Dodaj do ulubionych

Dopalacze: modne i groźne

15.09.10, 20:27
Alkohol też uzależnia i jest o wiele groźniejszy tj. wypadki śmiertelne , awantury rodzinne , i różnego rodzaju inne patologie a jednak nikt nie mówi o tym żeby pozamykać sklepy z alkoholem.
Obserwuj wątek
    • zed.1 Dopalacze: modne i groźne 15.09.10, 20:40
      "Naczelny Lakarz Szczecina" popelnia pewne naduzycie. Po pierwsze jesli mamy byc dokladny to nie "po dopalaczach" a "po przedawkowaniu dopalaczy". Jest to znaczna roznica miedzy jednym a drugim, taka jak miedzy wypiciem piwa a nawaleniem sie. Taka tez jest rozncia miedzy sporadycznym zazyciem a uzaleznieniem.

      Po drugie wiele innych srodkow uzaleznia "psychicznie" a wlasciwie wszystko co wyzwala dopamine i zazywane przez dluzszy okres czasu moze tak uzaleznic.

      Nie walczcie z dopalaczami, walczcie z przedawkowaniami. Walka z uzywkami nie ma sensu i nigdy sie nie uda. Znikna dopalacze to ludzie wroca do amfy, lsd i innych, mocniejszych srodkow. Tak czy siak ci walczacy z nimi na lamach mediow przegraja.
      • Gość: ROPORTER TVN Re: Dopalacze: modne i groźne IP: *.chello.pl 15.09.10, 22:06
        Uwaga! - kto handluje alkoholem?

        W tle słyszymy muzykę rodem z soundtracku z "Omena". Kamera w szpitalu, zasłonięta twarz pacjenta, który i bez widocznej twarzy wygląda na sponiewieranego przez życie. Głos troskliwej reporterki:

        - Czy często trafiają tutaj do pana na oddział ludzie po spożyciu alkoholu? Zatruci?

        Pojawia się NN lekarz. Ma okulary, słuchawki, wygląda na mądrego.

        - No więc obecnie.... bardzo często. Kiedyś, kiedy pojawił się pierwszy sklep z alkoholem, trafiało 10-20 osób na miesiąc. Obecnie jest to liczba ok. 30-50 osób DZIENNIE ! Czasami pacjenci są skłonni do czynów bardzo dziwacznych, czasami niebezpiecznych dla nich. Oni mogą wyskakiwać przez okno!! U nas na szczęście było to 10 piętro, więc pacjent poodbijał się od balkonów, gałęzi i zadaszenia nad wejściem i spadł bezpiecznie.

        - Dlaczego wyskoczył? - pyta zaniepokojona dziennikarka

        - Nie wiemy, bo nie był w stanie wydusić z siebie nic oprócz bełkotu. To może się wydawać śmieszne...

        - Był po spożyciu alkoholu?

        - Był po spożyciu alkoholu, jednak ze względu na wysoki stan upojenia nie był w stanie samodzielnie tego potwierdzić.
        - Czy były przypadki śmiertelne po spożyciu alkoholu? - pyta pełna trwogi, rzetelna reporterka

        - O tak, było ich naprawdę wiele.



        Ujęcie w innej części miasta. Dziennikarka dbająca o ludzkie dobro chce wejść do sklepu monopolowego na przysłowiowej "pełnej ku...e" z kamerą, jednak sprzedawca sobie tego nie życzy i zamyka drzwi przed jej nosem. Wstrząśnięta reporterka łapie się za naruszony nosek i z przejęciem patrzy w nicość. W tle muzyka jak z filmu "Szczęki".
        W kolejnej scenie troskliwa matka-polka podchodzi do dwójki młodych ludzi i zadaje dramatyczne pytanie:



        - Czy słyszeliście, że wczoraj 20 osób zmarło przez alkohol?
        - Tak? - pytają zainteresowani

        - Tak, każdy z nich wypił 10 litrów wódki na głowę. Próbowaliście tak kiedyś?

        - Nie, nie... - odpowiadają młodzi. Jeden przyznaje się, że okazyjnie pije alkohol. Dziennikarka natychmiast reaguje

        - Nie pijcie alkoholu! To niebezpieczne!



        Przebitka na grupkę chorych psychicznie ludzi, którzy trzymają transparenty różnego rodzaju. Niektórzy ubrani są w czarne szaty i chcą zbawić świat za wszelką cenę. Na transparentach widzimy plakaty rodem z czasów PRLu o treściach:

        "BIMBER - PRZYCZYNA ŚLEPOTY"

        "PRZESTAŃ PIĆ! CHODŹ Z NAMI BUDOWAĆ LEPSZE JUTRO!"

        "ALKOHOL - WRÓG SZCZĘŚCIA"



        Potulny ksiądz opowiada, jak modlono się dziś o ludzi pijących alkohol, nawet sporadycznie, oraz za tych, którzy obsługują sklepy monopolowe - o nawrócenie. Rzetelna, obiektywna dziennikarka diametralnie zmienia podejście do rozmówcy. Jest wyrozumiała, przytakuje, zdaje się być pogoda, choć zaniepokojona.
        Eskortowana sekta pomyleńców robi sobie stacje różańcowe pod każdym monopolowym.



        Znów inna scena, po raz kolejny mrożąca krew w żyłach muzyka w tle. Dziennikarka dopada starszego właściciela sklepu monopolowego.



        - Kto jest tu właścicielem? - pyta

        - Ja jestem właścicielem.

        - Czy wie pan co się tutaj sprzedaje?

        - Nie wiem, ale wszystko jest legalne.

        - Legalne, ale niebezpieczne!! - ucina szybko reporterka tryumfalnym głosem

        - Niebezpieczne? To jest kwestia dość dyskusyjna...

        - Czy pan ma wyrzuty sumienia?!

        - Ale niby z jakiej racji????

        - Choćby dlatego, że ludzie giną po spożyciu alkoholu.



        Znowu inna scena, nostalgiczna muzyka, znów nikomu nieznany człowiek opowiada o tym, jak ktoś obiecał postawić tutaj sklep z artykułami spożywczymi.



        - Nie myślałem, że będą tam sprzedawać alkohol!! Batoniki, chipsy, ew. bułki.



        Dziennikarka znów na 'pełnej ku...e', przy akompaniamencie muzyki z "Omena", wchodzi z kamerą do kolejnego, podejrzanego monopolowego. Sprzedawcy znów nie życzą sobie filmowania w środku sklepu tłumacząc, że nie są właścicielami i nie wiedzą, czy on wyraża na to zgodę. Na szczęście ekipa filmowa jest nieugięta i z "przyczajki" wciąż wpycha kamerę do środka. Muzyka znika i mamy znów przebitkę na pikietujących szaleńców, którzy nie wiedzą co ze sobą zrobić, więc chodzą w kółko z plakatami.



        - Co ustaliliście odnośnie tych młodych ludzi, którzy zginęli wczoraj w Nowym Targu?

        - Ustalono, że młodzi ludzie kupili 89% śliwowicę w ilości ok. 5 litrów / głowę.



        Znów w tle pojawia się muzyka, tym razem wyjęta prawdopodobnie z filmów Hitchkoka. Dziennikarka znów wchodzi z kamerą do innego monopolowego i znów nie zastaje właścicieli. Pyta więc bogu ducha winną kasjerkę:



        - Czy pani słyszała o tej fali śmierci pod wpływem alkoholu?

        - Nie. (w tle muzyczne TADADAM)



        Dziennikarka dzwoni więc do właściciela sklepu z alkoholem



        - Czy wie pan, że to u pana kupiono wspomnianą śliwowicę w dużej ilości po której ludzie poumierali?

        - Oni przecież ewidentnie popełnili samobójstwo! Kto wypija taki alkohol w takiej ilości w tak krótkim czasie?!

        - Czy zamknie pan sklep? - pyta dalej niewzruszona dziennikarka.

        - "Ale dlaczego ja mam zamykać, niech mi pani powie, przecież to jest legalny interes!"



        W tle wzruszająca muzyka niemal jak z "Forresta Gumpa". Matka jednego ze zmarłych idzie na cmentarz. Oczywiście i tutaj dziennikarka wpada z kamerą i pyta:



        - Ile syn miał lat?

        - 21...

        - Jakie miał plany na przyszłość? - pyta reporterka, która chyba zapomniała, że robi materiał o alkoholu a nie kręci biografii nieznanego samobójcy.

        - Chciał założyć fundacje, pomagać dzieciom w Etiopii, wspierać Greenpeace, ratować polskie niedźwiedzie... Widziałam go w maju, był jeszcze zadowolony... Nic nie wskazywało na to, że 2 tygodnie później wypije 5 litrów śliwowicy.



        Później na tle białego napisu głoszącego "ALKOHOL - WRÓG SZCZĘŚCIA" co chwilę staje inny statysta mówiący o tym, jak bardzo złe jest spożywanie alkoholu. Później jest jeszcze krótka rozmowa z właścicielem sieci sklepów monopolowych, którą można w skrócie opisać tak:



        Dziennikarka: Czy pan wie, że alkohol w nadmiarze zabija? Co pan myśli o młodych ludziach, którzy piją bez opamiętania?

        Właściciel: Myślę, że są debilami. (tak dramatycznej muzyki w tle jeszcze nie było). Pojawiają się wyrywkowe scenki filmowane ukrytą kamerą, na których młodzi ludzie opowiadają, jak fajną wczoraj zrobili imprezę, albo jak miło spędzili wieczór ze swoimi partnerami przy dwóch piwkach.



        (znów wzruszająca muzyka rodem z "Zakochanego Kundla", przebitka na pacjenta z pierwszej sceny, rozmawia z nim pan w stroju lekarza i z okularami)



        Okularnik - Dlaczego zadzwonił pan po pogotowie?

        Pacjent - Bo leżałem na ulicy.

        Okularnik - Z jakiego powodu pan leżał na ulicy?

        Pacjent - Bo upiłem się alkoholem

        Okularnik - Upił się pan alkoholem.... Pamięta pan jaki to był alkohol?

        Pacjent - 0,7 czystej wódki, straszne zaburzenia motoryki po tym są, wymiotowałem, dziś strasznie boli mnie głowa, wysuszyłem organizm, zniszczyłem wątrobę...

        Dziennikarka - A czy kiedy pił pan alkohol, brał pan jakieś dopalacze?

        Pacjent - Nie.
        • zed.1 jak się robi kłamstwa o dopalaczach 16.09.10, 00:41

          glos na temat dopalaczy:
          www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100821/REGION/589120640
          Do szpitala dziecięcego od początku roku trafiło 250 zatrutych małych pacjentów.

          Setka zażywała dopalacze.


          Jarmolinski w wywiadzie dla gazety:

          Ilu pacjentów po dopalaczach mieliście?

          - W tym roku pięcioro po samych dopalaczach. Więcej - kilkanaście przypadków - dzieci, które brały dopalacze, a do tego alkohol czy narkotyki. U nas na szczęście dotąd kończyło się dobrze. Ale w świecie, np. w Wielkiej Brytanii, są już opisane przypadki zgonów po dopalaczach.


          jedzcie papke mediow. smacznego.
      • Gość: aga Re: Dopalacze: modne i groźne IP: *.chello.pl 16.09.10, 06:28
        Dopalacze to nie używka. Widać już mózg wyprany "używkami"...
        • zed.1 Re: Dopalacze: modne i groźne 16.09.10, 07:35
          racja, to produkt kolekcjonerski. mozg nie wypalony bo nie biore. masz inna definicje to sie wysil i ja napisz.
          • Gość: normalny Re: Dopalacze: modne i groźne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.10, 11:01
            pan doktor rozpoczął swoją kampanię, tym razem do czego, rada miasta , sejmik ?
      • Gość: 123 Re: Dopalacze: modne i groźne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.10, 11:18
        www.garnek.pl/grafol/11093584/pewnie-to-prawda
    • Gość: Vlad.H. spalcie zyto na polach IP: *.cable.quicknet.nl 15.09.10, 20:55
      zeby dzieciaki sporyszu nie mogli zbierac
      • Gość: ROPORTER TVN Re: spalcie zyto na polach IP: *.chello.pl 15.09.10, 22:05
        Uwaga! - kto handluje alkoholem?

        W tle słyszymy muzykę rodem z soundtracku z "Omena". Kamera w szpitalu, zasłonięta twarz pacjenta, który i bez widocznej twarzy wygląda na sponiewieranego przez życie. Głos troskliwej reporterki:

        - Czy często trafiają tutaj do pana na oddział ludzie po spożyciu alkoholu? Zatruci?

        Pojawia się NN lekarz. Ma okulary, słuchawki, wygląda na mądrego.

        - No więc obecnie.... bardzo często. Kiedyś, kiedy pojawił się pierwszy sklep z alkoholem, trafiało 10-20 osób na miesiąc. Obecnie jest to liczba ok. 30-50 osób DZIENNIE ! Czasami pacjenci są skłonni do czynów bardzo dziwacznych, czasami niebezpiecznych dla nich. Oni mogą wyskakiwać przez okno!! U nas na szczęście było to 10 piętro, więc pacjent poodbijał się od balkonów, gałęzi i zadaszenia nad wejściem i spadł bezpiecznie.

        - Dlaczego wyskoczył? - pyta zaniepokojona dziennikarka

        - Nie wiemy, bo nie był w stanie wydusić z siebie nic oprócz bełkotu. To może się wydawać śmieszne...

        - Był po spożyciu alkoholu?

        - Był po spożyciu alkoholu, jednak ze względu na wysoki stan upojenia nie był w stanie samodzielnie tego potwierdzić.
        - Czy były przypadki śmiertelne po spożyciu alkoholu? - pyta pełna trwogi, rzetelna reporterka

        - O tak, było ich naprawdę wiele.



        Ujęcie w innej części miasta. Dziennikarka dbająca o ludzkie dobro chce wejść do sklepu monopolowego na przysłowiowej "pełnej ku...e" z kamerą, jednak sprzedawca sobie tego nie życzy i zamyka drzwi przed jej nosem. Wstrząśnięta reporterka łapie się za naruszony nosek i z przejęciem patrzy w nicość. W tle muzyka jak z filmu "Szczęki".
        W kolejnej scenie troskliwa matka-polka podchodzi do dwójki młodych ludzi i zadaje dramatyczne pytanie:



        - Czy słyszeliście, że wczoraj 20 osób zmarło przez alkohol?
        - Tak? - pytają zainteresowani

        - Tak, każdy z nich wypił 10 litrów wódki na głowę. Próbowaliście tak kiedyś?

        - Nie, nie... - odpowiadają młodzi. Jeden przyznaje się, że okazyjnie pije alkohol. Dziennikarka natychmiast reaguje

        - Nie pijcie alkoholu! To niebezpieczne!



        Przebitka na grupkę chorych psychicznie ludzi, którzy trzymają transparenty różnego rodzaju. Niektórzy ubrani są w czarne szaty i chcą zbawić świat za wszelką cenę. Na transparentach widzimy plakaty rodem z czasów PRLu o treściach:

        "BIMBER - PRZYCZYNA ŚLEPOTY"

        "PRZESTAŃ PIĆ! CHODŹ Z NAMI BUDOWAĆ LEPSZE JUTRO!"

