Gość: Tatuś
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.03.05, 19:17
Dowiedziałem się od syna, który jest uczniem jednego z liceów w Radomiu, że chciał zrezygnować z lekcji religii. Poinformował o tym księdza katechetę a wówczas ten oświadczył, że w tej sytuacji musi zanieść jego papiery do parafi, gdzie uznają go za "niekatolika". Wiązać się z tym będzie w przyszłości niemożność udzielenia synowi sakramentów świętych. W tej sytuacji syn zrezygnował, bo jak wywodzi, może przyszła żona będzie chciała mieć ślub kościelny. Abstrahując od faktu, że ksiądz się myli, bo wystąpienie z kościoła katolickiego nie może wynikać z faktu rezygnacji z lekcji religii, jeżeli przestrzega się przykazań, to sposób w jaki usiłuje on wpłynąć na decyzje syna uważam za formę szantażu.