Dodaj do ulubionych

Miłość/podświadomość/przeznaczeni e

27.08.06, 19:20
Nie wiem, na ktorym forum najwłaściwiej byłoby umieścić ten wątek, dlatego
umieściałm go na kilku forach. Jestem ciekawa, czy ktos z Was gdy spotkał
poraz pierwszy swoją drugą połowę, to w jakiś sposób świadomy lub podświadomy
czuliście, że to właśnie Ten, z którym spędzicie życie...? Co wtedy czuliście
podając na przywitanie rękę tej drugiej osobie, czy podświadomość coś Wam
podpowiadała, że los Was zwiąże z tą osobą?
Ja do tej pory nie spotkalam tej właściwej osoby, ale według jednej wróżki
powinnam niedługo spotkać, ale nie wiem po czym ją poznam, bo wokół tylu
fałszywych przyjaciół i adoratorów...A może to porostu się wie? A może nie ma
czegoś takiego jak Przenaczenie, i tak do końca nigdy niewiadomo, czy będziemy
z daną osobą czy nie, bo wszystko zależy od nas samych lub jak ktoś woli - od
kapryśnych i zmiennych sił wyższych? Bardzo jestem ciekawa Waszych opinii,
piszta proszę
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • ollaboga77 Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 27.08.06, 19:47
      NO jednak skladniam się, że przeznaczenie istnieje. MI się takie coś
      przytrafiło. A czy poczułam odrazu? Nie szukałam sobie wtedy nikogo. Raczej
      poczułam od niego - akurat wtedy tanczyliśmy-, że bardzo ciepło Go odbieram. Ma
      w sobie właśnie to COŚ co mnie bierze u facetów. NO bylismy ze soba 5lat ale do
      ślubu nie doszło. Zbyt przechodzony związek :(

      Sklaniam się, że istnieje przeznaczenie i chyba warto tak myśleć. Zresztą
      prześlę Ci coś na priva
      pa
      Olla
      • loveley Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 27.08.06, 20:39
        Ja osobiście nie mam zdanie, czasami wydaje mi się że przeznaczenie istnieje a
        czasami, że to tylko złudzenie...Dla mnie przeznaczenie to coś takiego, że jeśli
        nie wiem jakby źle się działo, to zawsze damy radę i będziemy razem wbrew
        wszystkiemu, co się na zewnątrz dzieje...Każdy ma w gwiazdach zapisane, w jakiej
        rodzinie się urodzi, jakie będzie jego życie i z kim się zwiąże, ale oczywiście
        my sami mamy wpływ na szczegóły wydarzeń...Dlatego jeśli się rozchodzimy, to
        dlatego że nie byliśmy sobie przeznaczeni...Ale z kolei co z tymi ludźmi, którzy
        żyją samotnie, czyżby przeznaczenie ich pominęło?
        • angest Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 28.08.06, 12:35
          Istnieje cos takiego jak druga polowka. Jest to druga polowa naszego swiatla
          anielskiego, i nie zawsze jest wcielona. Jesli spotkasz taka osobe, to na pewno
          bedziesz wiedziec, chyba ze zaczniesz wymyslac sobie,czy to ten czy nie ten, i
          wtedy mozesz sie pogubic.

          Jest mozliwosc sprawdzenia, jaka jest zgodnosc pomiedzy toba a partnerem. Taka
          analiza zwiazku baardzo pomaga w pozniejszym wspolnym zyciu.

          --
          Zapraszam na reiki-usui.pl
          • loveley Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 28.08.06, 18:55
            U mnie to było raczej odwrotnie, poznałam kogoś i czułam (a może sobie tak
            wmawiałam?), że ten to ten, a rzeczywistość pokazała inaczej...To była bardzo
            bolesna pomyłka, ale mimo wszystko cięzko mi zerwać z nim całkowiciez kontakt,
            to chyba nie przeznaczenie ale jakieś nieporozumienie, uzależnienie od Jego
            osoby...Swego czasu wyraźnie czułam, że to ten mi przeznaczony. a teraz już
            zupełnie nic nie czuje, intuicja zrobiła sobie wolne od pracy ale może to i
            lepiej, bo czasem kłamie...Jak to łatwo w życiu o pomyłkę, a może przeznaczenie
            istnieje tylko w naszej wyobraźni i jest tak jak myślimy w danej chwili?
            • angest Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 29.08.06, 12:38
              Wszystko ma swoj sens. Nie ma co zwalacna intuicje, bo jesli sie cos sobie
              wmawia, to intuicja (podswiadomosc) przestaje pracowac. Jej podpowiedzi sa
              zabijane, i wtedy zreguly nastepuje rozczarowanie.

              W kazdym przypadku musi byc zachowana pewna relacja niepewnosci, dzieki czemu
              bedziemy widziec niepokajace sygnaly.

              Sa jeszcze obciazenia karmiczne. Spotkanie danej osoby ma nas czegos nauczyc, z
              czegos oczyscic. Jesli nie mozesz sie "oderwac" od niego, to masz silne wiezy z
              nim. Jak przestaniesz go widywac, to i przestaniesz myslec. Zacznij zyc dalej,
              tylu wartosciowych facetow jest obok. Mozesz sobie poafirmowac troche...to
              pomaga i to bardzo.

              --
              zapraszam na reiki-usui.pl
          • chocolate.coffee Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 30.08.06, 12:52
            angest napisał:

            > Jest mozliwosc sprawdzenia, jaka jest zgodnosc pomiedzy toba a partnerem. Taka
            > analiza zwiazku baardzo pomaga w pozniejszym wspolnym zyciu.

            Angest, a czy potrafilbys wskazac - choc mniej wiecej - jak mozna cos takiego
            sprawdzic przy pomocy kart Tarota? Które karty mogą wskazywać na tę idealną
            zgodność, tę przeznaczoną drugą połowkę. Kolo Fortuny jednak wydaje mi się tu
            troszkę 'za słabe' - ale może jakas jego kombinacja z innymi kartami? Szukam od
            dluzszego czasu rozwiazania tego problemu i ciagle cos jest nie do konca tak.
            Masz jakis pomysl?
    • daaar0 Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 29.08.06, 20:46
      > [...] Jestem ciekawa, czy ktos z Was gdy spotkał
      > poraz pierwszy swoją drugą połowę, to w jakiś sposób świadomy lub podświadomy
      > czuliście, że to właśnie Ten, z którym spędzicie życie...?
      > Co wtedy czuliście podając na przywitanie rękę tej drugiej osobie, czy
      > podświadomość coś Wam podpowiadała, że los Was zwiąże z tą osobą?

      Przeciwnie. Byłem święcie przekonany, że to kolejny niewypał. Moja obecna żona
      była zupełnie nie w moim typie, charakter też pozostawiał (nadal tak jest ;-) )
      wiele do życzenia. Ciągle nie mogę zrozumieć jak to się stało, że jesteśmy
      razem, że wkrótce będziemy mieli drugie dziecko, że przez te trzy lata od ślubu
      nie mieliśmy najmniejszej sprzeczki ...

      > [...]A może to porostu się wie? A może nie ma
      > czegoś takiego jak Przenaczenie, i tak do końca nigdy niewiadomo, czy będziemy
      > z daną osobą czy nie, bo wszystko zależy od nas samych lub jak ktoś woli - od
      > kapryśnych i zmiennych sił wyższych?

      Coś jednak jest ...
      Często (zbyt często by to był przypadek)w tym samym momencie mamy te same myśli
      i to takie, które niekoniecznie wynikają z sytuacji w jakiej się akurat w tym
      momencie znajdujemy.
      • loveley Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 29.08.06, 21:27
        > Coś jednak jest ...
        > Często (zbyt często by to był przypadek)w tym samym momencie mamy te same myśli
        > i to takie, które niekoniecznie wynikają z sytuacji w jakiej się akurat w tym
        > momencie znajdujemy.
        To nie może być nic innego jak pokrewieństwo dusz :) też tak mam czasami w
        stosunku do osób, z którymi dużo przebywam i które zdążyłam poznać na wylot
        • mleczna.czekolada Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 30.08.06, 18:04
          Mam znajomego, jakiś czas temu poczułam coś do niego. To co czuję jest bardzo
          silne, nigdy tak nie miałam jestem przekonana, że to to jest przeznaczenie nie
          wiem, ale czuję ,że to ten właściwy, bardzo mi na nim zależy dotychczas byłam
          sama. On mnie bardzo lubi, dobrze nam się ze sobą gada, ale on jest bardzo
          nieśmiały, podobnie jak ja. Dlatego nie zrobiliśmy jeszcze nic w kierunku ,żeby
          spróbować razem. Traktujemy się jak przyjaciele. Boje się zrobić pierwszy krok,
          wydaje mi się ,że on tez coś do mnie czuję , ale pewna tego jednak nie jestem.
          Czy jest jakiś sposób, aby się dowiedzieć ,czy on też coś czuję, bo przecież
          nie spytam go o to, bo to by głupio wyglądało i bym się ośmieszyła tylko. Jak
          myślicie czy moje odczucie, że to ten jest prawdziwe czy to zmyłka. I wreszcie
          jeśli już czy wypada robić pierwszy krok i jak skoro jestem nieśmiała. Dzięki z
          góry za porady :)
    • veroy podświadomość ? zagmatwane 30.08.06, 19:11
      nie związane zbytnio z tematem :czy nie wydaje wam się ,że po nasłuchaniu
      się/naczytaniu o tej wielkiej, wszechwiedzącej PODŚWIADOMOŚCI stała się ona
      (rzekoma podświadomość) wytworem świadomości ? chodzi o to ,że w takich
      sentymentalnych/romantycznych/emocjonalnych rzeczach doszukujemy się jakiś
      czynników magicznych (czy-coś-w-tym-stylu) ,których tam nie ma. ile razy
      spotkaliście tego jedynego ,a potem sie okazało,że to kolejna pomyłka ? i jak
      podświadomość może cokolwiek podpowiadać, skoro jest to PODświadomość ,czyli
      cos ,czego z definicji jesteśmy nieświadomi ? paradoksalnie - nawet gdyby
      podświadomość coś podpowiedziała, w momencie uświadomienia sobie tego
      przestałoby to być podpowiedzią podświadomości,albo podświadomość nie byłaby
      już podświadomością ///zdaje sobie sprawe z chaotyczności mojego postu, mam
      nadzieje ze jest on jakoś zrozumiały ;)
      • mleczna.czekolada Re: podświadomość ? zagmatwane 30.08.06, 19:22
        No spróbuję zrobić pierwszy krok, z tym ,że nie wiem czy mi się uda bo jak już
        wcześniej pisałam jestem nieśmiała. Po za tym on też jest nieśmiały i nie wiem
        jakby zareagował, może się wypłoszyć. Nie wiem jak to zrobić ,żeby to było tak
        delikatnie, żeby głupio nie wyglądało. Odrazu nie powiem to odpada, ja tak nie
        umiem, wolę jakoś delikatniej, ale jak. Macie jakiś pomysł ?
        • mzik Re: podświadomość ? zagmatwane 30.08.06, 19:56
          Nieśmiałość i te rózne wredne zahamowania to tak naturalne rzeczy i tak bardzo
          wszystkich dotyczą, że w sumie się nie wyróżniasz niczym hihihihi.
          Może, skoro Wam sie dobrze "gada", warto byłoby zapytać zwyczajnie, jakie ma
          plany na "niedługo" i jakie oczekiwania wobec życia, czy tęskni za byciem z
          kimś i jak sobie tego kogoś wyobraża? (może przypadkiem będzie to ktoś podobny
          bardzo do Ciebie ;)) I trochę może po "kobiecemu" tzreba się przy tym zachować
          i pokokietować i postarać się jak najbardziej naturalnie :) Ja się mądrze a
          sama mam/miałam? ten sam problem :) hihiihihi
        • vxy Re: podświadomość ? zagmatwane 31.08.06, 15:06
          Nie kombinuj! Nie dawaj żadnych sygnałów!
          Facet nie zrozumie i bedzie płacz.
          Mozesz go zapytać, czy dobrze mu w Twoim towarzystwie.
          Czy nie jesteś dla niego "stratą czasu".
          A potem powiedz mu, że chciałabys z nim spędzać więcej czasu.
          Chyba delikatniej sie nie da.
      • chocolate.coffee Re: podświadomość ? zagmatwane 30.08.06, 21:07
        veroy napisała:

        > nie związane zbytnio z tematem :czy nie wydaje wam się ,że po nasłuchaniu
        > się/naczytaniu o tej wielkiej, wszechwiedzącej PODŚWIADOMOŚCI stała się ona
        > (rzekoma podświadomość) wytworem świadomości ? chodzi o to ,że w takich
        > sentymentalnych/romantycznych/emocjonalnych rzeczach doszukujemy się jakiś
        > czynników magicznych (czy-coś-w-tym-stylu) ,których tam nie ma. ile razy
        > spotkaliście tego jedynego ,a potem sie okazało,że to kolejna pomyłka ? i jak
        > podświadomość może cokolwiek podpowiadać, skoro jest to PODświadomość ,czyli
        > cos ,czego z definicji jesteśmy nieświadomi ? paradoksalnie - nawet gdyby
        > podświadomość coś podpowiedziała, w momencie uświadomienia sobie tego
        > przestałoby to być podpowiedzią podświadomości,albo podświadomość nie byłaby
        > już podświadomością ///zdaje sobie sprawe z chaotyczności mojego postu, mam
        > nadzieje ze jest on jakoś zrozumiały ;)

        W podświadomości nie ma nic magicznego - stworzenie tego pojęcia to wynik
        obserwacji natury psychologicznej. Samo pojęcie 'świadomości', 'podświadomości'
        to terminy psychologiczne. Dodatkowo: są zjawiska PODświadome i są NIEświadome.
        To dwie zupełnie różne sprawy. Polecam 'Historię kłopotów człowieka z duszą'
        Szewczuka oraz zagłębienie się w historię psychoanalizy (tam po raz pierwszy
        pojawił się termin nieświadomości, podświadomości i przedświadomości).
        A samą podświadomość każdy posiada, tylko nader często nie zdaje sobie sprawy z
        jej istnienia, jej podszeptów. Gdy zaczyna się o niej dowiadywać - to bardzo
        dobrze, wiele można w ten sposób uporządkować. Ale nie jest to coś, co sobie
        wmawiamy, zapewniam Cię :)
        Tak na marginesie: do ludzkiej świadomości dociera około 3% wszystkich sygnałow
        z otoczenia (bodźców wzrokowych, słuchowych, zapachowych etc.). Dokladnie
        wszystko co dzieje sie wokol nas jest rejestrowane, kazdy najdrobniejszy
        szczegol - ale zdajemy sobie sprawe tylko z tego, co w danym momencie
        najwazniejsze. Z ogromnej ilości informacji nasz umysł wybiera tylko te
        najistotniejsze z punktu widzenia przetrwania - przesle do swiadomosci kazdy
        szczegol sugerujacy zagrozenie zycia, ale reszte bedzie dalej ignorowal. Cała
        reszta 'osiada na filtrze' - jest rejestrowana, ale nieuświadamiana. Tak samo
        jest z podswiadomoscia - ona caly czas sobie funkcjonuje, 'włącza' się tylko w
        okreslonych momentach, coś podpowiadając. I to nie wyklucza jej istoty, czyli
        bycia poza swiadomoscią.
      • freeckle Re: podświadomość ? zagmatwane 30.08.06, 21:45
        Hmm, Twoja argumentacja, veroy, przekonuje mnie! Chyba nie możemy zdawać sobie
        sprawy z tego, kiedy kierujemy sie podświadomością (czy raczej kiedy ona nami
        kieruje), gdyż - z defninicji - sobie tego nie uświadamiamy!
        • freeckle Re: podświadomość ? zagmatwane 30.08.06, 21:55
          A tak poza tym nie wierzę w przeznaczenie, a coś takiego jak podświadmość w
          zasadzie dla mnie nie istnieje. W życiu można kierować się rozumem, może też
          trochę emocjami, jednak wiele sytuacji będzie dziełem przypadku, szczęśliwego
          lub nieszczęśliwego zbiegu okoliczności. Nie upatrywałabym tutaj oddziaływania
          takiego bądź innego układu planet, wpływu istot pozaziemskich czy spiskowej
          teorii dziejów.
    • leo1_65 Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 30.08.06, 20:21
      Poraz pirwszy nie znaczy "pierwszy". Można żyć z kimś, ale być samotnym.
      Przeznaczenie istnieje. Trzeba umieć je zauważyć i nie wypuścić z ręki. Każdy
      może mieć drugą połowę. Patrz na ludzi i nie przegap. Jak go spotkasz bedziesz
      wiedzieć, że to ten. Motyle zaczna Ci frukać w brzuchu, świat się zmieni, a
      problemy znikną. Przynajmniej na jakiś czas. Życze Ci szybkiego odnalezienia
      tego jedynego-nie przepuśc okazji. Drugiej nie ma.
      • loveley Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 30.08.06, 21:24
        Dziękuje Ci za dobre słowo (jeśli to było do mnie skierowane), ale ja już czułam
        takie motylki w brzuchu chyba z 3 razy (tyle razy byłam zakochana), problemy
        znikały, kmompleksy też, ale rzeczywiście tylko na jakiś czas...Odkąd jestem
        sama pomału wszystko wraca do normy, o byłym nie potrafię zapomnieć ani związać
        się z nikim innym, wiele nas łączyło i równie wiele podzieliło :( Ale w jakiś
        sposób stałam się mocniejsza, czułam sie przy nim jak słabiutka malutka
        kobietka, a plusem było to, że miałam zapewnione poczucie bezpieczeństwa. A
        przeznaczenie w moim przypadku to było chyba tylko moje wyobrażenie, chciałam
        aby tak było bo on się wydawał dobrym kandydatem, spełniał moje kryteria, ale
        jednak okazało się, że to człowiek jakby z innyej bajki...
        Pozdrawiam serdecznie
        • daimona popracuj najpierw nad poczuciem bezpieczenstwa 30.08.06, 21:47
          Zwiazek z druga osoba to nie jest wiszenie na kims (Twoj tekst "mialam
          zapewnione poczucie bezpiecznstwa"). Zwiazek to radosc, ale i wolnosc, lekkosc,
          latwosc. Zey to osiagnac, powinnas najpierw sama poczuc sie bezpieczna, anie
          zrzucac swego bezpieczenstwa na drugiego czlowieka.
          "Ja ... jestem w kazdej sytuacji, zawsze i wszedzie calkowicie bezpieczna." :)
        • pinezka81 Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 30.08.06, 21:50
          tak, wiem jak to jest
          ja chyba sie raczej wyimagynowanym jakims wyobrazeniem tez kierowalam, tym
          wlasnie poczuciem bezpieczenstwa ktorego mi brakowalao i wydawalo sie ze tylko u
          niego moge tego zazanac.nic tylko zludzenie.i nadzieja na lepsze normalne cos z
          nim.ktore bylo zreszta bardzo silne.czasem wydawac by sie moglo ze powinno juz
          na azwsze wystarczyc za obojga.
          na szczescie cos jest w znanym powiedzeniu: nie ma tego zlego co by na dobre nie
          wyszlo.nigdy nie sadzilabym ze moge tak na to wszystko z przeszlosci tak trzezwo
          i krytycznie patrzec.czasem tylko jeszcze zaboli jak wczoraj(odkrylam
          przypadkowo stary mail z maja zeszczlego roku)planowalam wtedy nasza ost wsplna
          wycieczke, chyba tez i jedyna, ale wtedy juz zdazyl sie "zabezpiezcyc" i jechal
          na dwa fronty o czym mialam przyjemnosc sie dowiedziec dopiero w sylwestra...ale
          to na marginesie...nawet pozadny szok sam w sobie tez moze byc czyms pozytywnym

