20.01.09, 08:52
się idzie zaraz do lekarza.
się przestraszliwie, przeokropnie, przepotwornie lęka.
któż wie, co zarządzi najnowszy, kolejny psychiatra.
a jeśli to jakiś cham i prostak będzie ?
nawet się na niego obrazić nie będzie można, bo recepta pilnie
potrzebna.
a jak do szpitala będzie chciał capnąć?
się założy buty na płaskim obcasie, żeby, jakby co, szybko spieprzać.
Obserwuj wątek
    • only_isabelle Re: się boi 20.01.09, 09:50
      wyobraźnia Aidko działa :-)

      dostaniesz leki i pójdziesz grzecznie do domku :-)
      • askorz Re: się boi 20.01.09, 10:38
        do bólu owszem, ale czytalnika
        • olga_w_ogrodzie Re: się boi 20.01.09, 12:11
          askorz napisał:

          > do bólu owszem, ale czytalnika

          to na ch.j czytasz czytalniku ?
          • elzbieta007 Jak było, Olgo? 20.01.09, 12:37
            • olga_w_ogrodzie Re: Jak było, Olgo? 20.01.09, 12:55
              no to już wiesz, jak było.
              teraz sobie zajaram,
              choć, jak wiadomo,
              już nie jaram w zasadzie.

              /a ten Arab - jaki był przystojny.../
    • elzbieta007 Re: się boi 20.01.09, 11:29
      się nie bój
      chamstwo i prostactwo jest solą tej ziemi
      się trzeba przyzwyczaić i uodpornić
      do szpitala nie będzie chciał, bo służba zdrowia biedna
      najwyżej wręczy skierowanie, które potem w kiblu na gwoździu powiesić należy
      :)
      • only_isabelle Re: się boi 20.01.09, 12:16
        :-DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
        • cassis Re: się boi 20.01.09, 19:01
          olga w ogrodzie to aidka ??
          • aidka Re: się boi 20.01.09, 23:36
            tak.
            • olga_w_ogrodzie Re: się boi 21.01.09, 09:45
              a doktorka zrobiła jeszcze szantaż i się zaraz przez to musi jeszcze
              powlec do psychologa, żeby terapię wybrał.
              ciekawe kto kogo przekręci tam.
              oczywiście się już zakłada, że znów kto inny będzie głownym
              przekręcaczem.
              ale z lekami tak nie będzie.
              za nic.
              bo i się owszem, wzięło na noc tę dawkę zwiększoną, jak ta doktorka
              zaleciła.
              i co z tego wynikło ?
              poranne przymulenie wielkie.
              no to się widzi, że za duża ta dawka.
              czy się nie może może samej ustalić dawki dla siebie ?
              się może.
              jak już się poległo i się jednak te tabsy łyka, to niech to choć
              będzie dawka z nóg niezwalająca.
              • olga_w_ogrodzie hm...a jednak 21.01.09, 12:28
                się czuło taaaak bezpiecznie.
                prawdopodobnie się znalazło tatę.
                - dużo, dużo - rzekł był - będziemy mieli do porozmawiania pani Olgo.

                no to dobrze
                jak tak się sprawy mają, że to nie jakiś oszołom, ale budzący
                zaufanie mocno starszy pan, chyba mądry wielce, na dodatek w
                eleganckim garniturze i z pięknymi dłońmi, to może się zechce gadać.
                • lucyna_n Re: hm...a jednak 21.01.09, 13:55
                  jakbym w gabinecie znalazla tatę to by mnei prosto na oiom odwieźli, boby mnie
                  na miejscu szlag ze strachu trafił.
                  • olga_w_ogrodzie Re: hm...a jednak 21.01.09, 14:15
                    a mnie zwyczajnie
                    po prostu
                    ewidentnie
                    zawsze taty brakowało
                    • lucyna_n Re: hm...a jednak 21.01.09, 15:12
                      przypuszczalnie mi też brakowało i pewnie stąd ten dramatyczny brak poczucia
                      bezpieczeństwa, bo fizyczna obecność osoby nazywanej przymusowo "tatusiem" miała
                      niewiele wspólnego z maniem ojca. tak to teraz widzę.
                      Byłam niczym sierota w tym moim dzieciństwie, dobrze wspominam tylko babcię,
                      mimo że to od niej mam to "nie rób bo coś ci się stanie", ale kochała mnie, i
                      mogę jej wybaczyć ten błąd popełniony z prawdziwej troski.
                      • olga_w_ogrodzie Re: hm...a jednak 21.01.09, 17:23
                        lucyna_n napisała:

                        , dobrze wspominam tylko babcię,
                        > mimo że to od niej mam to "nie rób bo coś ci się stanie"

                        a czym to zaskutkowało, gdy o Ciebie idzie?
                        • lucyna_n Re: hm...a jednak 21.01.09, 20:03
                          pierwsza reakcja na rzeczy nowe nieznane to nie np zaciekawienie tylko zawsze
                          lęk. osobowość lękliwa.
                          • olga_w_ogrodzie Re: hm...a jednak 21.01.09, 20:18
                            tak podejrzewałam, że z takiej postawy babcinej może się niepewność
                            i lęk zrodzić.
                            chciała dobrze na pewno.
                            przyznam, że też mam podobną postawę wobec syna, ale on, dzięki
                            Bogu, jakoś odporny na asymilację moich lęków o niego.
              • lucyna_n Re: się boi 21.01.09, 13:53
                może to kontrowersyjne, ale ja uważam że tylko pacjent jest w stanei określić
                jaka dawka jest dla neigo najlepsza. Koniec kropka, nie dam sobei j¨ż nigdy
                wcisnąć dawek rzekomo ogólnie terapeutycznych.
                • olga_w_ogrodzie Re: się boi 21.01.09, 14:17
                  się by chciało z buntu antylekowego, choć prawo do ustalenia dawki
                  sobie zachować.
                  przecież to ja łykam, a nie lekarz
                  i to ja wiem lepiej, jaka dawka jest za duża czy za mała.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka