zona.pijaka
18.01.06, 11:35
Dziś rano puk, puk. Mąż pijus otwiera, a tam... dzień dobry fecet
z "telekomunikacji". Pytanie pierwsze czy mamy telefon, tak. Wiec tonem nie
znoszącym sprzeciwu przedstawiciel telekomunikacji, każe przynieść nasze
rachunki. Stary pijus, zaraz, zaraz - chce przeczytać indentyfikator
przyczepiony do klapy. Czyta..., a tam pisze "Netia". Nie wiem co wstąpiło w
starego, chyba jakiś diabeł.
Bo sekunda i netio-telekominikator znalazł się pod przeciwległą ścianą z
ciemnymi bruzdami na czole. Jeszcze tylko dwa kopy z buta w du#pe na "do
widzenia" i tak zakończyła się dzisiejsza przygoda z telekomunikacją.