Witajcie dziewczyny

Trafiłam na to forum po trzech latach walki o dziecko. Moja historia jest długa. Postaram się napisać w wielkim skrócie. I proszę Was- weteranki o waszą opinię- czy w moim przypadku to trombofilia.
Jestem po 4 poronieniach bardzo wczesnych- około 6tc. Za każdym razem test wychodzi pozytywnie, coś tam już widać na usg (mały pęcherzyk ciążowy) a potem przychodzi krwawienie i wszystko szybko się kończy (nigdy nie byłam czyszczona). Szukając przyczyn zrobiłam masę badań. Wyszło mi hashimoto i niedoczynność. Leczę to 8 miesięcy i hormony mam teraz idealne (tsh 1-2 się waha a ft3 i ft4 w górnej granicy normy).
Te badania wyszły mi dobrze: chlamydia, mykoplasma, ureaplasma, hormony płciowe, laparoskopia, hsg, czystość pochwy, wyniki męża super, acth, kortyzol, antykoagulan toczniowy, białko s ( w normie ale górna granica), morfologia, elektrolity, cytomegalia (wyszło tylko iGg) opryszczka (wyszło tylko igG), listerioza, glukoza, homocysteina (norma do 15 a ja mam 14), przeciwciała jajnikowe, łożyskowe, jądrowe, przeciwplemnikowe, beta 2 glikoproteinie I, kardiolipinowe, leiden plus mutacja genu protrombiny, rózyczka, witamina b12, kariotypy
a te żle: za dużo białka C, niedobór witaminy D i Mutacja genu MTHFR a1298c mam dodatnie a z kolei mutacje MTHFR c677t mam ujemny.
Czy ta mutacja MTHFR a1298c dodatnia to coś związanego z trombofilią? Bo antykoagulant tocznia, antykardiolipinowe, leiden i protrombina jest ok. Pogubiłam się już w tym wszystkim i zastanawiam się czy to może być przyczyna moich poronień??? Na badania wydałam już naprawdę kupę kasy