Gość: Benek
IP: *.tkdami.net
28.10.06, 20:17
Byłem wczoraj (piątek 20X) świadkiem wydarzenia, które pozostawiło bardzo
mieszane uczucie. Jadąc autem w stronę ronda (Słowackiego/Aleja WP) chciałem
sasiednim pasem wyprzedzic bardzo liczną grupę rowerzystów. Nie wiem czy była
to kolejna tzw. "masa krytyczna" czy inny wynalazek Bractwa rowerowego, czy
może bicykliści "kochający Radom" rozpoczęli juz otwartą wojnę z kierowcami
samochodów. Rowerzyści wpadli na rondo jak stado mrówek - jechali prawą
stroną, lewą stroną, środkiem i nawet po roślinkach rosnących na klombie po
środku ronda. Jeden z nich przejechał mi kierownica po boku samochodu i
usłyszałem tylko "gdzie ch... jedziesz" Spierd...!" Częśc samochodów musiała
sie zatrzymać, by tego towarzystwa nie rozjechać. Niektórzy "kolarze"
postanowili nawet objechać rondo w drugą stronę tzn. zgodnie z ruchem
wskazówek zegara! Potem cała ta chołota jechała środkiem ulicy Słowackiego.
Do tego wszyscy byli wyposażeni w gwizdki i rozlegał sie okropny hałas. POd
adresem kierowców wciąż rzucano wulgarne uwagi. Ja wszystko rozumiem, sam
lubie jazdę rowerem i jestem za tym, żeby pojawiały się ścieżki rowerowe i
żeby rosła tolerancja kierowców na obecność rowerzystów. Jednak to co
zdarzyło sie w piątkowe popołudnie, było jedynie popisem chamstwa i braku
odpowiedzialności ze strony organizatorów tego spędu. Nie wiem czy to robota
Bractwa rowerowego, bo nie widziałem tam Zaborowskiego, faceta który cierpi
juz na swoistą psychozę rowerową. Tymczasem we wszystkim trzeba mieć umiar,
równiez w jeździe rowerem. W tej sytuacji nasi radomscy kierowcy wykazali sie
ogromną cierpliwością. Ale warszawiacy, którzy jeżdżą nieco inaczej niż my -
bardzo szybko rozgonili by szczeniaków na rowerach.
W związku ze zniszczeniem auta, zamierzam powiadomić o zdarzeniu policję.
Pragnę ich także uczulić na coraz częściej pojawiające się przejawy piractwa
rowerowego. Wystapię równiez do władz miasta, a by w przyszłości nieco
uważniej przygladały sie uczestnikom takich akcji. Z bólem serca muszę
przyznać że pan Zaborowski mimo szczerych chęci zmierza w złym kierunku. We
wszystkim wskazany jest wszak umiar. Od lat jeżdżę rowerem i nigdy nie
doznałem prześladowań ze strony kierowców o jakich wciąż mówi Bractwo
rowerowe.Ale jestem chyba w lepszej sytuacji od pana Zaborowskiego, bo jeżdżę
SAMOCHODEM I ROWEREM, potrafię się zachowywać odpowiedzialnie i przewidywać
sytuacje na drogach. Pan Zaborowski chyba niestety nie wie jak wygląda świat
zza kierownicy samochodu, dlatego tak trudno mu pojąć jak powinno wyglądać
współistnienie aut i rowerów oraz wielu innych środków lokomocji. Reasumując:
- rower tak, ale nie za wszelką cenę i nie w imię świętej wojny. Wiem że pan
Zaborowski WSZĘDZIE jeździ rowerem, ale są też na świecie ludzie chcący
korzystać z bardziej rozbudowanych wynalazków transportowych. I wcale nie sa
oni wrogami rowerzystów jak sadzą członkowie Bractwa rowerowego. Jakub
Kluziński jeżdzi autem i rowerem więc może powinien wytłumaczyc swojemu
koledze na czym polega udział w ruchu drogowym i do czego służą poszczególne
środki lokomocji.
Moim oponentom chcę powiedzieć, że w latach 1976-82 byłem członkiem drużyny
kolarskiej RKS Radomiak. Nie jeżdżę juz rowerem wyczynowo, ale w weekendy
pokonuję około 150 kilometrów (ma taką trasę). Rower to wspaniała rzecz, ale
tu mamy już do czynienia z jakąś chorą ideologią! Sądzę, że te harce czas
skończyć, a budową infrastruktury rowerowej powinni się zająć ludzie poważni.