tylo
23.04.02, 09:13
Niby jesteśmy przyzwyczajeni do zmian organizacji ruchu jakie serwują nam co
jakiś czas drogowcy i do oznakowania (brawo Panowie za poczucie „czarnego”
humoru), ale sami nawet nie potrafimy się poruszać po oznakowanej drodze.
To co na co dzień dzieje się przy basenie górnicznym, to istny horror. (Mowa o
wyjeździe ze szczecina tuż przed samym basenem. Droga tam 4-ro pasmowa , ale
już na wysokości basenu tylko 2. I jak tu wszystkich pogodzić ????
Może najpierw nazwę pasy jakie są przed basenem:
Pas zewnętrzny, pas wewnętrzny-lewy, pas wewnętrzny –prawy i pas zewnętrzny.
Opis:
Pas zewnętrzny – pas przy torach. Tylko dla skręcających w lewo do Węglokoksu
(??).
Pas wewnętrzny-prawy – ha – tu zasadzka, bowiem zgodnie ze znakiem zbliżonym do
znaku uzuoełniającego F-17 „koniec pasa ruchu na jezdni jednokierunkowej” pas
ten się kończy !!!!!!!!!!
Pas zewnętrzny – pas przy chodniku, który na wysokości basenu jest remontowany
i wyłączony z ruchu. Mówi o tym znak ostrzegawczy A-12b zwężenie jezdni –
prawostronne. I tylko tyle !!!!!
Pas wewnętrzny prawy – pas po którym poruszają się samochody, ale !!!!! nie
oznacza to, że jadą prosto tym pasem (ci co wyjeżdżają ze Szczecina zrozumieją
mnie).
Bowiem drogowcy postawili jeszcze jeden znak – niestety nigdzie nie znalazłem
jego opisu, ale mówi on, że pas zewnętrzny zjeżdża na pas środkowy-prawy, a pas
środkowy-prawy zjeżdża na pas środkowy-lewy. A za basenem oba pasy wracają na
swoje miejsce.
I nie ma żadnych znaków informujących jakoby pas zewnętrzny się kończy lub
musiał ustąpić pierwszeństwa dla jadących pasem wewnętrznym-prawym.
W rzeczywistości to wygląda jednak zupełnie inaczej.
Jadący zewnętrznym muszą wciskać się na pas wewnętrzny-prawy.
Jadący wewnętrznym-prawym jadą dalej tym pasem (a powinni odbić w lewo)
Jadący wewnętrznym-lewym jak najbardziej jadą prosto tak jakby mieli
pierwszeństwo (a przecież ich droga się kończy).
I jeżdżą tak zarówno kierowcy auto osobowych (niezależnie czy kobieta czy
mężczyzna) ale i kierowcy PKS’u co na własnej skórze/aucie odczułem.
Tym, którzy tak jeżdżą gratuluję zdobycia prawa jazdy (nie pytam w jaki
sposób). Miejcie jednak ludzie qurwa trochę wyobraźni i patrzcie na znaki.