Gość: Crazy
IP: 172.25.17.* / *.ciech.waw.pl
11.09.01, 09:58
Tak mi się spodobało to, co napisałem w odruchu chwili, że założyłem nowy wątek:
Jak Jadę InterCity do Szczecina, to już od Krzyża nie moge się doczekać a w
kilka minut za Stargardem Szczecińskim to już latam od jednego do drugiego
okna ;-)))
Szczecin Dąbie, a potem Sanktuarium na Słonecznym (wiele razy wychodziłem
stamtąd do Częstochowy), potem po prawej stronie piękna panorama na lewobrzeża
z podświetlonymi w kolejności: Katedrą, Zamkiem, i Suwnicą Stoczni
Szczecińskiej, potem jest już gorzej z widokami, ale jeszcze wzruszam sie przy
wierzy ciśnieniowej Browaru z wielkim logo "BOSMAN" kiedyś było Pepsi nie
wiedziałem dlaczego, ale kilka lat temu zminili i jest to ważny dla mnie punkt
Szczecina.
A potem na Dworcu przesiadam się do samochodu ojca i dalsza część wycieczki:
mostem Długim na prawobrzeże, potem powrót Trasą Zamkową przejazd koło kościoła
polsko-katolickiego (chyba pod wezwaniem św. Piotra i Pawła ale nie jestem
pewien) potem była siedziba PBKS-u (czasem przejeżdżamy koło Radissona) do pl.
Grunwaldzkiego, Plac Armii Krajowej, Jasne Błonie (mieszkałem na Wąskiej - koło
WDS i z córką chodziłem na spacery), dojeżdzamy do Wojska Polskiego, po prawej
Tor Kartingowy i były Motocrossowy (wiele razy kolana zdarłem pędząc na nim
rowerem), Lasek Arkoński (w którym bawiliśmy się w wojnę jest jeszcze tam parę
wykopanych "okopów" na czołgi), Tor Kolarski (z moją żoną chodziliśmy tam na
randki cieć pilnujący Toru zawsze się wściekał i przeganiał nas, a potem weszło
nam w krew żeby się z nim podroczyć i chodziliśmy tam z przyzwyczajenia) no i
jestem u Siebie na Zawadzkiego.
Kiedyś ojciec dziwił się, że chce mi się taki kawałek objechać po podróży, ale
od jakiegoś czasu nic nie mówi, tylko się uśmiecha, może zrozumiał, że jego syn
po wyjeździe stał się Szczecinofilem.
Bez tej rundki nie czułbym że jestem u siebie.
Jeszce jest Mickiewicza którą nie przejeżdzam, ale jest tam kilka ważnych
miejsc:
Kino Bałtyk, moja uczelnia na Mickiewicza i oczywiście STADION na Twardowskiego
gdzie z POGONIĄ cieszyłem się ze zwycięstw i martwiłem porażkami.
Szpital przy Unii Lubelskiej i stary stadion w dole, moja podstawówka nr 53
zaraz obok...
To są moje tajemnicze miejsca w Szczecinie (pewnie nie wszystkie) ale napiszcie
o swoich, może jakieś są wspólne?