anatemka 28.10.08, 19:08 dżizas, ale bym komuś przypierd... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
of.woman.born Re: destrukcja nie auto 28.10.08, 19:23 anatemka napisała: > dżizas, ale bym komuś przypierd... > Jest kilka osób którym życzę jak najgorzej. Oczywiście wiem, że gdyby im się coś złego przytrafiło poprawiłoby mi to humor tylko na kilka sekund, ale nie zamierzam walczyć z tymi uczuciami. Wiem, że te negatywne uczucia maja wpływ przede wszystkim na mnie, i że to ja poddając się im sama staje się ich ofiarą, ale nie chcę o tym myśleć. Oczywiscie nie chodzi mi o eksterminację, wystraczyłoby mi, żeby przestały się głupkowato uśmiechać, żeby zatraciłypoczucie, że niezaleznie od tego co zrobią ujdzie im to płazem. A przypierdalam im w moich fantazjach. Za słaba jestem, żeby zdobyć się na to w realu. I nie mam na myśli tylko gazetowych policjantów. Odpowiedz Link
loserka Re: destrukcja nie auto 28.10.08, 19:29 a ja nikomu źle nie życzę - nikomu kogo znam osobiście nie mam kuźwa żadnych znanych mi wrogów, dlatego kiedy bierze mnie przemożna ochota, aby komuś przyp..., to nawet nie ma komu - ani w realu ani w fantazjach dlatego staram się cała moją dysforyczna energię spożytkować jakoś celowo - jak już opieprzyć, to konstruktywnie przynajmniej (zaraz Mask wyskoczy z tym swoim, że nie ma czegoś takiego jak konstruktywny opieprz, wtedy może mnie trafi) Odpowiedz Link
of.woman.born Re: destrukcja nie auto 28.10.08, 19:35 loserka napisała: > a ja nikomu źle nie życzę - nikomu kogo znam osobiście > nie mam kuźwa żadnych znanych mi wrogów, dlatego kiedy bierze mnie przemożna > ochota, aby komuś przyp..., to nawet nie ma komu - ani w realu ani w fantazjach > dlatego staram się cała moją dysforyczna energię spożytkować jakoś celowo - jak > już opieprzyć, to konstruktywnie przynajmniej > (zaraz Mask wyskoczy z tym swoim, że nie ma czegoś takiego jak konstruktywny > opieprz, wtedy może mnie trafi) > Znam jednego bardzo złego człowieka. To szwagier mojej matki. Skłócił kazdego z kazdym rozbił więż łączącą moją matkę z jej siostra - osttani raz swięta spędzały ze sobą 20 lat temu, a potem po smierci dziadka podważył jego testament i musiałam się z nim podzielić domem w Warszawie- figurowałam w nim jako jedyna właścicielka. Przez dwa lata mieszkałam z nim pod jednym dachem i mogę uczciwie powiedzieć, że zburzył moje poczucie własnej wartosci i wiarę w ludzi. Są prawdziwi skurwiele na tym świecie. Myslę, że nie tylko ja życze mu śmierci. Odpowiedz Link
anatemka Re: destrukcja nie auto 28.10.08, 19:29 włączła mi się psychopatyczna miłość do gatunku ludzkiego. czyli norma gdy wpadam w totalny dół. siem załatwiłam: wczoraj było ok a dzisiaj totalne dno. na własne zyczenie. Co to oznacza? że będę niesympatyczna. wyłączam savoir vivre czy jak mu tam. Odpowiedz Link
anatemka Re: destrukcja nie auto 28.10.08, 19:40 a pamiętacie: " zabij mnie nim ona to zrobi"? fajny text, lubie sobie pospiewać gdy pewnej osobie smierci zycze jak zbawienia ;) Odpowiedz Link