uhu_an
15.07.07, 18:08
od mniej wiecej tygodnia dzien w dzien snia mi sie sny bardzo
napieciotworcze. mniej wiecej 1 sen mowil o gorach i zwlokach(opisany kilka
linijek nizej), nastepnej nocy snilam, ze jade nad morze samochodem. bylo
slicznei pieknie. morza niestetty nie pamietam nie widzialam. widzialam za to
siebie jak patrezylam na nie. oboik byl drewniany kosciol, ale generalnie
byla ladna pogoda, cisza, spokoj, wyludnione miejsce.
-kolejny byl znowu z mnotywem gor. jade samochodem z gor(wdól) i nagle stoje
rownolegle(bardzo bliziutko) do pewnego szczytu i widze ludzi schodzacych- to
byl taki kamienisty szczyt, bardzo waski(choc trudno to szczytem nazwac- bo
wierzcholek samej gory byl wyzej). powiedzmy, ze to byla gran. ja wysiadlam z
auta i z podziwem patrzylam na nich i powiedzialam do mojego towarzysza
podrozy-jakiegos chlopaka "ja to bym sie bala. mam lek wysokosci" i
wyobrazalam sobie jak spadaja. a kolega odp "ze dalabym rade, on by tak
chcial".
-i ostatni. szukam schronienia w górach. dochodze do jakiejs chatki i czuje
jakby to bylo moje miezkzanie, ale nie wiedziec czemu mam iopuscic to
miejsce. smieszne jest to, ze ta opuszczona chatka byla na pustkowiu,
rownienie, a ponad nia ogromniasta, wrecz przerazajaca gora. i nagle
znalazlam sie w pociagu, ktory zjezdzal z gory, a wlasciwie sunal po sniegu
jak snowboardzista niemalze.;) i byla wojna. obok pociagu wybuchaly bomby,
ale zadna z nich mnie nie dosiagla. dodam, ze byla jeszcze zima i zjezdzalam
dosyc szybko w dol.
Pom ocy. jesli ktos moglby mi pomoc, to bylabym wdzieczna. pzdr.