Dodaj do ulubionych

DZIENNIKARZE I RZECZNICY

IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 23.02.03, 23:57
Pragnąłbym poruszyć problem szczecińskich dziennikarzy i rzeczników prasowych
różnych instytucji. Wielu z nas jest stałymi Czytelnikami lokalnych gazet i
ma swoich "ulubionych" komentatorów medialnych wydarzeń społeczno-polityczno-
gospodarczych. Chciałbym dowiedzieć się co sądzicie Państwo nie o osobach
sprawujących "czwartą władzę", ale jak wypełniają oni swoje obowiązki.
Nieistotne są wulgaryzmy na ich temat tylko konkrety dotyczące ich pracy. Np.
jak postrzegacie Państwo działania p. Ewy Juchniewicz (Rzeczniczka
Marszałka), Izabeli Puławskiej (Rzeczniczka Wojewody), Łucji Dziedzic-Król
(Rzeczniczka Prezydenta Miasta)...itd.... Można nawet pokusić się o ranking
rzeczników i dziennikarzy lub sporządzic rubrykę GAFA TYGODNIA, "ZŁOTA" MYŚL
MIESIĄCA".
Z poważaniem
Obsewator
Obserwuj wątek
    • sen_c Re: DZIENNIKARZE I RZECZNICY 24.02.03, 17:04
      Gość portalu: OBSERWATOR napisał(a):

      > Wielu z nas jest stałymi Czytelnikami lokalnych gazet i
      > ma swoich "ulubionych" komentatorów medialnych wydarzeń społeczno-polityczno-
      > gospodarczych. Chciałbym dowiedzieć się co sądzicie Państwo nie o osobach
      > sprawujących "czwartą władzę", ale jak wypełniają oni swoje obowiązki.

      Odbieram to tak jakby GW (z racji iż jest największym dziennikiem w kraju) była
      zwolniona z komentowania i zajmowania się prowincją, czyli czymkolwiek co
      dzieje się poza bliską okolicą Sz-ina (i chyba innych wielkich miast???).
      Obecnie sporo się poprawiło ale do niedawna, swój regionalny dodatek traktowała
      jak gazetę tylko z ogłoszeniami, poziom artykułów był niski merytorycznie,
      często pojawiały i pojawiają się błędy np. w nazwiskach i nazwach komentowanych
      postaci i miejsc. Kurier, Głos czy Gazeta Lubuska walą Wyborczą pod tym
      względem na ryj. Dziwi mnie ten olewacki stosunek względem regionu, bo przecież
      to kasa, od rodziny i znajomych wiem że i owszem kupowali by Gazetę gdyby
      znaleźli tam choć ślad że ich 15 tysięczne miasteczko w ogóle istnieje.
      • Gość: hej Re: DZIENNIKARZE I RZECZNICY IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 28.02.03, 19:13
        ciekawe czemu nikt nie pisze o dziennikarzacH?
        • Gość: Karuzelowy no jak to...? IP: *.smsnet.pl / 192.168.1.* 28.02.03, 20:19
          ...bo większość z nich to aktywni uczestnicy forum.
          Sobie maja wrzucać kamyki???
          • Gość: rg no to jest tak : IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 28.02.03, 20:55
            codziennie kupuję tylko wyborczą.
            i w zasadzie w lokalnej nie ma co czytać.
            że już nie wspomnę o czymś, co by zapadało
            głębiej w pamięć (no może głosy z forum ?).

            a rzecznicy to w zasadzie dramat - nic
            ciekawego do powiedzenia.

            i na koniec wyjaśnienie w temacie :
            dlaczego tylko wyborcza ?
            bo reszta jest zdecydowanie gorsza ;-)))
            i nie ma świetnego dodatku ogólnopolskiego ;-))))))))))
            gdyby jeszcze chłopaki popracowali nad
            stronami sportowymi ...
    • Gość: Redaktor Re: DZIENNIKARZE I RZECZNICY IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.03, 00:09
      Tak się składa,że jestem dziennikarzem i korzystam z dobrodziejstwa tzw.
      rzeczników prasowych.
      Na pewno o wysokiej klasie profesjonaliźmie mogę powiedzieć w przypadku
      rzecznika wojewody zachodniopomorskiego p. Izy Puławskiej.
      Znacznie gorsze zdanie mam o p. Ewie Juchniewicz, dzisiejszej rzeczniczce
      marszałka a ongiś prezydenta Szczecina. Informacje przekazywane mediom są albo
      niezbyt dokładne, albo mają błędy merytoryczne albo brakuje im podstawowych
      informacji z kanonu co, gdzie, kiedy, jak i dla czego.
      Najbardziej denerwują mnie rzecznicy prasowi, jak np. w Urzędzie Morskim w
      Szczecinie, którzy informacje przekazują wybranym tylko dziennikarzom wg
      upodobań szefostwa uzreu. Zresztą jest to maniera wielu szefów firm, nie tylko
      tego wybranego przypadkowo urzędu.
      Zmorą są natomiast ci rzecznicy prasowi, którzy serwują materiały odbiegające
      od rzeczywistości i mają pretencje, że przekazane informacje podlegają
      weryfikacjom w innych źródłach.
      Trudno mi pisać o własnym środowisku, ale - u wielu dziennikarzy (zwłaszcza
      młodych) widać braki głębszego podejścia do tematu albo traktowanie
      tematów "falowo". Jedna gazeta, czy radio dostrzeże zdarzenie lub problem,
      reszta powiela nawet nie siląc się na zmiane stylu czy szyku podanej przez
      innych informacji. Co gorsza informacje przekazane przez urzędy przepisują w
      całości sygnując je własnym nazwiskiem. Jest to już naruszenie etyki
      dziennikarskiej.
      Inną zmorą jest upolitycznienie dziennikarstwa, lub
      dziennikarstwo "propagandowe" pracujące na rzecz formacji lub konkretnego
      polityka. Takie przypadki mamy w "Głosie Szczeciński", zwłaszcza gdy pismo
      wybiega przed orkiestrę przy decyzjach rządowych. W artykułach pojawia się
      wtedy plejada anonimowych informatorów, którzy wiedzą najlepiej. Czasami
      miewają rację, z reguły - nie.
      Generalnie - szczecińska żuranlistyka nie ma odwagi atakować nieprawidłowości.
      raczej opisuje zdarzenia niż je analizuje. Nie potrafi być sygnalizatorem
      negatywnych zdarzeń, a redakcje uwikłane w zalezności i wpływy z reklam - nie
      chcą lub nie moga zaatakowac wprost i po imieniu nonsenów naszego życia,
      ewidentnej korupcji, partyjniactwa, cwaniactwa i warcholstwa politycznego.
      A jeśli to już czyni - to w stylu sarkazmów, złośliwostek, bardzo płytko.
      Wychodzi na to, ze w Szczecinie dziennikarze boją się być prawdziwą czwartą
      władzą i boją się patrzeć rzetelniej na ręce sprawującym władze bez względu na
      ich barwy w których występują.

      Szkoda, bo dla dziennikarzy - nasza w duzej mierze splugawiona i zdeprawowana
      rzeczywistość powinna być fantastyczną pożywką na dobre materiały
      żurnalistyczne.
      Nie zawsze wynika to z potaw zachowawczych, czasami z braku wiedzy i głębokiej
      penetracji określonych tematów, trudu dociekania do sedna prawdy.
      Mamy raczej reporterów, opisywaczy rzeczywistości, brak jest analityków
      sytuacji krytycznych, np. związanych z korupcją na styku polityki i biznesu.
      Większość dziennikarzy poprzestaje na tym, że pan prezes A. powiedział a
      dyrektor B. stwierdził. Ale konfrontacji ich opinii z tym co robią albo ze
      skutkami tego co zrobili - już nie ma. Na briefingach z politykami - nie padają
      trudne pytanie, mało kto odważy się wprowadzić polityka w zakłopotanie
      stawiając mu merytoryczne pytanie na które on nie będzie potrafił odpowiedzieć,
      co gorsza niejednokrotnie bełkot lub wymigujące się ple, ple, ple przyjmuje za
      dobrą monetę.
      Nie można ciągle traktować odbiorców mediów jak półanalfabetów z zapuziałej
      dziury.
      • Gość: Karuzelowy Re: DZIENNIKARZE I RZECZNICY IP: *.smsnet.pl / 192.168.1.* 01.03.03, 01:37
        Brawo Redaktorze! Bardzo śmiały i o ile się orientuję , prawdziwy tekst. A
        teraz pytanie.Bez złośliwości:co stoi na przeszkodzie bym taki "waleczny" tekst
        o naszej rzeczywistości przeczytał,usłyszał,lub zobaczył sygnowany Pańskim
        nazwiskiem?
        • Gość: Redaktor Re: DZIENNIKARZE I RZECZNICY IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.03, 04:06
          Przeważnie piszę w branzowych pismach ale jak się dobrze poszuka to i w
          Szczecinie trafia się ślad mego "ostrego pióra".Pozdrawiam
      • Gość: nikt Re: Daktorowi IP: *.utp.pl / 10.10.9.* 01.03.03, 02:35
        Dziennikarze i rzecznicy – to w Szczecinie brzmi prawie tak, jak „policjanci i
        złodzieje” i ma w sobie posmak opowieści z półświatka.
        W gruncie rzeczy tak właśnie jest: dziennikarze usiłują coś niecoś wykraść
        rzecznikom, a ci udają pryncypialnych strażników, czasem dopuszczając pismaka
        do tajemnicy.
        Sęk w tym, że szczecińscy dziennikarze (albo raczej: żurnaliści) nawet nie
        udają, że cokolwiek próbują. Czekają na faks od rzecznika.
        Nie stanowią żadnej wyrazistej, kreatywnej grupy zawodowej – jedyną
        ich „imprezą branżową” jest doroczny Plebiscyt na Dziennikarza Roku. Jak bardzo
        to żałosne widowisko, mieliśmy okazję oglądać dziś, w Klubie XIII Muz. Wzajemne
        poklepywanie się po plecach przy wzajemnej, źle skrywanej nienawiści i zawiści,
        przyznawanie nagród wg dość zmiennego klucza towarzyskiego, fałszywe i nie
        potwierdzone żadnymi realnymi osiągnięciami poczucie „elytarności”. Ta „elyta”
        na ogół składa się z parweniuszy słowa, ludzi nie potrafiących sklecić
        poprawnie zdania, ale za to sprawnych w rozmaitych grach biurowych (i
        golfowych). Jak słusznie zauważył mój przedmówca, Redaktor, nawet nie są
        dostatecznie bezczelni, aby zadawać politykom niewygodne pytania.
        Po prostu się wstydzą. Bo nieśmiali są.

        W przeciwieństwie do smutnego i zatęchłego kręgu dziennikarskiego, gildia
        szczecińskich rzeczników wykazuje się o wiele większą siłą przebicia i
        talentem (do robienia kariery).
        Nie zapominajmy, że to w końcu Szczecin odkrył dla świata tak wybitnie medialne
        jednostki, jak:
        nadkomisarz Paweł Biedziak, niegdyś skromny rzecznik wojewódzkiej policji,
        potem telewizyjny showman, a dziś szara eminencja Komendy Głównej;
        redaktor Rafał Jesswein – mistrz kompromisu, swego czasu rzecznik i prezydenta
        Lisewskiego (PC), i Sochańskiego (UW), a do niedawna – złote usta ministra
        gospodarki Jacka Piechoty (SLD);
        major Wojtek Lachowski, rzecznik pomorskich pograniczników, dziś warszawska,
        główna tuba Straży Granicznej
        Sebastian Łuczak, błyskotliwa kariera naczelnego rzecznika Banku PEKAO SA .
        Dla mnie jednak najbardziej fascynującym zjawiskiem pozostanie porucznik
        Magdalena Kluczyńska – niezwykle okazała, milcząca blondynka, która w swej
        karierze rzeczniczki szczecińskiej delegatury UOP nie powiedziała ani słowa. Za
        tę tajemniczość i poufność awansowano ją do Warszawy, gdzie – jako rzeczniczka
        ABW - milczy do dziś, już w randze kapitana
        Można więc było mówić o swoistej, szczecińskiej kuźni rzeczników prasowych.
        Obecna ekipa wyraźnie od tamtych odstaje talentem i kolorytem, ale miejmy
        nadzieję, że to ekipa przejściowa. Może też ich awansują do Warszawy?
        Na koniec jeszcze drobna uwaga – ponieważ tak się składa, że nie jestem
        dziennikarzem a jedynie Nikim, mogę sobie na nią pozwolić. Ubolewa mój
        przedmówca, Redaktor, że „szczecińska żurnalistyka” nie ma odwagi atakować
        nieprawidłowości, „nie potrafi być sygnalizatorem
        negatywnych zdarzeń” i że ona, ta żurnalistyka, taka płytka jest, taka
        niedociekliwa i uwikłana.
        Otóż, drogi Redaktorze – nie ma czegoś takiego jak „szczecińska żurnalistyka”.
        Jest tylko Redaktor, który nie ma odwagi, nie potrafi być sygnalizatorem
        negatywnych zdarzeń etc. etc. Jeśli już tak się Panu w życiu złożyło, że został
        Pan dziennikarzem, proszę śmiało ubolewać i uprawiać samokrytykę w pierwszej
        osobie. Zgodnie z etyką.
        I w żadnym wypadku nie żywić urazy;-) Pozdrawiam.



        • black.night Jeszcze jeden Rzecznik 01.03.03, 02:58
          Gość portalu: nikt napisał(a):
          /...../
          > jednostki, jak:
          > nadkomisarz Paweł Biedziak, niegdyś skromny rzecznik wojewódzkiej policji,
          > potem telewizyjny showman, a dziś szara eminencja Komendy Głównej;
          > redaktor Rafał Jesswein – mistrz kompromisu, swego czasu rzecznik i prezy
          > denta
          > Lisewskiego (PC), i Sochańskiego (UW), a do niedawna – złote usta ministr
          > a
          > gospodarki Jacka Piechoty (SLD);
          > major Wojtek Lachowski, rzecznik pomorskich pograniczników, dziś warszawska,
          > główna tuba Straży Granicznej
          > Sebastian Łuczak, błyskotliwa kariera naczelnego rzecznika Banku PEKAO SA .
          > Dla mnie jednak najbardziej fascynującym zjawiskiem pozostanie porucznik
          > Magdalena Kluczyńska – niezwykle okazała, milcząca blondynka, która w swe
          > j
          > karierze rzeczniczki szczecińskiej delegatury UOP nie powiedziała ani słowa.
          Za
          >
          > tę tajemniczość i poufność awansowano ją do Warszawy, gdzie – jako rzeczn
          > iczka
          > ABW - milczy do dziś, już w randze kapitana
          > Można więc było mówić o swoistej, szczecińskiej kuźni rzeczników prasowych.
          > Obecna ekipa wyraźnie od tamtych odstaje talentem i kolorytem, ale miejmy
          > nadzieję, że to ekipa przejściowa. Może też ich awansują do Warszawy?

          Uzupełniem. Anna Rosiek- rzeczniczk Głównego Urzędu Ceł i póżniej Lasów
          Państwowych.
        • Gość: Redaktor Re: Daktorowi IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.03, 03:59
          Ależ Panie NIKT - nie należę do dziennikarzy, którzy muszą zaczynać od
          samokrytyki. Tak się składa, że moje "ostre pióro" jest dosyc znane.I niejedna
          osoba poczuła co to oznacza. Pozdrawiam
          • Gość: nikt Re:-)Daktorowi IP: *.utp.pl / 10.10.9.* 01.03.03, 10:09
            Gość portalu: Redaktor napisał(a):

            > Ależ Panie NIKT - nie należę do dziennikarzy, którzy muszą zaczynać od
            > samokrytyki. Tak się składa, że moje "ostre pióro" jest dosyc znane.I
            niejedna
            > osoba poczuła co to oznacza. Pozdrawiam

            Aaa, to ja najmocniej przepraszam. Musiałem coś przeoczyć.
            • Gość: Karuzelowy Re:-)Daktorowi IP: *.smsnet.pl / 192.168.1.* 01.03.03, 11:00
              Realistyczny opis prowincjonalnej szopki zwanej nagrodą "Publicysta Roku" , a
              zwłaszcza jej konsumpcyjno-towarzyskiej części muzowej,pozwala mi wątpić
              w "niktość"łaskawego Pana.:) Integracja , spójność szczecińskich dziennikarzy
              jest powszechnie znana.Łyżek wody by zabrakło,gdyby spuścić ich ze smyczy
              konieczności zachowań cywilizacyjnych.
              Poziom pracy dociekliwych kol.redaktorów wyznacza w tym mieście strach o
              posadę.Dla znakomitej większości z nich jest to powód codziennych stresów i
              obronnej agresji wobec współpracowników. Na drugim miejscu stawiałbym
              ogromne,bo kilkumiesięczne "doświadczenie" części w/w i kolosalną przypadkowość
              polityki kadrowej redakcji.
              A podmiotowi rzecznicy? No cóż,Rafał J jest cudownym przykładem
              wszechstronności i dyspozycyjności wobec jakiegokolwiek mocodawcy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka