136ty
01.02.17, 20:19
pl.m.wikipedia.org/wiki/Sound_City_(film)
Obejrzalem nie od poczatku. Sam dokument byl taki sobie, ale pozniej byla muzyka. Strasznie mnie to nakrecilo. Gdy uslyszalem pania z fleetwood mac, i mackhartneya, te dwa kawalki byly piekne.
Dowiedzialem sie o nagrywaniu...tak wlasnie mi sie zdawalo ze roznica miedzy cd i analogiem i wyzszosc analogu nie polega wcale na samym dzwieku, o czym zapewniaja audiofile, a inni to krytykuja, ale na samym sposobie nagrywania. Na plycie analogowej mam poczucie ze gra zespol niemal na zywo gdzies z boku. Na wspolczesnych plytach slysze abstrakcyjne dzwieki.
I dwie rzeczy mi sie rzucily w oczy...nie wiedzialem ze studia producenckie to takie firemki na granicy banktuctwa. Myslalem ze to jakies korporacje organizuja. I w druga strone nie wiedzialem ze grohl jest tak dobrym muzykiem.