        "ALKOHOL - WRÓG SZCZĘŚCIA"



        Potulny ksiądz opowiada, jak modlono się dziś o ludzi pijących alkohol, nawet sporadycznie, oraz za tych, którzy obsługują sklepy monopolowe - o nawrócenie. Rzetelna, obiektywna dziennikarka diametralnie zmienia podejście do rozmówcy. Jest wyrozumiała, przytakuje, zdaje się być pogoda, choć zaniepokojona.
        Eskortowana sekta pomyleńców robi sobie stacje różańcowe pod każdym monopolowym.



        Znów inna scena, po raz kolejny mrożąca krew w żyłach muzyka w tle. Dziennikarka dopada starszego właściciela sklepu monopolowego.



        - Kto jest tu właścicielem? - pyta

        - Ja jestem właścicielem.

        - Czy wie pan co się tutaj sprzedaje?

        - Nie wiem, ale wszystko jest legalne.

        - Legalne, ale niebezpieczne!! - ucina szybko reporterka tryumfalnym głosem

        - Niebezpieczne? To jest kwestia dość dyskusyjna...

        - Czy pan ma wyrzuty sumienia?!

        - Ale niby z jakiej racji????

        - Choćby dlatego, że ludzie giną po spożyciu alkoholu.



        Znowu inna scena, nostalgiczna muzyka, znów nikomu nieznany człowiek opowiada o tym, jak ktoś obiecał postawić tutaj sklep z artykułami spożywczymi.



        - Nie myślałem, że będą tam sprzedawać alkohol!! Batoniki, chipsy, ew. bułki.



        Dziennikarka znów na 'pełnej ku...e', przy akompaniamencie muzyki z "Omena", wchodzi z kamerą do kolejnego, podejrzanego monopolowego. Sprzedawcy znów nie życzą sobie filmowania w środku sklepu tłumacząc, że nie są właścicielami i nie wiedzą, czy on wyraża na to zgodę. Na szczęście ekipa filmowa jest nieugięta i z "przyczajki" wciąż wpycha kamerę do środka. Muzyka znika i mamy znów przebitkę na pikietujących szaleńców, którzy nie wiedzą co ze sobą zrobić, więc chodzą w kółko z plakatami.



        - Co ustaliliście odnośnie tych młodych ludzi, którzy zginęli wczoraj w Nowym Targu?

        - Ustalono, że młodzi ludzie kupili 89% śliwowicę w ilości ok. 5 litrów / głowę.



        Znów w tle pojawia się muzyka, tym razem wyjęta prawdopodobnie z filmów Hitchkoka. Dziennikarka znów wchodzi z kamerą do innego monopolowego i znów nie zastaje właścicieli. Pyta więc bogu ducha winną kasjerkę:



        - Czy pani słyszała o tej fali śmierci pod wpływem alkoholu?

        - Nie. (w tle muzyczne TADADAM)



        Dziennikarka dzwoni więc do właściciela sklepu z alkoholem



        - Czy wie pan, że to u pana kupiono wspomnianą śliwowicę w dużej ilości po której ludzie poumierali?

        - Oni przecież ewidentnie popełnili samobójstwo! Kto wypija taki alkohol w takiej ilości w tak krótkim czasie?!

        - Czy zamknie pan sklep? - pyta dalej niewzruszona dziennikarka.

        - "Ale dlaczego ja mam zamykać, niech mi pani powie, przecież to jest legalny interes!"



        W tle wzruszająca muzyka niemal jak z "Forresta Gumpa". Matka jednego ze zmarłych idzie na cmentarz. Oczywiście i tutaj dziennikarka wpada z kamerą i pyta:



        - Ile syn miał lat?

        - 21...

        - Jakie miał plany na przyszłość? - pyta reporterka, która chyba zapomniała, że robi materiał o alkoholu a nie kręci biografii nieznanego samobójcy.

        - Chciał założyć fundacje, pomagać dzieciom w Etiopii, wspierać Greenpeace, ratować polskie niedźwiedzie... Widziałam go w maju, był jeszcze zadowolony... Nic nie wskazywało na to, że 2 tygodnie później wypije 5 litrów śliwowicy.



        Później na tle białego napisu głoszącego "ALKOHOL - WRÓG SZCZĘŚCIA" co chwilę staje inny statysta mówiący o tym, jak bardzo złe jest spożywanie alkoholu. Później jest jeszcze krótka rozmowa z właścicielem sieci sklepów monopolowych, którą można w skrócie opisać tak:



        Dziennikarka: Czy pan wie, że alkohol w nadmiarze zabija? Co pan myśli o młodych ludziach, którzy piją bez opamiętania?

        Właściciel: Myślę, że są debilami. (tak dramatycznej muzyki w tle jeszcze nie było). Pojawiają się wyrywkowe scenki filmowane ukrytą kamerą, na których młodzi ludzie opowiadają, jak fajną wczoraj zrobili imprezę, albo jak miło spędzili wieczór ze swoimi partnerami przy dwóch piwkach.



        (znów wzruszająca muzyka rodem z "Zakochanego Kundla", przebitka na pacjenta z pierwszej sceny, rozmawia z nim pan w stroju lekarza i z okularami)



        Okularnik - Dlaczego zadzwonił pan po pogotowie?

        Pacjent - Bo leżałem na ulicy.

        Okularnik - Z jakiego powodu pan leżał na ulicy?

        Pacjent - Bo upiłem się alkoholem

        Okularnik - Upił się pan alkoholem.... Pamięta pan jaki to był alkohol?

        Pacjent - 0,7 czystej wódki, straszne zaburzenia motoryki po tym są, wymiotowałem, dziś strasznie boli mnie głowa, wysuszyłem organizm, zniszczyłem wątrobę...

        Dziennikarka - A czy kiedy pił pan alkohol, brał pan jakieś dopalacze?

        Pacjent - Nie.
        • Gość: Gosc jedna roznica IP: *.adsl.alicedsl.de 16.09.10, 08:28
          monopolowy czy kiosk można zamknąć jeśli sprzeda wódę czy fajki małolatom, sklepu z dopalaczami nie
    • andreas.007 wzrosło o 100 proc. liczba poparzen dzieci 16.09.10, 09:44
      Za Radiem Szczecin:
      "- W ostatnim roku o niemal 100 procent wzrosła liczba poparzonych dzieci - przyznaje dr Grażyna Czaja Bulsa. - I to wszystkim oparzeniom, nie tylko oparzeniom skóry, ale również chemicznym, przewodu pokarmowego, oparzeniom jamy ustnej, środkami chemicznymi. Wszystkie oparzenia niosą ze sobą ciężkie powikłania, ale wydaje się, że odsetek ciężkich powikłań jest wyższy przy poparzeniach chemicznych. - Najczęściej do poparzeń dochodzi u małych dzieci - dodaje dr Stanisław Paradowski. - Gros oparzeń to oparzenia termiczne u dzieci spowodowane gorącymi płynami. Nie ma prawie dnia, żeby w szpitalu przy ul. Wojciecha w Szczecinie nie było poparzonych dzieci. W konferencji, która rozpocznie się o 10 weźmie udział około 100 lekarzy i pielęgniarek z całego regionu."
      ------

      Czy Moze tym tez zajelaby się rada miejska...
      • Gość: Gosc rozpocznij leczenie IP: *.adsl.alicedsl.de 17.09.10, 08:03
        serio
    • krzysztofsf Znowu te reklamy n/t 16.09.10, 12:54

      • Gość: as Dopalacze powinny objete dużą akcyzą IP: *.globalconnect.pl 17.09.10, 08:49
        skoro budzet tyle musi wydawać na leczenie .Skoro tak lawinowo powstają sklepy to biznes jest dochodowy dlatego trzeba to dodatkowo opodatkować.
      • Gość: zdzich Re: Znowu te reklamy n/t IP: 217.8.165.* 26.09.10, 18:31
        Jarmoliński - czy to jest forma reklamy twojej osoby?......idą wybory
        Nie ma w Szczecinie miejsca dla cieniasów!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka