dotera
19.12.22, 18:48
Natrafiłem na film dokumentalny z końca PRL całkowicie z branży w której bym się z tego najmniej spodziewal , tego mianowicie ze mężczyzna recytował swój wiersz i to dobry. Film był w konwencji lekko uartstycznionej. Jakiś czas temu o tym pisałem przy innej okazji. Strasznie lubię ten klimat kultury słowa tego okresu. Kiedy to po świecie błąkały się wybitni lub mniej wybitni inteligenci żyjący skromnie ale z niezwykłą kultura intelektualną. To umarło całkowicie, a ja mam poczucie że to jądro polskiej duszy