Dodaj do ulubionych

cholera...

17.11.05, 09:56
jestem w 38 tyg i zaczynam pekac ;)
dotarlo do mnie wlasnie to, ze to JUZ...
i strasznie sie boje. Oczywiscie, ze chcialabym miec dziecko juz out - ale
hmmm... jak je STAMTAD wydobyc bezproblemowo?
nie cierpie szpitali, mam nieciekawe wspomnienia i strasznie pekam - po prostu
OGROMNIE
Obserwuj wątek
    • slonko1335 Re: cholera... 17.11.05, 10:14
      Cześć Agulku:)
      Nie pękaj, będzie dborze, na pewno, musi być:) Jejku jak ja bym chciała
      doczekać 38 tyg., ja żyję w ciągłym strachu bo jestem zagrożona porodem
      przedwczesnym a dziś kończy się dopiero 23 tc, więc pomyśl sobie, że już tylko
      Twoje krótkie, mam nadzieję, cierpienie zostało a Dzidziuś bezpiecznie pojawi
      się w Twoich ramionach. Trzymam kciuki:)
      • ag_ulek Re: cholera... 17.11.05, 10:23
        dziekuje slonko :)
        ja sie chyba musialam pozalic po prostu...
        w koncu spakowalam torbe - i to tez czesciowo ;) jutro ide na ktg - moze sie
        czegos ciekawego dowiem :)
        boje sie - ta ciaza - odpukac - przebiegala mi bezproblemowo - do konca bylam
        aktywna - wlasciwie to caly czas jestem :) jezdze samochodem, spotykam sie z
        ludziskami, imprezuje czasem - oczywiscie nie mylic z alkoholizowaniem - po
        prostu gdy cos jest ciekawego to z mezem sie wybieramy - ostatnio 40ka szwagra ;)
        a tu NAGLE ;) jest JUZ...
        i trzeba zalezec od tylu osob - poloznych, pielegniarek, lekarzy itp...
        no nic - wyjscia innego - jako takiego brak


        slonko - spokojnie doczekajcie z dzidzia do konca - moze trzeba dzidzi
        wytlumaczyc, ze nie ma co sie spieszyc - teraz zimno i paskudnie jest - a wiosna
        bedzie znacznie ciekawiej? :)
        trzymam kciuki za te wiosne :)
    • lacktris Re: cholera... 17.11.05, 11:04
      no ja dopiero jestem w 32 tyg, ale też zaczynam się bać. I jakoś nie dociera do
      mnie moje własne tłumaczenie, że skoro jakoś tam ten dzidziol wlazł, to i
      wyleźć musi :-) trochę mnie przeraża też fakt, że to tylko 8 tygodni mi
      zostało, a ja jeszcze nic nie mam przygotowane.
      • izaazi Re: cholera... 17.11.05, 12:26
        Ja jestem w 31 tc. Też czuje się juz trochę poddenerwowana, ale zbytnio sie nie
        boje. Trzeba sobie powiedziec zeby urodzić i wyjść z tamtąd jak najszybciej i
        że ten ból związany z porodem napewno minie. Przynajmniej wiadomo od czego
        boli, bo jak czasem nas coś boli a człowiek nie wie od czego to chyba bardziej
        sie denerwuje.
        Wszystko bedzie dobrze...strach ma wielkie oczy:)))
        • ag_ulek Re: cholera... 19.11.05, 17:57
          bylam wczoraj na KTG w Zdrojach... i bylo tak jak myslalam.
          Zglosilam sie w izbie przyjec, przemila pani nielegniarka zaprowadzila mnie na
          porodowke - bo tam jest ktg - a tam cisza, spokoj, ciemno i glucho - oprocz
          imprezki w dyzurce - nic sie nie dzialo.
          Wiec siostra mnie przyprowadzila, powiadamiajac pielegniarki - i zostawila w
          sali ktg - a ja tam jak ciolek siedzialam dobre 10-15 min - dobrze, ze jakas
          stara gazeta (z 2004r) tam byla :I
          W koncu laskawie przyszla jedna pani i nie przerywajac rozmowy ze swoja kumpelka
          stojaca na korytarzu - zaczela podlaczac mi sprzet - i wyszla.
          Czulam sie tak, jakby mnie tam po prostu nie bylo.
          Cale szczescie wszystko bylo ok :)


          nie musze mowic, ze sie bardzo uspokoilam - jesli chodzi o mysl o porodzie? ;))))

          dlaczego pielegniarki nie potrafia z siebie wykrzesac chociaz minimum
          uprzejmosci? normalnych ludzkich odruchow?
    • martiii Re: cholera... 22.11.05, 17:56
      ja mam juz porod za soba. Taaaak, wiem, mi to dobrze - pomyslisz / cie :) Ale
      powiem ci dwie rzeczy. Po pierwsze - przez jakies trzy - cztery miesiace po
      porodzie mowilam sobie i wszystkim dookola - "o boooze, zadnych dzieci wiecej,
      JAK kobiety moga sie decydowac na cos takiego po raz kolejny, a czasem kolejny
      i kolejny... Teraz natomiast jestem OSIEM miesiecy po porodzie i ... wcale nie
      balabym sie rodzic znowu :)) PRZYZEKAM!! Wiem, owszem, wiem, ze to bolalo, ale
      wlasciwie to nie pamietam tego bolu. Rozumiesz roznice? WIEM ze bolalo ale NIE
      PAMIETAM jak!! Naprawde!! A drugie co ci powiem to to, ze mimo ze mnie nie
      znasz to uwierz - jak ja poradzilam sobie z porodem, to juz kazdy da
      rade!!!!!!!!! ;D I biore tu pod uwage wszystko - strach przed szpitalami,
      obojetnoscia personelu medycznego, bolem i wreszcie - tym, jaka malutka jestem
      w porownaniu z tym, co mialo ze mnie wylezc... ;))) I wylazlo!! :D Teraz ma 8
      miesiecy, rozrabia jak prawdziwy zbój, ma cztery zęby i dzis stanęlo pierwszy
      raz samo w łóżeczku!! Dla takich chwil warto zyc, a porod... CO TO JEST
      POROD??.. :)))
      Zycze wam dziewczyny dotrwania do terminow i urodzenia przeslicznych i ZDROWYCH
      maluszkow!!! BEDZIE DOBRZE!!!!!!!! :) Pzdr, Marti
      • ag_ulek Re: cholera... 22.11.05, 21:18
        martiii dziekuje Ci za te krzepiace slowa i gratuluje przeogromnie :)

        fakt, nie ma niczego wazniejszego poza tym, zeby dziecko bylo zdrowe :)

        dlatego zacisniemy co trzeba i wycisniemy gadzinke ;)
    • orchidea77 Agulku,nie pękaj! 22.11.05, 21:41
      Wszystko będzie dobrze,ból jest potworny,ale DO PRZEŻYCIA!Kiedy prawie 4
      miesiące temu rodziłam młodego,wierz mi,nie było większej krzykaczki na
      porodówce,a rodziłyśmy we cztery:)Klęłam,gryzłam poduszkę,położnej zrobiłam
      szlaczki z paznokci na ręce,krzyczałam,żeby mnie dobili i różne takie:)Ale
      urodziłam w 20 minut,co wszystkich zaskoczyło,a kiedy zobaczyłam już synka,to
      mogli mnie kroić i palić żywcem,nic bym nie poczuła,takie mnie szczęście
      ogarnęło.
      Pomyśl sobie,przed Tobą urodziły miliardy kobiet,które bały się tak samo jak
      Ty.Taka nasza rola.Głowa do góry!I pochwal się,jak już będzie po wszystkim!
    • mamka22 Re: cholera... 23.11.05, 17:45
      Po prostu o tym nie myśl. Pomyślisz już na miejscyu na porodówce.
      Ja tak zrobiłam. Caly czas odganiałam tą myśl o porodzie od siebie - po co się
      stresować w ciąży.
      Z pogodnym nastawieniem będzie lepiej - zobaczysz!!!!!!!!!!!!!!
      Poród jest na prawdę do przezycia, nawet taki ciężki!!
      A życzę Ci spokojnego i łatwego porodu i miłych wspomnień.

      mamka22

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka