semno
03.02.14, 23:51
Film ze szkoły filmowej zdefiniowanej przez Maklakiewicza na ławeczce na statku płynącym po Wiśle.
Film, który można by rozrysować jako komiks, tylko autor komiksu pewnie by zrobił lepsze dialogi.
Okazuje się, że przepustką do deklarowanej kultury wysokiej jest tematyka. Jak jest o Żydach, Katolikach, stalinizmie to jak nic to kultura wysoka.
Ale jeden tekst był przedni. Pani wali wódę z gwinta jako kierowca, pasażer mówi, przestań, a ta : spokojnie, długa droga, zdążę wytrzeźwieć.