Dodaj do ulubionych

Robota dla jezuitów od zaraz

03.08.05, 16:07
Nietypowa walka z aborcją

Jest pierwszy w Polsce mocny dowód na działanie nielegalnego aborcyjnego
podziemia. Bydgoscy jezuici i skupiona wokół nich młodzież, uruchamiając
telefon ratujący nienarodzone dzieci, dowiedli, że pod ogłoszeniami o
wywoływaniu miesiączki kryją się reklamy gabinetów, w których przerywa się ciąże.
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2852263.html
PS. To task na wszelki wypadek, gdyby ktoś nie wiedział, czym zajmują się
jezuici. Śledztwa mają we krwi, nieprawdaż olewoj? Wytłumacz mi tylko, dla
czego w Katolandzie przerzucili się ze śledztw prowadzonych wewnątrz Kościoła
w stosunku do urzędników kościelnych na cywili i to niekoniecznie mających coś
wspólnego z Kościołem?
Obserwuj wątek
    • edico Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 16:19
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2852650.html
      • ja_aska Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 16:33
        i tak dobrze, że nie wpadają w czasie badań ginekologicznych do gabinetu - na
        razie:-)
        • edico Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 17:16
          Jak tak dalej pójdzie, to do tej akcji z racji powołania dołączą się dominikanie
          i w takich badaniach będą asystowali z odpowiednio przygotowanymi formularzami
          na donos i kajdankami w celu ich natychmiastowego użycia. Oczywiście, tylko tak
          na wszelki wypadek w ramach prewencji kościelnej :o))
          • ja_aska Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 17:22
            świetnie takie naloty bedą przygotowane:-) lotny patrol wpada na salę i staje
            na przeciwko "lotniskowca" i organoleptycznie sprawdza intencje baby.
            • Gość: Fugazi Same superlatywy, nie czepiać mi się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 17:38
              A ja jestem za takimi akcjami. Bo:
              1. Nasze państwo nasze kładzie lachę na ciężarne a ich dzieci ma w dupie.
              2. Becikowe gminy olały.
              3. Kościół ma kasy nadmiar toteż chce się podzielić.
              4. Aby nie zmarnować swego grosza (np dla biednych czy wielodzietnych) odszukuje w gezetowy sposób właściwych adresatów/tki swej pomocy. Takie selektywne obdarowywanie pomocą pomoże zaoszczędzić znaczne środki które można w przyszłości skierować na pomoc w wychowaniu dzieci w duchu poszanowania życia. Można też sponsorować (dotować) gabinety które ogłoszeń w gazetach nie zamieszczają.
              5.Akcja ratuje i dzieci i matki przed potępieniem. Jest więc w dwójnasób skuteczna. Dwie dusze uratowane albo i dwie i pół (półgłówki męskie które brały udział w poczęciu przecież też).
              6.Taka „oddolna” inicjatywa tylko uzmysławia, że prawa dzisiaj to fikcja i już nawet gazety reklamują przestępców (embrionobójców).

              Pozdrawiam
              Fugazi
              • edico Re: Wsparcie dla jezuitów 03.08.05, 17:54
                Masz sporą szansę wspierając tą akcje zajmując miejsce z drugiej strony okna
                gabinetu ginekologicznego. Pozostanie tylko później "Usłużnie donoszę..." :))
                • Gość: Fugazi Re: Wsparcie dla jezuitów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 18:15
                  Donoszenie na przestępców (embrionobójców) to chyba nasz obywatelski obowiązek.
                  Aż dziw bierze, że brak reakcji na takowych reklamy w prasie ze strony organów ścigania.
                  Toż adresy, telefony na talerzu są. Gdyby ode mnie zależało dawno bym powsadzał do pierdla.

                  Pozdrawiam
                  Fugazi
                  • edico Re: Na naukę nigdy nie jest za późno :)) 03.08.05, 18:29
                    Bo przecież katolików to dotyczyć nie może, skoro jest ich zgodnie ze słowami
                    Glempa 98%. Ustawa nie pomogła, za sprawę biorą się jezuici a teraz Fugazi
                    jeczcze melduje się z fotelem za oknami gabinetów ginekologicznych, by
                    przypilnować te niekatolickie pacjentki.
                    Wynikało by z tego, że niekatolicy płodzą się znacznie bardziej wydajnie w tym
                    kraju, jak króliki :))

                    Kolejny dowód na to, że katolicy sami powinni się czegoś uczyć zamiast pouczać.
                    Nawet w tak wydawało by się podstwaowej sprawie egzystencjonalnej przyydłużania
                    gatunkoów powstają niemożebne zaległości.

                    Proponuję więc otoczyć te 2% niekatolików wyjątkową opieką, zamiast ich
                    zwalczać. Będziecie mieli większe szanse czegoś się nauczyć, póki nie jest za
                    późno :))
                    • Gość: Fugazi Re: Na naukę nigdy nie jest za późno :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 18:39
                      Czemu uważasz żem katolik?
                      I czemu uważasz że katolik nie grzeszy?

                      Pozdrawiam
                      Fugazi

                      • edico Re: Na naukę nigdy nie jest za późno :)) 03.08.05, 18:57
                        Gość portalu: Fugazi napisał(a):

                        > Czemu uważasz żem katolik?
                        Sprawiałeś na mnie takie wrażenie, choć zastanawiał mnie zauważalny brak
                        opryskliwości w Twoich postach tak charakterystyczny dla tej opcji.

                        > I czemu uważasz że katolik nie grzeszy?
                        W tym wypadku ja zakładam pełną poprawność religijnego zachowania się tej 98%
                        katolickiej większości w Polsce zgodnie z narzucanymi kanonami innym. Nie
                        naruszam przecież godności osobistej żadnego katolika zakładając, że on w tym
                        wypadku jest ok. a niepoprawnie zachowują się tylko te paskudy spoza kościoła :))
                        A co uważam? Uważam, że na głupotę trudno jest rzeczywiście znaleźć lekarstwo.
                        Oczywiście podkładać możemy najprzeróżniejsze teoryjki, szczególnie wtedy, gdy
                        lansuje się za wszelką cenę jakąś jedynie słuszną rację. Jednak tak, jak śledzia
                        nie można wrzucać komuś do zupy mlecznej, tak również trzeba mieć rozwagę z
                        odpalaniem różnego rodzaju idea fix.

                        > Pozdrawiam
                        > Fugazi
                        Również pozdrawiam
                        • Gość: Fugazi Re: Na naukę nigdy nie jest za późno :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 19:06
                          Największym problemem naszego kraju są sekciarze antyklerykalni i sekciarze spod znaku krzyża.
                          Zwalczają się jak mogą lecz w gruncie rzeczy mogą sobie rękę podać.
                          Dla nich pozostali, którzy myślą i czują inaczej to wrogowie.
                          Nie potrafią albo nie chcą zrozumieć myśli i odczuć drugiej strony. Racja to ja i koniec. Każdy inny to katolik albo antykatolik.
                          I tu zasadniczy błąd.
                          Bom ateista z krwi i kości bynajmniej nie wojujący antyklerykał. Potrafię zrozumieć i Romana G i Jerzego U oraz odnaleźć dobre cechy w Maryja radiu i Nie tygodniku. To się tolerancja nazywa.
                          I uwierz mi, że antagoniści to nasza polska wielka zmora. Bynajmniej nie dlatego, że się różnimy ale z powodów prawdopodobnych traumatycznych przeżyć jednych i drugich. One to kładą się cieniem na ich przyszłość i nie pozwalają się oderwać się od nich.
                          Przeto zalecam każdemu pałającemu nienawiścią do innych refleksję na sobą, spokój, rozwagę i równowagę wewnętrzną.
                          I miłość bliźniego. Pomimo iż w Boga nie przyszło mi wierzyć.


                          Pozdrawiam
                          Fugazi

                          • edico Re: Na naukę nigdy nie jest za późno :)) 03.08.05, 19:54
                            Wiele mówiący jest Twój wyważony post i trafia w moje odczucia oceny naszej
                            rzeczywistości. Muszę przyznać, że gdzieś tak do ok. połowy lat 90-tych nie
                            zwracałem na to uwagi i było mi to zupełnie obojętne czy ktoś jest wyznawcą
                            jakiejś religii, czy też nie. Bardziej interesowała mnie postać człowieka jako
                            takiego z jego przymiotami tak przecież istotnymi w życiu codziennym. Po prostu
                            ani mnie to przeszkadzało ani nie wprowadzało w atmosferę jakiegoś aplauzu do
                            czasu, w którym zaczęto na siłę poddawać mnie społeczno-religijnej terapii od
                            radia, pracy, prasy po przez telewizję. Pozwoliłem sobie zatem na nieco głębsze
                            przeanalizowanie sztandarowej pozycji katolicyzmu konfrontując to z historią i
                            wieloma innymi pozycjami nie koniecznie dotyczącymi katolicyzmu. W tym aspekcie
                            mogę odnieść się do słów Jeshua mając na myśli katolików, że w istocie rzeczy
                            sami "nie wiedzą, co czynią". Przyczyn na takie ukształtowanie się polskiego
                            katolicyzmu jest i może być wiele i nie chcę się do nich odnosić. Myślę, że w
                            przyszłości znacznie lepiej to zrobią historycy i socjologowie.

                            Jeden z filozofów greckich (niestety nie pamiętam już kto) swego czasu wyraził
                            myśl zawierającą się w słowach - życie jest piękne, ale trzeba umieć żyć. Są to
                            znacznie starsze słowa niż wspomniana miłość biblijna, której konstrukcja budzi
                            we mnie nie małe wątpliwości. Co do wspomnianych postaci, bardziej potrafię
                            zrozumieć Jerzego U, Pieronka czy Tischnera, jak Romana G, Gocłowskiego czy
                            Michalika. Nawet Rzyciński wydaje mi się znacznie mniej kontrowersyjny w
                            stosunku do tej ostatniej grupy.

                            Próbuję to wszystko oceniać z dystansu, choć przyznaję, że nie zawsze mi się to
                            udaje. Być może jakaś wrażliwość na ewidentną obłudę popycha mnie do takich reakcji.

                            Zdaję sobie już sprawę, że inny punkt widzenia dla katolików - czy tylko? - niż
                            ich własny staje się po prostu naturalnym wyzwaniem do coraz bardziej widocznego
                            czyszczenia przedpola dla własnych bardziej przyziemnych celów chyba już w
                            każdej dziedzinie życia. Coraz bardziej zastanawiam się, jakie są szanse
                            przezwyciężania tego snobizmu i ksenofobii. Współczesny świat coraz bardziej
                            jawi się jako świat zanikających granic, niestety nie dotyczy to chyba różnic
                            między światopoglądami. A szkoda.

                            Pozdrawiam
                            • Gość: Fugazi Re: Na naukę nigdy nie jest za późno :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 20:21
                              Rozumiem przemyślenia twe a i argumenty częściowo uznaję.
                              Nie podzielam jednak szerzonej nienawiści pod postacią postów na forum (nie tylko tym). Rozmowa i dialog, nie zaś sianie złych emocji winno być naszym celem. Walka z kościołem i jego wyznawcami przynosi tylko polaryzację postaw, nie przybliża ani o jotę porozumienia i zgodnego współistnienia. A jesteśmy na nią skazani czy jako większość czy mniejszość to jest bez znaczenia. Do tego często śmieszna argumentacja oddziałująca wyłącznie na grono anty i katolików zmienia temat dyskusji kierując ją na manowce.

                              Przeto wracając do meritum a oddalając dywagacje n/t samego KK jego dobrych i złych uczynków popierać będę wszystkie pomysły mające na celu obronę naszych potencjalnych obywateli, jak również obronę i pomoc rodzicom którzy już pociechy mają.

                              Wyliczałem kiedyś zalety samego becikowego. Poszukaj wątku i dowodów na skuteczność i sprawiedliwość owej pomocy. Nie jestem przywiązany ponad miarę do idei owej pomocy czy obrony potencjalnych acz jeszcze nie narodzonych Polaków. Przekonaj mnie, że aborcja jest dobrym wyjściem a jego dopuszczalność przyniesie korzyść większą niż pomoc, choćby dobrym słowem wywołanych jezuitów. I nie o penalizację samych zainteresowanych aborcją tym razem idzie a o rację.

                              Pozdrawiam
                              Fugazi

                              • Gość: bohun Re: Na naukę nigdy nie jest za późno :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 21:19
                                Ogólnie znane są prognozy demografów odnośnie rozwoju t zw. cywilizacji
                                zachodniej.Jaka nacja za pięćdziesiąt -sto lat będzie zamieszkiwała nad Wisłą,
                                Renem, Loarą?
                                Może, mając to na uwadze, łagodniej spojrzymy na działania kościoła z papieżem
                                Janem Pawłem II na czele. Może to nie ma związku, a może jesteśmy za mało
                                inteligentni, żeby to powiązać? Zresztą każda cywilizacja ma swój koniec.
                              • edico Re: Na naukę nigdy nie jest za późno :)) 04.08.05, 10:49
                                Gość portalu: Fugazi napisał(a):

                                > Rozumiem przemyślenia twe a i argumenty częściowo uznaję.
                                > Nie podzielam jednak szerzonej nienawiści pod postacią postów na forum (nie
                                > tylko tym).
                                Czyli wychodząc z takiego założenia przyjąć należy, że biblijne słowa świętej
                                księgi katolickiej:
                                - (Mat 5.38) Słyszeliście, iż powiedziano: Oko za oko, ząb za ząb.
                                - (Mat 5.39) A Ja wam powiadam: Nie sprzeciwiajcie się złemu, a jeśli cię kto
                                uderzy w prawy policzek nadstaw mu i drugi.
                                - (mat 5.40) A temu, kto chce się z tobą procesować i zabrać ci szatę, zostaw i
                                płaszcz.
                                - (Mat 5.41) A kto by cię przymuszał, żebyś szedł z nim jedną milę, idź z nim i
                                dwie.
                                - (Mat 5.42) Temu, kto cię prosi, daj, a od tego, który chce od ciebie pożyczyć,
                                nie odwracaj się.
                                skierowane są do wszystkich innych oprócz katolików? Kwitesencja tych nauk także
                                nie obejmuje katolików? Czy na tym ma polegać cała ta tajemnica wiary?
                                Nie zadziwiaj mnie taką koncepcją rozwoju duchowego i takim sposobem pojmowania
                                całej tej sfery sacrum. Czy Kazanie na Górze zwane także Konstytucją Chrześcijan
                                skierowane jest także do mnie a nie wyznawców tej religii?
                                Wybacz, ale nie wydaje mi się, abym ja tu błądził a rola biczownika z wielu
                                względów najmniej mi tu odpowiada.

                                > Rozmowa i dialog, nie zaś sianie złych emocji winno być naszym celem.
                                Przekonany jestem, że doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, iż podstawowym
                                elementem dyskusji jest znalezienie jakiejś w miarę zrównoważonej płaszczyzny
                                komunikacyjnej między myślami, słowami i czynem u obydwu adwersarzy. Czy w
                                kontekście chociaż by przytoczonych powyżej cytatów jesteś w stanie w sposób
                                logiczny wytłumaczyć postępowanie ludzi zwących się katolikami? Z braku
                                argumentacji - oprócz sloganów - najczęściej, jako jedyną formę obrony swego
                                stanowiska uznają atak personalny ad rem.
                                Czy to, co Kościół robi w 3RP też nazwiesz rozmową i dialogiem?
                                Przecież to jest dyktat w najgorszym zwycięskim wydaniu ludzi zwących się
                                zastępcami Boga na tej ziemi. Ja mam zrozumieć zachowania się tej hierarchii
                                kościelnej zarówno na szczeblu centralnym jak i konduicję miejscowego proboszcza
                                i ich tzw. posłannictwo mające w 4 literach pozakościelne skutki swych działań?
                                Ja mam zrozumieć księdza wpadającego do mnie do domu po kolędzie bez żadnej
                                zapowiedzi zupełnie przypadkiem zastającego mnie samego w domu i wyskakującego
                                do mnie z pretensjami, że odpowiednio nie przygotowałem się na jego przyjęcie?
                                Jeżeli ktoś promieniał swe głowy i zapomniał o ich właściwym przeznaczeniu, to
                                nie byłem ja.

                                > Walka z kościołem i jego wyznawcami przynosi tylko polaryzację postaw,
                                > nie przy bliża ani o jotę porozumienia i zgodnego współistnienia.
                                Czy po raz pierwszy w historii obserwuje się taka polaryzację, gdy tylko Kościół
                                dorwie się do władzy? Torqumady chyba nie muszę Ci przypominać. I proszę nie mów
                                mi o tym, że to było w czasach przeszłych, bo aktualnie za ludobójstwo w
                                Ruandzie odpowiada przed Trybunałem Karnym MTS czwórka misjonarzy katolickich, w
                                tym ksiądz Athanase Seromba oskarżony o zamknięcie i spalenie 2 tys. wiernych w
                                swym kościele.
                                Każdy mając minimum wyobraźni i świadom tej nieustającej misji Kościoła od
                                przeszło 2000 lat ma pełne prawo do pełnej własnej obrony jeszcze za życia.
                                Nigdzie w Biblii nie znalazłem zakazu życia spokojnego i radosnego. Jeżeli
                                katolicy zinterpretowali tę materię na swój sposób, niech pierwej uszczęśliwią
                                samych siebie bez siania niepokoju i niesprawiedliwości wśród innych.

                                > A jesteśmy na nią skazani czy jako większość czy mniejszość to jest bez
                                > znaczenia.
                                Katarzy też byli mniejszością i polowano na nich 150, aż dobito ostatniego :((

                                > Do tego często śmieszna argumentacja oddziałująca wyłącznie na grono anty i
                                > katolików zmienia temat dyskusji kierując ją na manowce.
                                Tak, tu masz rację. W żadnym calu nie tłumaczy to jednak rozbieżności między
                                głoszonym słowem a czynami i nie są to wcale odosobnione przypadki, które trącą
                                skąd innąd regułą. Od choćby ujawniony niedawno list papieski do biskupów
                                amerykańskich nakazujących ukrywanie pedofili w sutannach przed sankcjami
                                wymiarem sprawiedliwości (patrz np. ks. Michał Moskwa z Tylawy).

                                > Przeto wracając do meritum a oddalając dywagacje n/t samego KK jego dobrych i
                                > z łych uczynków popierać będę wszystkie pomysły mające na celu obronę naszych
                                > potencjalnych obywateli, jak również obronę i pomoc rodzicom którzy już
                                > pociechy mają.
                                Pejoratywnie mi to brzmi, usypiająco i bardzo retorycznie. Przed chwilą sam o
                                czymś wspominałeś :))

                                > Wyliczałem kiedyś zalety samego becikowego. Poszukaj wątku i dowodów na
                                > skuteczność i sprawiedliwość owej pomocy. Nie jestem przywiązany ponad miarę
                                > do ideowej pomocy czy obrony potencjalnych acz jeszcze nie narodzonych
                                > Polaków. Przekonaj mnie, że aborcja jest dobrym wyjściem a jego dopuszczalność
                                > przyniesie korzyść większą niż pomoc, choćby dobrym słowem wywołanych
                                > jezuitów. I nie o penalizację samych zainteresowanych aborcją tym razem idzie
                                > a o rację.
                                Wiesz o tym, że uzasadnić można prawie wszystko w zależności od użytych
                                argumentów w stosunku dla słuchaczy. Wprowadzenie Biblii do Kościelnego Indeksu
                                Ksiąg Zakazanych też zostało należycie uzasadnione :))
                                Brak mi natomiast uzasadnienia, dla czego Main Kampf Hitlera nie znalazł w tym
                                indeksie swego miejsca, w sytuacji, popularyzowania poglądu o walce Kościoła z
                                faszyzmem :((
                                Na temat aborcji uciąłem sobie kilkakrotnie dłuższą dyskusję na FS, gdzie
                                zwolennicy niczego nie udowodnili sięgając nawet do zaposów poza własnym widzi
                                mi sie czy powtarzaniem zaindoktrynowanych sloganów sięgając do porównań
                                biblijnych, medycznych czy innych pseudonaukowych dywagacji. Osobiście nie mam
                                zdania na ten temat, bo też i nie domnie ono należy a tym bardziej starych
                                zdewociałych kawalerów w sukienkach. Jest to trudny problem uzalezniony od wielu
                                uwarunkowań i jednoznaczna odpowiedź nie jest tu możliwa. Jeżeli jedank
                                ogranicza się swobodę decyzji nie bacząc na uwarunkowania egzystencji ludzi w
                                imię jakiejś wątpliwej idei, jest to sprzeczne z prawami obywatelskimi. A za to
                                przecież i za takie same działanie krytykuje się przecież zarówno faszyzm jak i
                                tzw. komunizm. Czy czasem podwójna moralność przy głoszeniu tych prawd tutaj
                                nikomu nie doskwiera? Czy nie trąci to moralnością Kalego?

                                A co do jezuitów, lepiej niech się nie ośmieszają. Ze śledczych kościelnych
                                zamieniają się w śledczych aborcyjnych, tak jakby w samym kościele wszystkie
                                nieprawidłowości pomogli papieżom już usunąć. Przecież to jest już kompromitacja
                                Kościoła, która w 3RP ze wzniosłych peanów spadła na przysłowiową d... Zdaję
                                sobie sprawę z tego, że tym sposobem Kościół chciał zaistnieć w każdym domu. A
                                więc taka droga do Boga... Żenujące.

                                Przyznam szczerze, że dziwny z Ciebie ateista de fakto wspierający na poczekaniu
                                tworzone wartości kościelne, które zewnętrznie czasami trudno zaliczyć do
                                jakichkolwiek wartości. Do póki jednak nie będą mi narzucane, zupełnie mi nie
                                przeszkadzają tak jak nikomu nie bronie do stawiania skarpetek po swoich kątach.

                                > Pozdrawiam
                                > Fugazi
                                Również pozdrawiam
                                • Gość: Fugazi Re: Na naukę nigdy nie jest za późno :)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 11:23
                                  I widzisz jak mocno wyryty masz obraz ateisty.
                                  Wg niego każdy niewierzący winien w czambuł przekreślać działania ludzi wierzących a z historii religii wyciągać brudy i prać już wielokrotnie wyprane. Nie tędy droga przyjacielu.
                                  Swoją antypostawą od religii nikogo nie odwiedziesz a zapewne taki masz cel.
                                  Jedyne co osiągniesz to swoiste samooczyszczenie, choć i jej przydatność wydaje się wątpliwa.
                                  A przecież jest droga zrozumienia, przebaczenia i miłości.
                                  Niekoniecznie katolicka czy chrześcijańska jak wolisz. Nazwij ją jak chcesz.
                                  Ta filozofia prowadzi do szukania dobrych cech, a te niedostrzegane przez Cię istnieją.
                                  Sam znam księży którzy pełnią swą pracę w imię najlepszych intencji. I o to idzie aby się starać czyli o dobre intencje.

                                  Ad tematu to aż dziw bierze, że nie mając zdania (sam przyznałeś) zabierasz temat i głosisz opinię.
                                  To w końcu nie wiem czy masz zdanie czy go nie masz.
                                  I właśnie w takich szczegółach tkwi diabeł czyli problem wojujących kato i antykato. Pop swoje (próbuję trzymać się tematu) a czort swoje (cały czas regułki jak nie o Biblii to o IIIRP czy inkwizycji).

                                  Podaj argumenty dla których ograniczenie wolności (a zakaz aborcji niewątpliwie nim jest) jest gorsze od akcji pomocy (choćby dobrym słowem) wspomnianych jezuitów. Inaczej aby nie zakecić: W czym aborcja jest lepsza niż pomoc?
                                  Wszak tu idzie o dobro naszego kraju? Czyż nie?

                                  Pozdrawiam
                                  Fugazi
                        • Gość: przyszły emeryt Zamierzam jeszcze troche pożyć. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 19:07
                          Kto będzie tyrał na moją emeryturę?
                          • edico Re: Zamierzam jeszcze troche pożyć. 03.08.05, 20:06
                            Jest to bardzo poważne pytanie. W aktualnie obserwowanych tendencjachwidzę to
                            bardzo czarno. Ostatnie decyzje Komisji Konkordatowej nazwałem wręcz łajdactwem,
                            bo trudno to inaczej określić, jeżeli przyznaje się dodatkowe dotacje dla
                            uczelni kościelnych
                            serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2848060.html
                            przy dalszym finansowaniu Kościoła z funduszu kościelnego i kompletnej
                            indolencji w zakresie ratowania przed zapaścią służby zdrowia, oświaty nie
                            mówiąc o gospodarce.
                            Przy tego typu gospodarce największe szanse mamy oa otrzymanie trzech zdrowasiek
                            zamiast emerytury. Skoro obecne władze uważają, że dla kraju istotniejsi są
                            teologowie, niż inżynierowie, elektronicy, chemicy itp., to nie tylko ręce i
                            spodnie opadają ;((

                            Pozdrawiam z nadzieją, że ktoś w końcu rąbnie swą głową we właściwy mur.
                  • ja_aska fugazi 04.08.05, 08:47
                    jesteś taki praworządny czy przeciwny aborcji?
                    • Gość: Fugazi Przeciwny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 09:23
                      Jestem probywatelski. A zatem opowiadam się za życiem potencjalnych obywateli i pomocą dla nich. Jak udowodniłem owy antyaborcyjny haracz czy też becikowe (tu nie idzie o nazwę) byłby tylko zwrotem pobranych podatków za ciuszki, wózki, pieluchy czy gerbery dla nowych rodziców. Zatem urodzenie obywatela lub nie urodzenie - aborcja byłaby dla finansów państwa obojętne. Rozpatrywane urodzenie można także analizować jako inwestycję (środek trwały) i odliczać amortyzację za dziecko. Temat znany i już omawiany nie będę wracał tylko przypominał.

