodziłem się w Turynie w 1970 roku. Byłem dzieckiem porzuconym w szpitalu po porodzie i kilka miesięcy później adoptowanym - opowiada o sobie. Jego nowi rodzice opuścili Turyn i przenieśli się do Spotorno w Ligurii. Jak wiele dzieci uczęszczał do kościoła i na zajęcia w parafii. Gdy miał jedenaście lat, pojawił się tam nowy ksiądz Nello Giraudo. Młody i miły duchowny został przeniesiony do Spotorno, gdyż przyłapano go w łazience szkoły, w której wcześniej religii, na molestowaniu jednego z podopiecznych. Dwaj spotorniańscy księża Giovanni Busoni i Carlo Rebagliati, zeznając po latach, powiedzieli, iż w 1981 roku ówczesny biskup Giulio Sanguineti nakazał im: "Trzymajcie go na oku, bo to pedofil!".

            - Księdza Giraudo "ukryto" w naszym małym miasteczku z nadzieją, że jego kolega proboszcz będzie go kontrolował. Nas nikt nie uprzedził. Oczywiście żadnej kontroli nie było i Giraudo skrzywdził dziesiątki dzieci, w tym mnie. Niestety to był dopiero początek - mówi ofiara.

            Powierzono im dzieci trudne

            Z powodu zgorszenia i wielu ofiar - dzieci w wieku 10-12 lat - władze kościelne były zmuszone przenieść ks. Giraudo nawet ze Spotorno. Nie wiedząc, co robić i gdzie go umieścić - kolejny biskup Dante Lanfranconi, chcący wyciszyć całą sprawę w 1996 roku przydzielił mu malutkie probostwo w Orco Feglino, a później pozwolił mu otworzyć tam wspólnotę dla dzieci trudnych. Jednak - jak wynikło podczas późniejszego dochodzenia - skłonności pedofilskie księdza stały się już na tyle znane, że opiekunowie społeczni nie chcieli tam wysyłać nieletnich.

            Były biskup Savony - Dante Lafranconi, użył podobnego rozwiązania także w przypadku innego pedofila ze swojej diecezji - ks. George Barbaciniego, któremu pozwolono w latach 1998 - 2003 kierować wspólnotą "Migrantes" - też dla dzieci trudnych, ale z rodzin imigrantów. W 2004 roku ks. Barbaciani został skazany na trzy lata i sześć miesięcy za seksualne wykorzystywanie osoby nieletniej, która była pod jego prawną opieką. Nie trafił jednak do więzienia. Wystąpił tylko ze stanu duchownego.

            Trudne przejścia

            - Miałem okropne dzieciństwo - po okresie nadużyć seksualnych, który trwał prawie sześć lat, w wieku 16 lat uciekłam z parafii i byłem zmuszony do rezygnacji ze znajomości ze wszystkimi przyjaciółmi, którzy tam jeszcze uczęszczali - opowiada Francesco Zanardi, jedna z ofiar księdza Giraudo. - Wpadłem w uzależnienie od narkotyków - klasyczna sytuacja dla ofiar przemocy seksualnej, które często rosną w strachu przed innymi i mają tendencję do chowania się w sobie. Nadużycia, których padłem ofiarą przysporzyły mi również innych problemów - uległem seksofobii. Nie mogłem współżyć seksualnie aż do dwudziestego siódmego roku życia, byłem całkowicie zablokowany. Nie dając sobie już rady z narkotykami, w wieku dwudziestu sześciu lat poszedłem na odwyk do zamkniętej wspólnoty, gdzie żyłem do 2000 r. Wyszedłem stamtąd, gdy miałem trzydzieści lat i zrujnowane życie - opowiada.


            wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Watykan-ukrywa-pedofilow-Przenosi-sprawcow-z-parafii-do-parafii,wid,15253973,wiadomosc.html?ticaid=1fe49
            • Gość: Szacuneczek Szantaż pedofila... IP: 193.111.147.* 16.01.13, 13:45
              Zanardi pewnego dnia spotkał przez przypadek byłego proboszcza Spotorno, ks. Carlo Rebagliati - tego, który miał kontrolować księdza-pedofila, tego samego, który zniszczył życie Zanardiego. Nie widział go od czternastu lat. Proboszcz w między czasie zrobił karierę i został zarządcą diecezji Savony. Zrozumiał trudną sytuację byłej ofiary i pomógł dając pracę w kurii.

              Żadnej reakcji biskupa, kardynała i Kościoła

              Spokojne życie Francesco Zanardiego nie trwało długo. Zaczął znowu widywać swojego byłego oprawcę, bo ks. Nello Giraudo przychodził do kurii w otoczeniu nieletnich podopiecznych ze swojej wspólnoty.

              - Widziałem te dzieci i rozumiałem, co działo się z nimi, bo sam przeszedłem przez to piekło. Zdecydowałem się podjąć działania i zadenuncjować go biskupowi. To był największy błąd, jaki popełniłem, powinienem od razu iść na policję - mówi Zanardi.

              Przez prawie pięć lat biskup Lanfranconi twierdził, że chce interweniować, ale nie może, bo ks. Giraudo zagroził, iż odbierze sobie życie, jeżeli skandal wyjdzie na jaw i wtedy – argumentował, to Zanardi będzie miał go na sumieniu. Nie zrobił nic przez dziewięć lat, choć wiedział, komu powierzył dzieci, bo sam przywoływał go kilkakrotnie do porządku. Teolog Giampiero Bof i ks. Giovanni Lupino - podczas dochodzenia przeciwko biskupowi - potwierdzili, że nie chciał nigdy wysłuchać ofiar i tuszował wszystko.

              W 2002 roku biskup Lanfranconi został przeniesiony do Cremony, a na jego miejsce przyszedł Domenico Calcagno - późniejszy kardynał z woli papieża Benedekta XVI i przewodniczący Administracji Dóbr Stolicy Apostolskiej od 2011 roku. To on zamknął wreszcie wspólnoty prowadzone przez Giraudo i Barbacianiego. Jak twierdzi Paolo Zignani (inna ofiara księdza) w swoim artykule, który ukazał się w "Quaderni Corsari", w marcu 2012 roku - biskup Calcagno pisał też kilkakrotnie do Kongregacji Doktryny Wiary, do której zgodnie z listem De delictis gravioribus, podpisanym w 2001 roku przez kard. Josepha Ratzingera, miały napływać wszystkie doniesienia o ciężkich przewinieniach, prosząc o radę, co ma zrobić z księdzem-pedofilem. Przez trzy lata nie otrzymał jednak odpowiedzi. Zdecydował się też wysłać go na leczenie do psychologa. Ostatni raz przyłapano księdza Giraudo na molestowaniu nieletnich na obozie harcerskim w 2005 roku.

              Poszedłem w końcu na policję

              - W pewnym momencie przestałem już wierzyć, że zrobią coś z tym księdzem i poszedłem złożyć skargę na policję. Niestety zrobiono wszystko, by zniszczyć starego proboszcza, który mi pomógł i też złożył doniesienie - opowiada Zanardi.

              Historia ks. Carlo Rebagliati, którego w końcu ruszyło sumienie i stał się świadkiem oskarżenia przed władzami cywilnymi rzeczywiście jest dość szczególna. Duchowny, który zarządzał diecezją Savony, był znany z tego, że w programie telewizyjnym przyznał się otwarcie, iż jest księdzem gejem i że od siedemnastu lat jest nosicielem wirusa HIV.


              wiadomosci.wp.pl/page,2,title,Watykan-ukrywa-pedofilow-Przenosi-sprawcow-z-parafii-do-parafii,wid,15253973,wiadomosc.html
              • Gość: Książka Re: Szantaż pedofila... IP: 193.111.147.* 30.01.13, 18:49
                Do księgarń trafiła już książka "Lękajcie się. Ofiary pedofilii o polskim Kościele mówią". Jej autor, holenderski dziennikarz Ekke Overbeek opisał w niej problem pedofilii w polskim Kościele. W rozmowie z radiem TOK FM zdecydował się opowiedzieć o motywach, które skłoniły go do przełamania tego, co w naszym kraju wciąż jest tematem tabu.

                We wstępie książki autor przywołuje przypadki pedofilii w innych krajach europejskich oraz sposoby, jakimi radzono sobie z tym problemem. Powołuje się m.in. na sporządzony w Holandii raport dotyczący księży pedofili.

                W wywiadzie dla TOK FM Overbeek opowiada o swoich problemach z dotarciem do osób wykorzystywanych przez kapłanów ze względu na lęk, jaki mówienie o tych doświadczeniach wywołuje u ofiar oraz wrogość społeczeństwa w stosunku do takich wyznań. Niektóre z ofiar nigdy wcześniej nie rozmawiały o swoich przeżyciach nawet z najbliższymi.

                Zdaniem Overbeeka, szczególnie trudno jest ofiarom ze środowisk wiejskich lub małomiejskich, gdzie ksiądz stanowi autorytet, a wszelkie próby sprzeciwu wywołują oburzenie lokalnej społeczności. Dziennikarz podkreśla jednak ogromną potrzebę rozmowy, która przynosi ofiarom ulgę.

                Pytany o przyczyny milczenia ofiar, autor książki odpowiada, że jego zdaniem Polska to kraj, w którym poziom zaufania między ludźmi jest niezwykle niski. - Polacy nie chcą "prać brudów publicznie" – dodaje.

                Holenderski korespondent opowiada również o swoich obawach związanych z publikacją tak kontrowersyjnej książki w kraju, gdzie tradycje chrześcijańskie są głęboko zakorzenione.

                Dodaje również, że pisanie o tej sprawie nie sprawia mu przyjemności, jednak czuje się zobowiązany do podjęcia tego tematu, którego podjąć nie mają odwagi sami Polacy. - To jest polska sprawa. Jestem dziennikarzem. Opisanie tego, co widzę, było moim psim obowiązkiem - mówi.

                Overbeek powołuje się na przykład Irlandii, Belgii, Stanów Zjednoczonych oraz Holandii, w których niezależne od Kościoła instytucje zajęły się prześledzeniem przypadków pedofilii wśród księży. W Polsce, zdaniem autora, brak takiej instytucji, co w dłuższej perspektywie nie leży w interesie Kościoła. Zdaniem korespondenta, Kościół powinien zabiegać o rozwiązanie tego problemu.

                Autor przywołuje historię księdza, który ujął się za jedną z ofiar i interweniował u wyższych instancji kościelnych, za co został ukarany. To, zdaniem autora obrazuje, że problem z wydobyciem na światło dzienne przypadków molestowania seksualnego przez kapłanów tkwi w kościelnej hierarchii.

                wiadomosci.onet.pl/swiat/holenderski-dziennikarz-przelamuje-tabu-ukazala-si,1,5408433,wiadomosc.html
                • Gość: Szacuneczek 600-800 przypadków pedofilii rocznie... wykrytych IP: 193.111.147.* 06.02.13, 08:02
                  Nowy promotor sprawiedliwości, czyli prokurator w Kongregacji Nauki Wiary ksiądz Robert Oliver, odpowiedzialny za rozpatrywanie przypadków pedofilii w Kościele, przypomniał o obowiązku współpracy jego instytucji z władzami świeckimi.

                  Na konferencji prasowej na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie amerykański ksiądz powiedział, że postulowany przez Watykan wymóg współdziałania Kościoła ze świeckim wymiarem sprawiedliwości w dochodzeniu w przypadkach pedofilii i sądzeniu jest "uniwersalny" bez względu na różnorodność przepisów w tej materii w poszczególnych krajach.

                  Ksiądz Oliver poinformował, że do Kongregacji Nauki Wiary z całego świata napływają sygnały o czynach pedofilii w szeregach duchowieństwa.

                  - Należy zawsze stosować się do przepisów prawa cywilnego - oświadczył.

                  Duchowny z Bostonu, który wsławił się stanowczością w ujawnianiu skali skandalu nadużyć w amerykańskim Kościele i rozpoczął pracę w Watykanie 1 lutego, zapewnił, że będzie kontynuował dotychczasową linię zerowej tolerancji, wyznaczoną przez papieża Benedykta XVI. Jako priorytet wskazał troskę o ofiary księży pedofilów i zapewnienie tym ofiarom pomocy.

                  Ponadto amerykański ksiądz ogłosił, że najwięcej sygnałów o przypadkach pedofilii, czyli 800, napłynęło do Watykanu w roku 2004. W ostatnich trzech latach notuje się po 600 przypadków rocznie. Ich większość dotyczy lat 1965-1985.

                  Watykański promotor sprawiedliwości spotkał się po raz pierwszy z dziennikarzami w pierwszą rocznicę sympozjum na temat pedofilii w Kościele, które odbyło się na Uniwersytecie Gregoriańskim z udziałem biskupów ze 110 episkopatów i przełożonych zgromadzeń zakonnych z całego świata pod patronatem kilku urzędów Stolicy Apostolskiej.

                  Niedawno zbiór opracowanych dokumentów z tej konferencji, uznanej za przełomową dla zmiany podejścia Kościoła wobec dramatu pedofilii, otrzymał papież.

                  wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Watykan-wymog-wspolpracy-z-wladzami-swieckimi-ws-pedofilii-jest-uniwersalny,wid,15311476,wiadomosc.html?ticaid=110040
                  • Gość: Szacuneczek Czuła opieka biskupów... IP: 193.111.147.* 08.02.13, 07:38
                    Janusz Palikot publikuje na swoim blogu szokujące historie księży pedofilów. Polityk pisze, że ma udokumentowane 62 takie przypadki i dodaje, że większość z opisywanych osób nadal nosi sutannę, bo w Kościele nie spotkała ich żadna kara.

                    - Popatrzmy, jak czułą opieką biskupów i przełożonych zakonnych cieszą się polscy księża pedofile - pisze Palikot i rzuca przykładami opisywanymi przez lata przez antyklerykalny magazyn "Fakty i Mity".

                    Wszystkie przytaczane przez niego historie przebiegają według podobnego schematu. Ksiądz, wykorzystując swoją pozycję i możliwość kontaktu z dziećmi, dopuszcza się przestępstwa, a gdy sprawa wychodzi na jaw, po odsiedzeniu ewentualnego wyroku, wraca na łono Kościoła. Zmienia jedynie parafię.

                    Tak było w przypadku ks. Jacka C. wikariusza parafii w Warnicach i nauczyciela religii. Mężczyzna został oskarżony o molestowanie seksualne niepełnosprawnego chłopca, którego osobiście onanizował. Mimo skazującego wyroku i sądowego zakazu pracy z dziećmi ksiądz został przerzucony do Dobrej Nowogardzkiej i pracował tam w charakterze katechety. Pod naciskiem lokalnej społeczności, w obawie przed wybuchem skandalu, poszedł na urlop i został przeniesiony. Trafił do szpitala w Gryfinie, gdzie został kapelanem. Ks. Jacek C. nigdy nie zrzucił sutanny, do dziś jest księdzem.

                    Podobnie jak ks. Zbigniew P., który w Centrum Opieki Paliatywnej Caritas Diecezji Opolskiej w S., nadal odprawia msze, spowiada i rozgrzesza, a nawet publikuje na łamach "Gościa Niedzielnego". Mimo że zapraszanych na plebanię 11–13-letnich chłopców z domu dziecka w Chmielowicach - jak czytamy w akcie oskarżenia - całował w usta, obmacywał po udach, pośladkach i narządach płciowych, a jednego z nich onanizował.

                    Ekke Overbeek, korespondent mediów holenderskich i belgijskich mieszkający na stałe w Polsce, który wydał książkę o ofiarach księży pedofilów w naszym kraju, dotarł do szokujących sądowych statystyk. Overbeek odkrył, że od dziewięciu lat w Polsce prawie co cztery miesiące za molestowanie dzieci skazywany jest katolicki ksiądz. A to oznacza – dowodzi Overbeek – że skala pedofilii jest większa niż w innych krajach, w których od lat mówi się o skandalach seksualnych w Kościele.

                    Jak podaje "Newsweek", jeszcze w lutym w Warszawie ma dojść do pierwszego spotkania ofiar księży pedofilów w Polsce. Najpierw zamierzają założyć grupę wsparcia, a potem stowarzyszenie pomocy dla tych, którzy byli i nadal są molestowani przez księży.

                    wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/418711,62-historie-ksiezy-pedofilow-skala-problemu-wieksza-niz-w-innych-krajach.html
                  • Gość: Szacuneczek Episkopat nie zna skali zjawiska :)))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 28.02.13, 13:22
                    Ofiary księży pedofilów nie mają co liczyć na sprawiedliwość. Mimo papieskich wytycznych i biskupich deklaracji, kościół je zwodzi, przeciąga sprawy, a najczęściej po prostu milczy – czytamy w najnowszym "Newsweeku".

                    Tygodnik opisuje m. in. historię Tomasza molestowanego w dzieciństwie przez księdza. Mężczyzna postanowił upublicznić swoją trwającą wiele miesięcy korespondencję z kurią w tej sprawie. Jak się okazało, w listach duchownych pojawiały się nieprawdziwe stwierdzenia, co więcej, doniesienia 45-latka bagatelizowano. Ksiądz, który go skrzywdził, nadal pracuje z dziećmi.
                    Sam ten przykład świadczy o tym, jak puste były deklaracje episkopatu, że ofiary pedofilii otoczone będą większą niż do tej pory troską i wsparciem. A jak w praktyce działa kościelna sprawiedliwość? – Jak inkwizycja. Jest tajna, pozbawiona kontroli, służy wyłącznie temu, by chronić wizerunek organizacji. Wszystkie chwyty są w takim sądzie-nie sądzie dozwolone. Ofiara nie jest w nim stroną, nie może zaskarżać decyzji, właściwie nie ma żadnych praw – mówi dr Paweł Borecki z Katedry Prawa Wyznaniowego UW.

                    Jego zdaniem, przypadek pana Tomasza pokazuje zmowę potężnej instytucji, która pozbawiona jest jakiejkolwiek kontroli z zewnątrz i czuje się bezkarna. "Newsweek" przytacza także relację mężczyzny ze spotkania z kościelną komisją dochodzenia wstępnego, na które został wezwany po złożeniu oficjalnej skargi. Odpytano go nie tylko o stosunek do wiary, ale także np. o to, czy jako dziecko oglądał pornografię.

                    Zdaniem 45-latka przypominało to przesłuchanie. – To typowa taktyka – przyznaje teolog prof. Tadeusz Bartoś, który kilka lat temu rozstał się ze stanem kapłańskim. – Przestraszyć, zmęczyć, otumanić. Zrobić wszystko, by to ona ostatecznie poczuła się winna. A sprawę wyjaśniać latami, tak długo, by jej nigdy nie rozwiązać.

                    Dr Adam Bodnar, prezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i prawnik, uważa, że ofiary księży w Polsce powinny pomyśleć o tym, by stworzyć wspólnotę, która będzie reprezentować ich roszczenia wobec Kościoła. – Także przed sądem – dodaje. – Taka wspólnota, choćby stowarzyszenie sprawiałaby również, że i nasz Kościół musiałby zacząć, jak w innych krajach, traktować ofiary pedofilii na serio.
                    Niewykluczone, że tak się stanie. – Zaczęliśmy wreszcie liczyć, ilu nas jest. A są nas setki, jeśli nie tysiące – zapewnia pan Tomasz. A stowarzyszenie? Właśnie się tworzy. Prawie codziennie zgłaszają się do niego nowi chętni.
                    Episkopat w odpowiedzi przyznaje, że nie zna skali zjawiska. Wszystko ze względu na ochronę pokrzywdzonych i ich najbliższych.

                    Więcej w najnowszym wydaniu "Newsweeka".
                    (JM;Pog)

                    wiadomosci.onet.pl/kraj/newsweek-sprawiedliwosc-nie-dla-ofiar-ksiezy-pedof,1,5428703,wiadomosc.html
                    • Gość: Szacuneczek System terroru, a jednak system... IP: 193.111.147.* 08.03.13, 07:38
                      W internacie klasztoru Ettal w Bawarii stosowano wobec uczniów przemoc, a także wykorzystywano ich seksualnie - napisał dziś niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung", powołując się na wyniki raportu opracowanego na zlecenie władz klasztoru.
                      Zarzuty wobec kierownictwa elitarnej szkoły pojawiły się po raz pierwszy w 2010 roku na fali krytyki po wyjściu na jaw szeregu przypadków seksualnego wykorzystywania wychowanków kościelnych instytucji w Niemczech.

                      "System terroru"

                      Wyznaczony wówczas przez monachijskiego kardynała Reinharda Marxa śledczy doszedł do wniosku, opierając się na zeznaniach naocznych świadków, że w latach 1960-1990 w klasztorze panował "system terroru". W tym czasie doszło jego zdaniem do co najmniej 100 przypadków maltretowania i wykorzystywania uczniów przez zakonników. Władze klasztoru utajniły początkowo wyniki badań.

                      Z kolejnego raportu, opracowanego obecnie przez monachijski instytut naukowy IPP pod kierownictwem Heinera Keuppa, wynika, że "kary cielesne (wobec uczniów) stosowane były celowo jako środek wychowawczy". Szkolna elita formowana była za pomocą "selekcji i bolesnych kar wobec uczniów osiągających słabe wyniki" - czytamy w opracowaniu, które ma być opublikowane w czwartek w Monachium.

                      Zdaniem IPP częstotliwość stosowania kar cielesnych wskazuje na to, że sprawcy "utracili kontrolę nad swoimi odruchami lub też działali z sadystycznych pobudek". Nadużycia seksualne były "specyficznym wariantem przemocy", wyrażającej się w "zabarwiony seksualnością sposób" - piszą autorzy raportu.

                      Pracownicy na trudności reagowali agresją i przemocą

                      Analizując przyczyny postępowania zakonników, pracownicy IPP doszli do wniosku, że wychowawcy nie potrafili zastąpić uczniom rodziców, "zadanie to przerastało ich, ponieważ nie byli przygotowani do pracy pedagogicznej" i reagowali na trudności agresją i przemocą.

                      Prowadzone przez benedyktynów gimnazjum z internatem w Ettal ma opinię szkoły elitarnej, uczęszczali do niej synowie niemieckich polityków, rodów arystokratycznych i czołowych niemieckich przemysłowców.

                      Władze klasztoru wypłaciły 70 poszkodowanym odszkodowania na łączną kwotę 700 tys. euro. Klasztor w Ettal został założony w 1330 roku.


                      metromsn.gazeta.pl/Wydarzenia/1,126477,13522971,Koszmar_w_klasztorze_w_Bawarii__Przemoc_i_molestowanie.html#TRNajCzytSST
                      • Gość: Szacuneczek Zadośćuczyni kuria...? Po raz pierwszy w Polsce? IP: 193.111.147.* 25.03.13, 12:57
                        Ofiara księdza-pedofila chce odszkodowania. Pierwszy taki przypadek w Polsce

                        Jako 12-latek był wykorzystywany przez proboszcza Zbigniewa R. w jednej z parafii w Kołobrzegu. W wieku 20 lat, tuż przed przedawnieniem się czynu, pan Marcin zawiadomił prokuraturę. Po zeznaniach jeszcze jednej ofiary księdza, w 2012 r. sąd skazał duchownego na dwa lata bezwzględnego pozbawienia wolności. Ten kilka dni temu złożył wniosek o odroczenie wykonywania kary.

                        Zadośćuczyni kuria?

                        Marcin K. ma prawo i chce w procesie cywilnym walczyć o zadośćuczynienie - czytamy na stronie serwisu gazeta.pl. Stroną w procesie ma być nie ksiądz, lecz kuria, której ofiara chce udowodnić zaniedbania. Choć w 2012 roku episkopat przyjął dokument z hasłem: "zero tolerancji dla pedofilów", Kościół nie poczuwa się do zobowiązań materialnych.

