sodwadniony
22.09.14, 23:29
Nagłe zmęczenie ścięło mnie z nóg i zasnąłem na ławce na łonie natury. Obudziło mnie stukanie. To mały dzięciołek dość nisko walił w pieniek. Ale jakoś było głośno wokół. Nie mogłem skojarzyć czemu. Tym bardziej, że byłem dodatkowo zdziwiony, że zasnąłem. A to niespotykanie zleciało się nade mną wiele ptaków. Sikorki z żółtymi brzuchami głównie, ale były i większe ptaki i ten dzieciołek. Różne gatunki. Tylko w tym miejscu wokół mnie zebrało się stado. Może ktoś je tu karmi o równej porze codziennie i się nauczyły przylatywać? Pierwsza myśl była, że to delikatne preludium do scen z Ptaków. A może dostałem znak. Bo właśnie wcześniej wlazłem na hajłej oddechu. Po wydrążeniu już pustką całkowitą, nagle oddech zaczał napełniać mnie energią espresowo. Wcześniej różnie bywało. Coś się odblokowało.