Gość: pawcio IP: *.acn.pl / 10.69.4.* 29.07.03, 08:58 Jak ci policjanci piją!!! To się nie mieści w głowie. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: suwalek Re: Policjant uciekł policjantom IP: *.air.net.pl 29.07.03, 09:09 W ostatnim zdaniu autor artykułu stwierdza, że policjantowi nie bedzie można udowodnić prowadzenia w stanie nietrzeźwości. Jest to nieprawda, ponieważ są nne sposoby dowiedzenia takiego faktu - chociażby zeznania świadków. Taka uciecza oczywiście ośmiesza albo całkowicie kompromituje jako policjantów (w zależności od tego czym się kierowali) tych ludzi, którzy pozwolili uciec osobie podejrzanej i utrudnia śledztwo, ale nie uniemożliwia pociągnięcie sprawcy do odpowiedzialności karnej. A co do pijanych przestępców - powinno sie z nimi robic to co autorzy tego postu na pewnym forum - "Musze sie pochwalic. Wykazalismy sie wczoraj postawa obywatelska i uniemozliwilismy dalsza jazde kierowcy prowadzacemu samochod pod wplywem alkoholu, zanim zrobil sobie lub komus krzywde. Jechalismy w piatke cienkolem przyjaciolki. Ona prowadzila. Ledwo rok stazu za kierownica. Dojezdzamy do swiatel, pali sie czerwone, jestesmy pierwszym autem. Zapala sie zielone, kolezanka zwleka, ale rusza powoli. w tym momencie z poprzecznej, gdzie swiecilo sie juz czerwone swiatlo wypada maluch. Doslownie kilka centymetrow od nas, cudem nic sie nie stalo. Gostek traci na moment panowanie i wylatuje na pobocze. Za chwile jednak wraca na swoj pas. Nasza "kierowniczka" w szoku (wykazala sie naprawde swietnym refleksem i wyczuciem jak na swiezego kierowce). Ruszamy. Zdawalo nam sie, ze maluchem jedzie jakis szczeniak, bo zachowanie na to wskazywalo, dopiero pozniej gosciu zaczyna jezdzic slalomem i dochodzimy do wniosku ze jest pijany. Jedziemy za nim i obserwujemy. Niestety duzy ruch uniemozliwil nam sprawna obserwacje przez dlugi kawalek trasy. Dogonilismy jednak malucha. Stal na swiatlach, nasi chlopcy (trzech) wyskoczyli z auta, dopadli go, wylaczyli mu silnik, zabrali kluczyki i zepchneli auto na pobocze. Telefon na Policje. Radiowoz ma byc za 15 minut. Stoimy, czekamy, gosciu w aucie siedzi grzecznie. Po jakims czasie podchodzi do nas. "Panowie, nie robcie tego, moze sie dogadamy..." Widac ze dotarlo do niego co zrobil. "Tak nie mozna, ja do pracy jade, to moja pierwsza praca". "I chyba ostatnia" - kwituje ktos od nas. "Dokumenty pan ma wszystkie?" - pyta jeden z chlopakow. "Tak, mam, ale panowie...". "Dobrze, ze pan ma, niech pan pilnuje, jeszcze sie panu przez chwile przydadza". Policji nadal nie ma. Chlor wedruje z powrotem do auta. Nagle widzimy radiowoz jadacy od strony hipermarketu (dla tubylcow: zatrzymalismy goscia na zjezdzie do Auchan, na Kartuskiej). Moj maz podbiega do niego, zagaduje, panowie zawracaja. Nie maja alkomatu, nie moga za wiele pomoc, bo wioza zlodziejaszka z Auchan. Ale probuja. "Panie chuchnij pan" - mowi jeden z nich do naszego "bohatera". Chlor poslusznie wykonuje polecenie, policjanta az odrzuca. "Ale jestes nawalony!" mowi. Na horyzoncie majaczy policyjny kogut, podjezdza drugi radiowoz. Jeden z policjantow idzie w strone malucha, drugi podchodzi do mnie. Opowiadam co sie stalo. Mowie, ze gosciu wyraznie wczorajszy, zajechal nam droge, potem jechal slalomem. Mowie, ze panowie z prewencji byli na tyle mili, ze zatrzymali sie na chwile zeby nam pomoc, ale niestety nie maja alkomatu. "My tez nie mamy" - mowi policjant a mi rece opadly - "W ogole nie jestesmy z drogowki". Wygladam tak: Ale nic to. Mowie: "Panowie zajmijcie sie tym gosciem zanim sobie albo komus krzywde zrobi". "Ktory to?" - pyta policjant. Pokazuje. Drugi policjant prowadzi goscia w nasza strone, do poloneza. "Uuuu" - mowi tylko gliniarz z ktorym stoje, co wystarcza mi za wszystko. "Denat" - mowi drugi glina wsadzajac gostka do auta. "No widze, ze denat" - odpowiada ten drugi. Chlor jeszcze cos mamrocze, ale zostaje zamkniety w aucie. Policjanci wyjmuja notesik, spisuja dane naszej kolezanki. "Jesli bedziecie Panstwo potrzebni, Policja bedzie sie z Pania kontaktowac"- mowia na koniec. Dziekujemy za interwencje i rozjezdzamy sie. Kiedy za poltorej godziny wracamy ta sama trasa do domu, maluch stoi wciaz na poboczu. Nerwy opadly ale pozostaje ciekawosc co dalej. Az strach pomyslec ilu takich kierowcow jeszcze jezdzi po naszych drogach..." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zbyszek Co się dziwisz - normalni, przeciętni Polacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.03, 09:42 przecież oni są tacy sami jak reszta narodu (bez obrazy) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jagnieszka A zabili go chociaż przedtem? IP: *.acn.pl / 10.71.4.* 01.08.03, 23:34 Zabili go i uciekł? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kojot Re: A zabili go chociaż przedtem? IP: *.tkdami.net / 172.16.3.* 02.08.03, 23:19 Skad wiedzialas, rzeczywiscie dzis przeczytalem, ze znaleziono go we Wsoli powieszonego na drzewie w lesie. Odpowiedz Link Zgłoś