neuroleptyk
27.09.10, 14:45
Coś jednak jest nie tak z podejściem somatycznym do kwestii osoby.
Jeżli osoba = organizm, to jeżeli przeszczepią twoje korowe oraz limbiczne częsci mózgu do innego ciała tak, że nadal może ono utrzymywać homeostazę poprzez pozostawienie w ciele częsci mózgu do tego koniecznych, to zostajesz za nimi w ciele, które zostało ich pozbawione, mimo, że w dalszym ciągu "masz" psychiczną czy psychologiczną kontynuację siebie. Wydaje się to tak niesamowite, że mimo braku sprzeczności jest całkowicie nie do przyjęcia. Jedyne ale, to czy mózg da się tak podzielić żeby zachować integralność osoby w sensie psychologicznym i niewukluczone, że potrzebny jest cały mózg do tego. Wtedy oczywiście umierasz mimo, że "masz" psychologiczną ciągłość. Nie można zapomnieć, że jest też kwestia problemu drugiego ciała do którego się przeszczepia i wygląda na to, że mimo usunięcia oryginalnego mózgu dawna osoba pozostaje wciąż nią, bo po prostu organizm ten nie umiera jeżeli tylko uda się szybko przeszczepić mózg. Oczywiście można też po prostu zemienić się mózgami i w takiej sytuacji nikt nie umiera, ale problem pozostaje nadal ten sam.
Może faktycznie najlepiej jest identyfikować osobę jak mózg lub ewentualnie części mózgu, bo wydaje się, że eliminuje to problem przeszczepów. Podejście osoba = ciało ma tą zaletę, że w przypadku stanów wegetatywnych jest bezproblematyczne w odróżnieniu od podajścia psychologicznego kontinuum, które jest problematczne w sumie w każdej sytuacji, gdzie ktoś jest aktualnie pozbawiony świadomości.