                      Zatem jako proobywatel jestem przeciwny aborcji z jednej strony z drugiej zaś przeciwny penalizacji zainteresowanych "matek" bo ich wolność ma też swoje granice i racje.
                      Popieram (moralnie) zatem jezuitów w pomaganiu i gdyby zwrócili się do mnie o datki na taką akcję bym wysupłał wdowi grosz.

                      Natomiast opowiadam się jak najbardziej za wsadzaniem do ciupy nielegalnie wykonujących aborcję nibylekarzy. Podobnie jak alfonsów czy złodziei (w tym polityków). W zasadzie mówiąc wsadzanie do ciupy popełniłem błąd by bym publicznie chłostał.

                      Pozdrawiam
                      Fugazi
                      • ja_aska Re: Przeciwny 04.08.05, 10:48
                        myślę, że cały czas pokutuje u nas przeświadczenie, że aborcja jest środkiem
                        antykoncepcyjnym. zdecydowanie jestem za mozliwością dokonania aborcji ale przy
                        równoczesnej szerokiej edukacji sexualnej i dostępności do środków anty.
                      • Gość: ksiadz proobywatelski IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 10:52
                        Fugazi, podzielam niemal w całości Twoją postawę proobywatelską. Swoją drogą zastanawiam się, czy są dzisiaj rodzice, którzy świadomie powołują do życia dzieci nie tylko dla siebie i rodziny, ale myślą także o Polsce. I to nie w kontekście niżu demograficznego. Tak po prostu. Z patriotyzmu.
                        • Gość: Fugazi Re: proobywatelski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 11:30
                          Ja się bardziej zastanawiam czemu nasze państwo nie pomaga a wymaga.
                          Dokładniej czemu zarabia na noworodkach (podatki od towarów dla dzieci) a w zamian nie oferuje nic lub prawie nic.
                          To się nazywa postawa antyobywatelska lub lepiej proaborcyjna.
                          Toteż tu upatruję nieszczęścia kobiet. W strachu przed brakiem pomocy.
                          Znikąd.

                          Pozdrawiam
                          Fugazi
                          • Gość: ksiadz Re: proobywatelski IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 13:04
                            Myślę, że to rzeczywiście problem państwa - z jednej strony rządów kolejnych, a z drugiej strony brak w społeczeństwie zaangażowania obywatelskiego, choćby na poziomie lokalnym. Pierwszy lepszy przykład z brzegu - jeśli Jurczyk zażądał dodatkowych kilku milionów na wypłaty dla urzędników - a domyślam się, że kasa się znajdzie - to dlaczego nie można zrobić akcji na poziomie miasta na rzecz dofinansowania wielodzietnych rodzin? Myślę, że warto i można. No ale kto to zrobi?

                            Pozdrawiam
                            ksiadz
                            • ja_aska Re: proobywatelski 04.08.05, 13:09
                              potrzebne są zmiany w systemie podatkowym.
                              1. kościoły powinny być utrzymywane przez "parafian". żadnych zbiórek na tacę,
                              co łaska za obrzędy. każdy z mieszkańców przkazuje np 2% swoich dochodów na co
                              chce. albo na swoją parafię, albo na co innego.
                              2. dla rodzin wielodzietnych powinny być ulgi poddatkowe lub po prostu mniejsze
                              podatki.
                              • Gość: Fugazi Re: proobywatelski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 13:18
                                > 1. kościoły powinny być utrzymywane przez "parafian". żadnych zbiórek na tacę,

                                Czy też biletów wstępu do domu bożego.

                                > 2. dla rodzin wielodzietnych powinny być ulgi podaatkowe lub po prostu mniejsze podatki.

                                Wielodzietność tylko zwielokrotniać winna pomoc. Zdrowy rozsądek nakazuje pomagać każdym rodzicom. I wielodzietność miała ongiś swój początek.
                                Tak czy inaczej pomoc - tak. Za postawę obywatelską i odwagę.
                                Bo zeby dziś w IIIRP rodzić i wychowywać to trzeba byc chojrakiem.

                                Pozdrawiam
                                Fugazi

                                p.s. jak pięknie się z wami koresponduje
                                • ja_aska Re: proobywatelski 04.08.05, 13:37
                                  1. właśnie
                                  2. nie dawałbym kasy do ręki. róznie z tym może być. ulgi i niższe podatki
                                  również pomagają dzieciatym. np z każdym dzieckiem na utrzymaniu podatki
                                  mniejsze o 1%.
                                  • swarozyc dowcip proobywatelski 04.08.05, 13:59
                                    Gdzie idą te dwie śliczne nóżki ??
                                    - Jak się między nie nic nie zaplącze - to do kina..
                                    • Gość: Fugazi wyłącznie dla Swarożyca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 14:12
                                      Na lekcji religii zakonnica pyta dzieci:
                                      - Co to jest małe, je orzeszki, ma ruda kitę i skacze po drzewach?

                                      Wstaje Jasiu i mówi:
                                      - Na 99% to jest wiewiórka, ale jak siostrę znam, to może być Jezus.

                                      Pozdrawiam
                                      Fugazi
                                      • swarozyc Re: wyłącznie dla Fugazi 04.08.05, 14:16
                                        Gość portalu: Fugazi napisał(a):
                                        Na lekcji religii zakonnica pyta dzieci: - Co to jest małe, je orzeszki, ma
                                        ruda kitę i skacze po drzewach?
                                        >
                                        Wstaje Jasiu i mówi:
                                        - Na 99% to jest wiewiórka, ale jak siostrę znam, to może być Jezus.
                                        ''''''''''''''''
                                        ta, mi tez wszystko kojarzy sie z jezuskiem i dupa..
                                  • Gość: też aśka Re: proobywatelski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 14:05
                                    w wielu przypadkach masz racje- a może tak byś się wzięła za politykę i
                                    zastąpiła naszego prezydenta szczecińskiego ukochanego przez masy i zrobiła tu
                                    pożądek! albo chociaż doradzca prezydenta, radna czy coś w tym stylu!
                                    • ja_aska Re: proobywatelski 04.08.05, 15:13
                                      kto miałby brać udział w polityce?
                                • Gość: ksiadz dowcipny IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 15:10
                                  Fugazi, niesmaczne jest opowiadanie kawałów o Jezusie. Nie czujesz tego? Uważasz za zabawną odpowiedź swarożyca?
                                  • swarozyc Re: dowcipny 04.08.05, 15:17
                                    Gość portalu: ksiadz napisał(a):
                                    Fugazi, niesmaczne jest opowiadanie kawałów o Jezusie. Nie czujesz tego? Uważas
                                    z za zabawną odpowiedź swarożyca?
                                    ''''''''''''''''''''''
                                    No dobra; z jahve.
                                  • Gość: Fugazi Re: dowcipny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 15:20
                                    Czemu uważasz, że to kawał o Jezusie?

                                    Pozdrawiam
                                    Fugazi
                                    • swarozyc Re: dowcipny 04.08.05, 15:20
                                      jemu tez szystko kojarzy sie z jezuskiem..
                                      • Gość: ksiadz Re: dowcipny IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 15:58
                                        Wole już takie skojarzenia niż te z niklotem i mężnymi wojami slowiańskimi. Katolicyzm to czy - cytujac klasyków forum - katolactwo?
                                    • Gość: ksiadz Re: dowcipny IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 15:57
                                      Ach, no rzeczywiście, dopiero zrozumiałem. Przecież to kawał o wiewiórce. Wybacz, pomroczność jasna.
                                      • Gość: Fugazi Re: dowcipny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 16:37
                                        Gość portalu: ksiadz napisał(a):
                                        > Ach, no rzeczywiście, dopiero zrozumiałem. Przecież to kawał o wiewiórce.
                                        > Wybacz, pomroczność jasna.

                                        A ja myślałem, że o zakonnicy. No ostatecznie o Jasiu. Wiewiórka nie przyszła
                                        mi do głowy.

                                        Pozdrawiam
                                        Fugazi

                                        p.s. Ciekawa jednakże byłaby dyskusja n/t świętości imion. Może innym razem
                                        jak "neopoganin" sprowokuje.
                                        • Gość: ksiadz Re: dowcipny IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 18:57
                                          > Ciekawa jednakże byłaby dyskusja n/t świętości imion

                                          Chętnie, ale nie na poziomie swarozyca i ja_aski.
                                          • Gość: Fugazi Re: dowcipny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 20:42
                                            > Chętnie, ale nie na poziomie swarozyca i ja_aski.

                                            Myślałem, że bez warunków wstępnych :-)
                                            Pozwól, że polemizując n/t szacunku dla imienia Jezus dotknę dwu myśli, które pojawiły się od razu czytania twego postu.

                                            1. Aspekt Boski imienia.
                                            Pamiętam, jak kiedyś werując wskazówki dotyczące oświeconego życia wg buddystów
                                            zaciekawił a jednocześnie zaskoczył mnie niesłychanie fragment dotyczący szacunku do samego Buddy.
                                            Ano niejako nakazywał aby cześć boskiej postaci nie stanowiła o sensie życia a nawet niekoniecznie była szanowana. Zdanie nazywające Buddę powiedzmy kupą jest dla buddysty nieistotne.
                                            Liczy się własne dążenie do doskonałości oczywiście poprzez liczne nakazy/zakazy. Droga jednak winna być własna.
                                            Boskość nie objawia się poprzez postać boga a raczej poprzez naukę i pozostawioną wiedzę której to cześć winna być oddawana.

                                            Wracając teraz na nasze podwórko i obserwując całą kultową otoczkę religii katolickiej wydaje się niezrozumiałe jak istotną rolę przyjmuje się do czci obrazów, relikwi, krzyży czy innych dewocjonaliów a jaką małą rolę do pozostawionego słowa. Wielokrotnie odnoszę wrażenie, że walka o krzyż przysłania walkę o miłość bliźniego i przebaczenie.
                                            Toteż uwagę Twoją przyjąłem z takim oto przesłaniem: Imię Jezus jest święte i użycie jego w kawale jest co najmniej niestosowne.

                                            Uważam, że bardziej niestosowne jest igranie z nauką wspomnianego lub hipotetycznego (dla niedowiarków) Jezusa niż z jego polskiego tłumaczonego imienia.

                                            2. Aspekt człowieczy.
                                            Tak mnie się wydaje, że sama postać Jezusa a więc jego człowieczeństwo (częściowe oczywiście) stanowić może podstawę do dyskusji w tym i do żartów czy kawałów. Uznajemy bowiem (ja w całości), katolicy (w części) człowieczeństwo Jezusa.
                                            Jako człowiek ze swoimi ludzkimi emocjami i ułomnościami byl zapewne podobnym do nas. Toteż zakładam, że kawały, dowcipy bardziej lub mniej niewybredne także były jego udziałem. Nie sądzę (a Biblia daje przykłady) aby wyzbyty byl tych lub i innych jakże ludzkich cech. Zwątpienie, złość jak bół i cierpienie to przecież cechy ludzkie a nie boskie podobnie jak radość, zabawa czy dowcip.
                                            Toteż jeżeli było jak przypuszczam, to zakładam, że i sam Jezus nie miałby (dla Ciebie nie ma) nam za złe gdybyśmy sobie nieco pofolgowali (nie przekraczając granic dobrego smaku czy wrażliwości) także z niego samego.
                                            Nie chcąc urazić Ciebie lub innych głęboko wierzących pozwalam sobie tylko na szukanie ludzkiej twarzy w boskim obliczu. Wszak jesteśmy na podobieństwo stworzeni. Jak mniemam nie tylko fizyczne.

                                            Pozdrawiam
                                            Fugazi

                                            p.s. jeżeli dyskusja obraża uczucia twoje lub kogokolwiek z góry przepraszam i nie jest moją intencją igranie na uczuciach innych czy tym bardziej głoszenie treści obelżywych.
                                            • Gość: *** Re: dowcipny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 22:10
                                              Gość portalu: Fugazi napisał(a):
                                              > Toteż jeżeli było jak przypuszczam, to zakładam, że i sam Jezus nie miałby (dla
                                              > Ciebie nie ma) nam za złe gdybyśmy sobie nieco pofolgowali (nie przekraczając
                                              > granic dobrego smaku czy wrażliwości) także z niego samego.

                                              A gdzie przebiega granica dobrego smaku? I wrażliwości? Wiesz? Może twoja tam, a moja tu...A jego(jej) jeszcze gdzie indziej. To nie jest obiektywne.
                                              • Gość: Fugazi Re: dowcipny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 22:20
                                                Toteż jeżeli przekroczę, przekonaj rozsądnie mnie o tym. Będziemy wiedzieli wtedy gdzie jest granica albo pozostaniemy przy swoim. Zawsze szansa porozumienia jest.

                                                Pozdrawiam
                                                Fugazi
                                                • Gość: *** Re: dowcipny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.05, 10:41
                                                  A jak mam cię przekonać, że jest mi przykro? I jeszcze rozsądnie? Mam się podpalić na środku miasta?
                                                  • Gość: Fugazi Re: dowcipny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.05, 11:39
                                                    Nie rozumiemy się.
                                                    Ja nie mówię o sprawianiu przykrości, bo tego uniknąć się nie da (a czasem nawet trzeba) a o granicy dobrego smaku czy inaczej o granicy przyzwoitości.
                                                    To czy jesteś urażony wypowiedzią nie wiaże się z ową granicą lub wiąże się niewystarczająco.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Fugazi
                                            • Gość: Ed Re: dowcipne życie melomana IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.08.05, 22:46
                                              Czasami warto jest zejść na ziemię. Inicjatywa wstępnie i z pozoru niby
                                              trafiona. Z założenia bez przymusu (nie biorę pod uwagę inwigilacji) i
                                              teoretycznie skuteczna.

                                              Problem jednak nie polega na tym, aby aborcja została zakazana lub
                                              zalegalizowana. Problem tkwi w tym, aby stała się po prostu zbędna. W

                                              tej kwestii zarówno jedna jak i druga strona nabiera wody w usta walcząc o swoje
                                              racje. Całą tą problematyką uznaję, jako prawdziwą

                                              klęskę Kościoła, który przez całe stulecia nie był w stanie zaszczepić swoim
                                              wyznawcom szacunku dla życia poczętego. Jeżeli dodamy do

                                              tego, że rzecz się dzieje w kraju, gdzie według bliżej nie a głoszonych poglądów
                                              95-98% obywateli jest katolikami.

                                              Co do meritum sprawy G. Orwell w swej książce napisał: "noce i jezuici zawsze
                                              wracają".
                                            • Gość: ksiadz imie IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.05, 10:18
                                              > Myślałem, że bez warunków wstępnych :-)
                                              Mam nadzieję, że zwykła kultura to nie jest zbyt wiele. A to chciałem powiedzieć właśnie.

                                              > Ano niejako nakazywał aby cześć boskiej postaci nie stanowiła o sensie życia a nawet niekoniecznie była szanowana.
                                              Spojrzenie na imię wywodzące sie z judaizmu jest zupełnie inne. Precyzyjnie wyraża to Katechizm w punktach 2142 - 2158. Na temat oddawania czci przedmiotom możesz poczytać kilkanaście punktów wcześniej. Tekst jest w sieci. www.katechizm.opoka.org.pl Nie chce tu wklejać zbyt dużo tekstu, nie potrafię lepiej ująć tych treści.

                                              > Wielokrotnie odnoszę wrażenie, że walka o krzyż przysłania walkę o miłość bliźniego i przebaczenie.
                                              Zgadza się, zwłaszcza w wydaniu Radia Maryja i środowisk jemu podobnych.

                                              > Uważam, że bardziej niestosowne jest igranie z nauką wspomnianego lub hipotetycznego (dla niedowiarków) Jezusa niż z jego polskiego tłumaczonego imienia.
                                              Dla mnie nie ma takiej alternatywy. I nauka i Imię jest godne czci. Ze względów zawartych w treści Katechizmu.

                                              > Tak mnie się wydaje, że sama postać Jezusa a więc jego człowieczeństwo (częściowe oczywiście) stanowić może podstawę do dyskusji w tym i do żartów czy kawałów.
                                              Nie wiem, jak rozumiesz ową "częściowość" człowieczeństwa Jezusa. Katolicy wierzą, że jest Człowiekiem w 100%. Podobnie jak w 100% jest Bogiem. Właśnie ze względu na Jego bóstwo warto mieć szacunek dla Jego Imienia.

                                              > Nie chcąc urazić Ciebie lub innych głęboko wierzących pozwalam sobie tylko na szukanie ludzkiej twarzy w boskim obliczu.

                                              Myślę, że Twoje poszukiwanie jest godne wielkiego szacunku. Cenię ludzi poszukujących, niezależnie od wyznawanej wiary lub niewiary. Jeśli chodzi o religię, to warto byc tutaj szczególnie ostrożnym. Nie pójdziesz przecież do buddyjskiej świątyni i nie powiesz tam jego wyznawcom, że Budda jest kupą, aby sprawdzić, czy się uśmiechną i potwierdzą swoje dążenie do szczęścia. To byłoby nietaktem. Tym bardziej dowcipy o Jezusie na tym forum. Jakie jest chwilami, każdy widzi.
                                              • Gość: Fugazi Re: imie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.05, 12:30
                                                >Precyzyjnie wyraża to Katechizm w punktach 2142 - 2158. Na
                                                >temat oddawania czci przedmiotom możesz poczytać kilkanaście punktów wcześniej. >Tekst jest w sieci. www.katechizm.opoka.org.pl
                                                >Nie chce tu wklejać zbyt dużo tekstu, nie potrafię lepiej ująć tych treści.

                                                Przeczytałem i dzielę się refleksją o przeczytanej wykładni przekazań.

                                                1. Katechizm nie stanowi w doktrynie wiary a jedynie jest próbą jego interpretacji. Tak go rozumiem, może się mylę.

                                                2. Jako taki zbiór rozważań wg mnie źle interpretuje przekazanie a również rozpowszechnia niezgodną jej wersję. www.kosciol.pl/content/article/20040925135856776.htm Załączony link jest przedsmakiem samej dyskusji o przekazaniach i nie jest moim zamiarem rozstrzyganie sporu o słowa zapisane lecz o interpretowane. Przeto nie uznaję jako argument w dyskusji cytatu z katechizmu a wyłącznie własne twoje przemyślenia.

                                                3. Doktrynalne, powszechne a więc obowiązujące interpretacje pisma świętego nie mogą być argumentem, podobnie jak i samo pismo święte. I jedne i drugie spisywali ludzie ze swoimi wadami a i na przestrzeni lat kiedy powstawały zawiarły wiele sprzeczności których podnosić nie muszę.

                                                4.Toteż wybacz ale ile ludzi wierzących tyle winno być interpretacji. Świadczyłoby to o wiedzy (znajomości pisma) jak i własnych przemyśleniach. I o nie (myśli) mi chodzi.

                                                > Dla mnie nie ma takiej alternatywy. I nauka i Imię jest godne czci. Ze względów
                                                > zawartych w treści Katechizmu.

                                                Szkoda, bo dla mnie zawsze jest alternatywa.

                                                > Nie wiem, jak rozumiesz ową "częściowość" człowieczeństwa Jezusa. Katolicy wier
                                                > zą, że jest Człowiekiem w 100%. Podobnie jak w 100% jest Bogiem. Właśnie ze wzg
                                                > lędu na Jego bóstwo warto mieć szacunek dla Jego Imienia.

                                                Tu mnie wyprowadziłeś z błędu. Nie zakładałem istotnie, że można być i Bogiem i człowiekiem jednocześnie. Kiedyś sądziłem, że był Bogiem pod ludzką postacią. Tak czy inaczej mój wywód dotyczący człowieczeństwa pozostaje wciąż aktualny i nie sądzę aby udział jego imienia w kawałach był problemem.

                                                > Nie pójdziesz przecież do buddyjskiej
                                                > świątyni i nie powiesz tam jego wyznawcom, że Budda jest kupą, aby sprawdzić, c
                                                > zy się uśmiechną i potwierdzą swoje dążenie do szczęścia.

                                                Oczywiście. Lecz nie uczynię tego wyłącznie z pobudek prozaicznych. Kultura nakazuje mi unikania sytuacji w których przekroczona zostanie moja granica wychowania czy też moje poczucie dobrego smaku. Granica nie jest stała i podlega ewolucyjnym przesunięciom do czego namawiam forumowiczów. Aby jednak to nastąpiło muszą paść konkretne argumenty, nie zaś wyłącznie poczucie doznanej przykrości czy uczucie nietaktu.
                                                Posiadanie owej własnej granicy różnicuje nas i jest przyczynkiem do wymiany poglądów. Posiadanie jednakowej, uniemożliwiłoby nam swobodne wypowiadanie się a być może i ograniczyło wolność. Ekstremizm zaś w dążeniu do wolności (jak kiedyś ktoś napisał) jest cnotą, nie występkiem.
                                                Proszę aby to przemyśleć czytając Swarożyca.

                                                Pozdrawiam
                                                Fugazi
                                                • Gość: ksiadz Re: imie IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.05, 14:12
                                                  > 1. Katechizm nie stanowi w doktrynie wiary a jedynie jest próbą jego interpretacji.
                                                  Nie rozumiem tego zdania, szczególnie czego dotyczy słowo "jego"?

                                                  > 1. ...Tak go rozumiem, może się mylę.
                                                  Katechizm jest szczegółowym wyjaśnieniem nauki Kościoła katolickiego w temacie rozumienia Biblii, Tradycji, moralności, modlitwy, liturgii i innych jeszcze. Nie jest "próbą" interpretacji, ale wykładnią wiary Kościoła katolickiego.

                                                  > 2. Jako taki zbiór rozważań wg mnie źle interpretuje przekazanie a również rozpowszechnia niezgodną jej wersję....
                                                  Mocny zarzut. Możesz podać właściwą wersję? Poza tym mam wrażenie, że rozmawiamy o przykazaniach. A Ty używasz w poście słowa "przekazanie". Czy mówimy o tym samym?

                                                  Załączony link jest przedsmakiem samej dyskusji o przekazaniach...
                                                  Strona, na którą się powołujesz jest stroną prywatną kilku osób. Ma charakter informacyjny. Nie rości sobie jednak prawa do ostatecznych wyjaśnień problemów natury biblijnej czy innej. Można na niej umieszczać informacje i teksty różnych kościołów chrześcijańskich. Nawet kontrowersyjne. I dobrze. To sprzyja poznawaniu się i dyskusji.

                                                  > Przeto nie uznaję jako argument w dyskusji cytatu z katechizmu a wyłącznie własne twoje przemyślenia.
                                                  Moje przemyślenia są zgodne z nauczaniem Kościoła katolickiego. Jeśli zarzucasz mu błędy, to je wskaż. Gdzie coś "źle interpretuje"? I w porównaniu z czym jest to złe? W porównaniu z treściami wspomnianej www?

                                                  > 3. Doktrynalne, powszechne a więc obowiązujące interpretacje pisma świętego nie mogą być argumentem, podobnie jak i samo pismo święte.
                                                  Biblia jest właściwie jedną wielką biblioteką ksiąg. Powstawały wiele tysięcy lat. I wcześniej jeszcze, zanim zostały spisane, były przechowywane w pamięci ludzi, którzy przekazywali sobie treści i uczyli się ich na pamięć. Błędy oczywiście się pojawiały - są różne niejasności nawet w polskich tłumaczeniach. Nie zaciemniają jednak przekazu Dobrej Nowiny. Wierzę, że natchnieni przez Boga ludzie wiernie przekazywali Jego naukę. Nie musisz podzielać tej wiary.

                                                  > 4.Toteż wybacz ale ile ludzi wierzących tyle winno być interpretacji.
                                                  Spotkałem się już z taką tezą. Dla mnie jest nie do przyjęcia. Ktoś może dojść do wniosku, że np. Archanioł Gabriel współżył z Maryją. Albo że Eliasz odleciał z kosmitami. Mam to uznać za równie dopuszczalne interpretacje? Ponieważ ktoś wpadł na taki pomysł?

                                                  > Granica nie jest stała i podlega ewolucyjnym przesunięciom do czego namawiam forumowiczów.
                                                  Moim zdaniem granica ta jest stała, lecz posiada pewien element nieostrości. Dlatego tym bardziej warto mieć szacunek dla poglądów innych ludzi. Przesuwanie granicy może świadczyć o braku taktu. Co widać w wypowiedziach na forum.

                                                  >Posiadanie jednakowej, uniemożliwiłoby nam swobodne wypowiadanie się a być może i ograniczyło wolność.
                                                  Każda wolność posiada swoją granicę nienaruszalną. Dzięki temu jest wolnością, a nie swawolą.

                                                  > Proszę aby to przemyśleć czytając Swarożyca.
                                                  Dziękuję. Dla mnie jego posty nie są przejawem wolności poglądów, ale prymitywizmu. Na nieszczęście się tym bawi. Dla mnie to jest bardzo niesmaczne. Pisał kiedyś o tym w jakimś dawnym poście do henia. O tym, jak na forum robi sobie jaja z wiary, swojego rzekomego pogaństwa i takich spraw. I tyle.
                                                  • ja_aska Re: imie 05.08.05, 14:33
                                                    Biblia jest właściwie jedną wielką biblioteką ksiąg. Powstawały wiele tysięcy l
                                                    > at.
                                                    nie tak wiele, wasza główna część ma tylko dwa tysiące.
                                                    PS sorki za wcięcie
                                                  • Gość: Fugazi Re: imie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.05, 16:47
                                                    > Nie rozumiem tego zdania, szczególnie czego dotyczy słowo "jego"?

                                                    Przyznam, że często mi się zdarza, że pisząc formułuje dość chaotycznie zdania. Wynika to najczęściej z robienia wielu rzeczy naraz; toteż proszę o wybaczenie.
                                                    Zdanie winno brzmieć:
                                                    Katechizm nie stanowi doktryny wiary a jedynie jest próbą jej interpretacji.

                                                    > Katechizm jest szczegółowym wyjaśnieniem nauki Kościoła katolickiego w temacie
                                                    > rozumienia Biblii, Tradycji, moralności, modlitwy, liturgii i innych jeszcze.

                                                    Tylko tak twórcom katechizmu się wydaje. Bo:
                                                    1. Jest więcej katechizmów w tym też wcześniejsze które inaczej postrzegają i moralność i tradycję i świat.

                                                    > Mocny zarzut. Możesz podać właściwą wersję? Poza tym mam wrażenie, że rozmawiam o przykazaniach.

                                                    Oczywiście że o przykazania.
                                                    Oto różnice w przekładach:

                                                    Biblijna wersja Dekalogu:
                                                    "Jam jest Pan, Bóg Twój, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli."
                                                    I. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
                                                    II. Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg Twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą, a czyniący miłosierdzie tym tysiącom tym, którzy mnie miłują i strzegą moich przykazań.
                                                    III. Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, nadaremno; bo nie będzie miał Pan za niewinnego tego, który by wziął imię Pana, Boga swego, nadaremno.
                                                    IV. Pamiętaj, abyś dzień sobotni święcił. Sześć dni robić będziesz i będziesz wykonywał wszystkie roboty twoje; ale siódmego sabat Pana, Boga twego, jest; nie będziesz wykonywał weń żadnej roboty, ty i syn twój, i córka twoja, sługa twój i służebnica twoja, bydlę twoje i gość , który jest między bramami twymi. Przez sześć dni bowiem czynił Pan niebo i ziemię, i morze, i wszystko, co w nich jest, a odpoczął dnia siódmego; i dlatego pobłogosławił Pan dniowi sobotniemu i poświęcił go.
                                                    V. Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie.
                                                    VI. Nie będziesz zabijał.
                                                    VII. Nie będziesz cudzołożył.
                                                    VIII. Nie będziesz kradzieży czynił.
                                                    IX. Nie będziesz mówił fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu.
                                                    X. Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego, ani będziesz pragnął żony jego, ani sługi jego, ani służebnicy, ani wołu, ani osła, ani żadnej rzeczy, która jego jest.

                                                    i wersja katechizmowa
                                                    "Jam jest Pan, Bóg twój, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli".
                                                    I. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
                                                    II. Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno.
                                                    III. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.
                                                    IV. Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył i dobrze ci się powodziło na ziemi.
                                                    V. Nie zabijaj.
                                                    VI. Nie cudzołóż.
                                                    VII. Nie kradnij.
                                                    VIII. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu.
                                                    IX. Nie pożądaj żony bliźniego twego.
                                                    X. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

                                                    > Strona, na którą się powołujesz jest stroną prywatną kilku osób.
                                                    Tak jest i na tym polega dialog. Szkoda, że dialogu nie ma jeśli idzie o katechizm. Rozumiem jego brak następująco:
                                                    Albo uznajesz nauki kościoła z katechizmu i jesteś katolikiem albo nie i wtedy nie jesteś katolikiem lub jesteś katolikiem grzesznikiem.

                                                    > Moje przemyślenia są zgodne z nauczaniem Kościoła katolickiego. Jeśli zarzucasz mu błędy, to je wskaż.

                                                    Bynajmniej. Ja Ci zarzucam, że nie masz własnych. Jestem ciekaw czy to tylko forumowa poza, czy może są punkty z katechizmu które budzą twoje wątpliwości i chętnie byś napisał je inaczej.

                                                    > Dla mnie jest nie do przyjęcia. Ktoś może dojść
                                                    > do wniosku, że np. Archanioł Gabriel współżył z Maryją. Albo że Eliasz odleciał
                                                    > z kosmitami. Mam to uznać za równie dopuszczalne interpretacje? Ponieważ ktoś
                                                    > wpadł na taki pomysł?

                                                    Dla mnie jest do przyjęcia. To sprawa tego, który taką interpretację rozpowszechnia. Tak czy inaczej warto o niej porozmawiać.

                                                    > Przesuwanie granicy może świadczyć o braku taktu. Co widać w wypowiedziach na forum.

                                                    Brak taktu jest subiektywny jak i wrażliwość. Toteż istotniejszym jest udział w dyskusji niż wypaczony takt.

                                                    > Dziękuję. Dla mnie jego posty nie są przejawem wolności poglądów, ale prymitywizmu. Na nieszczęście się tym bawi. Dla mnie to jest bardzo niesmaczne.

                                                    Sądzę że ma swoje powody frustracji. Kraj jaki widzi niekoniecznie idzie we właściwą stronę.
                                                    Nie zamierzam być advocatus diaboli :))))) ale poczytałem jego wcześniejsze posty (te sprzed lat) i jawi mi się mniej prymitywnie niż Tobie.

                                                    Na koniec uwaga i prośba zarazem.
                                                    Bo rozdrabniamy się trochę a i tematów zbyt dużo poruszamy. Moja wiedza n/t KK jest ograniczona i nie chcę wdawać się w teologiczne dysputy z jednej strony z drugiej zaś nie chciałbym abyś z moich myśli wyciągał zdania i je komentował a właściwie kwitował stwierdzeniem.
                                                    Wypowiedź staram się rozdzielać liniami i tylko całość stanowi (być może niezgrabną) myśl. Zdaję sobie też sprawę, że wtrącam w środek takiego słowotoku zdania mocno kontrowersyjne. Lecz tylko w całości mają sens i wyjmowanie ich wraz z komentarzem nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem.
                                                    Blackexit tak wyjmował. Znacie sie?

                                                    Pozdrawiam
                                                    Fugazi


                                                  • Gość: ksiadz Re: imie IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.05, 23:26
                                                    > Katechizm nie stanowi doktryny wiary a jedynie jest próbą jej interpretacji.

                                                    Pozostane jednak przy zdaniu, które wyraziłem poprzednio.
                                                    Poza tym zrodziło się we mnie pytanie: dlaczego nazywasz Katechizm "próbą interpretacji wiary"? Czy nie jest po prosty wyjaśnieniem szczegółowym wiary katolickiej?

                                                    > 1. Jest więcej katechizmów w tym też wcześniejsze które inaczej postrzegają i moralność i tradycję i świat.

                                                    Być może są jeszcze jakieś katechizmy. Pamiętam z rodzinnego domu stare wydanie. Ale nie sądzę, żeby dokonały się jakieś podstawowe zmiany w ujęciu moralności i wiary. Jest większe otwarcie Kościoła na dialog ze światem. To dobra zmiana. Ciekawe, jakie przyniesie przyszłość? Na pewno jednak nie ustepstwa moralne wobec oczekiwań, jakie niesie ze sobą świat.

                                                    > Biblijna wersja Dekalogu: "Jam jest Pan, Bóg Twój, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli."
                                                    > > i wersja katechizmowa...

                                                    W Biblii są dwie redakcje Dekalogu: Księga Wyjścia 20,1-17 [jeśli się nie mylę to ta, którą zacytowałeś] oraz: Księga Powtórzonego Prawa 5,6-20. Między tymi tekstami są różnice w treści zdań, ale przekaz jest dokładnie taki sam.
                                                    Przykazania w formie katechizmowej to ta sama treść wyrażona w formie bardzisj skrótowej, dzisiaj byśmy powiedzieli o wersji prawie "mnemotechnicznej", czyli po prostu korzystnej do nauczenia się na pamięć.

                                                    > Albo uznajesz nauki kościoła z katechizmu i jesteś katolikiem albo nie i wtedy nie jesteś katolikiem lub jesteś katolikiem grzesznikiem.

                                                    Oczywiście dla tożsamości Kościoła niezbędne jest wspólne wyznawanie tej samej wiary oraz postępowanie wg tych samych zasad. To jest zupełnie normalne. Jak w każdej grupie ludzi, których coś łączy.
                                                    Nie można być "trochę w ciąży". Młodzież nazywa połowiczność ściemą. Kiedyś mówiło się na to "sezon".

                                                    > Ja Ci zarzucam, że nie masz własnych. Jestem ciekaw czy to tylko forumowa poza, czy może są punkty z katechizmu które budzą twoje wątpliwości i chętnie byś napisał je inaczej.

                                                    Mam własne poglądy, są zbieżne w całości z poglądami Kościoła. Czy to oznacza, że nie mam własnego zdania? Nie sądzę. Wręcz przeciwnie - jestem dumny, że mogę wyznawać prawdę Kościoła. Widzę w niej natchnienie Boże, a także zwykły rozsądek, miłość, prawdę. Jest tu także miejsce na poszukiwania, stawianie pytań, wątpliwości i ch rozjaśnianie. Kościół katolicki nie jest sektą. W sekcie nie ma mowy o własnym zdaniu.

                                                    > Dla mnie jest do przyjęcia. To sprawa tego, który taką interpretację rozpowszechnia. Tak czy inaczej warto o niej porozmawiać.

                                                    Zdumiony jestem Twoją postawą. Moim zdaniem w sytuacji, gdy każdy może przedstawić swoją prywatną interpretację, nie chodzi już o Prawdę, ale o zaprezentowanie swojego zdania. Domyślam się - tylko sie domyślam - że nie masz przekonania, że istnieje obiektywna prawda? Czy dobrze myślę?
                                                    Postawienie akcentu na prywatne poglądy, a nie na poszukiwanie prawdy, to znak naszych czasów. Moim zdaniem uniemozliwia to prawdziwy dialog, a jest tylko żonglerką językową. Czasem manipulacją słowami.

                                                    > Brak taktu jest subiektywny jak i wrażliwość.

                                                    Wrażliwość to cecha subiektywna. Rzeczywiście. Przyjmijmy, że poczucie taktu również. Po co zatem w ogóle netykieta?

                                                    > Nie zamierzam być advocatus diaboli :))))) ale poczytałem jego wcześniejsze posty (te sprzed lat) i jawi mi się mniej prymitywnie niż Tobie.

                                                    Rozumiem, pozostanę przy swoim zdaniu. Podtrzymuję przekonanie, że jego posty są wyjatkowo prymitywne. Zwłaszcza, gdy poniosą go nerwy.

                                                    > nie chciałbym abyś z moich myśli wyciągał zdania i je komentował a właściwie kwitował stwierdzeniem.

                                                    Rozumiem i postaram się tak to właśnie odczytywać. Nie chciałbym, żebyś moje odpowiedzi traktował jako czepianie się, ponieważ absolutnie nie mam takiej intencji. Staram się być precyzyjny i uprzejmy. Mam nadzieję, że nie poczujesz się urażony moją niezdarnością w dyskusji.

                                                    > Blackexit tak wyjmował. Znacie sie?

                                                    Nie znam go na co dzień. Ale ten sposób dyskusji jest dość powszechnie przyjęty w sieci, dlatego z niego korzystam.

                                                    Dobranoc.
                                                    ksiadz
                                          • swarozyc Re: dowcipny 04.08.05, 22:13
                                            Gość portalu: ksiadz napisał(a):
                                            Ciekawa jednakże byłaby dyskusja n/t świętości imion
                                            Chętnie, ale nie na poziomie swarozyca i ja_aski.
                                            '''''''''''''''''''
                                            A to klesze chamidlo; moje boskie imie napisal z malej litery i sam chce
                                            ustalac reguly gry!
                                            • Gość: ksiadz Re: dowcipny IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.05, 00:02
                                              No cóż, szkoda słów.
                                              • edico Re: dowcipny 05.08.05, 03:59
                                                Co to jest?

                                                Czarne i puka w szybkę???
                                                Ksiądz po kolędzie!!
                                          • ja_aska ksiądz daj se na luz. 05.08.05, 09:57
                                            mogę mieć swoje zdanie o takich jak ty.
                                            • Gość: ksiadz jestem wyluzowany :) IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.05, 10:18
                                              Ja również moge mieć swoje zdanie o takich jak ty.
                                              • ja_aska Re: jestem wyluzowany :) 05.08.05, 10:22
                                                wyluzuj bardziej. ja cię nie tykam w rozmowie z fugazim więc oczekuję tego
                                                samego.
                                                • Gość: ksiadz jest bardziej! IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.05, 10:24
                                                  Ja ciebie również nie tykam. Odnoszę się tylko i wyłącznie do niskiego poziomu kultury twoich wypowiedzi na forum.
                                                  • ja_aska Re: jest bardziej! 05.08.05, 10:33
                                                    daj se na luz całkowicie. ja nie tykam cię i nie nawiązuję do twojej więc
                                                    bardzo proszę : odwal się.
                                                  • Gość: *** Re:do aski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.05, 10:48
                                                    Eee, podobno dziś masz lepszy humor, tak deklarowałaś w innym wątku (walac przy okazji byka:chumor), a tu proszę - "odwal się". To jest poziom dyskusji?
                                                    Wyznajesz filozofię Kalego, jak widzę.
                                                  • ja_aska Re:do aski 05.08.05, 11:56
                                                    za byka sorry, nie zauwazyłam. co do zwrotu odwal się, pragnę zauwazyć, że we
                                                    wpisach wyżej prosiłam normalnie co zostało zlekceważone.
                                                  • Gość: ksiadz jest calkowity luzik :) IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.05, 10:55
                                                    DO ciebie nic nie mam.
                      • Gość: * Re: Ja też jestem przeciwny :-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 14:55
                        Jestem także proobywatelski. Opowiadam się słoneczną za pogodą dla wszystkich
                        obywateli w czasie wolnych dni spędzanych na łonie przyrody. Nie obawiam się
                        nawet poddanie takiego stanowiska pod referendum i nie muszę wcale
                        przeprowadzać żadnej akcji propagandowej przed takim aktem aprobaty społecznej
                        w celu uzasadnienia swojej racji :-)

                        To wszystko jest tak samo oczywiste, jak Twój post :-))
    • Gość: ksiadz misjonarzu edico dziekuje :) IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.05, 22:25
      Dzięki za umieszczenie tej informacji także na tym forum. Jak pewnie zauważyłeś nie chodzi tu o żadne śledztwa, ale pomaganie kobietom będącym w potrzebie. Ciekawa jest także wizja jezuitów. Zajmują się prowadzeniem śledztw? Doczytałeś tekst do końca? Obawiam się, że nie. A szkoda.
      • edico Re: ksiądz księdzem, tylko życie nie przystaje 04.08.05, 11:12
        Nie wiem, czy księżulku zauważyłeś tą dobroczynność.

        cytat za "Polityką":
        "Kilka lat temu do prokuratury zwrócił się ksiądz z doniesieniem, że w jednym
        z warszawskich szpitali ma być przeprowadzony zabieg usunięcia ciąży.
        Pacjentkę czekała operacja mózgu. Ciąża mogła utrudnić zabieg i
        rekonwalescencję. Po wizycie prokuratora w szpitalu lekarze wycofali się z
        planowanej aborcji. Kobieta w tej sytuacji nie zgodziła się na operację.
        Urodziła i zmarła po kilku miesiącach pozostawiając ośmioro dzieci."

        Kolejny wypadek efektów uporczywego trzymania się spraw czyjejś d... przez
        księży w miejsce pełnienia swego posłannictwa w sposób świadomy i w pełni
        odpowiedzialny konsekwencji za swoją interporetację filozofi życia po
        kościelnemu, wymaga poszukiwania odpowiedzi przynajmniej na podstawowe pytania,
        w tym:
        - co należałoby zrobić z tym księdzem. Skoro było to działanie w imieniu prawa,
        to wykonawcy takiego prawa powinni zostać obarczeni kosztami wychowania ósemki
        dzieci.
        - czy tego typu postawy nie należy jednoznacznie i publicznie nazwać
        szkodliwym fanatyzmem w wykonaniu funkcjonariuszy kościelnych, wsółwinnych
        niejednej tragedii i śmierci człowieka?
        - Co dalej? Panowie lekarze, czy dalej będziecie bać się takich fanatycznych
        prymitywów?

        Nadmieniam, że dzięki takiej głupocie jedna ze spraw toczy się aktualnie przed
        Strassburgiem i zapewne będzie sprawą przegraną. Biorąc pod uwagę standardy
        europejskie, kobieta otrzyma sowita jak na nasze warunki odszkodowanie, ale ani
        jej ani dziecku zdrowia to nie przywróci. Gdzież się podziała ta
        pseudowrażliwość aborcjonistów? A nie milsze by było również i Bogu, gdyby
        zamiast potrząsania szabelkami i pokrzykiwania zajęlibyście się pomocą dla tej
        kobiety i jej dziecka? Czyżby w tej sprawie woda była znowu za gorąca i w usta
        parzy? Dzięki własnie takim bezmyslnym i nieodpowiedzialnym postawom znowu
        weszyscy będziemy muśieli płacić za wprowadzanie w czyn doktrynalnych
        "nawiedzonych misji dziejowych" mających się do praktyki życia jak pięść do nosa..
        • ja_aska Re: ksiądz księdzem, tylko życie nie przystaje 04.08.05, 11:26
          bo powinna pierw urodzić a potem operować a w trakcie codziennie się modlić
          toby jej przeszło. za mało wierząca była zapewne.
        • Gość: ksiadz jestem fanatycznym prymitywem IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 13:00
          Mam jednak wrażenie, że temu księdzu nie chodziło o czyjąś dupę, ale o dziecko. Tyle. Szkoda, że tego nie odróżniasz.
          • swarozyc Re: jestem fanatycznym prymitywem 04.08.05, 13:01
            Z listu żołnierza do dziewczyny:
            "W jednej ręce trzymam Twoją fotografię, a drugą myślę o Tobie"
          • ja_aska Re: jestem fanatycznym prymitywem 04.08.05, 13:05
            zabił kobietę, matkę kilkorga dzieci. kto się nimi zajmie? kościól? czy jak
            zwykle państwo? a co z tym co zabił?
          • Gość: * Re: banały i prymitywem wyciągania wniosków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 14:44
            Banalne tłumaczenie i jeszcze gorsza interpretacja.
            Praktycznie gdzieś od roku 1990 dyżurnym tematem księży jest właśnie dupa.
            Jeżeli - jak twierdzisz - co innego mówił a co innego miał na mysli i jeszcze
            co innego robii, powinien wziąć sobie interpretatora własnych myśli, mowy i
            czynów wzorem naszego niezapomnianego prezydenta.
            • Gość: ksiadz Re: banały i prymitywem wyciągania wniosków IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 18:56
              > Praktycznie gdzieś od roku 1990 dyżurnym tematem księży jest właśnie dupa.
              Ot i mamy kolejny zabobon. Zdanie tak ogólne, że nie da się z nim dyskutować oraz nieprawdziwe z zasady. Znam wielu księży, dla których dupa nie jest dyżurnym tematem.
              Możes wyjaśnić, o co chodzi w tym zdaniu z interpretatorem, bo jest niezrozumiałe. Czy ty gwoazdko to aby edico nie jesteś? Podobnie budujecie zdania.
              • edico Re: Ginekolog jezuita na tropie :)) 04.08.05, 23:38
                > Ot i mamy kolejny zabobon. Zdanie tak ogólne, że nie da się z nim dyskutować or
                > az nieprawdziwe z zasady. Znam wielu księży, dla których dupa nie jest dyżurnym
                > tematem.
                > Możes wyjaśnić, o co chodzi w tym zdaniu z interpretatorem, bo jest niezrozumia
                > łe. Czy ty gwoazdko to aby edico nie jesteś? Podobnie budujecie zdania.
                • Gość: ksiadz olsztynskie kompleksiki? IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 23:58
                  Tam ci nie idzie dyskusja na forum? O rany,dlaczego????????
                  • edico Re: olsztynskie kompleksiki? 05.08.05, 01:25
                    Dla tego księzulku, że dobrze mi tak :))
                    • Gość: ksiadz Re: olsztynskie kompleksiki? IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.05, 09:55
                      Aaaaa, "dla czego"? :)
    • Gość: jolka Dlaczego? Z zazdrości! IP: *.localdomain / *.teleton.pl 04.08.05, 07:34
      Bo od tego nie ma "cołaski"
      Bo maleje liczba chrztów (co łaska)
      Bo maleje liczba duszyczek do strzyżenia (cołaską)
      Bo zazdroszczą, że inni się pieprzą a oni muszą to robić po kryjomu
      więc z czystej zawiści i dbałości o własny biznez (interes też)
      • Gość: ... Re: Dlaczego? Z zazdrości! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 10:41
        Jolka, jak ty żyjesz z taką głupotą? Budzisz się rano i co?
        • edico Re: Jolka ma rację 04.08.05, 10:58
          Uczciwy proboszcz dał by poprostu parafianom w goliznę za sknerstwo a nie
          uciekał się do takich wybiegów :))
          • edico Re: Jolka ma rację 04.08.05, 10:59
            PS. serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,2488682.html
            • ja_aska mam pytanie 05.08.05, 10:03
              skąd ten ksiądz (polityka) wiedział, że ciężko chora (umierająca) kobieta idzie
              przeprowadzić zabieg? czy aby nie ze spowiedzi?
              • Gość: też aśka Re: mam pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.05, 10:26
                jesteś ateistką a ja osobą wierzącą, więc mogę ci to wyjaśnić. nie jeden raz
                przejechałam się na własnym proboszczu. wydawało mi się, że jest na prawdę
                człowiekiem w porządku więc chodziłam do niego do spowiedzi i co i często
                słyszałam to co mu powiedziałam na spowiedzi w kazaniach jako przykłady nie
                właściwego zachowania. w końcu zapytałam gościa czy mam być dumna z tego,że
                dostarczam mu tematów do kazań czy mam to traktować jako gorzką lekcję i co
                usłyszłam- otóż to, że nie jestem pępkiem świata itd. reszta raczej nie
                cenzuralna. fajnie. czasami zastanawiam się co ja robię jeszcze w tym
                ugrupowaniu. zdaje się, że jest to normalna praktyka.
                jakieś jeszcze pytania? chętnie udzielę odpowiedzi.
                • ja_aska Re: mam pytanie 05.08.05, 10:35
                  nie rozumiem: jakiś czas temu facet przesiedział niewinnie kilka latek w
                  więzieniu za morderstwo bo jedyny kto znał prawdę , ksiądz nie chciał złamać
                  tajemnicy spowiedzi. więc jest ta tajemnica czy jej nie ma?
                  • Gość: też aśka Re: mam pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.05, 10:41
                    teoretycznie jest, ale to wszystko zależy od ksiedza, który siedzi w
                    konfesjonale
                    a jacy oni są to sama wiesz, ot chociażby nasz "przyjaciel" z forum- zero
                    tolerancji( a o to walczy dla siebie).
                    • Gość: ksiadz ja tez mam pytanie IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.05, 12:32
                      W której wypowiedzi okazałem sie nietolerancyjny? Poproszę o wskazanie konkretne.

                      Podzielam wasz niepokój związany z niebezpieczeństwem ujawniania tajemnocy spowiedzi. Na kapłana z tego powodu spadają najcięższe kary kościelne. A z drugiej strony nasz grzechy - moje i innych ludzi - są do siebie podobne. Nic nazdwyczajnego. Lepiej jednak mówić o Jezusie niż o grzechach.

                      Swoją drogą, mówienie o Kościele jako "ugrupowaniu" mówi właściwie samo za siebie...
                      • ja_aska Re: ja tez mam pytanie 05.08.05, 12:46
                        "drogi" księże, pragnę zauwazyć, że jako osoba niewierząca nie muszę znać
                        nomenklatury obowiązujacej w kk. zastanawia mnie tylko jedna rzecz o którą
                        pytam wyżej. skoro ksiądz zgłosił do prokuratora chęć usunięcia płodu to skąd
                        to wiedział? i czy możliwym jest złamanie tajemnicy spowiedzi?
                        PS. nie używam (staram się) określeń np. sekta czy podobne więc raczej nie
                        obrażam.
                        • Gość: ksiadz Re: ja tez mam pytanie IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.05, 14:18
                          Nie wiem, skąd ksiądz o tym wiedział. Na pewno nie mógł iść z taką wiadomością, jeśli otrzymał ją w konfesjonale. Niemożliwe jest w tej sytuacji złamanie tajemnicy spowiedzi. Oraz w jakiejkolwiek innej sytuacji.
                          • ja_aska Re: ja tez mam pytanie 05.08.05, 14:29
                            mam nadzieję, że tak było. w innym wypadku byłoby to zwykłe suk....wo. inna
                            sprawa do czego jego działanie doprowadzilo.
                      • swantevit GRZYBOBRANIE TO GRZECH !!! (na poligonie) 05.08.05, 12:48
                        Do 7 grzechow glownych zostal zaliczony kolejny - jak wyzej.
                        Na razie tylko na Dolnym Slasku i tylko ustami nizszej rangi urzednikow Kkat.
                        Narzuca to nakaz nieortodoksyjnego myslenia zgrupowanej na Dolnym Slasku
                        populacji katolickiej.
                        Osobiscie odbieram to jako otwarta furtke do nowej jakosci w stosunkach KK a
                        panstwo polskie, gdzie jak dotychczas KK twardo stal na stanowisku nadrzednosci
                        KK w stosunku do panstwa polskiego, a tu prosze! oddolna inicjatywa i wspolna
                        akcja na rzecz wzmocnienia obronnosci 3 RP...
                        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2855757.html
                      • Gość: też aśka Re: ja tez mam pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.05, 12:48
                        tak- może mówienie o Kościele jako o ugrupowaniu mówi sama za sibie, ale
                        ostatnio mocno dostałam po uszach- moim zdaniem nie sprawiedliwie.

                        jeżeli chodzi o Twoją tolerancję poczytaj swoje odpowiedzi głównie do ja_aski i
                        sworozyca, zresztą innych też

                        nasze grzechy są do siebie podobme- OK, ale cycaty ze spowiedzi są niesmaczne
                        (delikatnie mówiąc)

                        szkoda, że częściej mówi się o grzechach a nie o Jezusie i jego nauce
                        • ja_aska Re: ja tez mam pytanie 05.08.05, 13:38
                          prawdę mówiąc J i jego nauki całkowicie mnie nie interesują. wszystko co
                          chciałam wiedzieć jest zawarte na tablicacj mojżeszowych.
    • Gość: Ojciec H. Re: Robota dla jezuitów od zaraz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.05, 15:10
      I dobrze.
      • edico Re: Robota dla jezuitów od zaraz 10.08.05, 14:03
        Gość portalu: Ojciec H. napisał(a):

        > I dobrze.

        I zgodnie z powołaniem. Praca jak w SB.
        • Gość: XXL Re: Robota dla jezuitów od zaraz IP: *.ksiazat.v.pl 10.08.05, 21:17
          edico napisał:

          > Gość portalu: Ojciec H. napisał(a):
          >
          > > I dobrze.
          >
          > I zgodnie z powołaniem. Praca jak w SB.

          I taka jest prawda, jezuici to najgorszy odłam kleru,okrutni, podstępni i
          bezwzględni.
          Wiem od pewnego znajomego że szkolą ich na wzór jednostek specialnych.
          Ludzie do mokrej roboty w habitach z kapturami.
          Sporo ich porzucało te wdzianka po transformacji w kraju i rozpełzo sie jak
          robactwo zasiadając na co intratniejszych stanowiskach.
          Wystaczy poczytać na temat ich historii czego dokonali przez stulecia począwszy
          od Azteków i Majów, jedno pasmo intryg i mordów no i oczywiście w imię Boga.
          • edico Re: Robota dla jezuitów od zaraz 10.08.05, 22:06
            To są jednostki specjalne na specjalnych usługach papieskich. Pełnią rolę SB w
            strukturach kościelnych na potrzeby Watykanu.
    • Gość: Ed Re: Jezuici dają plamę na wynos IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.08.05, 21:03
      Prokuratura chce postawić zarzuty rodzicom 16-latki, która urodziła dziecko w
      łazience. Chłopczyk nie przeżył. Policja znalazła go w plastikowym worku w
      szuwarach nad Odrą.
      serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,2708084.html

      Winni tego morderstwa są wszyscy (nie wyłąśczająć wspomnianych jezuitów), którzy
      akceptuja cimnogod we własnym państiwe i wciskają dzieciakom średniowieczny kit,
      zamiast konkretnej wiedzy o życiu.

      Zreformowane religijnie szkoły podjęły wyzwanie i prowadzą coś takiego jak
      wychowanie seksualne czy wychowaqnie w rodzinie. Dlaczego marnuje czas, kiedy
      katechetka albo wychowawczyni (specjalistki - hi) gadają o miłości, rodzinie,
      Bogu i czystości. Może w końcu czas już zacząć od porządnej informacji o
      świadomym planowaniu rodziny zamiast wciskania lekcji religii i historii
      niepokalanym poczęciu?

      Lata mijają i zamiast obiecywanych wzniosłych efektów wychowawczych po
      wprowadzeniu religii do szkół, coraz częściej obserwuje się takie magisteria
      nauczania "przystosowania" do życia w społeczeństwie dziatwy szkolnej.
      • Gość: ksiadz Re: Jezuici dają plamę na wynos IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 11.08.05, 00:00
        Ed, napisz coś jeszcze, fajnie bełkoczesz. To spadek ciśnienia, czy cisza na
        forum Olsztyna?
        • ja_aska Re: Jezuici dają plamę na wynos 11.08.05, 08:29
          a nie sądzisz, że ma rację? :-)
          • edico Re: Jezuici dają plamę na wynos 11.08.05, 14:11
            Niewielki sondaż internetowy przeprowadzony wśród uczniów szkół wykazuje, że
            zaledwie 39% wypowiadających się jest za pozostawieniem religii w szkołach.
            forum.tibia.pl/showthread.php?t=44892&page=1

            Biorąc pod uwagę formę wprowadzenia tego przedmiotu do szkół oraz uwzględniając
            tylko treść treści art. 12, ust. 1 Konkordatu:
            "Uznając prawo rodziców do religijnego wychowania dzieci oraz zasadę tolerancji
            Państwo gwarantuje, że szkoły publiczne podstawowe i ponadpodstawowe oraz
            przedszkola, prowadzone przez organy administracji państwowej i samorządowej,
            organizują zgodnie z wolą zainteresowanych naukę religii w ramach planu zajęć
            szkolnych i przedszkolnych", można uznać wszędobylstwo kościoła w naszym życiu
            społecznym za bardzo wątpliwie uzasadnione.
        • Gość: Ed Re: Jezuici dają plamę na wynos IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.08.05, 11:44
          Nie po raz pierwszy oświadczasz w taki oto nie wyszukany sposób, że kojarzenie
          rzeczywistości z indoktryną wyniesioną z domu przekracza Twoje możliwości.

          Szkoła ma nam zapewnić edukację w sensie rozwijania umiejętności poznawczych i
          poznawania za ich pomocą faktów i relacji między nimi. Dodatkowe funkcje jakie
          spełnia z przyczyn praktycznych to wspomaganie i korygowanie rozwoju fizycznego
          ciała, oraz rozwój umiejętności uczestniczenia w stosunkach
          społeczno-ekonomicznych zwanych niekiedy duchowymi.

          Chociaż ten ostatni element nauczania jest najbardziej kontrowersyjny, u nas
          niestety powszechnie dopuszczany jest tylko jeden ogólny model filozoficzny,
          czyli religia monoteistyczna o podłożu chrześcijańskim a właściwie katolickim.
          Katolicyzm jest doktryną filozoficzną równoważną (tj. tak samo niemożliwą do
          udowodnienia) nieskończonej ilości innych możliwych systemów.

          Uważam, że rozwój duchowy, jeżeli można go prowadzić w sposób naukowy, polegałby
          na uczeniu filozofii i etyki, do którego samo przygotowanie katechetyczne
          zupełnie nie przystaje.

          Pozostawienie tej sfery gorliwym i nieprzejednanym wyznawcom jednej konkretnej
          doktryny filozoficznej, na temat której zwykle nie zgadzają nawet dyskutować
          wydaje się być co najmniej poważnym błędem (Twój sposób prowadzenia dyskusji
          potwierdza to w zupełności). W efekcie powoduje to, że nauka religii nie polega
          — jak to powinno wyglądać w przypadku rozwoju duchowego — na poznawaniu
          różnorodnych możliwości filozoficzno-etycznych i dyskusji o nich — lecz na
          najbardziej prymitywnej i najmniej wydajnej metodzie uczenia się "faktów"
          religijnych na pamięć i to drogą nakazów i zakazów pod groźbą ściśle określonych
          sankcji.

          Obecnie w większości szkół indoktrynacja religijna wynosi 2 h. Zarówno ateiści
          jak i agnostycy, protestanci, buddyści, mahometanie czy inni innowiercy płacą za
          coś z czego nie korzystają, a katecheci biorą pieniądze za nic. Opisywana w
          wątku sytuacja potwierdza także, że sami katolicy także niewiele z tego
          "uduchowionego" religijnego nauczania wynoszą.

          Jeżeli dodamy do tebo, że z treści art. 12, ust. 1 Konkordatu możemy
          jednoznacznie wyczytać:

          "Uznając prawo rodziców do religijnego wychowania dzieci oraz zasadę tolerancji
          Państwo gwarantuje, że szkoły publiczne podstawowe i ponadpodstawowe oraz
          przedszkola, prowadzone przez organy administracji państwowej i samorządowej,
          organizują zgodnie z wolą zainteresowanych naukę religii w ramach planu zajęć
          szkolnych i przedszkolnych",

          - pozostaje postawienie pytania, jak ta wola rodziców jest wyrażana? Czy za taką
          wolę można uznać przymuszanie dzieci do dostarczenia kartek ze zgodą rodziców?

          Czy nie zadajesz sobie pytania, dlaczego Twój kościół tak usilnie obstaje przy
          katechizacji w szkołach z tendencją do jej quasi-"obligatoryzacji". Może więc
          wcale nie chodzi o jakość, tylko właśnie o ilość i to bez względu na wątpliwą
          podstawę prawną???
          • Gość: ksiadz Re: Jezuici dają plamę na wynos IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 12.08.05, 23:51
            > Nie po raz pierwszy oświadczasz w taki oto nie wyszukany sposób, że kojarzenie
            > rzeczywistości z indoktryną wyniesioną z domu przekracza Twoje możliwości.

            Rzeczywiście, zrozumienie twojego bełkotu przekracza moje możliwości.

            > Szkoła ma nam zapewnić edukację w sensie rozwijania umiejętności poznawczych i
            > poznawania za ich pomocą faktów i relacji między nimi. Dodatkowe funkcje...

            Gdzie wyczytałeś takie zadania szkoły? A może znowu kopiujesz po prostu akapity
            z faktów i mitów? Hmmm... muszę to sprawdzić...

            > Katolicyzm jest doktryną filozoficzną równoważną (tj. tak samo niemożliwą do
            > udowodnienia) nieskończonej ilości innych możliwych systemów.

            Doktryna to trudne słowo, filozoficzna - jeszcze trudniejsze. Ale zdanie
            złożone przez ciebie to już bełkocik. Dzięki, bardzo zabawny bełkocik :)

            > na uczeniu filozofii i etyki, do którego samo przygotowanie katechetyczne
            > zupełnie nie przystaje.

            Marzę o tym, żeby w szkole były zajęcia z filozofii i etyki. Na pewno dzięki
            nim nie wyrastaliby potem dziwacy antyreligijni. No chyba, że uczyłby ksiądz
            Kotliński :)

            > Pozostawienie tej sfery gorliwym i nieprzejednanym wyznawcom jednej
            konkretnej doktryny filozoficznej

            Kolejny bełkocik, na dodatek sprzeczny z ustaleniami Konkordatu, na który z
            lubością się powołujesz. To rodzice decydują o uczenbiu dzieci. Jeśli będą
            chcieli, to szkoła ma obowiązek zapewnić nauczyciela etyki. Lub jakiegokolwiek
            innego duchownego do uczenia dowolnej religii, jeśli życzą sobie tego rodzice.

            >czy inni innowiercy płacą z a coś z czego nie korzystają, a katecheci biorą
            pieniądze za nic.

            Inno wiercy nie chodzą na zajęcia z religii katolickiej, chyba że sami tego
            chcą. Na moje zajęcia chodzą nawet niewierzący.

            > najbardziej prymitywnej i najmniej wydajnej metodzie uczenia się "faktów"
            > religijnych na pamięć i to drogą nakazów i zakazów pod groźbą ściśle
            określonych sankcji.

            Tak tak, to typowy język księdza Kotlińskiego. Współczuję jemu oraz jego
            wyznawcom :) szczególnie tobie.

            > Czy nie zadajesz sobie pytania, dlaczego Twój kościół tak usilnie obstaje przy
            > katechizacji w szkołach z tendencją do jej quasi-"obligatoryzacji".

            To nie usilne obstawanie, ale zwykłe prawo rodziców. A obligatoryzacja istnieje
            tylko w pisemkach księdza Kotlińskiego i twoim chorym z nienawiści umyśle.

            > Może więc wcale nie chodzi o jakość, tylko właśnie o ilość i to bez względu
            na wątpliwą podstawę prawną???

            Mam wątpliwości przezd wszystkim co do stanu twojego umysłu. I to poważne
            wątoliwości. Ale w tym wszystkim przynajmniej zabawnie piszesz. Nie ma złego,
            co by ba dobre nie wyszło :))) Proszę o jeszcze :)))
            • Gość: Ed Re: Pytanie do księdza IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.08.05, 00:05
              Ksiądz to charakter czy zawód?
              Jeżeli zawód, to pożal się Boże, jeżeli charakter to jeszcze gorzej. W
              prowadzonej bezładnej i zagubionej retorsji (bo trudno to nazwać dyskusją)
              dajesz dowód na najmniej mile widziane odcienie fermentacji jednego i drugiego.
              • Gość: ksiadz Re: Pytanie do księdza IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 13.08.05, 00:13
                > Ksiądz to charakter czy zawód?

                Ksiadz to biznes, dziecko, przecież ksiądz Kotliński nie raz o tym pisał,
                zapomniałeś?

                > (bo trudno to nazwać dyskusją)
                To prawda, z twoimi poglądami - jedynie słusznymi - nie da się dyskutować.
                Można sie tylko z nich nieźle uśmiać.

                A propos pytania - mam pytanie z kolei do ciebie: czy miałeś kiedykolwiek
                wątpliwości co do słuszności swoich poglądów na temat Kościoła i wiary? No
                powiedz...
                • Gość: Ed Re: Pytanie do księdza IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.08.05, 02:26
                  Na początek przemyśl dwa cytaty zaczerpnięte z katolickich publikacji:
                  "...Trzecim darem wymienionym przez Apostoła Pawła w naczelnym tekście
                  jest "duch... zdrowego zmysłu." Zdrowy zmysł jest ten, który może poprawnie
                  rozumować na podstawie rozporządzalnej znajomości i wyciągać właściwe wnioski.
                  Wśród członków upadłego rodu ludzkiego nie ma doskonale zdrowych zmysłów, gdyż
                  wszystkie zmysły są do pewnego stopnia naruszone w równowadze; a wielu
                  osobników jest tak niezdrowych, że mówimy o nich, jako będących w obłędzie
                  czyli chorych umysłowo..."

                  "...gdy Apostoł Paweł mówi o zdrowym zmyśle to nie powołuje się on na ludzkie
                  normy zdrowotności umysłowej, lecz na umysł, który jest regulowany wolą Bożą.
                  I tutaj znów Słowo Boże wychodzi na sam przód jako główne źródło nauk, które
                  wytwarzają zdrowotność umysłu z Boskiego punktu zapatrywania. Do tego stopnia
                  posiadamy zdrowy zmysł wymieniony przez Ap. Pawła, gdy wyrzekamy się swoich
                  własnych rozumowań, a przyjmujemy za nasze kierownictwo nauki ..."
                  straze.rpc.pl/1969/5/3.htm#6
                  "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie." -
                  (Mat 5,3)

                  Każdy myślący człowiek jest ateistą! (Ernest Hemingway)

                  W moim przekonaniu wiara w Boga nie ma niestety nic wspólnego z myśleniem a
                  co wiecej przeszkadza mu, ponieważ opiera się ona na logice ludzkiej, która jest
                  logiką implikacji zupełnie obcą przecież Bogu. Jeżeli do tego Kościoła i wiary
                  dołożymy dekoracje Orygenesa i innych doktorów tego Kościoła biorących się za
                  głowy o jedynie słuszne formy i ceremonie wyznawania Boga, można mieć bardzo
                  poważne wątpliwości, o co tutaj tak właściwie chodzi.

                  Nie mam nic przeciwko uzupełnianiu NT nawet na własny doraźny uzytek :-)).
                  Tylko czego to ma dowodzić?

                  Prawa tamtego świata pozostawiam adeptom sztuki z za świata. Mnie
                  interesuje rzeczywistość, a ta jest sprzeczna nie tylko z takim tokiem
                  myślenia ale także z założeniami tej całej katolickiej konstrukcji. Chyba, że za
                  bazę tego wszystkiego przyjmiemy bezmyślność wszystkiego, co się stało i co się
                  stanie.
                  W tym wypadku znowu spotkasz się na zarzut głoszenia herezji nawet wśród
                  popularyzowanych dogmatów swojej religii.

                  W kontekście takich dywagacji można wyciągnąć tylko jeden wniosek, że Bóg
                  umiłował tylko jeden kierunek myślenia zgodny z tworzoną dogmatyką przez jego
                  zastepców. A więc i tu znowu miniesz się ze swoimi założeniami u samych podstaw.

                  Konstrukcja tego wszystkiego jest oszałamiająca brakiem spójności między
                  ewangeliami i nie bez kozery Biblia znalazła się na Kościelnym Indeksie Ksiąg
                  Zakazanych. Mało tego, nie wszystkie ewangelie zostały włączone w NT, a więc w
                  dalszym ciągu ważne skąd innąd przekazy niedostepne dla wiernych, ale tylko dla
                  "uprzywilejowanych mistrzów sztuki interpretacji".

                  Przemyśl to wszystko na spokojnie, zastanów się, poczytaj, sprawdź w innych
                  publikacjach źródłowych i jeżeli uznasz za stosowne odpowiedztak, jak przystało
                  na kogoś wiedzącego w pełni tego słowa znaczeniu, co mówi.
                  • Gość: ksiadz spadlem z krzesla ze smiechu :))) IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 14.08.05, 23:15
                    > Na początek przemyśl dwa cytaty zaczerpnięte z katolickich publikacji

                    Ed, po prostu jesteś świetny :) ostatnim razem tak się ubawiłem także przy
                    twoim poście :) zdaje mi się, że cytaty zaczerpnąłeś ze strony
                    www.nastrazy.pl/biblioteka/czytelnia/straze/
                    Nauczanie tam zawarte ma z katolicyzmem tyle wspólnego, co zeszłoroczny śnieg,
                    albo i jeszcze mniej. Poczytaj sobie o Russelu i potem się wypowiadaj. Jednym
                    słowem - ubaw na całego, a jeśli czytają to świadkowie Jehowy, to już się
                    załamią zupełnie :)

                    > gdy wyrzekamy się swoich własnych rozumowań, a przyjmujemy za nasze
                    kierownictwo nauki ..."

                    Nie wiem, co badacze Pisma robią ze swoim rozumem, domyślam się natomiast, co
                    ty z nim zrobiłeś - po prostu zlikwidowałeś :))) w każdym razie dzięki za
                    poczucie humoru, naprawdę spadłem z krzesła ze śmiechu.

                    > która jest logiką implikacji zupełnie obcą przecież Bogu.

                    Ooooo, a jaką logiką Bóg się posługuje?

                    > Orygenesa i innych doktorów tego Kościoła biorących się za głowy o jedynie
                    słuszne formy i ceremonie wyznawania Boga,

                    No i mamy kolejny bełkocik. Akurat Ojcowie Kościoła słynęli z toleracji,
                    dyskusji i zrozumienia, np. w różnicach między Kościołem wschodnim i zachodnim.

                    > Nie mam nic przeciwko uzupełnianiu NT nawet na własny doraźny uzytek :-)).

                    Kolejny bełkocik. Uzupełnianie NT, gratulacje :)))

                    > z założeniami tej całej katolickiej konstrukcji

                    Po raz kolejny pogrążasz sam siebie nazywając to katolicką konstrukcją. Jednego
                    ci nie można odmówić - konsekwencji. Jak już nazwiesz coś KATOLICKIM, to
                    wyciskasz z tego siódme poty, choćby prowadziło do obłędu i głupoty. Ten typ
                    tak ma, najpierw rezygnacja z rozumu, a potem bełkotanie. Jednak nie katolickie.

                    > nie bez kozery Biblia znalazła się na Kościelnym Indeksie Ksiąg Zakazanych.

                    Fajnie brzmi. Ale w głowie ci chyba juz zupełnie sie popieprzyło :) co za
                    gościu... :)))

                    > nie wszystkie ewangelie zostały włączone w NT

                    Owszem, jest jeszcze sporo innych ewangelii, a nawet jest to gatunek literacki
                    w piśmiennictwie starożytynych chrześcijan. Tak tak. Dobrze czytasz. Doczytaj
                    sobie na ten temat, ale - błagam - nie na stronach montowanych przez kuzynów
                    świadków Jehowy.... :)))

                    > odpowiedztak, jak przystało na kogoś wiedzącego w pełni tego słowa znaczeniu,
                    co mówi.

                    Tak właśnie odpowiadam - wypisujesz horrendalne głupoty. Wspólczuję. Ciekaw
                    jestem, jak wyglądasz... chciałbym zobaczyć ten obłęd w oczkach.... to musi być
                    niezłe... :)))



                    • edico Wiara to nie wiedza- wyklucza nie tylko wolną wolę 15.08.05, 02:17
                      A wiec albo mamy wolną wolę i możliwość realnego wyboru, ale wtedy Boga być
                      nie może, albo jest Bog Wszechmogący, ale wtedy On o wszystkim decyduje (bo
                      jest Wszechmogacy), a nasze wybory i wolna wola sś tylko ułudami podsuniętymi
                      nam przez Szatana" alter ego Boga Wszechmogacego...
                      Wszechmoc narzuca absolutna dyktature, inaczej jest ona tylko wirtualna, a nie
                      realna wszechmoca, a twój Bog jest Bogiem wirtualnym.

                      Biblia nie jest żadnym dowodem na prawdziwość wiary, tak jak bajki nie są
                      dowodami na isnienie kijow-samobijow czy mówiących kotach w butach...
                      Skad zas wiesz, że:
                      1) bog istnieje? Skad?
                      2) jak istnieje, to co robi, jakie są jego pragnienia i żczenia itp.?
                      Czy kiedykolwiek byłeś w stanie pomyśleć o tym?
                      Skąd wiesz, że wierzysz w tego samego boga co papież? A może są rożni bogowie:
                      jedni dla laikatu, inni dla proboszczów, a jeszcze inni dla ksiażat koscioła?
                      Każdy kto wierzy, wymyślił sobie boga, który jest tak samo różny od boga, w
                      którego wierzy sąsiad, jak twoja osobowość jest różna od osobowości owego
                      sąsiada...

                      Dalej, gdyby była prawda, to byśmy ją znali od urodzenia bezpośrednio od Boga, a
                      nie poprzez katechetów i klechów.
                      Kościół jest tylko zwykłym tworem ludzkim ze swymi wszystkimi przywarami.
                      Prawdziwym twórcą intelektualnym historii tego kościoła jest żyd Szaweł, który
                      wykorzystał w pewnym sensie robotę Piotra kształtując ją pod swoje potrzeby. A
                      co zrobili pozostali apostołowie grzęznąc przecież w okowach chyba najbardziej
                      źródlanych? To czego w końcu Jeshua ich nauczył i jak się z tej nauki wywiązali?
                      Czego ty się nauczyłeś i co z teo wynika?

                      Skoro wolą Boga było danie nam wolności, to wolą jego jest takie dzialanie, by
                      nam tej wolności nie odebrać. Co myśleć zatem o ludziach, którzy pozwalają sobie
                      na odbieranie należnych im praw i godności działając w efekcie raczej z popędu,
                      niż z jakiegoś zamysłu?

                      Dałeś wyraźny dowód już w kolejnym poście na swoje omamy nie potrafiąc ich nawet
                      wyartykułować wręcz zaprzeczając samemu sobie.

                      Dalsza dyskusja na takim poziomie z kimś nie potrafiącym wyrazić nawet chęci
                      wyjścia z własnych omamów staje się bezcelowa. Weź się dziecię lepiej do jakiejś
                      roboty, bo naukę rzeczywiście wydaje się być już stanowczo za późno.

                      Żegnam
    • Gość: Ed Re: Jerst robota dla jezuitów od zaraz IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.08.05, 11:33
      W Ameryce Południowej jezuici zasłynęli z prowadzenia tam działalności misyjnej
      przed przybyciem wojsk hiszpańskich, a następnie obronę autochtonicznej ludności
      przez skrajnym wyzyskiem. W końcu jednak Papież Urban III zabronił im tej
      działalności. Po rewolucji francuskiej i upadku Napoleona w 1814 roku papież
      przywrócił zakon do istnienia. Jego prawdziwy renesans (w pozytywnym tego słowa
      znaczeniu, bo o tym tylk w tej chwili jest mowa) mógłby nastąpić dopiero po II
      wojnie światowej, a szczególnie po Soborze Watykańskim II, który przywrócił mu
      dawne prawo do organizowania systemów edukacji i gromadzenia środków na
      działalność charytatywną. Niestety, zaprezentowanymi formami działania nie mają
      żadnych szans nawet nawiązania do tego, co w ich przeszłości można zaliczyć do
      dego, co niesie za zobą pozytywne działanie a nie jakieś akapity humoru.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka