olga_w_ogrodzie
15.01.10, 02:11
dziś, pani z sąsiedztwa, słyszalna mocno, do 14-latki : ty k....,
wstań jak do ciebie mówię - jesteś nikim, nikim !!! g....
osiągniesz ! zero ! wywłoko! wstań, jak do ciebie mówię.
etc.
a jakiś czas temu, gdy było zamieszanie : policja, pogotowie - się
mi kotek wymknął.
na tyle dzieciak był mądry, że, gdy ciekawość świata zaspokoił,
wchycnął do mieszkania, gdzie pierwsze okno było dostępne.
okno było tej pani z sąsiedztwa.
ponoć nic, kotka - dziewczynina nie jadła, choć ta pani, wyzywająca
wnuczkę od k..., się starała kociczkę zadowolić - wołowinę jej
kupowała i inne takie.
wypisała też ogłoszenia - ręcznie, bez ksero też, że jest ten kotek
zgubiony u niej i się dzięki niej Nicolka znalazła.
a, że kotek wewnętrzny i zima była - to jasne dość, że bez pomocy
tej pani, umarłaby.
nie wiem, jaki z tego wniosek.