singelka
18.09.05, 20:12
ja miałam taki trochę pogibany sen z rowerem,
mianowicie: śniło mi się, że jechałam rower po Los Angeles, łamiąc wszelkie
możliwe przepisy ruchu drogowego: przejeżdżałam podwójną ciągłą, skręcałam w
prawo z lewego pasa, o szybkości nie wspomnę. Po czym wyjechałam gdzieś za
miasto i nagle droga zrobiła się bardzo kręta i wąska, a ja mknęłam tym
rowerem
dalej z taka prędkością. Po lewej stronie miałam jezioro, bardzo głębokie i
bałam się, że do niego wlecę i żywa nie wyjdę, ale jechałam dalej, nie
zwolniłam. Po prawej stronie miałam las iglasty, bardzo piękny, soczysta
zieleń, w ogóel kolorystyka snu wręcz bajkowa. Piękne słońce, żywa, namiętna
i
soczysta kolorystyka. Potem za lasem ukazało się pole, na którym posiane było
zboże, mnóstwo zboża w pięknym złocistym kolorze, dojrzałe, nie było
zniszczone
ani połamane, było go mnóstwo. Potem szłam po ziemii, która miała bardzo
intensywny miedziany kolor i w pewym momencie zamieniła się w, ciężko to
określić, bloki z ziemii o intensywnym miedzianym kolorze, bloki te
znajdowały
się w środku lasu i się przesuwały, ale nie rozstępowały się, więc nie było
niebezpieczeństwa że nagle wlecę pomiędzy nie. Potem jescze odwiedziłam
Chińczyków i na tym mój sen się skończył.
Czy ktoś ma pomysł, co oznacza taki sen?? Rower w senniku oznacza rychłe
małżeństwo, a zaznaczam, że nie mam narzeczonego....
Będę wdzięczna za pomysły.
Pozdrawiam.