          pozdrawiam

          nie zapominaj by przezde wszystkim nie stracic szacunku do siebie.znac swoja
          wartosc i nie dac sobie wmowic zlego o obie-to akurat mniej przyjemne skutki
          uboczne rozstan.

          a co do ewentualnego przyszlego obiektu pozadania: przysluchaj sie jak mowi o
          innych, takze o swoich bylych, to duzo mowi o nim samym...

          co dla niego jest wazne w zyciu, wspolne wartosci to jednak postawa, to sie
          pozniej raczej rzadko zmienia.
    • bonnie-blue Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 30.08.06, 23:35
      Hmm, mnie zdarzylo sie juz 4 razy, ze gdy zobaczylam kogos (trzech chlopakow i
      jedna dziewczyne) po raz pierwszy, pojawilo sie skads przekonanie, ze ta osoba
      bedzie dla mnie wazna, w blizej nie sprecyzowany sposob. Dziewczyna jest moja
      przyjaciolka od wielu juz lat. Z jednym z tych chlopakow spedzilam 4 lata i
      bedzie on zawsze bardzo wazna osoba w moim zyciu. Drugi wywarl bardzo duzy
      wplyw na moje zycie, nigdy go nie zapomne. A trzeciego poznalam dopiero
      niedawno, poczulam ten przeblysk gdy tylko zobaczylam jego twarz, ale jeszcze
      nie wiem w jaki sposob okaze sie dla mnie wazny :) trzymajcie kciuki.
      A lovely zycze powodzenia.
    • nera13 Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 31.08.06, 10:01
      Bardzo mocno wierzę w przeznaczenie i teorię o dwóch pasujących do siebie
      połówkach. Znam kogoś, kto skupia w sobie wszystkie cechy, jakich zawsze
      szukałam u facetów. Kiedy go pierwszy raz zobaczyłam, zdębiałam, bo wygląda jak
      krzyżówka wszystkich chłopaków, jacy kiedykolwiek mi sie podobali. Jest jak
      egzemplarz zrobiony na moje specjalne zamówienie, czuję, że to na niego
      czekałam, jakkolwiek banalnie by to nie zabrzmiało. I co? I nie jest mną
      zainteresowany, właściwie prawie się nie znamy. A ja nie jestem typem
      przebojowym, biorącym sprawy w swoje ręce.
    • palomkaa Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 31.08.06, 10:34
      Ja jak pierwszy raz zobaczylam mojego obecnego meza od razu wiedzialam ze to
      bedzie ojciec moich dzieci. Mimo iz spotykal sie z kims bylam bardzo spokojna i
      ponad pol roku podswiadomie stwarzalam sytuacje ktore doporwadzily do obecnego
      stanu. Oczywiscie wtedy nie zdawalam sobie z tego sprawy dopiero teraz po
      latach wszystko co bylo wtedy zaczelo mi do siebie pasowac;)
      • prabucianka Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 31.08.06, 11:17
        Po pierwsze to witam na forum, bo nie lubie pisac uprzednio sie nie
        przywitawszy:)

        Otoz ja wierze w jakies takie przeznaczenie- mialam to przy poznaniu wszytskich
        moich przyjaciolek i mojego narzeczonego. Po prostu wiedzialam,ze to beda dla
        mnie bardzo znaczace osoby. Skad? Nie wiem;)
        Tak po prostu.
        Pamietam dokladnie, jak pierwszy raz zobaczylam mojego narzeczonego. To nie
        bylo jak piorun ani nic z tych rzeczy, po prostu ogarnal mnie spokoj, ogromny
        spokoj... Zanim zostalismy para mialam jeszcze pare przygod, trwalo to dwa
        lata. Jestesmy razem juz 5 i wiem na pewno, ze bedzie ojcem moich dzieci- to
        wiedzialam od tego momentu, w ktorym go zobaczylam:)
    • miauka Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 31.08.06, 11:14
      Jestem zdania, że nic takiego, jak przeznaczenie czy miłość od pierwszego
      wejrzenia nie istnieje. A szczególnie podświadomość nie ma z tym nic wspólnego.
      Związek dwojga ludzi jest nieustanną pracą i kompromisami. Trudno jest żyć z
      drugą dorosłą osobą.
      Poza tym ludzie nie są monogamistami - nie ma kogoś jakiegoś jedynego, z którym
      się spędza życie (założenie takie jest charakterystyczne dla ludzi młodych i
      niedoświadczonych, choć pewnie dla/na niektórych działa).
      Ja miałam, począwszy od eks-męża kilka tzw. miłości od pierwszego wejrzenia,
      zakręconych, z fajerwerkami, świetnym seksem itd. ale nigdy nic z tego na
      dłuższą metę nie wyszło. A teraz jestem z facetem, z którym wcześniej prawie rok
      pracowałam i nigdy nie traktowałam jako potencjalnego partnera, żadnego
      iskrzenia, podrywania, uczucia, ze los nas zwiąże, nawet niespecjalnie mi się
      podobał. 4 lata, szczęście, spokój, czułość. Może się razem zestarzejemy, a może
      nie, bo ludzie się zmieniają, ludziom zmienia się czasem wszystko, miłość też.
    • bedjus Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 31.08.06, 11:31
      w sumie to cały czas się nad tym zastanawiam. Czy gdzieś jest ktoś kto jest
      moją druga połówką:) mam 29 lat i chyba coraz mniej wiary w to, że tak jest.
      Choć miałam 3 lata temu takie przekonanie. Byłam w Pradze, w delegacji
      służbowej. Wszystko było zwyczajne jak zwykle, no może poza niezwykłym urokiem
      Pragi:) W każdym razie start samolotu się opóźniaj i w sumie nie było wiadomo
      dlaczego. Później okazało się, że była taka mgła nad Warszawą, że ruch lotniczy
      został zawieszony. Na lotnisku zagadał do mnie chłopak, okazało się, że
      jestesmy z tej samej miejscowości, a nigdy wczesniej się nie spotkaliśmy, w
      sumie to podobno mnie nawet znał z widzenia:) Wtedy pomyślałam, że to jakiś
      boski plan, że nie poznaliśmy się w naszej miejscowości, że musiałam wyjechać
      do Pragi, że była mgła, samolot nie mógł wystartować....Tylko, że minęło 3
      lata, widujemy się czasami przez przypadek i jakoś czujemy się niezręcznie.
      Znowu budzi się we mnie nadzieja, choć nawet prawie nic o nim nie wiem, może ma
      żonę? Potem znowu staram się zapomnieć o tym , ze serce waliło jak oszlałe, że
      chciałam coś zrobić, coś zaproponować, ale nie miała odwagi:( Póxniej przez
      jakiś czas znowu nic i kiedy wydaje mi się, że zaczynam zapominać o nim, znowu
      się spotykamy w tłumie... sytuacja się powtarza...
      W każdym razie bardzo chciałabym wierzyć, że każdemu jest coś i ktoś
      przeznaczony:)Pozdrawiam
    • bestyjka Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 31.08.06, 11:44
      u mnie to jest proste.
      wiem, że musi mi imponować, być mądrzejszy, mieć większą wiedzę...itd.
      w momecie gdy widzę pierwszy raz faceta i w głowie słysze swoje słowa "ups. za
      wysokie progi jak dla mnie". -> to wtedy wiem, że coś z tego może być.

      faceta z którym aktualnie jestem poznałam przez totalny zbieg okoliczności -
      przeznaczenie?!-(on miał tego dnia 2 stłuczki, ja wyjątkowo zostałam po
      godzinach, spotkaliśmy sie na przystanku pod warszawą, a obydwoje mieszkamy w
      śródmieściu) - po 15 mintowej rozmowie już pojawił sie element, który lubie
      (wspólna pasja). a chemia niestety tu cie zmartwie dopiero po 4 spotkaniu. - ale
      taka, że sie po nocy budziłam.

      pare razy przez różne czynniki to już sie mogło rozpaść, nawet zanim sie
      zaczeło. ale zawsze to coś (podświadomość?) - ciągneło mnie do spotkania z nim.



      • loveley Re: no i wróżka miała rację... 31.08.06, 20:24
        No nie gadaj, byłeś tak blisko, a ja Cię nie dostrzegałam? Jakaż musiałam być
        zaślepiona, że szukałam Ciebie gdzie indziej...? :) Tylko dziwne, że wróżka
        zapomniała mi wspomnieć, że spotkam Ciebie tu na forum, a była ponoć
        jasnowidzącą a takowe chyba wiedzą wszystko? :)
    • anpa6 Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 31.08.06, 12:21
      Hmmm...Posłuchajcie mojej historii....
      Kilka lat temu (wkrótce po tym jak pozbierałam się po chwilach kompletnej
      samotności), w sylwestra...kiedy już nic nie zapowiadało dalszych
      wydarzeń...mocno spóźniony wszedł ON...Z dzisiejszej perspektywy nawet mi
      wydaje się to głupie, niewytłumaczalne...ale myśl "ten albo żaden" brzęczała mi
      po głowie od pierwszej chwili.
      Nim jeszcze się odezwał...Nim jeszcze ze mną przetańczył resztę nocy....
      Rozstaliśmy się jednak ot tak...Z jednym pocałunkiem złożonym na moim policzku
      ukradkiem...Bez telefonu...Bez żadnych obietnic że może się spotkamy...
      Kilka dni później nie dawała mi spokojnie funkcjonować myśl, że on się nie
      stara odezwać...Nie szuka kontaktu przez znajomych...A ja tak koniecznie
      chciałam mu coś powiedzieć....Tylko co? Głupia...myślałam...ale nie
      wytrzymałam. Dali mi numer.
      "I co teraz" myślałam sobie? Co napisać? Zakołatało mi w duszy "gdyby Anioły
      mogły mówić...".Kilka razy wpisywałam i kasowałam tego sms-a na zmianę. Aż w
      końcu odważyłam się. "Wiadomość została wysłana"
      A po drugiej stronie głucho.Przerażająco głucho.
      Och jak ja się czułam.
      Wykasowałam sobie numer z telefonu żeby nie korciło mnie już nigdy więcej.

      Po jakich 2-3 tygodniach dostałam odpowiedź. Nie pamiętam już jaką.
      Zapewne z pytaniem o mnie. Chciał wiedzieć kim jestem.....
      Spotkaliśmy się u znajomego na imieninach.
      Wtedy się dowiedziałam. Poskładałam sobie wszystko.
      Wysłałam tę swoją wiadomość dzień po ... śmierci jego ojca.........
      Kolana się pode mną ugięły....
      3 miesiące później byliśmy nierozłączni.
      Od 2 niespełna lat mamy córeczkę.
      A ja każdego dnia kocham coraz bardziej.....:)

      Ja wierzę....





    • olinka80 Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 31.08.06, 14:17
      mysle, ze ciezko mowic o tym, ze osoba ktora spotkalismy to ten na cale zycie.
      Ja choc mam teraz cudownego meza, boje sie powiedziec, ze to ten jedyny, bo
      ludzkie zycie fakt potrafi bardzo wszystko skomplikowac.
      Po pierwsze chcialabzm Ci poradzic nie czekaj na milosc, nie oczekuj ze teraz
      wlasnie sie spelni wrozba, bo przynajmniej w moim zyciu sie to nie sprawdzilo-
      wtedy kiedy cyekalam milosc nie przyszla, a wtedy kiedy jej najmniej
      oczekiwalam sie pojawila.
      A jesli chodzi o odpowiedz na Twoje dalse pytanie choc nie wiesz jak sie to
      dzieje, bedziesz to czula, czy jest to on czy nie.
      U mnie bylo to po pierwsze nieoczekiwane, jak juz pisalam, po drugie wbrew
      jakiejkolwiek logice i wszystkim zasadom, ktorymi sie w zyciu kierowalam.
      W obcym kraju zdecydowalam sie jechac z bardzo krotko znanym mezczyzna do
      innego miasta w poszukiwaniu pracy, z jego przyjaciolmi = ja zostawilam swoich.
      Do tego byl z innego kraju i wspolnie porozumiewalismy sie lamanym angielskim i
      naszymi jezykami, ktore wtedy nie znalismy.
      Zostalam w tym kraju dlugo duzej niz planowalam, zeby byc z nim.
      Teraz jestesmy szczesliwym malzenstwem, a ja mieszkam w jeszcze innym kraju =
      kraju mojego meza.
      mysle, ze nie bedziesz wiedziala,ze to milosc, ale jesli to bedzie ta prawdziwa
      serce pokieruje Twoja droga tak bys jej nie stracila.
      A jesli sie to nie uda, tzn ze jeszcze nie bylas gotowa na taka milosc....
      • loveley Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 31.08.06, 20:11
        Chyba masz rację, podświadomie mam zakodowane, że faceta z którym spędze życie
        (jeśli takowy się w ogóle trafi), nie pokocham odrazu, ale zacznie się to od
        przyjaźni,połączy nas jakaś sytuacja lub wydarzenie, on mi w czymś pomoże i
        wtedy zaczeniemy ze sobą rozmawiać i okaże się, ze mamy ze sobą wiele
        wspólnego...Dodam, że owa jasnowidząca powiedziała również, że tą osobę poznam
        po tym, że jej przeszłośc będzie podobna dop mojej, że połączą nas wspólne
        problemy, i co dziwne - od zawsze tak miałam zakodowane, zanim ją spotkałam, i
        może dlatego mi z nikim nie wychodziło, z osobami jakby z innego świata, z
        którym niewiele miałam wspólnego...Nie wiem dlaczego mam zakodowany taki obraz
        mężczyzny, ale nie wyobrażam sobie wspólengo życia z lekkoduchem, wiecznym
        optymistą, szczęściarzem...Z tym KIMŚ musze mieć pełne porozumienie, odczuwać
        pokrewieństwo dusz, zrozumienie bez słów...Może żyje złudzeniami i głoszę teorie
        z średniowiecza rodem bo wierzę w romatyczna miłość, ale taka jestem i tego nie
        chcę nawet zmieniać...
    • loveley Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 31.08.06, 20:49
      Jeszcze jedno pytanko do sceptyków, którzy nie wierzą w przeznaczenie...Zatem
      jak byście wytłumaczyli owe "nieziemskie błyskawice" uderzające w nas, gdy
      spotykamy tego jedynego, z którym nam przyjdzie spędzić życie...Skoro to nie
      miłość bo na pierwszym spotkaniu nie można raczej mówić o miłości a jedynie
      fascynacja, a nasz partner urodą nie przypomina greckiego boga, to czym
      wytłumaczyć owe ognie i prądy płanące w środku, których nie da się wytłumaczyć
      racjonalnie? Nie wiem, czy wiecie o czym mowa bo może racjonalistom i scepytkom
      owo doświadzcenie jest obce, ale ludzi tak często czują spotykając swego
      przyszłego partnera...Podając ręke wyczuwa się to "COś", taki odurzający
      magnetyzm i ciepło, że aż nas zatyka na moment. A może to tylko zwykła chemia
      (feromony)? Miał Ktoś z Was z czymś takim doświadczenia czy tylko ja jestem
      jakąś kosmitką?
    • angest Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 01.09.06, 01:23
      Nic nie dzieje sie bez przyczyny. Przeznaczenie jest, ale bardzo latwo je
      zgubic. Choc zabrzmi to jak paradoks, taka jest prawda.

      Jesli chodzi o idealna osobe, tzw. polowke, to jest to wylacznie polowa naszego
      swiatla anielskiego. Nie zawsze moze byc akurat wcielona, wiec wtedy zostaje
      podsunieta przez Przestrzen, osoba z ktora mamy przezyc reszte naszego czasu.

      Ci ktorzy nie wierza w przeznaczenie, to nie wierza dlatego ze sami sie
      pogubili. Czyim przeznaczeniem moze byc miec cale zycie pod gorke (relacje
      karmiczne), kogo innego bycie samotnikiem, a jeszcze kogos szczesliwa rodzina.
      To wszystko ma swoj sens, a najtrudniej siegnac wglab siebie, aby go odkryc.

      Mowienie o docieraniu sie, otym ze sie ludzie zmieniaja itd, to wszystko prawda,
      z tym, ze relacje miedzy ludzkie sa pewnym wynikiem milosci do nas samych. Jesli
      nie potrafisz kochac siebie, to i nie ludz sie, ale nie bedziesz potrafic kochac
      kogos innego, bo po prostu tego nie umiesz.

      Juz na fizyce uczyli ze "Kazda akcja ma swoja reakcje"...a to nic innego jak
      prawo karmy. Jesli ktos czuje sie zagubiony, to warto porozmawiac z kims, kto
      wie o czym mowi i moze nam doradzic. Napewno warto poprosic o pomoc naszego
      aniola stroza, on jako jedyny potrafi nas dobrze poprowadzic. I to nie tylko w
      sprawach milosci.

      --
      zapraszam na reiki-usui.pl
      • maaharet Re: Miłość/podświadomość/przeznaczeni e 17.09.06, 16:22
        Mojego męża poznałam na dyskotece. Jak poprosił mnie do tańca, zapytałam samą
        siebię - może to mój przyszły mąż? Miałam wtedy 17 lat. I stało się .Potem
        często wydawało mi się, ze to nie jest ten facet z którym miałabym spędzic
        resztę życia. Ale wyszło inaczej. Teraz mamy dwoje dzieci, a mój mąż narazie z
        nami nie mieszka. Od początku brakowało nam tego czegoś. Wiele razy
        przeżywaliśmy kryzysy. Wiem, że on nie jest moją drugą połówką, chociarz często
        mamy takie same myśli, przeczuwamy, ze to drugie zaraz zadzwoni itp. Ale wydaje
        mi się, że nasze dusze przez tak długi okres w pewien sposób się
        schrynsonizowały.Wiem, ze ten ktoś gdzieś jest. Czasem strasznie za nim
        tęsknię, tak jakby to była realna osoba- trochę to śmieszne, bo właściwie nie
        wiem za kim tęsknię.
        Ale wydaje mi się, że jak się spotyka tą drugą połowę, to przestaje się
        tęsknic.......Wydaje mi się, że człowiek ma taki spokój w duszy.
        Więc jeśli spotkasz faceta i coś poczujesz - nie koniecznie musi to byc twoja
        druga połowa, ale ktoś kto w twoim życiu odegra istotną rolę
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka