bambo_murzyn
23.12.10, 15:48
Po, jak się okazało, niedefinitywnym rozstaniu z żoną bardzo się bałem nadchodzących świąt. Teraz, kiedy żona wróciła (nie do mnie, ale do dzieci, jak deklaruje), boję się podwójnie. Czuję że moja sytuacja jest beznadziejna. Nie mogę jaj porzucić, w końcu kocham ją, jest moją żoną, matką trójki moich dzieci itd., ale każdego dnia doznaję z jej strony wielu bolesnych upokorzeń. Rzecz jasna, gdzieś na marginesie spacerują kandydatki na żonę drugą, ale na samą myśl o nowym zamążpójściu robi mi się słabo. Jestem takim beznadziejnym monogamistą, takim jednak ortodoksyjnym katolem..!