mirli
07.09.06, 15:43
Miałam sen, który nie daje mi spokoju.Proszę o pomoc w interpretacji.
Znajduję sie w opuszczonym budynku o wysokim sklepieniu z powybijanymi
szybami. Z okien sypie sie piasek. Przechodzę do innego pomieszczenia, a tam
grupa ludzi. Nauczam ich. Piszę na tablicy jakąś surę Koranu, ale ciągle ktoś
mi przeszkadza dokończyć zdanie: "O ludzie słuchajcie...!"
Nagle podchodzi do mnie zakonnica i pyta czym jest ta nauka którą chcę
przekazać.Tłumaczę jej. Oprowadzam ją i nagle stajemy naprzeciw wielkiego
budynku na pustyni wykutego w skale.Wygląda to na starożytną świątynię. Do
środka prowadzą wysokie kammienne schody, po bokach znajdują się urny z
prochem ludzi dawno umarłych. Stoi tam chłopiec, który nabiera w czarę prochu
zmieszanego z piaskiem i posypuję głowe.Zakonnica pyta mnie co on robi.
Mówię, że:"szuka duszy". Wchodzę na górę schodów, odwracam się i uśmiecham do
chłopca. On odwzajemnia uśmiech. Wypluwam gumę , która układa się w cyfrę 28
i wchodzę do środka świątyni. Sen sie urywa...
O co chodzi?