                        Ksiądz Zbigniew w 2008 r. przestał być proboszczem. Obecny biskup diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej ks. Edward Dajczak podjął taką decyzję, gdy dostał informację, że ksiądz Zbigniew R. żyje w związku homoseksualnym.

                        Jak podaje gazeta.pl, kilka dni temu biskup Dajczak spotkał się z Marcinem K. i zaproponował, że pokryje koszty terapii. Jednak dla Marcina K. to za mało: szuka już prawnika, który będzie go reprezentował w sądzie. Zapewnia, że determinacji w walce o zadośćuczynienie mu nie brakuje.

                        wiadomosci.onet.pl/kraj/ofiara-ksiedza-pedofila-chce-odszkodowania-pierwsz,1,5452722,wiadomosc.html
                        • Gość: Szacuneczek Kuba, no coś Ty...? :))))))))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 27.03.13, 09:28
                          Kuba Wojewódzki znany jest ze swoich antyklerykalnych poglądów. Showman po raz kolejny, w bardzo ostry sposób wypowiedział się na temat pedofilii wśród księży.

                          Kuba nawiązał do sytuacji Marcina K., który wytoczył kurii koszalińsko-kołobrzeskiej proces o odszkodowanie za molestowanie seksualne, jakiego padł ofiarą w wieku 12 lat. Mężczyzna jest przekonany, że kuria wiedziała o tym, że jeden z jej księży jest pedofilem i nie zapobiegła krzywdzeniu dzieci, a nawet pomagała sprawcy tuszować jego przewinienia.

                          Głos w tej sprawie zabrał Kuba Wojewódzki. Swój, jak zwykle ostry komentarz, zamieścił na Facebooku:

                          Kuria koszalińsko-kołobrzeska beknie za księdza pedofila! Coraz częściej przekonujemy się, że ksiądz to nie powołanie, praca, etat czy stan cywilny tylko orientacja seksualna.


                          rozrywka.dziennik.pl/plotki/artykuly/423336,kuba-wojewodzki-twierdzi-ze-ksiadz-to-orientacja-seksualna.html
                          • Gość: Szacuneczek A tymczasem w Australii... :)))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 03.04.13, 12:43
                            W Australii rozpoczęto dochodzenie w sprawie molestowania seksualnego dzieci w instytucjach państwowych i w Kościele katolickim. Śledztwo prowadzi specjalna Komisja Królewska.

                            Zarzuty dotyczą kościołów, organizacji pozarządowych, szkół czy klubów sportowych. Zeznania ma złożyć pięć tysięcy ludzi.

                            Przewodniczący komisji, Francis Sullivan powiedział australijskiemu radiu ABC,że jest to ważny moment dla kraju. - Prawda musi wyjść na jaw. Śledztwo będzie szczególnie istotne dla Kościoła katolickiego, który stracił swoją wiarygodność ze względu na molestowania seksualne dzieci - oświadczył.

                            Premier Julia Gillard dodała, że Australijczycy muszą spojrzeć w oczy tej - jak się wyraziła - niewygodnej prawdzie.

                            Komisja składa się z sześciu członków, przesłuchania mają potrwać kilka miesięcy. Raport ma być gotowy za niecałe trzy lata.


                            wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,W-Australii-trwa-sledztwo-w-sprawie-molestowania-seksualnego-dzieci-w-kosciolach-katolickich,wid,15463227,wiadomosc.html
                            • Gość: Szacuneczek... Odniesienie się.. :))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 05.04.13, 15:09
                              Papież Franciszek potwierdził stanowczą linię wobec skandalu pedofilii, przyjętą przez Benedykta XVI - podał w piątek Watykan po spotkaniu nowego biskupa Rzymu z prefektem Kongregacji Nauki Wiary kardynałem Gerhardem Ludwigiem Muellerem.

                              W wydanym komunikacie podkreślono, że papież polecił kontynuowanie stanowczych działań wobec przypadków nadużyć oraz krzewienie obrony nieletnich i pomocy wobec ofiar wykorzystywania seksualnego.

                              fakty.interia.pl/raport-nowy-papiez/aktualnosci/news-franciszek-potwierdza-linie-benedykta-xvi-wobec-skandalu-ped,nId,952025
                              • Gość: Szacuneczek... Nie lękajcie się.. :)))))))))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 17.04.13, 07:46
                                Ofiary księży pedofilów chcą założyć fundację, która będzie się zajmować zjawiskiem pedofilii w polskim Kościele. Jak tłumaczy w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" jeden z założycieli, chcą działać razem, bo dzięki temu mogą mieć "większą moc". Jak te plany komentują duchowni? - Poczekajmy na dzieła ukończone - mówi w rozmowie z "Gazetą" ks. Józef Kloch, rzecznik Episkopatu.

                                Jako pierwsze o zamiarach grupy kilkunastu osób informowało Radio TOK FM. Osoby, które w dzieciństwie były molestowane przez księży zamierzają piętnować przypadki pedofili i pomagać innym ofiarom oraz ich rodzinom.

                                Według "Wyborczej" robocza nazwa tworzącej się fundacji to "Nie lękajcie się". Za inicjatywą stoi 15 osób. Poznały się dzięki działającemu w Kanadzie Ruchowi Ofiar Księży. Pomocne były także liczne rozmowy na różnego rodzaju forach internetowych.

                                - Chcemy, żeby Kościół otworzył się na nas. Dzisiaj traktuje nas często jak szantażystów, na rozmowy do kurii nie jesteśmy zapraszani, tylko wzywani jak na przesłuchanie. Dzięki fundacji mamy nadzieję, że to się zmieni - cytuje pana Marka dzisiejsza "Gazeta Wyborcza".

                                Zgodnie z planem fundacja chce zrzeszać nie tylko osoby, które padły ofiarą molestowania ze strony duchownych, ale także tych, którzy zajmują się problemem pedofilii: prawników, psychologów czy socjologów.

                                Organizacja chce także współpracować z podobnymi instytucjami w innych krajach. Wsparcie zaoferowała już także Helsińska Fundacja Praw Człowieka. - Ważne, aby był to nie tylko ruch ofiar, ale miał także wsparcie autorytetów - tłumaczy jej szef Adam Bodnar.

                                Jak na powstanie takiej fundacji zareaguje polski Kościół? - Poczekajmy na dzieła ukończone. Odpowiadać można na pytania dotyczące fundacji istniejących, nie bytów przyszłych, dopiero powstających - mówi w rozmowie z dziennikiem.

                                Więcej w dzisiejszym wydaniu "Gazety Wyborczej".

                                ("Gazeta Wyborcza"/tokfm.pl, RZ;GK)


                                wiadomosci.onet.pl/kraj/ofiary-ksiezy-pedofilow-tworza-fundacje-ks-kloch-p,1,5469282,wiadomosc.html
                                • Gość: Szacuneczek... Udane negocjacje... :)))))))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 22.04.13, 12:07
                                  Australijska policja aresztowała księdza podejrzanego o pedofilię. Było to możliwe po kilku miesiącach negocjacji z Kościołem katolickim, aby duchowny powrócił do kraju z Watykanu. Teraz został zwolniony za kaucją i pojawi się w sądzie w piątek.

                                  Policja poinformowała, że 67-letni ksiądz, którego nazwiska nie ujawniono, pojawił się w poniedziałek na komendzie policji stanu Wiktoria w Melbourne. Oskarżono go o 10 przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci, do czego najprawdopodobniej doszło na przedmieściach Melbourne w latach 1976-1985.

                                  Policja poinformowała, że od lipca 2012 roku negocjowała z Kościołem katolickim, aby sprowadzić księdza do Australii.

                                  Na początku kwietnia w Australii wszczęto ogólnokrajowe śledztwo w sprawie molestowania seksualnego dzieci w kościołach, szkołach i wielu innych placówkach. Specjalna komisja ma m.in. zbadać zarzuty, że Kościół katolicki ukrywał dowody i chronił podejrzanych księży.

                                  Przewodniczący ponadpartyjnej komisji śledczej Peter McClellan powiedział, że oczekuje się zeznań ponad 5 tys. świadków. Pierwsze wysłuchania zaplanowano na maj. Wstępny raport ma zostać sporządzony w przyszłym roku, a ostateczny jest oczekiwany pod koniec 2015 roku.

                                  We wrześniu 2012 rzecznik australijskiego Kościoła katolickiego w stanie Wiktoria ujawnił, że od lat 30. doszło tam do co najmniej 650 przypadków seksualnego wykorzystywania dzieci i młodzieży przez duchownych.

                                  Wykorzystywanie seksualne dzieci przez księży przestało być w Australii tematem tabu w 1993 roku. Wówczas to organizacja zrzeszająca ofiary pedofilii Broken Rites Australia uruchomiła specjalną linię telefoniczną, na którą mogły dzwonić osoby pokrzywdzone przez księży. Od tego czasu organizacji udało się postawić przez sądem 100 duchownych pedofilów.

                                  Podczas wizyty w Australii w 2008 roku ówczesny papież Benedykt XVI spotkał się z grupą ofiar oraz publicznie przeprosił za molestowanie seksualne dzieci przez duchownych.

                                  nasygnale.pl/kat,1025343,title,Miesiace-negocjacji-Kosciol-wydal-ksiedza-zboczenca,wid,15514351,wiadomosc.html
                                  • Gość: Szacuneczek... Nie spodobała się kamera... :))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 14.05.13, 15:18
                                    Szczeciński proboszcz uwięził na plebanii ekipę francuskiej telewizji France24. Ekipa telewizyjna przyjechała do Szczecina aby zweryfikować rozmowy, które przeprowadzili rozmowy z ofiarami księży pedofili, molestowanych przez duchownych z fundacji "Nie lękajcie się", mającej pomagać właśnie ofiarom księży. Trop prowadził do szczecińskiej parafii.

                                    Dziennikarze twierdzą, że zostali przez księdza uwięzieni i poturbowani. Zdarzenie widać na filmie nagranym ukrytą kamerą. Kuria na razie nie odnosi się do sprawy, przekazała ją prawnikom.

                                    Proboszczowi nie spodobała się kamera ustawiona przed wejściem do kościoła oraz pytania zadawane przez Gullivera Cragga. - Zaprosił mnie do biura. Weszliśmy tam, a ja zadałem to samo pytanie. Ksiądz zamiast odpowiedzieć to zaczął mieć pretensje o to, że mój operator Tomasz filmował kościół na zewnątrz - powiedział Cragg.

                                    Po chwili dwóch innych księży wprowadziło operatora do zakrystii, a proboszcz zamknął drzwi pomieszczenia na klucz. Doszło do szarpaniny w trakcie której dziennikarzom udało się uwolnić. - Policja nie interweniowała na miejscu, trwają czynności mające na celu zakwalifikowanie czynu - powiedziała TVN24 mł. asp. Mirosława Rudzińska. Potwierdza, że zgłoszenie dotyczyło osoby duchownej.

                                    W sprawie incydentu Kuria Metropolitalna w Szczecinie oświadczyła, że w poniedziałek "rozpoczęła razem z prawnikami gromadzenie i porządkowanie faktów". Czeka na opinię prawną w kwestii niedzielnego zdarzenia.

                                    Gulliver Cragg, od dwóch lat korespondent France24 w Polsce, przygotowuje reportaż o księżach pedofilach na podstawie głośnej książki Ekke Overbeeka "Lękajcie się. Ofiary pedofilii w polskim Kościele mówią". Bohaterowie książki opowiadają o molestowaniu ich przez duchownych.

                                    wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/427548,szczecinski-proboszcz-uwiezil-ekipe-francuskiej-telewizji-france24.html
                                    • Gość: Szacuneczek... Nie szacuje się... skali... :))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 20.05.13, 13:41
                                      Pedofilia w Kościele. TOK FM: skala zjawiska jest nieznana ze względu na "dobro pokrzywdzonych"

                                      Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. dr Józef Kloch odpowiedział na pytania Radia TOK FM o sprawę pedofilii w polskim Kościele. Okazuje się, że nie zbiera on informacji od biskupów na temat nadużyć księży. Oznacza to, że skala problemu pedofilii nie jest znana - czytamy na stronie radia.

                                      Według zaleceń Watykanu, każde prawdopodobne zdarzenie ma być zgłaszane do watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, a zadaniem biskupów jest reagowanie. Żadne dane na ten temat nie są jednak zbierane, nie szacuje się skali zjawiska - podaje TOK FM.

                                      Rzecznik Episkopatu Polski ks. dr Józef Kloch zwraca uwagę, że "(...) ze względu na dobro osób pokrzywdzonych tego typu danych nie ewidencjonuje się w KEP, ani się ich nie przetwarza. Stąd też próby określenia skali zjawiska poprzez gromadzenie danych muszą być traktowane jako materia bardzo delikatna - ze względu na dobro ofiar oraz tajemnicę obowiązującą w sprawach toczących się przed sądami powszechnymi.(...)".

                                      Episkopat został zobowiązany do opracowania wytycznych dot. postępowania w sytuacji nadużyć seksualnych duchownych wobec nieletnich. Jak wynika z informacji TOK FM, taki dokument został wprawdzie stworzony, ale nie uzyskał jeszcze błogosławieństwa Watykanu.

                                      Impas trwa już dwa lata.

                                      (TOK FM/KT;tsz)

                                      wiadomosci.onet.pl/kraj/pedofilia-w-kosciele-tok-fm-skala-zjawiska-jest-ni,1,5521143,wiadomosc.html
                                      • Gość: Szacuneczek... Nawet prałat??? Nie wierzę :)))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 28.06.13, 07:36
                                        Don Patrizio Poggi, duchowny, który wyszedł na wolność po pięciu latach spędzonych w areszcie, ujawnił włoskiej policji szokujące szczegóły dotyczące seksualnych orgii, jakie miały się odbywać za murami Watykanu.

                                        Dzięki wczorajszym zeznaniom 46-letniego księdza, który był skazany za molestowanie 14- i 15-latków w swojej parafii w Primavalle pod Rzymem, jest kolejny trop w sprawie "gejowskiego lobby" w Watykanie.

                                        Włoska policja prowadzi śledztwo wobec czterech księży z dwudziestu wskazanych przez Poggiego. Wśród podejrzanych znajdują się ponadto dwaj byli duchowni, sekretarz jednego z ważnych kardynałów, kapelan wojskowy, wykładowca religii i prałat.

                                        "Chłopcy do wynajęcia"

                                        Podejrzewany o rekrutację nieletnich "chłopców do wynajęcia" oficer karabinierów, miał sprowadzać ich na schadzki z pobliskich barów gejowskich i saun. Według zeznań Don Poggi, chłopcy otrzymywali zapłatę za swoje usługi w wysokości od 150 do 500 euro. Podejrzewa się, że pod przykrywką agencji modeli, prowadził bardziej zorganizowaną działalność werbunkową do świadczenia usług seksualnych.

                                        Poggi zeznał również, że na "przyjęcia" księży trafiali również chłopcy poszukujący w parafiach pomocy. Według niego, karabinier wykorzystywał desperację i kiepską sytuację materialną chłopców.

                                        Don Patrizio Poggi po odsiadce ubiegał się o przywrócenie go na stanowisko. Spotkał się ze stanowczą odmową. Na policję zgłosił się sam, 8 marca bieżącego roku, zaraz po rezygnacji Benedykta XVI. Zaznacza jednak, że nie kierował się zemstą za swoje zawieszenie, a raczej chciał odkupić swoje winy oraz "chronić Kościół i wspólnotę chrześcijan".

                                        Lobby gejowskie w Watykanie

                                        Afera "chłopców do wynajęcia" wypłynęła po wyznaniu papieża Franciszka o istnieniu lobby gejowskiego w Watykanie. "Gejowskie lobby, o którym się mówi, istnieje, to prawda. Musimy zobaczyć, co możemy z tym zrobić" - słowa te Franciszek miał powiedzieć w ubiegłym tygodniu na spotkaniu ze stowarzyszeniem CLAR (stowarzyszenie zrzesza południowoamerykańskich i karaibskich katolików).

                                        Wstrząsające wyznania chłopców, którzy byli molestowani przez księży

                                        Ojciec Święty na wspomnianym spotkaniu miał powiedzieć także, że "w Kurii (Rzymskiej – red.) są ludzie święci, ale jest tam także strumień korupcji". Według strony internetowej Reflexión y Liberación, na którą powołuje się agencja AFP, Franciszek mówił o potrzebie reformowania Kościoła, a szczególnie watykańskiej biurokracji.

                                        Ale te doniesienia nie są pierwszymi, które dotyczą "gejowskiego lobby" wśród wysoko postawionych duchownych watykańskiej administracji. Zdaniem włoskich dziennikarzy z "La Repubblica", Benedykt XVI zrezygnował z urzędu z powodu "homoseksualnej kliki" w Watykanie. Stolica Apostolska ani nie potwierdziła, ani nie zaprzeczyła tym doniesieniom.

                                        (Onet/vaticancrimes.us/polskatimes.pl/PAP, KS; RZ)

                                        wiadomosci.onet.pl/swiat/skandal-w-watykanie-ksiadz-ujawnia-nazwiska-duchow,1,5550632,wiadomosc.html
                                        • Gość: Szacuneczek... Kwestie bioetyczne... :))))))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 08.07.13, 07:55
                                          Ksiądz Wojciech Lemański został przez arcybiskupa warszawsko-praskiego Henryka Hosera usunięty z urzędu i przeniesiony na emeryturę – donosi radio Tok FM. Dotychczasowy proboszcz parafii w Jasienicy koło Tłuszcza wielokrotnie naraził się hierarchom, m.in. krytyką kościelnych struktur i wypowiedziami o pedofilii w Kościele.

                                          Lemański poinformował o decyzji arcybiskupa, publikując na stronach internetowych swojej parafii dekret podpisany przez swojego przełożonego. W dokumencie datowanym na 5 lipca br. czytamy m.in, że "brak szacunku i posłuszeństwa Biskupowi Diecezjalnemu oraz nauczaniu biskupów w Polsce w kwestiach bioetycznych sprawiają, że dalsza posługa proboszczowska (ks. Lemańskiego – przyp. red.) pod władzą biskupa diecezjalnego staje się niemożliwa", a "publicznie głoszone (przez niego - przyp. red.) poglądy nie spełniają wymogów prawa i przynoszą poważną szkodę i zamieszanie we wspólnocie Kościoła.

                                          Abp Henryk Hoser zaznaczył, że władza proboszczowska ks. Wojciecha Lemańskiego w parafii w Jasienicy wygasa o godz. 21:00 dnia 14 lipca br., a duchowny powinien opuścić swoje dotychczasowe miejsce pracy i zamieszkania do dnia 18 lipca. Arcybiskup warszawsko-praski dodał, że zapewnia ks. Lemańskiemu mieszkanie w Domu Księży Emerytów i "godziwe utrzymanie z Funduszu Kapłańskiego Wsparcia".

                                          - Będę się odwoływał, korzystając z przepisów prawa kanonicznego. Natomiast gdy się temu wszystkiemu przyglądam, tej dynamice akcji prowadzonej przeciwko mnie, wiem, że ma to na celu mnie zniszczyć. Czuję, że chyba już nie mam na to siły. Jutro (w poniedziałek – przyp. red.) być może wydam oświadczenie, czuję, że muszę zrobić to, do czego dojrzewam od trzech lat – stwierdził Lemański w rozmowie z radiem Tok FM.

                                          Konflikt między władzami diecezji a księdzem Lemańskim rozpoczął się w zeszłym roku. Ukarano go wówczas upomnieniem kanonicznym m.in. za "konfliktowanie lokalnej społeczności", "deprecjonowanie osób i posługi biskupów i kapłanów", "naruszenie dóbr osobistych i dobrego imienia" oraz "podejmowanie decyzji dotyczących parafii bez zgody kompetentnej władzy kościelnej", jakich miał dopuścić się duchowny.

                                          Ksiądz Lemański w odpowiedzi rozpoczął procedurę odwołania się od decyzji biskupa do Kongregacji ds. Duchowieństwa Stolicy Apostolskiej. Wkrótce potem abp Hoser pozbawił go misji kanonicznej, czyli prawa do nauczania w imieniu Kościoła.

                                          24 maja 2013 ks. Lemański otrzymał od abpa Hosera powtórne upomnienie kanoniczne oraz zakaz występów w mediach.

                                          (Tok FM/Onet/PAP, TR)


                                          wiadomosci.onet.pl/regionalne/warszawa/ks-lemanski-zostal-usuniety-z-urzedu-trafi-do-domu,1,5557261,region-wiadomosc.html
                                          • Gość: Szacuneczek... Zaostrzenie kary za pedofilię... IP: 193.111.147.* 11.07.13, 14:27
                                            Papież Franciszek zaostrzył kary za pedofilię oraz przestępstwa związane z posiadaniem materiałów zawierających pornografię dziecięcą. Zmiany w watykańskim kodeksie karnym wprowadza papieski dokument, Motu proprio.

                                            Najistotniejszą nowością nowelizacji kodeksu jest postanowienie, że ścigane są wszystkie przestępstwa, przewidziane w międzynarodowych konwencjach, a więc m. in. tortury, jak również pedofilia i pornografia dziecięca. Jak poinformowano, nie podając jednak bliższych szczegółów, kary za te właśnie przestępstwa zostają zaostrzone.

                                            Na konferencji prasowej wyjaśniono, że nowe przepisy dotyczą przestępstw popełnionych przez pracowników i funkcjonariuszy Watykanu na jego terytorium oraz poza jego granicami, czyli na przykład na placówkach dyplomatycznych.

                                            Koniec kary dożywocia

                                            W dokumencie ogłoszono też, że od 1 września Watykan znosi w swym kodeksie karnym karę dożywocia.

                                            Z punktu widzenia historii skok jest ogromny. Kara śmierci obowiązywała w Państwie Watykańskim od 1929 do 1969 roku. Obalono ją jednak oficjalnie dopiero w 2001, za pontyfikatu i z woli Jana Pawła II. Zastąpiono ją karą dożywocia, która teraz, zaledwie po dwunastu latach, zamieniona została na 30 do 35 lat pozbawienia wolności i wymierzona może być za morderstwo.

                                            Najistotniejszą nowością wchodzącej dziś w życie reformy watykańskiego kodeksu karnego jest postanowienie, że ścigane są wszystkie przestępstwa przewidziane w międzynarodowych konwencjach, a więc m.in. tortura, jak również pedofilia i pornografia dziecięca.

                                            Wymiar sprawiedliwości Watykanu zobowiązuje się ścigać za nie wszystkich jego pracowników i funkcjonariuszy, także w przypadku, gdy przestępstwo popełnione zostało poza jego granicami.

                                            (PAP/IAR,GK)

                                            wiadomosci.onet.pl/swiat/watykan-papiez-zaostrzyl-kary-za-pedofilie,1,5559604,wiadomosc.html
    • Gość: kama Petycja-poparcie dla ks. Wojciecha Lemańskiego IP: *.radom.vectranet.pl 13.07.13, 16:03
      poparcie-lemanskiego.blog-bobika.eu/
      • Gość: Szacuneczek... Załatwią i nuncjusza apostolskiego? :))))))))))))) IP: 193.111.147.* 05.09.13, 08:08
        Nuncjusz apostolski w Dominikanie arcybiskup Józef Wesołowski został odwołany ze stanowiska w związku z oskarżeniami o pedofilię - tę wiadomość przekazał rzecznik Watykanu ks. Federico Lombardi, potwierdzając doniesienia mediów. Decyzję podjął papież.

        Watykański rzecznik poinformował: "Potwierdzam, że arcybiskup Wesołowski został odwołany i zwolniony ze stanowiska i został poproszony o wyjaśnienie stawianych mu zarzutów".

        Wa­ty­kan wsz­czął po­stę­po­wa­nie wobec za­rzu­tów do­ty­czą­cych pe­do­fi­lii. Trwa ono w Kon­gre­ga­cji Nauki Wiary, która zaj­mu­je się wszyst­ki­mi ta­ki­mi przy­pad­ka­mi.

        Wy­ja­śnio­no, że hie­rar­cha nie opu­ścił swego sta­no­wi­ska do­bro­wol­nie, lecz zo­stał od­wo­ła­ny przez pa­pie­ża Fran­cisz­ka 21 sierp­nia. O spra­wie po­in­for­mo­wa­no naj­pierw ka­na­ła­mi ko­ściel­ny­mi.

        Oskar­że­nia o pe­do­fi­lię skie­ro­wa­ły pod ad­re­sem nun­cju­sza media na Do­mi­ni­ka­nie. Tam­tej­sza te­le­wi­zja nada­ła re­por­taż, w któ­rym po­ka­za­ła wa­ty­kań­skie­go dy­plo­ma­tę, gdy od­wie­dzał miej­sca w sto­li­cy kraju znane z pro­sty­tu­cji nie­let­nich.

        W pierw­szych ko­men­ta­rzach pod­kre­śla się, że spra­wa ar­cy­bi­sku­pa We­so­łow­skie­go wy­wo­ła­ła ogól­no­na­ro­do­wy skan­dal na Do­mi­ni­ka­nie.

        Por­tal Va­ti­can In­si­der za­uwa­ża, że w ten spo­sób po­twier­dzo­ne zo­sta­ło to, o czym wie­dzia­no od dłuż­sze­go czasu, czyli o in­kli­na­cjach dy­plo­ma­ty, okre­śla­nych jako "non sanc­tas".

        We­dług Va­ti­can In­si­der skan­dal wy­buchł w lipcu tego roku. Ar­cy­bi­skup Santo Do­min­go kar­dy­nał Ni­co­las de Jesus Lopez Ro­dri­gu­ez wy­słał do Wa­ty­ka­nu do­ssier do­ty­czą­ce sta­wia­nych nun­cju­szo­wi za­rzu­tów pe­do­fi­lii. Spra­wą zajął się wa­ty­kań­ski Se­kre­ta­riat Stanu i przed­sta­wił ją pa­pie­żo­wi Fran­cisz­ko­wi, który pod­jął de­cy­zję o na­tych­mia­sto­wym od­wo­ła­niu abpa Jó­ze­fa We­so­łow­skie­go.

        W czerw­cu tym­cza­sem to wła­śnie abp We­so­łow­ski oskar­żył o tu­szo­wa­nie skan­da­lu pe­do­fi­lii ar­cy­bi­sku­pa Por­to­ry­ko - przy­po­mi­na­ją media.

        Nie­ofi­cjal­nie wia­do­mo, że od chwi­li od­wo­ła­nia z Do­mi­ni­ka­ny abp We­so­łow­ski prze­by­wa w Rzy­mie i czeka na wy­ni­ki trwa­ją­ce­go w Wa­ty­ka­nie po­stę­po­wa­nia.

        Co wię­cej - dodał Va­ti­can In­si­der - od kilku mie­się­cy w Rzy­mie krą­ży­ły po­gło­ski o al­ko­ho­li­zmie nun­cju­sza.

        wiadomosci.onet.pl/kraj/watykan-polski-nuncjusz-w-dominikanie-odwolany-pod-zarzutem-pedofilii/zxt77
        • Gość: Ja Re: Załatwią i nuncjusza apostolskiego? :)))))))) IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.13, 08:31
          Nic mu nie będzie bydlakowi. Przeniosą go do jakiegoś cichego domu spokojnej starości dla sukienkowych. Przecież ten biskup pedofil nie stanie przed świeckim sądem. Czyżby z racji chodzenia w sukience nie podlegał prawu, które dotyczy zwykłych ludzi ?
          • Gość: Szacuneczek... Dobrodziej... :))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 10.09.13, 11:08
            Mieszkali w jego rodzinnym domu, w podkrakowskiej wsi. Zwiedzali Polskę. Wydawać by się mogło, że ksiądz Wojciech G. (36 l.) był ich dobrodziejem, bo wycieczka do Europy dla dziecka żyjącego w nędzy Dominikany była spełnieniem marzeń.

            Ale w zamian za egzotyczny wyjazd chłopcy musieli robić wszystko, czego pedofil sobie życzył – twierdzą śledczy, którzy zbierają dowody przeciwko duchownemu.

            Ksiądz Wojciech G. w parafii świętego Antoniego z Padwy w Juncalito w Dominikanie spędził 6 lat. Znany był z zapewniania dzieciom licznych atrakcji. Wychodził jednak z założenia, że nie ma nic za darmo. Kusił ubogie dzieci z Dominikany zagranicznymi wojażami. W zamian bezwzględnie wykorzystywał je seksualnie. Dzieci długo cierpiały i milczały.

            – Kochał dzieci, lgnęły do niego. On nawet te małe murzynki przywoził do domu rodzinnego. Jego matka im gotowała, a one były szczęśliwe, bo nigdy takich rarytasów nie jadły – opowiada Krystyna Zawilska (70 l.), sąsiadka rodziny księdza.

            Wojciech G. starał się jak mógł, by zapracować na dobrą opinię. Na pokaz organizował dzieciom np. warsztaty pożarnicze i wyjazdy w Tatry. Dzieciaki choć na chwilę mogły zapomnieć o koszmarze, który zgotował im ksiądz.

            www.fakt.pl/wycieczki-nagroda-za-milczenie,artykuly,417707,1.html
            • Gość: Szacuneczek... Nastąpiło małe nieporozumienie... i manipulacja :) IP: 193.111.147.* 12.09.13, 14:19
              Oskarżanego o pedofilię abpa Józefa Wesołowskiego przesunięto na stronach archidiecezji krakowskiej do zakładki "inni księża", a potem do "biskupi pracujący za granicą". Gdzie pracuje duchowny? Tego nie napisano. Papież Franciszek odwołał go 21 sierpnia z funkcji nuncjusza na Dominikanie.

              Wcześniej o abp. Wesołowskim na www archidiecezji pisano: wyśw. 1972, konsekrowany 2000, od 2002 Nuncjusz Stolicy Apostolskiej w Republice Dominikany i delegat apostolski Portoryko, Santo Domingo, Avenida Máximo Gómez 27, Apartado Postal 312. Teraz już tylko: wyśw. 1972, konsekrowany 2000.

              Po­cząt­ko­wo (będąc wśród "in­nych księ­ży") abp We­so­łow­ski zna­lazł się obok ks. Pio­tra Na­tan­ka, który otrzy­mał karę su­spen­sy (zakaz peł­nie­nia po­słu­gi ka­płań­skiej). Potem hie­rar­cha tra­fił do stwo­rzo­nej tylko dla niego za­kład­ki "bi­sku­pów pra­cu­ją­cych za gra­ni­cą".

              Takie zmia­ny za­uwa­żo­no na kon­ser­wa­tyw­nych stro­nach www. A ks. Ta­de­usz Isa­ko­wicz-Za­le­ski wy­cią­gnął wnio­ski.

              - Praw­do­po­dob­nie wła­dze ar­chi­die­ce­zji wie­dzą, że za­rzu­ty po­sta­wio­ne by­łe­mu nun­cju­szo­wi są nie­ste­ty praw­dzi­we. Poza tym, jest to próba od­wró­ce­nia uwagi od Kra­ko­wa, w któ­rym We­so­łow­ski koń­czył se­mi­na­rium du­chow­ne i w któ­rym otrzy­mał świę­ce­nia ka­płań­skie z rąk kard. Ka­ro­la Woj­ty­ły w 1972 r. - oce­nił ks. Isa­ko­wicz.

              Jak dodał dusz­pa­sterz Or­mian, wielu w ar­chi­die­ce­zji kra­kow­skiej chlu­bi­ło się zna­jo­mo­ścią z abp. We­so­łow­skim, ale "dziś oka­zu­je się, że nikt go nie zna".

              Zu­peł­nie ina­czej zmia­ny tłu­ma­czy ks. Ro­bert Pie­trzyk - od­po­wie­dzial­ny za stro­nę in­ter­ne­to­wą ar­chi­die­ce­zji.

              Jak mówi One­to­wi, "na­stą­pi­ło małe nie­po­ro­zu­mie­nie". - Nie usu­nię­to abpa Jó­ze­fa We­so­łow­skie­go ze stron die­ce­zji, ale je­dy­nie zmie­nio­no jego miej­sce. Abp Józef We­so­łow­ski 21 sierp­nia zo­stał od­wo­ła­ny przez pa­pie­ża Fran­cisz­ka z peł­nio­nej funk­cji nun­cju­sza apo­stol­skie­go w Re­pu­bli­ce Do­mi­ni­ka­ny i de­le­ga­ta apo­stol­skie­go w Por­to­ry­ko. De­cy­zję pa­pie­ża po­twier­dził w ofi­cjal­nym ko­mu­ni­ka­cie rzecz­nik Wa­ty­ka­nu ks. Fe­de­ri­co Lom­bar­di - od­no­to­wu­je ks. Pie­trzyk.

              - Z tego też po­wo­du na­zwi­sko abpa Jó­ze­fa We­so­łow­skie­go zo­sta­ło prze­su­nię­te na stro­nie in­ter­ne­to­wej Ar­chi­die­ce­zji Kra­kow­skiej z za­kład­ki "Bi­sku­pi i ka­pła­ni pra­cu­ją­cy w urzę­dach Sto­li­cy Apo­stol­skiej" i umiesz­czo­ne w za­kład­ce "Bi­sku­pi pra­cu­ją­cy za gra­ni­cą". Zmia­na ta - z lo­gicz­ne­go punk­tu wi­dze­nia - wy­ni­ka je­dy­nie z faktu od­wo­ła­nia hie­rar­chy przez pa­pie­ża z funk­cji, jaką do­tych­czas peł­nił w urzę­dach Sto­li­cy Apo­stol­skiej - tłu­ma­czy ad­mi­ni­stra­tor.

              Dla ks. Pie­trzy­ka "cała ta spra­wa (z umiesz­cze­niem na­zwi­ska We­so­łow­skie­go) to jakiś sztucz­ny pro­blem, któ­re­go zu­peł­nie nie ro­zu­miem i ma­ni­pu­la­cja, któ­rej nie za­mie­rzam w żaden spo­sób ko­men­to­wać".

              Były nun­cjusz w Re­pu­bli­ce Do­mi­ni­kań­skiej 21 sierp­nia zo­stał przez Sto­li­cę Apo­stol­ską zwol­nio­ny z obo­wiąz­ków i we­zwa­ny do Rzymu. Obec­nie trwa po­stę­po­wa­nie wy­ja­śnia­ją­ce za­rzu­ty o za­cho­wa­nia pe­do­fil­skie abp. We­so­łow­skie­go, o ja­kich in­for­mo­wa­ły media na Do­mi­ni­ka­nie. De­cy­zję pod­jął pa­pież Fran­ci­szek. Ar­cy­bi­skup We­so­łow­ski zo­stał po­pro­szo­ny o wy­ja­śnie­nie sta­wia­nych mu za­rzu­tów. Hie­rar­cha nie opu­ścił swego sta­no­wi­ska do­bro­wol­nie.

              Oskar­że­nia o pe­do­fi­lię skie­ro­wa­ły pod ad­re­sem nun­cju­sza media na Do­mi­ni­ka­nie. Tam­tej­sza te­le­wi­zja nada­ła re­por­taż, w któ­rym po­ka­za­ła wa­ty­kań­skie­go dy­plo­ma­tę, gdy od­wie­dzał miej­sca w sto­li­cy kraju znane z pro­sty­tu­cji nie­let­nich. W pierw­szych ko­men­ta­rzach pod­kre­śla się, że spra­wa abp. We­so­łow­skie­go wy­wo­ła­ła ogól­no­na­ro­do­wy skan­dal na Do­mi­ni­ka­nie.

              wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/sprawa-abpa-wesolowskiego-dzis-okazuje-sie-ze-nikt-go-nie-zna/g0138
              • Gość: Szacuneczek... Zapadł się pod ziemię... :)))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 17.09.13, 13:54
                Podejrzany o pedofilię ksiądz Wojciech G. został suspendowany przez zakon, do którego należy. Powód? Odmowa powrotu na Dominikanę i stawienie się przed tamtejszym wymiarem sprawiedliwości. Problemem jest jednak to, że ksiądz zapadł się pod ziemię, gdzie obecnie przebywa nie wie ani rodzina ani zakonnicy. Według nieoficjalnych informacji ukrywa się w jednym z zakonów w Polsce.

                wiadomosci.onet.pl/kraj/ksiadz-oskarzony-o-pedofilie-zapadl-sie-pod-ziemie/h7ydt
                • Gość: Szacuneczek... Wielka czwórka... :))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 23.09.13, 10:41
                  Wśród biedy, z dala od ludzi, w piekielnym tropiku łatwo uwierzyć, że jest się poza dobrem i złem. Jako wysłannik Kościoła i postępu możesz być jak bóg - czytamy w "Newsweeku". Chodzi o historię dwóch księży abp Józefa Wesołowskiego, byłego nuncjusza papieskiego oraz ojca Wojciecha Gila z zakonu michalitów, oskarżonych o pedofilię.

                  Skandal w Dominikanie wybuchł, gdy tamtejsza telewizja nadała reportaż przedstawiający nuncjusza, który odwiedzał miejsca w stolicy kraju słynące z prostytucji nieletnich.

                  Prokuratura na Dominikanie wszczęła śledztwo w sprawie oskarżeń o pedofilię nuncjusza apostolskiego w tym kraju, abp. Józefa Wesołowskiego. Poszukiwany jest też drugi polski duchowny, który również ma być zamieszany w skandal pedofilski. Miał organizować wycieczki dla dzieci, na których miało dochodzić do molestowania. Sam wniosek o wszczęcie postępowania prokuratorskiego dotyczy w sumie czterech duchownych, którzy - jak oświadczył przewodniczący Episkopatu Dominikany - dopuścili się aktów pedofilii.

                  W 2012 roku dziennikarze z lokalnej telewizji dostali informację, że pod pomnikiem Montesinosa kręci się nuncjusz apostolski Józef Wesołowski. Mieszkańcy tłumaczą, że tu ważny jest kontekst, bo to zakazane miejsce, nuncjusz powinien mieć tam obstawę, a on jeździł tam zupełnie sam. Nawet miejscowi tu nie przychodzą tak sobie. Miejsce jest znane z narkotyków i prostytucji, też nieletnich.

                  Gdy wokół sprawy zaczynają węszyć dziennikarze, okazuje się, że trafiają na chłopców, którzy przyznają, po co przyjeżdżał tam nuncjusz.

                  Oleg, 18-latek spod pomnika mówi otwarcie, że kazał mu się masturbować, robił to też z jego kolegami i czasem nagrywał wszystko na komórkę. Kiedy to się zaczęło, chłopiec miał 14 lat. Oleg poznał księdza na plaży. Zaczęło się od tego, że duchowny poprosił go, by dla niego popływał nago, żeby móc zrobić zdjęcia. Uznawany był za jego narzeczonego, bo tylko jego całował w usta.

                  - Pojechałem pod pomnik księdza Antonia Montesinosa. Szybko znalazłem tych chłopaków. O nuncjuszu już wiedzieli wszyscy. Opowiedzieli o jego jeepie. I o tym, że przychodził codziennie - powiedział Bolîvar R. Sánchez Veloz z prokuratury generalnej.

                  - Najpierw chodzili za nimi dziennikarze. Nie wiem jak, ale informacje o tym, że telewizja kręci się wokół nuncjusza, trafiły do kardynała Lópeza Rodrigueza, arcybiskupa Santo Domingo. Latem ktoś od kardynała sprawdzał, czy mieliśmy jakieś postępowanie w sprawie nuncjusza. Dziś rozumiem, że Kościół robił własne śledztwo - opowiadał Bolîvar R. Sánchez Veloz.

                  Źródło: "Newsweek"

                  wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Polscy-ksieza-podejrzani-o-pedofilie,wid,16009149,wiadomosc.html
                  • Gość: Szacuneczek... Ostro "się wzięli"... :))))))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 24.09.13, 08:30
                    Polski Kościół ostro zajął się problemem pedofilii. 40 osób z całej Polski: duchowni, siostry zakonne i świeccy uczą się, jak zwalczać nadużycia seksualne wobec dzieci. To pierwszy taki kurs w Polsce – pisze "Rzeczpospolita".

                    - Inicjatywa jest znakiem troski biskupów o zdrowe i bezpieczne środowisko kościelne – podkreśla bp Wojciech Polak. Jak mówi, to właśnie prewencja ma się przyczynić do promocji ochrony dzieci i młodzieży przed różnymi formami przemocy i wykorzystania, jakie mogą się pojawić w środowisku kościelnym, ale też i poza nim.

                    Kurs przy­go­to­wa­li eks­per­ci Cen­trum Ochro­ny Dzie­ci Pa­pie­skie­go Uni­wer­sy­te­tu Gre­go­riań­skie­go w Rzy­mie we współ­pra­cy z kli­ni­ką w Ulm w Niem­czech. Ma on cha­rak­ter pi­lo­ta­żo­wy - na razie re­ali­zo­wa­ny jest w 9 kra­jach. Pol­ska, po Wło­szech i Niem­czech, do­łą­czy­ła do niego jako trze­cia w Eu­ro­pie.

                    Ini­cja­tor szko­le­nia o. Adam Żak, je­zu­ita, ko­or­dy­na­tor epi­sko­pa­tu ds. ochro­ny dzie­ci i mło­dzie­ży chce też do­pro­wa­dzić do tego, by w każ­dej die­ce­zji i pro­win­cji za­kon­nej był eks­pert ds. walki z nad­uży­cia­mi sek­su­al­ny­mi, a każda jed­nost­ka miała swój pro­gram pre­wen­cyj­ny. - Trze­ba na to czasu, ale to moż­li­we, zwłasz­cza że spo­ty­kam się z po­zy­tyw­ny­mi re­ak­cja­mi bi­sku­pów - mówi.

                    – To ma być za­pal­nik, a nie jakiś wy­buch. Roz­po­czy­na­my kształ­to­wa­nie wspól­nej świa­do­mo­ści kil­ku­dzie­się­ciu osób, fa­chow­ców z róż­nych dzie­dzin, któ­rzy będą wy­pra­co­wy­wać wspól­nie model ca­ło­ścio­wej od­po­wie­dzi na pro­blem nad­użyć sek­su­al­nych w Ko­ście­le z na­dzie­ją na skut­ki w in­nych śro­do­wi­skach – mówi "Rz" o. Żak.

                    (Rzecz­po­spo­li­ta, PAP/ jsch;KK)

                    wiadomosci.onet.pl/kraj/rzeczpospolita-kosciol-walczy-z-pedofilia/cve1n
                    • Gość: Szacuneczek... Głeboka konsternacja... IP: 193.111.147.* 24.09.13, 11:10
                      Emerytowany papież Benedykt XVI zapewnił, że nigdy nie krył skandalu pedofilii w Kościele i że na jej przypadki reaguje "z głęboką konsternacją". Słowa te znalazły się w opublikowanym w dzisiejszym wydaniu włoskiego dzienniku "La Repubblica" liście papieża emeryta.

                      List ten Joseph Ratzinger napisał do znanego włoskiego matematyka i zdeklarowanego ateisty Piergiorgio Odifreddiego. Jest on reakcją na ostro polemizującą z Kościołem i wiarą książkę "Drogi papieżu, piszę do ciebie", napisaną przez naukowca.

                      - Jeśli cho­dzi o to, co Pan mówi o wy­ko­rzy­sty­wa­niu nie­let­nich przez księ­ży mogę - jak Pan wie - przy­jąć to do wia­do­mo­ści tylko z głę­bo­ką kon­ster­na­cją - pod­kre­ślił Be­ne­dykt XVI od­no­sząc się do za­war­tej w książ­ce Od­ifred­die­go kwe­stii przy­pad­ków pe­do­fi­lii wśród du­cho­wień­stwa.

                      - Nigdy nie pró­bo­wa­łem ukryć tych rze­czy. To, że siła zła aż do tego stop­nia spe­ne­tru­je we­wnętrz­ny świat wiary jest dla nas cier­pie­niem, które z jed­nej stro­ny mu­si­my zno­sić, pod­czas gdy z dru­giej mu­si­my uczy­nić wszyst­ko, co moż­li­we, aby takie przy­pad­ki się nie po­wtó­rzy­ły - na­pi­sał Jo­seph Rat­zin­ger w li­ście wy­sła­nym na po­cząt­ku wrze­śnia, a więc pół roku po ab­dy­ka­cji.

                      - Nie jest też po­wo­dem do po­cie­sze­nia wie­dza, że zgod­nie z ba­da­nia­mi so­cjo­lo­gów pro­cent księ­ży win­nych ta­kich prze­stępstw nie jest wyż­szy od tego w in­nych po­dob­nych ka­te­go­riach za­wo­do­wych - dodał - w każ­dym razie nie na­le­ży przed­sta­wiać osten­ta­cyj­nie tej de­wia­cji, jakby to była nik­czem­ność ty­po­wa dla ka­to­li­cy­zmu - oce­nił.

                      Po­nad­to Be­ne­dykt XVI wy­ra­ził prze­ko­na­nie, że tak jak nie na­le­ży mil­czeć na temat zła w Ko­ście­le, nie można też mil­czeć o "wiel­kim śla­dzie do­bro­ci i czy­sto­ści, jaki wiara chrze­ści­jań­ska wy­ty­czy­ła przez wieki".

                      Wy­dru­ko­wa­ny przez rzym­ski dzien­nik list pa­pie­ża eme­ry­ta jest pierw­szą tak ob­szer­ną jego pu­blicz­ną de­kla­ra­cją od chwi­li ab­dy­ka­cji.

                      (RT)

                      Źródło: PAP

                      wiadomosci.onet.pl/swiat/benedykt-xvi-nigdy-nie-probowalem-ukryc-skandalu-pedofilii/8b9l6
                      • Gość: Szacuneczek... Czyny pedofilskie duchownych... IP: 193.111.147.* 27.09.13, 12:55
                        Pierwszy raz w Polsce ofiara pedofilii pozywa diecezję i parafię do sądu. 25-letni Marcin K. będzie domagał się odszkodowania. To wydarzenie bez precedensu w historii polskiego sądownictwa - informuje TOK FM.

                        Mężczyzna był molestowany w wieku 12 lat przez księdza Zbigniewa R., skazanego w związku z tą sprawą na dwa lata pozbawienia wolności.

                        Pozew został skierowany przeciwko diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej i parafii św. Wojciecha w Kołobrzegu, w której pracował kapłan.

                        - Do Sądu Rejonowego w Koszalinie zostało wysłane pismo z wezwaniem do ugody. Dokument poprzedza złożenie pozwu - poinformował w Radiu TOK FM Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która pomaga Marcinowi K.

                        Sprawa jest ważna i bezprecedensowa. Jak dotąd Kościół nigdy nie odpowiadał cywilnie za czyny pedofilskie duchownych.

                        (TOK FM;RC)

                        wiadomosci.onet.pl/szczecin/ofiara-ksiedza-pedofila-pozywa-kurie-pierwszy-proces-w-polsce/zt3np
                        • Gość: Szacuneczek... Brak pokazowych procesów... ech... IP: 193.111.147.* 30.09.13, 08:08
                          - Pedofile zdarzają się w każdej grupie zawodowej, co jest zawsze godne potępienia, ale nie róbcie z Kościoła siedliska pedofilów – mówi "Rzeczpospolitej" bp Tadeusz Pieronek.

                          Bi­skup w od­po­wie­dzi na su­ge­stię, że oskar­że­nia wzglę­dem dwóch pol­skich du­chow­nych z Do­mi­ni­ka­ny po­dej­rza­nych o akty pe­do­fi­lii nie po­zo­sta­wia­ją złu­dzeń, do­da­je też: spra­wy obu tych osób po­win­ny być zba­da­ne, a jeśli są winni, to zo­sta­ną uka­ra­ni.

                          - Ale rów­nież ar­cy­bi­skup pe­do­fil po­wi­nien być sza­no­wa­ny, jeśli wszyst­kich ludzi mamy sza­no­wać, a nie lin­czo­wać. Naj­pierw udo­wod­nij­my winę, a póź­niej osą­dzaj­my. Za wszel­ką cenę chce się znisz­czyć księ­ży, do­so­lić im tak, żeby prze­sta­no uwa­żać ich za ludzi – oce­nia bp Pie­ro­nek.

                          Du­chow­ny stwier­dza też, że temat pe­do­fi­lii w Ko­ście­le "wy­cho­dzi mu już bo­kiem", po­dob­nie jak filmy i ar­ty­ku­ły o księ­żach ho­mo­sek­su­ali­stach.

                          - Po­je­dyn­czy­mi przy­pad­ka­mi, które są godne po­tę­pie­nia i kary, ude­rza się w Ko­ściół jako w in­sty­tu­cję. Coraz trud­niej słu­cha się ata­ków na Ko­ściół, które przy­po­mi­na­ją mi­nio­ną epokę ko­mu­ni­zmu. Brak mi tylko jesz­cze po­ka­zo­wych pro­ce­sów – pod­kre­śla bi­skup.

                          Wię­cej w dzi­siej­szym wy­da­niu "Rzecz­po­spo­li­tej".

                          (PG)

                          wiadomosci.onet.pl/kraj/bp-pieronek-nie-robcie-z-kosciola-siedliska-pedofilow/86t12
                          • Gość: Szacuneczek... Statystyki, statystyki... IP: 193.111.147.* 30.09.13, 11:38
                            Według ujawnionych statystyk w ciągu 10 lat do watykańskiej kongregacji napłynęło z całego świata 4 tysiące sygnałów o przypadkach pedofilii wśród duchowieństwa.

                            W związku z nasilającym się skandalem pedofilii, polski papież doprecyzował wydaną przez siebie w 1988 roku Konstytucję Apostolską Pastor bonus (Dobry Pasterz), w której ustalił, że "wykroczenia przeciwko wierze oraz poważne przestępstwa, tak przeciwko obyczajom, jak i te popełnione podczas sprawowania sakramentów, doniesione do Kongregacji Nauki Wiary, muszą być przez nią rozpatrzone".

                            Warto zauważyć, że już w watykańskiej instrukcji z 1922 roku pojawiło się pojęcie "crimen pessimum". Norma dotycząca zachowań homoseksualnych duchownego została już wtedy rozszerzona na - jak przypomniał Jan Paweł II 2001 roku - "odrażające przestępstwo wykorzystywania seksualnego dzieci przed okresem dojrzewania".

                            Historia kolejnych, wydawanych w Watykanie, dokumentów dowodzi, że od dekad istniało odpowiednie prawodawstwo kościelne w sprawie księży-pedofilów. Dopiero jednak właśnie polski papież, a potem jego następca Benedykt XVI, wcześniej prefekt Kongregacji Nauki Wiary sprecyzowali i uruchomili kościelne procedury.

                            Za pontyfikatu Benedykta XVI, który wprowadził linię określaną jako zerowa tolerancja wobec skandalu pedofilii, polecono episkopatom, aby współpracowały ze świeckim wymiarem sprawiedliwości. Uznano to za przełomowe wydarzenie w walce z pedofilią.

                            Najwyższą kościelną karą za pedofilię jest wykluczenie z duchowieństwa.

                            wiadomosci.wp.pl/gid,12921714,kat,355,title,Pagowski-wirtualnie,galeria.html
                            • Gość: Skansen wolski Re: Statystyki, statystyki... IP: *.158.216.238.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl 30.09.13, 11:46
                              "Norma dotycząca zachowań homoseksualnych duchownego została już wtedy rozszerzona na - jak przypomniał Jan Paweł II 2001 roku - "odrażające przestępstwo wykorzystywania seksualnego dzieci przed okresem dojrzewania".
                              ----
                              Tyle bajki, a realia były inne - Wojtyła nie bez powodu jest uważany za obrońcę pedofilów. Dopiero Ratzinger po nim posprzątał, ale wolska wersja jest inna :)

                              Gdybym ja się dowiedział, że jakiś pasożyt w czarnej sukience dobierał się do mojego dziecka, to sam bym mu jajca poharatał zardzewiałym nożem!

                              • Gość: Szacuneczek... Oskarżenia nic nie warte...? IP: 193.111.147.* 30.09.13, 15:20
                                Czy polski ksiądz z Dominikany był pedofilem, czy też został zniszczony przez lokalną mafię, której się naraził? Przyjaciele duchownego mają kilka wersji tego, co mogło się zdarzyć.

                                Przyjaciele polskiego księdza uważają, jak pisze 'Newsweek", że naraził się on lokalnej sitwie, handlującej narkotykami. Imię brata burmistrza, który podobno jest głównym dilerem i handluje narkotykami to Alonzo Espinal. Wojciech zabierał mu młodzież i walczył z nim. On jest zdolny do wszystkiego, ludzie się go boją. Wojtek naraził się tej rodzinie. I mamy skutki. A media im pomogły - czytamy w SMS-ie, który dziennikarz "Newsweeka" dostał od jednego z bliskich księdza Wojciecha.

                                Wszystko zaczęło się od wyrzucenia jednego z klanu Espinal z grupy górskich ratowników - twierdzą przyjaciele księdza. Pepo Espinal (szef straży miejskiej w Juncalito) chodził za Wojtkiem jak pies. Trzy i pół roku był jego ochroniarzem. To co, nie widział, że jego szef molestuje dzieci? Dziwne. Wojtek wciągnął go do grupy ratowniczej, zabierał do Polski, pokazał świat. A potem w Juncalito napiętnował go publicznie. I wyrzucił z grupy ratowników. Wtedy zaczęły się kłopoty - tłumaczy "Newsweekowi" Roman. Później Pepo opowiadał, że widział, jak ksiądz spał z ministrantem. Według znajomych duchownego miała to być zemsta za wyrzucenie z grupy ratowników za molestowanie kobiet, czy żarty z klaustrofobii mężczyzny.

                                Mafii nie podobało się też to, jak ksiądz walczył z narkotykami. Załatwił dodatkowe patrole policji, wprowadzono godzinę policyjną dla nieletnich, miał też ruszyć program antynarkotykowy - to spowodowało, że podpadł lokalnemu klanowi.

                                Sprawa, zdaniem "Newsweeka" zaostrzyła się podczas wyborów na burmistrza. Polski ksiądz miał powiedzieć, że nie zgadza się na kandydaturę Pepa, bo ten molestuje kobiety. Wtedy rodzina Espinal postanowiła się zemścić - wyjaśnia znajomy ks. Gila. Gdy wybuchła pedofilska afera z nuncjuszem, dziennikarze przypomnieli sobie o Juncalito, zjechali z kamerami do wsi. I kto opowiedział im o rzekomych związkach Wojciecha z nuncjuszem? Pepo! Fakt, obaj się znali i lubili, ale Pepo zaczął przed kamerami opowiadać bzdury, że obydwaj zabierali dzieci nad morze, żeby je molestować. Musiał to odwołać, ale co z tego, skoro afera zaczęła hulać jako afera Wojtka i nuncjusza - dodaje mężczyzna.

                                Drugi znajomy księdza uważa, że oskarżenia chłopców o to, że ksiądz ich molestował nie są nic warte - bo dzieci z tej wioski za kilka peso powiedzą wszystko, czego się tylko od nich chce. Obaj mężczyźni mówią też, że homoseksualizm to w tamtych warunkach normalne. Dla nas, Europejczyków, tamte relacje są nienormalne. Dla nich wprost przeciwnie. Seks w rodzinie, tam ciotka współżyje z czyimś nieletnim synem, wujek z kuzynem - tłumaczą.

                                Bronią też swego znajomego przed oskarżeniami o zabawę z bronią - pistolet miał dostać od generała policji. Z kolei do komputera parafialnego każdy miał dostęp. Proszę pomyśleć, jeśli siedzą tam dzieciaki, to jakie zdjęcia można znaleźć na komputerze? - pytają.

                                To zresztą, jak twierdzą przyjaciele, nie pierwsza próba zniszczenia polskiego duchownego. Już rok temu dostał sygnał ostrzegawczy, Ktoś podrzucił mu do walizki pięć nabojów do broni ręcznej - mówią. Jak twierdzą, we Frankfurcie naboje znaleziono i ksiądz dostał 100 euro mandatu. We wrześniu tego roku znaleziono w bagażu paczkę nabojów.

                                Wyjaśniają, też dlaczego, ksiądz Gil nie wraca na Dominikanę, by się bronić. Jak Wojtek wróci, to go zabiją - mówią. Nawet jeśli zdołałby dojechać do więzienia, to pożyłby miesiąc, góra dwa. Powiedział to generałowi w zakonie: woli zginąć za Jezusa niż za pomówienia. I tak został zniszczony, nie ma szans na rehabilitację - dodają.

                                Czy przyjaciele mówią prawdę? Sprawdzą to polscy śledczy, bo po materiałach "Newsweeka" Prokuratura Generalna przekazała materiały śledczym z Warszawy, by wszczęli śledztwo dotyczące duchownych. Tygodnik przypomina też, że z kolei dominikańscy śledczy będą mieli problemy - jednego z księży chroni immunitet, drugi z kolei nie może być wydany obcemu państwu, na mocy konstytucji, a umowy o ekstradycji z Dominikaną Polska nie ma.

                                Źródło: newsru.com

                                wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/439246,polski-ksiadz-zamieszany-w-pedofilie-ofiara-mafii-przyjaciele-bronia-ksiedza-gila.html
                                • Gość: Szacuneczek... Oskarżenia "coś" warte...? IP: 193.111.147.* 01.10.13, 09:48
                                  - Ks. Gil zabierał dzieci na plażę, na fast foody, do kina. Otaczał się nimi - opowiada gosposia ks. Wojciecha Gila, michality pracującego w wiosce Juncalito i poszukiwanego przez policję na Dominikanie w związku z oskarżeniami o pedofilię.

                                  - To był rodzaj nagrody, choćby za uczestnictwo we mszy. Tym kupił sobie sympatię dzieci. Które dziecko nie chciałoby dostać takiego prezentu? - przyznała. Dodała, że chłopiec powiedział jej, że ksiądz molestował go przez siedem lat.

                                  - Uważam, że ks. Gil i abp Józef Wesołowski współpracowali ze sobą w tej sprawie, że była między nimi zmowa, nie tylko w tym, co robili, ale też w tym, jak ukrywali całą sprawę - ocenia Riggio Güido Pou z Dominikańskiego Centrum na Rzecz Świeckiego Państwa.

                                  wiadomosci.wp.pl/kat,118794,title,Gosposia-ks-Wojciecha-Gila-ujawnia-chlopiec-powiedzial-ze-ksiadz-molestowal-go-przez-7-lat,wid,16032974,wiadomosc.html
                                  • Gość: Pytajnik Re: Oskarżenia "coś" warte...? IP: *.180.103.124.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 01.10.13, 11:09
                                    Czy Gil to hinduskie nazwisko?

                                    • Gość: Szacuneczek... Dymisja... IP: 193.111.147.* 01.10.13, 16:00
                                      Papież Franciszek przyjął dymisję złożoną przez biskupa diecezji Waterford i Lismore w Irlandii, Williama Lee - podał Watykan. Przed trzema laty oskarżono hierarchę o to, że zwlekał z zawiadomieniem policji o przypadkach pedofilii w swej diecezji.

                                      W watykańskim komunikacie nie podano przyczyn odwołania biskupa. Powołano się jedynie na przepis prawa kanonicznego, zgodnie z którym prosi się o złożenie rezygnacji przez biskupa, który z powodu choroby lub innej poważnej przyczyny nie może w sposób właściwy pełnić swego urzędu.

                                      W marcu 2010 roku ujawniono, że biskup Lee, pełniący też funkcję sekretarza episkopatu Irlandii, w latach 90. czekał dwa lata zanim zawiadomił policję o otrzymanych od dwóch osób sygnałach o pedofilii wśród księży.

                                      Biskup przyznał potem, że sposób, w jaki podszedł do tej sprawy był niewłaściwy i w wydanym oświadczeniu przeprosił za to, że natychmiast nie zwolnił z posługi podejrzanych o pedofilię kapłanów.

                                      To kolejna dymisja w irlandzkim Kościele, związana z ujawnionym tam skandalem pedofilii wśród księży. Kilku hierarchów, oskarżonych o tuszowanie nadużyć, zdymisjonował papież Benedykt XVI.

                                      www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-chronil-ksiezy-pedofilow-biskup-zdymisjonowany,nId,1035403
                                      • Gość: Pies na czarnych Re: Dymisja... IP: *.182.81.62.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 01.10.13, 17:47
                                        Keep the good work!

                                        • Gość: Szacuneczek... Nie przepuścił chórzystce... IP: 193.111.147.* 03.10.13, 08:45
                                          Najpoważniejszy zarzut - zgwałcenie. Do tej jeszcze wykorzystywanie małoletniej, nakłanianie do usunięcia ciąży i seksualne nadużycie stosunku zależności. W sumie kapelan kościoła garnizonowego w Legionowie jest oskarżony o sześć przestępstw.

                                          Ksiądz kapitan Jacek S. może trafić do więzienia na 12 lat. Wiadomo o jednej ofierze, prokuratura nie chce podać, czy było ich więcej. Akt oskarżenia trafił do sądu w sierpniu, śledczy jednak dopiero teraz ujawnili seksualny skandal, o którym donosi TVP Info.

                                          Wiadomo, że duchowny jest oskarżony o sześć przestępstw - gwałt, wykorzystanie osoby małoletniej (dwa zarzuty), seksualne nadużycie stosunku zależności (dwa zarzuty) i nakłanianie do usunięcia ciąży.

                                          Sprawa nabrała biegu po tym, jak na policję zgłosiła się 18-letnia była chórzystka z parafii pod wezwaniem świętego Józefa Oblubieńca Najświętszej Marii Panny. Dziewczyna opowiedziała, że w wieku 14 lat została seksualnie wykorzystana przez księdza Jacka K., a później miała z nim romans. W wieku 17 lat miała także zajść z nim w ciążę, a duchowny miał kazać jej usunąć dziecko. Miał też zapłacić za zabieg. W styczniu 2012 roku "Super Express" napisał, że kapelan trafił do aresztu.

                                          Wtedy również ksiądz został zawieszony w sprawowaniu posługi kapłańskiej.

                                          Po otrzymaniu informacji na temat powodów zatrzymania ks. Jacka S. z dniem 17 stycznia 2012 roku Kuria Polowa zawiesiła go w sprawowaniu wszelkich funkcji i urzędów w Ordynariacie Polowym, zgodnie ze wskazówką zawartą w Okólniku Kongregacji Doktryny Wiary z dnia 3 maja 2011 roku - informował w komunikacie ksiądz pułkownik Zbigniew Kępa, rzecznik Ordynariatu Polowego.

                                          wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/439432,gwalt-pedofilia-naklanianie-do-aborcji-szesc-zarzutow-dla-ksiedza.html
                                          • Gość: Szacuneczek... A jednak Gil nie molestował? Był naiwny? IP: 193.111.147.* 04.10.13, 14:34
                                            Ksiądz Wojciech Gil przerywa milczenie i decyduje się zabrać głos w sprawie pedofilskiej afery na Dominikanie. W rozmowie z TVP Info zapewnia, że nikogo nie skrzywdził.

                                            Nie molestowałem dzieci - mówi w rozmowie z TVP Info ksiądz Wojciech Gil. Jeżeli przepraszam, to przepraszam za moją naiwność i brak odpowiedzialności w tym, że za bardzo tym ludziom zaufałem. Nie skrzywdziłem tych dzieci. A jeżeli je skrzywdziłem, to tylko w takim wymiarze, że być może za bardzo zaufałem - tłumaczy polski duchowny, którego prokuratura na Dominikanie podejrzewa o molestowanie dzieci.

                                            Ksiądz wie, że wiele osób już go osądziło, jednak zapewnia, że to nie jest dla niego kres życia. Jeżeli komuś bardzo na tym zależy, aby zniszczyć moje życie, to i tak znajdzie na to sposób. Moje życie się nie kończy tu. Moje życie kończy się gdzie indziej - dodaje.

                                            wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/439614,pedofilski-skandal-na-dominikanie-ksiadz-wojciech-gil-przerywa-milczenie.html
                                            • Gość: Szacuneczek... Dane o skali pedofilii w KoKa w Polsce... IP: 193.111.147.* 07.10.13, 08:46
                                              "Gazeta Wyborcza" publikuje obszerną rozmowę z szefem Katolickiej Agencji Informacyjnej. "Ludzie Kościoła muszą wiedzieć, jak rozpoznawać pedofilów, jak chronić młodzież i jak reagować" - podkreśla Marcin Przeciszewski.

                                              "Kościół nie ma obowiązku informować dziennikarzy o przypadkach pedofilii. Natomiast uważam, że dobrze by było, gdyby ogólne dane o skali pedofilii w Kościele w Polsce zostały ujawnione. Byłby to dowód, że zjawisko ma charakter marginalny" - ocenia.

                                              Przeciszewski opowiada też o tym, jakie konsekwencje czekają kapłana, któremu udowodniono pedofilię. "Od 2001 r. Stolica Apostolska wymaga, żeby każdy z przypadków był zgłaszany przez biskupa lub przełożonego zakonnego do Kongregacji Nauki Wiary. Ona ustala sposób dalszego postępowania i wymierza odpowiednie kary. Znajduje się to pod kontrolą Stolicy Apostolskiej, by nikt w jakimś Kościele lokalnym nie stosował taryfy ulgowej" - wyjaśnia.

                                              Zwraca też uwagę na fakt, że według badań, celibat nie ma związku z pedofilią. "Pedofilia jest przestępstwem i niebezpieczną dewiacją, a nie rodzajem rekompensaty dla osób, które decydują się na wstrzemięźliwość seksualną" - dowodzi.


                                              fakty.interia.pl/prasa/news-przeciszewski-celibat-nie-wiaze-sie-z-pedofilia,nId,1038007
                                              • Gość: Szacuneczek... Zasondowali... IP: 193.111.147.* 08.10.13, 11:13
                                                64 proc. Polaków źle ocenia kościelne działania ws. pedofilii wśród duchownych, przeciwnego zdania jest 24 proc. – wynika z sondażu Homo Homini dla "Rzeczpospolitej".

                                                Sondaż pokazuje, jak wiele pracy przed nami, by niekorzystny wizerunek Kościoła zmienić – mówi jezuita ks. Adam Żak, koordynator episkopatu ds. ochrony dzieci i młodzieży.

                                                Jak dodaje, trudno oczekiwać dobrych wyników, jeśli w głównym wydaniu informacji w TV ponad kwadrans poświęca się sprawom pedofilii wśród duchownych. Sprawy negatywne bardzo szybko się do mediów przebijają, ale pozytywy już nie - podkreśla. I podaje przykład niezauważonej przez media wizyty bp. Guzdka w Legionowie (w 2012 r. aresztowano tam księdza pod zarzutem gwałtu i molestowania – red.), gdzie po raz kolejny przepraszał za czyny byłego już kapłana.

                                                Według ks. Żaka, biskupi bardzo poważnie traktują sprawy księży, którzy mogli dopuścić się czynów pedofilskich, ale nie mówią o tym publicznie. Nie chodzi o jakieś ukrywanie tych faktów - zastrzega - jest w tym działaniu także troska o nieletnie ofiary, ale też o oskarżonego kapłana. Bowiem niesłuszne podejrzenie bardzo trudno zmazać, może ono zniszczyć człowieka.

                                                Sondaż telefoniczny przeprowadzono 4-5 października na reprezentatywnej grupie 1100 dorosłych Polaków.

                                                ("Rzeczpospolita", PAP/MWL)

                                                wiadomosci.onet.pl/kraj/rzeczpospolita-kosciol-slabo-walczy-z-pedofilia/fdg7r
                                                • Gość: Szacuneczek... Dziecko się gubi i jeszcze księdza wciąga... :)))) IP: 193.111.147.* 08.10.13, 15:25
                                                  Wiele tych molestowań udałoby się uniknąć, gdyby te relacje między rodzicami były zdrowe. Słyszymy nie raz, że to często wyzwala się ta niewłaściwa postawa, czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga - powiedział przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik pytany przez dziennikarzy o ostatnie doniesienia na temat przypadków pedofilii wśród duchownych.

                                                  - Boleję nad tym, oczywiście nikt nie może akceptować tego. Nie akceptuje ani Kościół, ani żaden człowiek Kościoła. Natomiast problem cały jest w tym, żeby tej troski o dziecko też nie ograniczyć tylko do ran, które zostały mu zadane. I to jeszcze w dodatku te rany, bywa, że one są przedstawiane w taki sposób troszkę redukcyjny. (...) Ile jest ran w dziecięcych sercach, w dziecięcych życiorysach, kiedy rozchodzą się rodzice. Dzisiaj nikt nie mówi o rozwodzie, że to jest krzywda dla dziecka. Oczywiście, że jest wielką krzywdą molestowanie, nie wolno zapomnieć o tym, ale nie tylko to, może jeszcze więcej i szersze pole, dlaczego na ten temat nie mówimy? Też musimy mówić. Chcąc pełnić urząd proroczy, nie pomijajmy jednego ani drugiego. Bo to jest jakieś nasze zadanie - powiedział przewodniczący KEP abp Józef Michalik.

                                                  Zdaniem duchownego, "wiele tych molestowań udałoby się uniknąć, gdyby te relacje między rodzicami były zdrowe". - Słyszymy nie raz, że to często wyzwala się ta niewłaściwa postawa, czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga. (...) Dzisiaj otrzymujemy z instancji międzynarodowych światowych instrukcję, że mamy zaczynać informację, czy wprowadzenie w życie seksualne dziecka, w przedszkolach. To jest horrendalna rzecz, przecież trzeba pomóc i dziecku i rodzinie być mocniejszą, a nie iść po tej linii najłatwiejszej - podkreślił abp Józef Michalik.

                                                  Przygotowania do kanonizacji Jana Pawła II i Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, a także aneksy do wytycznych ws. procedur reagowania na przypadki pedofilii - to główne tematy obrad Konferencji Episkopatu Polski, które rozpoczęły się w Warszawie.

                                                  Sekretarz generalny episkopatu bp Wojciech Polak powiedział dziennikarzom przed rozpoczęciem obrad, że ich zasadnicza tematyka dotyczy przygotowań do Światowych Dni Młodzieży w Krakowie w 2016 r. i przyszłorocznej kanonizacji Jana Pawła II w Rzymie. Bp Polak nie wykluczył, że biskupi wystosują podziękowanie do papieża Franciszka za ogłoszenie daty kanonizacji.

                                                  Bp Polak poinformował, że hierarchowie w ciągu dwóch dni obrad omówią trzy aneksy do zatwierdzonych w ubiegłym roku wytycznych KEP na temat procedur reagowania na przypadki pedofilii wśród duchownych. - Pierwszy aneks dotyczy pomocy ofiarom, drugi procedury postępowania w kontekście prawa kanonicznego i karnego, trzeci - formacji i profilaktyki w przygotowaniu do kapłaństwa - powiedział. Sekretarz episkopatu dodał, że jeżeli biskupi w głosowaniu przyjmą te aneksy, zostaną one przesłane do zatwierdzenia w Stolicy Apostolskiej.

                                                  Przewodniczący Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży KEP bp Henryk Tomasik powiedział dziennikarzom, że najważniejszą sprawą w organizacji Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, będzie przygotowanie duszpasterskie oraz przygotowanie do peregrynacji krzyża ŚDM, który polska młodzież odbierze w Niedzielę Palmową 2014 r. z rąk papieża Franciszka w Rzymie.

                                                  - Trzyletni program przygotowań do XXXI Światowego Dnia Młodzieży w Krakowie oraz jubileuszu 1050. rocznicy chrztu Polski będzie bazował na wytycznych Komisji Duszpasterskiej KEP. I w związku z tym poszczególne lata będą obejmowały trzy zasadnicze tematy: Słowo Boże, sakramenty i Caritas - powiedział bp Tomasik. Dodał, że na każdy miesiąc będą przygotowane materiały, m.in. medytacje biblijne, konspekt ewangeliczny rewizji życia, metodą: "widzieć, osądzić, działać" - powiedział bp Tomasik.

                                                  Zaplanowane są także - jak podkreślił bp Tomasik - propozycje ewangelizacji zewnętrznej poza świątynią, a także komentarze do Ewangelii niedzielnej publikowane w internecie.

                                                  Biskupi omówią też kwestie związane z wizytą polskiego episkopatu w Stolicy Apostolskiej. Od 1 od 8 lutego 2014 r. zaplanowano spotkania poszczególnych grup biskupów z papieżem Franciszkiem i prefektami dykasterii watykańskich.

                                                  (ap)

                                                  wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Abp-Michalik-nt-przypadkow-pedofilli-w-Kosciele-dziecko-drugiego-czlowieka-wciaga,wid,16054148,wiadomosc.html?ticaid=111727&_ticrsn=3
    • Gość: a ja Re: Kościół a pedofilia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.13, 15:03
      smutne
      • Gość: BOŻE RATUJ KOSCIÓŁ Kościół a pedofilia to jedno a pederastja to drugi IP: *.korbank.pl 10.10.13, 11:38
        DO PIĘTNASTEGO ROKU ZYCIA NIE BEDZIE WOLNO PEDOFILOWAC!!! A POTEM? A I WŚRÓD DUCHOWNYCH CO BEDZIE SIE DZIAŁO Z PEDAŁOMANIĄ.
        LOBBINGUJE SIĘ CELIBAT BO TO WODA NA MŁYN PEDAŁOWANIU W ZYCIU DOCZESNYM
        .Amen
        • Gość: Szacuneczek... Zadufanie i nietolerancja KoKa... IP: 193.111.147.* 11.10.13, 13:23
          Warszawski korespondent Konrad Schuller tłumaczy problem wokół słów abp. Józefa Michalika przytaczając byłego premiera Leszka Millera: "Za gwałty odpowiedzialne są kobiety, a za pedofilię dzieci - mówi polski Kościół".

          "Winni są zawsze inni" oraz "Bezkrytycznie"- pod takimi tytułami "Frankfurter Allgemeine Zeitung" (FAZ) publikuje artykuł oraz komentarz poświęcony aferze wokół pedofilii w polskim Kościele katolickim.

          FAZ zwra­ca uwagę na to, że po­mi­mo na­tych­mia­sto­wej re­ak­cji epi­sko­pa­tu na wy­po­wiedź abp. Mi­cha­li­ka o od­po­wie­dzial­no­ści roz­pa­da­ją­cych się ro­dzin za pe­do­fi­lię w ko­ście­le, słowa te zo­sta­ły przy­ję­te bar­dzo kry­tycz­nie, także przez śro­do­wi­ska kon­ser­wa­tyw­ne oraz PIS. Ga­ze­ta za­uwa­ża, że afera wokół wy­po­wie­dzi bi­sku­pa wy­bu­cha w mo­men­cie, gdy mnożą się przy­pad­ki pe­do­fi­lii w pol­skim Ko­ście­le ka­to­lic­kim. FAZ przy­ta­cza naj­now­sze za­rzu­ty wokół pol­skich du­chow­nych, m.​in. te z Re­pu­bli­ce Do­mi­ni­kań­skiej, jak rów­nież kon­se­kwen­cje wy­cią­gnię­te przez pa­pie­ża wobec pol­skich du­chow­nych.

          Kon­rad Schul­ler opi­su­je także dzia­ła­nia Ko­ścio­ła ka­to­lic­kie­go w Pol­sce w tym za­kre­sie, takie jak za­po­wiedź speł­nie­nia za­le­ceń Wa­ty­ka­nu z 2011 roku i sta­wie­nie czoła pro­ble­mo­wi pe­do­fi­lii. "Pol­ski epi­sko­pat od­rzu­ca wpraw­dzie wy­pła­ca­nie ofia­rom od­szko­do­wa­nia, ar­gu­men­tu­jąc że od­po­wie­dzial­ność praw­na i cy­wil­na leży po stro­nie osób, które do­pu­ści­ły się czy­nów kar­nych, jed­nak de­kla­ru­je go­to­wość po­no­sze­nia kosz­tów te­ra­pii i po­mo­cy psy­cho­lo­gicz­nej", pisze FAZ. Dzien­nik z Frank­fur­tu za­uwa­ża, że po­dob­nie am­bi­wa­lent­na jest po­sta­wa ko­ścio­ła w kwe­stii ści­ga­nia kar­ne­go. "Ko­ściół za­mie­rza ra­dzić ofia­rom pe­do­fi­lii, aby zgła­sza­ły prze­stęp­stwo w pro­ku­ra­tu­rze, ale od­ra­dza du­chow­nym, aby sami przej­mo­wa­li ini­cja­ty­wę i zgła­sza­li po­peł­nie­nie czynu".

          W ko­men­ta­rzu do ar­ty­ku­łu FAZ pisze: " W Pol­sce ob­ser­wu­je się wła­śnie, jak Ko­ściół ka­to­lic­ki coraz szyb­ciej i z wła­snej winy traci uzna­nie i au­to­ry­tet". Dzien­nik uważa, że w cza­sie dyk­ta­tu­ry ko­mu­ni­stycz­nej oraz w pierw­szych la­tach po jej upad­ku, pol­ski Ko­ściół po­sia­dał naj­wyż­szy w Eu­ro­pie "ka­pi­tał mo­ral­ny" i to nie tylko dla­te­go, że in­sty­tu­cja była ko­ja­rzo­na z na­ro­do­wą su­we­ren­no­ścią, lecz także z po­wo­du za­an­ga­żo­wa­nia spo­łecz­ne­go w trud­nym okre­sie prze­mian.

          "W wol­nej Pol­sce Ko­ściół pre­zen­tu­je się zu­peł­nie ina­czej", ko­men­tu­je FAZ. "Za­du­fa­nie i nie­to­le­ran­cja, wi­docz­ne na co dzień w Ko­ście­le, są wię­cej niż nie­po­ko­ją­ce - zwłasz­cza w kwe­stiach do­ty­czą­cych mo­le­sto­wa­nia sek­su­al­ne­go dzie­ci", pisze ga­ze­ta. Zda­niem ko­men­ta­to­ra Frak­fur­ter Al­l­ge­me­ine Ze­itung Ko­ściół zwró­cił uwagę na temat pe­do­fi­lii do­pie­ro po tym, jak media na­zy­wa­ne przez niego "an­ty­ko­ściel­ny­mi i nie­wie­rzą­cy­mi" nie od­pu­ści­ły te­ma­tu.

          Róża Ro­ma­niec

          (RZ)

          wiadomosci.onet.pl/swiat/polski-kosciol-winni-sa-zawsze-inni/xd0tx
          • Gość: Szacuneczek... III Rzesza, naziści i proporcje... IP: 193.111.147.* 14.10.13, 15:06
            - Od kilku miesięcy w Polsce bardzo nagłaśniana jest sprawa pedofilii wśród księży. Przedstawiane jest to w taki sposób, jakby pedofilami byli przede wszystkim duchowni - uważa ks. dr hab. Dariusz Oko z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. - Uczniowie coraz częściej wołają za każdym księdzem "pedofil" - podkreśla duchowny w wywiadzie dla tygodnika "Angora".

            Sposób przedstawiania sprawy pedofilii w mediach "ma katastrofalne skutki dla wizerunku kościoła". - Przypomina mi to, uwzględniając odpowiednie proporcje, jak w III Rzeszy naziści mówili o Żydach - mówi kapłan. - Niektórzy ludzie zaczynają stawiać znak równości pomiędzy księdzem i pedofilem - dodaje.

            Zda­niem ks. Oko w obec­nej sy­tu­acji "ka­te­che­za staje się nawet dla naj­bar­dziej nie­win­nych du­chow­nych ge­hen­ną". Dla­te­go wy­po­wiedź abpa Mi­cha­li­ka dot. pe­do­fi­lii była "co naj­mniej nie­zręcz­na" i obu­rzy­ła rów­nież ka­te­che­tów. - Za­brzmia­ła tak, jakby cho­dzi­ło mu o prze­su­nię­cie winy z pe­do­fi­lów na dzie­ci (...). Ar­cy­bi­skup, nie­chcą­cy, dał amu­ni­cję na­szym prze­ciw­ni­kom - mówi ka­płan.

            - Na szczę­ście szyb­ko prze­pro­sił. Przy­pusz­czam, że chciał zwró­cić uwagę, że ofia­ra­mi pe­do­fi­lii stają się przede wszyst­kim dzie­ci z bied­nych i roz­bi­tych ro­dzin, dzie­ci wy­cho­wy­wa­ne bez ojca, szcze­gól­nie bez­bron­ne - oce­nia ksiądz.

            - Na du­chow­nych urzą­dza się me­dial­ny lincz za jedno zda­nie, jeden epi­zod, a już le­wac­kich, ate­istycz­nych, nie­sły­cha­nie agre­syw­nych po­li­ty­ków trak­tu­je się zu­peł­nie ina­czej. Prze­cież oni mówią rze­czy sto razy gor­sze i media nie re­agu­ją - pod­su­mo­wu­je ks. Oko w wy­wia­dzie dla ty­go­dni­ka "An­go­ra".

            ("An­go­ra"/RC;GK)

            wiadomosci.onet.pl/kraj/ks-dariusz-oko-w-szkolach-uczniowie-wolaja-za-kazdym-ksiedzem-pedofil/86gd0
            • Gość: Szacuneczek... Nie róbcie z Kościoła siedliska pedofilów... IP: 193.111.147.* 17.10.13, 10:27
              Politycy pchają się do ołtarza, a mają diabła za skórą – mówi biskup Tadeusz Pieronek Jackowi Nizinkiewiczowi.

              A jak powinni być potraktowani duchowni z Dominikany podejrzani o akty pedofilii?

              Temat pedofilii w Kościele wychodzi mi już bokiem. Podobnie jak filmy i artykuły o księżach homoseksualistach. Pojedynczymi przypadkami, które są godne potępienia i kary, uderza się w Kościół jako w instytucję. Coraz trudniej słucha się ataków na Kościół, które przypominają minioną epokę komunizmu. Brak mi tylko jeszcze pokazowych procesów.

              Ale oskarżenia względem abp. Józefa Wesołowskiego oraz ks. Wojciecha Gila nie pozostawiają złudzeń.

              Pedofile zdarzają się 
w każdej grupie zawodowej, co jest zawsze godne potępienia, ale nie róbcie z Kościoła siedliska pedofilów! Sprawy obu duchownych powinny być zbadane, a jeśli są winni, to zostaną ukarani. Ale również arcybiskup pedofil powinien być szanowany, jeśli wszystkich ludzi mamy szanować, a nie linczować. Najpierw udowodnijmy winę, a później osądzajmy. Za wszelką cenę chce się zniszczyć księży, dosolić im tak, żeby przestano uważać ich za ludzi.

              Całość rozmowy na:
              www.rp.pl/artykul/107684,1052704-Nie-robcie-z-Kosciola-siedliska-pedofilow.html?p=1
              • Gość: Szacuneczek... Ciemna liczba i bomba... IP: 193.111.147.* 18.10.13, 10:32
                - Sytuacja może sprawiać wrażenie, że pedofilów przybyło, także wśród księży. Stało się tak dzięki działaniom środowisk feministycznych i gender, ale pedofilów wcale nie jest więcej, tylko ofiary częściej zaczęły mówić o swojej krzywdzie - tak seksuolog dr Stanisław Dulko ocenia słowa abpa Józefa Michalika. - Ciemną liczbą i bombą, która może wysadzić Kościół w powietrze, są fakty z ostatnich 50 lat - dodaje.

                Kilka dni temu abp Józef Michalik zasugerował, że molestowanie seksualne dzieci wynika z rozwodów ich rodziców. - Dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga - powiedział. Potem przeprosił i nazwał swoje słowa "lapsusem".

                Jed­nak nie­wie­le póź­niej roz­wi­nął myśl i winą za zja­wi­sko mo­le­sto­wa­nia dzie­ci obar­czył śro­do­wi­ska fe­mi­ni­stycz­ne i pro­mo­to­rów ide­olo­gii gen­der oraz związ­ków jed­no­pł­cio­wych.

                Z taką opi­nia nie zga­dza się sek­su­olog dr Sta­ni­sław Dulko. - Jest to wiel­kie i ab­so­lut­ne nie­po­ro­zu­mie­nie - mówi One­to­wi o pierw­szych wy­po­wie­dziach bi­sku­pa.

                I pod­kre­śla, że choć obec­nie sy­tu­acja może spra­wiać wra­że­nie, że pe­do­fi­lów przy­by­ło, także wśród księ­ży, to w isto­cie zmie­ni­ła się - znacz­nie wzro­sła - zgła­szal­ność tego prze­stęp­stwa. - Ofia­ry czę­ściej za­czę­ły mówić o swo­jej krzyw­dzie - tłu­ma­czy.

                - Dzię­ki dzia­ła­niom fe­mi­ni­stek i pro­wa­dze­niu na­ucza­nia z za­kre­su gen­der wzro­sła świa­do­mość spo­łecz­na, zwięk­szy­ła się kul­tu­ra spo­łecz­na i wie­dza o życiu in­tym­nym czło­wie­ka oraz prze­mo­cy sek­su­al­nej. Wcze­śniej lu­dzie nie bar­dzo wie­dzie­li, co z tym zro­bić i no­si­li w sobie tę trau­mę - mówi nam sek­su­olog.

                W jego oce­nie ak­tu­al­nie skala mo­le­sto­wa­nia (rów­nież przez księ­ży) jest za­sad­ni­czo pod kon­tro­lą, ale do­da­je: - Ciem­ną licz­bą i bombą, która może wy­sa­dzić Ko­ściół w po­wie­trze, są fakty z ostat­nich 50 lat - do­da­je. Czę­sto ofia­ry mo­le­sto­wa­nia zgła­sza­ją się na po­li­cję bądź do pro­ku­ra­tur 10-20 czy nawet 40 lat po tym, jak zo­sta­ły wy­ko­rzy­sta­ne. Dr Sta­ni­sław Dulko in­ter­pre­tu­je więc wy­po­wie­dzi abpa Jó­ze­fa Mi­cha­li­ka jako próbę za­stra­sze­nia, za­wsty­dze­nia i upo­ko­rze­nia ofiar mo­le­sto­wa­nia, by nie mó­wi­ło o zda­rze­niach sprzed wielu lat.


                wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/stanislaw-dulko-bomba-ktora-moze-wysadzic-kosciol-sa-fakty-z-ostatnich-50-lat/b5gkh
                • Gość: Szacuneczek... 13 ofiar wojskowego duchownego... IP: 193.111.147.* 22.10.13, 08:46
                  Trzech warszawskich lekarzy oskarżono o udział w usunięciu w 2010 r. ciąży u kobiety, która jako 14-latka miała zostać wykorzystana seksualnie przez księdza Jacka S., a później z nim się związała – dowiedział się portal tvp.info. W chwili aborcji ofiara byłego już duchownego miała 17 lat. Eks-ksiądz miał też zapłacić za zabieg 3 tys. zł. Dwaj lekarze przyznali się do zarzutów. Trzeci przekonuje, że nie miał pojęcia, że bierze udział w aborcji.

                  Sprawa stołecznych lekarzy to jeden z wyłączonych wątków, zakończonego już śledztwa przeciwko Jackowi S., byłemu już wojskowemu duchownemu z Legionowa. Mężczyzna został niedawno oskarżony o gwałt, pedofilię oraz nakłanianie do przerwania ciąży. Śledczy dotarli do 13 ofiar S., który od ponad półtora roku przebywa w areszcie.

                  W trakcie śledztwa do odrębnego wątku wyłączono sprawę trzech lekarzy, do których zgłosiła się nastolatka, będąca, jak zeznała później, w ciąży z Jackiem S. Zabieg aborcji miał kosztować 3 tys. zł.

                  Prokuratorzy ustalili, że w zabiegu wzięło udział trzech lekarzy: dwóch ginekologów i anestezjolog. Sławomir M. i Marian P. zostali oskarżeni o przerwanie ciąży, a Tomasz M. o pomoc przy przerwaniu ciąży.

                  Pierwsi dwaj przyznali się do zarzucanych im czynów. Wnieśli o dobrowolne poddanie się karze. Tomasz M. przekonywał, że nie miał pojęcia o tym, że bierze udział w nielegalnym zabiegu. Za przerwanie ciąży lub pomóc w takiej czynności grozi do trzech lat więzienia.

                  Sprawa zaczęła się od zgłoszeniem na policję 18-letniej dziewczyny, która była kiedyś chórzystką w legionowskiej parafii pod wezwaniem św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Marii Panny. Powiedziała, że jako 14-latka została wykorzystana seksualnie przez duchownego, z którym później się związała. Kobieta powiedziała także, że mając 17 lat zaszła z Jackiem S. w ciążę, a duchowny miał kazać jej usunąć dziecko. Miał też zapłacić za ten zabieg. W styczniu 2012 r. Jacek S. został zatrzymany i trafił do aresztu. O sprawie wówczas jako pierwszy poinformował „Super Express”.

                  Jeszcze w trakcie śledztwa Jacek S. został przeniesiony do stanu świeckiego, a także usunięty z wojska. Po tym jak portal tvp.info ujawnił oskarżenie mężczyzny o szereg przestępstw, Ordynariat Polowy przeprosił ofiary byłego duchownego i zapowiedział pomoc wszystkim pokrzywdzonym.

                  Jackowi S. grozi do 12 lat więzienia.

                  Źródło: tvp.info

                  nasygnale.pl/kat,1025343,title,Szok-Lekarze-usuneli-dziecko-na-zlecenie-ksiedza,wid,16092536,wiadomosc.html
                  • Gość: Szacuneczek... Zbitka ksiądz-pedofil ma wbić klin... Babiarz :))) IP: 193.111.147.* 22.10.13, 13:37
                    Gdyby uznać kler za grupę zawodową, to jest ona na ostatnim miejscu pod względem częstości występowania przypadków pedofilii, a mimo to najczęściej się ją za tę pedofilię atakuje - mówi Przemysław Babiarz w rozmowie z "Frondą".

                    Zbitka ksiądz-pedofil ma wbić klin pomiędzy wiernych, świeckich katolików a księży. Żeby sobie odpuścili, bo „mają takich księży, że się po prostu nie da...”. To kompletnie rozbija. Musimy zachować jedność, solidarność - mówi w wywiadzie Przemysław Baciarz, dziennikarz sportowy z TVP.

                    Dyskusję na temat pedofilii w Kościele Babiarz nazywa wojną o słowa. Wiadomo, że słowa i symbole trafiają do ludzkich umysłów i serc. Jeżeli użyje się ciekawej zbitki słownej, to ona może zrewolucjonizować sposób myślenia. Jeżeli uda się, poprzez ciągłe powtarzanie, stworzyć zbitkę ksiądz-pedofil, to jest to gigantyczny sukces, bo nie trzeba niczego dowodzić. Wszystko opiera się na kilku wątłych faktach, kilku przypadkach pedofilii. Nie można powiedzieć, że przestępstw nie ma w ogóle, ale tu chodzi o utrwalenie wrażenia, że wszyscy księża są pedofiliami.

                    Jego zdaniem Kościół, z punktu widzenia popkultury, jest tradycjonalistyczną, hierarchiczną, instytucją. - A dziś jest tendencja do niszczenia wszystkich hierarchii. Ludzie mają być skrajnymi indywidualistami, podłączonymi do wielkich sieci. Pojawia się jednak pytanie, co z tymi sieciami, kto nimi zawiaduje? - czytamy w wywiadzie.

                    Babiarz wziął tez w obronę abp. Józefa Michalika, który swoją wypowiedzią na temat pedofilii wywołał aferę, także za granicą. Abp Michalik pozwolił sobie na interpretację współczesnego świata. Wskazał te tendencje, które generalnie sprzyjają występowaniu nadużyć seksualnych, rozluźniają moralność. Pokazał też, jego zdaniem, odpowiedzialnych za to rozluźnienie i dlatego wywołał oburzenie.

                    wiadomosci.dziennik.pl/media/artykuly/441176,przemyslaw-babiarz-ekspertem-od-pedofilii-w-kosciele-wojna-na-slowa.html
                    • Gość: Szacuneczek... Watykan sam go osądzi...? IP: 193.111.147.* 24.10.13, 12:33
                      - Jest problem związany z immunitetem dyplomatycznym… Nie wiemy, czy jego immunitet jeszcze działa ani jakie są możliwości wydania takich obywateli przez Stolicę Apostolską. Na dniach wyślemy wniosek o informację o stan prawa w tym zakresie do ambasady polskiej w Watykanie - mówi w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Andrzej Seremet, prokurator generalny.

                      Dlaczego akurat do ambasady, tego nie wiadomo. W dyplomacji watykańskiej odpowiednikiem ambasady jest nuncjatura apostolska. Jak podkreśla jednak Andrzej Seremet, termin przekazania tego wniosku pozostanie bez wpływu na bieg śledztwa.

                      Nie ujawniono jak na razie, jaki jest także zakres immunitetu. Ze wstępnych ustaleń wynikało, że rozciąga się tylko i wyłącznie na czynności czy też działania, które mają związek właśnie z funkcją dyplomaty.

                      - Jeśliby się okazało, że immunitet ma szeroki zakres, obejmujący każdy czyn popełniony przez korzystającego z niego, to nie mamy szans. Nasze wstępne analizy uzasadniają jednak tezę przeciwną - podkreśla prokurator generalny.

                      Jak zauważa dr. Paweł Borecki z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, chodzi jednak nie tylko o immunitet dyplomatyczny, wynikający z faktu, że arcybiskup Wesołowski pełnił czy pełnił nadal - nie wiadomo, czy został formalnie odwołany - funkcję nuncjusza.

                      - Prawdopodobnie Wesołowski, ma też obywatelstwo państwa watykańskiego. A wtedy rodzi się pytanie, czy państwo watykańskie może wydawać obywateli osobom trzecim - zastanawia się w rozmowie z dziennik.pl.

                      Przekonuje przy tym, że jeśli biskup Wesołowski miałby obywatelstwo watykańskie i obywatelstwo polskie, to - co do zasady - powinno się go traktować tak, jakby było to tylko obywatelstwo polskie.

                      - Jest wiele kwestii, które trzeba rozstrzygnąć. Ale w żadnym wypadku to nie oznacza, że duchowieństwo w Polsce korzysta z immunitetu prawnego. Te czasy, charakterystyczne m.in. dla I Rzeczpospolitej, już dawno minęły - zastrzega ekspert z Uniwersytetu Warszawskiego.

                      Jeden ze scenariuszy zakłada także, że Watykan może odmówić uchylenia immunitetu arcybiskupowi Wesołowskiemu i osądzi go sam. Tak było m.in. w przypadku kamerdynera, który wykradł dokumenty Benedyktowi XVI. Czy tak się stanie, także nie wiadomo.

                      - Nie wiemy, jak mają uregulowaną prawnie kwestię ścigania swoich obywateli za przestępstwa popełnione za granicą - zastrzega Andrzej Seremet. A dr. Paweł Borecki kwituje: - Sprawa jest zapętlona. Nie wiemy przecież, gdzie ten człowiek w ogóle jest, a także jaki jest jego status. To jest zdarzenie bez precedensu.

                      Polski arcybiskup Józef Wesołowski został odwołany z placówki na Dominikanie na skutek oskarżeń o pedofilię.

                      wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/441323,arcybiskup-wesolowski-zamieszany-w-afere-pedofilska-bez-sadu-seremet-o-immunitecie.html
                      • Gość: Szacuneczek... Próba "zdeptania" arcybiskupa... :)))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 28.10.13, 08:16
                        Sprawa pedofilii jest pretekstem do tego, by zniszczyć w oczach wiernych autorytet biskupów – powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą" abp Józef Michalik. "Próbuje mi się zadać śmierć moralną. Śmierć medialną. Chodzi o podważenie autorytetu" – uważa metropolita przemyski.

                        Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski deklaruje chęć spotkania z ofiarami księży pedofilów. Dodaje także, że nie boi się rozmowy z papieżem na temat pedofilii w polskim Kościele. Temat ten może zostać poruszony podczas przyszłorocznej wizyty ad limina, którą biskupi złożą w Watykanie w lutym.

                        "Proszę wrócić do tej mojej nieszczęsnej wypowiedzi. Przecież ja od początku mówiłem o tym, że pedofilia jest wielkim złem, że trzeba na nią patrzeć jako na zło, które trzeba wszelkimi sposobami eliminować" - tłumaczy duchowny. Podkreśla on, że wtedy, na korytarzu, chciał powiedzieć, że dziecko pozbawione rodziców, miłości w rodzinie, jest pokrzywdzone i często lgnie do innych osób.

                        "Szuka tej miłości, łatwo je zły człowiek może wykorzystać" - wyjaśnia na łamach "Rz".

                        Arcybiskup dodaje także, że w całym tym zamieszaniu nie chodziło o prawdę na temat jego słów, ale o "zdeptanie" go. "Oszczerstwo jest bezkarne. Chodzi o próbę obniżenia autorytetu Kościoła i wyeliminowanie jego głosu z życia społecznego" - mówi dalej.

                        Kilka tygodni temu abp Michalik przepraszał za - jak to ujął - "nieporozumienie" wynikłe z jego wcześniejszych słów, gdy komentując przypadki pedofilii w Kościele mówił: "często wyzwala się ta niewłaściwa postawa, czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga". - Dziecko jest niewinne i nie może być krzywdzone - podkreślił później arcybiskup.

                        Cała rozmowa w dzisiejszej "Rzeczpospolitej"

                        (PAP/"Rzeczpospolita", RZ)

                        wiadomosci.onet.pl/kraj/abp-michalik-probuje-mi-sie-zadac-smierc-medialna/rkdcn
                        • Gość: Szacuneczek... Nie lękajcie się... :))))))))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 28.10.13, 08:38
                          Ofiary księży pedofilów mogą liczyć na pomoc. Powstała fundacja "Nie lękajcie się", która będzie ich wspierać od strony prawnej.

                          Marek Lisiński z fundacji podkreśla, że o problemach osób skrzywdzonych przez księży trzeba zacząć mówić głośno. Zapowiada, że ofiary będą mogły liczyć na pomoc prawną i psychologiczną, między innymi w ramach grupy wsparcia, która ma powstać.

                          Działalność powstałej fundacji wspiera Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Jej wiceprezes Adam Bodnar podkreśla, że Kościół powinien ofiarom księży wypłacać odszkodowania. Jego zdaniem, nieuzasadnione są tłumaczenia kościelnych hierarchów, że poszkodowany powinien żądać zadośćuczynienia od sprawcy na drodze pozwów cywilnych.

                          Za wyrządzone krzywdy odpowiada Kościół jako instytucja - podkreśla Adam Bodnar.

                          Fundacja "Nie lękajcie się" zwraca też uwagę, że ofiary księży pedofilów często zaczynają mówić o swoich problemach, kiedy są już w wieku dojrzałym. Z tego powodu organizacja wspiera planowane zmiany prawne, polegające na wydłużeniu okresu przedawnienia tego rodzaju przestępstw.

                          wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/441565,pomoc-dla-ofiar-ksiezy-pedofilow.html
                          • Gość: Szacuneczek... Uniwersytet może zapłacić ofiarom, a... KoKa nie? IP: 193.111.147.* 29.10.13, 08:30
                            Uniwersytet Penn State wypłaci 59,7 mln dolarów odszkodowania 26 ofiarom byłego trenera Jerry'ego Sandusky'ego. Został on skazany w ubiegłym roku na co najmniej 30 lat więzienia za pedofilię.

                            Szczegóły ugody zostały okryte tajemnicą. Uniwersytet poinformował jedynie, że 23 ofiary złożyły już podpisy na stosownych dokumentach, a rozmowy z trzema ostatnimi osobami są w trakcie finalizacji.

                            69-letni Sandusky, wieloletni asystent słynnego trenera futbolu amerykańskiego Joego Paterno, został skazany na karę od 30 do 60 lat więzienia za zgwałcenie co najmniej dziesięciu chłopców, w tym swojego przybranego syna. Przestępstw dopuścił się w okresie 14 lat, od 1994 do 2008 roku.

                            Ujawnienie skandalu w listopadzie 2011 roku pociągnęło za sobą serię dymisji na kierowniczych stanowiskach Uniwersytetu Penn State. Pracę stracił także Paterno, szkoleniowiec Penn State Nittany Lions w latach 1966-2011, który wkrótce potem zmarł.


                            www.rmf24.pl/news-60-mln-dolarow-dla-ofiar-trenera-pedofila,nId,1049893
                            • Gość: Szacuneczek... Człowiek seksualnie chory... IP: 193.111.147.* 30.10.13, 09:26
                              - "Tu chodziło o coś więcej niż dzieci, cokolwiek, co by zaspokoiło jego apetyt seksualny" - mówi świadek, który zeznaje w dominikańskiej prokuraturze w sprawie arcybiskupa Józefa Wesołowskiego. Dziennikarz TVP Info dotarł także do chłopca, który oskarża duchownego.

                              Mężczyzna, do którego dotarł dziennikarz TVP Info podaje, że duchowny miał wykorzystywać seksualnie chłopców zajmujących się prostytucją.

                              - To był człowiek seksualnie chory. Tu chodziło o coś więcej niż dzieci, cokolwiek, co by zaspokoiło jego apetyt seksualny. Mówił mi, że miał pewien ulubiony i specyficzny typ upodobań. O tym mi opowiadał - mówi świadek, który współpracuje z tamtejszym wymiarem sprawiedliwości. Wiadomo, że jest ciążą na nim zarzuty stręczycielstwa i molestowania nieletnich.

                              Chłopcy z Dominikany, z którymi rozmawiał także dziennikarz TVP Info przyznają, że arcybiskup Wesołowski często był widziany na tamtejszym bulwarze. Jeden z nich opowiada, co się działo w samochodzie, którym przyjeżdżał duchowny.

                              - Zobaczył, jak się kąpię. Zawołał mnie. Zapytał o imię. Dał mi 100 peso. Innego dnia poszliśmy do jego jeepa. Zatrzymał się, wziął komórkę, powiedział, żebym się masturbował. Zrobiłem to. Później zaczął mnie nagrywać. Podczas masturbacji zaczął mnie całować. Dał mi 1000 peso - opowiada chłopiec.

                              Watykan nie komentuje sprawy. Nie wiadomo także, jaki jest status arcybiskupa i czy nadal przysługuje mu i - w jakim zakresie - watykański immunitet dyplomatyczny.

                              wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/441836,czlowiek-seksualnie-chory-swiadek-o-abp-wesolowskim-i-aferze-pedofilskiej.html
                              • Gość: Szacuneczek... Samotna matka pozywa... IP: 193.111.147.* 05.11.13, 09:08
                                Pozew przeciwko abp. Józefowi Michalikowi złożyła we wrocławskim sądzie Małgorzata Marenin, feministka, samotna matka i prezes stowarzyszenia Stop Stereotypom - podaje TVN24. Chodzi o głośne słowa arcybiskupa na temat przyczyn pedofilii wśród księży.

                                Małgorzata Marenin wyjaśniła, że zabolało ją to, że abp Michalik "próbuje zrzucić winę za pedofilię w Kościele na rozwodników i feministki". "Jako pokrzywdzona, oskarżam abp. Józefa Michalika o to, że pomówił mnie jako przedstawicielkę ruchu feministycznego oraz osobę po rozwodzie, wychowującą dziecko w niepełnej rodzinie o takie postępowanie, które poniża mnie w opinii publicznej i naraża na utratę zaufania potrzebnego działalności społecznej" - argumentowała w pozwie Marenin.

                                Marenin przyznała, że słowa abp. Michalika "zabolały ja podwójnie". Jak wyjaśniła jest po rozwodzie i samotnie wychowuje 6-letniego syna. Działa także w organizacjach feministycznych. "Jak można zrzucać winę za pedofilię na osoby po rozwodzie? Uważam, że często, tak jak ja i inne matki, decydują się na rozwód, żeby ich dzieciom było lepiej. To nie jest tak, że tych dzieci nikt nie kocha i wtedy szukają gdzieś tej miłości - tłumaczyła.

                                16 października podczas mszy w katedrze we Wrocławiu, abp Michalik, przewodniczący Komisji Episkopatu Polski, przyznał, że "karygodne są nadużycia dorosłych wobec dzieci, o których wciąż mówią media". - Jednak nikt nie zwraca uwagi na przyczyny tych zachowań: pornografia i fałszywa miłość w niej pokazywana, brak miłości rozwodzących się rodziców i promocja ideologii gender - mówił Michalik.

                                Hierarcha dodał, że winne molestowaniem przez księży są również feministki, które walczą o możliwość dokonywania aborcji, jednopłciowe związki i prawo do adopcji. - To one walczą o to, żeby w szkołach i przedszkolach wygaszać w dzieciach poczucie wstydu, a nawet o to, żeby mogły decydować o zmianie swojej płci - tłumaczył.

                                Źródło: TVN24

                                wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Samotna-matka-pozywa-abp-Jozefa-Michalika,wid,16141620,wiadomosc.html
                                • Gość: Szacuneczek... Język i argumentacja pedofila... IP: 193.111.147.* 06.11.13, 12:52
                                  Prawicowy publicysta Tomasz Terlikowski nie kryje słów oburzenia na księdza rektora kościoła akademickiego z Piotrkowa Trybunalskiego, który w wywiadzie stwierdził, że niektóre dzieci same wchodzą do łóżek dorosłych. "To język i argumentacja pedofila" - odpowiada Terlikowski.

                                  Kontrowersyjne słowa, do których odnosi się Tomasz Terlikowski, padły w wywiadzie, jakiego ksiądz doktor Ireneusz Bochyński udzielił portalowi epiotrkow.pl.

                                  Trzeba by porozmawiać z ludźmi, którzy w życiu tego doświadczyli. Nie wiem, o jakim czasie bycia dzieckiem mówimy. Bo jeżeli mówimy o dziecku 3-letnim (bo i takie przypadki pedofilii miały miejsce), to dotyczyły one rodzin, bo pod ich ścisłą opieką znajduje się wtedy dziecko. Ale mamy i dzieci 10-letnie, trochę starsze i znam przypadki, gdzie ich życie intymne potrzebowało wcześniejszego zaspokojenia. Same dzieci "wchodziły" do łóżek dorosłych, chcąc być spełnionym. I to był wybór dziecka - przekonuje rektor kościoła akademickiego Panien Dominikanek w Piotrkowie Trybunalskim.

                                  Ta wypowiedź jest więcej niż skandaliczna - odpowiadają we wspólnym komentarzu na łamach portalu fronda.pl Tomasz Terlikowski i Tadeusz Grzesik, szef portalu. - I choć media lokalne określiły ją mianem "odważnej i kontrowersyjnej", to my nazwiemy ją po imieniu. To jest język i argumentacja pedofila, choć pada z ust kapłana - oburzają się.

                                  Jak podkreślają, ksiądz w wywiadzie brnie daleko w argumentację pedofilską. Przytaczają kolejne słowa duchownego, odpowiedź na pytanie, czy 10-letnie dziecko jest świadome swoich decyzji.

                                  Globalnie można powiedzieć, że pewnie nie. Natomiast w pojedynczych przypadkach świadomość niektórych dzieci może być bardzo dorosła, dojrzała. Są to niewątpliwie wyjątki, niemniej jednak one są. Trzeba wiedzieć, że reguły są regułami, natomiast odstępstwa w jedną, jak i w drugą stronę istnieją. Postawienie takiej tezy, że czasami dzieci prowokują do czegoś, nie jest też tak do końca bezpodstawne - odpowiada w wywiadzie ksiądz Bochyński, który jak sam podkreśla, całe życie kapłańskie uczy dzieci i młodzież.

                                  Ksiądz powinien zostać wezwany do biskupa, a potem odwołać swoje poglądy. Z nauczaniem Kościoła nie mają one bowiem nic wspólnego, a są powtórzeniem argumentów pedofilskich lobbystów - komentują te słowa Terlikowski i Grzesik.

                                  wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/442438,ksiadz-dzieci-wchodzily-do-lozek-doroslych-terlikowski-slowa-pedofila.html
                                  • Gość: Szacuneczek... Będą liczyć pedofilów...? IP: 193.111.147.* 06.11.13, 14:47
                                    Ministerstwo Edukacji Narodowej na wniosek posłów Twojego Ruchu zbiera informacje m.in. o księżach-pedofilach w całym kraju.

                                    Wszystko z powodu wniosku, jaki ugrupowanie Janusza Palikota złożyło w Sejmie. Posłowie chcą, by izba zajęła się "Informacją Minister Edukacji Narodowej Pani Krystyny Szumilas w sprawie nadzoru nad nauczaniem przedmiotu religii przez duchownych, księży, katechetów oraz informacji na temat zgłaszanych w szkołach zdarzeń dotyczących zachowań mających charakter molestowania seksualnego, pedofilii".

                                    Marszałek Sejmu Ewa Kopacz przesłała wniosek Twojego Ruchu do sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży. Komisja natomiast zwróciła się do MEN "z uprzejmą prośbą o spowodowanie opracowania i przekazania - w terminie do dnia 15 listopada br. - materiału informacyjnego dla posłów na temat zawarty w skierowanym przez Marszałek Sejmu wniosku KP TR".

                                    Jak poinformował przewodniczący komisji Piotr Bauć, poseł Twojego Ruchu, informacja zostanie rozpatrzona na jednym z posiedzeń komisji, a potem - niewykluczone, że także na posiedzeniu Sejmu.

                                    Wniosek posłów TR spotkał się z niecodzienną reakcją ministerstwa edukacji. Resort Krystyny Szumilas opublikował na swojej stronie internetowej oświadczenie zatytułowane "MEN nie szykanuje księży i katechetów", w którym powołuje się na art. 153 ust. 1 Regulaminu Sejmu nakładający na ministrów obowiązek przedstawienia we wskazanym terminie sprawozdania i udzielania informacji na żądanie prezydium sejmowej komisji.

                                    MEN zapewniło też, że "zbierane informacje dotyczące zachowań mających charakter molestowania seksualnego, pedofilii dotyczą wszystkich przypadków, bez podziału na poszczególne grupy nauczycieli czy pracowników szkoły".

                                    Informacje dla komisji edukacji zbierają kuratorzy oświaty.

                                    (PS, GN)
                                • Gość: ..aj.. Re: Samotna matka pozywa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.13, 20:55
                                  samo zycie
                                  • l_oeil_du_spectateur Re: Samotna matka pozywa... 06.11.13, 21:09
                                    Eee tam! Gadacie! Przecież to "dzieci są wszystkiemu winne! Nie dość, że same się zagubią, to jeszcze drugie człowieka wciągną!" Poza tym "dzieci same wchodziły do łóżek". "Ich życie intymne potrzebowało wcześniejszego zaspokojenia"...

                                    Nic na ten temat w TV Trwam.
                                    • Gość: Szacuneczek... Bezceremonialny atak na kapłanów... ech... IP: 193.111.147.* 22.11.13, 15:07
                                      Kościół broni wartości, które nie wszystkim odpowiadają. Dochodzi do próby umniejszenia autorytetu Kościoła, bezceremonialnego ataku na kapłanów, by z każdego z nich zrobić pedofila i zboczeńca - mówi w wywiadzie dla Wirtualnej Polski abp Mieczysław Mokrzycki, drugi sekretarz i przyjaciel Jana Pawła II, obecnie - metropolita lwowski.

                                      więcej na:
                                      wiadomosci.wp.pl/kat,1027139,title,Abp-Mieczyslaw-Mokrzycki-to-bezceremonialny-atak-na-kaplanow,wid,16193230,wiadomosc.html?ticaid=111b60&_ticrsn=3
                                      • Gość: Szacuneczek... Osiem i pół... roku IP: 193.111.147.* 02.12.13, 10:57
                                        Na karę 8 i pół roku więzienia skazał sąd w Rawie Mazowieckiej 49-letniego księdza Sławomira S. z parafii w okolicach Rawy Mazowieckiej, oskarżonego o pedofilię. Miał on dopuścić się przestępstw seksualnych wobec pięciu chłopców poniżej 15. roku życia.

                                        Rawski sąd zakazał również księdzu kontaktowania się z pokrzywdzonymi i zbliżania się do nich oraz prowadzenia zajęć edukacyjnych z małoletnimi.

                                        Raw­ska pro­ku­ra­tu­ra wsz­czę­ła śledz­two wobec du­chow­ne­go po tym, jak za­wia­do­mie­nie o po­dej­rze­niu po­peł­nie­niu prze­stęp­stwa zło­żył jeden z po­krzyw­dzo­nych, który teraz jest już do­ro­słym męż­czy­zną. Ksiądz zo­stał za­trzy­ma­ny na po­cząt­ku kwiet­nia ub. roku i usły­szał pierw­sze za­rzu­ty. W miarę po­stę­pów śledz­twa i gro­ma­dze­nia ma­te­ria­łu do­wo­do­we­go za­kres za­rzu­tów zo­stał po­sze­rzo­ny.

                                        We­dług pro­ku­ra­tu­ry oskar­żo­ny do­pusz­czał się za­cho­wań o cha­rak­te­rze sek­su­al­nym w sto­sun­ku do chłop­ców po­ni­żej 15. roku życia. W pe­wien spo­sób uza­leż­niał chłop­ców od sie­bie, pła­cąc im za wy­ko­na­nie drob­nych prac, po­ży­cza­jąc pie­nią­dze, do­ła­do­wu­jąc te­le­fo­ny ko­mór­ko­we.

                                        Do­wo­da­mi w tej spra­wie - we­dług śled­czych - były głów­nie ze­zna­nia po­krzyw­dzo­nych i świad­ków, któ­rzy wcze­śniej sły­sze­li ich re­la­cje. Pro­ku­ra­tu­ra dys­po­no­wa­ła też ze­zna­nia­mi świad­ków, wobec któ­rych oskar­żo­ny rów­nież miał do­pu­ścić się tego typu za­cho­wań sek­su­al­nych, ale miały one wów­czas już ukoń­czo­ne 15 lat. Usta­lo­no m.​in., że wobec po­krzyw­dzo­ne­go, który zło­żył za­wia­do­mie­nie do pro­ku­ra­tu­ry, ksiądz do­pu­ścił się wie­lo­krot­nie prze­stępstw sek­su­al­nych w la­tach 2007-08.

                                        49-let­ni du­chow­ny był ba­da­ny przez bie­głych psy­chia­trów i sek­su­olo­ga, któ­rzy uzna­li, że jest po­czy­tal­ny i może po­no­sić od­po­wie­dzial­ność karną. W śledz­twie du­chow­ny nie przy­znał się do za­rzu­ca­nych mu czy­nów.

                                        Pro­ces przed raw­skim sądem to­czył się w wy­łą­cze­niem jaw­no­ści. Rów­nież uza­sad­nie­nie wy­ro­ku było nie­jaw­ne. W po­nie­dzia­łek nie było oskar­żo­ne­go na sali. Do sądu do­tar­ła na­to­miast kil­ku­dzie­się­cio­oso­bo­wa grupa pa­ra­fian, któ­rzy bro­ni­li księ­dza twier­dząc, że jest on nie­win­ny.

                                        (op)

                                        Źródło: PAP

                                        wiadomosci.onet.pl/lodz/8-i-pol-roku-wiezienia-dla-ksiedza-oskarzonego-o-pedofilie/m69k0
                                        • Gość: Szacuneczek... Dane są tajne ale niektórzy liczą promile... :)))) IP: 193.111.147.* 04.12.13, 07:51
                                          Watykan odmawia udostępnienia przedstawicielom ONZ informacjami dot. wewnętrznych postępowań, które są prowadzone ws. pedofilii wśród księży. Stolica Apostolska tłumaczy, że w takich przypadkach dokumenty są tajne.

                                          O udostępnienia informacji zwrócił się komitet ONZ ds. Praw Dzieci. Watykan oświadczył jednak, że dokumenty udostępni na oficjalny wniosek złożony przez rząd konkretnego państwa.

                                          - Wewnętrzne postępowania dyscyplinarne nie są otwarte dla publiki po to, by chronić świadków, oskarżonych oraz jedność Kościoła - tłumaczą przedstawiciele Watykanu. Ujawnianie informacji mogłoby, zdaniem Stolicy Apostolskiej, zniechęcić ofiary molestowania do zgłaszania przestępstwa.

                                          Watykan podkreśla również, że jest "głęboko zasmucony skalą nadużyć seksualnych" jakich dopuszczają się duchowni. Podkreślono również, że walka z pedofilią wśród księży jest jednym z aktualnych priorytetów Kościoła.

                                          Jednocześnie, w odpowiedzi udzielonej ONZ, zwraca się uwagę: odpowiedzialność spoczywa na biskupach, którzy mają obowiązek reagować. "Jest to obowiązek lokalnych biskupów, by chronić dzieci będące pod ich jurysdykcją" - czytamy.

                                          W Watykanie przypadkami pedofilii wśród księży zajmuje się Kongregacja Nauki Wiary. Toczy się przed nią m.in. postępowanie ws. odwołanego nuncjusza na Dominikanie, abp. Józefa Wesołowskiego, podejrzewanego o seksualne wykorzystywanie dzieci.

                                          - Wewnętrzne postępowania dyscyplinarne nie są otwarte dla publiki po to, by chronić świadków, oskarżonych oraz jedność Kościoła - tłumaczą przedstawiciele Watykanu. Ujawnianie informacji mogłoby, zdaniem Stolicy Apostolskiej, zniechęcić ofiary molestowania do zgłaszania przestępstwa.

                                          Watykan podkreśla również, że jest "głęboko zasmucony skalą nadużyć seksualnych" jakich dopuszczają się duchowni. Podkreślono również, że walka z pedofilią wśród księży jest jednym z aktualnych priorytetów Kościoła.

                                          Jednocześnie, w odpowiedzi udzielonej ONZ, zwraca się uwagę: odpowiedzialność spoczywa na biskupach, którzy mają obowiązek reagować. "Jest to obowiązek lokalnych biskupów, by chronić dzieci będące pod ich jurysdykcją" - czytamy.

                                          W Watykanie przypadkami pedofilii wśród księży zajmuje się Kongregacja Nauki Wiary. Toczy się przed nią m.in. postępowanie ws. odwołanego nuncjusza na Dominikanie, abp. Józefa Wesołowskiego, podejrzewanego o seksualne wykorzystywanie dzieci.

                                          wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Watykan-odmowil-ONZ-informacji-o-sledztwach-ws-molestowania-dzieci-Sa-tajne,wid,16226816,wiadomosc.html?ticaid=111c78
                                          • Gość: Szacuneczek... Ustanowiono komisję... IP: 193.111.147.* 05.12.13, 14:33
                                            Papież Franciszek ustanowił komisję do spraw zwalczania pedofilii w Kościele - ogłoszono w Watykanie. Decyzję tę papież podjął na wniosek swych doradców, ośmiu kardynałów z całego świata, obradujących za Spiżową Bramą.

                                            Celem komisji, pierwszej takiej w Watykanie, będzie walka ze zjawiskiem pedofilii oraz obrona nieletnich. Komisja będzie doradzać papieżowi w sprawach dotyczących obrony dzieci i duszpasterskiej opieki nad ofiarami księży pedofilów.

                                            O po­wo­ła­niu ko­mi­sji po­in­for­mo­wał ar­cy­bi­skup Bo­sto­nu, kar­dy­nał Sean Pa­trick O'Mal­ley, na­le­żą­cy do Rady Kar­dy­na­łów, po­ma­ga­ją­cych Fran­cisz­ko­wi w przy­go­to­wa­niu re­for­my Kurii Rzym­skiej. Rada Kar­dy­na­łów ob­ra­du­je od wtor­ku w Wa­ty­ka­nie.

                                            To nowe gre­mium bę­dzie miało za za­da­nie in­for­mo­wa­nie o sy­tu­acji ofiar sek­su­al­ne­go wy­ko­rzy­sty­wa­nia, nie­sie­nie im po­mo­cy, su­ge­ro­wa­nie po­szcze­gól­nym epi­sko­pa­tom zasad po­stę­po­wa­nia w przy­pad­kach pe­do­fi­lii w sze­re­gach du­cho­wień­stwa oraz wy­stę­po­wa­nie z no­wy­mi ini­cja­ty­wa­mi do­ty­czą­cy­mi bez­pie­czeń­stwa nie­let­nich i pre­wen­cji. Po­nad­to ko­mi­sja bę­dzie zaj­mo­wać się tymi aspek­ta­mi z psy­cho­lo­gicz­ne­go i so­cjo­lo­gicz­ne­go punk­tu wi­dze­nia oraz współ­pra­cą z du­chow­ny­mi, a także or­ga­ni­za­cją spo­tkań z ofia­ra­mi tych prze­stępstw.

                                            Skład ko­mi­sji zo­sta­nie ogło­szo­ny w osob­nym do­ku­men­cie pa­pie­ża.

                                            wiadomosci.onet.pl/swiat/papiez-ustanowil-komisje-ds-pedofilii-w-kosciele/qx2zj
                                            • Gość: Szacuneczek... Pięcioosobowa delegacja przedstawia... :)))))))))) IP: 193.111.147.* 16.01.14, 14:10
                                              Po raz pierwszy wysłannicy Watykanu składają wyjaśnienia przez Komitetem Praw Dziecka ONZ z tysięcy przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci w przez duchownych.

                                              Pięcioosobowa delegacja z Watykanu ma przedstawić w Genewie raport Stolicy Apostolskiej o pedofilii wśród duchownych.

                                              W jej skład weszli m.in. abp Silvano Tomasi, przedstawiciel Watykanu w Genewie oraz Charles Scicluna, były promotor sprawiedliwości w Kongregacji Nauki Wiary zajmujący się w niej przestępstwami seksualnymi. To oni będą odpowiadać podczas przesłuchań przed Komitetem. Ten natomiast zapowiedział przestawienie własnego raportu, czy Watykan stosuje się do Konwencji Ochrony Praw Dziecka, której jest sygnatariuszem.

                                              Na podobne na wnioski ONZ o złożenie wyjaśnień, wcześniej Stolica Apostolska odpowiadała, że rozstrzygnięcie leży w gestii wymiaru sprawiedliwości państw, w których doszło do nadużyć. Twierdziła również, że na pytania dotyczące wewnętrznych procedur nie udostępni publicznie odpowiedzi, by „chronić świadków i oskarżonych oraz integralność Kościoła katolickiego". Taka odpowiedź padła ostatnio w kwietniu. Na lipcowe zapytanie Watykan odpowiedział już jednak zupełnie inaczej.

                                              Zdaniem wielu ekspertów na zmianę stanowiska Kościoła wpłynął Franciszek. O ile sam prawie nie zabiera głosu w sprawie pedofilii, już w kwietniu poinstruował Kongregację Nauki Wiary, że ma działać bardziej zdecydowanie w sprawach związanych z nadużyciami wobec dzieci. Latem zmieniono kodeks karny Stolicy Apostolskiej, który teraz umożliwia karanie za przemoc seksualną wobec nieletnich (we wcześniejszych zapisach mowa była o przestępstwach przeciw „dobrym obyczajom"). I wreszcie pod koniec ubiegłego roku kard. Sean O'Malley, jeden z ośmiu specjalnych doradców papieża, ogłosił iż Franciszek zdecydował o powołaniu specjalnej komisji, która się zająć przestępstwami seksualnymi księży wobec dzieci, ale przede wszystkim obejmie pomocą emocjonalną i duchową ofiary tego typu przestępstw.

                                              Watykan jest sygnatariuszem Konwencji o Prawach Dziecka. Genewski komitet, który monitoruje wypełnianie przez państwa jej postanowień, już w lipcu poinformował, że w ramach rutynowych działań prosi Watykan o szczegółowe wyjaśnienia w sprawie dotyczącej pedofilii.

                                              Media relacjonowały wówczas, że we wniosku w tej sprawie przedstawiono listę pytań, m.in. o to, jakie kroki podjęto, by księża oskarżeni o pedofilię nie mieli już więcej kontaktów z dziećmi oraz o wskazówki i zasady postępowania wobec przypadków takich nadużyć i współpracę ze świeckim wymiarem sprawiedliwości. Komitet poprosił też o wyjaśnienie, w jakich sytuacjach hierarchowie są zobowiązani do niepowiadamiania o nadużyciach organów ścigania. Watykan zapytano również, czy dochodziło do wypłaty zadośćuczynienia ofiarom w zamian za ich milczenie.

                                              rp.pl

                                              www.rp.pl/artykul/42,1079551-Watykan-tlumaczy-sie-z-pedofilii.html
                                              • Gość: Szcuneczek... Polski Obywatel Państwa Watykańskiego... IP: 193.111.147.* 17.01.14, 08:27
                                                Arcybiskup Józef Wesołowski, oskarżony o pedofilię były nuncjusz watykański nie odpowie przed polskim sądem. Zapewnił o tym arcybiskup Silvano Tomasi, wysłannik Watykanu przedstawiający w siedzibie ONZ raport na temat pedofilii w Kościele.

                                                Arcybiskup Józef Wesołowski oskarżony o pedofilię w czasie pełnienia misji na Dominikanie odpowie za to wyłącznie przed Kongregacją nauki wiary. Stanie też przed watykańskim trybunałem karnym. Potwierdził to w Genewie arcybiskup Silvano Tomasi, który przedstawił tamtejszemu ONZ-owskiemu komitetowi do spraw praw dziecka stanowisko Stolicy Apostolskiej w kwestii nadużyć wobec nieletnich.

                                                Oznacza to, że niemożliwa będzie ekstradycja arcybiskupa do Polski. Obserwator Stolicy Apostolskiej w genewskiej siedzibie ONZ tłumaczył, że jako obywatel Państwa Watykańskiego polski hierarcha będzie miał proces w Watykanie. Przypomniał, że przewiduje to zmiana wprowadzona w lipcu przez papieża Franciszka do kodeksu karnego Watykanu. Zmiany nakazują ściganie przedstawicieli dyplomatycznych za pedofilię, której dopuścili się także poza granicami Stolicy Apostolskiej.

                                                Śledztwo jest w toku, potwierdził arcybiskup Tomasi, a oskarżony - jeśli potwierdzi się jego wina - zostanie ukarany z całą surowością, na jaką zasłużył.

                                                wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/448368,oskarzony-o-pedofilie-arcybiskup-jozef-wesolowski-nie-stanie-przed-polskim-sadem.html
                                                • Gość: Szacuneczek... Żądania w stosunku... do Watykanu... ech ten ONZ IP: 193.111.147.* 05.02.14, 12:44
                                                  Komitet ONZ do spraw Praw Dziecka zażądał dzisiaj, aby Watykan podjął decyzję o natychmiastowym usunięciu z szeregów Kościoła wszystkich duchownych winnych pedofilii i podejrzanych o takie czyny. Postawa i linia postępowania Watykanu umożliwiła wykorzystanie dziesiątków tysięcy dzieci przez księży-pedofilów - ocenił Komitet.

                                                  Przed­sta­wi­cie­le ONZ wy­ra­zi­li ubo­le­wa­nie, że Sto­li­ca Apo­stol­ska nie zda­wa­ła sobie spra­wy z po­wa­gi tych prze­stępstw i nie przy­ję­ła na czas nie­zbęd­nych zasad, by upo­rać się z tym pro­ble­mem i chro­nić dzie­ci.

                                                  Ko­mi­tet za­żą­dał rów­nież, aby Wa­ty­kan udo­stęp­nił swe ar­chi­wa na temat przy­pad­ków pe­do­fi­lii w sze­re­gach Ko­ścio­ła oraz tych, któ­rzy tu­szo­wa­li ten skan­dal. Do­ma­ga się także po­sta­wie­nia win­nych przed świec­kim wy­mia­rem spra­wie­dli­wo­ści.

                                                  Apel ten wy­sto­so­wa­no w sie­dzi­bie Ko­mi­te­tu w Ge­ne­wie, gdzie przed­sta­wio­ne zo­sta­ły wnio­ski po re­la­cji zło­żo­nej w stycz­niu przez przed­sta­wi­cie­li Sto­li­cy Apo­stol­skiej na temat pod­ję­tych w Ko­ście­le metod walki z pe­do­fi­lią.

                                                  Media zwra­ca­ją uwagę na wy­jąt­ko­wo ostrą i ka­te­go­rycz­ną ocenę dzia­łań Wa­ty­ka­nu za­war­tą w ra­por­cie, jaki Ko­mi­tet ds. Praw Dziec­ka ogło­sił w Ge­ne­wie, pod­su­mo­wu­jąc spra­woz­da­nie, zło­żo­ne przez de­le­ga­cję Sto­li­cy Apo­stol­skiej.

                                                  Watykan zapewnia ONZ: abp Wesołowski zostanie surowo osądzony

                                                  W ostat­nich mie­sią­cach bar­dzo gło­śno było o spra­wie po­dej­rza­ne­go o pe­do­fi­lię by­łe­go nun­cju­sza apo­stol­skie­go na Do­mi­ni­ka­nie, ar­cy­bi­sku­pa Jó­ze­fa We­so­łow­skie­go. Ma on zo­stać osą­dzo­ny w Wa­ty­ka­nie "z su­ro­wo­ścią, na jaką za­słu­gu­je" - oświad­czył w po­ło­wie stycz­nia w Ge­ne­wie przed­sta­wi­ciel Sto­li­cy Apo­stol­skiej przy ONZ ar­cy­bi­skup Si­lva­no To­ma­si.

                                                  Stały ob­ser­wa­tor Wa­ty­ka­nu przy ge­new­skiej sie­dzi­bie Or­ga­ni­za­cji Na­ro­dów Zjed­no­czo­nych był py­ta­ny o gło­śną na świe­cie spra­wę by­łe­go nun­cju­sza przez eks­per­tów z Ko­mi­te­tu ONZ do spraw Praw Dziec­ka pod­czas spe­cjal­nej dwu­stron­nej na­ra­dy. W jej trak­cie de­le­ga­cja Sto­li­cy Apo­stol­skiej przed­sta­wi­ła spra­woz­da­nie z tego, w jaki spo­sób re­ali­zu­je po­sta­no­wie­nia Kon­wen­cji o Pra­wach Dziec­ka i jakie pod­ję­ła dzia­ła­nia w ra­mach walki z pe­do­fi­lią.

                                                  Abp To­ma­si oświad­czył pod­czas tego spo­tka­nia - nie wy­mie­nia­jąc po­cząt­ko­wo na­zwi­ska po­dej­rza­ne­go - że od grud­nia wobec oby­wa­te­la Pań­stwa Wa­ty­kań­skie­go pro­wa­dzo­ne jest do­cho­dze­nie w spra­wie "zbrod­ni sek­su­al­nych po­peł­nio­nych na dzie­ciach poza te­ry­to­rium Pań­stwa Wa­ty­kań­skie­go".

                                                  Było to, jak za­uwa­ża por­tal Va­ti­can In­si­der, wy­raź­ne od­nie­sie­nie do spra­wy abp. We­so­łow­skie­go, zdy­mi­sjo­no­wa­ne­go przez pa­pie­ża Fran­cisz­ka w sierp­niu ze­szłe­go roku w związ­ku z po­sta­wio­ny­mi mu za­rzu­ta­mi pe­do­fi­lii i we­zwa­ne­go do Rzymu, gdzie praw­do­po­dob­nie nadal prze­by­wa.

                                                  Abp To­ma­si, py­ta­ny przez eks­per­tów ONZ z Ko­mi­te­tu ds. Praw Dziec­ka o kwe­stię eks­tra­dy­cji, którą Wa­ty­kan wy­klu­cza, oświad­czył, że zgod­nie z pra­wo­daw­stwem za­apro­bo­wa­nym przez pa­pie­ża Fran­cisz­ka abp We­so­łow­ski bę­dzie są­dzo­ny przez wy­miar spra­wie­dli­wo­ści Sto­li­cy Apo­stol­skiej jako oby­wa­tel wa­ty­kań­ski i dy­plo­ma­ta. Do­cho­dze­nie trwa, a pol­ski do­stoj­nik zo­sta­nie osą­dzo­ny "z su­ro­wo­ścią, na jaką za­słu­gu­je" - pod­kre­ślił abp To­ma­si.

                                                  Osob­ne, ka­no­nicz­ne po­stę­po­wa­nie w spra­wie by­łe­go nun­cju­sza pro­wa­dzi w Wa­ty­ka­nie Kon­gre­ga­cja Nauki Wiary.

                                                  wiadomosci.onet.pl/swiat/onz-watykan-musi-usunac-z-szeregow-kosciola-oskarzonych-o-pedofilie/ge6md
                                                  • Gość: Szacuneczek... Ofiara księdza pedofila... IP: 193.111.147.* 06.02.14, 08:46
                                                    "Ponad wiarę: maltretowany seksualnie przez księdza, zdradzony przez Kościół. Historia chłopca, który wytoczył proces Papieżowi" - tytuł bestselleru Colma O'Gormana* mówi wszystko. W rozmowie z „Newsweekiem” opowiada o historii swojego życia i walki o prawdę.

                                                    Wychował się w Irlandii, w Wexford. Tam padł ofiarą księdza pedofila. Wyrwał się z irlandzkiej prowincji w 1984 r. Najpierw do Dublina, potem Londynu. Dziś O'Gorman jest dyrektorem irlandzkiej Amnesty International. Przedtem bywał po trochu wszystkim – barmanem, ochroniarzem, szefem zakładu fryzjerskiego, kucharzem i kierowcą taksówki. W końcu, w 1996 r. został kwalifikowanym psychoterapeutą. Pomagał ofiarom przemocy seksualnej. Wysłuchiwał sekretów zgwałconych kobiet i mężczyzn. Dwa lata później ujawnił światu swój własny sekret z dzieciństwa.

                                                    W rozmowie z „Newsweekiem” wspomina, jak z ofiary stał się bojownikiem o prawdę. - Jako ofiara mam prawo mówić o tym wprost: Kościół nie rozliczył się wciąż z tej sprawy i nadal zwleka – mówi O'Gorman.

                                                    Newsweek: Jak pan jako działacz praw człowieka ocenia stanowisko Watykanu w reakcji na dokument ONZ?
                                                    Colm O'Gorman: Raport zawiera bardzo konkretne i poważne zarzuty. Są one oparte o konwencję o ochronie praw dziecka. Watykan jest jej sygnatariuszem. Nie pamiętam takiego precedensu jak ten dokument. Tym bardziej, że nie chodzi tu o przeszłość. Chodzi także o obecnego papieża Franciszka, o przypadki prób tuszowania pedofilii. Oczywiście Kościół będzie się teraz bronił. Już to czyni. Watykan będzie zapewniał, że tak nie jest. Będzie się powoływał się na potrzebę autonomii. Fakty są jednak inne i o nich mówi raport.

                                                    Newsweek: Czy ma pan na myśli takie postępowanie jak w przypadku Józefa Wesołowskiego polskiego arcybiskupa z Santo Domingo? Odmówiono jego ekstradycji i trwa śledztwo wewnętrzne.
                                                    Colm O'Gorman: Między innymi. Takich przypadków było i jest wiele. Nic nie może mnie tu zadziwić. Bywało, że biskupi i księża próbujący ukryć przypadki dowiedzionej pedofilii duchownych byli prezentowani przez Kościół jako wzory do naśladowania. Już pod koniec lat 90. byłem pewny, że przypadków tolerowania pedofilii księży było bardzo wiele. Moim celem stało się udokumentowanie tych zarzutów.

                                                    Newsweek: Wychował się pan na prowincji w Irlandii. Tam był napastowany przez księdza.
                                                    Colm O'Gorman: Działo się to na przestrzeni kilku lat. Najgorsze, że nikt mi nie wierzył. Żyłem w świecie, którego jakby nie było. Wbijano mi przecież w głowę, że dorośli i księża to ludzie zaufania. Nie miałem się do kogo zwrócić. Miałem wrażenie, że to ze mną zaczyna coś być nie tak. To było fatalne

                                                    Newsweek: Potem podjął pan walkę. Stanął pan na czele organizacji One in Four. Walczył o prawo ofiar przemocy seksualnej do prawdy.
                                                    Colm O'Gorman: Nie było to łatwe. Otrzymywałem nawet pogróżki, grożono mi śmiercią. Irlandczycy po prostu nie wierzyli, że Kościół może być odpowiedzialny za ukrywanie takich zbrodni. Uznawali mnie za szatana. Potem były oficjalne dochodzenia i kolejne rewelacje. Ludzie zaczęli powoli myśleć inaczej.

                                                    Newsweek: Często w reakcji na krytykę Kościoła pada argument: czego chcecie przecież księża to tylko ludzie i dlatego są wśród nich także pedofile!
                                                    Colm O'Gorman: To nie o to chodzi. To tylko odwracanie uwagi. Nie ma znaczenia, ilu jest pedofilów księży a ilu pedofilów poza stanem duchownym. Biskup nie ponosi oczywiście osobistej odpowiedzialności za to, że jakiś podległy mu ksiądz wykorzystuje seksualnie dzieci. Kluczowe są jednak działania Kościoła jako instytucji. Chodzi o ukrywanie samego procederu. O instytucjonalne mechanizmy, o procedury wmontowane w system. To jest istota zarzutów. To nie krytyka wiary. Nie chodzi też o ataki na wierzących katolików.

                                                    Newsweek: Skąd wynikała tak duża liczba wciąż przecież ujawnianych przypadków pedofilów duchownych?
                                                    Colm O'Gorman: Paradoksalnie z braku świadomości tego procederu, bez bacznego obserwowania, czy nie dochodzi do naruszeń godności młodych ludzi, którymi opiekują się księża bylibyśmy zawsze skazani na pedofilię. Nie jest tajemnicą, że pedofile ciągną do stanu duchownego, bo tam mogą – czy może mogli liczyć - na bezkarność. Poza tym Kościół był dla nich magnesem ze względu na brak świadomości społecznej. Status księdza sprawiał, że znajdowali się poza kręgiem podejrzanych. Ale to się zmienia. Nie tylko w Irlandii, ale także w innych krajach Europy.

                                                    swiat.newsweek.onet.pl/ukrywanie-pedofilii-w-kosciele-colm-o-gorman-dla-newsweeka-,artykuly,280261,1.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Ciąg dalszy nastąpił... IP: 193.111.147.* 06.02.14, 12:21
                                                    cd.
                                                    Newsweek: Nie chodzi więc o związek między celibatem a pedofilią?
                                                    Colm O'Gorman: Absolutnie nie. Tego typu krytykę Kościoła uważam za śmieszną. Księża, którzy nie potrafią trwać w celibacie, często nawiązują relacje seksualne, zwykle za zgodą dorosłych partnerek czy partnerów. Dzieci nie są dla nich źródłem seksu, dlatego że pozostają w celibacie. To oczywiście absurd. Podobnie jak nieprawdą jest twierdzenie, że pedofilii sprzyja homoseksualizm.

                                                    Newsweek: Dlaczego Kościół tak długo ukrywał prawdę? Czy nie było to kontrproduktywne? Tracił przecież w ten sposób wpływy.
                                                    Colm O'Gorman: W Irlandii był to proces dramatyczny. Szybko okazało się, że irlandzki Kościół był instytucją, która nie zasługiwała na szacunek, jakim darzyło ją tradycyjnie społeczeństwo. Wyszły na jaw dziesiątki przypadków ukrywania pedofilii. Arogancja i buta Kościoła była u nas wyjątkowa. Sprawców pedofilskich ataków przenoszono najzwyczajniej z parafii do parafii. Ksiądz, który mnie zgwałcił, działał w wcześniej aktywnie w skautingu. Kiedy odkryto, że może być niebezpieczny dla dzieci, został usunięty z tej organizacji, ale Kościół uznał, że właściwe będzie umieszczenie go w jakiejś mniej znanej parafii. Tak trafił do Wexford i wpadłem w jego ręce. Kościół działał podobnie w setkach takich przypadków. Takie skutki ma poczucie bezkarności.

                                                    Newsweek: Pan postanowił z tym zerwać, rzucić wyzwanie Kościołowi. Ponad dziesięć lat temu wytoczył pan proces biskupowi i nuncjuszowi papieskiemu w Dublinie. Z biskupem pan wygrał, z Janem Pawłem II się nie udało.
                                                    Colm O'Gorman: To był symboliczny gest. Tym wydarzeniom BBC poświęciło reportaż „Jak pozwałem papieża” Ale biskup diecezji, dr Brendan Comiskey podał się do dymisji. Wiedziałem z góry, że Watykan, jego przedstawiciel w Dublinie zasłoni się immunitetem. Chodziło raczej o pokazanie, jak działa, a raczej lawiruje ta instytucja. Muszę tu zastrzec jedno: Jan Paweł II był podziwiany także w Irlandii. To wielki człowiek, wielu zasług. Także ja to dostrzegam. Prawda jest taka, że i on i jego następca Benedykt XVI brali udział w ukrywaniu prawdy. Faktem jest, że za ujawnienie przez kler przypadków pedofilii groziła wówczas ekskomunika. Chodzi tu o poufne zalecenia wewnętrzne, które obowiązywały przez 20 lat. Ujawniono je w 2003 r. To wówczas zerwana została zasłona milczenia narzucona na pedofilię przez Watykan. Przyczyniła się do tego także prowadzona przez nas kampania w Irlandii. BBC poświęciła temu wydanie programu „Panorama”. Kościół uważał i uważa, że ma prawo rządzić się własnymi prawami. Co ciekawe Watykan to jedna z ostatnich na świecie monarchii absolutnych.

                                                    Newsweek: Jest pan od pięciu lat dyrektorem irlandzkiej Amnesty International, nowoczesnym menadżerem, człowiekiem sukcesu. Przepraszam za to osobiste pytanie, ale czy wciąż to pana boli? Czy ta przeszłość, ten Kościół, w którym pana odarto ze złudzeń jakoś wraca? Czy jest pan nadal ofiarą tego księdza?
                                                    Colm O'Gorman:(długie milczenie) Przez lata myślałem, co zrobić, by było ok. A przecież nie mogło być ok. Pamiętałem, jak byłem wykorzystywany. Nie było ok, że zawiedli mnie wszyscy – księża, dorośli i Kościół. To była zła droga. Potem coś się we mnie przełamało. Nie było mi wciąż ok, ale uświadomiłem sobie, że ja jestem w porządku i byłem w porządku. Poczułem się znowu szczęśliwy. Mam rodzinę, mam przyjaciół, mam sens życia. To, że mnie pokrzywdzono nie może mnie określać.

                                                    Newsweek: Jest pan w związku z partnerem. Adoptowaliście dwoje dzieci. Były o to duże spory w Irlandii, ale teraz problemów jest o wiele mniej.
                                                    Colm O'Gorman: To prawda. Proszę pamiętać, że za swoje preferencje seksualne zapłaciłem 17 latami emigracji w Anglii. Teraz jednak większość Irlandczyków zaczyna rozumieć, że nie ma żadnego znaczenia, czy żyje się z partnerem tej czy innej płci. Chodzi o to, jak wychowywane są dzieci, czy są otoczone ciepłem i opieką, czy uczą się tolerancji i zdobywają prawdziwą wiedzę o świecie.

                                                    * Tytuł książki w oryginale: „Beyond Belief: Abused by His Priest. Betrayed by His Church. The Story of the Boy Who Sued the Pope” (2010 rok). Była w ciągu kilku dni od wydania na czele listy bestsellerów w Irlandii


                                                    swiat.newsweek.onet.pl/ukrywanie-pedofilii-w-kosciele-colm-o-gorman-dla-newsweeka-,artykuly,280261,1,2.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Zakonnica zauważa słabość... (raportu) IP: 193.111.147.* 06.02.14, 15:06
                                                    Agenda ONZ narusza standardy Organizacji Narodów Zjednoczonych. To reakcja amerykańskiego Kościoła katolickiego na raport komitetu Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw praw dziecka. Agenda ONZ zażądała od Watykanu "natychmiastowego usunięcia osób, które dopuściły się nadużyć seksualnych wobec dzieci lub tylko są o to podejrzane". Komitet skrytykował też Stolicę Apostolską między innymi za jej stanowisko wobec homoseksualizmu, antykoncepcji i aborcji.

                                                    Dyrektor biura prasowego episkopatu amerykańskiego Mary Ann Walsh napisała, że wykorzystywanie seksualne nieletnich jest grzechem oraz przestępstwem i żadna organizacja wypowiadająca się w tej sprawie nie może być w pełni z siebie zadowolona.

                                                    Za­kon­ni­ca pod­kre­śla, że Ko­ściół ka­to­lic­ki zro­bił znacz­nie wię­cej niż ja­ka­kol­wiek inna or­ga­ni­za­cja mię­dzy­na­ro­do­wa, by zmie­rzyć się z pro­ble­mem nad­użyć sek­su­al­nych. Za­zna­cza też, że Ko­ściół za­mie­rza kon­ty­nu­ować swe dzia­ła­nia na rzecz walki z pro­blem prze­stępstw sek­su­al­nych, któ­rych ofia­ra­mi są dzie­ci.

                                                    Sio­stra Walsh przy­po­mi­na, że licz­ba prze­stępstw sek­su­al­nych w USA po­peł­nia­nych wobec nie­let­nich przez du­chow­nych ra­dy­kal­nie spada. Ma to zwią­zek z wpro­wa­dzo­ny­mi w życie przez Ko­ściół pro­gra­ma­mi pre­wen­cyj­ny­mi. W ich re­zul­ta­cie dzie­ciom stwo­rzo­no śro­do­wi­sko, w któ­rym mogą czuć się bez­piecz­ne.

                                                    W 2012 roku na przy­kład die­ce­zje i za­ko­ny prze­świe­tli­ły do­kład­nie prze­szłość, pod kątem moż­li­wych prze­stępstw sek­su­al­nych, 99 pro­cent du­chow­nych, 97 pro­cent na­uczy­cie­li, 95 pro­cent pra­cow­ni­ków i 96 pro­cent wo­lon­ta­riu­szy.

                                                    Sio­stra przy­po­mi­na, że w każ­dej die­ce­zji pra­cu­je spe­cjal­na osoba, która po­ma­ga ofia­rom ta­kich prze­stępstw oraz ko­or­dy­na­tor dzia­łań, ma­ją­cych za­po­biec takim przy­pad­kom w przy­szło­ści.

                                                    We­dług za­kon­ni­cy, po­waż­ną sła­bo­ścią ra­por­tu ONZ jest wy­ra­żo­na w nim kry­ty­ka na­ucza­nia Ko­ścio­ła, w szcze­gól­no­ści jego sprze­ci­wu wobec ho­mo­związ­ków, abor­cji czy an­ty­kon­cep­cji. Kry­ty­ka za­war­ta w do­ku­men­cie na­ru­sza, jak za­uwa­ża sio­stra, za­sa­dy ONZ wy­ra­żo­ne w Po­wszech­nej De­kla­ra­cji Praw Czło­wie­ka na­ka­zu­ją­ce bro­nić wol­no­ści re­li­gij­nej.

                                                    Rzecz­nicz­ka epi­sko­pa­tu Sta­nów Zjed­no­czo­nych przy­zna­je, że na­le­ży do­ce­nić tro­skę o los wy­ko­rzy­sty­wa­nych dzie­ci, jaką prze­ja­wia agen­da ONZ. Jed­nak Ko­mi­tet byłby bar­dziej wia­ry­god­ny w swych dzia­ła­niach, gdyby z równą de­ter­mi­na­cją bro­nił pod­sta­wo­we­go prawa dziec­ka, jakim jest prawa do życia.

                                                    Jak za­zna­cza, pro­mu­jąc abor­cję, środ­ki an­ty­kon­cep­cje, tzw. ho­mo­mał­żeń­stwa, Ko­mi­tet "pod­ko­pu­je swój szla­chet­ny cel i za­mie­nia tro­skę o dzie­ci na tro­skę o or­ga­ni­za­cje zaj­mu­ją­ce się re­ali­za­cją in­nych celów".

                                                    wiadomosci.onet.pl/religia/kosciol-w-usa-odpowiada-agendzie-onz/bvskc
                                                  • Gość: Szacuneczek... Zadośćuczynienie... IP: 193.111.147.* 07.02.14, 08:50
                                                    Do sądu trafił pierwszy w Polsce pozew za pedofilię. 26-latek domaga się przeprosin i 200 tys. złotych zadośćuczynienia.

                                                    Jak podaje gazeta.pl pozew skierowany jest przeciwko skazanemu za pedofilię byłemu duchownemu Zbigniewowi R., ale także przeciwko parafii św. Wojciecha w Kołobrzegu i kurii koszalińsko-kołobrzeskiej. Marcin K., 26-letni mieszkaniec Kołobrzegu, padł ofiarą księdza, gdy miał 13 lat.

                                                    Zbigniew R. był w tu proboszczem. W 2012 roku mężczyzna został skazany na dwa lata więzienia.

                                                    Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka tłumaczy w rozmowie z portalem, że co prawda w Polsce skazywani już byli księża za przestępstwa pedofilii, ale Kościół katolicki nikomu jeszcze nie zapłacił za czyny swoich funkcjonariuszy.

                                                    wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/450214,pierwszy-pozew-przeciwko-kosciolowi-za-pedofilie-zlozyl-go-26-latek-z-kolobrzegu.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Człowiek... przekreślony... IP: 193.111.147.* 17.02.14, 11:47
                                                    Na polecenie warszawskiej prokuratury okręgowej zatrzymano księdza Wojciecha G. - poinformował na twitterze rzecznik prokuratury Przemysław Nowak. Chodzi o sprawę pedofilii na Dominikanie.

                                                    Jak ustalił reporter RMF FM Mariusz Piekarski, ksiądz zostanie po przesłuchaniu natychmiast przewieziony do Warszawy. Tam zostanie także przesłuchany, ale przez prokuratorów. Efektem tego ma być postawienie zarzutów.

                                                    Warszawska prokuratura okręgowa nie ujawnia na razie, jakiej będą treści. Rzecznik prokuratury Przemysław Nowak powiedział jedynie, że prokuratorzy chcą przedstawić księdzu kilka zarzutów.

                                                    Dodał, że to, czy zdecydują się na skierowanie wniosku o jego aresztowanie zależy m.in. od wyjaśnień złożonych przez G.

                                                    Prokuratura Okręgowa w Warszawie od końca września prowadziła śledztwo ws. podejrzenia seksualnego wykorzystywania dzieci przez dwóch polskich duchownych na Dominikanie.
                                                    Dotyczyło ono przestępstwa pedofilii, za co w Polsce grozi do 12 lat więzienia. Drugim wątkiem postępowania jest przestępstwo utrwalania treści pornograficznych z dziećmi, zagrożone pozbawieniem wolności do 10 lat.

                                                    Podstawą wszczęcia tego śledztwa były informacje, jakie prokuratura uzyskała z polskiego przedstawicielstwa dyplomatycznego w Bogocie, które potwierdziło w prokuraturze na Dominikanie, że prowadzi ona postępowanie w sprawie dotyczącej dwóch polskich obywateli.
                                                    Materiały z Dominikany

                                                    Prokurator Generalny Dominikany Francisco Dominguez Brito zwrócił się do Interpolu i innych organizacji międzynarodowych o pomoc w ustaleniu miejsca pobytu księdza, by ewentualnie mógł być sądzony w jego kraju.

                                                    Brito przesłał również do Polski materiały dot. pedofilii polskich duchownych.
                                                    Na początku grudnia 2013 r. prokuratura otrzymała tłumaczenia materiałów - ponad 600 stron dokumentów. Są to m.in. ekspertyza informatyka badającego zatrzymane w śledztwie komputery, a także protokoły przesłuchań pokrzywdzonych i świadków, dokumenty bankowe oraz opinia psychologiczna.

                                                    W połowie stycznia dominikańska prokuratura zakończyła zbieranie dowodów i formalnie oskarżyła ks. Wojciecha G. o napaść seksualną.
                                                    Wojciech G. nie wrócił na Dominikanę, gdy wysunięto wobec niego oskarżenia. W listopadzie zaprzeczył wszystkim zarzutom i sugerował, że został oczerniony przez mafię narkotykową. Miała to być zemsta za jego działalność edukacyjną wśród dzieci.

                                                    Przyznał, że wcześniej również otrzymywał pogróżki oraz różnego rodzaju ostrzeżenia, np. w czasie podróży podrzucono mu do bagażu podręcznego naboje do broni ręcznej.
                                                    "Jestem człowiekiem przekreślonym"
                                                    "W dzisiejszych czasach ciężko się bronić przed takimi zarzutami i wolałbym się nie bronić w prasie, w mediach, bo media mnie już skazały. Ja jestem człowiekiem przekreślonym moralnie w społeczeństwie nie tylko dominikańskim, ale też polskim, w którym przyjdzie mi prawdopodobnie żyć. Jestem człowiekiem totalnie zniszczonym" - powiedział.


                                                    fakty.interia.pl/polska/news-ksiadz-wojciech-g-zatrzymany-w-podkrakowskiej-miejscowosci,nId,1106989?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome
                                                  • Gość: Szacuneczek... Dwa plus dwa... IP: 193.111.147.* 18.02.14, 11:13
                                                    Cztery zarzuty dotyczące uprawiania tak zwanych innych czynności seksualnych z nieletnimi usłyszał w warszawskiej prokuraturze ksiądz Wojciech G. Dwa zarzuty dotyczą molestowania w Polsce - ustalił reporter RMF FM Roman Osica.

                                                    Sprawa dotyczy czasów, gdy ksiądz przebywał w jednym z podwarszawskich ośrodków dla młodzieży. To tam, według prokuratury miał molestować dwóch chłopców. Dwa pozostałe zarzuty dotyczą dzieci z Dominikany. Najprawdopodobniej śledczy wystąpią do sądu z wnioskiem o areszt.

                                                    Wojciech G. został doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Warszawie dziś przed godziną 10. Podczas wprowadzania do gmachu zakrywał twarz.

                                                    Prokuratura warszawska prowadzi śledztwo ws. Wojciech G. od końca września. Podstawą do jego wszczęcia były informacje, jakie prokuratura uzyskała z polskiego przedstawicielstwa dyplomatycznego w Bogocie, które potwierdziło w prokuraturze na Dominikanie, że ta prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie dotyczącej dwóch polskich obywateli - w tym Wojciecha G.

                                                    Wczoraj poinformowano, że otrzymane z Dominikany materiały oraz materiał dowodowy polskiej prokuratury uzasadniły możliwość postawienia zarzutów i w związku z koniecznością ich postawienia nastąpiło zatrzymanie księdza. Podkreślono, że dowody z Dominikany to protokoły przesłuchań świadków, opinie biegłych i zdjęcia.

                                                    Jak informowano wcześniej, materiały z Dominikany dotyczą podejrzenia gwałtu lub innych czynności seksualnych, jakich ks. Wojciech G. miał się dopuścić wobec 10 chłopców. Część z nich była ministrantami w parafii w Juncalito, gdzie ks. G. - polski zakonnik michalita - do niedawna pracował.

                                                    Pod koniec października ubiegłego roku prokurator generalny Dominikany Francisco Dominguez Brito, informując o wysłaniu do Polski części dokumentów, zapowiadał kolejną porcję akt w późniejszym terminie. Winni muszą ponieść za to odpowiedzialność. To, co się zdarzyło, jest niewybaczalne i winni muszą zostać ukarani - mówił wtedy, dodając, że spodziewa się "zakończenia procesu zbierania dowodów w Polsce, żeby móc jak najszybciej postawić zarzuty".

                                                    Prokuratura formalnie nadal prowadzi śledztwo ws. jeszcze jednego duchownego - byłego już nuncjusza apostolskiego na Dominikanie abp. Józefa Wesołowskiego, którego odwołał papież Franciszek w związku z podejrzeniami o pedofilię. Już wcześniej informowano, że dominikańska prokuratura zakończyła swoje postępowanie w tej sprawie i całość materiałów została przekazana Watykanowi. Pytany o to wczoraj rzecznik prokuratury warszawskiej Przemysław Nowak powiedział, że analizowane są możliwości prawne wystąpienia o te materiały i decyzje wkrótce zostaną podjęte.

                                                    Kilka miesięcy temu ks. Wojciech G. w wywiadzie dla TVP Info zaprzeczał, że dopuścił się molestowania dzieci. Sugerował, że oskarżenia i dowody w jego sprawie sfabrykowali ludzie, którym nie podobało się to, co robił na Dominikanie i nie chcieli, by tam wracał.


                                                    www.rmf24.pl/fakty/polska/news-ksiadz-z-zarzutami-ws-pedofilii,nId,1107712
                                                  • Gość: Szacuneczek... KoKa, który ujawnia jawnie i odpowiedzialnie... :) IP: 193.111.147.* 05.03.14, 12:21
                                                    Papież Franciszek powiedział w wywiadzie dla dziennika "Corriere della Sera", że czyny pedofilii są "straszne", gdyż pozostawiają głębokie rany. W opublikowanej dzisiaj rozmowie podkreślił, że Kościół wiele uczynił w walce z tymi przestępstwami.

                                                    Przypadki nadużyć są straszne, ponieważ pozostawiają niezwykle głębokie rany. Benedykt XVI był niezwykle odważny i otworzył drogę. Kościół na tej drodze wiele dokonał. Może więcej od wszystkich - stwierdził Franciszek. Kościół katolicki jest być może jedyną instytucją publiczną, która uaktywniła się w sposób jawny i odpowiedzialny. Nikt nie zrobił więcej. A jednak Kościół jako jedyny jest atakowany - dodał.

                                                    Papież poproszony o bilans pierwszego roku swego pontyfikatu odparł: Dokonuję go raz na piętnaście dni z moim spowiednikiem. Na pytanie, dlaczego nie mówi publicznie o Europie, odpowiedział: Nie mówiłem ani o Azji, ani o Afryce, ani o Europie. Tylko o Ameryce Łacińskiej, kiedy byłem w Brazylii. Nie było jeszcze okazji, by mówić o Europie. Będzie.

                                                    Franciszek powiedział, że Benedykt XVI był pierwszym papieżem, który ustąpił, a następnie zaznaczył: Może będą też inni.
                                                    Zdaniem papieża należy dokładnie przeanalizować sytuację osób rozwiedzionych w Kościele. Nie wyjaśnił, czego należy oczekiwać.
                                                    Mówiąc o kinie wyznał, że bardzo podobał mu się film "Życie jest piękne" Roberto Benigniego. Widział również kilka razy "La Stradę" Felliniego, którą nazwał "arcydziełem".

                                                    Lubiłem też Wajdę - przyznał papież, który o polskim reżyserze rozmawiał z polskimi biskupami podczas ich niedawnej wizyty w Watykanie.


                                                    www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-papiez-franciszek-czyny-pedofilii-sa-straszne,nId,1352167
                                                  • Gość: Szacuneczek... Osądzony z całą surowością :)))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 12.03.14, 08:06
                                                    Polskiego śledztwa w sprawie arcybiskupa Wesołowskiego nie będzie, wynika z informacji tvp.info. Dokumenty z Dominikany trafiły do Watykanu, gdzie duchowny ma być "osądzony z całą surowością".

                                                    Polski wątek śledztwa najprawdopodobniej będzie umorzony z braku dowodów, czyli dokumentów z dominikańskiej prokuratury. Mimo wniosków kierowanych na Dominikanę albo odpowiedzi nie przychodziły, alby były odmowne.

                                                    Wiadomo przy tym, że jeszcze w styczniu tamtejsza Prokuratura Generalna podała, że wszystkie dokumenty w sprawie byłego nuncjusza apostolskiego Józefa Wesołowskiego trafiły do Watykanu. Ten przypomina, że ten ma status dyplomaty, więc nie podlega orzecznictwu polskich sądów karnych, a przepisy Państwa Watykańskiego nie przewidują możliwości ekstradycji obywatela.

                                                    Podejrzany o pedofilię były nuncjusz apostolski na Dominikanie arcybiskup Józef Wesołowski zostanie osądzony w Watykanie z surowością, na jaką zasługuje, zapewnia jednak przedstawiciel Stolicy Apostolskiej przy ONZ arcybiskup Silvano Tomasi.

                                                    Abp Wesołowski został odwołany ze stanowiska w związku z oskarżeniami o pedofilię w sierpniu zeszłego roku.


                                                    wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/453107,w-polsce-umorza-sledztwo-w-sprawie-abp-wesolowskiego-osadzony-w-watykanie-z-surowoscia.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Ale będzie współpraca, no no no... :)))))))))))))) IP: 193.111.147.* 18.03.14, 07:51
                                                    Proboszcz z warszawskiego Tarchomina zatrzymany pod mocnymi zarzutami. Chodzi o gwałt na małoletnim. To nie pierwsza taka sprawa. Ksiądz został już skazany za molestowanie ministranta. Kuria zapowiada, że będzie współpracować z prokuraturą.

                                                    Deklaracja współpracy pojawiła się wieczorem na stronie internetowej kurii Diecezji Warszawsko-Praskiej. Prokuratura ma przesłuchać księdza Grzegorza K. w charakterze podejrzanego.

                                                    Kuria jeszcze raz przypomniała stanowisko Kościoła w kwestii nadużyć seksualnych wobec nieletnich. Czyny przeciwko szóstemu przykazaniu z osobą niepełnoletnią są wielkim złem moralnym i należą do jednych z najcięższych przestępstw. Kościół zdecydowanie potępia takie zachowania - napisała w oświadczeniu. Jednocześnie podkreślono, że Diecezja Warszawsko-Praska z pełną determinacją dąży do ustalenia całej prawdy w tej sprawie.

                                                    W marcu ubiegłego roku ksiądz Grzegorz K. został skazany za molestowanie nieletniego ministranta. Duchowny nie przyznał się do winy i złożył odwołanie od wyroku. W styczniu tego roku sąd utrzymał w mocy wcześniejszy wyrok. Prokuratura bada, czy ofiar nie było więcej.


                                                    wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/453666,ksiadz-z-tarchomina-grzegorz-k-zatrzymany-za-pedofilie-zarzut-gwaltu-kuria-chce-pomoc-prokuraturze.html
                                                  • Gość: Szacuneczek... Pedofil przeniesiony... Kuria wojskowa pomaga... IP: 193.111.147.* 19.03.14, 13:30
                                                    Na 10 lat więzienia warszawski sąd skazał byłego księdza Jacka S. z Legionowa, oskarżonego o kilkanaście przestępstw seksualnych, w tym m.in. wobec nieletniej - dowiedzieli się dziennikarze w źródłach sądowych.

                                                    Taki nieprawomocny wyrok po niejawnym procesie wydał Sąd Okręgowy Warszawa-Praga. Uznał on S. za winnego wszystkich zarzucanych mu czynów. Obrońca oskarżonego powiedział, że wystąpi o pisemne uzasadnienie wyroku; nie chciał przesądzać, czy złoży apelację.

                                                    Prokuratura Apelacyjna w Warszawie postawiła 37-letniemu Jackowi S. 17 zarzutów. Media podawały, że dotyczą one w sumie 12 młodych dziewcząt, w tym chórzystek z kościoła garnizonowego w Legionowie pod Warszawą, gdzie ksiądz służył i nauczał religii.

                                                    Zarzucono mu: doprowadzenie innej osoby przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem do obcowania płciowego (za co grozi od 2 do 12 lat więzienia); obcowanie z osobą poniżej lat 15 (takie samo zagrożenie); doprowadzenie przez nadużycie stosunku zależności osoby małoletniej do obcowania lub innej czynności seksualnej (kara do 5 lat) oraz nakłonienie do nielegalnej aborcji (kara do 3 lat).

                                                    S. od stycznia 2012 r. przebywa w areszcie. Watykan przeniósł go już do stanu świeckiego. Kuria wojskowa pomaga ofiarom S.


                                                    wiadomosci.onet.pl/warszawa/10-lat-wiezienia-dla-b-ksiedza-za-przestepstwa-seksualne/r7zgv

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka