pineapple_slices
25.09.08, 16:11
tramwaj stal na skrzyzowaniu. jakis chlopiec bardzo chcial wysiasc i szarpnal
za hhamulec i drzwi wypchnal. pozniej drziw sie nie mogly zamknac i tramwaj
nie mogl ruszyc. przybiegl motorniczy i wskoczyl do tramwaju zeby zamknac
drzwi. no i zamknal. ale sam zostakl w srodku. chcial drzwi otworzyc jakims
pokretlem i sie nie udalo. a mnie nagle sie zrobilo slabo zaczelem patrzec
ktorym oknem mozna wyjsc, ale same lufciki. motorniczy biegnie do drugich
drzwi, kreci i znow nie dziala. dwie szanse na trzy spalone i mi coraz
slabiej. zostaly ostatnie drzwi, te ktore chlopiec otworzyl. okazalo sie ze
motorniczy nie gorszy od chlopca na szczescie. choc bywalo odrwotnie. kiedys
jechalem pociagiem i duzo osob wlazlo do pociagu i wypchalo go calkowicie,
czlowiek przy czlowieku. konduktor nie mogl sie wcisnac. i jeden pijany koleś,
ledwo trzymajacy sie na nogach krzyczy : jakto ja potrafilem wsiasc a
konduktor nie potrafi?